Mały Książę – Antoine de Saint-Exupéry

352x500

Zaczął się rok szkolny, a z nim czytanie z dziećmi ich lektur, a co za tem idzie, także ich recenzowanie, a przynajmniej odnotowywanie na blogu.

Trudno bowiem mówić o recenzowaniu pozycji tak absolutnie klasycznej jak „Mały książę”. Cokolwiek bym napisał o tej książce, będzie banalne, by nie rzec , że wręcz głupie. Toteż powstrzymam się od uwag tego rodzaju, a wspomnę o czym innym.

Tak się dziwnie złożyło, ze wcześniej tej książki nie czytałem. Gdy chodziłem do szkoły, nie była ona lekturą, omawiało się jedynie jej fragmenty, a potem się jakoś nie złożyło. Kiedy jednak teraz zabrałem się za lekturę, okazało się, ze praktycznie całą jej treść znam – z fragmentów, adaptacyj, cytatów, a nawet piosenek. Ta książka tak szeroko jest obecna w naszym obiegu kulturowym, że nie znać jej nie sposób, nawet, gdy się jej nie czytało.

Oceny nie będzie, bo pewnego poziomu klasyki ocenić się nie da. Nie będę się bałwanił do kwadratu.

40/52

Piosenka halloweenowa MMXIX

W listopadzie jak co roku

Cały świat zatonie w mroku

Mroczne ranki i wieczory

Dnia i nocy wszystkie pory

Mrok, mrok, tylko mrok

Mrok, mrok, wszędzie mrok

Mrok, mrok, gęsty mrok

Wszędzie gęsty mrok

Więc na progu listopada

Walczyć z mrokiem nam wypada

Światła palmy, z mrokiem walczmy

Cieszmy się i w dłonie klaszczmy

Mrok mrok tylko mrok

Mrok, mrok, wszędzie mrok

Mrok, mrok, gęsty mrok

Wszędzie gęsty mrok

Wydrążona dynia świeci

Cieszą się z tej dyni dzieci

Jeszcze bardziej się radują

Gdy słodycze otrzymują

Mrok mrok tylko mrok

Mrok, mrok, wszędzie mrok

Mrok, mrok, gęsty mrok

Wszędzie gęsty mrok

 

 

Pięść i różaniec

5dada4a2eadee_o_large

Natura nie znosi próżni. Na miejsce symboli usuniętych z katolickiej przestrzeni kulturowej przez samozwańczych czyścicieli Kościoła wchodzą symbole nowe, obce, wrogie. I zatruwają tę przestrzeń.

Zaciśnięta pięść nie jest symbolem chrześcijańskim. Nie ma o pięści hasła ani u siostry Dorothei Forstner OSB (Świat symboliki chrześcijańskiej), ani u Manfreda Lurkera (Słownik obrazów i symboli biblijnych). Nie ma zresztą hasła o pięści także w ogólnym „Leksykonie symboli” profesora Hansa Biedermanna.

Pięść zaciśnięta i wzniesiona do góry jest symbolem chrześcijaństwu wrogim. Pod znakiem zaciśniętej i wzniesionej pięści palono kościoły, mordowano księży i gwałcono zakonnice. Od komunistów znak ten przejęli też ich rzekomi wrogowie – biali suprematyści.

Różaniec jest symbolem walki duchowej. Walkę duchową mamy prowadzić przeciw złu obecnemu w  nas. Każdy z nas w sobie samym. Nie w innych ludziach. I nie przeciwko innym ludziom. A zaciśnięta i wzniesiona pięść jest zawsze skierowana przeciw innym ludziom. Nie oznacza walki duchowej. Oznacza przemoc fizyczną i to przemoc nieuprawnioną, zbuntowaną, rewolucyjną, a więc antychrześcijańską.

Bunt, który symbolizuje zaciśnięta i wzniesiona pięść wyrasta wprost z buntu Lucyfera. Różaniec na takiej pięści wygląda bluźnierczo.

I nie pokazujcie mi setek zdjęć z różańcami na dłoniach zwiniętych, ale niezaciśniętych i co najważniejsze niewzniesionych. To absolutnie nie jest to samo.

Ian Rankin – Miecz i tarcza

493361-352x500

Po jednym z ostatnich tomów cyklu o Johnie Rybusie rzuciłem się na jeden z pierwszych. Ten przynajmniej ma ręce i nogi. Jest tu konkretny, dominujący wątek kryminalny, konkretna sprawa do rozwiązania. Rozgałęziona, zagmatwana, ze zwrotami akcji, słowem taka, jak powinna być. Obyczajówki też jest tu trochę, ale na szczęście nie za wiele. Są też nawiązania polityczne i kulturowe.Te ostatnie biorą się z tego, że akcja powieści dzieje się w czasie słynnego festiwalu (a właściwie konglomeratu festiwali różnych dziedzin kultury) w Edynburgu.

Trochę więc ta książka podciągnęła moją ocenę serii. Ot, solidny kryminał, bez wodotrysków i głębi. Ale chyba właśnie tego oczekujemy od kryminałów.

 * * * *

39/52

 

Ian Rankin – Święci Biblii Cienia

20191006_211737

I znów trafiłem na formalny kryminał, który okazał się kryminałem nie być. Tym razem to obyczajówka z życia policjantów, lekko okraszona kilkoma pretekstowymi wątkami kryminalnymi, słabo ze sobą powiązanymi. Główną wadą tej książki, uniemożliwiającą uznanie jej za kryminał, jest brak przewodniej sprawy kryminalnej do rozwiązania. Na typowe pytanie dotyczące kryminałów, mianowicie „kto zabił?” tu się da odpowiedzieć jedynie „zależy kogo”, bo jak już pisałem warstwa kryminalna tej książki jest rozbita na kilka małych wątków.

Jak często mi się to zdarza, zaczynam serię od jednego z ostatnich tomów. W ten sposób sprawdzam, czy seria się broni. Tej wychodzi to średnio, ale dam jej jeszcze przynajmniej jedną szansę. Z tej jednak racji, że obyczajówek raczej nie lubię, ocena tego tomu będzie słaba.

38/52

* * *

Zagrożone symbole. Listopadowe znicze

Kilka dni temu ojciec Grzegorz Kramer na swoim facebookowym profilu napisał tak:

Taka propozycja na nadchodzące dni.
Może w tym roku zrezygnujemy z milionów zniczy, a pieniądze zaoszczędzone w ten sposób przekażemy tym, którzy żyją i potrzebują pomocy?
Modlitwa za zmarłych jest lepsza, kiedy w zaciszu izdebki powiemy słów kilka Ojcu o tych, co odeszli. Na przykład kilka dobrych słów na ich temat.

A jednak…

Chociaż modlitwa za zmarłych w zaciszu izdebki jest dobra, to nieporównanie lepsza i wartościowsza jest modlitwa za zmarłych odprawiana na cmentarzu w dniach od 1 do 8 listopada, gdyż daje ona możliwość zyskania odpustu zupełnego za dusze w czyśćcu cierpiące.

Jeśli nawet tylko co setny katolik palący znicze na cmentarzu w pierwszych dniach listopada uzyska ten odpust, to i tak należy uznać ten zwyczaj za niezwykle cenny i ze wszech miar godny zachowania. Obawiam się, że propozycja ojca Kramera spowoduje znaczny spadek liczby uzyskanych w Polsce odpustów zupełnych w tych dniach.

I na tym w zasadzie mógłbym ten tekst zakończyć, ale żyjemy w świecie, więc oprócz argumentów religijnych, znaczenie mają także te świeckie. Zwyczaj palenia zniczy na cmentarzach przynosi nie tylko wspomniane wyżej pożytki wieczne, ale i doczesne. Podczas palenia zniczy na cmentarzach zacieśniamy więzi rodzinne, spotykając dawno nie widzianych dalszych krewnych i znajomych. To też jest warte zachowania.

Nie bez znaczenia jest też symbolika płonącego znicza. Obserwując znicze płonące na cmentarzach skłaniamy się do refleksji o przemijaniu, życiu i śmierci. Znicz, jako cmentarna świeca jest charakterystycznym symbolem upływu czasu i krótkości ludzkiego życia, które nieuchronnie przemija. Często umieszczano ją na kompozycjach typu vanitas, symbolicznych martwych naturach. Płomień jest też symbolem pamięci. (Znaki i symbole. Ilustrowany przewodnik. National Geographic, praca zbiorowa s. 129)

Pięknie o symbolice płonących świec, a więc i zniczy, pisze Romano Guardini: Ponad nią chwieje się płomyk, a przezeń świeca czyste swe ciało przemienia w ciepłe, promienne światło. Czy wobec niej nie budzi się w tobie jakieś niezmiernie szlachetne uczucie? Spójrz, jak ona stoi niezachwianie w jednym miejscu, wyprostowana na całą wysokość, czysta i dostojna. Zważ, jak wszystko w niej mówi: „Jestem gotowa!” Jak ona stoi wytrwale tam, gdzie jej kazano, przed Bogiem. Nie uchyla się w niczym, w niczym nie zgina. Cały jej wygląd świadczy o zdecydowanym, przytomnym pogotowiu. Tak spala się ona w swym przeznaczeniu, niepowtarzalnie, stapiając się w żar i światło. [Guardini, s. 46]

Dlatego nie należy pochopnie porzucać wytworzonego przez wieki rytuału, który dobrze służy zarówno żywym, jak i zmarłym.

Mały skansen w dużym zoo

Stali czytelnicy mojego bloga wiedzą, że jestem fanem miniskansenów. Jestem tez zwolennikiem poszerzania oferty skansenów o eksponaty dwudziestowieczne. Dlatego z wielką radością odnotowuję istnienie miniekspozycji skansenowej we wrocławskim Zoo. Jest ona właśnie na dwudziestowiecznych eksponatach skupiona.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

O parodiowaniu hymnu państwowego

Gdy niejakiego Jasia Kapelę ciągali po sądach za sparodiowanie Mazurka Dąbrowskiego, napisałem tak:

Ja i Jaś Kapela to dwa przeciwne bieguny politycznie i kulturowo. Nie akceptuję chyba żadnego z jego działań. Bardzo mi się jednak nie podoba karanie go za przeróbkę hymnu. W ogóle bałwochwalczy stosunek do symboli narodowych bardzo mi się nie podoba.

Udostępniam to wspomnienie po trzech latach, bo nadal jest aktualne. Nadal mamy ten absurdalny przepis, zabraniający parodiowania hymnu państwowego. Ja sam tez napisałem kiedyś jego parodię, ale jej nie opublikuję, bo mi wolność miła. Przypomnę za to, publikowaną już nie raz moją parodię hymnu niemieckiego, z okazji Mundialu:

Niemcy, Niemcy, do widzenia,
Minął dla Was mistrzostw czas.
Było to do do przewidzenia,
Że nie będzie już tam Was.
Od pierwszego bowiem meczu
Zagraliście raczej źle,
Nikt więc temu nie zaprzeczy,
Że przewidzieć dało się.

Na lotnisku się spotkacie
Z orłów stadem pełnym gwiazd,
Bo w odpadania temacie
Wpłynął na Was przykład nasz,
Wszak to co Polak potrafi,
Niemiec zrobić może też;
Gdy piłka w bramkę nie trafi,
Można przegrać każdy mecz.


Śpiewa się na melodię Volkshymne
Niemiecki hymn parodiować wolno, polskiego nie. Czyli u nas jest większa statolatria niż w Niemczech wbrew temu, co sądzi większość Polaków. Niemcy się swojej statolatrii pozbyli po 1945, my jakoś nie potrafimy. 

Rocznicowo o literackim Noblu 2016

W październiku 2016 napisałem tak:

Bardzo mnie cieszy literacki Nobel dla Boba Dylana. Po pierwsze od dawna mu się należał. Po drugie nagroda ta stanowi uznanie wartości nie tylko twórczości laureata, ale całego gatunku – poezji śpiewanej. Może dzięki temu również i u nas śpiewający poeci zaczną być postrzegani przede wszystkim jako poeci właśnie, a nie tylko jako pieśniarze. Dotyczy to głównie ś.p. Jacka Kaczmarskiego, który był jednym z najwybitniejszych polskich poetów wszech czasów, a postrzegany jest głównie jako „bard Solidarności”. A może nawet dzięki temu poezja rymowana odzyska swoje miejsce.

Dziś dopisuję:
Nie umiem powiedzieć, czy ten Nobel dla Dylana przyniósł efekt, jakiego się po nim spodziewałem. Na razie tego nie widać. Ale może jeszcze przyniesie. Gutta cavat lapidem.
Teraz wszyscy dyskutują o Tokarczuk. I dobrze. Ale i o wcześniejszych noblistach warto pamiętać. I o tych, co Nobla nie dostali, choć mogli, a może nawet powinni.
Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij