
Tytuł książki jest nieco mylący i muszę przyznać, że zmylił mnie w księgarni. Podobnie jak profesor Hagen z filmu „Vinci” kupił książkę o winie myśląc, że jest o Wilnie, tak ja kupiłem tę książkę ( za pięć złotych) myśląc że jest jeśli nie o wszystkich, to o większości śląskich świętych od średniowiecza do współczesności.
Tymczasem jest to książka formalnie o trzech wyniesionych na ołtarze śląskich Odrowążach: świętym Jacku, błogosławionym Czesławie i błogosławionej Bronisławie, faktycznie zaś o najsłynniejszym z nich – świętym Jacku. Pozornie jest to biografia non fiction ale tylko pozornie. W rzeczywistości jest to zamaskowana powieść – powieścioesej. Treść książki jest bowiem nasycona szczegółami fikcyjnymi – nie jednoznacznie fałszywymi, ale też nie prawdziwymi, bo nie opartymi na dokumentach z epoki, tylko co najwyżej prawdopodobnymi opartymi na domysłach autora lub zaczerpniętymi z wcześniejszych biografij fabularnych.
Jako powieścioesej książka miała potencjał, ale go niestety nie wykorzystała. Każdy powieścioesej ma potencjał, ale mało który go wykorzystuje. Czytałem kilka powieścioesejów, czy inaczej fabularyzowanych esejów, ale tylko jeden z nich był naprawdę dobry – „Szara eminencja” Aldousa Huxleya. Z gatunkiem tym nie do końca potrafili sobie poradzić nawet tak dobrzy powieściopisarze jak Józef Hen i Anna Brzezińska. Trudno więc, aby dał radę śląski ksiądz w ogóle niebędący powieściopisarzem.
W tym eseju jest więc za mało eseju. Wielokrotnie refleksje ogólniejszej natury, nawet całkiem celne, ograniczają się tu do jednego tylko zdania. Gdyby autor rozbudował je w akapity, książka by niewątpliwie zyskała. Czasami piszę, że jakaś książka byłaby znacznie lepsza, gdyby była dwakroć chudsza. Ta akurat byłaby lepsza, gdyby była dwakroć grubsza.
18/52
* * *