









25 września 2022, na pograniczu powiatów rybnickiego i raciborskiego.




















25 września 2022, na pograniczu powiatów rybnickiego i raciborskiego.




















W lesie graniczącym z Marklowicami, mniej więcej półtora kilometra od drewnianego kościoła Bożego Ciałą w Jankowicach Rybnickich, odnaleźć można tzw. Studzienkę ze źródłem św. Walentego oraz grotę z figurą Matki Bożej z yLourdes. Od 2002 roku jankowicka świątynia wraz ze Studzienką są Sanktuarium Najświętszego Sakramentu. Źródło Dla etnologa jest to bardzo interesujący przypadek, gdy katolickim sanktuarium staje się miejsce w lesie, swoisty święty gaj. Warto zauważyć, że miejsce to jest stale odwiedzane przez pojedynczych pielgrzymów, a od czasu do czasu przez większe grupy. Prawie nigdy nie jest tu całkiem pusto. Oczywiście sanktuarium tworzą wspólnie kościół i Studzienka, ale to właśnie Studzienka funkcjonuje w świadomości miejscowej społeczności i to do Studzienki kierują się pielgrzymi.










Co ciekawe, do Studzienki ludzie przynoszą stare obrazy i figury religijne, których nie chcą wyrzucić. Chyba nie podoba się to władzą kościelnym, bo jest tam też tabliczka zakazująca takiego procederu.









Gdy na początku roku postanowiłem zrobić wpis o pięknych pieśniach rosyjskich mołokanów, najbardziej zachwyciła mnie powyższa pieść o Samarytance. Postanowiłem więc napisać nowy tekst, tym razem poświęcony wyłącznie tej piosence, w różnych wersjach, tak mołokańskich, jak prawosławnych. Bowiem wojna wojną, ale nie można się całkiem odciąć od rosyjskiej kultury, zwłaszcza duchowej, choć obecnie słabo ją widać zza gęby Cyryla. Poniżej oryginalny tejst pieśni i mój przekład.
Под тенью навеса на выступе гладком,
Сидел у колодца Христос,
Пришла самарянка; обычным порядком.
Наполнила свой водонос.
Христос попросил поделиться водою,
Она же сказала в ответ:
«Ведь я самарянка, а с нашей средою,
Общения кажется нет».
Христос ей заметил: «О, если б ты знала,
Кто воду живую дарит,
Того бы ты искала,Того бы ты просила
Кто ныне с тобой говорит».
Колодец глубокий и воду живую,
Ты можешь достать из него,
Отец наш Иаков, дал воду простую,
Ужели Ты больше него?
Христос ей сказал: «Позови сюда мужа»,
Ответила: «Нет у меня».
Ты правду сказала, ты пять их имела,
И этот, не муж у тебя.
Я вижу, пророк Ты, скажи где молиться?
На этой горе Гаризим,
Где Богу молиться ,Ему поклониться
Пришедше во Иерусалим.
Не здесь и не тамо, везде и повсюду,
Где сердце любовью горит,
Иди же неси благовестие людям,
Мессия с тобой говорит.
Тогда самарянка бегом побежала,
Забыла про свой водонос,
И встречным сказала ,и всех призывала,
Идите: «явился Христос!»
Он там у колодца сидит отдыхает ,
С любовью твердила она,
Послушайте как Он с любовью вещает,
Какие драгие слова !
Он всё мне сказал что я сделала втайне,
Идите Он скажет и вам.
Толпою великою шли самаряне,
И верили Божьим словам.
С тех пор самарянка ту воду живую
Пила и поила других ,
За воду живую она пострадала .
Причислена к лику святых.
Pod skalnym nawisem, na gładkim kamieniu,
Przy studni Chrystus zasiadał
Wtem Samarytanka, jak miała w zwyczaju,
Napełnić swe wiadra przyszła.
Chrystus ją poprosił o troszeczkę wody,
Powiedziała w odpowiedzi:
Jam Samarytanka, Wy z naszym narodem,
Rozmowy nie prowadzicie.
Chrystus rzecze do niej: „Och, gdybyś wiedziała”
Kto żywą dać może wodę,
Tego byś szukała, o to byś pytała
Tego, kto rozmawia z tobą.
Głęboka jest studnia, jak więc żywej wody
Sięgniesz z dołu głębokiego?
Nasz Jakub praojciec dał nam zwykłą wodę,
Czy jesteś większy od niego?
Chrystus mówi do niej: „Zawołaj tu męża”,
Że nie ma męża odrzecze.
Prawdęś powiedziała, boś pięciu ich miała,
A ten twoim mężem nie jest.
Widzę, żeś ty prorok, powiedz, gdzie się modlić?
Czy na tej górze Garizim,
My mamy czcić Boga, modlić się do Niego?
Czy też iść do Jeruzalem?
Nie tu i tam też nie, lecz zawsze i wszędzie,
Gdzie serce miłością płonie
Idź przekazać ludziom tę dobrą nowinę
Tak Mesjasz mówi do ciebie.
Natenczas niewiasta pobiegła do wioski,
Nosidło swe zapomniała
Ledwo dobieżała, wołała do wszystkich:
Chodźcie, jam Chrysta widziała!
Siedzi tam przy studni, odpoczywa sobie
W zachwycie tak powiedziała,
Słuchajcie, jak Chrystus przemawia miłośnie
Jak cenne są Jego słowa!
Powiedział mi wszystko, com skrycie czyniła,
Idźcie doń, to powie i Wam.
Więc przyszła do Chrysta Samarytan siła,
I wierzyli słowom Pana.
Odtąd żyła wodą tą Samarytanka
Piła i poiła bliźnich
Za tę żywą wodę życie swe oddała
Znalazła się więc wśród świętych.

Frédéric Lenoir jest drugim obok Érica-Emmanuela Schmitta przedstawicielem stylu hessiańskiego we współczesnej literaturze. Każdy z nich pisze inaczej. Schmitt bardziej powieściowo, Lenoir (prznynajmniej w tym, co czytałem) bardziej baśniowo. Serce z kryształu jest właśnie czymś w rodzaju baśni. Nie klasyczną baśnią i nie ponowoczesną antybaśnią, ale czymś, co można nazwać parabaśnią – opowieścią ujętą w baśniową formę. Przypomina Sidharthę Hessego, czy opowieści z tomu Głodne kamienie Tagorego. Ogólnie Lenoir, podobnie jak Schmitt, Tokarczuk, Yourcenar i oczywiście sam Hesse należą do autorów, których warto polecać fanom Paula Coelho, aby pogłębili swoją formację literacko-duchową.
****
19/52/2022

Ta książka jest wielopłaszczyznowa i na wielu płaszczyznach omawiać ją trzeba. Zacznę od Smoczogór, bo od Smoczogór zaczynałem przeed laty przygodę z Szostakiem. Ta książka to Smoczogóry bez Smoczogór. Smoczogóry przeniesione w środkowopolskie równiny. Muzykancki ró Wichrów podobny jest do muzykanckiego rodu Koźliców. Zresztą protoplasta rodu Wichrów skądś w te równiny przywędrował. Może właśnie ze Smoczogór.

Z rozpędu po jednej książce Artura Péreza-Revertego wziąłem się od razu za drugą. Tę czytałem już lata temu, teraz do niej wracam. Lubię książki sensacyjne z Kościołem w tle, o ile są dobrze napisane. Ta jest niezła. Jest tu parę błędów w kwestiach liturgicznych, ale na tle innych autorów jest ich bardzo niewiele. Czegoś jednak mi tu brakuje. Jakiejś metafizycznej głębi. Książka poruszająca tematykę Kościołą, chyba powinna taką głębię mieć.
17/52/2022
****
W jednym z poprzednich wpisów wspomniałem, że dla etnologa równie ważne są targowiska jak i kapliczki. Uroczystości odpustowe to dwa w jednym. Miks sakrum i profanum (celowo tak zapisałem te słowa, dlaczego tak, to napiszę wkrótce). Na filmie fragment procesji po sumie odpustowej 15 sierpnia 2022 roku przed kościołem parafialnym Wniebowzięcia Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Milówce, na zdjęciach feretrony i stragany. Na tych ostatnich też wypatrywałem śladów sakrum.







Kwestja ta nie jest podrzędną. Chodzi tu bowiem o użyteczność chrześcijaństwa, o skutek Odkupienia. Jeżeliby i po śmierci Chrystusa Pana tylko wyjątki miały wejść do nieba, tak jak w pogaństwie, spytaćby się można, co za tryumf odniósł Bóg nad szatanem przez krzyż i łaskę? Po co dzieło stworzenia, gdyby garstka zaledwie z pośród ludzi miała się zbawić? Do kwestji tej zabrać się trzeba ze skromnością i nikomu nie trzeba się narzucać. Wolno korzystać jednak z wolności zostawionej przez Kościół św. w sprawach wątpliwych. Rozwiązywania na tem polu Kościół rozróżni, czy pochodzą z miłości, czy z ciekawości, a to po pewnej woni ukrytej, o której mówi Pismo św.: „Oto woń syna, jako woń pola pełnego, któremu pobłogosławił Pan.” (Rozdz. XXXVII 17.)
Rozpatrując liczbę wszystkich wybranych istot rozumnych i wolnych, lub w ogóle całe dzieło stworzenia, przyznać musimy, że liczba zbawionych będzie bardzo wielka. Można się zgodzić na częściowe porażki ludzki, narodów, lub nawet globów; lecz porażka ogólna powszechna – tego zrozumieć nie można. Toby była porażka mądrości, wszechmocy i dobroci Boga! Nie były więc przedsięwzięte odpowiednie środki do zbawienia, plan był źle obmyślany, łaski były niedostateczne, wola ludzka za mało wspierana, gdy większość upadła, gdy ogrom i wspaniałość stworzenia zostały w rozprószeniu i rozsypce – a w rezultacie wypada ogromne zwycięstwo zła nad dobrem, szatana nad Bogiem… To przecież niemożliwe!
Kiedy weźmiemy pod uwagę samą tylko ludzkość, zamieszkującą ziemię, to i wówczas nie można się pisać na zdanie o małej liczbie wybranych. Prawda, że stosunkowo wielkie mnóstwo było dotychczas pogan i bałwochwalców, mnóstwo jest ich teraz, wielu jest heretyków i odszczepieńców, garstka tylko katolików. Lecz tu zauważyć należy, że nie jutro kończy się świat, a więc jeszcze dużo pozostaje czasu do nawrócenia się narodów; gdy zaś po życiu w katolicyzmie przez kilka tysięcy lat nastąpi obliczenie wybranych, wtedy zapewne liczba ich przewyższy potępionych. Pamiętajmy, że przedmowa świata katolickiego, to 4000 lat przed przyjściem Zbawiciela! Potem zaczyna się książka, której dwie karty zaledwie otwarte zostały. – Nadto nie od każdego jednakowo Bóg żądać będzie: poganom dano tylko prawo naturalne, stąd według tego prawa jedynie będą oni sądzeni. Dla nich nawet w Nowym Zakonie wystarczy Chrzest św. pragnieniem. Dla pogan: dość unikać zła, czynić dobrze, a kiedy wpadną w grzechy, mają żałować i wyrzec się ich na przyszłość. Prawda, że do wykonania tego człowiek jest za słaby, ale Bóg, chcąc zbawienia każdego człowieka, każdemu daje potrzebne łaski, każdą duszę, nawet w głębi najgrubszego bałwochwalstwa otacza nićmi najczulszej miłości. – Św. Agobard, arcybiskup Lyoński, mówi: „Wierzymy, iż wielu nawet pogan naznaczonych jest piętnem niewidzialnem, przez które członkami Chrystusa i jednem ciałem z przeznaczonymi do żywota wiecznego się stają.” To samo należy utrzymywać o heretykach i odszczepieńcach, którzy przecież wierzyli w Chrystusa, żyli w niezwyciężonej niewiadomości prawdziwiej religji. Wynika to wyraźnie ze słów Ojca św. Piusa IX wyrzeczonych do zebranych biskupów w Rzymie w roku 1854: „ Za niewątpliwe uważać potrzeba, że niepochodząca z własnej winy nieświadomość prawdziwej religji – nie stanowi winy wobec Boga.”
Nie można więc mówić, że mała liczba będzie zbawionych, owszem trzeba przypuścić zdanie przeciwne. Pismo św. bowiem powiada, że Bóg zakreślił granice stosowne do liczby wybranych, jaką z nich chciał otrzymać; stąd wnosić możemy, iż Bóg nie prędzej da znak na koniec świata, aż liczba wybranych się dopełni. Pocóż zaś świat miałby się kończyć, gdy liczba potępionych będzie większą? Poco dzieło Boże ma ponosić klęskę?
Pytając się, czy większość katolików będzie zbawiona, z bardziej stanowczą odpowiedzią twierdzącą trzeba się odezwać. Należy tu mieć na oku nie pojedyncze narody, epoki, ale ogół katolików: wtedy zdanie powyższe wyda się prawdopodobniejsze. Wiemy bowiem, iż większość dzieci katolickich umiera po otrzymanym Chrzcie; z dorosłych zaś grzeszników mało się znajduje takich, którzyby schodzili z tego świata bez Sakramentów, bez skruchy. Św. Franciszek Salezy utrzymuje, że mało katolików będzie potępionych, ponieważ katolicy, mając podstawy prawdziwej wiary, zwykle wcześniej czy później wydadzą swój owoc, t. j. zbawienie. Św. Alfons Liguori sądził, że katolikowi bardzo trudno jest zgubić siebie. Słowa Ewangelji o małej liczbie wybranych odnoszą się do małej liczby chrześcijan pośród tylu narodów. Zresztą z przypowieści Chrystusowych wnioskować wolno, że jak mniej jest chwastu na polu niż pszenicy, tak mniej będzie potępionych w Kościele katolickim, niż zbawionych.
Najśmielsze są w tym względzie twierdzenia uczonego i świątobliwego O. Fabera. On mówi, że większość dorosłych katolików, może prawie wszyscy, będą zbawieni. Dowody swego zdania opiera najpierw na ostrości sądów ludzkich: ludzie im sami są gorsi, tem więcej widzą u drugich złego i potępienia godnego. Następnie wykazuje, że zdaje się nam, iż złego więcej na świecie, ponieważ zło bardziej uderza w oczy niż dobro. Nadto wiedzieć należy, że nie życie decyduje o zbawieniu, ale koniec jego; przy końcu zaś życia nawraca się wielu. Przedtem grzesznych lub obojętnych i w ten sposób z miłosierdzia Bożego dostępują zbawienia. Wreszcie grzesznicy nierzadko lepsze mają serce od czynów zewnętrznych. I chociaż z zewnątrz wobec świata uchodzą za zbrodniarzy, przecież Bóg, który patrzy na serce, lituje się nad nimi i dla ich dobrego usposobienia pociąga do Siebie i zbawia. – O. Faber przywodzi cały jeszcze szereg motywów pozwalających wierzyć w wielką liczbę wybranych w Kościele katolickim: 1) Wspaniałomyślność Boga. P. Bóg we wszystkiem jest tak hojny, więc i w tym wypadku nie będzie skąpy – zbawi tedy wielkie mnóstwo katolików. 2) Ustanowienie Kościoła katolickiego. Celem Kościoła jest ułatwiać ludziom zbawienie. Nie osiągnąłby zaś Bóg zamierzonego przez to celu, gdyby większość katolików była potępiona. 3) Zaszczytność Odkupienia. Jedna kropla krwi Chrystusowej zdolna zbawić świat, a nie miałażby zbawić większości mistycznego ciała Jezusa? 4) Działanie Sakramentów św. Wiemy, że jedna Komunja św. potrafi uczynić świętego, jedno rozgrzeszenie kapłańskie – usunąć górę grzechów. Czyżby więc tyle razy po tylu miejscach udzielane Sakramenty miały ten rezultat, że większość katolików się zgubi? 5) Miłosierdzie na łożu śmiertelnem, gdzie Bóg po raz ostatni stara się duszę dla Siebie pozyskać. 6) Niezwykła surowość kar czyśćcowych. Pocóż te cierpienia byłyby tak wielkie, gdyby tylko mniejszość doskonałych miała tamtędy przechodzić? 7) Cel Kościoła ziemskiego. Celem tym jest żniwo ewangeliczne. Trudno zaś jest przypuścić, aby żniwo to Niebieskiemu Gospodarzowi nie powiodło się. – Oczywiście wszystkie powyższe wywody oparte są na domysłach, lecz i przeciwna teorya nie posiada silniejszych fundamentów. Wolno więc utrzymać zdanie o wielkiej liczbie wybranych, zwłaszcza że ona więcej sławi dobroć, mądrość i wszechmoc Boga.

Czytanie serii książkowych od niepierwszego tomu, to moja mała świecka tradycja. Czasami robię to celowo, czasami przypadkiem. Stale jednak jestem przekonany, że jest to ciekawy sposób oceny jakości serii. Jeżeli czytana od środka seria zachowuje sens, znaczy to, że prawdopodobnie jest dobra. Prawdopodobne, bo czynników oceny jakości jest więcej.
Ta sens zachowuje, więc jest dobra. Tego się zresztą spodziewałem, bo Pérez-Reverte należy do moich ulubionych pisarzy średniopoważnych. Jego książki nie są ani literaturą wysoką, ani czytadłami. Są czymś pomiędzy. Inteligentną rozrywką. W tej, poza treścią czystorozrywkową warto zauważyć, że w hiszpańskiej wojnie domowej sympatia autora skłania się nieco ku stronie narodowej.
****
16/52/2022