Oberki do końca świata – Wit Szostak

Okładka książki Oberki do końca świata Wit Szostak

Ta książka jest wielopłaszczyznowa i na wielu płaszczyznach omawiać ją trzeba. Zacznę od Smoczogór, bo od Smoczogór zaczynałem przeed laty przygodę z Szostakiem. Ta książka to Smoczogóry bez Smoczogór. Smoczogóry przeniesione w środkowopolskie równiny. Muzykancki ró Wichrów podobny jest do muzykanckiego rodu Koźliców. Zresztą protoplasta rodu Wichrów skądś w te równiny przywędrował. Może właśnie ze Smoczogór.

Arturo Pérez-Reverte – Ostatnia bitwa templariusza

Okładka książki Ostatnia bitwa templariusza Arturo Pérez-Reverte

Z rozpędu po jednej książce Artura Péreza-Revertego wziąłem się od razu za drugą. Tę czytałem już lata temu, teraz do niej wracam. Lubię książki sensacyjne z Kościołem w tle, o ile są dobrze napisane. Ta jest niezła. Jest tu parę błędów w kwestiach liturgicznych, ale na tle innych autorów jest ich bardzo niewiele. Czegoś jednak mi tu brakuje. Jakiejś metafizycznej głębi. Książka poruszająca tematykę Kościołą, chyba powinna taką głębię mieć.

17/52/2022

****

Odpust w Milówce 2022

W jednym z poprzednich wpisów wspomniałem, że dla etnologa równie ważne są targowiska jak i kapliczki. Uroczystości odpustowe to dwa w jednym. Miks sakrum i profanum (celowo tak zapisałem te słowa, dlaczego tak, to napiszę wkrótce). Na filmie fragment procesji po sumie odpustowej 15 sierpnia 2022 roku przed kościołem parafialnym Wniebowzięcia Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Milówce, na zdjęciach feretrony i stragany. Na tych ostatnich też wypatrywałem śladów sakrum.

X. Biskup Bougaud – O liczbie wybranych ( w „Chrystjanizm i czasy obecne”)

Kwestja ta nie jest podrzędną. Chodzi tu bowiem o użyteczność chrześcijaństwa, o skutek Odkupienia. Jeżeliby i po śmierci Chrystusa Pana tylko wyjątki miały wejść do nieba, tak jak w pogaństwie, spytaćby się można, co za tryumf odniósł Bóg nad szatanem przez krzyż i łaskę? Po co dzieło stworzenia, gdyby garstka zaledwie z pośród ludzi miała się zbawić? Do kwestji tej zabrać się trzeba ze skromnością i nikomu nie trzeba się narzucać. Wolno korzystać jednak z wolności zostawionej przez Kościół św. w sprawach wątpliwych. Rozwiązywania na tem polu Kościół rozróżni, czy pochodzą z miłości, czy z ciekawości, a to po pewnej woni ukrytej, o której mówi Pismo św.: „Oto woń syna, jako woń pola pełnego, któremu pobłogosławił Pan.” (Rozdz. XXXVII 17.)

Rozpatrując liczbę wszystkich wybranych istot rozumnych i wolnych, lub w ogóle całe dzieło stworzenia, przyznać musimy, że liczba zbawionych będzie bardzo wielka. Można się zgodzić na częściowe porażki ludzki, narodów, lub nawet globów; lecz porażka ogólna powszechna – tego zrozumieć nie można. Toby była porażka mądrości, wszechmocy i dobroci Boga! Nie były więc przedsięwzięte odpowiednie środki do zbawienia, plan był źle obmyślany, łaski były niedostateczne, wola ludzka za mało wspierana, gdy większość upadła, gdy ogrom i wspaniałość stworzenia zostały w rozprószeniu i rozsypce – a w rezultacie wypada ogromne zwycięstwo zła nad dobrem, szatana nad Bogiem… To przecież niemożliwe!

Kiedy weźmiemy pod uwagę samą tylko ludzkość, zamieszkującą ziemię, to i wówczas nie można się pisać na zdanie o małej liczbie wybranych. Prawda, że stosunkowo wielkie mnóstwo było dotychczas pogan i bałwochwalców, mnóstwo jest ich teraz, wielu jest heretyków i odszczepieńców, garstka tylko katolików. Lecz tu zauważyć należy, że nie jutro kończy się świat, a więc jeszcze dużo pozostaje czasu do nawrócenia się narodów; gdy zaś po życiu w katolicyzmie przez kilka tysięcy lat nastąpi obliczenie wybranych, wtedy zapewne liczba ich przewyższy potępionych. Pamiętajmy, że przedmowa świata katolickiego, to 4000 lat przed przyjściem Zbawiciela! Potem zaczyna się książka, której dwie karty zaledwie otwarte zostały. – Nadto nie od każdego jednakowo Bóg żądać będzie: poganom dano tylko prawo naturalne, stąd według tego prawa jedynie będą oni sądzeni. Dla nich nawet w Nowym Zakonie wystarczy Chrzest św. pragnieniem. Dla pogan: dość unikać zła, czynić dobrze, a kiedy wpadną w grzechy, mają żałować i wyrzec się ich na przyszłość. Prawda, że do wykonania tego człowiek jest za słaby, ale Bóg, chcąc zbawienia każdego człowieka, każdemu daje potrzebne łaski, każdą duszę, nawet w głębi najgrubszego bałwochwalstwa otacza nićmi najczulszej miłości. – Św. Agobard, arcybiskup Lyoński, mówi: „Wierzymy, iż wielu nawet pogan naznaczonych jest piętnem niewidzialnem, przez które członkami Chrystusa i jednem ciałem z przeznaczonymi do żywota wiecznego się stają.” To samo należy utrzymywać o heretykach i odszczepieńcach, którzy przecież wierzyli w Chrystusa, żyli w niezwyciężonej niewiadomości prawdziwiej religji. Wynika to wyraźnie ze słów Ojca św. Piusa IX wyrzeczonych do zebranych biskupów w Rzymie w roku 1854: „ Za niewątpliwe uważać potrzeba, że niepochodząca z własnej winy nieświadomość prawdziwej religji – nie stanowi winy wobec Boga.”

Nie można więc mówić, że mała liczba będzie zbawionych, owszem trzeba przypuścić zdanie przeciwne. Pismo św. bowiem powiada, że Bóg zakreślił granice stosowne do liczby wybranych, jaką z nich chciał otrzymać; stąd wnosić możemy, iż Bóg nie prędzej da znak na koniec świata, aż liczba wybranych się dopełni. Pocóż zaś świat miałby się kończyć, gdy liczba potępionych będzie większą? Poco dzieło Boże ma ponosić klęskę?

Pytając się, czy większość katolików będzie zbawiona, z bardziej stanowczą odpowiedzią twierdzącą trzeba się odezwać. Należy tu mieć na oku nie pojedyncze narody, epoki, ale ogół katolików: wtedy zdanie powyższe wyda się prawdopodobniejsze. Wiemy bowiem, iż większość dzieci katolickich umiera po otrzymanym Chrzcie; z dorosłych zaś grzeszników mało się znajduje takich, którzyby schodzili z tego świata bez Sakramentów, bez skruchy. Św. Franciszek Salezy utrzymuje, że mało katolików będzie potępionych, ponieważ katolicy, mając podstawy prawdziwej wiary, zwykle wcześniej czy później wydadzą swój owoc, t. j. zbawienie. Św. Alfons Liguori sądził, że katolikowi bardzo trudno jest zgubić siebie. Słowa Ewangelji o małej liczbie wybranych odnoszą się do małej liczby chrześcijan pośród tylu narodów. Zresztą z przypowieści Chrystusowych wnioskować wolno, że jak mniej jest chwastu na polu niż pszenicy, tak mniej będzie potępionych w Kościele katolickim, niż zbawionych.

Najśmielsze są w tym względzie twierdzenia uczonego i świątobliwego O. Fabera. On mówi, że większość dorosłych katolików, może prawie wszyscy, będą zbawieni. Dowody swego zdania opiera najpierw na ostrości sądów ludzkich: ludzie im sami są gorsi, tem więcej widzą u drugich złego i potępienia godnego. Następnie wykazuje, że zdaje się nam, iż złego więcej na świecie, ponieważ zło bardziej uderza w oczy niż dobro. Nadto wiedzieć należy, że nie życie decyduje o zbawieniu, ale koniec jego; przy końcu zaś życia nawraca się wielu. Przedtem grzesznych lub obojętnych i w ten sposób z miłosierdzia Bożego dostępują zbawienia. Wreszcie grzesznicy nierzadko lepsze mają serce od czynów zewnętrznych. I chociaż z zewnątrz wobec świata uchodzą za zbrodniarzy, przecież Bóg, który patrzy na serce, lituje się nad nimi i dla ich dobrego usposobienia pociąga do Siebie i zbawia. – O. Faber przywodzi cały jeszcze szereg motywów pozwalających wierzyć w wielką liczbę wybranych w Kościele katolickim: 1) Wspaniałomyślność Boga. P. Bóg we wszystkiem jest tak hojny, więc i w tym wypadku nie będzie skąpy – zbawi tedy wielkie mnóstwo katolików. 2) Ustanowienie Kościoła katolickiego. Celem Kościoła jest ułatwiać ludziom zbawienie. Nie osiągnąłby zaś Bóg zamierzonego przez to celu, gdyby większość katolików była potępiona. 3) Zaszczytność Odkupienia. Jedna kropla krwi Chrystusowej zdolna zbawić świat, a nie miałażby zbawić większości mistycznego ciała Jezusa? 4) Działanie Sakramentów św. Wiemy, że jedna Komunja św. potrafi uczynić świętego, jedno rozgrzeszenie kapłańskie – usunąć górę grzechów. Czyżby więc tyle razy po tylu miejscach udzielane Sakramenty miały ten rezultat, że większość katolików się zgubi? 5) Miłosierdzie na łożu śmiertelnem, gdzie Bóg po raz ostatni stara się duszę dla Siebie pozyskać. 6) Niezwykła surowość kar czyśćcowych. Pocóż te cierpienia byłyby tak wielkie, gdyby tylko mniejszość doskonałych miała tamtędy przechodzić? 7) Cel Kościoła ziemskiego. Celem tym jest żniwo ewangeliczne. Trudno zaś jest przypuścić, aby żniwo to Niebieskiemu Gospodarzowi nie powiodło się. – Oczywiście wszystkie powyższe wywody oparte są na domysłach, lecz i przeciwna teorya nie posiada silniejszych fundamentów. Wolno więc utrzymać zdanie o wielkiej liczbie wybranych, zwłaszcza że ona więcej sławi dobroć, mądrość i wszechmoc Boga.

Za tą stroną.

Eva – Arturo Pérez-Reverte

Okładka książki Eva Arturo Pérez-Reverte

Czytanie serii książkowych od niepierwszego tomu, to moja mała świecka tradycja. Czasami robię to celowo, czasami przypadkiem. Stale jednak jestem przekonany, że jest to ciekawy sposób oceny jakości serii. Jeżeli czytana od środka seria zachowuje sens, znaczy to, że prawdopodobnie jest dobra. Prawdopodobne, bo czynników oceny jakości jest więcej.

Ta sens zachowuje, więc jest dobra. Tego się zresztą spodziewałem, bo Pérez-Reverte należy do moich ulubionych pisarzy średniopoważnych. Jego książki nie są ani literaturą wysoką, ani czytadłami. Są czymś pomiędzy. Inteligentną rozrywką. W tej, poza treścią czystorozrywkową warto zauważyć, że w hiszpańskiej wojnie domowej sympatia autora skłania się nieco ku stronie narodowej.

****

16/52/2022

Kikula vel Trojok

Kykula, Trojak , Kikula, Trojok, to szczyt wysokości 845 m n.p.m. położony po słowackiej stronie granicy, bardzo blisko dawnego przejścia granicznego w Zwardoniu. Na trasie spaceru z Myta kilka ciekawych obiektów małej architektury sakralnej. Na samym szczycie kiedyś stykały się granice Śląska, Galicji i Węgier, o czym przypomina kamień oznaczony datą 1914, choć jest kilkadziesiąt lat starszy. Jest więc to oczywiście również granica między Beskidem Śląskim, a Beskidem Żywieckim.

Sto dni bez słońca – Wit Szostak

Okładka książki Sto dni bez słońca Wit Szostak

To z kolei jest książka dość poważna i bogata w podteksty, choć apewne nie każdy czytelnik tę powagę i te podtetksty zauważy. Ja Szostaka czytałem lata temu, gdy skupiał się jeszcze na klasycznym fantasy mocno podlanym filozofią. W tej książce po fantasy już ani śladu, ale filozofia się w niej dyskretnie rozlewa. Nic dziwnego, wszak autor jest filozofem. Ta książka ma wasrstwy/ Nic w niej nie jest takie, jakie się zdaje.

15/22/2022

****

Piąty Beatles – Mariusz Czubaj

Klasyczny kryminał rozgrywający się w Polsce , w latach 2012 i kolejnych. Realistyczny. Pokazuje, że śledztwwa nieraz ciągną się latami, a policjanci nie mogą skupić się na jednej sprawie, nawet ważnej i głośnej, bo muszą jednocześnie prowadzić wiele śledztw. Na pograniczu powieści prostej i pogłębionej. Za pogłębienie można by uznać wstawki o Beatlesach, ale nie ma tego tyle, by uznać powieść za pogłębioną.

14/52/2022

****

Przysłoniec

Photo by Engin Akyurt on Pexels.com

Polskie słowo parasol pochodzi z łaciny za pośrednictwem włoskiego, ale ani w łacinie ani we włoskim nie przyjęło się na określenie tego przedmiotu. Po łacinie jest umbella, a po włosku ombrello. W różnych językach nazwy są najróżniejsze. Powtarza się niewiele. Francuskie parapluie zostało przejęte przez języki nordyckie i nierlandzki. Języki Indonezji i Filipin mają payong lub podobnie. Na półwyspie iberyjskim dominują odmiany hiszpańskiego paraugas. Większość języków słowiańskich nazwę tego przedmiotu urabia od deszczu. Parasol jako słowo podstawowe mają obok Polaków jedynie Ukraińcy (w wersji parasolka) i Ślązacy ( w wersji paryzol). Część języków ma parasol jako synonim (bośniacki, angielski, francuski, włoski, jawański, kurdyjski, litewski, szkocki, szwedzki). W większości z tych języków słowo „parasol” oznacza jedynie parasol przeciwsłoneczny. Jest to zgodne ze źródłosłowem para sol – przy słońcu. Poniżej lista słów oznaczających parasol w kilkudziesięciu językach używających alfabetu łacińskiego.

Sambreel – Afrikaans
Bateauguas – Aragonés
Çətir – Azərbaycanca
Pajeng – Basa Bali
Hō͘-sòaⁿ – Bân-lâm-gú
Payong – Bikol Central
Kišobran – Bosanski
Disglavier – Brezhoneg
Paraigua – Català
Payong – Cebuano

Deštník – Čeština
Paraply – Dansk
Regenschirm – Deutsch
Vihmavari – Eesti
Umbrella – English
Paraguas – Español
Ombrelo – Esperanto
Euritako – Euskara
Parapluie – Français
Paraugas – Galego
Kišobran – Hrvatski
Toyungo – Bahasa Hulontalo
Payung – Bahasa Indonesia
Regnhlíf – Íslenska
Ombrello – Italiano
Payung – Jawa
Mwavuli – Kiswahili
Parapli – Kreyòl ayisyen
Sîwan- Kurdî
Umbella – Latina
Lietussargs – Latviešu
Prabbeli – Lëtzebuergesch
Skėtis – Lietuvių
Ernyő – Magyar
Payung – Bahasa Melayu
Sāng – Mìng-dĕ̤ng-ngṳ̄
Iviu – Na Vosa Vakaviti
Paraplu – Nederlands
Parreplu – Nedersaksies
Paraply – Norsk bokmål
Paraply – Norsk nynorsk
Guarda-chuva – Português
Umbrelă – Română
cacebalen – Sakizaya
Umberellae – Scots
Ombrella – Shqip
Paracqua – Sicilianu
Umbrella – Simple English
Dáždnik – Slovenčina
Dežnik – Slovenščina
Kišobran – Srpskohrvatski
Payung – Sunda
Sateenvarjo – Suomi
Paraply – Svenska
Payong – Tagalog
Fakamalu – Lea faka-Tonga
Hovéo’kôheo’ – Tsetsêhestâhese
Şemsiye -Türkçe
Ô (vật dụng) – Tiếng Việt
Paraplu – Walon
Payong – Winaray
Linay – Pangcah

Może więc czas, by i w polskim języku stworzyć własne słowo oznaczające parasol. Można pójść drogą innych języków słowiańskich i wprowadzić deszcznik, przez analogię do czeskiego. Można też spolonizować dotychczasową nazwę i stworzyć słowo przysłoniec. Ja opowiaaam się za tą opcją. Zachowuje to słowo zarówno dotyczczasowy sens związany ze słońcem, jak i syskuje nowy, związany z osłanianiem.

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij