Katolickie świry sprzed stulecia – Choinka

Zjawisko świrokatolicyzmu nie jest nowe. Już sto lat temu działali czyściciele wiary, de facto szkodzący Kościołowi i katolicyzmowi. Zagrożenia dla wiary dopatrywali się na przykład w choince na Boże Narodzenie:

Bez ubliżania choince. Tam, gdzie zwyczaj jej używania już jest powszechny, może ona pozostać i nadal. Choinka sprawuje radość młodym i starym, dopomaga ubogim do otrzymywania darów, pociesza chorych i podawa w zapomnienie smutek i starania chociażby tylko na chwilę. Z tego stanowiska choinkę się poleca. Dlatego niech pozostanie przede wszystkim w domach sierot i w szpitalach. Ale niech kochany czytelnik da sobie powiedzieć, że choinka była początkowo zwyczajem protestanckim. I zmienia się też powoli i u nas, na Górnym Śląsku, na zwyczaj czysto świecki. Znajduje się w obecności i w rodzinach nawet  żydowskich, zapewne nie na pamiątkę narodzenia Mesjasza, w którego Żydzi jeszcze nie wierzą[…]. Nie jest to przypadkiem, że nasi przodkowie na Górnym  Śląsku choinki nie znali, ale tym lepiej znali i szanowali żłobek z szopką betlejemską […]. W rodzinach, niestety szerzy się choinka kosztem żłobka. W każdym razie należy [dać] pierwszeństwo szopce ze żłobkiem, a nie choince[…]. Zapewne choinka ma swoje zalety. I ona potrafi w nas usposobienie poetyczne wywołać, ale tylko na zewnątrz i tylko na moment. Skończyło się obdarowanie, wtedy się większą częścią skończył i jej powab i ponęta.

 

„Żłobek i choinka na Górnym Śląsku” Katolik 1931, nr 154, s. 6

Biskup Świerzawski o Wcieleniu

svetomirus's awatarRok Boży

Gdy kapłan  będzie wlewał wino do kielicha, doleje do wina (symbol natury boskiej) kroplę wody (symbol natury ludzkiej). Tak jest w każdej Mszy. I ta symbolika pokazuje nam sens ludzkiego istnienia. Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek stał się Bogiem. By człowiek dotknął Boga. By Bóg, nawiedzając człowieka, nauczył go jego prawdy. Można sobie zadać pytanie, kim jest dla mnie Bóg, ale odpowiedź na to jest tylko jedna: kim ja jestem dla Boga. My tego nigdy nie będziemy rozumieć, dopóki się nie zbliżymy do Jezusa Chrystusa. Dopóki się nie wtopimy w Jego życie. Jak kropla wody miesza się z winem podczas Mszy świętej, tak nasz ból i cierpienia dołączyć się muszą do Jego krzyża. 

Homilia trzecia na Mszę w dzień Uroczystości Bożego Narodzenia

Pan jest dla nas, Kraków 1985, s. 68

Zobacz oryginalny wpis

Radosnych Świąt Bożego Narodzenia

15731996_10206319082935934_8383835852889427445_o

Narodzenie Twoje, Chryste, Panie nasz,
Światłem boskiej wiedzy oświeciło świat.
Gwiazda pouczyła magów służących gwiazdom,
Że oddawszy pokłon Tobie, zobaczą Światło.

Radosnych Świąt Bożego Narodzenia
dla wszystkich znajomych i nieznajomych
życzy Artur Rumpel z rodziną

 

Troparion bożonarodzeniowy w przekładzie moim

 

Kraina Lodu i święta

kraina-lodu-przygoda-olafa-saszetki-z-naklejkami-b-iext51987154.jpg

Dwa lata temu Jan Bodakowski ostro skrytykował disneyowski sposób świętowania Bożego Narodzenia na przykładzie filmiku „Przygoda Olafa” z serii „Kraina Lodu”. Pisał tak:

Olaf w czasie swojej podróży dowiaduje się o wielu tradycjach rodzinnych. Wszystkie one są laickie i nie maja nic wspólnego z religią. Jedyną ukazaną tradycją religijną jest żydowska Chanuka (jest też wykpiona tradycja związana z świętą Łucją, ale nikt zapewne nie zorientuje się, że ma ona jakieś związki z chrześcijaństwem). Tradycji związanych z Jezusem nie ma w filmie wcale. Widać, że dla twórców filmu święta mają być laickie, a jedyna tolerowana tradycją religijną jest ta wyrosła z judaizmu. Pod koniec filmu okazuje się że tradycją świąteczna jest sam bałwanek będący symbolem miłości rodzinnej, a sensem świąt jest rodzina. W filmie pozytywnie ukazane jest tworzenie nowych tradycji (i tak amerykańskie kreskówki osiągnęły to, co wyśmiewał w swoich filmach Bareja).

Ja to widzę nieco inaczej. Wszystko się zaczęło od cocacolowego Santaklausa. Wokół niego stworzono w dziesiątkach animacyj Mit Świeckiego Mikołaja, jakoby będący istotą tych Świąt. A potem poszło już z górki. W etapie kolejnym nawet Świecki Mikołaj nie jest już potrzebny. A Chanuka po prostu łatwiej daje się sprowadzić do parareligijnego Święta Światła. Owszem, pojawia się w bajkach często, ale bez żydowskiego kontekstu. Czy jest w tym wszystkim jakiś pozytyw? Owszem jest. podtrzymywanie świętowania jako takiego. Dopóki człowiek świętuje, jeszcze z nim nie jest tak źle. Bardzo zły był świat, w którym wiedźma zro­biła, że zawsze jest zima, a nigdy nie ma Bożego Na­rodzenia?

W takich sytuacjach warto przypominać chasydzką Bajkę o czterech Cadykach, tu w mojej wersji zuniwersalizowanej:

Wielki Mędrzec Bardzo Dawnych Czasów, gdy wielkie dzieło dla dobra świata miał do spełnienia nasamprzód do ciemnego lasu się udawał, ogień tamój zażegał, tajemne zaklęcia zmawiał i zawsze tak się stawało, jak to sobie umarzył. Wielki Mędrzec Dawnych Czasów w takich razach tak mawiał: „Nie wolno nam już zażegać ognia w lesie, ale znamy jeszcze treść owych tajemnych modłów i to powinno wystarczyć.” I wystarczało. Wielki Mędrzec Dosyć Dawnych Czasów, gdy podobne dzieło spełnić musiał, tak zwykł był mawiać: „Nie wolno nam zapalać ognia, nie znamy też już treści tajemnych zaklęć, ale znamy jeszcze owo miejsce w ciemnym lesie, i to może wystarczy.” I to też wystarczało. Gdy zaś Wielki Mędrzec Całkiem Niedawnych Czasów przed podobnego rodzaju problemem stawał w takie oto słowa się odzywał: „ Nie możemy ognia zapalać, zaklęć tajemnych nie znamy, ani nawet onego miejsca w lesie, ale możemy o tym wszystkim opowiedzieć, i to musi wystarczyć.” I to również wystarczało. Gdy jedno źródło wyschnie, zawsze jeszcze wiele źródeł pozostanie.

Jarosław Molenda – Zadziwiające Zycie owoców

20191217_070810

Jest to dziwna książka. Powstała zapewne na fali popularności pozycyj typu „Sekretne życie drzew”. Nie wróżę jej jednak podobnego sukcesu. Formalnie zdaje się wypełniać kryteria naukowości – ma przypisy i bibliografię, została wydana w oficynie z ministerialnej listy wydawnictw naukowych (Bellona). W rzeczywistości jednak nie ma ona wiele wspólnego z naukowością. Nie jest to książka etnobotaniczna, ale podróżnicza. Autor jest podróżnikiem, a nie naukowcem (mimo, że ma wykształcenie humanistyczne) i to odbija się na stylu jego książek.

A styl ten nieraz jest kwiecisty. Oto próbka: „Ciekawe jest, że w Bułgarii i Rumunii, będących niegdyś pod panowaniem Turków, nazywają pomarańczę słodką portokal, bortugal (lub, jak w Iranie, portheghal), chociaż w arabskim języku literackim przeważa tchina, co wydaje się bardziej dystyngowane i oddaje przodkom Mao należną im cześć.”

Książka jest też dość chaotyczna, niekonsekwentna metodologicznie (niekonsekwencje transkrypcyjne, nieuzasadniona zależność od źródeł anglojęzycznych). Ma jednak jedną zaletę, która sprawia, że warto ją czytać. Tą zaletą jest liczny zbiór ciekawostek o owocach rozsiany po jej kartach.
43/52
* * * *

Eklezjalny żarcik na Niedzielę Gaudete

25348583_10208568873299287_2814474506279837359_n

Żarcik powyższy pochodzi z książki „Allgemeiner litterarischer Anzeiger oder Annalen der gesammten Litteratur für die geschwinde Bekanntmachung verschiedener Nachrichten aus dem Gebiete der Gelehrsamkeit und Kunst” wydanej w Lipsku w 1800 rouku, w której to taka metoda odmawiania brewiarza przypisana jest właśnie jezuitom. Oto karta z tej książki:

breviarium 1

Jak widać, autor polskiej wersji tekstu przekręcił notum na totum, w związku z czym zniekształcił sens tekstu. Zaczerpnął ten błąd od anonimowego autora protestanckiej broszurki „The Protestant confederate and mirror of truth”  z1836 roku:

breviarium 2.jpg

Pierwotnie ten żart miał więc kontekst antykatolicki, ale z czasem go utracił.

P.S.

Zwrócono mi uwagę, że brakuje tercji. Mam też wersję z tercją, tyle, ze dość późną, pochodzącą z 1847 roku z książki Petite encyclopédie ecclésiastique, contenant ce qu’il importe le plus au curé de connaître sur la jurisprudence ecclésiastique, l’archéologie chrétienne, la liturgie, l’éloquence sacrée, l’administration et l’achat du matériel et du mobilier des églises, l’économie domestique, l’agriculture, la médecine usuelle, l’enseigmenent complet, les écoles

Zairska Msza Święta papieża Franciszka

1 grudnia 2019, w I  Niedzielę Adwentu Ojciec Święty Franciszek przewodniczył w Bazylice Świętego Piotra na Watykanie uroczystej Mszy Świętej sprawowanej w rycie zairskim z okazji 25-lecia istnienia duszpasterstwa kongijskiego w Rzymie.

Wielu tradsów jest tym wydarzeniem zbulwersowanych, lecz ja tej bulwersacji nie podzielam. Nie, żebym nie był zbulwersowany. Jestem, ale nie tym, czym inni. Nie bulwersuje mnie ryt zairski i jego elementy: tańce i śpiewy. Wręcz przeciwnie, brakowało mi na przykład charakterystycznych dla tego rytu śpiewów po konsekracji. Wszystkie te elementy zostały zatwierdzone przez świętego Jana Pawła II. Podobnych można się zresztą doszukać w obrządku etiopskim. Afrykanie mają prawo przeżywać swoje chrześcijaństwo na sposób afrykański.

Bulwersują mnie natomiast obecne na tej Mszy elementy niezairskie: II Modlitwa Eucharystyczna, recytowane Pater Noster, czy nieprawidłowe przyjmowanie Komunii Świętej przez część koncelebransów i wiernych. To są poważne nadużycia, które nie powinny mieć miejsca na żadnej Mszy, a na papieskiej zwłaszcza.

Od kiedy w polszczyźnie występuje słowo „Żyd/żyd”?

Żydzi.jpg

Internetowi przeciwnicy żydowskości Jezusa Chrystusa często posługują się argumentem, że „Słowo Żyd nie istniało aż do 17 wieku wiec nie rozumiem dlaczego żydami nazywani są dawni mieszkańcy Judei”. Jest to kalka argumentacji antysemitów anglojęzycznych. Kalka absurdalna, bo o ile w języku angielskim słowo Żyd istotnie pojawiło się dopiero w w stuleciu siedemnastym, to w polskim było zupełnie inaczej.

Przedwojenny „Słownik etymologiczny języka polskiego” pod redakcją Aleksandra Brücknera podaje, że słowo to pojawiło się w polszczyźnie w XV wieku:
 żyd, jeszcze w 15. wieku: »do żyd« (‘do żydów’); żydowin (w cerk. i żidin, osobnik, jak zawsze na -in, jak Rusin); żydowski; żydziuk i żydziak; żydowstwo; zżydowieć; ogólnie słowiańskie, z łac. Iudaeus (od Judy) przez romańskie (weneckie ?), jak dowodzi ż (z j). Przysłowiowe: »żyda grzebać«, ‘taić winę’.

Można przypuszczać, że z włoskiego czy weneckiego do polskiego migrowało ono poprzez czeski, bo czeskie słowo žid / Žid ma podobną etymologię (za czeską wikipedią):

České slovo žid / Žid pochází ze staroitalského slova Giudio [džudio], které pochází z latinského Iudaeus (Judejec, pocházející z Judska).[1][2] Z italsko-latinského základu je odvozen francouzský termín Juif, původně Giu a ještě dříve Juieu, z francouzského termínu je odvozen i anglický výraz Jew. Z italského Giudio je odvozeno například také polské Źyd.

Dowodem na występowanie tego słowa w piętnastowiecznej polszczyźnie jest jego obecność w Biblii Królowej Zofii z lat 1453-1455. W tekście tym różne wersje słow Żyd i żydowski występują 14 razy:

Tedy jeden z tych, jenże to uciekł, powiedział Abramowi Żydowi,

jenże to bydlił podle wądołu Mambre Amorej brata Eschel a brata

Aner, bo ci sobie byli ślub *zagubili s Abramem Rdz. 14,13

i rzeczesz k niemu: Pan Bog żydowski posłał mię k tobie

rzekąc: «Puść lud moj, ać mi ofieruje na puszczy», a aż

dotąd słyszeć jeś nie chciał. Wj 7, 16

I rzecze opięć Pan ku Mojżeszowi: „W[y]nidzi ku faraonowi i mowże jemu: «To rzekł Pan

Bog żydowski: ″Puść lud moj, ać mi ofieruje. Wj 9,1

I rzekł jest Pan ku Mojżeszowi: „Rano wstań a stoj przed faraonem i rzeczy jemu: «Toć mowi 28c Pan Bog żydowski: ″Puść lud moj, ać mi ofieruje Wj 9,13

Tedy Mojżesz i Aaron ku faraonowi wszedszy i rzekłasta mu: „Toć mowi Pan Bog żydowski: «I 6 dokądże mi się nie chcesz poddać? Puść lud moj, ać mi ofieruje Wj 10, 3

[Israhel] Kupiszli <sługę> Żyda, sześć lat służyć będzie

tobie, a siodmego lata wynidzie wolen darmo. Wj 21, 2

Tedy przydą na łodziach z Włoch a przemogą Assyrskie i skażą Żydy a napoślad takież sami zaginą”. Lb 24, 24

A tak dał jemu Achys tego dnia jeno miasto jimieniem

Sicielech, przetoż dostało się to miasto krolom żydowskim aż do dzisiego dnia. 1 Sm 27,

Tedy rzeką książęta filistyńska ku krolowi

Achys: „Co chcą Żydowie ci?” Achys otpowie książętom

filistyńskim: „Zali nie wiecie, iże jest to Dawid, jiż był

<sługa> krola Saula [sługa] israhelskiego, a jest u mnie wiele dni,

a nie nalazłem do niego niczego ot tego dnia, jakoż uciekł ku mnie, aż do tego dnia. 1 Sm 29, 3

 Tedy rzekną Elijachym, syn Elchyje a Sobnia,

a Johe Rapsacenowi: „Prosimy, aby nam mowił, sługam

swym, po syrsku, bo rozumiemy temu języku, a nie mow nam

po żydowsku, bo lud słyszy, *jiż jest na murze. Otpowie Rapsaces

rzekąc: „Zali ku twemu panu a k tobie posłał mnie pan moj, abych nie mowił tymi rzeczami

a nie k tym to mężom, jiż siedzą na murze, aby jedli gnoj swoj a pili mocz swoj s wami.

 A tak stojąc, Rapsaces wzwołał wielikim głosem po żydowsku

rzekąc: „Słyszcie słowa krola, wielikiego krola asyrskiego. 2 Krl 18, 26 -28.

A gdyż krol Sennacheryb wrocił się od Żydowstwa, uciekając

rany, jąż był Bog nań przepuścił prze jego urąganie, a rozniewaw

się, wiele z synow israhelskich gubił, Tobijasz jich ciała pochowawał. Tb 1,21

Ona otpowie: „Dziewkaciem żydowska a przetom uciekła od jich oblicza, bociem poznała

będącą rzecz, iże będą wam podani w plon, przeto iże wzgardzili wami a nie chcieli się wam

podać dobrowolnie, aby naleźli miłość w widzeniu waszem. Jdt 10,12

I rzeką k niemu jego służebnicy: „Kto jest ten, jenby nie chciał bojować przeciw ludu

żydowskiemu, gdyż tak krasne żony mają” Jdt 10,18

 

 

Czarownica 2

does-maleficent-2-mistress-of-evil-have-a-post-credits-scene

Byłem niedawno na filmie Czarownica 2 z Angeliną Jolie w roli tytułowej magicznej istoty, noszącej niezbyt miło brzmiące imię Diabolina. Film ten ma liczne warstwy znaczeniowe, tak jawne, jak i ukryte. W tej najbardziej dosłownej jest wariacją na temat klasycznej baśni, w której dobro zwycięża, a zło zostaje pokonane. To jest przekaz dla dziecięcej widowni. W warstwie drugiej jest pochwałą społeczeństwa wielokulturowego. Do tej warstwy należy też, kojarząca się jednoznacznie z Holokaustem, scena masowego mordu na istotach magicznych, dokonana w szczelnie zamkniętej zamkowej kaplicy przez wierną pomocnicę głównej antagonistki za pomocą obłoków różowego pyłu wypuszczanych z piszczałem organów.  Te dwie warstwy są czytelne dla każdego uważnego widza. Kto się na nich zatrzyma, może uznać ten film za klasyczną produkcję lewicującą, jakich obecnie wiele w zachodnim kinie.

Są jednak w tym filmie także dwie kolejne warstwy, bardziej ezoteryczne. W pierwszej nich widzimy prawdę, że życie istot cielesno-duchowych (w tym ludzi) zmienia się, ale się nie kończy. Szczególnie wymowne są tu dwie sceny: umierający współplemieniec Czarownicy stapia się z otaczającą go przyrodą i kontynuuje życie, w zmienionej formie jako jej cząstka, a z kolei zamordowana we wspomnianej kaplicy wróżka, zmieniona w kwiat, nadal może rzucać swoje wróżkowe czary. Nasuwa to skojarzenie z treścią katolickiej pierwszej prefacji o zmarłych: Albowiem życie Twoich wiernych, o Panie, zmienia się, ale się nie kończy.

W drugiej, poprzez alegorię mistycznej więzi Diaboliny z Feniksem – protoplastką jej rasy ukazana jest nam możliwość mistycznej więzi człowieka z Bogiem. Feniks jest ważnym symbolem chrześcijańskim, oznacza przede wszystkim Zmartwychwstającego Chrystusa, a w drugiej kolejności także nieśmiertelną duszę ludzką. W słynnym wczesnochrześcijańskim Physiologusie, pochodzącym z II stulecia po Chjrystusie, czytamy: Jeżeli nierozumnemu stworzeniu, które nie zna Stwórcy Wszechrzeczy, dana jest moc powstania ze zmarłych, czyż nam, którzy chwalimy Pana i przestrzegamy jego przykazań, nie będzie  dane zmartwychwstanie? Przemiana Diaboliny w Feniksa nasuwa skojarzenie z eschatologicznym przebóstwieniem wierzących w Chrystusa, wspomnianym między innymi w postkomunii XXVII niedzieli zwykłej: Wszechmogący Boże, spraw, aby udział w tym Sakramencie zaspokoił głód i pragnienie naszej duszy i przemienił nas w Chrystusa, którego przyjmujemy. Wątek Feniksa jest w tym filmie kluczowy. Gdyby nie on, mogłyby się pojawić zarzuty, że Diabolina i jej współplemieńcy są diabłami, wrogami Boga i ludzi. Za taka interpretacją przemawiałoby nawet imię głównej bohaterki. Obecność Feniksa wszystko zmienia.

Ciekawy jest też wątek nawrócenia na przykładzie zdegenerowanego alchemika-chochlika służącego złej królowej. To również idea wybitnie chrześcijańska. Choć przyczynił się do zbrodni reżimu, nawet dla niego nie jest za późno na przemianę serca. Każdy, nawet największy grzesznik, dopóki żyje, może się nawrócić i otrzymać Zbawienie.

Wszystkie te elementy wskazują więc na to, że Czarownica 2  jest, wbrew pozorom, filmem głęboko chrześcijańskim, co jest nieco zaskakujące w przypadku produkcji disnejowskiej.

 

P.S. Na kanale Polsat Film Czarownica 2 będzie wyświetlana w Wigilię Bożego Narodzenia o godzinie 21.00. Jest to bardzo dobry moment na emisję tego filmu. Wspomniany bowiem motyw Feniksa wpisuje się bardzo dobrze w duchowość Świąt Bożego Narodzenia. Jak pisał Biskup Wacław Świerzawski w jednej ze swoich homilij na trzecią Mszę Uroczystości Bożego Narodzenia: Gdy kapłan  będzie wlewał wino do kielicha, doleje do wina (symbol natury boskiej) kroplę wody (symbol natury ludzkiej). Tak jest w każdej Mszy. I ta symbolika pokazuje nam sens ludzkiego istnienia. Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek stał się Bogiem. By człowiek dotknął Boga. By Bóg, nawiedzając człowieka, nauczył go jego prawdy. Można sobie zadać pytanie, kim jest dla mnie Bóg, ale odpowiedź na to jest tylko jedna: kim ja jestem dla Boga. My tego nigdy nie będziemy rozumieć, dopóki się nie zbliżymy do Jezusa Chrystusa. Dopóki się nie wtopimy w Jego życie. Jak kropla wody miesza się z winem podczas Mszy świętej, tak nasz ból i cierpienia dołączyć się muszą do Jego krzyża.

Papież Franciszek prawdopodobnie odmawia brewiarz po łacinie


21 listopada podczas papieskiej Mszy Świętej coś poszło nie tak i chór nie zaśpiewał Sanctus. Po chwili ciszy papież Franciszek zaczął je odmawiać. Rzecz jednak w tym, że odmówił nie ten tekst, który należało odmówić. Zamiast mszalnego Sanctus:

Sanctus, Sanctus, Sanctus Dominus, Deus Sabaoth.

Pleni sunt caeli et terra gloria tua. Hosanna in excelsis.

odmówił fragment hymnu Te Deum laudamus:

Sanctus, Sanctus, Sanctus, Dominus Deus Sabaoth.
Pleni sunt caeli et terra maiestatis gloriae Tuae.

co widać na powyższym nagraniu.

O czym to świadczy? O tym, że papież lepiej zna łaciński tekst Te Deum niż łacińskie części stałe Mszy Świętej. Zapewne więc regularnie odmawia Liturgię Godzin (brewiarz) po łacinie (Te Deum jest odmawiane w niedzielnej świątecznej Godzinie Czytań), a rzadko kiedy odprawia po łacinie recytowane Msze ( w czasie śpiewanych części te wykonuje chór.)

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij