
Są ludzie, którzy uważają tę książkę za bardzo ważną, fundamentalną wręcz. Ja nie podzielam tego zdania. Książka jest w pewnym stopniu ciekawa, ale jest dość słaba metodologicznie i przedewszystkiem wyważa drzwi od dawna otwarte. Co najmniej od lat siedemdziesiątych wiadomo bowiem wszystkim, którzy chcą wiedzieć, że „Malowany ptak” jest fikcją powieściową, a nie autobiografią. Autor mówił o tym wielokrotnie i jednoznacznie.
Owszem, mówił też, że w książce tej są wątki autobiograficzne, ale między wątkami autobiograficznymi w powieści, a autobiografią, czy choćby powieścią autobiograficzną jest mniej więcej taka różnica jak między butelkowaną wodą morską w aptece a morzem. „Malowany ptak” nie daje podstaw do nazwania Kosińskiego kłamcą. Był on po prostu twórcą powieściowych fikcyj.
Co do słabości metodologicznej Siedleckiej to objawia się ona w oparciu praktycznie wyłącznie na relacjach ustnych, głownie mieszkańców wsi, w której ukrywał się w czasie okupacji Kosiński. Autorka nie szukała dokumentów, nie dowiedziała się nawet tego, że Kosiński miał pierwotnie na imię Józef, choć i w tych relacjach ustnych były poszlaki na to wskazujące. Ogólnie książka sprawia wrażenie napisanej na kolanie i pod z góry założoną tezę.
55/52
* * *





