Moje prywatne wyzwania literackie

Od kilku lat moje czytelnictwo jest zdominowane rytmem prywatnych wyzwań literackich, które sam sobie stawiam, a które mają służyć jakiemuś uporządkowaniu mojego pochłaniania książek. I tak w 2023 roku czytałem szeroko pojętą klasykę, począwszy od nadrabiania zaległości w lekturach szkolnych, których nie doczytałem w czasach licealnych oraz tych, które zapragnąłem przeczytać powtórnie. Wtedy też ukształtowałem ramowy planowych wyzwań. Każdego roku miało to być co najmniej 12 książek, co najmniej siedmiu autorów z zakresu wyzwania. Oczywiście, w założeniu wyzwania nie miały dominować mojego rocznego planu lektur, ale go uzupełniać.

W roku 2024 czytałem w ten sposób noblistów, a w 2025 żyjących pisarzy polskich. I u tu szaczęły się schody. Już noblistów przezytałem znacznie więcej niż 12 książek, a żyjący pisarze polscy praktycznie zdominowali mój rok czytelniczy. I końca nie widać, bo teraz dominują kolejny, choć już mam następne wyzwanie, a mianowicie pisarzy europejskich innych niż polscy, francuscy, szwedzcy i norwescy, żyjących lub niedawno zmarłych (tak do 10 lat). Pewnie formalnie to wyzwanie zrealizuję, ale tylko formalnie, a nie satysfakcjonująco, dlatego już wiem, że trzeba je będzie powtórzyć także w roku przyszłym. Bo de facto w tym roku oprócz wyzwania tegorocznego, powtarzam także zeszłoroczne, bo książek żyjących pisarzy polskich, jak już wspomniałem, nadal czytam sporo.

Ponadto użwiadomiłem sobie dobitnie, że literatury współczesnej nie da się dobrze poznać w oderwaniu od wcześniejszej. A więc zarówno wyzwanie polskie, jak i europejskie obficie uzupełniam lekturą książek nieżyjących przedstawicieli tych literatur. W dniu, w ktorym piszę ten tekst, na moją listę „do przeczytania” wpadły dwie książki, jedna czeska, druga włoska, autorów nieżyjących od lat ponad sześćdziesięciu. I tak to się kręci.

Mateczka. Śledztwo w sprawie mariawitów – Tomasz Terlikowski

Okładka książki Mateczka. Śledztwo w sprawie mariawitów autora Tomasz P. Terlikowski, 9788383672205

Moim zdaniem to najsłabsza książka Terlikowskiego w ostatnich latach. Fenomen mariawityzmu autor sprowadził do kwestii wykorzystania seksualnego. Ja tego nie kupuję.

Mimo wszystko, jest to napisane sprawnie i dobrze się czyta, dlatego daje cztery gwiazdki.


****

1/52/2026

Moja opinia o grupie „ZDROWAŚ MARYJO ŁASKI PEŁNA”

O fejsbukowej grupie „ZDROWAŚ MARYJO ŁASKI PEŁNA” usłyszałem dopiero wtedy, gdy wypowiedziała się na jej temat Diecezja Zamojsko-Lubaczowska

W odpowiedzi na zapytania wiernych dotyczące działalności prowadzonej w przestrzeni internetowej pod nazwą „Zdrowaś Maryjo Łaski Pełna”, Wydział Duszpasterstwa Ogólnego Kurii Diecezjalnej w Zamościu informuje, co następuje:

  1. Osoba prowadząca wskazaną inicjatywę zamieszkuje na terenie Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej, dlatego informujemy, że:
    • Inicjatywa ta nie posiada aprobaty ani mandatu Kościoła, nie została erygowana ani zatwierdzona przez biskupa diecezjalnego i nie działa w ramach struktur Kościoła katolickiego.
    • Jest to prywatna inicjatywa osoby świeckiej bez nadzoru duszpasterskiego diecezji.
  2. Wydział Duszpasterstwa Ogólnego przypomina, że najpewniejszą i bezpieczną przestrzenią wzrostu duchowego pozostają:
    • parafia,
    • wspólnoty i ruchy zatwierdzone przez Kościół,
    • inicjatywy prowadzone w jedności z biskupem i prezbiterium diecezji.

Oświadczenie kurii było o tyle zaskakujące, że dotąd władze kościelne nie zajmowały się internetową twórczością świeckich katolików. Oświadczenie jest zarazem stanowcze i łagodne. Łagodne, bo nie zawiera potępień, ataków, zakazów czy wytknięcia błędów, stanowcze, bo mimo wszystko odradza wiernym formowanie się w tej grupie. Odradza, nie zakazuje.

Chcąc wyrobić sobie własne zdanie, zapisałem się do tej grupy. Mam już pewne obserwacje. Po pierwsze, to tylko formalnie jest grupa dyskusyjna. Tam nie ma dyskusji. Posty mogą publikować tylko administratorzy i moderatorzy. W praktyce więc jest to pej promujący poglądy i przemyślenia założyciela grupy. Formę grupy przyjął pewnie z uwagi na lepsze zasięgi. Po drugie i poważniejsze, ta stronogrupa promuje duchowość lękową. Po trzecie, ostra moderacja usuwa komentarze próbujące głosić zdrową naukę katolicką. Mnie usunięto następujące dwa:

Absolutnie nie należy wierzyć w to, co szatan mówi na egzorcyzmach i nie należy jego słów rozpowszechniać. To jest kłamca

Absolutnie nie wolno wierzyć temu, co demony mówią na egzorcyzmach. Nie wolno też ich słów w żaden sposób zapisywać, czy utrwalać, a nawet zapamiętywać. Nie powinno się też ich o nic pytać. Szatan jest duchem kłamstwa i nigdy nie mówi prawdy.

Reasumując, zgadzam się z kurią zamojską i nie radzę formować się w tej grupie.

Podsumowanie czytania współczesnej literatury polskiej w 2025 roku

W 2024 roku zrobiłem sobie wyzwanie czytania noblistów, w 2025 zrobiłem analogiczne wyzwanie czytania żyjących pisarzy polskich, na 2026 planuję czytanie współczesnych (żyjących lub zmarłych w ostatniej dekadzie) pisarzy europejskich za wyjątkiem polskich, francuskich, szwedzkich i norweskich. Nie znaczy to, że nie będę czytał pisarzy tych czterech języków, znaczy to tylko, ze nie będę ich książek wliczał do realizacji wyzwania. Za każdym razem próg realizacji ustawiam na 12 książek co najmniej 7 pisarzy.

1.Hostel Nomadów – Artur Nowaczewski P
2.Rozdroże kruków – Andrzej Sapkowski P
3. Szóste, najmłodsze i inne opowiadania – Józef Hen P
4. Błazen-wielki mąż. Opowieść o Tadeuszu Boyu-Żeleńskim – Józef Hen A
5. Nowolipie – Józef Hen A
6. Prosto z ambony – Krzysztof Daukszewicz A
7. Ślicznotka doktora Josefa – Zyta Rudzka P
8. Sąsiednie kolory – Jakub Małecki A
9. Mniszkówna. Historia pisarki, która wzruszyła miliony serc – Katarzyna Droga P
10. Bruliony profesora T. -Józef Hen A
11. Sekret prawie byłego męża – Aneta Jadowska A
12. Rdza – Jakub Małecki A
13. Trans – Manuela Gretkowska P
14. Raptularz – Urszula Kozioł E
15. Zgorszeni Bogiem. O wierze, Ewangelii i czasach zwątpienia – Bartosz Rajewski E
16. Wyspa – Eustachy Rylski A
17. W czerwieni – Magdalena Tulli P
18. Wniebogłos – Aleksandra Tarnowska A
19. Święto ognia – Jakub Małecki A
20. Golem -Maciej Płaza P
21. Rumowiska – Wit Szostak A
22. Kołatanie – Artur Żak A
23. Dźwięki – Agata Kunderman A
24. Dama do towarzystwa – Katarzyna Droga P
25. Fausteria. Powieść antyhagiograficzna – Wojciech Szyda P
26. Null – Szczepan Twardoch P
27. Bieta – Cezary Harasimowicz A
28. Lew i baranek. O duchowości mężczyzny – Adam Rybicki P
29. Miliardy białych płatków – Czesław Białczyński A
30. Sennik ciem i motyli – Robert Pucek P
31. Magiczna rana – Dorota Masłowska A
32. Miłość po polsku – Manuela Gretkowska A
33. Rut Moabitka. Krewna Boga – Grzegorz Ryś P
34. Trylogia husycka- Andrzej Sapkowski A/E
35. Domowe biblioteki. Reportaże o prywatnych księgozbiorach – Mirosława Łomnicka A
36. Sen o Glajwic – Wojciech Dutka A
37. O ważnych Rzeczach – Patrycja Hurlak E
38. Sekrety alchemii. Eliksiry, homunkulusy i kamień filozofów na usługach władców – Maja Iwaszkiewicz A
39. Rękopis znaleziony w Licheniu – Ahmed Goldstein A

Dużo mnie te lektury nauczyły. Moimi odkryciami są Gretkowska i Małecki, rozczarowaniami Dutka i Droga, poprawiłem swoją opinię o Henie, utrzymałem dobrą opinię o Sapkowski, Twardochu i oczywiście Szostaku. Zytę Rudzką uznałem za pisarkę bardzo dobrą, ale nie dla mnie. Nie zamierzam już w przyszłości czytać książek Dutki, Drogi Rudzkiej. Pozostałych autorów obdarzam sympatią i zamierzam nadal poznawać. W tym roku, oprócz wspomnianych pisarzy europejskich chce również uzupełniać lekturę Polaków i Noblistów, ale już w mniejszym zakresie.

Litery po tytułach oznaczają, w jakiej postaci przyswajałem daną książkę.

Hildegarda von Bingen na harfie

To, że Hildegarda von Bingen stworzyła przepiękną muzykę medytacyjną jest oczywiste. Jestem jednak przekonany, że dla wielu ludzi dzisiejszych sporą przeszkodą w przeżywaniu tej muzyki może być łacina. Dlatego zacząłem w przepaściach internetu wyszukiwać wersje instrumentalne tej muzyki. Znajduję ich wiele i zachwycam się nimi. Tedy słuchajcie i zachwycajcie się.

Rękopis znaleziony w Licheniu – Ahmed Goldstein

Okładka książki Rękopis znaleziony w Licheniu autora Ahmed Goldstein, 9789180768412

Satyryczna fantastyka polityczna. Dużo podobieństw do Kariery prokuratora Żółcia Romana Giertycha. Tyle, że bardziej odjechana, postacie mniej podobne do oryginałów, trudniejsze do zidentyfikowania. Do tego jest to powieść ewidentnie lewicowa. Ale dobrze się ją czyta, jeśli się zachowa dystans.

****

53/52/2025

Sekrety alchemii. Eliksiry, homunkulusy i kamień filozofów na usługach władców – Maja Iwaszkiewicz

Okładka książki Sekrety alchemii. Eliksiry, homunkulusy i kamień filozofów na usługach władców autora Maja Iwaszkiewicz, 9788367891189

Moja ostatnia lektura w 2025 roku. Ważna książka, choć napisana w nieco tabloidowym stylu. Mimo to zawiera mnóstwo wartościowych informacji na temat nowożytnej alchemii w wiekach XV-XVIII. Dlatego warto się z nią zapoznać.

****

54/52/2025

Ekumeniczne śpiewy duchowe – Jesu Domine

Ten tekst należy do serii, która zaczęła się od wpisów o mołokanach i Aladurze. Dlatego zacznę od powtórzenia wstępu do tamtych dwóch. Czego my katolicy możemy uczyć się od chrześcijan niekatolików? Na pewno nie zasad wiary i moralności, bo tego uczy nas Urząd Nauczycielski Kościoła. Już prędzej gorliwości stosowania tych zasad, ale i to z zachowaniem zdrowego rozsądku, gdyż jedną z kardynalnych cnót jest Umiarkowanie. Natomiast niewątpliwie możemy od niekatolików przejmować niektóre ich tradycje muzyczne, w tym śpiewacze. I od zawsze Kościół to robił. Wiele pieśni katolickich powstałe jako prawosławne, czeskobraterskie, luterańskie, czy metodystyczne. Dziś pragnę zaprezentować piękne pieśni mołokanów.

A teraz przeskok tematyczny. Od ponad trzydziestu lat praktykuję Medytację Chrześcijańską w formie zbliżonej do Modlitwy Jezusowej. W ostatnich latach wypracowałem sobie własny styl tej medytacji, który nazwałem Modlitwą Wewnętrznego Śpiewu. Polega ona na tym, że wyobrażam sobie we własnej głowie śpiew religijny (często dowyobrażam sobie też akompaniament) oparty na krótkich, powtarzalnych , melodyjnych (to ważne) zwrotkach. Może to być w kółko ta sama zwrotka, mogą to być kolejne zwrotki o ile tylko da się je łatwo zapamiętać. Bo ten śpiew musi być z pamięci, nie z książki, książka rozprasza, a medytacja wymaga skupienia.

No i od czasu do czasu natrafiam na pieśni, które się szczególnie dobrze nadają do takiej medytacji. Najczęściej są to oczywiście pieśni katolickie, czasami trafi się protestancka, a niekiedy żydowsko -popkulturowa, czy wręcz na pozór zupełnie świecka. Tym razem padło na pieśń niewątpliwie chrześcijańską ale niedającą się przypisać do konkretnego wyznania.

Richard Pachman jest ciekawym twórcą plastycznym, muzycznym, literackim i teatralnym, zwracającym szczególną uwagę na duchowy wymiar kultury. Jego twórczość jest wybitnie chrześcijańska, a jeśli chodzi o konkretny nurt, to sytuuje się w szeroko rozumianym spektrum husytyzmu. Można w niej odnaleźć liczne odwołania do Husa i Komeńskiego. Bogate sięganie do tekstów łacińskich wskazuje z kolei na szerokie otwarcie również na katolicyzm. Koncertom adwentowym Richarda Pachmana i Dity Hořínkovej poświęcilem wpis na moim drugim blogu.

Z tej pieśni do medytacji wybrałem refren: Jesu Domine, tu Rex Gloriae, Jesu Domine, miserere mei (Jezu Panie, tyś Królem Chwały, Jezu Panie, zmiłuj się nade mną). Jest to wariacja na temat Modlitwy Jezusowej, która po łacinie brzmi: Domine Jesu Christe, miserere mei. Ten tekst ma dla mnie znaczenie osobiste. W latach 1995-1997 Modlitwę Jezusową odmawiałem po łacinie, tymi właśnie słowuy. Były to czasy znacznie gorszego niż dziś dostępu do źródeł. Nie zdoławszy nigdzie znaleźć łacińskiej formuły, wydedukowałem ja sam, w czasie mojego pierwszego kilkudniowego pobytu w Opactwie w Tyńcu, posiłkując sie tekstami psalmów z łacińskich nieszporów śpiewanych w tym klasztorze. Oczywiście, problemem było dla mnie głównie słówko „mei”, bo deklinacje łacińskie zawsze były i są nadal moją piętą achillesową.

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij