Po przegranym półfinale Eurowizji


Konkurs Piosenki Eurowizji dawniej często gościł na łamach mojego bloga. Nie od rzeczy więc będzie napisanie o nim i w tym roku.

Reprezentująca Polskę Tulia odpadła w półfinale. Dziewczyny zaprezentowały się całkirm dobrze choć nirpotrzebnie miały te szopy na glowach, co uczyniło ich występ nader statycznym.

Nie na wstydu, bo w tym da ym półfinale odpadli też doskonali reprezentanci. Gruzji i Portugalii, także odwołujący się do kultury muzycznej swoich krajów. Przeszły natomiat ]iosenki miałkie i nijakie. No tak to jest, gdy decyduje publlika. Jako, że polską piosenkę wszyscy tu chyba znają, dla zilustrowania tekstu zamieszczam tu gruzińską.

Święci ze Śląska – ks.Zygmunt Podlejski

667621-352x500

Tytuł książki jest nieco mylący i muszę przyznać, że zmylił mnie w księgarni. Podobnie jak profesor Hagen z filmu „Vinci” kupił książkę o winie myśląc, że jest o Wilnie, tak ja kupiłem tę książkę ( za pięć złotych) myśląc że jest jeśli nie o wszystkich, to o większości śląskich świętych od średniowiecza do współczesności.

Tymczasem jest to książka formalnie o trzech wyniesionych na ołtarze śląskich Odrowążach: świętym Jacku, błogosławionym Czesławie i błogosławionej Bronisławie, faktycznie zaś o najsłynniejszym z nich – świętym Jacku. Pozornie jest to biografia non fiction ale tylko pozornie. W rzeczywistości jest to zamaskowana powieść – powieścioesej. Treść książki jest bowiem nasycona szczegółami fikcyjnymi – nie jednoznacznie fałszywymi, ale też nie prawdziwymi, bo nie opartymi na dokumentach z epoki, tylko co najwyżej prawdopodobnymi opartymi na domysłach autora lub zaczerpniętymi z wcześniejszych biografij fabularnych.

Jako powieścioesej książka miała potencjał, ale go niestety nie wykorzystała. Każdy powieścioesej ma potencjał, ale mało który go wykorzystuje. Czytałem kilka powieścioesejów, czy inaczej fabularyzowanych esejów, ale tylko jeden z nich był naprawdę dobry – „Szara eminencja” Aldousa Huxleya. Z gatunkiem tym nie do końca potrafili sobie poradzić nawet tak dobrzy powieściopisarze jak Józef Hen i Anna Brzezińska. Trudno więc, aby dał radę śląski ksiądz w ogóle niebędący powieściopisarzem.

W tym eseju jest więc za mało eseju. Wielokrotnie refleksje ogólniejszej natury, nawet całkiem celne, ograniczają się tu do jednego tylko zdania. Gdyby autor rozbudował je w akapity, książka by niewątpliwie zyskała. Czasami piszę, że jakaś książka byłaby znacznie lepsza, gdyby była dwakroć chudsza. Ta akurat byłaby lepsza, gdyby była dwakroć grubsza.

18/52

* * *

Mikołajek – Jean-Jacques Sempé, René Goscinny

293056-352x500

Pozostaję w kręgu szkolnych lektur moich dzieci. Tym razem młodsza pociecha i zabawna, francuska książeczka, której ze swego dzieciństwa nie znałem. Jest ona, podobnie zresztą, jak pozycja omawiana w poprzednim wpisie, dowodem na to, że Harry Potter nie spadł z nieba, a opowieści szkolne, niezależnie od kraju powstania są gatunkiem niezwykle nośnym i obdarzonym sporym potencjałem.

Mikołajek jest dobrą książką dziecięcą, bo podobać się może nie tylko dzieciom, ale i dorosłym. Oczywiście zupełnie inaczej odczytają ją dzieci, inaczej dorośli. Mnie urzekła jej poetyczność objawiająca się wielokrotnie powtarzanymi dwoma refrenami: o Ananiaszu, który nosi okulary, wskutek czego nie można go bić i o Alceście, który jest gruby, bo ciągle je.

17/52

* * * * *

Matka Boska Tęczochowska

59345400_2450478154971408_6370395175323172864_n

Tytuł wpisu i zamieszczony powyżej obrazek pochodzą ze strony Sztuczne Fiołki. Skoro przez całą Polskę przetacza się dyskusja o dopuszczalności umieszczania tęczy na wizerunku NMP,  to i ja postanowiłem zabrać głos.

O stosunku tęczy LGBT do tęczy chrześcijańskiej pisałem już kilka lat temu. Teraz zacytuję tylko kilka fragmentów tego tekstu, związanych głównie z liczbą barw.

Siedem kolorów tęczy symbolizuje te siedem przykazań. Jest to jednak interpretacja pochodząca z czasów dużo późniejszych niż biblijne. Starożytni nie postrzegali bowiem tęczy jako siedmiobarwną lub sześciobarwną. Najczęściej wyróżniano trzy kolory tęczy. Dla Arystotelesa były to: czerwony, zielony i fioletowy, a dla Pliniusza: czerwony, fioletowy i niebieski.

Z chrześcijańskiego punktu widzenia równie istotne, jeśli nawet nie istotniejsze, są pozostałe biblijne wzmianki o tęczy. W dwóch miejscach, u Ezechiela i Świętego Jana (Ez. 1,28 i Ap. 4,3) tęcza jest tronem Boga. U Syracha jest wymieniona w pochwalnych hymnach. Pierwszy z nich to pochwała Boga we wspaniałości jego dzieł (Syr. 43,11-12). Drugi hymn jest pochwała arcykapłana Szymona (Syr. 50,5-7), dla chrześcijan jednak Stary Testament jest przede wszystkim typem nowego Testamentu, toteż arcykapłan Szymon jest w tym hymnie przede wszystkim figurą samego Jezusa Chrystusa. W drugim fragmencie Apokalipsy tęcza jest atrybutem jednego z aniołów. W Biblii zaś często aniołowie reprezentowali samego Boga i to, co się odnosiło się do aniołów, odnosiło się zasadniczo do Boga właśnie. Na podstawie tej grupy fragmentów Biblii tradycja chrześcijańska odnosiła symbol tęczy przede wszystkim do osoby Jezusa Chrystusa, który dokonał trwalszego i silniejszego niż noachickie pojednania ludzkości z Bogiem. Tak interpretowali ten symbol Ojcowie Kościoła. Widziano też w tęczy symbol Trójcy Świętej, która łączy w sobie trzy osoby boskie, podobnie jak tęcza łączy w sobie trzy kolory. Tak pisał o Niej Bazyli Wielki. Z kolei Święty Grzegorz Wielki dostrzegał w symbolice tęczy odniesienia do Ducha Świętego i sakramentu chrztu: W tęczy, jak powiedziałem, widoczne są woda [kolor niebieski] i ogień [kolor czerwony]. Po przyjściu Pośrednika moc Ducha Świętego tak bardzo zajaśniała w rodzaju ludzkim, ponieważ wybrańców Bożych obmył wodą chrztu i rozświetlił ogniem Bożej miłości. Jakby tęcza bowiem składająca się z barwy wody i zarazem ognia pojawia się w chmurach jako znak pojednania, gdy Prawda powiada: „Jeśli ktoś się nie odrodził z wody i Ducha Świętego, nie może wejść do królestwa Boga” (J 3,5). Gotfryd z Viterbo, saski historyk, teolog i poeta z przełomu tysiącleci uważał, że barwy tęczy symbolizują: potop za dni Noego (niebieska), ogień końca świata (czerwona) i żywotność przyszłego, nowego świata (zielona). W sztuce średniowiecznej nieraz przedstawiano Chrystusa Króla zasiadającego na tęczy. Stosowano także w ikonografii tęczowe aureole. Niekiedy też interpretowano tęczę jako symbol Matki Boskiej Pośredniczki Łask. Odkąd zaczęto uważać tęczę za siedmiobarwną (czerwony, żółty,niebieski, oranż, zieleń, indygo i fiolet), zaczęła ona symbolizować także siedem sakramentów i siedem darów Ducha Świętego.

Jest więc zgodne z tradycją katolicką zarówno łączenie tęczy z wizerunkami NMP, jak też tworzenie tęczowych aureol. Nie muszą one też być siedmiobarwne, choć bardziej osadzone w tradycji będą te z nieparzystą liczbą kolorów ułożonych w łuki lub okręgi, a nie proste pasy.  Tak, czy inaczej, samo wykonanie słynnego ostatnio obrazka nie powinno wywoływać takiego wzburzenia. Ale tam było niestety nie tylko wykonanie obrazka. Obrazuje to moja rozmowa ze znajomym na FB:

AR Tyle, że jej „dzieło” możemy z łatwością „ochrzcić”. Wypowiedzi Jażdżewskiego nie sposób.

JC Możemy ochrzcić profanację grobu pańskiego, atak na kapłana i rozlepienie wizerunków Maryi na kiblach?

AR Nie, sam tęczowy obrazek

JC Ale zatrzymana została za całokształt xd

Tak więc chrzcijmy tęczowe ikony, przyzwyczajmy się to ich obecności, ale nadal piętnujmy wieszanie świętych obrazków na kiblach i napaści na kapłanów (jak i na wszystkich innych ludzi).

Obrazek na dole za Dawidem Gospodarkiem.

59811473_2158038027584051_6551566031263891456_n

Stefan Żeromski – Syzyfowe prace

d9788373271883

Co jakiś czas czytam jakąś szkolną lekturę moich dzieci. Teraz przyszła pora na „Syzyfowe prace”. Żeromskiego nigdy nie lubiłem i dawałem temu wyraz. Dla „Syzyfowych prac” czynię jednak swego rodzaju wyjątek. Już gdy czytałem ją w podstawówce, była to dla mnie lektura interesująca i teraz się to nie zmieniło.

Zmieniło się jednak co innego. Wtedy interesowała mnie fabuła, teraz głównie omówione w treści powieści książki. Niektóre znam od dawna, jak np. „Dzieje Polski w zarysie” Michała Bobrzyńskiego, inne będę się starał poznać. Dotyczy to głównie „Historii cywilizacji w Anglii” Henry’ego Thomasa Buckle’a. Niestety najnowsze znane mi wydanie polskie pochodzi z końca XIX wieku, więc łatwo mi z tym nie będzie.

* * * * *

16/52

Maj, bzy, Rybnik i Ty – krótka relacja z ciekawego festiwalu w Rybniku

csm_Maj__bzy_grafika_3eaaf2d192

W dniach 1-4 maja odbyła się czwarta już edycja festiwalu „Maj, bzy, Rybnik i Ty”. Jako że impreza okrzepła mogę już o niej śmiało powiedzieć, że to najlepszy plenerowy festiwal w naszym przemyślidzkim* mieście.

W tym roku wystąpili na nim: Rasmentalism, Otsochodzi, Eldo, Bukowicz, Dr Misio, Lao Che, Kawa z Mlekiem, Odet, Natalia Przybysz i Katarzyna Nosowska. Ja osobiście wybrałem się w tej edycji jedynie na koncert Odet, bo wcześniej nie było mnie w mieście, a na występie Natalii Przybysz zostawać nie chciałem.

I ten koncert Odet, wschodzącej gwiazdy naszej sceny muzycznej uważam za bardzo udany. Połączenie smooth jazzu i elektroniki w wykonaniu tej absolwentki gdańskiej Akademii Muzycznej jest bardzo interesujące i obiecujące.

Wydarzeniom muzycznym towarzyszyły gastronomiczne i filmowe. Można mieć pewność, że za rok festiwal będzie równie ciekawy (chyba, ze go w ogóle nie będzie). Jeśli więc ktoś szuka na początku maja ciekawego, a zarazem darmowego festiwalu na Górnym Śląsku, niechaj sobie wpisze Rybnik do kalendarza.

*Ciekawe, czy zgadniecie, dlaczego je tak nazwałem. Odpowiedzi wpisujcie w kometarzach

Tomasz Terlikowski – Pojedynki

288363-352x500

Wywiady i zbiory wywiadów rzadko goszczą na tym blogu. Nie odrzucam jednak żadnego gatunku literackiego, więc i dla nich miejsce się niekiedy znajdzie. Chociaż Tomasz Terlikowski kojarzony jest z bardzo wyrazistymi poglądami religijnymi i politycznymi, to rozmówców do tej książki dobrał bardzo szeroko, często z kręgów ideowo bardzo odległych od jego pozycyj.

I właśnie chyba najciekawsze są jego wywiady z lewicowcami, czy wyznawcami religii niechrześcijańskich. Tam gdzie się rozmówcy ze sobą zgadzają, tam nie wiele się dzieje. Różnorodność zawartych w tym zbiorze wypowiedzi sprawia, że jest on dobrym źródłem wiedzy o Polsce. Należy docenić kunszt dziennikarski redaktora Terlikowskiego, który ten przemyślny zbiorek stworzył.

Natomiast można mieć zastrzeżenia do pracy redakcyjnej nad tą książką. Pojawiają się w niej bowiem zdania niezrozumiałe jak: „Chrześcijanie często uznawali Talmud za księgę często”. Wysłałem do autora książki zapytanie o sens tego zdania, ale nie otrzymałem odpowiedzi.

* * * *

15/52

 

Ostatnie historie – Olga Tokarczuk

10880615

Książki najwybitniejszej żyjącej polskiej postanowiłem czytać jedną po drugiej. Kolejność stosuję w zasadzie losową, więc teraz wypadło na „Ostatnie historie”. Na pewno jest to książka solidna i ważna, na pewno przejdzie do historii polskiej literatury, ale moim zdaniem nie jest tak unikalna i wyjątkowa jak „Bieguni”, „Księgi Jakubowe”, czy „Podróż Ludzi Księgi”.

Jest uniwersalna, jak większość książek Tokarczuk. Zresztą w tej uniwersalności, jakże rzadkiej u polskich pisarzy, tkwi siła jej twórczości. Dalej książka ta jest opowieścią archetypiczną, co z reguły daje powieściom siłę i nośność. Kręci się wokół Tanatosa, ale i Eros ma tu swoje miejsce (nigdy wszak nie da się ich do końca oddzielić). Jest też, jak to zwykle u Tokarczuk, na wpół powieścią, na wpół esejem. Ale jakoś, w porównaniu z niektórymi innymi jej dziełami, ta książka mnie nie powala. Daję czwórkę.

14/52

* * * *

Jak zawsze – Zygmunt Miłoszewski

600002-352x500

Dotąd czytałem tylko kryminały i sensacje to autora, teraz przyszedł czas na obyczajówkę – dosyć pokrętną, wielopoziomową obyczajówkę. Książka ta łączy w sobie dwie historie: pierwszą, podobną jak w w filmie „Ile waży koń trojański”, gdzie bohaterowie cofają się  o kilkadziesiąt lat, od naszej współczesności do czasów swej młodości. Druga to historia alternatywna, podobna jak w „Vaterlandzie” Harrisa czy „Człowieku z wysokiego zamku” Dicka. Z tym że tu nie chodzi o wygraną Hitlera, a o wyzwolenie Polski z rąk Sowietów w 1947.

Pod płaszczykiem narracji można znaleźć bardzo aktualną. Koalicja Giertycha (chyba Jędrzeja) z Gierkiem, Gomułka i Gucwą może śmieszyć ale już wizja patriotów, którzy z niechęci do Zachodu pchają Polskę w łapy Moskwy, marnując wspomniany wcześniej łut szczęścia, raczej nie śmieszy, bo zbyt kojarzy się z czasami dzisiejszymi.

13/52

* * * * *

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij