Halleluyah Cohena na deptaku w Rowach

Tegorocznym hitem ulicznego grania na deptaku w Rowach było „Halleluyah” Leonarda Cohena. Miałem je okazje usłyszeć w ciągu dziesięciu dni w czterech różnych wersjach na trzech różnych instrumentach. Jestem przekonany, że do takiej scenerii dużo bardziej ten utwór pasuje, niż do wnętrz kościołów, gdzie też jest ostatnio często grywany, zwłaszcza na ślubach. Świątyniom zostawmy muzykę ściśle religijną i ściśle sakralną, a tę, której sacrum jest bardziej dyskretne, ogólnikowe, pielęgnujmy w przestrzeniach świeckich.

Czemu tudzież wadzi Dudzie?

Narodowe czytanie dzieł wielkiej polskiej literatury to już uznana tradycja. W tym roku padło na „Przedwiośnie” Żeromskiego. Pewnie bym o tym nie pisał, bo nie lubię ani tej książki, ani jej autora, ale sytuacja się zmieniła, gdy dowiedziałem się, że oficjalnie czytana będzie mocno uwspółcześniona wersja powieści. A uwspółcześnionych wersyj książek nie lubię jeszcze bardziej. 

Mam w swej biblioteczce uwspółcześnioną „Rodzinną Europę”, którą czytałem z niedosytem, bo u Miłosza starannie dozowane archaizmy są jednym z wyznaczników stylu. Mam też uwspółcześniony „Komizm” Bystronia, którego nie przeczytałem w ogóle, bo uwspółcześniony to już nie Bystroń. Mam w końcu dwa wydania Biblii księdza Wujka, jedno transkrybowane z oryginału, drugie uwspółcześnione w Międzywojniu. Różnica jak między niebem a ziemią. 

W „Przedwiośniu” do narodowego czytania uwspółcześnienie miało polegać na usunięciu słowa „tudzież” i powtórzonych epitetów, podobno na życzenie JE Andrzeja Dudy. Okazało się, że zmiany poszły dalej i usunięto 30% tekstu powieści. większość krytyków skupia się na tej skali, ale ja wyrażam swoją dezaprobatę dla jakiegokolwiek uwspółcześniania. Usunięcie „tudzież” i powtórzeń już wystarczająco psuje styl, by nie uznawać tej wersji za dzieło Żeromskiego. Bo dzieło, to nie tylko treść, ale i forma. A formę w tym przypadku zniszczono. 

Yann Martel – "Beatrycze i Wergili"

Martel

Yann Martel jest dla mnie literackim odkryciem roku. Jest to w sumie pisarz w Polsce umiarkowanie znany, jego powieści lądują w marketowych koszach z tanią książką, a moim zdaniem należy on do najciekawszych anglojęzyczych autorów średniego pokolenia – takich, którzy są już bardzo dojrzali literacko, ale jeszcze mogą mocno namieszać w światowej literaturze.

Oczywiście, prawie wszyscy znają film „Życie Pi”, ale mało kto wie, że powstał na podstawie książki, jeszcze mniej tę książkę czytało, a już tylko naprawdę nieliczni znają inne dzieła jej autora. A szkoda, bo są to książki naprawdę niebanalne i, nie waham się tego napisać, wybitne.

Każda z nich jest też zupełnie inna. „Ja”, to fikcyjna autobiografia, przepełniona treściami erotycznymi i światopoglądowymi. W „Beatrycze i Wergilim” praktycznie nie ma seksu, ani religii, jest sporo wątków autobiograficznych, czy też pseudoautobiograficznych, ale ujętych nietypowo, w trzeciej osobie.

Powieść z elementami eseju (są w niej zresztą rozważania o powieściach i esejach i ich wzajemnym stosunku) aluzyjnie pisze o Holokauście, porównując go z zagładą całych gatunków zwierząt. Jest tu trochę przemocy i sporo informacji o taksydermii, co przywodzi na myśl „Biegunów” z ich plastynatami i preparatami. 

* * * * *

46/52

Richard Overy – "1939. Nad przepaścią"

1939

Ta mała książeczka może znacznie poszerzyć wiedzę przeciętnego Polaka o dyplomatycznych kulisach wybuchu II wojny światowej. Autor ukazuje mam działania rządów Francji i Wielkiej Brytanii oraz różnych rządowych i prywatnych mediatorów. Wahania, próby rozmów z Niemcami, w końcu decyzja o wypowiedzeniu Niemcom wojny. Kluczowe jest zdanie kończące książkę: 

„Bez względu na te ciągłe odwołania do honoru prawda o wojnie 1939 była taka, że nie chodziło w niej o wyzwolenie Polski spod okrutnej okupacji, lecz o uchronienie Wielkiej Brytanii i Francji przed groźbą rozpadu świata – ich świata”.

Interesujące są też uwagi językowe – autor zauważa, że Brytyjczycy woleli mówić i pisać o nazistach, zaś Francuzi o Niemcach: „Po wybuchu wojny rząd francuski poprosił swego brytyjskiego sojusznika, by w dyskusji o celach wojny nie odróżniał tak mocno „nazistów” od „Niemców”,  gdyż we Francji to wojna z Niemcami, trzecia w ciągu siedemdziesięciu lat, buduje waleczność narodu”. To zdanie mówi trzy rzeczy: że ta kontrowersja językowa nie jest bynajmniej nowa, że Brytyjczycy, a szerzej Anglosasi mają we współczesnym świecie dużo więcej do powiedzenia, niż Francuzi i dlaczego części Polaków tak zależy na podkreślaniu roli Niemców, a nie nazistów w tych wydarzeniach. Narracja kładąca nacisk na Niemców w miejscu nazistów pozwala budować uproszczoną wizję odwiecznego konfliktu polsko-niemieckiego.

* * * * *

45/52

Ornaty z Polski na Światowe Spotkanie Rodzin

 ornaty

Kilka dni temu w internecie rozgorzała dyskusja na temat ornatów wyprodukowanych w Polsce na Światowe Spotkanie Rodzin. Wielu katolików, nie tylko zresztą tradycjonalistów, krytykuje te szaty, ja jednak chcę ich bronić, a nawet je chwalić.

Po pierwsze, wyglądają na wykonane z naturalnych materiałów, co bardzo cieszy w obecnym zalewie plastikowej tandety. Każdy naturalny, czy to wełniany, czy lniany, czy nawet bawełniany ornat, należy chwalić, zwłaszcza, że spotkanie się skończy, a setki ornatów pozostaną i będą służyć kapłanom przez lata.

Po drugie, wykorzystany na nich symbol stylizowanego triskelionu jest zakorzeniony w zachodnim, zwłaszcza zaś celtyckim katolicyzmie jako symbol Trójcy Świętej. Na zarzuty, że symbol ten nie jest rozpoznawalny poza kręgiem celtyckim, odpowiem, że wręcz przeciwnie, jest to symbol rozpowszechniony w całym zachodnim Kościele, o czym świadczy np. fasada kościoła Świętego Krzyża w Żywcu. 

żywiec

Po trzecie, kolory tych ornatów są najwyraźniej liturgiczne, wbrew niektórym opiniom. Na zdjęciu widzimy ornaty biały i zielony. Dziwi jedynie różowa dalmatyka, wszak do trzeciej niedzieli adwentu jeszcze daleko.

Po czwarte, owszem odnoszą się również do symboliki tęczy,, ale w jej tradycyjnie katolickim ujęciu trójbarwnej, też między innymi odnoszącej się do Trójcy Świętej. Odsyłam do mojego artykułu sprzed kilku lat: Czy tęcza na Placu Zbawiciela jest symbolem biblijnym?

Po piąte, jak dla mnie są zwyczajnie ładne, ale to już kwestia gustu. 

Akurat prawda o Trójcy Świętej jest obecnie słabo prezentowana we Mszy Świętej. Zniknęło wiele modlitw trynitarnych, zniknęło potrójne Kyrie, zniknęła Prefacja o Trójcy Świętej w niedziele zwykłe. Należy więc się cieszyć, że choćby te ornaty przypomną o Trójcy w czasie Mszy.

Paulina Świst – "Komisarz"

komisarz

Po kilku książkach niezmiernie poważnych, trzech tomach esejów i autobiografii naukowca, przyszedł czas na przeczytanie i omówienie jakiegoś lekkiego czytadła.

Znowu się tak zdarzyło, że zaczynam serię od drugiego tomu i nie mam z tym problemu, co więcej, dostrzegam w takim sposobie czytania wiele zalet. Warto też pamiętać, ile problemów narobił Szwejk dostarczając panom oficerom drugi tom „Grzechów ojców” zamiast pierwszego.

„Komisarz” Pauliny Świst, kimkolwiek ona jest, to powieść erotyczna, z lekka zabarwiona wątkiem sensacyjnym raczej niż kryminalnym. Czyta się to łatwo, ale nie za bardzo jest po co. Po pierwszy i kolejne tomy raczej już więc nie sięgnę. Poziom literacki wyższy niż u Mroza, co nie dziwi, bo nawet książka telefoniczna ma poziom wyższy niż powieści Mroza, ale niższy niż u Bondy, czyli nadal bardzo niski. 

Zaskakuje więc doskonała znajomość topografii Gliwic i okolic. W połączeniu z niskim poziomem literackim czyni to raczej niemożliwą wersję oficjalną, jakoby autorka była z Wrocławia. Tak marnie piszący ludzie nie robią dobrego researchu. Powraca więc pytanie, kto się ukrywa za pseudonimem. Na pewno nie Mróz, bo u niego topografia leży, research nie istnieje, a poza tym nie pochodzi z okolic Gliwic, ani tam nie mieszka. Znam co prawda jednego polskiego pisarza, który bardzo dobrze zna te okolice, ale nie za bardzo wierzę, że mógłby napisać coś tak słabego. No chyba, że celowo i dlatego pod pseudonimem. No dobrze, zaryzykujmy. Stawiam tezę, że Pauliną Świst jest …. Szczepan Twardoch.

44/52

* * 

Stéphane Oppes – "Wspomnienia bł. Gabriela M. Allegra, OFM "świętego Hieronima" Chin"

allegra

Ta książka dziwnym trafem wpadła w moje ręce. Dał ją moim dzieciom franciszkański kleryk, gdy zaniosły mu drobną ofiarę na seminarium w czasie kwesty pod kościołem, po Mszy. Jak widać książki się do mnie garną. Temat mnie bardzo zainteresował, więc tę pozycję z chęcią i uwagą przeczytałem. Nie czyta się jej łatwo, z powodów: przydługiego wstępu, chaotycznego stylu samego błogosławionego i złego tłumaczenia całej książki. Przydługi wstęp jest pewnie po to, aby za autora książki mógł uchodzić Oppes, a nie Allegra.

A naprawdę ciekawe w tej książce są właśnie wspomnienia bł. Gabriela, resztę można by spokojnie pominąć. Dostarczają one wielu cennych informacyj na temat sytuacji Kościoła w Chinach i metodologii tłumaczenia Pisma Świętego. Najciekawsze są jednak refleksje, w których autor ubolewa nad zanikiem używania łaciny w Kościele, zwłaszcza w sprawowaniu liturgii i nauczaniu teologii. Zacytuję krótki fragment poświęcony reformie liturgii: „W końcu doszliśmy do zgody z nim i z innymi, aby wprowadzić język ojczysty do czytań, modlitw i Ewangelii, ale by zostawić po łacinie przynajmniej kanon, i to jeden jedyny kanon, który sięga zasadniczo pierwszych wieków Kościoła.”

Cieszy mnie bardzo fakt, że Benedykt XVI zdążył beatyfikować tego świątobliwego kapłana. 

* * * *

43/52

Michel Houellbecq – "Interwencje 2"

 

interwencje

Ostatnio mam jakiś ciąg na eseje, trzy książki tego gatunku pod rząd. Do tego we wszystkich trzech wspomina się Ciorana, co chyba oznacza, że będę musiał zabrać się za lekturę dzieł tego myśliciela, skoro nagminnie cytują go wybierani przeze mnie autorzy. 

Co do samej książki, była ona dla mnie znacznie trudniejsza w odbiorze, niż eseje Kundery i Tokarczuk, głównie ze względu na jej silą francuskość, objawiającą się licznymi nawiązaniami do bliżej mi nieznanych francuskich twórców kultury, przedewszystkiem pisarzy francuskich mało znanych poza Francją. Odnoszę wrażenie, że pod tym względem francuska kultura przypomina nieco polską, na nasze postrzeganie świata też mają wpływ głownie twórcy krajowi, słabo znani za granicą.

Najważniejsze, co wyniosłem z tej książki, to to, że konserwatyzm jest dużo bardziej zróżnicowany niż mi się dotąd wydawało. Autor jawi się jako swego rodzaju konserwatysta, ale jego rodzaj konserwatyzmu jest mi zupełnie obcy. Houellbecq bowiem opiera swój światopogląd głównie na krytyce religii i indywidualizmu, a dla mnie, również przecież konserwatysty, obydwa te zjawiska są niezmiernie ważne i bliskie. 

 

* * * * 

42/52

 

Olga Tokarczuk – "Bieguni"

bieguni

Późno, bo późno, ale lepiej późno niż wcale, zabrałem się w końcu za „Biegunów”. Lektura ta mocno mnie zaskoczyła. 

Choć Olga Tokarczuk postrzegana jest przedewszystkiem jako prozaiczka, a i „Bieguni” są zazwyczaj klasyfikowani do prozy, w rzeczywistości jest to esej, elementami prozaicznymi w postaci nowelek tylko nieco okraszony.

Esej poświęcony zasadniczo podróżowaniu, pielgrzymowaniu, przemieszczaniu się, które jest, zwłaszcza w owych wtrętach nowelistycznych niepokojąco skontrowane wzmiankami o śmierci, plastynacji, konserwacji zwłok, etc. A więc zasadniczo o życiu i śmierci. Wszak navigare necesse est, vivere non est necesse. 

* * * * * 

41/52

Milan Kundera – "Zasłona"

kundera

„Zasłona” Milana Kundery to rewelacyjny siedmioczęściowy esej o historii powieści. Autor patrzy na literaturę światową jako na całość, a nie na zbiór literatur partykularnych. Dawno z żadnej książki poświęconej nie wyniosłem tylu ciekawych spostrzeżeń i impulsów do własnych dociekań. Skorzystałem więc z niej zarówno jako czytelnik, jak też jako antropolog. 

Esej ten jest nie tylko cenną analizą ale też kawałkiem doskonałej literatury. Jest to świetnie napisane i świetnie się to czyta. Polskiego czytelnika mogą też ucieszyć liczne odwołania do literatury polskiej, głównie do Gombrowicza, ale też Brandysa, Miłosza i Tuwima. Na pewno jest to jedna z trzech najlepszych książek, jakie w tym roku przeczytałem. Dlatego daję szóstkę. 

40/52

* * * * * * 

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij