
Więcej o imprezie i całęj inicjatywie można przeczytać tutaj.

Więcej o imprezie i całęj inicjatywie można przeczytać tutaj.
Na południe od Dunaju
Rozkład jazdy w dupie mają
:max_bytes(150000):strip_icc():focal(749x0:751x2):format(webp)/pope-emeritus-benedict-XVI-funeral-010522-6-b4c4e041d0b3467fb62d8a66299fbc7d.jpg)
Gdyby ktoś tydzień temu powiedział, że przy różnicy zdań między Krystianem Kratiukiem a Tomaszem Terlikowskim wezmę stronę tego pierwszego, to bym tego kogoś wyśmiał. A jednak tak właśnie się stało. Bezpośrednio po wygłoszeniu przez papieża Franciszka homilii na pogrzebie papieża Benedykta XVI tak tę homilię skomentował Tomasz Terlikowski: Zaskakująca homilia Franciszka. Trochę taka, jakby ksiądz mówił na grobie kogoś o kim nie miał wielkiego pojęcia, więc opowiada ogólnie o roli jaką pełnił. Odniesień do bogatego życia Benedykta XVI brak, brak podkreślenia roli jaką spełniał. Tak jakby to nie miało znaczenia. O poprzedniku zaledwie kilka słów. Tak jakby była obawa, że on przesłoni obecnego papieża. Na tle homilii, którą głosił kard. Joseph Ratzinger podczas pogrzebu Jana Pawła II słabe, bardzo słaba homilia. Ratzinger miał odwagę i pokorę, by mowić o poprzedniku. Franciszek nie. Słaba także dlatego, że nie oddającą choćby w części tego, co znaczył Benedykt XVI dla Kościoła. Słaba, bo nie znajdująca słów, by pokazać następstwo, szacunek, pokorę wobec poprzednika. Chwilę potem Krystian Kratiuk napisał tak: O(w)szem, nie była to homilia taka, jakiej można oczekiwać przy takiej okazji, nie stała nawet obok tej wygłoszonej przez kard. Ratzingera, ale obecny papież już nas do tego przyzwyczaił. Natomiast gwoli uczciwości warto zauważyć, że tak króciutka homilia została napisana parafrazą słów B16 – z pierwszej encykliki, z Mszy na inaugurację i z pierwszej Mszy Krzyżma. Warto zerknąć na przypisy w oficjalnym tekście. To dość ładny ukłon w stronę Benedykta. I tu stoję po stronie Kratiuka. Uważam, że ta homilia była naprawdę dobra, a podwójnie dobra dlatego, że była krótka. Krótkie homilie prawie nigdy nie są złe.
Zachęcam do zapoznania się z całym tekstem tej homilii, który cytuję za portalem Polonia Christiana:
„Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” (Łk 23, 46). To ostatnie słowa, jakie Pan wypowiedział na krzyżu; Jego ostatnie tchnienie – można by powiedzieć – zdolne potwierdzić to, co charakteryzowało całe Jego życie: nieustanne powierzanie się w ręce Jego Ojca. Ręce przebaczenia i współczucia, uzdrowienia i miłosierdzia, ręce namaszczenia i błogosławieństwa, które skłoniły Go, by oddał się również w ręce swoich braci. Pan, otwarty na historie, które napotkał podczas drogi, pozwolił się wygładzić przez wolę Bożą, biorąc na swoje barki wszystkie konsekwencje i trudności Ewangelii, aż zobaczył swoje ręce przebite z miłości: „zobacz moje ręce”, powiedział do Tomasza (J 20, 27), i mówi to do każdego z nas. Zranione ręce, które wychodzą na spotkanie i nie przestają się ofiarowywać, abyśmy poznali miłość, jaką Bóg ma ku nam (por. 1 J 4, 16) (1).
„Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” – to zaproszenie i program życia, który inspiruje i chce kształtować jak garncarz (por. Iz 29, 16) serce pasterza, aż do wzbudzenia w nim tych samych uczuć, jakie żywił Jezus Chrystus (por. Flp 2, 5). Wdzięczne oddanie się na służbę Panu i Jego Ludowi, które rodzi się z przyjęcia całkowicie darmowego daru: „Należysz do Mnie (…) należysz do nich” – szepce Pan; „Jesteś w moich dłoniach i właśnie dzięki temu znajdujesz się w rozległej przestrzeni mojej miłości. Pozostań w moich rękach i oddaj Mi twoje”(2). Jest to wyrozumiałość Boga i Jego bliskość zdolna do oddania się w kruche ręce uczniów, aby nakarmić swój lud i powiedzieć wraz z Nim: bierzcie i jedzcie, bierzcie i pijcie, to jest moje ciało, które za was będzie wydane (por. Łk 22, 19).
Modlitewne poświęcenie się, które kształtuje się i doskonali w milczeniu wśród rozdroży i sprzeczności, z którymi musi się zmierzyć pasterz (por. 1 P 1, 6-7) oraz ufne zaproszenie do prowadzenia trzody (por. J 21, 17). Podobnie jak Mistrz, dźwiga na swoich barkach trudy wstawiennictwa i wyniszczenie namaszczenia za swój lud, zwłaszcza tam, gdzie dobroć musi walczyć i bracia widzą, że ich godność jest zagrożona (por. Hbr 5, 7-9). W tym spotkaniu wstawienniczym, Pan rodzi łagodność zdolną do zrozumienia, przyjęcia, ożywienia nadziei i stawania ponad nieporozumieniami, które to może wywołać. Niewidzialna i nieuchwytna ufność, która rodzi się ze świadomości, w czyich rękach pokłada się zaufanie (por. 2 Tm 1, 12). Modlitewna i adoracyjna ufność, zdolna do odczytywania działań pasterza i dostosowywania jego serca i decyzji do czasów Bożych (por. J 21, 18): „Paść znaczy kochać, a kochać znaczy być gotowym także na cierpienie. Kochać znaczy: dawać owcom prawdziwe dobro, pokarm prawdy Bożej, słowa Bożego, pokarm obecności Boga” (3).
Poświęcenie się wspierane przez pociechę Ducha Świętego, która zawsze poprzedza go w misji: w żarliwym dążeniu do przekazywania piękna i radości Ewangelii (por. Adhort. apost. Gaudete et exsultate, 57), w owocnym świadectwie tych, którzy jak Maryja trwają na wiele sposobów u stóp krzyża, w tym bolesnym, ale niezachwianym pokoju, który ani nie napada, ani nie podporządkowuje; oraz w nieustępliwej, ale cierpliwej nadziei, że Pan spełni swoją obietnicę, jak obiecał naszym ojcom i swoim potomkom na wieki (por. Łk 1, 54-55).
My również, mocno przywiązani do ostatnich słów Pana i do świadectwa, które naznaczyło jego życie, chcemy jako wspólnota kościelna pójść jego śladami i powierzyć naszego brata w ręce Ojca: niech te ręce miłosierdzia znajdą jego lampę zapaloną olejem Ewangelii, którą rozkrzewiał i której był świadkiem podczas swego życia (por. Mt 25, 6-7).
Św. Grzegorz Wielki, pod koniec Reguły pasterskiej, zapraszał i napominał przyjaciela do ofiarowania mu tego duchowego towarzyszenia: „Proszę cię, byś mnie wśród niebezpieczeństw tego życia podtrzymywał deską twej modlitwy, aby podniosła mnie ręka twej zasługi, ponieważ mój własny ciężar mnie pogrąża” (40). Jest to świadomość Pasterza, że nie może udźwignąć sam tego, czego w rzeczywistości nigdy nie mógłby udźwignąć sam i dlatego umie powierzyć siebie na modlitwie i w trosce o powierzony mu lud (4). To właśnie wierny Lud Boży, który zgromadzony, towarzyszy i powierza życie tego, który był jego pasterzem. Jak kobiety z Ewangelii przy grobie, jesteśmy tutaj z wonnościami wdzięczności i namaszczeniem nadziei, aby jeszcze raz okazać mu miłość, która nie ginie; chcemy to uczynić z tym samym namaszczeniem, mądrością, łagodnością i oddaniem, jakimi potrafił obdarowywać przez lata. Chcemy wspólnie powiedzieć: „Ojcze, w Twoje ręce powierzamy jego ducha”.
Benedykcie, wierny przyjacielu Oblubieńca, niech twoja radość będzie doskonała, gdy będziesz słyszał ostatecznie i na zawsze Jego głos!
Przypisy.
1. Por. BENEDYKT XVI, Enc. Deus caritas est, 1.
2. Por. TENŻE, Homilia podczas Mszy św. Krzyżma w Wielki Czwartek (13.04.2006): LꞌOsservatore Romano, wyd. polskie, n. 5 (283)/2006, s. 11.
3. TENŻE, Homilia podczas Mszy św. inauguracji pontyfikatu (24 kwietnia 2005): LꞌOsservatore Romano, wyd. polskie, n. 6 (274)/2005, s. 11.
4. Por. tamże.
Warto ten tekst czytać wielokrotnie, bo to solidny kawał katolickiego nauczania.

Po raz kolejny towarzyszę moim dzieciom w lekturach szkolnych, wracając do tego, co czytałem lata temu. Tym razem uderzyła mnie otwartość interpretacyjna tej książki, jak różne mogą być spojrzenia na ten dramat. Uwolnijmy wyobraźnie i nie popadajmy w schematy interpretacyjne. Dlatego żadnych tropów nie wskażę, niech każdy znajdzie swoje.
31/52/2022

Dla mnie „Czarodziejska góra” jest książką o metaizyce. O niereligijnej metafizyce. Hans Castorp doznaje w niej trzy lub cztery razy głebokich przeżyć metafizycznych. W żadnym przypadku nie mają one podłoża religijnego. Są związane ze sportem, muzyką i spirytyzmem. Warto zauważyć, że sport i muzyka do dziś są ważnym nośnikiem niereligijnej metafizyki. Gwiazda spirytyzmu natomiast mocno przygasła.
Pisząc o tej książce, nie sposób wspomnieć choć zdaniem o sporze Naphty z Settembrinim. Choć jestem człowiekiem wierzącym, religijnym, nadto prowadzącym własne poszukiwania mistyczne, bliżej mi do Settembriniego, niż do Naphty. Dualistyczny gnostycyzm tego drugiego mnie odpycha. Dla mnie Natura nie jest przeciwieństwem Boga, jest Jego cząstką.
30/52/2022
Klasyka bez gwiazdek

Od lat jestem aktywny w internecie. Od 2002 roku aktywnie komentuję na forum portalu gazeta.pl, od 2006 roku prowadzę blogi, od 2010 mam kanał na YouTube, a w ostatnich latach aktywizuję swoje działania na Facebooku. W roku 2018 postanowiłem wszystko usystematyzować i skoordynować. Dlatego wyznaczyłem sobie cztery cele, które odtąd co roku podsumowuję i modyfikuję, z czasem też zaczęło ich przybywać. Na rok 2022 ustaliłem następujące cele: I. 20 000 odsłon bloga „Kultura Okiem Svetomira” i 2400 odsłon bloga „Rok Boży”. II. 300 subskrypcji kanału Svetomirus na YouTube. III. 1400 członków Grupy Udostępniania Ankiet Naukowych. IV. 300 obserwujących moich trzech pejów razem wziętych. V. 50 polubień moich opinii na Mapach Google.
Pierwszy z tych celów został zrealizowany już na wiosnę. Grupa udostępniania ankiet naukowych przekroczyła wtedy próg 1400 członków. Obecnie ma ich już ponad 2000. Jest ona pomyślana jako pomoc dla studentów i uczniów, którzy nie mają gdzie szukać respondentów do swoich ankiet. Zachęcam do wstępowania do grupy. Żeby była naprawdę sprawna, potrzeba kilku tysięcy członków, ale wiem, ze to nierealne w krótkim czasie. Dlatego cel na rok 2018 określiłem na 300 członków. Został on zrealizowany, dlatego na rok kolejny podniosłem go do poziomu 400. Ten też został zrealizowany ze sporym naddatkiem. Na koniec roku grupa liczyła 468 członków. Celem na 2020 było 500 członków. Zrealizowano 843 członków. Plan na rok kolejny to 900 członków. Na koniec roku jest 1331 członków. Cel na 2022 ustaliłem na 1400 członków i został on zrealizowany, a następnie znacznie przekroczony. Do końca roku prawdopodobnie będzie około 2300 członków.
Następnie, w lipcu został zrealizowany drugi cel, a mianowicie Mój kanał na Youtubie. Ma on trzy główne tematy: liturgia, folklor i przyroda. Mogą dojść nowe tematy, ale nie jest to pewne. Planowałem wrzucić w 2018 roku kilkadziesiąt filmów, a celem moim było osiągnięcie poziomu 100 subskrypcji. Zadania nie udało się wykonać, choć postęp był. Na koniec roku było 88 subskrypcji, więc cel na przyszły rok pozostał ten sam, czyli setka. W roku 2019 udało się ją przekroczyć. Na koniec roku było 116 subskrypcji. Celem na 2020 było 150. Na koniec roku osiągnięto 141, a więc nie udało się planu zrealizować. Cel 150 subskrypcyj został więc przeniesiony na kolejny rok. Rok 2021 został zakończony z wynikiem 266 subskrypcji, co oznacza, że cel zrealizowano z dużą nawiązką. Cel na 2022 ustalam na 300 subskrypcji. Większość filmów jest udostępniana na FB, niektóre zaś są omawiane i wklejane na blogu. Obecnie jest 311 subskrypcji, a więc cel został zrealizowany, choć nie sposób nie zauważyć, że tempo przyrostu jest znacznie mniejsze niż w ubiegłym roku.
W poprzednim miesiącu został zrealizowany cel trzeci, otyczący Moich blogów. Najważniejszym moim blogiem jest, podobnie jak od lat, Kultura Okiem Svetomira. W roku 2018 wróciłem do pisania co najmniej dwa razy w tygodniu (z małymi wyjątkami), z tym że teksty są znacznie krótsze niż kiedyś. Połowa tekstów jest o literaturze, są to omówienia książek czytanych w ramach facebookowego wyzwania Przeczytam 52 książki w danym roku. Gdyby ktoś chciał mi przysłać jakieś książki do recenzji, to chętnie przyjmę i zrecenzuję. Pozostałe teksty dotyczą różnych innych dziedzin kultury. Moim zamiarem na 2018 rok było wprowadzenie bloga do pierwszej setki rankingu blox.pl i udało się to zrealizować z naddatkiem. Blog był w pierwszej setce przez większość roku, najwyżej uplasował się na 43. miejscu. Dlatego na rok kolejny podniosłem poprzeczkę. Chciałem choć raz wejść do trzydziestki, a z setki przez cały rok nie wypaść. Obydwa cele udało się zrealizować do kwietnia, ale z końcem tego miesiąca zamknięto Bloksa. Musiałem przenieść się na WordPressa i walkę o pozycję mojego bloga zacząć od nowa. W 2019 miałem 4979 wyświetleń. Planem na 2020 było 10 000 wyświetleń. Zrealizowałem 16760 wyświetleń. Planem na 2021 było 15 000 wyświetleń. Zrealizowano 48 934. Planem na 2022 było 20 000 wyświetleń.
Mam też plan dla swojego drugiego bloga. Rok Boży miał w 2019 roku 272 wyświetlenia. Celem na 2020 było 600 wyświetleń. Zrealizowano 1921 wyświetleń. Celem na 2021 było 1200 wyświetleń. Zrealizowano 2786 wyświetleń. Celem. na 2022 było 2400 wyświetleń.
Obecnie obydwa cele są już zrealizowane od mniej więcej miesiąca. KOS ma w tym roku nieco ponad 50 000 wyświetleń, a RB nieco ponad 3000 wyświetleń. Tempo przyrostu znacznie więc wyhamowało. Obawiam się, że w przyszłym roku uda się zrealizować tylko cel dla KOS określony na 25 000, mało jest jednak prawopodobne zrealizowanie celu dla RB, określonego na 4800. Myślę więc o małej modyfikacji tego celu.
Teraz, pod sam koniec roku zrealizowałem czwarty cel. Przez cztery lata utrzymywałem cztery cele, przyszedł czas na dodanie piątego. Od kilku lat edytuję Mapy Google, aktualnie jestem Lokalnym Przewodnikiem na siódmym stopniu. Ósmy mam szansę osiągnąć najwcześniej w 2023, a na razie walczyłem o odznakę recenzenta. Potrzebowałem 50 polubień moich opinii, a mam 52, więc cel zrealizowaałem. W przyszłym roku czeka mnie walka o ósmy stopień.
Został cel poświęcony sronom na FB i tego rczej nie zrealizuję. Strona Refleksje o postępie – antologia na Facebooku powstała jako reakcja na agresję pewnego postępowca pod moimi wypowiedziami. Służy ona krytyce niemądrego postępu (nie jakiegokolwiek postępu). W dalekiej przyszłości antologia może przybrać formę książkową. Zamierzałem w roku 2018 dorzucić kilkadziesiąt cytatów i tak uczyniłem. Proszę o nadsyłanie pomysłów i lajkowanie strony. Celem na rok 2018 było 100 obserwujących. Nie zostało to osiągnięte, dlatego na rok kolejny też celem było 100 obserwujących, ale z pewną modyfikacją.
Założyłem mianowicie drugą stronę facebookową, poświęcona wspomnianym wyżej blogom okresowym. Od kilku lat prowadziłem trzy blogi poświęcone kolejnym okresom Roku Liturgicznego: „Prawdziwe Boże Narodzenie”, „Prawdziwy Wielki Post” i „Prawdziwa Wielka Noc”. Po przeprowadzce na wordpressa, zastąpiłem je blogiem Rok Boży. W 2018 roku postanowiłem treść tych blogów udostępnić także na Facebooku, dlatego powołałem do życia stronę „Rok Boży”. W przyszłości chciałbym, aby na tej stronie pojawiały się także materiały innych autorów. Dlatego równolegle założyłem grupę „Katolicy rozmaici – bez polityki„, na którą proszę wrzucać propozycje treści dla strony. Docelowo grupa ta ma także służyć dyskusjom na wszystkie tematy dotyczące religii katolickiej. Z kolei w roku 2020 założyłem stronę „Kultura masek tekstylnych” poświęconą moim antropologicznym badaniom nad kulturowymi aspektami pandemii.
Dlatego te sto obserwujących było na 2019 rok celem wspólnym dla obydwu stron. Cel uznaję za zrealizowany, gdy ten poziom osiągnie którakolwiek z nich. Na początku 2019 Refleksje miały 37 obserwujących a Rok Boży 33. Cel został zrealizowany. Na koniec roku Rok miał 100 obserwujących a Refleksje 35. Celem na 202o było 150 dla Roku, i 50 dla Refleksyj. Osiągnięto 140 dla RB, 37 dla RoP i 36 dla KMT. Cel nie został zrealizowany. Cel na rok 2021 wynosił 250 łącznie. Cel został zrealizowany z łączną liczbą 262 obserwujących (178+45+39). Cel na 2022 to 300 obserwujących łącznie. Obecnie jest 276 (191+46+39), więc chyba to zadanie będzie najtrudniejsze. Jak widać, przyrosty są tylko na RB, a RoP i KMT dotknęła stagnacja.
W 2020 tylko połowa celów została zrealizowana, w 2021 wszystkie. W 2022 roku zrealizowane będą cztery cele z postawionych pięciu. W 2023 będzie duża przebudowa celów. Dziękuję za uwagę i zapraszam do współpracy – czytania, oglądania, subskrybowania i lajkowania.

Leopold Staff był nie tylko jednym z kilku najwybitniejszych poetów w dziejach literatury polskiej, ale także genialnym tłumaczem poezji, zwłaszcza poezji sakralnej. Brewiarzowe hymny i mszalne sekwencje należą do największych skarbów takowej. W tomiku dominują te pierwsze, bo sekwencyj potrydencka reforma liturgiczna zostawiła w mszale ledwie kilka. Warto poczytać te teksty, także w lekturze pozaliturgicznej, bo wtedy możemy odczytać niuanse, które przy odmawianiu brewiarza mogą umknąć.
29/52/2022
*****










Od lat ozdoby świąteczne dostępne w marketach są mocno zdesakralizowane. W tym roku jednak wyjątkowa posucha. W zasadzie jedynym elementem sakralnym szeroko obecnym są eklektyczne aniołki. Motywów typowo bożonarozeniowych ilości homeopatyczne, nawet w Obi, gdzie zawsze było ich sporo.









W tym roku szczególnie modne są motywy z „Dziadka do orzechów” E.T.A Hoffmanna. Myślę, że temu wątkowi warto będzie poświęcić osobny wpis.














Ciekawa jest ta menora na ostatnim zdjęciu. Może to miała być chanukija, ale ktoś kto o tym decydował, nie wiedział, jak ona powinna wyglądać.

Wielu katolików powołuje się na wizje mistyków. W wizjach tych ma się kryć wiedza o przyszłości świata i ludzi, zwłaszcza o mających nadejść katastrofach, a także o niebie, czyśćcu i piekle, zarówno w kwestii jak tam jest, jak i kto tam jest. Właśnie te wizje w powszechnym przekonaniu są konstytutywną cechą mistyków. Tymczasem większość mistyków, żadnych wizyj mie ma, bo mistyka się bez wizyj obywa doskonale. Są one dla niej jedynie efektem ubocznym. Bo istotą doświadczenia mistycznego jest nie wizja, a kontemplacja.
Jak pisze Thomas Merton: kontemplacja nie jest wizją, ponieważ widzi ,, bez widzenia” i zna ,, bez poznawania”. Jest to niezmierzona głębia wiary, wiedza zbyt głęboka, by mogła być uchwycona w obrazach, w słowach czy nawet w jasnych pojęciach. Można się o nią otrzeć za pomocą słów, symboli, ale właśnie kiedy kontemplacyjny umysł próbuje pokazać, co wie, wycofuje to, co powiedział, i zaprzecza temu, co potwierdził. Bowiem w kontemplacji wiemy ,, nie wiedząc „. Lub raczej wiemy poza wszelką wiedzą czy ,,niewiedzą”. Poezja, muzyka i sztuka mają coś wspólnego z doświadczeniem kontemplacyjnym. Jednak kontemplacja leży poza estetyczną intuicją, poza sztuką, poza poezją. Tak naprawdę jest również poza filozofią, jak też speku-latywną teologią. Streszcza, przekracza i wypełnia je wszystkie, a mimo to jednocześnie zdaje się w pewnym sensie im zaprzeczać i zajmować ich miejsce. Kontemplacja jest zawsze poza zasięgiem naszej wiedzy, poza naszym światłem, poza systemami, poza wyjaśnieniami, poza dyskursem, poza dialogiem, poza naszym ,,ja”. (Nowy posiew kontemplacji, s. 17- 18) I dalej NIE jest też kontemplacja darem przepowiadania ani nie oznacza zdolności do czytania sekretów ludzkich serc. Te rzeczy mogą czasami towarzyszyć kontemplacji, ale nie są dla niej niezbędne i byłoby błędem mylić je z nią. (tamże, s. 27)
Oczywiście Merton referuje tu nie własne przemyślenia, ale naukę Kościoła, wyłożoną też innymi słowy, przez przywoływanego przeze mnie niedawno świętego Jana od Krzyża.

Tę książkę czytałem zarówno jako lekturę duchową, jak też jako lekturę źródłową o moich własnych projektów. W obydwu zakresach z wielkim pożytkiem. Największą zaletą tej książki jest obfitość cytatów z Ojców Kościoła.
28/52/2022
*****