Apostołka Junia

Ten tekst jest zainspirowany wymianą zdań na temat Marii Magdaleny pomiędzy dwojgiem komentatorów pod jednym z najnowszych wpisów fejsbukowych doktora Tomasza Terlikowskiego:

Lucyna AAAAAAAAA
Po czym mężczyźni z pierwszej apostołki zrobili ladacznicę, a kobiety w Kościele sprowadzili do roli wyrobnic, niewolnic, którym wmówiono, iż służbę Bogu mają wypełniać służąc mężczyznom oraz na ICH konto. Czy Jezus tak to widział? Tego chciał?
Piotr BBBBBBBB
1szej kogo? 🤣😂😂🤣😂🤣. Było 12tu Apostołów. Kropka.

Skłoniło mnie to do rozważań na temat tego, czy można Marię Magdalenę nazwać apostołką. Przypomnijmy, że Akwinata nazwał ją apostołką apostołów. Czy są do tego podstawy w Nowym Testamencie? Wprost żaden nowotestamentalny autor ani apostołką ani apostołem jej nie nazywa. A kogo nazywają? Czy tylko oryginalnych Dwunastu? Bynajmniej. W Nowym Testamencie aż 19 osób zostało nazwanych apostołami: pierwsza dwunastka, Maciej, który dopełnił tuzina, Paweł i Barnaba, Tymoteusz i Sylas oraz Andronik i Junia. Na tej ostatniej postaci zamierzam się skupić. Prezentuję werset ją wspominający w szeregu przekładów polskich oraz po łacinie i po grecku.

BRZESKA Pozdrówcie Andronika i Juniasza, powinowate moje i towarzysze więzienia mego, którzy znacznymi są miedzy apostoły i którzy też przede mną byli w Krystusie.
LEOPOLITY Pozdrowcie Andronika y Juliusza powinowate moie i społeczne zemną więźnie. Ktorzy są zacnemi między Apostołmi, ktorzy y przedemną byli w Chrystusie Jezusie.
BUDNY Pozdrówcie Andronika i Junią przyrodzone moje, i towarzysze więzienia mego, którzy są znamienici między Apostołmi, który też (jeszcze) przedemną byli w Chrystusie.
WUJEK Pozdrówcie Andronika i Junią, krewne moje i towarzysze więzienia mojego, którzy znacznymi są między apostoły, którzy też przede mną byli w Chrystusie.
RAKOW.NT Pozdrówcie Andronika i Juniasza przyrodne moje, i spółwięźnie ze mną; którzy są znacznymi między Apostoły, którzy też przedemną byli w Christusie.
GDAŃSKA Pozdrówcie Andronika i Junijasza, krewnych moich i spółwięźni moich, którzy znacznymi są między Apostołami, którzy i przede mną byli w Chrystusie.
UBG Pozdrówcie Andronika i Juniasa, moich krewnych i moich współwięźniów, którzy są poważani wśród apostołów, którzy też przede mną byli w Chrystusie.
JACZEWSKI Pozdrówcie Andronika i Junią, powinowatych moich i współwięźniów moich. Mieli oni poważanie u Apostołów i wprzód aniżeli ja zostali Chrześcianami.
SYMON Pozdrówcie Andronika i Junią, krewnych moich i towarzyszów więzienia mego: którzy chlubnie są znani śród Apostołów, i zostali chrześcijanami przedemną.
MARIAWICI Pozdrówcie Andronika i Junię, rodaków moich i towarzyszów więzienia mojego, którzy znakomitymi się stali między Apostołami i którzy jeszcze przede mną byli w Chrystusie Jezusie.
DĄBR.WUL.1973 Pozdrówcie Andronika i Junię, krewnych moich i współtowarzyszów więzienia, którzy chlubnie są znani wśród Apostołów, a chrześcijanami stali się wcześniej niż ja.
DĄBR.GR.1961 Pozdrówcie Andronika i Junię, krewnych moich i współtowarzyszów więzienia, którzy chlubnie są znani wśród Apostołów, a chrześcijanami stali się wcześniej niż ja.
KOWALSKI Pozdrówcie Andronika i Junię, rodaków moich i współwiężniów, którzy mają duże poważanie u apostołów i którzy przede mną byli już chrześcijanami.
TYSIĄCLECIA Pozdrówcie Andronika i Juniasa, moich rodaków i współtowarzyszy więzienia, którzy się wyróżniają między apostołami, a którzy przede mną przystali do Chrystusa.
WARSZAWSKA Pozdrówcie Andronika i Junię, rodaków moich i współwięźniów moich, którzy są zaszczytnie znani między apostołami, a którzy już przede mną byli chrześcijanami.
POZNAŃSKA Pozdrówcie Andronika i Junię, moich krewnych i współwięźniów, którzy należą do grona wybitnych apostołów, którzy jeszcze przede mną należeli do Chrystusa.
WARSZ.PRASKA Pozdrówcie Andronika i Juniasa, współrodaków moich, którzy byli w więzieniu razem ze mną. Cieszą się oni wielkim poważaniem u apostołów, a chrześcijaństwo przyjęli jeszcze przede mną.
ŚLĄSKIE.TOW.BIB. Pozdrówcie Andronika i Juniasa, moich krewnych oraz moich współjeńców, którzy są znaczni pomiędzy apostołami, i którzy się przede mną urodzili w Chrystusie.
EIB.BIBLIA.2016.LIT Pozdrówcie Andronikosa i Junię, moich rodaków oraz współwięźniów, których znają i cenią apostołowie, a którzy wcześniej niż ja narodzili się w Chrystusie.
TOR.PRZ. Pozdrówcie Andronika i Junię, krewnych moich i współwięźniów moich, którzy są zaszczytnie znani między apostołami, którzy i przede mną byli w Chrystusie.
NBG Pozdrówcie Andronika i Juniasa, moich krewnych oraz moich współjeńców, którzy są znaczni pomiędzy apostołami, i którzy się przede mną urodzili w Chrystusie.
LUBELSKA Pozdrówcie Andronika i Junias, współrodaków moich, którzy byli w więzieniu razem ze mną. Cieszą się oni wielkim poważaniem u apostołów, a chrześcijaństwo przyjęli jeszcze przede mną.
NOWEGO ŚWIATA Pozdrówcie Andronika i Juniasa, moich krewnych i moich współjeńców, którzy są wśród apostołów mężami znaczniejszymi i którzy dłużej niż ja są w jedności z Chrystusem.
MESJAŃSKA Pozdrówcie Andronika i Junię, rodaków moich i współwięźniów moich, którzy są zaszczytnie znani między apostołami, a którzy już przede mną byli chrześcijanami.
PIERWSZEGO KOŚCIOŁA Pozdrówcie Andronika i Juniasa, wpółplemieńców moich i towarzyszy niewoli. Są oni znaczni wśród apostołów, a w Chrystusie się znaleźli wcześniej niż ja.
ODZYSKIWANIA Pozdrówcie Andronika i Juniasa, moich rodaków i moich współwiężniów, którzy są znamienici wśród apostołów, którzy też byli w Chrystusie przede mną.
WULGATA Salutate Andronicum et Juniam, cognatos, et concaptivos meos : qui sunt nobiles in Apostolis, qui et ante me fuerunt in Christo.
NOVUM TESTAMENTUM GRAECE ἀσπάσασθε Ἀνδρόνικον καὶ Ἰουνίαν τοὺς συγγενεῖς μου καὶ συναιχμαλώτους μου, οἵτινές εἰσιν ἐπίσημοι ἐν τοῖς ἀποστόλοις, οἳ καὶ πρὸ ἐμοῦ γέγοναν ἐν Χριστῷ.
TEXTUS RECEPTUS ασπασασθε ανδρονικον και ιουνιαν τους συγγενεις μου και συναιχμαλωτους μου οιτινες εισιν επισημοι εν τοις αποστολοις οι και προ εμου γεγονασιν εν χριστω

W tych wariantach pojawiają się dwie kwestie. Po pierwsze, czy Ἰουνίαν jest kobietą, czy mężczyzną, po drugie, czy Andronik i Junia byli nazwani apostołami, czy tylko cieszyli się szacunkiem apostołów. Tym razem sama analiza wieloprzekładowa nie daje nam jednoznacznej odpowiedzi na żadne z pytań, gdyż zróżnicowanie wariantów jest bardzo duże. Może bliżej jest tu do rozstrzygnięcia drugiej kwestii, wszystkie bowiem starsze przekłady skłaniają się do określenia ich jako apostołów. Może się to łączyć z tą kwestią, że byli oni chrześcijanami już przed Pawłem, być może należeli do bezpośrednich uczniów Chrystusa, może nawet należeli do grona owych siedemdziesięciu dwóch posłanych przez Niego. Chrześcijański Wschód operuje pojęciem „soboru siedemdziesięciu apostołów”, do którego to grona wlicza Andronika i Junię. Można więc na tej podstawie uznać, że NT uzasadnia nazywanie apostołami działających w Kościele bezpośrednich Uczniów Pańskich nienależących do grona Dwunastu. W tym ujęciu Dwunastu to apostołowie sensu stricto, a Uczniowie Pańscy to apostołowie sensu largo. W tym sensie jak najbardziej można apostołką nazwać również Marię Magdalenę.

Pierwsza kwestia jest trudniejsza. Wersje męska i żeńska są rozsiane mniej więcej po równo w przekłądach starych i nowych. Najciekawsza jest wersja Biblii Lubelskiej, która prezentuje imię Junias, w wersji nieodmienionej, a więc jako imię żeńskie, choć zakończone spółgłoskowo. Musimy więc odwołać się do Tradycji. Ta jednoznacznie opowiada się za wersją żeńską. Jako o kobiecie pisali o Junii Ojcowie Kościoła, zwłaszcza Hieronim i Jan Chryzostom. Pierwszym, który widział w tej bostaci mężczyznę był Idzi Rzymianin na przełomie XIII i XIV stulecia. W kalendarzu Kościoła Wschodniego Junia jest czczona jako kobieta.

Ciekawą teorię na temat Junii wysnuł anglikański teolog Richard Bauckham. Identyfikuje on ją z Joanną żoną Chuzy. Teoria ta jest prawopodobna, a jej przyjęcie byłoby kolejnym argumentem za tytułowaniem apostołką (w sensie rozszerzonym) zarówno samej Junii, jak i Marii Magdaleny.

Dziennik jeńca Oflagu IIC Woldenberg – Innocenty Libura

Okładka książki Dziennik jeńca Oflagu IIC Woldenberg Innocenty Libura

Rzadko sięgam po książki związane z II wojną światową. Męczy mnie ta tematyka, boli i przeraża. Tym razem uczyniłem wyjątek, gdyż chciałem przeczytać coś, co w pewnym sensie jest kontynuacją autobiograficznej powieści Poprzez dwudziestolecie tegoż autora, którą omawiałem kilka tygodni temu. Istotnie można ten dziennik za taką kontynuację uznać, chociaż jest napisany zupełnie inaczej. Inny jest język, bardzo skrótowy, co było spowodowane warunkami, w jakich ów dziennik powstawał. Wielu rzeczy trzeba się domyślać, niektórych domyślić się nie sposób.

Dziennik zawiera wiele cennych informacyj, zwłaszcza o życiu intelektualnym i religijnym w obozie. Cennym uzupełnieniem są rysunki autora i teksty wykłaów wygłoszonych przez niego w obozie (o Wielkim Tygodniu i tajemniczym Zakonie Krzyża i Miecza). Dla mnie osobiście ważna jest wzmianka o bracie mojego dziadka: Pchor. Tomiczek „inspektora” zrobił i wydał mi piękną bluzę na święta. „piękny gest względem dawnego wychowawcy!” – z uznaniem podnosi Dziemidok (30 marek daliby strzelcowi za taką kombinację – powiadają). Dr Henryk Tomiczek w Woldenbergu zrobił w zasadzie całe studia ekonomiczne, po wojnie zwieńczył je magisterium i doktoratem. Książki, które w młodości otrzymywałem od wuja Henryka stanowią ważny element mojej własnej formacji intelektualnej.

*****

10/52/2023

Pismo Sütterlina

Już kilka razy pisałem na moim blogu o różnych ciekawych rzeczach, które otrymuję jako mniej lub bardziej przypadkowy dodatek do antykwarycznych zakupów. Są to w zasadzie dwie kategorie przedmiotów. Pierwsza to kartki włożone do książek przez ich poprzednich posiadaczy. Niedawno pisałem o takiej kartce. Kiedyś znalazłem też w zakupionej książce plan Palermo. Może jeszcze kiedyś się przyda. Druga kategoria to usztywniacze dołączane do kupowanych przee mnie pocztówek z reprodukcjami obrazów Karla Rumpla. Najczęściej sprzedawcy wykorzystują do tego celu współczesne, mało wartościowe pocztówki. Tak jest w przypadku kartki zaprezentowanej powyżej. Jest to element serii pocztówek przestawiających różne kroje niemieckiego pisma. Przykuła ona moją uwagę, bo tę tematykę poruszałem już na moim blogu pisząc o nowym kroju czeskiego pisma odręcznego.

Nie ma więc powodu, bym przy okazji owej załączonej pocztówki nie nappomknął o innym kroju pisma odręcznego, w tym przypadku niemieckiego. Jak podaje wikipedia: Pismo Sütterlina (niem. Sütterlinschrift lub krótko Sütterlin) – pismo stworzone do początkowej nauki pisania w szkołach niemieckich, nazwane od nazwiska jego twórcy Ludwiga Sütterlina. W roku 1911 na zlecenie cesarskiego ministerstwa kultury Sütterlin zaprojektował pismo do początkowej nauki pisania w wersji niemieckiej i łacińskiej. To pismo wprowadzono w szkołach niemieckich w roku 1915, ustawowo stało się obowiązkiem w 1934 i obowiązywało od 1935 roku do 1941, w niektórych krajach Republiki Federalnej Niemiec, np. w kraju Saary do lat pięćdziesiątych XX w., w Turyngii Niemieckiej Republiki Demokratycznej do lat sześćdziesiątych XX w. W XIX wieku rozpowszechniły się twarde stalówki, które nie nadawały się do rozpowszechnionego wtedy pisma pochylonego o dekoracyjnych zapętleniach. Stąd wynikła potrzeba stworzenia pisma uproszczonego, pozbawionego zbytecznych dekoracji. W zeszytach do początkowej nauki pisania wprowadzono liniowanie o proporcji 1:1:1 i zmniejszono pochylenie liter. Jednak uproszczenie pisma wiązało się z pogorszeniem czytelności. Już 3 stycznia 1941 ukazał się okólnik podpisany przez Martina Bormanna, zabraniający stosowania czcionki frakturowej, a we wrześniu 1941 zabroniono używania pisma Sütterlina. Mimo to w niektórych krajach obu części Niemiec pismo to było używane w pierwszych latach powojennych.

Zbrodnia i kara – Fiodor Dostojewski

Okładka książki Zbrodnia i kara Fiodor Dostojewski

W tym roku postanowiłem ostro się zabrać za nadrabianie braków w klasyce literatury. Na początek „Zbrodnia i kara” Dostojewskiego. Wątek główny ujdzie, ale znam lepsze przeobrażenia bohaterów. Zachwycił mnie za to wątek Marmieładowa, pijaka, który stoczył się w Boga. Rażą mnie z kolei przypadki umieszczenia Łużyna i Swidrygajłowa w mieszkaniach tuż obok innych bohaterów, dla sztucznego zapętlenia akcji, Jeden taki przypadek mógł się zdarzyć, ale dwa? Jak zwykle przy klasyce, gwiazdek nie daję.

9/52/2023

Ów, czy owy?

Odkąd pamiętam, nigdy nie miałem wątpliwości, iż rzeczony zaimek w rodzaju męskim brzmi „ów”, a „owy” jest rażącym błędem. Podpieram się w tym twierdzeniu „Słownikiem poprawnej polszczyzny”: ów (nie: owy), owa, owo (nie: owe) odm. jak przym., D. m n owego, z owej, B. ż ową (nie: owe), Im M. m-os. owi, ż-rzecz. owe «zaimek wskazujący (mający dziś najczęściej zabarwienie książk. lub podn.)» 1. «towarzyszący rzeczownikom a) <<służący do wyróżnienia, wyodrębnienia kogoś, czegoś spośród istot, przedmiotów podobnych; ten, ten właśnie»: Tak zginął ów bohater, ów rycerz bez skazy. b) «będący określeniem tego, o czym była już mowa; ten»: Milczeli, a owo milczenie przygniatało wszystkich. Δ W tej funkcji zaimek ów używany jest często w połączeniu z wyrazami oznaczającymi czas, zwłaszcza odległy, np.: Pamiętał wiele z owych lat wojny. Jak na owe czasy była bardzo postępowa. 2. rzad. «występujący samodzielnie, odpowiadający zaimkowi on»: Spojrzał na ojca, a ów się uśmiechnął. 3. «towarzyszący rzeczownikom, występujący w zdaniu nadrzędnym, z którym się wiąże zdanie określające; taki, ten»: Reprezentował ów rodzaj gry, jakim się odznaczają się pianiści starej szkoły.

W ostatnim jednak czasie natknąłem się na tekst, który nieco nadwyrężył moją pewność. W ubiegłym tygodniu umieściłem na niniejszym blogu wpis, zatytułowany Pan Jezus i Burek. Cytuję w nim fragment „Chłopów” Reymonta zaczynający się od słów: ….W owy czas daleki… Trzeba jednak zauważyć, że u Reymonta jest to fragment stylizowany na gwarę, a poza tem Co wolno Mickiewiczu, to nie tobie, Nitschu.

Pan Jezus i Burek – Władysław Stanisław Reymont

Kilka tygodni temu publikowałem na tym blogu fragmenty Zbrodni i kary Dostojewskiego prezentujące gorliwą i głęboką pobożność pijaka Marmieładowa. Takie religijne perełki są ukryte w dziełach twórców różnych epok, kulltur i wyznań. Lubię je wyszukiwać. Dziś chciałbym zaprezentować piękną opowieść o Panu Jezusie i jego psie zawartą w pierwszym tomie „Chłopów” Władysława Stanisława Reymonta.

***

….W owy czas daleki…

Kiej Pan Jezus jeszcze po ziemi chadzał i rządy nad narodem sam sprawował, stało się

to, coć wam rzeknę…

Szedł se Pan Jezus na odpust do Mstowa, a drogi nikaj nie było, ino piachy srogie

a parzące, bo słońce przypiekało i gorąc był taki, jak kieby przed burzą…

A cienia nikaj ni osłony.

Pan Jezus szedł z cierpliwością wielką, bo do lasu był jeszcze kawał drogi, ale że już

tych świętych nóżków nie czuł z utrudzenia i pić mu się okrutnie chciało, to se raz wraz

przysiadał na wydmach, chocia tam i barzej przygrzewało, i rosły same ino koziebródki, a cienia było tyla, co od tych poschniętych badyli dziewann, że i ptaszek by się nie

schronił…

Ale co przysiadł, to i nie odzipnął nawet rzetelnie, bo zaraz Zły, jako ten jastrząb

paskudny, co bije z góry w ustałego ptaszka, tak ci on zapowietrzony bił racicami w piach

a tarzał się jako to bydlę, że taka kurzawa, taka ćma się podnosiła, co i świata widać nie

było…

Pan Jezus, choć mu piersi zapierało i ledwie się już ruchał, to wstawał i szedł, a ino

się pośmiewał z głupiego, bo przeciech wiedział, że Zły chciał mu zmylić drogę, coby nie

szedł na odpust na zbawienie grzesznego narodu…

I szedł Pan Jezus… szedł… aż i przyszedł do lasu…

Odpoczął se w cieniu niezgorzej, ochłodził wodą i coś niecoś z torby przegryz, potem

wyłamał niezgorszy kijaszek, przeżegnał się i wlazł w bór.

A bór był stary i gęsty, a błota nieprzebyte, a chrapy i oparzeliska takie, że musi sam

Zły tam domował, a gąszcze, że i niektóremu ptakowi łacno przemknąć się nie było. Jeno

Pan Jezus wszedł, a tu kiej Zły borem nie zatrzęsie, kiej nie zacznie wyć, kiej nie pocznie

łamać chojarów — a wiater, jako że to jego parob piekielny, pomagał w te pędy i rwał

suszki, rwał dęby, rwał gałęzie i huczał, i hurkotał po borze, jako ten głupi.

Ciemność się stała, że chocia oko wykol — a tu szum, a tu trzask… a tu zawierucha…

a tu jakieś zwierzaki, pomioty diabelskie wyskakują i szczerzą kły… i warczą… i straszą…

i świecą ślepiami, i… ino… ino chycić pazurami, ale juści, że nie śmiały, bo jakże by…

Pan ci Jezus był w swojej świętej osobie…

Ale i Panu Jezusowi dość było tego głupiego strachania, i że pilno na odpust, to

przeżegnał bór i zaraz wszystkie Złe i ze swoimi kumami przepadli w oparzeliskach.

Ostał się ino taki dziki pies, bo w ony czas pieski nie były jeszcze z ludźmi pobratane.

Ten ci to pies ostał i leciał za Panem Jezusem, szczekał, to docierał do świętych nóżek

Jego, to udarł zębcami za porteczki, to kapot Mu ozdarł i za torby chytał, i sielnie się

dobierał do mięsa… ale Pan Jezus, jako że był litościwy i krzywdy nijakiemu stworzeniu

zrobić by nie zrobił, a mógł go kijaszkiem przetrącić abo i zasie samym pomyśleniem

zabić, to ino powieda:

— Naści, głupi, chlebaszka, kiejś głodny — i rzucił mu z torby.

Ale pies się rozeźlił i zapamiętał, że nic, ino kły szczerzy, warczy, ujada, a dociera

i całkiem już psuje Jezusowe porteczki.

— Chlebam ci dał, nie ukrzywdził, a obleczenie mi rwiesz i szczekasz po próżnicy.

Głupiś, mój piesku, boś Pana swego nie poznał. Jeszcze ty za to człowiekowi odsłużysz

i żyć bez niego nie poradzisz… — powiedział Pan Jezus mocno, aż pies siadł na zadzie,

potem zawrócił, ogon wtulił między nogi, zawył i kiej ogłupiały pognał w cały świat.

A Pan Jezus przyszedł na odpust.

Na odpuście narodu jak drzew w boru abo tej trawy na łąkach — aże gęsto.

Ale w kościele było pusto, bo w karczmie grali, a przed kruchtą cały jarmark i pijaństwo, i rozpusta, i obraza boska, jako i w te czasy bywa.

Wychodzi Pan Jezus po sumie i patrzy, aż tu naród kiej to zboże pod wiatrem, to

w tę, to w oną stronę się kolebie i ucieka, a niektóry z biczem bieży, kto żerdkę z płotu

wyciąga, kto znów po kłonice sięga, a inszy zasię i kamienia szuka, a baby w krzyk i na

płoty się drą, to na wozy, a dzieci w bek, a wszyscy krzyczą:

— Wściekły pies, wściekły pies!

A pies środkiem ludzi, kieby z nagła rozstąpioną ulicą, gna z wywieszonym ozorem

i wprost na Pana Jezusa.

Nie uląkł ci się Pan nasz, nie… poznał, że to ten sam piesek z boru, to ino rozpostarł

tę swoją świętą kapotę i powieda do zwierza, któren z nagła przystanął:

— Pójdź tu, Burek, przespieczniejszyś ty przy mnie niźli w borze.

Okrył go kapotą, ospostarł nad nim ręce i powiada:

— Nie zabijajcie go, ludzie, bo to też stworzenie boskie, a biedne jest, głodne, zgonione i bezpańskie.

Ale chłopi jęli krzyczeć, jęli wydziwiać a mamrotać i trzaskać kłonicami o ziemię: że

to zwierz dziki i wściekły, że im już tyla gąsków i owieczek porwał, że cięgiem szkody

czyni, a i człowieka uszanować nie uszanuje, ino zaraz kłami… że nikt bez kija na pole

nie wyjdzie, bo bez tego piekielnika przespieczności nijakiej nie ma… że zabić go trza

koniecznie…

I chcieli przez moc psa spod Panajezusowej kapoty wziąć a zakatować.

Aż się Pan Jezus ozgniewał i krzyknął:

— Nie ruchaj, jeden drugi! To się, łajdusy i pijanice, psa boita, a Pana Boga to się nie

boita, co?…

Odstąpili, bo mocno rzekł, a Pan Jezus im dalej powieda — że są łajdusy… że przyszli

na odpust, a piją ino po karczmach, a Boga obrażają, a pokuty nie czynią i przeklętniki

są, a katy jedne la drugich, złodzieje, bezbożniki i kara boska ich nie minie.

Skończył Pan Jezus, podniósł kijaszek i chciał odejść…

Ale już Go naród poznał i kiej nie rymnie przed Nim na kolana, kiej nie rykną płaczem

i kiej nie zaczną skomleć…

— Ostań z nami, Panie! Ostań, Panie Jezu Chryste! Ostań! A to Ci wierne będziemy,

kiej ten pies… pijanice my, bezbożniki my, złe my ludzie, ale ostań!… Ukarz, bij, ale

ostań!… Sieroty my opuszczone, ludzie bezpańskie… — i tak płakali, tak żebrali, tak

całowali Go po rękach i po tych nogach świętych, że zmiękło serce Pańskie, ostał z nimi

przez parę pacierzów, nauczał, rozgrzeszał i błogosławił wszystkiemu.

A potem, kiedy już odchodził, to powiada:

— Krzywdę wam czynił pies? Odtąd wam odsługiwać będzie. I gąsków popilnuje,

i owieczki oganiał będzie, i jak się jeden albo drugi schlasz — chudoby i dobra stróżem

będzie a przyjacielem. Ino go szanujta i krzywdy mu nie czyńcie.

I odszedł Pan Jezus we świat tyli.

A obejrzy się — Burek siedzi tam, gdzie go obronił.

— Burek, a pódzi ze mną, cóż to, sam, głupi, ostaniesz?…

I pies poszedł, i już szedł wszędy za Panem i taki cichy, taki czujny, taki wierny, kiej

parobek najlepszy.

I poszli już wszędzie razem.

I bez bory szli, i bez wody — całym światem.

A że nieraz i głód był, to piesek ptaszka jakiego wytropił, to gąskę abo baranka przyniósł i tak se społecznie żyli.

A często gęsto, kiedy Jezusiczek strudzony spoczywał, to Burek odganiał złych ludzi

abo i zwierza dzikiego i nie dał Pana naszego, nie…

Kiej przyszedł czas, że Żydy paskudne i one faryzeje srogie wiedły Pana na umęczenie

— to Burek rzucił się na wszystkich i jął gryźć, i bronić, jak tylko umiała biedota kochana.

A Jezus mu rzekł spod drzewa, które dźwigał na mękę swoją świętą:

— Sumienie barzej ich gryźć będzie… a ty nie uredzisz…

I kiej umęczonego powiesili na krzyzie, to Burek siadł i wył…

…drugiego dnia, kiej wszystkie ludzie poodchodzili, że już ani Panienki Najświętszej,

ni apostołów świętych nie było… to ostał ino Burek…

…lizał raz wraz te święte, przebite goździami, konające nóżki Panajezusowe i wył…

wył… wył…

…a kiej już trzeci dzień nadszedł… przecknął Pan Jezus i patrzy, a tu nikogo w podle

krzyża… ino jeden Burek skamli żałośliwie i tuli się do jego nogów…

…to Pan nasz Jezus Chrystus Przenajświętszy pojrzał miłościwie na niego w tej godzinie i rzekł ostatnim tchem:

— Pójdź, Burek, ze mną!

I piesek w to oczymgnienie puścił ostatnią parę i poszedł za Panem…

Amen

Poprzez dwudziestolecie – Innocenty Libura

Okładka książki Poprzez dwudziestolecie Innocenty Libura

Jakieś pół roku temu dowiedziałem się, że tynieccy benedyktyni wydają dotąd niewydane książki znanego rybnicznina dra Innocentego Libury. Od razu kupiłem sobie dwie i swoim zwyczajem, ledwie przekartkowawszy pierwszą zabrałem się za drugą, czytanie książek po kolei uważam bowiem za niczym nieuzasadniony przesąd. Tym razem zrobiłem tak dlatego, że w pierwszej było za dużo harcerstwa. Tu też go jest niemało, ale sporo jet też Rybnika, dwóch uniwersytetów, religii, literatury, wędrowania, więc całość jest całkiem strawna. Jest to powieść aurobiograficzna, pisana dość nietypowo w trzeciej osobie. Sporo tu jest religijnoścgo pasji, ale też obsesji, a także różnych cech charakteru tak pozytywnych, jak negatywnych. Co ciekawe, jedne i drugie jakby wyrastają z harcerstwa. Bohater jest bowiem kimś w rodzaju wiecznego harcerza. Ciekawie się to porównuje na przykład z autobiografią Miłosza. Oczywiście, są diametralnie różne, ale mają w sobie też punkty styczne. A różnice tkwią właśnie głównie w tym, że Miłosz nie miał w sobie nic z harcerza.

8/52/2023

****

Moda na gratokampery

Jako antropolog kulturowy na różne zjawiska społeczne patrzę pod kątem kulturowym. Ostatnio na parkingach mojego miasta rzuciła mi się w oczy nowa moda, mająca właśnie charakter zjawiska kulturowego. Nazwałem ją modą na gratokampery. Są to stare, używane kampery, sprowadzane zapewne z zachodu, choć nie wiem, czy przez obecnych właścicieli, czy przez poprzednich. Tak, czy inaczej jest w tych autach coś artystycznego.

Empuzjon – Olga Tokarczuk

Najnowsza powieść naszej noblistki inspirowana „Czarodziejską górą” Tomasza Manna. Jest to jednak zupełnie inna książka niż tamta. Co najbardziej zaskakujące, nie ma tu takich silnych przeżyć metafizycznych głównego bohatera, jak u Manna. Są za to ewdentne zjawiska nadprzyrodzone, jakich tam z kolei nie było. Podstawowym tematem powieści jest płeć, a zwłaszcza różne oblicza kobiecości, co jest nieco zaskakujące, że bohaterami pierwszo- i drugoplanowymi są w zasadzie sami mężczyźni.

Bardzo dobrze jest w książce oddany klimat pruskiego Śląska. Jako Ślązaka bardzo mnie to cieszy. Szczególnie radowało mnie odnajdywanie wśród bohaterów nazwisk obecnych wśród mieszkańców wsi mojego dzieciństwa. Nic więc dziwnego, że książkę oceniam bardzo dobrze.

*****

7/52/2023

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij