Design a site like this with WordPress.com
Rozpocznij

Dlaczego ptaki umierają – Victor Pouchet

Okładka książki Dlaczego ptaki umierają Victor Pouchet

I tę książkę zaliczyć można do europeiskiego nurtu realizmu magicznego. Victor Pouchet jest zresztą rówieśnikiem Tei Obreht. „Dlaczego ptaki umierają” to powieść pierwszoosobowa, której bohatera i narratora można do pewnego stopnia utożsamić z autorem, wiemy bowiem, że nosi przynajmniej to samo, co autor nazwisko. Ciekawy i nietypowy jest sposób rozwiązywania wątków. Książka ta jest jakby esejem o sztuce dobrego przegrywania. Jej przesłaniem jest zdanie: Choćbyś był skazany na przegraną, nie przegrywaj byle jak. Widać w tej książce pewne nawiązania do Houellebecqa, czy raczej próbę polemiki z nim. A we wpomnianej przeze mnie sztuce dobrego przegrywania można ostrzec dalekie echo średniowiecznej ars bene moriendi.

1/52/2023

****

Czy „złego” w Mt 5,37 należy pisać „z dużej litery”?

Na jednej z grup katolickich na fejsbuku jedna z pań chętnie i często kwestionujących mój katolicyzm ostatnio przyczepiła się do zacytowania przeze mnie popularnego wśród miłośników Liturgii katolickiej powiedzenia: „Mów czarne, rób czerwone, a co nadto jest, od złego pochodzi”. Powiedzenie to jest oczywiście stanowczą krytyką nadużyć liturgicznych. Dla tej pani jest ono jednag bluźnierczą podróbką Ewangelii:  Nie radzę po ludzku przerabiać Słów z Pisma św. bo: „Prawdziwa Ewangelia Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście – niech będzie przeklęty!” Wypowiada Pan się w przestrzeni publicznej i parafrazując po ludzku, przerabiając Słowa Boga na swoje kopyto naraża się Pan na potępienie. Trzeba jej przyznać, że jest konsekwentna, bo tymi samymi argumentami atakuje również serial „Chosen”. Nie będę tu udowadniał rzeczy oczywistej, czyli godziwości literackich parafraz biblijnych, skupię się na czymś innym, chyba ciekawszym.

Ta pani napisała bowiem jeszcze tak: Na dodatek złego Pan napisał z małej litery, oczywiście już intuicyjnie lekceważąc tym samym ten diabelski pomiot. Nie bez kozery z dużej litery w Piśmie św. jest jakby Pan nie wiedział. Otóż nie. W Piśmie Świętym nie jest „z dużej litery” ( a właściwie wielką literą). W oryginale greckim nie ma wielkich liter. Same małe. A spośród katolickich przekładów polskich tylko tysiąclatka i pauliści mają tam wielka literę. Wszyscy inni mają, choć we wszysttkich tych tłumaczeniach przyjmuje się, że chodzi tu o szatana (nawet w Biblii Pierwszego Kościoła, która daje tu inne słowo, ale wyjaśnia w przypisie.

WUJEK A niechaj mowa wasza będzie: Jest, jest; Nie, nie. A co nad to więcéj jest, od złego jest.
SZCZEPAŃSKI Ale mowa wasza niech będzie »tak, tak«, lub »nie, nie«; co bowiem jest ponadto, ode złego jest.
GRZYMAŁA Ale mowa wasza niechaj będzie: tak, tak; nie, nie. A co nad to jest, od złego pochodzi.
DĄBROWSKI Z WULGATY Niechajże tedy mowa wasza będzie: Tak-tak, nie-nie. A co nadto więcej jest, od złego jest.
DĄBROWSKI Z GREKI Niechajże tedy mowa wasza będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od złego jest.
KOWALSKI Mowa wasza niech będzie: Tak – tak, nie -nie. A co ponadto jest, ode złego jest.
TYSIĄCLECIA WYD5 Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.
POZNAŃSKA Niech wasza mowa będzie: tak – tak, nie – nie, a co ponadto – pochodzi od złego.
WARSZAWSKO-PRASKA Niech mowa wasza będzie: tak – tak, nie – nie. Wszystko, co powie się nadto – pochodzi od złego.
PAULIŚCI Niech wasza mowa będzie: tak – tak, nie – nie, a wszystko ponad to – pochodzi od Złego.
POZNAŃSKA Niech wasza mowa będzie: Tak – tak, nie – nie, a co ponadto – pochodzi od złego.
LUBELSKA Niech mowa wasza będzie: tak, tak, nie, nie. Co zaś nadto jest — od złego jest
PIERWSZEGO KOŚCIOŁA Wasza mowa niech będzie: Tak – tak, nie -nie. A conadto, z zepsucia jest.
WULGATA Sit autem sermo vester, est, est : non, non : quod autem his abundantius est, a malo est.
TEXTUS RECEPTUS εστω δε ο λογος υμων ναι ναι ου ου το δε περισσον τουτων εκ του πονηρου εστιν
NESTLE-ALANDA ἔστω δὲ ὁ λόγος ὑμῶν ναὶ ναί, οὒ οὔ· τὸ δὲ περισσὸν τούτων ἐκ τοῦ πονηροῦ ἐστιν.

A więc nie jest tak, że pisanie w tym miejscu „złego” jest przejawem lekceważenia „szatańskiego podmiotu”. Jest więc raczej odwrotnie. To pisanie w tym kontekście wielką literą jest raczej nadmiernym szaczunkiem okazywanym szatanowi, co może, choć nie musi sugerować jakieś skrzywienie dualistyczno-manichejskie. Jak słusznie napisał C. S. Lewis: Istnieją dwa równe i przeciwne sobie błędy, które mogą być popełnione przez ludzkość odnośnie demonów. Pierwszy, to niewiara w ich istnienie. Drugi, to wierzyć i być aż zanadto i niezdrowo nimi zainteresowanym. Po raz kolejny okazuje się, że zagrożeniowcy (do których moja rozmówczyni niewątpliwie się zalicza) hołdują temu drugiemu błędowi.

Żona tygrysa – Téa Obreht

Okładka książki Żona tygrysa Téa Obreht

Książkę tę można przypisać do europejskiego nurtu realizmu magicznego. Przypomina mi powieści Wiesława Myśliwskiego i Wita Szostaka. Może dziwne jest, że zaliczam do nurtu europejskiego powieść pisarki amerykańskiej. Myślę jednak, że jej europejskie, dokładniej serbskie pochodzenie wiąże ją ściśle z europejskim sposobem myślenia i pisania. Akcja powieści dzieje się na Bałkanach w XX stuleciu. Być może w Serbii, ale to nie takie pewne, bo Téa Obreht, podobnie jak Myśliwski i Szostak, nazwami miejsc wprowadza tylko zamęt. Mieszają się tu historie wojenne z baśniowymi, jedne i drugie okrutne, ale i na swój sposób piękne. Wyczuwam nawiązania do Tolkiena i Karla Wagnera.

****

33/52/2022

Podsumowanie celów internetowych za 2022 rok i cele na rok 2023

Od lat jestem aktywny w internecie. Od 2002 roku aktywnie komentuję na forum portalu gazeta.pl, od 2006 roku prowadzę blogi, od 2010 mam kanał na YouTube, a w ostatnich latach aktywizuję swoje działania na Facebooku. W roku 2018 postanowiłem wszystko usystematyzować i skoordynować. Dlatego wyznaczyłem sobie cztery cele, które odtąd co roku podsumowuję i modyfikuję, z czasem też zaczęło ich przybywać, a w tym roku dla odmiany ich ubędzie.. Na rok 2022 ustaliłem następujące cele: I. 20 000 odsłon bloga „Kultura Okiem Svetomira” i 2400 odsłon bloga „Rok Boży”. II. 300 subskrypcji kanału Svetomirus na YouTube. III. 1400 członków Grupy Udostępniania Ankiet Naukowych. IV. 300 obserwujących moich trzech pejów razem wziętych. V. 50 polubień moich opinii na Mapach Google. Zrealizowałem cztery z pięciu celów. KOS miał 51 115 wyświetleń, RB 3 445 wyśwetleń; kanał na YT miał 313 subskrypcji, GUAN miał około 2300 członków (obecnie 2318), opinie na mapach miały 52 polubienia, a peje 276 obserwujących.

W tym roku dokonuję radykalnej zmiany celów.

Nie będzie już celu dla GUAN, bo jest już na odpowiedznim poziomie i można jej pozwolić na naturalny rozwój. Zostawię tu tylko link i opis. Grupa udostępniania ankiet naukowych jest pomyślana jako pomoc dla studentów i uczniów, którzy nie mają gdzie szukać respondentów do swoich ankiet.

Nie będzie też celu dla pejów, bo postawiłem na nich krzyżyk. Nie likwiduję ich, ale też nie rozwijam. Zostawiam linki Strona Refleksje o postępie – antologia,  „Rok Boży”, „Kultura masek tekstylnych”.

Stawiam cztery nowe cele.

I. BLOGI. Najważniejszym moim blogiem jest, podobnie jak od lat, Kultura Okiem Svetomira. W roku 2018 wróciłem do pisania co najmniej dwa razy w tygodniu (z małymi wyjątkami), z tym że teksty są znacznie krótsze niż kiedyś. Połowa tekstów jest o literaturze, są to omówienia książek czytanych w ramach facebookowego wyzwania Przeczytam 52 książki w danym roku. Gdyby ktoś chciał mi przysłać jakieś książki do recenzji, to chętnie przyjmę i zrecenzuję. Pozostałe teksty dotyczą różnych innych dziedzin kultury.

Mam też rugiego bloga. Na bloksie prowadziłem trzy blogi poświęcone kolejnym okresom Roku Liturgicznego: „Prawdziwe Boże Narodzenie”, „Prawdziwy Wielki Post” i „Prawdziwa Wielka Noc”. Po przeprowadzce na wordpressa, zastąpiłem je blogiem Rok Boży.

Cel dla KOS na 2023 rok jest określony na 25 000 wyświetleń, a dla RB, na 4800. Pierwszy jest realny, a nawet łatwy, drugi w zasadzie nie do osiągnięcia. Myślę więc o małej modyfikacji tego celu. Cel uznam za spełniony, gdy oba blogi łaćznie osiągną sumę celów dla nich postawionych, a więc około 30 000 wyświetleń.

II.YOUTUBE Mój kanał na Youtubie. Ma on trzy główne tematy: liturgia, folklor i przyroda. Mogą dojść nowe tematy, ale nie jest to pewne. Cel na 2023 ustalam na 350 subskrypcji. Większość filmów jest udostępniana na FB, niektóre zaś są omawiane i wklejane na blogu.

    III.MAPY GOOGLE Od kilku lat edytuję Mapy Google, aktualnie jestem Lokalnym Przewodnikiem na siódmym stopniu. Celem na 2023 jest osiągnięcie ósmego stopnia. Realizacja tego celu zależy wyłącznie ode mnie.

    IV.KSIĄŻKA. Dotąd ukazały się dwie moje książki. W 2010 roku „Religie w Polsce”, a w 2012 „Ludzie i religie w Polsce”. W tym roku chciałbym wydać kolejną. Mam już wstępnie napisaną książkę „Wygnane symbole”. Moim celem jest jej wydanie, a przynajmniej zakontraktowanie.

    W 2020 tylko połowa celów została zrealizowana, w 2021 wszystkie. W 2022 roku cztery z postawionych pięciu. Mam nadzieję, że w 2023 zrealizuję wszystkie. Dziękuję za uwagę i zapraszam do współpracy – czytania, oglądania, subskrybowania i lajkowania.

    Tajemne niemoce – Andrzej Zwoliński

    Okładka książki Tajemne niemoce Andrzej Zwoliński

    Kolejna książka powtórnie czytana po latach. Konkretnie po mniej więcej ćwierćwieczu. Zdziwiłem się niepomiernie, bo coś tam z niej pamiętałem i wydawało mi się, że jest to praca prekursorska dla nurtu zagrożeniowego w polskim Kościele. Tymczasem nie ma ona nic wspólnego z poszukiwaniem zagrożeń duchowych. Ksiądz Zwoliński zwalcza New Age jako zabobon, a nie jako zagrożenie duchowe. Pisze nie z pozycyj zagrożeniowych, a z pozycyj „fides et ratio”. Nie zmienia to faktu, że książka jest słaba, chaotyczna i pełna błędów. Wynika to w dużej mierze z tego, że autor dysponował słabym i chaotycznym materiałem żródłowy. Wykorzystywał po prostu wszystko, co wpadlomu w ręce. Dziś na pewno napisałby to dużo lepiej.

    32/52/2022

    ***

    Homilia papieża Franciszka na pogrzebie papieża Benedykta XVI

    Gdyby ktoś tydzień temu powiedział, że przy różnicy zdań między Krystianem Kratiukiem a Tomaszem Terlikowskim wezmę stronę tego pierwszego, to bym tego kogoś wyśmiał. A jednak tak właśnie się stało. Bezpośrednio po wygłoszeniu przez papieża Franciszka homilii na pogrzebie papieża Benedykta XVI tak tę homilię skomentował Tomasz Terlikowski: Zaskakująca homilia Franciszka. Trochę taka, jakby ksiądz mówił na grobie kogoś o kim nie miał wielkiego pojęcia, więc opowiada ogólnie o roli jaką pełnił. Odniesień do bogatego życia Benedykta XVI brak, brak podkreślenia roli jaką spełniał. Tak jakby to nie miało znaczenia. O poprzedniku zaledwie kilka słów. Tak jakby była obawa, że on przesłoni obecnego papieża. Na tle homilii, którą głosił kard. Joseph Ratzinger podczas pogrzebu Jana Pawła II słabe, bardzo słaba homilia. Ratzinger miał odwagę i pokorę, by mowić o poprzedniku. Franciszek nie. Słaba także dlatego, że nie oddającą choćby w części tego, co znaczył Benedykt XVI dla Kościoła. Słaba, bo nie znajdująca słów, by pokazać następstwo, szacunek, pokorę wobec poprzednika. Chwilę potem Krystian Kratiuk napisał tak: O(w)szem, nie była to homilia taka, jakiej można oczekiwać przy takiej okazji, nie stała nawet obok tej wygłoszonej przez kard. Ratzingera, ale obecny papież już nas do tego przyzwyczaił. Natomiast gwoli uczciwości warto zauważyć, że tak króciutka homilia została napisana parafrazą słów B16 – z pierwszej encykliki, z Mszy na inaugurację i z pierwszej Mszy Krzyżma. Warto zerknąć na przypisy w oficjalnym tekście. To dość ładny ukłon w stronę Benedykta. I tu stoję po stronie Kratiuka. Uważam, że ta homilia była naprawdę dobra, a podwójnie dobra dlatego, że była krótka. Krótkie homilie prawie nigdy nie są złe.

    Zachęcam do zapoznania się z całym tekstem tej homilii, który cytuję za portalem Polonia Christiana:

    „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” (Łk 23, 46). To ostatnie słowa, jakie Pan wypowiedział na krzyżu; Jego ostatnie tchnienie – można by powiedzieć – zdolne potwierdzić to, co charakteryzowało całe Jego życie: nieustanne powierzanie się w ręce Jego Ojca. Ręce przebaczenia i współczucia, uzdrowienia i miłosierdzia, ręce namaszczenia i błogosławieństwa, które skłoniły Go, by oddał się również w ręce swoich braci. Pan, otwarty na historie, które napotkał podczas drogi, pozwolił się wygładzić przez wolę Bożą, biorąc na swoje barki wszystkie konsekwencje i trudności Ewangelii, aż zobaczył swoje ręce przebite z miłości: „zobacz moje ręce”, powiedział do Tomasza (J 20, 27), i mówi to do każdego z nas. Zranione ręce, które wychodzą na spotkanie i nie przestają się ofiarowywać, abyśmy poznali miłość, jaką Bóg ma ku nam (por. 1 J 4, 16) (1).

    „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” – to zaproszenie i program życia, który inspiruje i chce kształtować jak garncarz (por. Iz 29, 16) serce pasterza, aż do wzbudzenia w nim tych samych uczuć, jakie żywił Jezus Chrystus (por. Flp 2, 5). Wdzięczne oddanie się na służbę Panu i Jego Ludowi, które rodzi się z przyjęcia całkowicie darmowego daru: „Należysz do Mnie (…) należysz do nich” – szepce Pan; „Jesteś w moich dłoniach i właśnie dzięki temu znajdujesz się w rozległej przestrzeni mojej miłości. Pozostań w moich rękach i oddaj Mi twoje”(2). Jest to wyrozumiałość Boga i Jego bliskość zdolna do oddania się w kruche ręce uczniów, aby nakarmić swój lud i powiedzieć wraz z Nim: bierzcie i jedzcie, bierzcie i pijcie, to jest moje ciało, które za was będzie wydane (por. Łk 22, 19).

    Modlitewne poświęcenie się, które kształtuje się i doskonali w milczeniu wśród rozdroży i sprzeczności, z którymi musi się zmierzyć pasterz (por. 1 P 1, 6-7) oraz ufne zaproszenie do prowadzenia trzody (por. J 21, 17). Podobnie jak Mistrz, dźwiga na swoich barkach trudy wstawiennictwa i wyniszczenie namaszczenia za swój lud, zwłaszcza tam, gdzie dobroć musi walczyć i bracia widzą, że ich godność jest zagrożona (por. Hbr 5, 7-9). W tym spotkaniu wstawienniczym, Pan rodzi łagodność zdolną do zrozumienia, przyjęcia, ożywienia nadziei i stawania ponad nieporozumieniami, które to może wywołać. Niewidzialna i nieuchwytna ufność, która rodzi się ze świadomości, w czyich rękach pokłada się zaufanie (por. 2 Tm 1, 12). Modlitewna i adoracyjna ufność, zdolna do odczytywania działań pasterza i dostosowywania jego serca i decyzji do czasów Bożych (por. J 21, 18): „Paść znaczy kochać, a kochać znaczy być gotowym także na cierpienie. Kochać znaczy: dawać owcom prawdziwe dobro, pokarm prawdy Bożej, słowa Bożego, pokarm obecności Boga” (3).

    Poświęcenie się wspierane przez pociechę Ducha Świętego, która zawsze poprzedza go w misji: w żarliwym dążeniu do przekazywania piękna i radości Ewangelii (por. Adhort. apost. Gaudete et exsultate, 57), w owocnym świadectwie tych, którzy jak Maryja trwają na wiele sposobów u stóp krzyża, w tym bolesnym, ale niezachwianym pokoju, który ani nie napada, ani nie podporządkowuje; oraz w nieustępliwej, ale cierpliwej nadziei, że Pan spełni swoją obietnicę, jak obiecał naszym ojcom i swoim potomkom na wieki (por. Łk 1, 54-55).

    My również, mocno przywiązani do ostatnich słów Pana i do świadectwa, które naznaczyło jego życie, chcemy jako wspólnota kościelna pójść jego śladami i powierzyć naszego brata w ręce Ojca: niech te ręce miłosierdzia znajdą jego lampę zapaloną olejem Ewangelii, którą rozkrzewiał i której był świadkiem podczas swego życia (por. Mt 25, 6-7).

    Św. Grzegorz Wielki, pod koniec Reguły pasterskiej, zapraszał i napominał przyjaciela do ofiarowania mu tego duchowego towarzyszenia: „Proszę cię, byś mnie wśród niebezpieczeństw tego życia podtrzymywał deską twej modlitwy, aby podniosła mnie ręka twej zasługi, ponieważ mój własny ciężar mnie pogrąża” (40). Jest to świadomość Pasterza, że nie może udźwignąć sam tego, czego w rzeczywistości nigdy nie mógłby udźwignąć sam i dlatego umie powierzyć siebie na modlitwie i w trosce o powierzony mu lud (4). To właśnie wierny Lud Boży, który zgromadzony, towarzyszy i powierza życie tego, który był jego pasterzem. Jak kobiety z Ewangelii przy grobie, jesteśmy tutaj z wonnościami wdzięczności i namaszczeniem nadziei, aby jeszcze raz okazać mu miłość, która nie ginie; chcemy to uczynić z tym samym namaszczeniem, mądrością, łagodnością i oddaniem, jakimi potrafił obdarowywać przez lata. Chcemy wspólnie powiedzieć: „Ojcze, w Twoje ręce powierzamy jego ducha”.

    Benedykcie, wierny przyjacielu Oblubieńca, niech twoja radość będzie doskonała, gdy będziesz słyszał ostatecznie i na zawsze Jego głos!

    Przypisy.

    1. Por. BENEDYKT XVI, Enc. Deus caritas est, 1.

    2. Por. TENŻE, Homilia podczas Mszy św. Krzyżma w Wielki Czwartek (13.04.2006): LꞌOsservatore Romano, wyd. polskie, n. 5 (283)/2006, s. 11.

    3. TENŻE, Homilia podczas Mszy św. inauguracji pontyfikatu (24 kwietnia 2005): LꞌOsservatore Romano, wyd. polskie, n. 6 (274)/2005, s. 11.

    4. Por. tamże.

    Warto ten tekst czytać wielokrotnie, bo to solidny kawał katolickiego nauczania.