Jacek Dehnel podważa istnienie św. Karola Lwangi i towarzyszy

Opisując białostocki Marsz Równości czołowy polski pisarz Jacek Dehnel napisał między innymi tak: Mijamy katedrę – na schodach tłum przeciwników, J. szedł bliżej i słyszał stamtąd opowieść tej treści: że w Kongu żył okrutny pogański król, który gwałcił swoich paziów, sodomizował ich w najlepsze, ale oni się nawrócili, poczuli, że to złe, odmawiali mu, a wtedy on ich poćwiartował. Ktoś to wymyślił, ktoś to uszył, ten mariaż rasizmu, ksenofobii z homofobią, żeby mieć pełne combo.

Pełny wpis tutaj:

( nie wiem dlaczego wywala mi osadzenie posta Dehnela)

Nie, proszę Pana, nikt tego nie wymyślił, ani nie uszył. To prawdziwa historia świętego Karola Lwangi i jego towarzyszy, z tą jedynie różnicą, że zdarzyła się w Ugandzie, a nie w Kongo. Nie ma w niej krzty rasizmu, ksenofobii, czy homofobii, bo prawda nie jest rasistowska, ksenofobiczna, czy homofobiczna. Święty Karol Lwanga jest czczony nie tylko przez katolików, ale też anglikanów i protestantów, gdyż okrutny i lubieżny król Mwanga mordował chrześcijan różnych wyznań.

Nie widzę natomiast sensu rozgłaszania tej historii z katedry podczas Marszu Równości, nie ma ona bowiem nic wspólnego ze współczesnym ruchem LGBT. Król Mwanga nie był LGBT, on był po prostu degeneratem, jak wielu kacyków różnych krajów, czasów i orientacyj.

Czarna lista – Frederick Forsyth

239959-352x500

No i wracam po dłuższej przerwie do beletrystyki, tej bowiem nie należy zaniedbywać, jeśli się czytania nie myli z uczeniem się. Zaczynam dosyć lekko, od  w miarę nowej, ale w klasycznym stylu napisanej powieści sensacyjnej jednego z mistrzów gatunku – Fredericka Forsytha.

Jest to, jak już rzekłem klasyczna powieść sensacyjna. Są w niej CIA, MOSAD i SIS, jest supertajna agenda amerykańska, są wrogowie, główny bohater jest, zgodnie z zasadami gatunku, pułkownikiem (książki o generałach i szeregowcach z reguły nie bywają udane). Są też wątki charakterystyczne dla Forsytha, np. sekretarki współpracujące ze szpiegami. Nie ma, rzecz znamienna wątków romansowych i erotycznych.

Książka solidna, ale dość przewidywalna. Daleko jej do „Akt ODESSY” i „Dnia Szakala”. Niektóre wątki ocierające się o rzeczywistość uproszczone i naciągane: dotyczy głównie islamu i środkowego wschodu. Zdecydowanie lepiej pisanie o tych sprawach wychodzi Folletowi.

25/52

* * * *

Tomasz Sikorski – Herezjarcha Andrzej Huszno(1892-1939)życie – działalność – poglądy

20190718_120319

Po szeregu esejów czas na przeczytanie książki ściśle naukowej. Tym razem padło na naukową biografię, a jak już czytelnicy mojego bloga wiedzą, biografie czytać lubię. Również postać bohatera tej książki była mi bliska od dawna, bo od czasów moich pierwszych studiów. Odbywałem je w Sosnowcu, a ksiądz Huszno działał w sąsiedniej Dąbrowie. Przeczytałem o nim w przedwojennej „Encyklopedii wjerzeń” ministra Piekarskiego. Później próbowałem zdobyć o nim jakieś informacje na miejscu, ale bez skutku. Po kilkunastu latach udało mi się znaleźć w internecie tekst o jego nawróceniu przed śmiercią. I tyle o nim wiedziałem dotąd. Nie przypuszczałem, że jest możliwym znalezienie o nim tylu informacyj, by napisać książkę biograficzną. A jednak Tomaszowi Sikorskiemu się to udało.

Pierwsza część książki przedstawia szczegółową biografię niepokornego kapłana naświetlając dokładnie okoliczności jego opuszczenia Kościoła rzymskiego a także późniejszego doń powrotu oraz stosunek Huszny do wyznań nierzymskich, w szczególności prawosławnych, mariawitów i hodurowców.

Jeszcze bardziej interesująca jest druga część książki, którą stanowi wybór pism jej bohatera. Na ich podstawie można podjąć się próby opisu jego systemu religijnego, dającego się ująć trojako. Po pierwsze jako intelektualnie wzbogacony towianizm. Huszno wielokrotnie powołuje się na Towiańskiego, stawiając mesjanizm polski w centrum swej doktryny religijnej. Jest przy tem od Mistrza Koła znacznie inteligentniejszy, ten ostatni był bowiem zdaniem znawców „z wykształcenia nieukiem, z przyrodzenia zaś durniem”. Po drugie jako uproszczony perennializm, Huszno bowiem z lubością sprowadza wszystkie religie do wspólnego mianownika argumentując paralelizmami między słowami słowiańskimi,germańskimi, łacińskimi, hebrajskimi i sanskryckimi. Rzecz znamienna, wywody jego wykazują, że spośród języków starożytnych biegle zna łacinę, liznął nieco hebrajskiego i sanskrytu, zapewne z opracowań niż z regularnej nauki, nic natomiast nie wskazuje na jakąkolwiek, elementarną chociaż znajomość starożytnej greki. Nigdy w tych swoich analizach nie używa słów greckich, nigdy też nie cytuje, ani nawet nie wspomina żadnych greckich autorów, czy to chrześcijańskich, czy też pogańskich. Po trzecie w końcu jako swoistą teologię wyzwolenia. Hiszno do tego stopnia stara się wykazać tożsamość doktryny chrześcijańskiej i socjalistycznej, że neguje istnienie diabła jako głównego wroga ludzkości, obsadzając w tej roli kapitalistów.

24/52

* * * * *

Simon Singh – Simpsonowie i ich matematyczne sekrety

 

20190708_184825

Pozostając na morzu eseistyki przenoszę się z zatoki historii do zatoki matematyki. Nie tylko sama matematyka, ale ogólnie nauki ścisłe rzadko goszczą na łamach tego bloga. Ledwie kilka wpisów na przestrzeni kilkunastu lat jest im poświęconych. Zawsze były to też książki łączące nauki ścisłe z humanistyką, bądź na gruncie historii nauki, bądź też filozofii nauki.

Podobnie jest i tym razem, tyle że tu mamy połączenie matematyki ( z elementami historii tej dyscypliny) i kulturoznawstwa. W procentach jakieś 15% książki poświęcone jest Simpsonom, 5% Futuramie, 10% biografiom twórców obu seriali, a pozostałe 70% matematyce i jej historii. Można więc czytać tę książkę z przyjemnością i pożytkiem niewiele wiedząc o tych serialach.

Przewodnimi motywami książki są liczba Pi i Wielkie Twierdzenie Fermata. Pojawiają się też różnego rodzaju liczby: doskonałe, narcystyczne, wampirze. Spory fragment jest poświęcony Liczbie Erdősa. Książka wspomina wielu matematyków i twórców kultury. Przy tej okazji pojawiają się polonica – wymienieni są Tomasz Łuczak i Stanisław Lem, omówiono też trójkąty Sierpińskiego.

Jak na książkę o matematyce czyta się ją bardzo dobrze.

23/52

* * * * *

Dziennikarzełki

Rok temu zapytałem na facebooku „Kiedy dziennikarze nauczą się odróżniać dyspensę od zniesienia postu przez uroczystość?”. Jeden z komentatorów napisał: „Kiedy dziennikarze nauczą się nie zajmować się takimi pierdołami?”. Kilka dni później, po fali wstrzymań leków z walsartanem okazało się, że wielu dziennikarzy nie odróżnia wstrzymania od wycofania leku. Może więc takimi pierdołami też nie powinni się zajmować. Albo przynajmniej konsultować się z ekspertami.

Drugi z moich celów rocznych osiągnięty

screenshot_2019-07-02-21-52-10 

W roku 2019, wzorem roku poprzedniego wyznaczyłem sobie cztery cele w zakresie mojej działalności internetowej

1.Pierwszy cel dotyczył mojego starego bloga na bloksie – Kultura Okiem Svetomira. Chciałem choć raz wejść do pierwszej trzydziestki rankingu bloksa, a z setki przez cały rok nie wypaść.  Udało się to zrealizować dopóki jeszcze istniał Blox. W kwietniu wszedłem do trzydziestki, a z setki od stycznia do kwietnia nie wypadłem.

Niestety blox przestał istnieć i muszę wymyślić nowy sposób weryfikacji postępów bloga, już na nowej platformie

2. Mój kanał na Youtubie ma trzy główne tematy: liturgia, folklor i przyroda. Celem było osiągnięcie poziomu stu subskrypcyj, co właśnie teraz się udało. Dziękuję subskrybentom. Muszę zacząć myśleć nad celem na rok przyszły

3.Grupa udostępniania ankiet naukowych na Facebooku jest pomyślana jako pomoc dla studentów i uczniów, którzy nie mają gdzie szukać respondentów do swoich ankiet. Zachęcam do wstępowania do grupy. Żeby była naprawdę sprawna, potrzeba kilku tysięcy członków, ale wiem, ze to nierealne w bliskim czasie. Dlatego cel na rok 2018 określiłem na 300 członków. Został on zrealizowany, dlatego na rok kolejny podnoszę go do poziomu 400. To nie jest wygórowany cel, dlatego zachęcam czytelników do pomocy młodym ludziom. Aktualnie jest 367 członków i ten cel jest teraz priorytetowy

4.Strona Refleksje o postępie – antologia na Facebooku powstała jako reakcja na agresję pewnego postępowca pod moimi wypowiedziami. Służy ona krytyce niemądrego postępu (nie jakiegokolwiek postępu). W dalekiej przyszłości antologia może przybrać formę książkową. Zamierzałem w roku 2018 dorzucić kilkadziesiąt cytatów i tak uczyniłem. Proszę o nadsyłanie pomysłów i lajkowanie strony. Celem na rok 2018 było 100 obserwujących. Nie zostało to osiągnięte, dlatego na rok kolejny jest też 100 obserwujących, ale z pewną modyfikacją.

Założyłem mianowicie drugą grupę facebookową, poświęcona wspomnianym wyżej blogom okresowym. Od kilku lat prowadzę trzy blogi poświęcone kolejnym okresom Roku Liturgicznego: „Prawdziwe Boże Narodzenie„, „Prawdziwy Wielki Post” i „Prawdziwa Wielka Noc„. W ubiegłym roku postanowiłem treść tych blogów udostępnić także na Facebooku, dlatego powołałem do życia stronę „Rok Boży„. W przyszłości chciałbym, aby na tej stronie pojawiały się także materiały innych autorów. Dlatego równolegle zakładam grupę „Katolicy nie tylko kulturowi„, na którą proszę wrzucać propozycje treści dla strony. Docelowo grupa ta ma także służyć dyskusjom na wszystkie tematy dotyczące religii katolickiej. Obecnie strona służy promowaniu nowego blogu „Rok Boży” powstałego z połączenia wymienionych blogów.

Dlatego te sto obserwujących jest na 2019 rok celem wspólnym dla obydwu stron. Cel uznam za zrealizowany, gdy ten poziom osiągnie którakolwiek z nich. Na chwilę obecną Refleksje mają 37 obserwujących a Rok Boży 60. Jako, że Refleksje stoją od wielu miesięcy w miejscu, a Rok Boży ciągle powoli rośnie, to temu drugiemu daję większą szansę na sukces. 

Dziękuję za uwagę i zapraszam do współpracy – czytania, oglądania, subskrybowania i lajkowania. 

 

Richard Barber – Rycerstwo i zakony rycerskie

20190702_080744

Dalej pozostaję w kręgu eseistyki humanistycznej, choć przechodzę na poziom bardziej globalny. Poprzednio omawiane książki dotyczyły niewielkich regionów, dzisiejsza traktuje o całej Europie, a nawet wykracza poza granice kontynentu.

Tematyką zakonów rycerskich interesuję się od dawna, nie była więc to moja pierwsza książka o nich. Pierwszą byli „Rycerze w habitach” Edwarda Potkowskiego, których przeczytałem jeszcze w podstawówce. Teraz więc nie zdobywałem wiedzy o zakonach rycerskich, jedynie ją uzupełniałem i porządkowałem.

Autor omawia przedewszystkiem historię zakonów rycerskich, tak tych dużych, jak i małych. Szczególnie cenny jest rozdział o późnośredniowiecznych zakonach świeckich, o których mało się u nas pisze. Brakowało mi tu natomiast szerszych informacji o zakonach portugalskich i o zakonach duchowno-rycerskich, takich jak bożogrobcy, krzyżowcy z gwiazdą, czy mercedariusze. Cennym natomiast uzupełnieniem książki jest rozdział o literaturze rycerskiej. Da się dostrzec, że książka jest napisana z perspektywy angielskiej, ale nie jest to jej wadą. Jest natomiast wadą wyciągnięta z kapelusza teza o pacyfistycznym charakterze chrześcijaństwa pierwszego tysiąclecia.

22/52

* * * *

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij