„Stworzenie i początek Wszechświata. Teologia – Filozofia – Kosmologia” – Michał Heller, Tadeusz Pabjan

T229124

To druga książeczka z ciekawej serii „Wydajemy do myślenia”, którą tu omawiam. Jest to w ogóle dość ciekawa seria, na która warto zwrócić baczniejszą uwagę.

Dziś omawiana książka traktuje o trudnej kwestii godzenia nauki i wiary. Ukazuje, ze nie ma między nimi żadnej sprzeczności, ale tylko wtedy, gdy do wiary nie podchodzi się naiwnie i bez namysłu. Autorzy nie wprost, ale dobitnie wskazują, że dojrzała wiara wymaga używania rozumu i zdobywania wiedzy.

Lektura tej książki poszerzyła moje spojrzenie na problematykę Stworzenia Świata. Ukazała, że Bóg mógł stworzyć świat nie tylko mający początek, ale także taki, który istnieje odwiecznie.

Niektórzy zarzucają księdzu profesorowi Hellerowi deizm. Istotnie, tę książkę da się zrozumieć deistycznie, ale tylko wtedy, gdy się zapomni, że Bóg istnieje poza czasem. A o tym akurat autorzy nieustannie przypominają.

19/52

* * * *

Katolickie świry – Belzebub o Maryi

Katolickie świry to katolicy, najczęściej księża, wypisujący lub wygadujący totalne bzdury szkodzące Kościołowi. Antyteiści i antyklerykałowie wykorzystują wypowiedzi katolickich świrów do ośmieszenia Kościoła. Dlatego trzeba bronić Kościoła, walcząc z katolickimi świrami. Jako że żyjemy w dobie przekazu wideo, zacząłem od  świrów nagrywających filmiki, świrom piszącym dając początkowo spokój. Teraz piszę o jednych i drugich, nadal jednak preferując nagrywających.

Groźnemu dla Kościoła aparycjonizmowi demonicznemu jeden wpis blogowy już poświęciłem. Temat jest jednak poważny i trzeba do niego wracać, zwłaszcza, że aparycjoniści demoniczni nie próżnują i ciągle sieją swoje zatrute ziarno. Otóż niejaki ksiądz Dominik Chmielewski opiera na słowach Belzebuba swoją mariologie, a konkretnie tezy o wpływie NMP na powstanie Czterech Ewangelij. Szczegóły w filmie powyżej.

Jak nie znoszę Mikołaja Kapusty i jego egzaltowanego stylu wypowiedzi, tak teraz ma on wielką kupę racji, mówiąc, że teza aparycjonistów o prawdomówności demonów w czasie egzorcyzmów (rzekomo są do niej przymuszone Mocą Bożą) nie ma żadnych podstaw teologicznych. Jeszcze dobitniej obala tę tezę ksiądz Sławomir Sosnowski, były egzorcysta: „Jeżeli egzorcysta ma taką władzę nad szatanem, że może go zmusić do mówienia prawdy, to dlaczego nie „załatwi” egzorcyzmu w dwie minuty? Dla mnie to jest niepojęte. Wśród egzorcystów nie ma jednomyślności, czy w czasie egzorcyzmu pytać, czy nie o przyczyny i okoliczności opętania. Taka wiedza jest przydatna, ale czy ją rzeczywiście „wydobyliśmy” od Złego, nigdy nie możemy być tego pewni. Gdy natomiast egzorcysta zdobywa „wiedzę” na jakieś ogólne tematy, np. jakie posoborowe zmiany w Kościele są zwycięstwem złego ducha, to takie rewelacje należy włożyć między bajki, a temu, kto to głosi, przypomnieć, jakie są źródła Objawienia. Ks. Strzelczyk celnie zauważył kiedyś, że diabeł stał się dziś nowym locus theologicus. Jak źródłem prawdy może być „ojciec kłamstwa”?”

Zapamiętajmy sobie raz na zawsze: SZATAN ZAWSZE KŁAMIE. PODCZAS EGZORCYZMÓW RÓWNIEŻ.

Nawet „Mocni w Duchu” raz w roku potrafią przemówić ludzkim głosem

O. Remigiusz Recław SJ, „Mocni w Duchu” i reszta jezuickich charyzmatyków z Łodzi od dawna działają mi na nerwy. Wiele rzeczy u nich mi się bardzo nie podoba: perkusja  i tańce na Mszy, zakaz klękania na Przeistoczenie, zastępowanie kapłanów świeckimi gdzie tylko się da (rozdawanie Komunii nawet gdy kapłanów w kościele masa, kierownictwo duchowe, etc).

Nawet i oni jednak czasami robią coś, co mi się podoba. Taką rzeczą jest ich aranżacja Litanii Loretańskiej, której nagranie prezentuję powyżej.

 

Piosenka o diecie

Na jednej z pronaukowych grup na Facebooku ktoś zapytał o ocenę diet wysokowęglowodanowych i wysokotłuszczowych. Ktoś inny od czapy odpowiedział tak: „Jesteś historią swojego życia.. tym co jesz, jak się poruszasz i swoim stresem. Powoli zmieniaj swoje nawyki a zmienisz się Ty.”

Uderzyła mnie poetyczność tej odpowiedzi, dlatego sparafrazowałem ją w piosenkę:

Jesteś historią swojego życia..

Jesteś tym co jesz,

jak się poruszasz i swoim stresem.

Jesteś tym co jesz,

Powoli zmieniaj swoje nawyki

Powoli zmieniaj swoje nawyki

Powoli zmieniaj swoje nawyki

a zmienisz się i Ty.

Powoli zmieniaj swoje nawyki

Powoli zmieniaj swoje nawyki

Powoli zmieniaj swoje nawyki

a zmienisz się i Ty.

Można śpiewać na melodię religijnej piosnki „Jesteś radością mojego życia”.

Po przegranym półfinale Eurowizji


Konkurs Piosenki Eurowizji dawniej często gościł na łamach mojego bloga. Nie od rzeczy więc będzie napisanie o nim i w tym roku.

Reprezentująca Polskę Tulia odpadła w półfinale. Dziewczyny zaprezentowały się całkirm dobrze choć nirpotrzebnie miały te szopy na glowach, co uczyniło ich występ nader statycznym.

Nie na wstydu, bo w tym da ym półfinale odpadli też doskonali reprezentanci. Gruzji i Portugalii, także odwołujący się do kultury muzycznej swoich krajów. Przeszły natomiat ]iosenki miałkie i nijakie. No tak to jest, gdy decyduje publlika. Jako, że polską piosenkę wszyscy tu chyba znają, dla zilustrowania tekstu zamieszczam tu gruzińską.

Święci ze Śląska – ks.Zygmunt Podlejski

667621-352x500

Tytuł książki jest nieco mylący i muszę przyznać, że zmylił mnie w księgarni. Podobnie jak profesor Hagen z filmu „Vinci” kupił książkę o winie myśląc, że jest o Wilnie, tak ja kupiłem tę książkę ( za pięć złotych) myśląc że jest jeśli nie o wszystkich, to o większości śląskich świętych od średniowiecza do współczesności.

Tymczasem jest to książka formalnie o trzech wyniesionych na ołtarze śląskich Odrowążach: świętym Jacku, błogosławionym Czesławie i błogosławionej Bronisławie, faktycznie zaś o najsłynniejszym z nich – świętym Jacku. Pozornie jest to biografia non fiction ale tylko pozornie. W rzeczywistości jest to zamaskowana powieść – powieścioesej. Treść książki jest bowiem nasycona szczegółami fikcyjnymi – nie jednoznacznie fałszywymi, ale też nie prawdziwymi, bo nie opartymi na dokumentach z epoki, tylko co najwyżej prawdopodobnymi opartymi na domysłach autora lub zaczerpniętymi z wcześniejszych biografij fabularnych.

Jako powieścioesej książka miała potencjał, ale go niestety nie wykorzystała. Każdy powieścioesej ma potencjał, ale mało który go wykorzystuje. Czytałem kilka powieścioesejów, czy inaczej fabularyzowanych esejów, ale tylko jeden z nich był naprawdę dobry – „Szara eminencja” Aldousa Huxleya. Z gatunkiem tym nie do końca potrafili sobie poradzić nawet tak dobrzy powieściopisarze jak Józef Hen i Anna Brzezińska. Trudno więc, aby dał radę śląski ksiądz w ogóle niebędący powieściopisarzem.

W tym eseju jest więc za mało eseju. Wielokrotnie refleksje ogólniejszej natury, nawet całkiem celne, ograniczają się tu do jednego tylko zdania. Gdyby autor rozbudował je w akapity, książka by niewątpliwie zyskała. Czasami piszę, że jakaś książka byłaby znacznie lepsza, gdyby była dwakroć chudsza. Ta akurat byłaby lepsza, gdyby była dwakroć grubsza.

18/52

* * *

Mikołajek – Jean-Jacques Sempé, René Goscinny

293056-352x500

Pozostaję w kręgu szkolnych lektur moich dzieci. Tym razem młodsza pociecha i zabawna, francuska książeczka, której ze swego dzieciństwa nie znałem. Jest ona, podobnie zresztą, jak pozycja omawiana w poprzednim wpisie, dowodem na to, że Harry Potter nie spadł z nieba, a opowieści szkolne, niezależnie od kraju powstania są gatunkiem niezwykle nośnym i obdarzonym sporym potencjałem.

Mikołajek jest dobrą książką dziecięcą, bo podobać się może nie tylko dzieciom, ale i dorosłym. Oczywiście zupełnie inaczej odczytają ją dzieci, inaczej dorośli. Mnie urzekła jej poetyczność objawiająca się wielokrotnie powtarzanymi dwoma refrenami: o Ananiaszu, który nosi okulary, wskutek czego nie można go bić i o Alceście, który jest gruby, bo ciągle je.

17/52

* * * * *

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij