
Dziś refleksja o dwóch zwyczajach. Święconka i śmigus dyngus to wbrew pozorom nie są płytkie zwyczaje zasłaniające chrześcijańską istotę świąt. One wręcz tę istotę ukazują i podkreślają. W wymiarze liturgicznym Wielkanoc opiera się na dwóch sakramentach – Chrzcie i Eucharystii. I właśnie do tych dwóch sakramentów nawiązują te dwa zwyczaje: święconka do Eucharystii, a śmigus dyngus do Chrztu. Dlatego zachęcam do ich kultywowania zarówno tych, którzy uczestniczą także w świątecznej liturgii, jak i tych, których świętowanie ogranicza się do jajek i chlapania.
To symboliczne powiązanie tkwi w podświadomości i pracuje. To trochę tak jak w tej chasydzkiej opowieści: Kiedy Baal Szem musiał rozwiązać jakieś trudne zadanie, coś sekretnego dla dobra ludzi, udawał się (…) do lasu, w pewne znane miejsce, zapalał ogień, odmawiał modlitwy, pogrążał się w medytacji i wszystko spełniało się według jego postanowienia. Kiedy w następnym pokoleniu Magid z Międzyrzeca stawał przed identycznym zadaniem, szedł w to samo miejsce do lasu i mówił: „Nie możemy już rozpalać ognia, ale możemy odmawiać modlitwy” i wszystko spełniało się według jego pragnienia. I znowu w następnym pokoleniu rabbi Mosze Lejb z Sasowa musiał rozwiązać to samo zadanie. On też szedł do lasu i mówił: „Nie możemy zapalać ognia i nie znamy już sekretnych medytacji, które ożywiają modlitwę, ale znamy to miejsce w lesie, gdzie się to wszystko odbywało i to musi wystarczyć”.
I rzeczywiście wystarczało. Ale kiedy znów w kolejnym pokoleniu rabbi Izrael z Rużyna musiał rozwiązać ten sam problem, siadał na złotym tronie w swojej siedzibie i mówił: „Nie możemy rozpalać ognia, nie możemy odmawiać modlitwy i nie znamy już tego miejsca w lesie, ale możemy o tym wszystkim opowiadać”. I (…) już samo opowiadanie okazywało się podobnie skuteczne, jak działania jego trzech poprzedników.
Nie boję się świata, w którym większość obchodzących święta ogranicza się do ludowej otoczki. Boję się natomiast świata, w którym w ogóle się nie świętuje. Pamiętacie Narnię, pierwszy tom? Tam gdzie była zima, ale nie było Bożego Narodzenia? To był symbol zła i beznadziei. Gdzie nie ma świętowania, nie ma Dobra i Nadziei. Świętujmy więc.













