Yann Martel – Wysokie góry Portugalii

20191227_081602

Yann Martel należy do moich ulubionych pisarzy. Wróżę mu Nobla w przyszłości. Szczególnie fascynujące jest dla mnie jego podejście do religii. Z jednej strony odrzuca on religię jako sposób kontaktu ze światem nadprzyrodzonym, bo chyba w żaden świat nadprzyrodz ony nie wierzy, z drugiej jednak głosi wartość religii jako ważnej części składowej kultury i tak pojętej religii poświęca sporo miejsca w swoich książkach. Może więc być uznawany za głosiciela chrześcijaństwa kulturowego.

Szczególnie widoczne jest to w książce, którą omawiam dzisiaj. Religia jest tu zaprezentowana dwojako: raz w kontekście literatury, a raz w kontekście teorii ewolucji. I właśnie teoria ewolucji jest głównym obok śmierci tematem tej książki. Nie jest to klasyczna powieść, a raczej tryptyk złożony z trzech, luźno ze sobą powiązanych mikropowieści. Łączy je historia portugalskiej rodziny przedstawionej w osobach przedstawicieli czterech kolejnych jej pokoleń.

 * * * * *

45/52/2019

Spadkobiercy

„Jest ONRu spadkobiercą partia”
Jest partii spadkobiercą PiS
Ta sama prześladowcza mania
Ten sam wciskany ludziom kit.

Ta sama nienawistność haseł
Ta sama wiara w słuszność swą
Ta sama walka z całym światem
To samo pchanie się pod prąd

Więc tak jak tamte przeminęły
Wkrótce przeminie też i PiS
Gdy już odejdą te przybłędy
To nie zapłacze po nich nikt

Podsumowanie celów internetowych za 2019 rok i cele na rok 2020

Od lat jestem aktywny w internecie. Od 2002 roku aktywnie komentuję na forum portalu gazeta.pl, od 2006 roku prowadzę blogi, od 2010 mam kanał na YouTube, a w ostatnich latach aktywizuję swoje działania na Facebooku. W roku 2018 postanowiłem wszystko usystematyzować i skoordynować. Dlatego wyznaczyłem sobie cztery cele.

1.Moje blogi. Najważniejszym moim blogiem jest, podobnie jak od lat, Kultura Okiem Svetomira. W  roku 2018 wróciłem do pisania co najmniej dwa razy w tygodniu (z małymi wyjątkami), z tym że teksty są znacznie krótsze niż kiedyś. Połowa tekstów jest o literaturze, są to omówienia książek czytanych w ramach facebookowego wyzwania Przeczytam 52 książki w danym roku. Gdyby ktoś chciał mi przysłać jakieś książki do recenzji, to chętnie przyjmę i zrecenzuję. Pozostałe teksty dotyczą różnych innych dziedzin kultury. Moim zamiarem na 2018 rok było wprowadzenie bloga do pierwszej setki rankingu blox.pl i udało się to zrealizować z naddatkiem. Blog był w pierwszej setce przez większość roku, najwyżej uplasował się na 43. miejscu. Dlatego na rok kolejny podnoszę poprzeczkę. Chcę choć raz wejść do trzydziestki, a z setki przez cały rok nie wypaść. Obydwa cele udało się zrealizować do kwietnia, ale z końcem tego miesiąca zamknięto Bloksa. Musiałem przenieść się na WordPressa i walkę o pozycję mojego bloga zacząć od nowa. W 2019 miałem 4979 wyświetleń. Plan na 2020 to 10 000 wyświetleń. Ambitnie, ale realnie. 

Mam też plan dla swojego drugiego bloga. Rok Boży miał w 2019 roku 272 wyświetlenia. Cel na 2020 to 600 wyświetleń.

2. Mój kanał na Youtubie ma trzy główne tematy: liturgia, folklor i przyroda. Mogą dojść nowe tematy, ale nie jest to pewne. Planowałem wrzucić w 2018 roku kilkadziesiąt filmów, a celem moim było osiągnięcie poziomu 100 subskrypcji. Zadania nie udało się wykonać, choć postęp był. Na koniec roku było 88 subskrypcji, więc cel na przyszły rok pozostał ten sam, czyli setka.  W roku 2019 udało się ja przekroczyć. Na koniec roku było 116 subskrypcji. Cel na 2020 to 150. Ambitnie ale realnie. Większość filmów jest udostępniana na FB, niektóre zaś są omawiane i wklejane na blogu.

3.Grupa udostępniania ankiet naukowych na Facebooku jest pomyślana jako pomoc dla studentów i uczniów, którzy nie mają gdzie szukać respondentów do swoich ankiet. Zachęcam do wstępowania do grupy. Żeby była naprawdę sprawna, potrzeba kilku tysięcy członków, ale wiem, ze to nierealne w bliskim czasie. Dlatego cel na rok 2018 określiłem na 300 członków. Został on zrealizowany, dlatego na rok kolejny podniosłem go do poziomu 400. Ten też został zrealizowany ze sporym naddatkiem. Na koniec roku grupa liczyła 468 członków. Cel na 2020 to 500 To nie jest wygórowany cel, dlatego zachęcam czytelników do pomocy młodym ludziom.

4.Strona Refleksje o postępie – antologia na Facebooku powstała jako reakcja na agresję pewnego postępowca pod moimi wypowiedziami. Służy ona krytyce niemądrego postępu (nie jakiegokolwiek postępu). W dalekiej przyszłości antologia może przybrać formę książkową. Zamierzałem w roku 2018 dorzucić kilkadziesiąt cytatów i tak uczyniłem. Proszę o nadsyłanie pomysłów i lajkowanie strony. Celem na rok 2018 było 100 obserwujących. Nie zostało to osiągnięte, dlatego na rok kolejny też celem było 100 obserwujących, ale z pewną modyfikacją.

Założyłem mianowicie drugą grupę facebookową, poświęcona wspomnianym wyżej blogom okresowym. Od kilku lat prowadziłem trzy blogi poświęcone kolejnym okresom Roku Liturgicznego: „Prawdziwe Boże Narodzenie”, „Prawdziwy Wielki Post” i „Prawdziwa Wielka Noc”. Po przeprowadzce na wordpressa, zastąpiłem je blogiem Rok Boży. W 2018 roku postanowiłem treść tych blogów udostępnić także na Facebooku, dlatego powołałem do życia stronę „Rok Boży„. W przyszłości chciałbym, aby na tej stronie pojawiały się także materiały innych autorów. Dlatego równolegle zakładam grupę „Katolicy nie tylko kulturowi„, na którą proszę wrzucać propozycje treści dla strony. Docelowo grupa ta ma także służyć dyskusjom na wszystkie tematy dotyczące religii katolickiej. 

Dlatego te sto obserwujących było na 2019 rok celem wspólnym dla obydwu stron. Cel uznaję za zrealizowany, gdy ten poziom osiągnie którakolwiek z nich. Na początku 2019 Refleksje miały 37 obserwujących a Rok Boży 33. Cel został zrealizowany. Na koniec roku Rok miał 100 obserwujących a Refleksje 35. Cel na 202o to 150 dla Roku, i 50 dla Refleksyj. Ambitnie, ale realnie.

W 2019 po raz pierwszy zrealizowałem, dzięki pomocy swych odbiorców wszystkie cztery cele. Mam nadzieję, że podobnie będzie w roku kolejnym. Dziękuję za uwagę i zapraszam do współpracy – czytania, oglądania, subskrybowania i lajkowania. 

 

Leśniak & Skarżycki – Tymek i Mistrz

20191217_070822

Kultowy komiks z początków obecnego millenium, drukowany pierwotnie w „Komiksowie” – dodatku do Gazety Wyborczej adresowanym głownie do dzieci, ale nie tylko do nich. Przygody dwójki nietuzinkowych czarodziejów były najjaśniejszym punktem tego dodatku. Nic więc dziwnego, że po latach doczekały się wydania książkowego.

Ja osobiście uważam je za najważniejszy polski komiks młodzieżowy XXI wieku. Zawiera liczne aluzje kulturowe, które czynią go atrakcyjnym także dla czytelników dorosłych. Ciekawą forma żartu jest sugestia, ze Mistrz jest nie tylko bohaterem, ale i czytelnikiem tego komiksu. Miejsce akcji jest nieokreślone, a czas zróżnicowany. Niektóre sceny zdają się dziać w średniowieczu, inne w czasach nam współczesnych. Cały tek komiks jest po prostu rodzajem dowcipu, czy zbioru dowcipów. historyjki są krótkie, w miarę niezależne od siebie. Można je czytać po kolei. albo wyrywkowo

* * * * *

44/52

Katolickie świry sprzed stulecia – Choinka

Zjawisko świrokatolicyzmu nie jest nowe. Już sto lat temu działali czyściciele wiary, de facto szkodzący Kościołowi i katolicyzmowi. Zagrożenia dla wiary dopatrywali się na przykład w choince na Boże Narodzenie:

Bez ubliżania choince. Tam, gdzie zwyczaj jej używania już jest powszechny, może ona pozostać i nadal. Choinka sprawuje radość młodym i starym, dopomaga ubogim do otrzymywania darów, pociesza chorych i podawa w zapomnienie smutek i starania chociażby tylko na chwilę. Z tego stanowiska choinkę się poleca. Dlatego niech pozostanie przede wszystkim w domach sierot i w szpitalach. Ale niech kochany czytelnik da sobie powiedzieć, że choinka była początkowo zwyczajem protestanckim. I zmienia się też powoli i u nas, na Górnym Śląsku, na zwyczaj czysto świecki. Znajduje się w obecności i w rodzinach nawet  żydowskich, zapewne nie na pamiątkę narodzenia Mesjasza, w którego Żydzi jeszcze nie wierzą[…]. Nie jest to przypadkiem, że nasi przodkowie na Górnym  Śląsku choinki nie znali, ale tym lepiej znali i szanowali żłobek z szopką betlejemską […]. W rodzinach, niestety szerzy się choinka kosztem żłobka. W każdym razie należy [dać] pierwszeństwo szopce ze żłobkiem, a nie choince[…]. Zapewne choinka ma swoje zalety. I ona potrafi w nas usposobienie poetyczne wywołać, ale tylko na zewnątrz i tylko na moment. Skończyło się obdarowanie, wtedy się większą częścią skończył i jej powab i ponęta.

 

„Żłobek i choinka na Górnym Śląsku” Katolik 1931, nr 154, s. 6

Biskup Świerzawski o Wcieleniu

svetomirus's awatarRok Boży

Gdy kapłan  będzie wlewał wino do kielicha, doleje do wina (symbol natury boskiej) kroplę wody (symbol natury ludzkiej). Tak jest w każdej Mszy. I ta symbolika pokazuje nam sens ludzkiego istnienia. Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek stał się Bogiem. By człowiek dotknął Boga. By Bóg, nawiedzając człowieka, nauczył go jego prawdy. Można sobie zadać pytanie, kim jest dla mnie Bóg, ale odpowiedź na to jest tylko jedna: kim ja jestem dla Boga. My tego nigdy nie będziemy rozumieć, dopóki się nie zbliżymy do Jezusa Chrystusa. Dopóki się nie wtopimy w Jego życie. Jak kropla wody miesza się z winem podczas Mszy świętej, tak nasz ból i cierpienia dołączyć się muszą do Jego krzyża. 

Homilia trzecia na Mszę w dzień Uroczystości Bożego Narodzenia

Pan jest dla nas, Kraków 1985, s. 68

Zobacz oryginalny wpis

Radosnych Świąt Bożego Narodzenia

15731996_10206319082935934_8383835852889427445_o

Narodzenie Twoje, Chryste, Panie nasz,
Światłem boskiej wiedzy oświeciło świat.
Gwiazda pouczyła magów służących gwiazdom,
Że oddawszy pokłon Tobie, zobaczą Światło.

Radosnych Świąt Bożego Narodzenia
dla wszystkich znajomych i nieznajomych
życzy Artur Rumpel z rodziną

 

Troparion bożonarodzeniowy w przekładzie moim

 

Kraina Lodu i święta

kraina-lodu-przygoda-olafa-saszetki-z-naklejkami-b-iext51987154.jpg

Dwa lata temu Jan Bodakowski ostro skrytykował disneyowski sposób świętowania Bożego Narodzenia na przykładzie filmiku „Przygoda Olafa” z serii „Kraina Lodu”. Pisał tak:

Olaf w czasie swojej podróży dowiaduje się o wielu tradycjach rodzinnych. Wszystkie one są laickie i nie maja nic wspólnego z religią. Jedyną ukazaną tradycją religijną jest żydowska Chanuka (jest też wykpiona tradycja związana z świętą Łucją, ale nikt zapewne nie zorientuje się, że ma ona jakieś związki z chrześcijaństwem). Tradycji związanych z Jezusem nie ma w filmie wcale. Widać, że dla twórców filmu święta mają być laickie, a jedyna tolerowana tradycją religijną jest ta wyrosła z judaizmu. Pod koniec filmu okazuje się że tradycją świąteczna jest sam bałwanek będący symbolem miłości rodzinnej, a sensem świąt jest rodzina. W filmie pozytywnie ukazane jest tworzenie nowych tradycji (i tak amerykańskie kreskówki osiągnęły to, co wyśmiewał w swoich filmach Bareja).

Ja to widzę nieco inaczej. Wszystko się zaczęło od cocacolowego Santaklausa. Wokół niego stworzono w dziesiątkach animacyj Mit Świeckiego Mikołaja, jakoby będący istotą tych Świąt. A potem poszło już z górki. W etapie kolejnym nawet Świecki Mikołaj nie jest już potrzebny. A Chanuka po prostu łatwiej daje się sprowadzić do parareligijnego Święta Światła. Owszem, pojawia się w bajkach często, ale bez żydowskiego kontekstu. Czy jest w tym wszystkim jakiś pozytyw? Owszem jest. podtrzymywanie świętowania jako takiego. Dopóki człowiek świętuje, jeszcze z nim nie jest tak źle. Bardzo zły był świat, w którym wiedźma zro­biła, że zawsze jest zima, a nigdy nie ma Bożego Na­rodzenia?

W takich sytuacjach warto przypominać chasydzką Bajkę o czterech Cadykach, tu w mojej wersji zuniwersalizowanej:

Wielki Mędrzec Bardzo Dawnych Czasów, gdy wielkie dzieło dla dobra świata miał do spełnienia nasamprzód do ciemnego lasu się udawał, ogień tamój zażegał, tajemne zaklęcia zmawiał i zawsze tak się stawało, jak to sobie umarzył. Wielki Mędrzec Dawnych Czasów w takich razach tak mawiał: „Nie wolno nam już zażegać ognia w lesie, ale znamy jeszcze treść owych tajemnych modłów i to powinno wystarczyć.” I wystarczało. Wielki Mędrzec Dosyć Dawnych Czasów, gdy podobne dzieło spełnić musiał, tak zwykł był mawiać: „Nie wolno nam zapalać ognia, nie znamy też już treści tajemnych zaklęć, ale znamy jeszcze owo miejsce w ciemnym lesie, i to może wystarczy.” I to też wystarczało. Gdy zaś Wielki Mędrzec Całkiem Niedawnych Czasów przed podobnego rodzaju problemem stawał w takie oto słowa się odzywał: „ Nie możemy ognia zapalać, zaklęć tajemnych nie znamy, ani nawet onego miejsca w lesie, ale możemy o tym wszystkim opowiedzieć, i to musi wystarczyć.” I to również wystarczało. Gdy jedno źródło wyschnie, zawsze jeszcze wiele źródeł pozostanie.

Jarosław Molenda – Zadziwiające Zycie owoców

20191217_070810

Jest to dziwna książka. Powstała zapewne na fali popularności pozycyj typu „Sekretne życie drzew”. Nie wróżę jej jednak podobnego sukcesu. Formalnie zdaje się wypełniać kryteria naukowości – ma przypisy i bibliografię, została wydana w oficynie z ministerialnej listy wydawnictw naukowych (Bellona). W rzeczywistości jednak nie ma ona wiele wspólnego z naukowością. Nie jest to książka etnobotaniczna, ale podróżnicza. Autor jest podróżnikiem, a nie naukowcem (mimo, że ma wykształcenie humanistyczne) i to odbija się na stylu jego książek.

A styl ten nieraz jest kwiecisty. Oto próbka: „Ciekawe jest, że w Bułgarii i Rumunii, będących niegdyś pod panowaniem Turków, nazywają pomarańczę słodką portokal, bortugal (lub, jak w Iranie, portheghal), chociaż w arabskim języku literackim przeważa tchina, co wydaje się bardziej dystyngowane i oddaje przodkom Mao należną im cześć.”

Książka jest też dość chaotyczna, niekonsekwentna metodologicznie (niekonsekwencje transkrypcyjne, nieuzasadniona zależność od źródeł anglojęzycznych). Ma jednak jedną zaletę, która sprawia, że warto ją czytać. Tą zaletą jest liczny zbiór ciekawostek o owocach rozsiany po jej kartach.
43/52
* * * *

Eklezjalny żarcik na Niedzielę Gaudete

25348583_10208568873299287_2814474506279837359_n

Żarcik powyższy pochodzi z książki „Allgemeiner litterarischer Anzeiger oder Annalen der gesammten Litteratur für die geschwinde Bekanntmachung verschiedener Nachrichten aus dem Gebiete der Gelehrsamkeit und Kunst” wydanej w Lipsku w 1800 rouku, w której to taka metoda odmawiania brewiarza przypisana jest właśnie jezuitom. Oto karta z tej książki:

breviarium 1

Jak widać, autor polskiej wersji tekstu przekręcił notum na totum, w związku z czym zniekształcił sens tekstu. Zaczerpnął ten błąd od anonimowego autora protestanckiej broszurki „The Protestant confederate and mirror of truth”  z1836 roku:

breviarium 2.jpg

Pierwotnie ten żart miał więc kontekst antykatolicki, ale z czasem go utracił.

P.S.

Zwrócono mi uwagę, że brakuje tercji. Mam też wersję z tercją, tyle, ze dość późną, pochodzącą z 1847 roku z książki Petite encyclopédie ecclésiastique, contenant ce qu’il importe le plus au curé de connaître sur la jurisprudence ecclésiastique, l’archéologie chrétienne, la liturgie, l’éloquence sacrée, l’administration et l’achat du matériel et du mobilier des églises, l’économie domestique, l’agriculture, la médecine usuelle, l’enseigmenent complet, les écoles

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij