Simon Singh – Simpsonowie i ich matematyczne sekrety

 

20190708_184825

Pozostając na morzu eseistyki przenoszę się z zatoki historii do zatoki matematyki. Nie tylko sama matematyka, ale ogólnie nauki ścisłe rzadko goszczą na łamach tego bloga. Ledwie kilka wpisów na przestrzeni kilkunastu lat jest im poświęconych. Zawsze były to też książki łączące nauki ścisłe z humanistyką, bądź na gruncie historii nauki, bądź też filozofii nauki.

Podobnie jest i tym razem, tyle że tu mamy połączenie matematyki ( z elementami historii tej dyscypliny) i kulturoznawstwa. W procentach jakieś 15% książki poświęcone jest Simpsonom, 5% Futuramie, 10% biografiom twórców obu seriali, a pozostałe 70% matematyce i jej historii. Można więc czytać tę książkę z przyjemnością i pożytkiem niewiele wiedząc o tych serialach.

Przewodnimi motywami książki są liczba Pi i Wielkie Twierdzenie Fermata. Pojawiają się też różnego rodzaju liczby: doskonałe, narcystyczne, wampirze. Spory fragment jest poświęcony Liczbie Erdősa. Książka wspomina wielu matematyków i twórców kultury. Przy tej okazji pojawiają się polonica – wymienieni są Tomasz Łuczak i Stanisław Lem, omówiono też trójkąty Sierpińskiego.

Jak na książkę o matematyce czyta się ją bardzo dobrze.

23/52

* * * * *

Dziennikarzełki

Rok temu zapytałem na facebooku „Kiedy dziennikarze nauczą się odróżniać dyspensę od zniesienia postu przez uroczystość?”. Jeden z komentatorów napisał: „Kiedy dziennikarze nauczą się nie zajmować się takimi pierdołami?”. Kilka dni później, po fali wstrzymań leków z walsartanem okazało się, że wielu dziennikarzy nie odróżnia wstrzymania od wycofania leku. Może więc takimi pierdołami też nie powinni się zajmować. Albo przynajmniej konsultować się z ekspertami.

Drugi z moich celów rocznych osiągnięty

screenshot_2019-07-02-21-52-10 

W roku 2019, wzorem roku poprzedniego wyznaczyłem sobie cztery cele w zakresie mojej działalności internetowej

1.Pierwszy cel dotyczył mojego starego bloga na bloksie – Kultura Okiem Svetomira. Chciałem choć raz wejść do pierwszej trzydziestki rankingu bloksa, a z setki przez cały rok nie wypaść.  Udało się to zrealizować dopóki jeszcze istniał Blox. W kwietniu wszedłem do trzydziestki, a z setki od stycznia do kwietnia nie wypadłem.

Niestety blox przestał istnieć i muszę wymyślić nowy sposób weryfikacji postępów bloga, już na nowej platformie

2. Mój kanał na Youtubie ma trzy główne tematy: liturgia, folklor i przyroda. Celem było osiągnięcie poziomu stu subskrypcyj, co właśnie teraz się udało. Dziękuję subskrybentom. Muszę zacząć myśleć nad celem na rok przyszły

3.Grupa udostępniania ankiet naukowych na Facebooku jest pomyślana jako pomoc dla studentów i uczniów, którzy nie mają gdzie szukać respondentów do swoich ankiet. Zachęcam do wstępowania do grupy. Żeby była naprawdę sprawna, potrzeba kilku tysięcy członków, ale wiem, ze to nierealne w bliskim czasie. Dlatego cel na rok 2018 określiłem na 300 członków. Został on zrealizowany, dlatego na rok kolejny podnoszę go do poziomu 400. To nie jest wygórowany cel, dlatego zachęcam czytelników do pomocy młodym ludziom. Aktualnie jest 367 członków i ten cel jest teraz priorytetowy

4.Strona Refleksje o postępie – antologia na Facebooku powstała jako reakcja na agresję pewnego postępowca pod moimi wypowiedziami. Służy ona krytyce niemądrego postępu (nie jakiegokolwiek postępu). W dalekiej przyszłości antologia może przybrać formę książkową. Zamierzałem w roku 2018 dorzucić kilkadziesiąt cytatów i tak uczyniłem. Proszę o nadsyłanie pomysłów i lajkowanie strony. Celem na rok 2018 było 100 obserwujących. Nie zostało to osiągnięte, dlatego na rok kolejny jest też 100 obserwujących, ale z pewną modyfikacją.

Założyłem mianowicie drugą grupę facebookową, poświęcona wspomnianym wyżej blogom okresowym. Od kilku lat prowadzę trzy blogi poświęcone kolejnym okresom Roku Liturgicznego: „Prawdziwe Boże Narodzenie„, „Prawdziwy Wielki Post” i „Prawdziwa Wielka Noc„. W ubiegłym roku postanowiłem treść tych blogów udostępnić także na Facebooku, dlatego powołałem do życia stronę „Rok Boży„. W przyszłości chciałbym, aby na tej stronie pojawiały się także materiały innych autorów. Dlatego równolegle zakładam grupę „Katolicy nie tylko kulturowi„, na którą proszę wrzucać propozycje treści dla strony. Docelowo grupa ta ma także służyć dyskusjom na wszystkie tematy dotyczące religii katolickiej. Obecnie strona służy promowaniu nowego blogu „Rok Boży” powstałego z połączenia wymienionych blogów.

Dlatego te sto obserwujących jest na 2019 rok celem wspólnym dla obydwu stron. Cel uznam za zrealizowany, gdy ten poziom osiągnie którakolwiek z nich. Na chwilę obecną Refleksje mają 37 obserwujących a Rok Boży 60. Jako, że Refleksje stoją od wielu miesięcy w miejscu, a Rok Boży ciągle powoli rośnie, to temu drugiemu daję większą szansę na sukces. 

Dziękuję za uwagę i zapraszam do współpracy – czytania, oglądania, subskrybowania i lajkowania. 

 

Richard Barber – Rycerstwo i zakony rycerskie

20190702_080744

Dalej pozostaję w kręgu eseistyki humanistycznej, choć przechodzę na poziom bardziej globalny. Poprzednio omawiane książki dotyczyły niewielkich regionów, dzisiejsza traktuje o całej Europie, a nawet wykracza poza granice kontynentu.

Tematyką zakonów rycerskich interesuję się od dawna, nie była więc to moja pierwsza książka o nich. Pierwszą byli „Rycerze w habitach” Edwarda Potkowskiego, których przeczytałem jeszcze w podstawówce. Teraz więc nie zdobywałem wiedzy o zakonach rycerskich, jedynie ją uzupełniałem i porządkowałem.

Autor omawia przedewszystkiem historię zakonów rycerskich, tak tych dużych, jak i małych. Szczególnie cenny jest rozdział o późnośredniowiecznych zakonach świeckich, o których mało się u nas pisze. Brakowało mi tu natomiast szerszych informacji o zakonach portugalskich i o zakonach duchowno-rycerskich, takich jak bożogrobcy, krzyżowcy z gwiazdą, czy mercedariusze. Cennym natomiast uzupełnieniem książki jest rozdział o literaturze rycerskiej. Da się dostrzec, że książka jest napisana z perspektywy angielskiej, ale nie jest to jej wadą. Jest natomiast wadą wyciągnięta z kapelusza teza o pacyfistycznym charakterze chrześcijaństwa pierwszego tysiąclecia.

22/52

* * * *

Michał Balara – Na Spiszu

15616991470271504826840

Pozostaję przy lekturach o charakterze humanistycznym, choć nie ściśle naukowym. Skoro poprzednia książka traktowała o Śląsku, to nie będzie nic dziwnego w tym, że teraz zajmę się innym, równie wielokulturowym i wieloetnicznym rejonem naszego kraju, a mianowicie Spiszem. Omawiana książka, oprócz polskich, dostrzega tam wpływy słowackie, węgierskie, niemieckie, łemkowskie i cygańskie.

Michał Balara był rodowitym Spiszakiem, z  zawodu nauczycielem, a z zamiłowania folklorystą. Edukację odebrał w przeważającej mierze w szkołach węgierskich i słowackich, nauczał zaś w szkołach polskich. Jego książka składa się ze zwięzłego opisu spiskich obyczajów i zbioru spiskich opowieści podzielonego na trzy części, w zależności od stopnia fantastyczności. W pierwszej są utwory oparte na faktach, w drugiej zasadniczo fikcyjne, ale bez fantastyki, w trzeciej dominują elementy fantastyczne. Wszystkie zawierają ciekawy dla etnologa materiał źródłowy. Wiele z tych opowieści, zwłaszcza w dwóch dalszych częściach ma charakter archetypiczny, przepojony elementami pradawnej mądrości. Nie wszystkie są kompletne, w niektórych widać ślady modyfikacji, czasem nawet sklejenie dwóch różnych, mało spójnych historyj.

Jest tu pocieszna historyjka tłumacząca, dlaczego (niektórzy) Cyganie kradną, a ludzie ich prześladują. Jest sympatyczna ciekawostka dla naszej rodziny – nowe znaczenie słowa rumpel. Jest też historia wyrosła z tego samego pnia co najsłynniejsza z baśni Barda Beedle’a.

21/52

* * * *

15616991084391137936143

Akademickie Boże Ciało we Wrocławiu

Jeszcze nie umilkły echa kuriozalnego oburzenia pewnego księdza na fakt sypania kwiatków w Boże Ciało przez małego chłopca, a już wybuchła kolejna dyskusja poświęcona obchodom tej uroczystości.

Ulicami Wrocławia przeszła akademicka procesja Bożego Ciała. Tym razem kwiatki sypały dorosłe studentki z wiankami na głowach, co też niektórym się nie spodobało. Poza tem było dużo ognia, dymu (pochodnie i ogromna kadzielnica) i hałasu (bębny). Krytycy utyskiwali na nowinkarski charakter tej procesji.

Tymczasem w rzeczywistości nie było tam żadnego nowinkarstwa, a wskrzeszenie w nieco zmienionej formie staropolskich zwyczajów towarzyszących Bożemu Ciału. Najważniejszymi zwyczajami tego dnia były święcenie wianków i kanonada artyleryjska. Wspomina o tym większość zarówno dawniejszych, jak i nowszych opracowań dotyczących obyczajów staropolskich.

Święcenie wianków tak było zrośnięte z Bożym Ciałem, że Zygmunt Gloger w swej „Encyklopedii Staropolskiej” pod hasłem „Boże Ciało” pisze tylko „ob. wianków święcenie”.  O drugim zwyczaju tak pisze ks. Jędrzej Kitowicz: Warszawska konfraternia kupiecka z muszkietami, z których, po wniściu duchowieństwa cum Sanctissimo do kościoła, przed tymże kościołem po trzykroć wydała ognia. Dzieliła się ta konfraternia na dwa bataliony: używający niemieckiego stroju formowali jeden batalion, noszący polską suknią formowali drugi. Kolor sukien w obu batalionach rozmaity. Komendanci batalionów jak najbogaciej ubrani dystyngwowali się: niemieccy szarfami i szpontonami oficjerskimi tudzież kapeluszami, białym piórem strusim obłożonymi, polscy buławami hetmańskimi i kołpakami sobolimi. Każdy batalion swój ogień wydawał osobno raz po raz trzy razy, a za każdym ogniem chorąży czyniąc chorągwią salutacją wyrabiał nią różne sztuki, do której i ta należała, że czasem przez szybkie nią miotanie w różne strony i w cyrkuł wykręcanie zawadził w łeb jakiego spektatora nieostrożnie nawinionego albo tłokiem napchniętego. W dokazywaniu chorągwią Niemcy celowali Polaków, ale za to Polacy zawsze w dawaniu ognia przepisowali Niemców, którym rzadko kiedy udało się razem wystrzelić, chociaż przybierali do siebie dla lepszego ładu unteroficjerów od gwardii koronnej. Pisze on również, że strzelanie zarzucono za Stanisława Augusta. Obydwa zwyczaje opisuje szczegółowo w swym fundamentalnym dziele Jan Stanisław Bystroń i tam odsyłam zainteresowanych.

Na wrocławskiej procesji były obecne obydwa zwyczaje, choć w mocno zmodyfikowanej formie. Wianki były wyeksponowane na głowach sypiących studentek, a do kanonady ewidentnie, choć nie wiem, czy świadomie nawiązywały ogień i dym kadzielnic i pochodni oraz huk bębnów.

Dzięki takim modyfikacjom tradycje Bożego Ciała żyją i umacniają się, bo tylko ta tradycja jest żywotna, która jest elastyczna. Jestem więc gorącym zwolennikiem takich procesyj jak ta wrocławska.

 

P.S. Film jest z 2013 roku

Katolickie świry – sypanie kwiatków

Katolickie świry to katolicy, najczęściej księża, wypisujący lub wygadujący totalne bzdury szkodzące Kościołowi. Antyteiści i antyklerykałowie wykorzystują wypowiedzi katolickich świrów do ośmieszenia Kościoła. Dlatego trzeba bronić Kościoła, walcząc z katolickimi świrami. Jako że żyjemy w dobie przekazu wideo, zacząłem od  świrów nagrywających filmiki, świrom piszącym dając początkowo spokój. Teraz piszę o jednych i drugich, nadal jednak preferując nagrywających.

Znany z wielu kontrowersyj ksiądz Daniel Wachowiak, swego czasu wygnany z Poznania, bynajmniej nie za skąpstwo, czy rozrzutność, a za gadanie głupot, nie wziął z tego wygnania nauki i nadal głupio gada, czego przykładem jest poniższy tweet:

 

Chłopców sypiących kwiatki wraz z dziewczynkami (głównie maluchów w wieku przedszkolnym, którzy przyszli na procesję ze starszymi siostrami) widziałem przed ćwierćwieczem legion i wtedy nikt się tym nie gorszył, ani duchowni, ani świeccy. Coraz częściej mam wrażenie, że w ciężkich warunkach komunistycznej opresji nasz polski katolicyzm był mądrzejszy niż dziś. Wtedy księża musieli trzymać jakiś poziom, dziś już nie muszą, a przynajmniej tak im się wydaje, że nie muszą.

Apeluję więc do matek i sióstr małych chłopców, aby nic sobie nie robiły z oburzenia nawiedzeńców i pozwalały maluchom sypać kwiatki na Boże Ciało (i jego nieformalną oktawę) jeśli mają taką ochotę.

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij