Elena Kedros – Dziewczyny z Olimpu. Kryształowe łzy

Jeszcze parę lat temu z literatury młodzieżowej czytałem głównie lektury szkolne. Zmieniło się to ostatnio, wskutek tego, ze moje dzieci zaczęły czytać coraz więcej innych książek, a ich lektury szkolne, to już coraz częściej literatura „dorosła”, a nie młodzieżowa.

Teraz padło na tę książkę. Dobra książka to to nie jest. Można ją określić jako coś pomiędzy Percym Jacksonem a „Equestria girls”. Fabuła jednak nie jest tu zbyt porywająca, a implementacja greckiej mitologii jest dość łopatologiczna. Nic więc dziwnego, ze polski wydawca wypuścił tylko pierwsze dwa tomy tej serii. Ale dzieci pewnie z chęcią poczytają. Da im to tę korzyść, że zapoznają się z grecką mitologią

2/52

* * *

Na marginesie koronowirusa

Na marginesie koronawirusa pojawiło się mnóstwo fejków z nim związanych. Jednym z najciekawszych jest ten powyższy. Skąd wiem, że to fejk? Ano stąd, że gdyby w Sosnowcu był oddział zakaźny, to bym na nim wylądował w 1999 roku. A skoro nie było go w 1999, to nie ma go i teraz, bo takich oddziałów ubywa, a nie przybywa.

A z tym moim niedoszłym wylądowaniem na OZ to było tak. Od 1994 do 1999 studiowałem w Sosnowcu farmację. W pierwszej połowie 1999 roku pisałem pracę magisterską. Moja magisterka była czysto teoretyczna, toteż miałem dużo czasu wolnego i niekiedy pomagałem koleżankom prowadzącym prace badawcze. a to jako obiekt badań, a to jako trzymacz szczurów. Na początku marca jeden z owych szczurów ugryzł mnie w palec. Przestraszeni pracownicy katedry wysłali mnie na izbę przyjęć Szpitala Miejskiego w Sosnowcu. Na tejże izbie równie przestraszony lekarz bardzo chciał mnie wysłać na Oddział Zakaźny w Bytomiu ( bo w Czeladzi, jak mówił, też jest, ale nie tak dobry jak w Bytomiu, a nie wiadomo, co ten szczur w sobie miał) i wypisał mi stosowne skierowanie. Na szczęście na tej izbie opatrzono mi ranę i podano anatoksynę przeciwtężcową, bo ze skierowania nie skorzystałem. I dobrze zrobiłem, bo szczur chyba nic specjalnego w sobie nie miał, toteż nic mi się po tym ugryzieniu nie stało.

Robert Harris – Konklawe

Robert Harris dotąd nie należał do ważnych pisarzy mojego życia. Owszem, parę dekad temu przeczytałem „Vaterland” i bardzo mi się spodobał, ale potem przez lata nie tylko nie czytałem nic Harrisa, ale też w ogóle nie myślałem o tym pisarzu.

Zmieniło się to teraz, gdy na fali popularności ekranizacji powieści Harrisa „Oficer i szpieg” wydano w Polsce nie tylko tę, ale także inne jego książki. Mnie wpadło w ręce „Konklawe”. Akcja tej książki dzieje się w niedalekiej przyszłości, kiedy to kardynałowie, dokonując wyboru papieża przecedzają komara a połykają wielbłąda, by użyć metafory ewangelicznej.

Szczególnie cenny jest w tej książce jeden krótki fragment: „Kiedyś wyjaśnienie wszystkich tajemnic znajdowano w Bogu. Teraz zdetronizowali Go głosiciele teorii spiskowych. To oni są współczesnymi heretykami.”

1/52

* * * * *

Tabaka w „Panu Tadeuszu”

pan_tadeusz_emisariusz

 

Brano z niej, i kichała szlachta jak moździerze.

«Reverendissime— rzekł kichnąwszy Skołuba —

To mi tabaka, co to idzie aż do czuba!

Od czasu jak nos dźwigam (tu głasnął nos długi)

Takiej nie zażywałem (tu kichnął raz drugi);

Prawdziwa bernardynka, pewnie z Kowna rodem,

Miasta sławnego w świecie tabaką i miodem.

Byłem tam lat już…» — Robak przerwał mu: «Na zdrowie

Wszystkim waszmościom, moi mościwi panowie!

Co się tabaki tyczy, hem, ona pochodzi Matka Boska

Z dalszej strony, niż myśli Skołuba dobrodziéj:

Pochodzi z Jasnej Góry. Księża paulinowie

Tabakę taką robią w mieście Częstochowie,

Kędy jest obraz tylu cudami wsławiony,

Bogarodzicy Panny, Królowej Korony

Polskiej… zowią ją dotąd i Księżną Litewską —

Koronęć jeszcze dotąd piastuje królewską…

Lecz na Litewskim Księstwie teraz syzma siedzi!»

«Z Częstochowy? — rzekł Wilbik. — Byłem tam w spowiedzi,

Kiedym na odpust chodził lat temu trzydzieście.

Czy to prawda, że Francuz gości teraz w mieście,

Że chce kościół rozwalać i skarbiec zabierze:

Bo to wszystko w Litewskim stoi Kuryjerze?»

(…).

Ksiądz bernardyn uciekł się do swej tabakiery;

W kolej częstował mówców. Gwar zaraz ucichnął;

Każdy zażył przez grzeczność i kilkakroć kichnął.

Bernardyn, korzystając z przerwy, mówił daléj:

«Oj, wielcy ludzie od tej tabaki kichali!

Czy uwierzycie państwo, że z tej tabakiery,

Pan jenerał Dąbrowski zażył razy cztery?»

«Dąbrowski?» — zawołali. «Tak, tak, on, jenerał.

Byłem w obozie, gdy on Gdańsk Niemcom odbierał;

Miał coś pisać; bojąc się, ażeby nie zasnął,

Zażył, kichnął, dwakroć mię po ramieniu klasnął:

»Księże Robaku — mówił — księże bernardynie,

Obaczymy się w Litwie może nim rok minie;

Powiedz Litwinom, niech mnie czekają z tabaką

Częstochowską, nie biorę innej tylko taką».

(…)

Powtarzano: «Tabaka z Polski? Częstochowa?

Dąbrowski? Z ziemi włoskiej?…» Aż na koniec razem,

Jakby myśl z myślą, wyraz sam zbiegł się z wyrazem,

Wszyscy jednogłośnie, jak na dane hasło,

Krzyknęli: «Dąbrowskiego!» Wszystko razem wrzasło,

(…)

Długo się przysłuchiwał ksiądz Robak piosence,

Na koniec chciał ją przerwać; wziął w obydwie ręce

Tabakierkę, kichaniem melodyję zmieszał,

I nim się nastroili, tak mówić pośpieszał:

«Chwalicie mą tabakę, mości dobrodzieje; Przywódca, Strój

Obaczcież, co się wewnątrz tabakierki dzieje».

Tu, wycierając chustką zabrudzone denko,

Pokazał malowaną armiję maleńką

Jak rój much; w środku jeden człowiek na rumaku,

Wielki jako chrząszcz, siedział, pewnie wódz orszaku;

Spinał konia, jak gdyby chciał skakać w niebiosa,

Jedną rękę na cuglach, drugą miał u nosa:

«Przypatrzcie się — rzekł Robak — tej groźnej postawie:

Zgadnijcie czyja? — Wszyscy patrzyli ciekawie.—

Wielki to człowiek, cesarz, ale nie Moskali,

Ich carowie tabaki nigdy nie bierali…»

Co o tabace mówią powyższe fragmenty?

1. Że tabaka jest najzupełniej zgodna z wiarą i moralnością katolicka, skoro propaguje ją bernardyn, a produkują paulini.

2. Że zażywanie tabaki dowodzi naszej przynależności do cywilizacji łacińskiej i odróżnia nas od obcych nam cywilizacyjnie Moskali.

3. Że zażywanie tabaki buduje zgodę i przyjaźń między ludźmi, a łagodzi spory.

Co Telimena miała w biurku?

telimena7

Wiele rzeczy: plany miast i domów, rysunki i obrazki różnych artystów, a także przybory toaletowe. Poniżej stosowne cytaty.

Co za miasto! Nikt z panów nie był w Petersburku?

Chcecie może plan widzieć? Mam plan miasta w biurku.

Mieszkałam w pałacyku, tuż nad Newą rzeką,

Niezbyt blisko od miasta i niezbyt daleko,

Na niewielkim, umyślnie sypanym pagórku:

Ach, co to był za domek! Plan mam dotąd w biurku.

Bo gdym szła do ogrodu pewnego poranka,

Chart u nóg mych zadławił mojego kochanka

Bonończyka! Ach, była to rozkoszna psina,

Miałam ją w podarunku od księcia Sukina

Na pamiątkę; rozumna, żywa jak wiewiórka:

Mam jej portrecik, tylko nie chcę iść do biurka.

To, Hrabio, kraj malarzów! U nas, żal się Boże!…

Dziecko muz, w Soplicowie oddane na mamki,

Umrze pewnie. Mój Hrabio, oprawię to w ramki,

Albo w album umieszczę, do rysunków zbiorku,

Które zewsząd skupiałam: mam ich dosyć w biurku»

Orłowski, który życie strawił w Peterburku,

Sławny malarz (mam jego kilka szkiców w biurku)

Nie zapomniałaś jeszcze całkiem Petersburka.

No, Zosiu, toaletę rób, dostań tam z biurka,

Nagotowane znajdziesz wszystko do ubrania.

Spiesz się, bo lada chwila wrócą z polowania».

Golgota Beskidów

svetomirus's awatarRok Boży

Znowu odżywają ataki świrokatolików na Golgotę Beskidów w Radziechowach. Wskutek tych ataków miejsce nie wykorzystuje swojego potencjału dla rozwijania nabożeństwa do Męki Pańskiej. A powinno wykorzystywać. Tam się powinny pielgrzymki odbywać, jak na starsze Kalwarie. Dlatego postanowiłem, na miarę swoich możliwości popularyzować to święte miejsce. Na początek garść zdjęć Drogi Krzyżowej i okolicy.

Zobacz oryginalny wpis

Zastananawiające powtórzenie w”Panu Tadeuszu”

„Pan Tadeusz” jest dziełem wielopoziomowym, pełnym ukrytych sensów. Część z nich została już rozszyfrowana, inne na rozstrzygnięcie czekają. O takiej właśnie dziś napiszę. Zazwyczaj w swoim blogu przedstawiam jakieś oceny, czy propozycje, dziś postawię tylko pytanie.

Ostatnio odświeżam sobie tę lekturę. Zastanowiło mnie nietypowe powtórzenie całego akapitu, pojawiające się w trzech różnych miejscach:

Goście weszli w porządku i stanęli kołem.

Podkomorzy najwyższe brał miejsce za stołem;

Z wieku mu i z urzędu ten zaszczyt należy,

Idąc kłaniał się damom, starcom i młodzieży.

Przy nim stał kwestarz, Sędzia tuż przy bernardynie.

Bernardyn zmówił krótki pacierz po łacinie;

Mężczyznom dano wódkę; wtenczas wszyscy siedli,

I chołodziec litewski milcząc żwawo jedli.

Goście weszli w porządku i stanęli kołem.

Podkomorzy najwyższe brał miejsce za stołem:

Z wieku mu i z urzędu ten zaszczyt należy,

Idąc kłaniał się starcom, damom i młodzieży;

Obok stał kwestarz; Sędzia tuż przy bernardynie.

Bernardyn zmówił krótki pacierz po łacinie;

Podano w kolej wódkę: za czym wszyscy siedli,

I chołodziec litewski milczkiem żwawo jedli.

Goście weszli w porządku i stanęli kołem;

Podkomorzy najwyższe brał miejsce za stołem:

Z wieku mu i z urzędu ten zaszczyt należy,

Idąc kłaniał się damom, starcom i młodzieży;

Kwestarz nie był u stołu; miejsce bernardyna,

Po prawej stronie męża, ma Podkomorzyna,

Sędzia, kiedy już gości jak trzeba ustawił,

Żegnając po łacinie, stół pobłogosławił.

Mężczyznom dano wódkę; za czym wszyscy siedli,

I chłodnik zabielany milcząc żwawo jedli.

Nie mam pomysłu, czemu mogłoby służyć to powtórzenie. Rzucają się w oczy drobne różnice między tymi fragmentami. Może w tych różnicach jest klucz do zrozumienia sensu powtórzenia? Wypisałem więc słowa występujące tylko w jednej wersji:

Przy nim stał Obok nie był u stołu; miejsce bernardyna,

Po prawej stronie męża, ma Podkomorzyna,

kiedy już gości jak trzeba ustawił,

Żegnając , stół pobłogosławił.

Podano w kolej wtenczas

chłodnik zabielany milczkiem

Nadal jednak nie potrafię odnaleźć w tym jakiegoś sensu. Może ktoś z Państwa go dostrzega?

Przedpostne pytanie graniczne

web3-beer-glass-alcohol-drink-pixabay

Choć zazwyczaj na blogach przekazuję informacje i wyrażam opinie, to czasem też stawiam pytania, na które nie znam odpowiedzi.

Od lat się zastanawiam nad kwestią spożywania napojów dni postu ilościowego, czy ścisłego. Przepisy postne, ani stare, ani nowe, nic o napojach nie mówią, można się natomiast spotkać z różnorakimi opiniami prywatnymi na ten temat. Są tacy, którzy w Środę Popielcową i Wielki Piątek nie piją napojów słodkich, nawet kawy nie słodzą, są i tacy, którzy w dni postne piją samą wodę.

To stanowisko wydaje mi się zbyt skrajne. Ja osobiście uważam, że skoro przepisy postne o napojach nic nie mówią, to napoje w dni nawet najściślejszych postów pić można. Pozostanie jednak kwestia, czy wszystkie.

Są bowiem takie napoje, które niewiele od posiłków się różnią, jak kompoty z dużymi i licznymi kawałkami owoców, czy gęste jogurty. Uważam, że takie napoje należy traktować jak posiłki i wliczać w liczbę posiłków w dzień postny.

Gdzie przebiega granica? Nie wiem, ale na swój użytek proponuję test sitka. Uznaje, że co przez klasyczne sitko kuchenne swobodnie przecieknie, jest napojem i może być spożywane między posiłkami, w dniach postu ścisłego. Oczywiście dotyczy to napojów roślinnych i mlecznych, a nie wywarów mięsnych, które łamią z kolei post jakościowy.

A co Państwo o tym sądzicie?

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij