Klucz Mądrości

 

Z dzisiejszym świętem bardzo kojarzy mi się książka Jana Dobraczyńskiego „Klucz mądrości”. W tle, gdzieś daleko za głównymi wątkami opowiada ona o okolicznościach powstania uroczystości Bożego Ciała, gdyż jednym z bohaterów drugoplanowych jest papież Urban IV, który to święto ustanowił. A wątek główny, to moim zdaniem ukryta w realiach średniowiecza alegoria powojennej sytuacji Polski. Czy tylko mnie król Hettum przypomina Bolesława Piaseckiego? Ja sądzę, że to świadomy zabieg autora. Moim zdaniem to bodaj najlepsza książka Dobraczyńskiego, mimo drobnych nieścisłości historycznych.

Co robić, gdy drogi elementów klasycznej triady prawdy, dobra i piękna zdają się rozchodzić? Gdy zwłaszcza prawda i piękno nie idą w parze? Co wybrać? Na te pytania próbuje dać odpowiedź autor tej książki. Czy daje i czy daje właściwą, to już pozostawiam ocenie każdego z czytelników. 

Fidget spinner i Trójca Święta

20170627-d0o0A63hKSXkOKH5zUur

Dwa lata temu fidget spinner był najpopularniejszą zabawką. Niektórzy dopatrywali się w nim cech demonicznych, ja zaś dostrzegłem interpretację chrześcijańską tego przedmiotu.

Otóż podoba mi się w średniowieczu, ogólnie w wiekach dawnych maniera nadawania wszystkiemu, czemu się da, symbolicznego sensu religijnego, a w naszej cywilizacji konkretnie chrześcijańskiego. Otóż pomyślałem o fidget spinnerze. Niektórzy widzą w nim narzędzie diabła, a ja dostrzegam w nim symbol Trójcy Świętej. Trzy ramiona w ruchu zakreślające doskonałe koło. Bardzo to przypomina przypisywaną św.Patrykowi trynitarną analogię z wykorzystaniem liścia koniczyny.

Laury, togi, pastorały – Jan Malicki

laury.jpg

Do tej książki podchodziłem trzykrotnie na przestrzeni kilku lat. Stary już zbiór esejów późniejszego długoletniego dyrektora Biblioteki Śląskiej nie jest lekturą łatwą. Składa się z pięciu szkiców o kulturze umysłowej Śląska od XV do XVII wieku, nie tworzących spójnej całości i nie wyczerpującej tematu, ale dostarczających sporej dawki wiedzy o Śląsku.

Poruszono tu następujące tematy: renesansowych sporów o etnogenezę Śląska (ciekawe przedstawienie prób tworzenia śląskiej mitologii narodowej, na pewno przyda się to tym, którzy teraz stają przed tym samym wyzwaniem), związków braci polskich ze Śląskiem, związków Ślązaków z Uniwersytetem Jagiellońskim, recepcji klasyki grecko-rzymskiej na Śląsku i śląskich ech wojen tureckich.

Książka powstała w 1983 i czas wywarł na niej swoje piętno. Przedstawia ona kulturę śląską jako pole rywalizacji polsko-niemieckiej, marginalizując elementy czeskie i suwerennie śląskie. Przesadnie podkreśla związki z Polską (na przykład zaliczając utwory łacińskie pisane na Śląsku do literatury polskiej), spłycając związki z Niemcami i praktycznie pomijając związki z Czechami i południem Europy. Czasami niepotrzebnie wyjaśnia oczywistości, np. pisząc, że Transylwania to inna nazwa Siedmiogrodu, częściej jednak zaniedbuje wyjaśnienie kwestyj niejasnych, np „biskup na Pięciukościołach” (ciekawe jaki procent czytelników zgadnie, że chodzi o Pecz?).

Z książki też można się sporo nauczyć, ale trzeba sobie zdawać sprawę, że jest nieco przestarzała.

20/52

* * * *

Dworzec w Wodzisławiu Śląskim

dworzec

Powyższe zdjęcie odremontowanego dworca kolejowego w Wodzisławiu Śląskim zamieściłem w pierwszych dniach czerwca na facebookowej grupie „Śląsk jest śliczny”. Cieszył się tam sporą popularnością i doczekał się około czterystu reakcyj, w przeważającej mierze polubień. Dlatego też niniejszym postanowiłem temu zdjęciu nadać trwalszą oprawę.

W ostatnich latach pochodzący z 1895 budynek przejęło miasto na część nowobudowanego centrum przesiadkowego. Remont polegał głównie na oczyszczeniu pięknych murów z pruskiej cegły ze szpecącego je nijakiego tynku. Do vetera ceglanej czerwieni dokomponowano nova przeszkleń i pionowego ogrodu. Dworzec odzyskał blask stając się jednym z najładniejszych obiektów w mieście.

Media religijne – EWTN Polska – Jeszcze za wcześnie na ocenę.


EWTN Polska ruszyła kilka miesięcy temu. Ja od dziesięciu lat prowadzę na blogu cykl „Media religijne”. Od jakiegoś czasu planuję go zamknąć recenzją nowej stacji telewizyjnej – EWTN Polska.

Ostatnio zacząłem się do tej recenzji zabierać, ale uznałem, że jest jeszcze za wcześnie na pełną recenzję. Trzeba dać tej telewizji czas na rozwinięcie skrzydeł.

Jak wielokrotnie podkreślałem, dobre medium katolickie musi mieć porządnie sprawowaną liturgię. W EWTN Polska liturgia, jak widać na powyższym filmiku, jest na poziomie wyższym, niż w innych mediach polskich, czy włoskich, ale do poziomu EWTN, czy K-TV jeszcze jej sporo brakuje. Poczekajmy więc do jesieni.

 

Nowa fala „zakonów rycerskich”

Tematyką zakonów rycerskich interesuję się od dawna. Ponad dekadę temu pisałem o ich transformacjach. W skrócie chodziło o to, ze zakony rycerskie dzieliły się na para-mnisze i para-kanonicze. Para-mnisze zanikły – przestały istnieć, lub zmieniły się w świeckie ordery, natomiast para-kanonicze przetrwały i zajmują się zasadniczo szpitalnictwem.

Obecnie możemy zaobserwować nowe zjawisko na tym obszarze. Pojawiły się organizacje nowego typu, do pewnego stopnia podobne do zakonów rycerskich. Nie wszystkie z nich są nowe. Nowością jest ich obecność w Polsce. Przedstawię pokrótce kilka z nich, jedna  starszą i zagraniczną oraz trzy nowsze, rodzime, wzorowane po części na tej pierwszej.

Rycerze Kolumba powstali w USA w 1882 roku jako katolicka alternatywa dla masonerii. Obecnie działają na całym świecie. W Polsce pojawili się w 2006 roku. Członkami mogą być wyłącznie mężczyźni katolicy. Organizacja zajmuje się głównie działalnością charytatywną i ubezpieczeniową.

Rycerze Jana Pawła II powstali wskutek rozłamu wśród polskich Rycerzy Kolumba w 2011 roku. Członkiem może zostać jedynie mężczyzna katolik na zaproszenie innego rycerza. Organizacja zajmuje się przede wszystkim formacją religijną swoich członków.

Rycerze Jasnogórskiej Bogarodzicy powstali w 1991 roku jako stowarzyszenie afiliowane przy zakonie paulinów. Również tutaj przyjmowani są jedynie kandydaci zgłoszeni przez czynnych rycerzy. Organizacja podobnie jak poprzednie zajmuje się przede wszystkim formacją religijną swoich członków i działalnością charytatywną. Z racji afiliacji przy regularnym zakonie i noszonych strojów oni najbardziej przypominają tradycyjny zakon rycerski

Wojownicy Maryi Only4Men są chyba najmłodszą z omawianych wspólnot. Piszę „Chyba”, bo nie udało mi się znaleźć informacji o dacie ich powstania. Pierwotnie nosili nazwę Only4Men. Ich założycielem jest ks. Dominik Chmielewski SDB. Organizacja zajmuje się przede wszystkim formacją religijną swoich członków.  Chociaż nie nazywają się rycerzami, ewidentnie nawiązują do tradycyj zakonów rycerskich, choćby prze zużywanie miecza w swych ceremoniach.

Ogólnie wszystkie te wspólnoty są odpowiedzią na potrzebę formacji religijnej skierowanej do mężczyzn. Można się spodziewać rozwoju tego nurtu w Kościele.

Wigilia Uroczystości Zesłania Ducha Świętego

Od kilku lat w Kościele rzymskokatolickim powoli wraca się do sprawowania rozbudowanej Mszy Wigilii Uroczystości Zesłania Ducha Świętego, podobnie jak to czyniono przed 1955 rokiem. W Nadzwyczajnej Formie Rytu  Rzymskiego po prostu przywraca się tę Mszę sprzed reform Piusa XII, a w Zwyczajnej Formie Rytu Rzymskiego wprowadzono wzorowany na niej formularz.

W obydwu formach najbardziej dostrzegalną cechą liturgii Wigilii Zesłania jest rozbudowana Liturgia Słowa, podobne do tej z Wigilii Paschalnej. W NFRR dochodzi jeszcze rozbudowana Liturgia Chrzcielna z poświęceniem wody, też analogicznie do Wigilii Paschalnej.

Powyżej nagranie Mszy Wigilii ( w zwyczajnej formie) sprawowanej przez Wspólnoty Jerozolimskie. W Polsce oficjalne teksty do jej sprawowania pojawiły się dopiero kilka tygodni temu, stąd bardzo niewiele było w tym roku takich celebracyj ( w moim mieście nie udało mi się znaleźć żadnej). Miejmy nadzieję, że w roku przyszłym będzie ich znacznie  więcej.

Celebracje Szymona Niemca

Miałem dziś pisać o dworcu kolejowym w Wodzisławiu, albo o nowych możliwościach Sprawowania Wiglilii Zesłania Ducha Świętego, ale żołnierze strzelają, Pan Bóg tematy nosi. Pojawił się temat gorący i pilny, o którym kilka słów skrobnąć wypada.

Wielu katolików oburzyła celebracja odprawiona przez Szymona Niemca na Paradzie Równości. Nazywa się ją powszechnie parodią, czy prowokacją. Niesłusznie. Szymon Niemiec regularnie celebruje w swojej prywatnej kaplicy. Tam też parodiuje i prowokuje? Powyżej prezentuję nagranie jednej z takich celebracyj. Pod pewnymi względami jest ona porządniejsza od większości Mszy polskich księży, a nawet biskupów rzymskokatolickich.

Celowo nie tytułowałem wyżej Niemca księdzem, czy biskupem, a jego celebracyj Mszami. Mam bowiem wątpliwości, co do ważności jego święceń. Uważam jednak, ze w w stosunku do duchownych o wątpliwych święceniach powinniśmy postępować dwutorowo:

-tak jakby były nieważne, jeśli chodzi o uczestnictwo – nie przyjmować od nich sakramentów i sakramentaliów, nie uczestniczyć aktywnie w ich nabożeństwach, nie traktować uczestnictwa w nich jako spełnienia obowiązku niedzielnego, nie zamawiać u nich Mszy etc.

-tak jakby były ważne, jeśli chodzi o cześć i szacunek, zwłaszcza, gdy chodzi o Najświętszy sakrament: klękać, kłaniać się, odsłaniać głowę (mężczyźni), nie przeszkadzać w sprawowaniu celebracji, chronić przed profanacją etc.

Poza tem jestem przekonany, że Szymon Niemiec nie miał intencji parodiowania, a swoje celebracje sprawuje z pobudek szczerze religijnych, choć jego religijność jest diametralnie różna od naszej.

Na paradach LGBT zdarzają się profanacje religii chrześcijańskiej, osobliwie katolickiej. Taka profanacja była niedawno w Gdańsku. Nie była natomiast profanacją ani prowokacją warszawska celebracja pod przewodnictwem Szymona Niemca.

Jak nazywać mieszkankę Barbadosu?

Po długiej przerwie wracam do tekstów o języku. W odróżnieniu jednak od poprzednich, ten nie będzie miał charakteru postulatywnego, a jedynie spekulatywny. Nie zaproponuję więc konkretnej odpowiedzi, ale zaprezentuję kilka możliwości.

Zacząłem się nad tym tematem zastanawiać usłyszawszy w TVN, że Rihanna została najlepiej zarabiająca piosenkarką świata. W materiale tym została ona kilkakrotnie nazwana Barbadoską. Jakoś mi to zazgrzytało.

Owszem, najczęściej można się spotkać z twierdzeniem, że mieszkańcy Barbadosu to Barbados i Barbadoska. Nie podoba mi się ta konwencja, głownie ze względu na podnoszoną przeze mnie wielokrotnie zasadę jednoznaczności. W tej konwencji nigdy nie wiadomo, czy mówimy o kraju, czy o człowieku.

Znacznie lepsze wydają mi się spotykane rzadziej określenia Barbadosyjczyk i Barbadosyjka. Dość sensowne są też, zupełnie na razie nieużywane Barbadosjanin i Barbadosjanka.

Mamy więc co najmniej trzy propozycje i brak pewności, która zwycięży. Może być i tak, że żadna, wszak Barbados i jego mieszkańcy rzadko zaprzątają naszą uwagę.

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij