Do niektórych książek wracam co kilka lat. Należy do nich trylogia husycka. Obecnie czytałem ją chyba po raz czwarty. Za każdym razem dostrzegam w niej nowe szczegóły, które wcześniej mi umykały. Od początku była to dla mnie dobra fantasy i dobra powieść historyczna. Od jakiegoś czasu ważnym elementem mojego postrzegania tej trylogii jest odbieranie jej jako powieści śląskiej, dobrze oddającej śląskiego ducha – genius Silesiae. Obecnie dostrzegłem w niej coś jeszcze – tom trzeci, Lux perpetua jest powieścią głęboko mistyczną z wiodącym wątkiem Światła. To było dla mnie zaskoczenie, bo po Sapkowskim mistycyzmu sie nie spodziewałem. Ale to, że się go nie spodziewałem, świądczy tylko o tym, że nie patrzyłem wystarczająco szeroko. I to jest wielka zaleta literatury, zwłaszcza wielkiej literatury, że uczy nasz patrzeć na rzeczywistość coraz szerzej.
Pisarstwo Gretkowskiej mnie fascynuje. Z jednej strony jest to proza na pograniczu pornografii, a z drugiej strony głęboko humanistyczna. Miłość po polsku to bardzo przemyślana powieść psychologiczna. Czytałem już i recenzowałem w tym roku książkę prezentowaną jako powieść psychologiczna. Tamta była jednak ta nazwana trochę na wyrost. Miłość po polsku jest powieśćią psychologiczną aż do kości. Warto się nie zniechęcać pornograficzną formą i czytać książki Gretkowskiej dla ich głębokiej treści. Myślę, że Gretkowska jest dla mnie odkryciem roku w tym moim wyzwaniu czayatnia żyjących pisarzy polskich. Mam jeszcze paru kandydatów na to odkrycie roku, ale są to autorzy, których przeczytałem na razie po jednej książce. Gretkowskiej przeczytałem dwie powieści, więc ten wybór odkrycia jest nieco bardziej ugruntowany.
Byłem przekonany, że ta książka dostanie Nike i byłem autentycznie zdziwiony, że nie dostała. Kiedyś jedną z książek Henninga Mankella nazwałem tanatografią. To też jest tanatografia. O ile jednak tanatografia Mankella była realistyczna, to tanatografia Masłowskiej jest surrealistyczna. Jest mniej dosłowna, ale równie dosadna. Głębokich przemyśleń jest w niej nie mniej niż u Mankella, są jednak bardziej ukryte. Dlatego tę książkę trzeba odkrywać po trochu.
Twórczość Józefa Jankowskiego łączy dwa motywy, które dziś powszechnie uchodzą za niemożliwe do pogodzenia – okultyzm i duchowość katolicką. Jankowski z okultysty stał się katolickim mistykiem nie poprzez odrzucenie okultyzmu, a poprzez jego chrystianizację. Dlatego jest postacią fascynującą – szkoda że zapomnianą.
Jego Historje niezwykłe są zbiorem opowiadań w stylu Opowieści tajemniczych Turgieniewa, czy Opowieści niesamowitych Poego. W porównaniu z tamtymi dwoma dziełami są znacznie wyraźniej naznaczone rysem duchowości chrześcijańskiej. Celem tej książki jest nie tyle zszokowanie czytelnika, co jego duchowe uformowanie. Autor prezentuje własną interpretację zdarzeń nadprzyrodzonych i ostrzega przed pułapkami czekającymi na adeptów nauk tajemnych
Tekst: Czekaliśmy przez długi rok na gwiazdę co rozjaśni mrok A z nami czekał cały świat Nadzieja nie dawała spać
To złota, złota noc światło niech zgasi mrok Niech zapłoną serca nam Niech pali się ta noc w górę szkło, w górę szkło Niech ta magia żyje w nas
Marzenie czasem spełnia się Do gwiazdy więc uśmiechnij się A jeśli nie wiesz kto ma przyjść Mikołaj puka dziś do drzwi
Bielany niech pokryje biel Niech sen o śniegu spełni się
Złota,złota noc…
Kiedy błyśnie gwiazdy flesz daj mi dłoń i nie bój się Bo prowadzi nas ten blask który zgasi podły czas
Złota,złota noc… Niech ta magia żyje w nas (2x)
Ostatnio głośno się zrobiło o nowej piosence świątecznej Sidneya Polaka wykonywanej przez Annę Rusowicz i Tomasza Szczepanika. Bardzo fajny tekst. Cieszą mnie liczne nawiązania do Światła, które przychodzi, czyli metaforycznie do Chrystusa, który jest Światłością Świata. Jedynym zgrzytem jest ten Mikołaj. Jaki Mikołaj w Boże Narodzenie? Czy my jesteśmy Ameryką? Niewielkim usprawiedliwieniem jest to, że jest to piosenka warszawska, a dokładnie bielańska. Nie mam natomiast problemu ze słowem magia. Pisałem już o tym rok temu: „Słowo „magia” ma w języku polskim więcej niż jedno znaczenie, czego fundamentaliści zdają się nie zauważać. Zerknijmy więc do Słownika języka polskiego PWN:
magia
«ogół wierzeń i praktyk opartych na przekonaniu o istnieniu mocy nadprzyrodzonych, które można opanować i wywoływać za pomocą zaklęć, obrzędów i czarów»
«niezwykła siła oddziaływania»
«zniewalający urok jakichś miejsc lub osób»
Fundamentaliści mają rację mówiąc, że Święta Bożego Narodzenia nie mają nic wspólnego z magią w sensie pierwszym. Ale znaczenie drugie i trzecie jak najbardziej do tych świąt pasują. Boże Narodzenie ma od wieków niezwykła siłę oddziaływania i zniewalający urok. I nie ma w tym nic sprzecznego z chrześcijaństwem. Niezwykła siła oddziaływania i zniewalający urok Świąt Bożego Narodzenia tkwią bowiem w Tym, który jest tych świąt Istotą – w narodzonym Jezusie Chrystusie. Nie walczmy więc z magią świąt, tylko interpretujmy ją po katolicku.”
Cykl „Mistyka miast” byłby bardzo płytki, gdyby się ograniczył do prezentowania świątyń. Religia jest ważnym nośnikiem duchowości, ale nigdy nie była jedynym, a od dawna nie jest dominującym. Równie ważnym nośnikiem duchowości jest sztuka. Bardzo dobrze można to było dostrzec na wystawie czeskiego malarstwa dwudziestowiecznego w Muzeum Sztuki w Ołomuńcu. Garść zdjęć z tej wystawy prezentuję powyżej. Z kolei poniżej rzut oka na inne wystawy i na okolice muzeum.
Serią wpisów poświęconych mojemu letniemu wypadowi do Pragi kilka miesięcy temu rozpocząłem serię większą, dokumentującą moje rodzinne wypady do różnych miast. Mam nadzieję, że będą się tu pojawiać co najmniej trzy miasta rocznie. Nie będą to wpisy czysto turystyczne. Z roku na rok moje blogowanie coraz bardziej podporząkowane jest jednamu motywowi nadrzędnemu. Wątków duchowych szukam w literaturze, w muzyce, w sztuce, a także w podróżowaniu. Dlatego te wpisy o odwiedzanych miastach będę opatrywać tagiem „mistyka miast”. Tym samym takiem będę też opatrywał wpisy o książkach traktujących o tej tematyce i być może przy okazji którejśc z tych książek skrobnę coś więcej na temat samej idei mistyki miast i opowiem coś więcej o tym, jak ta idea we mnie przez lata kiełkowała.
To, że Hildegarda von Bingen stworzyła przepiękną muzykę medytacyjną, jest oczywiste. Jestem jednak przekonany, że dla wielu ludzi dzisiejszych sporą przeszkodą w przeżywaniu tej muzyki może być łacina. Dlatego zacząłem w przepaściach internetu wyszukiwać wersje instrumentalne tej muzyki. Znajduję ich wiele i zachwycam się nimi. Tedy i Wy słuchajcie i zachwycajcie się.
Przedstawiam niewielką kaplicę Nawiedzenia NMP w Uchylsku w parafii Gorzyce na Górnym Śląsku. Ta kaplica, jak i całe Uchylsko miały duże znaczenie w moich wędrownych medytacjach w młodości. Obecnie kaplica jest po gruntownym remoncie.