Tajemnica krzyża -Dorota Frączek

Tajemnica krzyża - okładka książki

Z panią Dorotą Frączek zetknąłem się na fejsbukowej grupie „Religia Katolicka”. Imponowała tam wielka wiedzą, ale zrażała rozmówców arogancką postawą. Postanowiłem zapoznać się bliżej z jej twórczością i nabyłem na allegro jej książkę.

Jest to naprawdę dobra książka. Można by jej postawić kilka drobnych zarzutów, ale na tyle, drobnych, że naprawdę nie ma sensu tego robić. Książka w zwięzły sposób wyjaśnia ofiarny charakter Mszy Świętej. Zagłębia się w zagadnienie uobecnienia Ofiary Krzyżowej. Zwraca uwagę na wiele aspektów często pomijanych:

-relację Ofiary Nowego Przymierza do ofiar Starego Przymierza

-uobecnienie nie tylko Śmierci, ale Życia i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa

-rolę Ducha Świętego w Misterium Eucharystycznym.

Zacytuję krótki fragment tej książki moim zdaniem doskonale oddający ideę ofiarnego charakteru Mszy Świętej:

Również ofiara krzyżowa dokonana przez Boga posiada swoją bezwymiarowość czasową (stąd między innymi wynika jej uniwersalizm), dlatego dotyczy wszystkich ludzi – i tych żyjących przed ofiarą i tych żyjących po niej. Dlatego ofiara mszy świętej jest wciąż tą samą ofiarą, którą złożył Chrystus na Krzyżu. W płaszczyźnie historycznej ofiara dokonała się raz i już się nie powtórzy. Pismo wyraża to formułą „raz jeden na zawsze” (ephapax; hapax; por np. Hbr 9,12; 10,10). Natomiast w płaszczyźnie pozawymiarowej wciąż dokonuje się (a nie powtarza) ta sama ofiara.

Jest to książeczka na tyle wartościowa, że można ją polecić do czytania wszystkim katolikom. Niestety, niewielu ją przeczyta, bo jest trudno dostępna.

25/52

* * * * *

Zagrożone symbole – trójkąt

O trójkącie czyściciele piszą tak:


TRÓJKĄT. Może mieć różną wielkość – jest rysowany na ziemi, w tym miejscu, w którym podczas magicznych rytuałów ma pojawić się demon.

A jednak…..

Trójkąt należy do ważnych symboli chrześcijańskich. Wskazuje bowiem na jedna z najważniejszych prawd chrześcijańskiej wiary – Trójcę Przenajświętszą. Oddajmy głos fachowcom. Najpierw siostra Forstner: Trójkąt, w przeciwieństwie do czworokąta odznaczającego się spokojem, wywołuje wrażenie życia i ruchu. W starożytności był symbolem światła, dlatego lampy i lichtarze najczęściej miały trzy nóżki albo wisiały na trzech łańcuszkach. Trójkąt równoboczny, którego linie stanowią jedność trzech takich samych wielkości, stał się symbolem trój-jedynego Boga. Ponieważ w trójkącie tym każdy bok jest elementem pośredniczącym i jednoczącym dla dwóch pozostałych, owa troistość ukazuje się jako jedność. Uwydatnia się to jeszcze bardziej, jeśli trójkąt ten opisuje koło. Uwzględniwszy wspomniane wyżej pojęcia światła i życia, uzyskuje się bardzo głęboki sens tego symbolu. W sporadycznych tylko przypadkach ryto trójkąt na starochrześcijańskich kamieniach grobowych. Przez długi czas uchodził uwadze archeologów, częściowo z powodu tej rzadkości, częściowo zaś dlatego, że jako manichejski symbol Trójcy Świętej był prze Kościół odrzucany. Dopiero De Rossi zwrócił uwagę na ortodoksyjne inskrypcje nagrobne odkryte w Afryce Północnej i ozdobione Trójkątem. Ten sławny badacz wykazał, że te nagrobki pochodzą z okresu Wandalów i stanowią wyznanie wiary w Trójcę Świętą odrzucana przez ariańskich najeźdźców. Według świadectwa św. Zenona z Werony w pierwszych wiekach chrześcijaństwa wręczano neofitom medale albo enkolpiony z wyrytym trójkątem. Znak ten miał przypominać chrześcijanom, że zostali ochrzczeni w imię Trójcy Przenajświętszej. Trójkąty takie, niezależnie od formy, zawsze są połączone albo z monogramem Chrystusa, albo z alfą i omegą, być może w nawiązaniu do słów z Listu do Kolosan „W nim bowiem mieszka cała Pełnia: Bóstwo” (2,9). Od średniowiecza trójkąt, jako symbol Trójcy Świętej, bywał niekiedy otaczany wieńcem promieni podobnych do słońca, najczęściej jednak występował w powiązaniu z innymi symbolami (ręki Bożej, oka opatrzności Bożej, gołębicy – symbol Ducha Świętego, tetragramu). Wierzchołek powinien zawsze wznosić się ku górze, aby ten symbol chrześcijański odróżniał się od znaku wolnomularzy, trójkąta o wierzchołku skierowanym w dół i wyrażającym w ten sposób wrogą postawę tej sekty wobec Boga. John Baldock pisze lakonicznie: trójkąt (3) = Trójca Św.. Biedermann pisze o różnych znaczeniach trójkąta, wymienia też chrześcijańskie, pisząc w skrócie to samo co Forstner i dodając: W sztuce Zachodu kompozycje złożone z trójkątów stosowane były często w architekturze i w malarstwie, szczególnie w przedstawieniach o tematyce związanej z Trójcą Świętą. Lurker o trójkącie nic nie wspomina.

Ważne są dwie rzeczy. Po pierwsze trójkąt jest zarówno samodzielnym symbolem Trójcy Świętej, jak też bazą wyjściową do innych symboli trynitarnych: trójłucza, triquetry, triskelionu, czy Oka Opatrzności. Symbole te omawiam osobno. W zasadzie każde przedstawienie graficzne dające się opisać trójkątem skierowanym ku górze, może być traktowane jako symbol Trójcy Świętej. Po drugie symbol trójkąta często jest „wzmacniany” innymi symbolami chrześcijskimi: okiem, ręką, krzyżem, literami hebrajskimi czy greckimi, promieniami słonecznymi, czy choćby oknem (często w małych kaplicach). Okno łączy się ściśle z symbolika światła, jak pisze Baldock. A cytowana wyżej Forstner wskazuje: Uwzględniwszy wspomniane wyżej pojęcia światła i życia, uzyskuje się bardzo głęboki sens tego symbolu. Często więc rangę symboliczną mają rzeczy z pozoru banalne, na które na co dzień nie zwracamy uwagi. Wróćmy jednak do owego „wzmacniania” symbolu. Jest to bardzo charakterystyczne dla symboliki chrześcijańskiej zjawisko. Wspominałem o nim już przy krzyżu Ankh. Gdy jakiś symbol jest graficznie prosty, a co za tem idzie wieloznaczny, można go silniej ukierunkować na znaczenie chrześcijańskie poprzez powiązanie z innym chrześcijańskim symbolem. Postępowanie takie może być dobrą metodą na chrystianizację takich symboli, które na razie chrześcijańskie nie są. Ale o tym napiszę szerzej kiedy indziej.

Spowiedź – Calek Perechodnik

Pod moim wpisem o „Królestwie” Twardocha znalazł się następujący komentarz: Polecam przeczytać teraz „Spowiedź” Perechodnika – Twardoch balansuje na krawędzi plagiatu. Niektóre sceny są tak podobne, że aż zaskakuje. No cóż, przeczytałem „Spowiedź” i nie zauważyłem większych podobieństw do „Królestwa”. Ani podobnych wątków, poza bardzo ogólnymi (żona bohatera ginie w Zagładzie, on mógł ja uratować, gdyby zadziałał odpowiednio wcześnie, ale tego nie zrobił, bohater służy w gettowej policji) ani podobnych scen.

Dużo więcej podobieństw jest między „Spowiedzią” a dziennikiem Salomona Taubera z „Akt Odessy” Forsytha. I to jest dopiero zaskakujące, gdyż brytyjska powieść powstała na długo przed opublikowaniem „Spowiedzi”.

24/52

Gwiazdek nie będzie

Jedność w różnorodności

Powiadają: „Jest jedno pojęcia katolika” .Owszem, jedno, ale bardzo pojemne. Katolicyzm jest różnorodny. Łączą nas te same dogmaty, sakramenty i władza papieża. Wszystko inne może różnić. Co znaczy wszystko inne? Różności. Katolik może wzywać wstawiennictwa różnych świętych (albo nie wzywać żadnych), odmawiać różne modlitwy, uczestniczyć w różnych nabożeństwach paraliturgicznych (albo nie uczestniczyć w żadnych), używać różnych symboli i obrazów religijnych (albo nie używać żadnych), mieć różne ryty Mszy i sakramentów, chodzić na pielgrzymki do różnych miejsc (albo nie chodzić wcale), czytać różne książki religijne (albo nie czytać żadnych), śpiewać różne pieśni religijne (albo nie śpiewać żadnych), uznawać takie, czy inne objawienia prywatne (albo nie uznawać żadnych) i w końcu głosować na różnych kandydatów, za wyjątkiem jednoznacznie wrogich wierze jak komuniści, czy naziści, ale w ostatnich wyborach (a przynajmniej w II turze) ten wyjątek nie zachodzi.

Warto zacytować siostrę Małgorzatę Borkowską OSB: To odkrycie u „innych” dobrej woli i wielkiej nieraz świętości prowadzi nie tylko do pozbycia się przekonania o własnym na nią monopolu, ale także do poczucia głębokiej wspólnoty, lepiej może powiedzieć: do jej odkrycia. Trzeba się nauczyć odkrywać dobro w tych, którzy wyglądają inaczej, mówią inaczej, w pewnych sprawach nawet myślą inaczej, a jednak to dobro w nich jest. W naszych czasach nie można już bytować w izolacji, więc to jest problem nie tylko ekumeniczny, ale w ogóle ogólnoludzki; dotyczy także stosunków wewnątrz samego Kościoła katolickiego, a nawet wewnątrz wspólnoty. Bo jest w człowieku ta odruchowa tendencja, żeby swoje uważać za normalne, a wszystko „obce” za dziwactwo, albo wręcz zło. Póki małe dziecko uważa, że „prawdziwe” potrawy to takie, jakie mama gotuje, a „prawdziwe” melodie kolęd, to takie, jakie się w jego parafii śpiewa – to jeszcze pół biedy. Gorzej, kiedy człowiek dorosły, a już nie daj Boże duchowny, trwa w niekwestionowanym przekonaniu, że „prawdziwy” katolicyzm to tylko taki zespół praktyk, zwyczajów i znaków, jak w jego parafii. I potem mamy księży, którzy jadą duszpasterzować we Francji czy w Niemczech z intencją nauczenia tamtejszych marnych katolików „prawdziwego” katolicyzmu, mianowicie polskiego, ze wszystkimi szczegółami, włącznie do najdrobniejszych gestów liturgicznych, choćby one tam były rozumiane całkiem inaczej. Jeżeli trafią wśród swoich wiernych na takich, którzy uważają, że „prawdziwy” katolicyzm to tylko niemiecki albo francuski – a takich tam także nie brak – to wart pałac Paca, a Pac pałaca. Ale niewiele sobie wzajemnie dadzą..

Słowotwórstwo rybnickich fryzjerów

Do napisania tego tekstu skłoniło mnie powstanie na moim osiedlu „warsztatu fryzjerskiego”. Postanowiłem sprawdzić, jak nazywają się inne zakłady fryzjerskie w Rybniku. Mamy tu więc studio, instytut, atelier, pracownię, fryzjernię, dwie pracownie, fryzjera, kilka salonów i „Gabriela”. Nie znalazłem „zakładu fryzjerskiego”. Co prawda „republika brwi” do branży nie należy, ale nazwa była zbyt poetycka, bym się mógł powstrzymać przed jej zamieszczseniem.

Turban mistrza Mansura. Opowieści sufickie dla mówców i przywódców – Marek Kochan

Książka nie ma nic wspólnego z sufityzmem, duchowością, średniowiecznym rzekomym mistrzem Mansurem, etc.etc. To zwykły, współczesny kałczing opakowany w orientalną stylistykę. Nachalny kałczing do tego. Może niektóre rady są i przydatne mówcom, ale ogólnie są dość banalne. Ogólnie książka nadaje się na półkę z kuriozami.

23/52

* *

Supełki i krzyżyki – Ian Rankin

To trzecia książka o Johnie Rebusie, którą przeczytałem. Jak zwykle bowiem czytam serie nie po kolei. A powinienem zacząć od tej, bo nie tylko jest historycznie pierwsza, ale też znacznie lepsza od tamtych dwóch. Teraz rozumiem, dlaczego Rankin jest uważany za klasyka gatunku, co wcześniej mnie niepomiernie dziwiło.

Książka ta pozwoliła mi też rozwiązać pewną literacką zagadkę, która mnie od lat dręczyła. Otóż bardzo mnie dziwiło, że w „Głowie minotaura” Krajewskiego i w „Gniewie” Miłoszewskiego występuje ten sam wątek: bandyta porywa córkę detektywa – głównego bohatera, a bohater, by ją uwolnić, jest zmuszony owego bandytę zabić. Ten sam wątek jest obecny w „Supełkach i krzyżykach”. Zapewne od Rankina zaczerpnęli go polscy autorzy. Rzecz znamienna ich bohaterowie bardzo przypominają Johna Rebusa. Być może to zapożyczenie wątku jest jakąś inicjacją do niewidzialnego bractwa autorów podgatunku powieści kryminalnej opierającego się na tym właśnie typie bohatera.

22/52

* * * * *

Zaklinacz – Robert J. Szmidt

Ta książka to parodia fantasy zlepiona z wątków wyjętych z dziesiątek różnych książek i filmów. Efekt parodii jest wzmocniony parodystycznym językiem, pełnym błędów, zapewne zamierzonych. Również w w warstwie fabularnej autor popełnił (zapewne także z rozmysłem) szereg błędów. Jest to jedna z najgorzej skonstruowanych fabuł, jakie w życiu czytałem. A jednak nie jest to zła książka, o ile się ja czyta z przymrużeniem oka.

21/52

* * * *

Kościół świętego Mikołaja w Pstrążnej

Piękny neoromański kościół z licznymi ciekawymi malowidłami na zewnątrz i rzeźbami wewnątrz. Na szczególną uwagę zasługuje prosta, siedemnastowieczna kropielnica w kruchcie pod chórem i osiemnastowieczna, bogato zdobiona chrzcielnica w baptysterium, ozdobiona między innymi wizerunkami ewangelistów i wielce oryginalnym krzyżem celtyckim z wizerunkiem gołębicy symbolizującej Ducha Świętego. Ten krzyż jest niezłym uzupełnieniem materiału ilustracyjnego mojego artykułu o krzyżu celtyckim.

Przed kościołem zwraca uwagę interesujący nagrobek księdza Józefa Marcinka z krzyżem owiniętym przez węża oraz metalową tablicą nagrobną z napisami w językach łacińskim i śląskim. Poniżej prezentuję tę tablicę. Mam nadzieję, że ktoś potrafi odczytać łacińską część napisu i może się odczytaniem podzielić.

Good night, Dżerzi – Janusz Głowacki

Ta książka miała zamknąć moje dociekania nad „Malowanym ptakiem” Jerzego Kosińskiego. Wcześniej te dociekania objęły tę powieść i bałamutną książkę Ewy Siedleckiej „Czarny ptasior”. Nie domknie jednak, bo w sumie niewiele do mojej wiedzy na rzeczony temat wnosi. Nie jest to bowiem żadna biografia Kosińskiego, ale czysta fikcja na jego temat będąca naśladownictwem zmyśleń samego Kosińskiego. Chyba niczego w tej książce nie można traktować jak prawdy historycznej, choć w pewnym sensie jest prawdziwa – ale prawdą mityczną. Jednak Głowacki nie jest Kosińskim i jago mit nie przemawia tak dobitnie jak mit tamtego.

20/52

* * * *

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij