Ksiądz Natanek, każe wiernym, w tym dzieciom pierwszokomunijnym, przysięgać, pod rygorem klątwy, że między innymi nigdy nie przyjmą Komunii Świętej pod dwiema postaciami. Zapewne nie zdaje sobie sprawy z tego, że uniemożliwi im ta przysięga przyjęcie w przyszłości święceń kapłańskich, wszak kapłan Komunię Świętą pod dwiema postaciami przyjmować musi. Inaczej nie będzie w stanie odprawić Mszy Świętej. Poza tym wygaduje brednie, mieszając osoby duchowne i konsekrowane. Dla niego zakonnica jest osobą duchowną, ale niekonsekrowaną, choć w rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie.
Paskudne fałszerstwo kowidosceptyków

Od kilku dni krąży po polskim internecie taki oto fragment marnej prozy:
Jeden młody diabeł zapytał starego:
-Jak ci się udało zaprowadzić do piekła aż tyle dusz?
Stary diabeł odpowiedział:
-Wzbudziłem w nich strach!
Odpowiedział młody:
-Super robota ! A czego się bali ? Wojen ? Głodu ?
Odpowiedział stary:
-Nie, bali się choroby!
Na to młody:
-czy to znaczy, że nie zachorowali ? Nie umarli ? Nie było dla ratunku ?
Stary odpowiedział:
-ależ nie,… zachorowali, umarli, a ratunek był.
Młody diabeł zdziwiony odpowiedział:
to w takim razie nie rozumiem ???
Stary odpowiedział:
-Wiesz oni wierzyli, że jedyną rzeczą, którą muszą zatrzymać każdym kosztem przy sobie jest ich życie. Przestali się przytulać, witać ze sobą. Oddalili się od siebie. Zrezygnowali ze wszystkich kontaktów społecznych i z wszystkiego co było ludzkie! Później skończyły im się pieniądze, stracili pracę, ale to był ich wybór, bo bali się o swoje życie, dlatego zrezygnowali z pracy nie mając nawet chleba. Wierzyli ślepo we wszystko, to co słyszeli i czytali w gazetach. Zrezygnowali z wolności, nie wychodzili z własnych domów dosłownie nigdzie. Przestali odwiedzać rodzinę i przyjaciół. Świat zamienił się w taki obóz koncentracyjny bez przymuszania ich do niewoli. Zaakceptowali wszystko !!!
Tylko dlatego, by przeżyć chociaż jeszcze jeden mizerny dzień…. I tak żyjąc, umierali każdego dnia !!! I właśnie w taki oto sposób było mi bardzo łatwo zabrać ich mizerne dusze do piekła …..
Można to znaleźć między innymi tutaj i tutaj. Wszędzie ten fragment jest przypisywany C.S. Lewisowi. Ma rzekomo pochodzić z jego książki „Listy starego diabła do młodego”. Tymczasem są to wierutne bzdury. W całej tej książce nie ma takiego fragmentu, ani nawet podobnego. Co więcej, w tej książce nie ma dialogów dwóch diabłów, a jedynie monolog starego, w postaci jego listów. Młody jest w nich jedynie cytowany. Poniżej przedstawiam, jako ostateczny dowód, wszystkie autentyczne fragmenty książki, w których pojawiają się strach i choroba.
Jest to po prostu okazja, którą obie strony, my i Nieprzyjaciel, próbują wykorzystać. Podobnie jak większość rzeczy, którymi się ludzie przejmują, takich jak zdrowie i choroba, młodość i starość czy wojna i pokój, zakochanie się jest z punktu widzenia życia duchowego surowym materiałem.
O ileż lepiej byłoby dla nas; gdyby wszyscy ludzie umierali w kosztownych zakładach leczniczych wśród doktorów, którzy kłamią, pielęgniarek, które kłamią, przyjaciół, którzy kłamią – tak jak ich nauczyliśmy – obiecując umierającym życie, umacniając w nich mniemanie, że choroba usprawiedliwia wszelkie pobłażanie dla siebie, a nawet, jeśli nasi pracownicy znają swą robotę, powstrzymując wszelką sugestię przywołania księdza, by choremu nie zdradzić, jaki jest prawdziwy stan jego zdrowia. A jak zgubną jest dla nas ustawiczna pamięć o śmierci, jaką ludziom narzuca wojna. Jeden z najlepszych naszych oręży – zadowolenie się doczesnością – staje się nieprzydatny. W czasie wojny nikt nie sądzi, że żyć będzie wiecznie.
Mieści się w tym doniosłe prawo duchowe. Wyjaśniłem ci, że możesz osłabić jego modlitwy przez odwrócenie uwagi od samego Nieprzyjaciela i skierowanie jej na jego własne stany umysłowe odnoszące się do Nieprzyjaciela. Z drugiej strony łatwiej jest opanować strach, gdy myśl pacjenta odwróci się od wywołującego go przedmiotu, a skieruje ku samemu strachowi pojętemu jako aktualny i niepożądany stan wewnętrzny; a skoro spojrzy na strach jako na wyznaczony mu krzyż, to nieuchronnie zda sobie sprawę z tego, że jest to jego stan wewnętrzny.
Stąd poparcie, jakiego udzielaliśmy i udzielamy takim schematom myślowym, jak Twórcza Ewolucja, Humanizm Naukowy czy też Komunizm, które kierują myśli i uczucia ludzi ku Przyszłości, w samo sedno doczesności. Dlatego prawie wszystkie występki i wykroczenia tkwią swymi korzeniami w przyszłości. Wdzięczność kieruje się ku przeszłości, a miłość ku teraźniejszości; strach, chciwość, nieczystość i ambicja ku przyszłości. Niech ci się nie wydaje, że nieczystość jest tu wyjątkiem. Gdy nadchodzi aktualna przyjemność, grzech (który nas tu wyłącznie obchodzi) już się dokonał. Przyjemność jest właśnie tą częścią tego procesu, z powodu której ubolewamy i którą chętnie wykluczylibyśmy, gdybyśmy tego mogli dokonać bez utraty grzechu; jest ona dziełem Nieprzyjaciela i dlatego doświadczana jest w Teraźniejszości. Grzech, który jest naszym dziełem, patrzał w przyszłość.
Lecz nienawiść najlepiej jest łączyć ze Strachem. Wśród wielu wad, tchórzostwo jest jedyną wadą bolesną; jest straszne w przewidywaniu, okropne w odczuwaniu, zawstydzające we wspomnieniu. Nienawiść natomiast posiada swe przyjemne strony. Dlatego bywa ona często kompensatą, którą człowiek nastraszony wyrównuje sobie przeżyte z powodu strachu udręki i upokorzenia. Im bardziej się hol, tym bardziej nienawidzi. Nienawiść jest również skutecznym narkotykiem dla wstydu. By uczynić możliwie głęboką wyrwę w jego miłości bliźniego, powinieneś więc przede wszystkim sparaliżować jego odwagę.
Co do aktualnej techniki kuszenia do tchórzostwa – nie ma potrzeby zbyt wiele się nad tym rozwodzić. Momentem zasługującym przede wszystkim na uwagę jest fakt, iż środki ostrożności wykazują tendencję wzmagania strachu. Nakazane jednak z urzędu i ogłaszane publicznie środki ostrożności stają się stosunkowo szybko sprawą rutyny i przestają robić wrażenie.
Jaki jest cel tego fałszerstwa? Służy ono kowidosceptykom, a więc osobom negującym istnienie obecnej pandemii, że Lewis dzisiejsze obostrzenia przewidział i że rzeczywistym autorem tych obostrzeń jest diabeł. Oczywiście nic takiego nie ma miejsca. Są to tylko urojenia bezczelnych fałszerzy.
Zagrożone symbole – biskelion

O zwiniętym biskelionie w wariancie chińskim zagrożeniowcy piszą tak: YING—YANG. Oznacza równowagę między siłami przeciwnymi: negatywnymi i pozytywnymi; pole białe/ pole czarne; dobro/zło. „NEW AGE” twierdzi, że Bóg i Lucyfer uzupełniają się, gdyż siły przeciwne są działaniem tej samej boskiej osobowości. Jest to starochiński symbol oznaczający wieczny dualizm rzeczywistości. Jakby odwrócona litera „S” oddziela część lewą: czarną z białym punktem od prawej, w przeciwnej kolejności barw. W filozofii taoistycznej barwa czarna oznacza in – żeńskość, pasywny aspekt rzeczywistości, barwa biała zaś to jang – męskość, aspekt dominujący. Inne tłumaczenie wskazuje na zacieranie się różnicy pomiędzy dobrem a złem, bielą z czernią. Yin-Yang jest symbolem, który oznacza równowagę między siłami przeciwstawnymi: negatywnymi i pozytywnymi; pole białe/pole czarne; dobro/zło. Dobro i zło jest tym samym, jedynie są wibracje wysokie i niskie. New Age twierdzi, że Bóg i Lucyfer uzupełniają się, gdyż siły przeciwne są działaniem tej samej osobowości boskiej. Yin i Yang oznaczają cieniste (północne) zbocze góry i zbocze słoneczne (południowe). W poszerzonym znaczeniu oznaczają dwa stojące w opozycji, lecz komplementarne aspekty każdej obecnej we wszechświecie rzeczywistości. Yin przedstawia tendencję odśrodkową, moc ziemi, odpowiada pierwiastkowi żeńskiemu(księżyc, zimno, ciemność, mokro) natomiast Yang to tendencja dośrodkowa, moc nieba – odpowiada męskiemu pierwiastkowi (słońce, ciepło, jasność, suchość). Stąd yin symbolizuje cnoty zwane żeńskimi: elastyczność i otwartość, intuicję oraz syntezę; Yang symbolizuje wartości uchodzące za męskie: siłę i przenikliwość, rozsądek i badawczość. Według taoizmu, yin i yang to będące w ciągłym ruchu pomiędzy dwoma biegunami energie: gdy jedno osiągnie apogeum, przekształca się w drugie. Owa nieustanna przemiana odpowiada dynamizmowi życia, symbolizuje tę przemianę tao, tutaj nasienie Yang zawiera się w Yin i vice versa. Jedno (yang) zawiera drugie (yin), oba nieustannie wzajem się płodząc. To pojęcie z chińskiej filozofii klasycznej znalazło zastosowanie nie tylko w medycynie (akupunktura), ale także w nowoczesnej fizyce (zasada komplementarności) oraz w tradycji ezoterycznej New Age, stanowiąc jedną z podstawowych zasad, która głosi istnienie podobieństw pomiędzy mężczyzną i kobietą, istnienie równości i komplementarności płci oraz syntezy odśrodkowych i dośrodkowych tendencji w człowieku i we wszechświecie, tendencji mającej być swego rodzaju pojednaniem, przekroczeniem kosmosu na poziomie najwyższych sfer, gdzie wszystko jest jednością, gdzie wszystko jest we Wszystkim. To właśnie holizm, kluczowe pojęcie światopoglądu new agersów. Chrześcijanin wie i wierzy, że Pan Bóg stworzył ludzką istotę jako mężczyznę i jako kobietę, i że razem stanowią jedno – nie w stylu platońskich czy neoplatońskich filozofów ani też nie według koncepcji orientalnych religii – stanowią jedno w odrębności, w trwałości osób, z których każda zachowuje swą płciową specyfikę, nieustannie wychodząc z siebie ku drugiemu w celu dzielenia się i otwartej wymiany z drugim (dzieckiem) oraz z Drugim (Bogiem). Symbol ten jest bardzo chętnie wykorzystywany w praktykach współczesnego okultyzmu, a także stanowi często element dekoracyjny muzyków rockowych, np. Michaela Schenkera.

A jednak …

Chociaż biskelion, zwłaszcza zwinięty jest przedewszystkiem symbolem niektórych religij niechrześcijańskich, to jednak może być odczytywany również jako symbol chrześcijański. Dotyczy to zarówno formy zwiniętej, jak i rozwiniętej.

Zarówno zwinięte, jak i rozwinięte biskeliony występują w katolickiej sztuce sakralnej, zwłaszcza w neogotyku. W ilustracjach do niniejszego tekstu widzimy przykłady z neogotyckich kościołów Świętego Antoniego w Rybniku, Wniebowzięcia NMP w Wodzisławiu Śląskim i Świętej Elżbiety w Mons w Belgii. Jestem przekonany, że twórcy tych neogotyckich kościołów znali biskelion chiński i na nim się wzorowali, wszak XIX wiek znał mody na chińszczyznę. Co się tyczy biskelionu rozwiniętego, to warto zauważyć, że niejako wpisuje się on w lemnikskatę, omówioną w poprzednim wpisie. Zarówno forma zwinięta, jak i rozwinięta składają się z dwóch identycznych części, co wskazuje dobitnie na dwie natury Jezusa Chrystusa.

W jednym z poprzednich wpisów pisałem, że Alfa i Omega, Początek i Koniec stanowią serię przeciwieństw, którą można rozwijać o dalsze ich pary. Naturalnym rozwinięciem są Największe i Najmniejsze, Maksimum i Minimum. Jest to naturalne rozwinięcie Alfy i Omegi, albowiem literom w myśleniu symbolicznym przypisane są wartości liczbowe. Alfa oznacza więc liczbę najmniejszą, a Omega największą. Pojęć Największego i Najmniejszego oraz Maksimum i Minimum używał do opisania Boga wybitny teolog średniowieczny Mikołaj z Kuzy. Pisał on między innymi tak: Uwolnij teraz Największe i najmniejsze od ilości, odejmując od nich w myślach to, co duże i to co małe – a zobaczysz jasno, że Największe i najmniejsze pokrywają się Albowiem zarówno Najwieksze”, jak i najmniejsze są stopniami najwyższymi [superlativa]. Absolutna zatem „ilość” nie bardziej jest największa niż najmniejsza, skoro najmniejsze zbiega się w niej z Największym. Opozycje zatem stosują się jedynie do rzeczy dopuszczających stopnie większe i mniejsze a i to w różny sposób im odpowiadając), do Największego zaś – absolutnie nie, gdyż przekracza ono wszelkie opozycje. Stąd, ponieważ Największe istnieje w sposób absolutny jako wszystko, co być może, i w taki sposób [jest] poza wszystkimi opozycjami, że z Maksimum zbiega się Minimum – więc stoi ono zarówno poza wszelką afirmacją, jak i negacją. (…) Nie ma więc róznicy między stwierdzeniem „Bóg, będący samym absolutnym Maksimum, jest światłem”, oraz „bóg tedy najbardziej jest światłem, gdyż najmniej jest światłem”. [Mikołaj z Kuzy, s. 52-53] Zupełnie jasno z tego wynika, że absolutne Maksimum jest pojmowalne w sposób niepojmowalny, nazywać je zaś można Nienazywalnym. (…)Gdy zatem usunie się liczbę, przestanie też istnieć zróżnicowanie [discretio], porządek, stosunek, harmonia, wreszcie sama wielość bytów. Jeśliby więc i sama liczba była nieskończona (bo wówczas byłoby w akcie Maksimum, z którym zbiegałoby się Minimum), przestawałyby też zachodzić wszelkie podane wyżej okoliczności, gdyż przecież liczba nieskończenie największa i [nieskończenie] najmniejsza byłaby tym samym. (…) Dlatego w liczbie trzeba zejść do najmniejszej, od której mniejszej już być nie może – jak jedność. Ponieważ zaś od jedności mniejszej liczby nie ma, tedy jedność będzie bezwzględnie najmniejszym, zbiegającym się [coincedere] z Największym. (…) Jest przeto jedność absolutna, której nic się nie przeciwstawia, samym absolutnym Największym, czyli Bogiem błogosławionym. [Mikołaj z Kuzy, s. 54-55] Toteż, gdyby ktoś mógł zrozumieć albo nazwać taka jedność, która będąc jednością, jest wszystkim, a będąc najmniejszą, jest też największa – poznałby Imię Boga. [Mikołaj z Kuzy, s. 102]

Kuzańczyk opiera się w tej materii na nauczaniu Dionizego Pseudoareopagity. Ten zaś pisał między innymi tak: Skoro nawet dla tego typu ludzi dostęp do świętych wtajemniczeń nie jest możliwy, to cóż dopiero można powiedzieć o jeszcze innych profanach, którzy najpośledniejsze spośród bytów poczytują za przekraczającą wszystko najwznioślejszą przyczynę i zaprzeczają jej wyższości nad ich bezbożnymi idolami o różnorodnych kształtach; gdy tymczasem w niej, jako w przyczynie wszystkiego, musi być osadzone i utwierdzone wszelkie ustanowienie bytów; choć jednocześnie winno się temu zaprzeczyć, jako że ona w swojej nadsubstancjalności jest ponad wszystkim. Nie należy jednak sądzić, że w jej przypadku zaprzeczenia i potwierdzenia sprzeciwiają się sobie, ponieważ ta przyczyna, ostatecznie wyższa od wszelkiego braku, jest ponad tym wszystkim, co jest przeczeniem i co jest orzekaniem o niej. [Pseudo-Dionizy, s. 164] Widzimy więc jasno, że tak Kuzańczyk, jak Dionizy postrzegają w Bogu zbieżność przeciwieństw (coincidentia oppositorum), którą dobitnie ukazuje chiński zwinięty biskelion, złożony z części czarnej i części białej, szczególnie, jeśli podkreślimy jego znaczenie literami alfa i omega, jak w poniższej propozycji.

Żeby nie było nieporozumień. Nie twierdzę, że symbol znany jako in-jang (lub wiele podobnych wariantów) jest aktualnie symbolem chrześcijańskim. Zgadzam się z tym, że jest zasadniczo niechrześcijański, a bywa nawet antychrześcijański. Uważam jednak, że można to zmienić. Moim zdaniem chrystianizacja tego symbolu jest możliwa i pożądana. Jestem też zdania, że pierwsze kroki w kierunku tej chrystianizacji uczyniono już w neogotyku.
Kultura masek tekstylnych – wierszyk kowidowy

Kultura masek tekstylnych – maski i majtki

Od początku zaleceń maseczkowych pojawiają się w internecie memy i teksty kojarzące maseczki z majtkami, mikcją i defekacją. Pisałem już o kobiecie, która nosiła w sklepie majtki zamiast maski. Dziś przedstawiam kilka memów i wpisów z takimi skojarzeniami. wszystkie materiały w tym wpisie zamieszczone krążą swobodnie po necie i nie dało się ustalić ich autorów.

Drugi cel na 2020 zrealizowany
W mojej działalności internetowej od kilku lat stawiam sobie co roku cztery cele. Już kilka miesięcy temu zrealizowałem pierwszy tegoroczny ce, mianowicie ten dotyczący Grupy Udostępniania Ankiet Naukowych. Teraz udało się zrealizować drugi, ten dotyczący blogów.
Moje blogi. Najważniejszym moim blogiem jest, podobnie jak od lat, Kultura Okiem Svetomira. W roku 2018 wróciłem do pisania co najmniej dwa razy w tygodniu (z małymi wyjątkami), z tym że teksty są znacznie krótsze niż kiedyś. Połowa tekstów jest o literaturze, są to omówienia książek czytanych w ramach facebookowego wyzwania „Przeczytam 52 książki ” w danym roku. Gdyby ktoś chciał mi przysłać jakieś książki do recenzji, to chętnie przyjmę i zrecenzuję. Pozostałe teksty dotyczą różnych innych dziedzin kultury. Moim zamiarem na 2018 rok było wprowadzenie bloga do pierwszej setki rankingu blox.pl i udało się to zrealizować z naddatkiem. Blog był w pierwszej setce przez większość roku, najwyżej uplasował się na 43. miejscu. Dlatego na rok kolejny podniosłem poprzeczkę. Chciałem choć raz wejść do trzydziestki, a z setki przez cały rok nie wypaść. Obydwa cele udało się zrealizować do kwietnia, ale z końcem tego miesiąca zamknięto Bloksa. Musiałem przenieść się na WordPressa i walkę o pozycję mojego bloga zacząć od nowa. W 2019 miałem 4979 wyświetleń. Plan na 2020 to 10 000 wyświetleń. Ambitnie, ale realnie.
Mam też plan dla swojego drugiego bloga. Rok Boży miał w 2019 roku 272 wyświetlenia. Cel na 2020 to 600 wyświetleń. Na dzień dzisiejszy, 11 października, obydwa cele są zrealizowane. KOS ma 10 104 wyświetleń, a Rok Boży 1133 wyświetleń.
Pozostały mi dwa cele:
1. Mój kanał na Youtubie ma trzy główne tematy: liturgia, folklor i przyroda. Mogą dojść nowe tematy, ale nie jest to pewne. Planowałem wrzucić w 2018 roku kilkadziesiąt filmów, a celem moim było osiągnięcie poziomu 100 subskrypcji. Zadania nie udało się wykonać, choć postęp był. Na koniec roku było 88 subskrypcji, więc cel na przyszły rok pozostał ten sam, czyli setka. W roku 2019 udało się ja przekroczyć. Na koniec roku było 116 subskrypcji. Cel na 2020 to 150. Ambitnie ale realnie. Większość filmów jest udostępniana na FB, niektóre zaś są omawiane i wklejane na blogu. Na dzień dzisiejszy jest 136 subskrypcyj. Postęp więc jest, ale powolny. Raczej nie uda się do końca roku dobić do 150. Główną przyczyną jest to, że w tym roku, z powodu pandemii mam mniej okazji do tworzenia i wrzucania ciekawych filmów. Ale dalej walczę.
2.Strona Refleksje o postępie – antologia na Facebooku powstała jako reakcja na agresję pewnego postępowca pod moimi wypowiedziami. Służy ona krytyce niemądrego postępu (nie jakiegokolwiek postępu). W dalekiej przyszłości antologia może przybrać formę książkową. Zamierzałem w roku 2018 dorzucić kilkadziesiąt cytatów i tak uczyniłem. Proszę o nadsyłanie pomysłów i lajkowanie strony. Celem na rok 2018 było 100 obserwujących. Nie zostało to osiągnięte, dlatego na rok kolejny też celem było 100 obserwujących, ale z pewną modyfikacją.
Założyłem mianowicie drugą grupę facebookową, poświęcona wspomnianym wyżej blogom okresowym. Od kilku lat prowadziłem trzy blogi poświęcone kolejnym okresom Roku Liturgicznego: „Prawdziwe Boże Narodzenie”, „Prawdziwy Wielki Post” i „Prawdziwa Wielka Noc”. Po przeprowadzce na wordpressa, zastąpiłem je blogiem Rok Boży. W 2018 roku postanowiłem treść tych blogów udostępnić także na Facebooku, dlatego powołałem do życia stronę „Rok Boży„. W przyszłości chciałbym, aby na tej stronie pojawiały się także materiały innych autorów. Dlatego równolegle zakładam grupę „Katolicy nie tylko kulturowi„, na którą proszę wrzucać propozycje treści dla strony. Docelowo grupa ta ma także służyć dyskusjom na wszystkie tematy dotyczące religii katolickiej.
Dlatego te sto obserwujących było na 2019 rok celem wspólnym dla obydwu stron. Cel uznaję za zrealizowany, gdy ten poziom osiągnie którakolwiek z nich. Na początku 2019 Refleksje miały 37 obserwujących a Rok Boży 33. Cel został zrealizowany. Na koniec roku Rok miał 100 obserwujących a Refleksje 35. Cel na 2020 to 150 dla Roku, i 50 dla Refleksyj. Ambitnie, ale realnie. Na dziś Rok Boży ma 123 obserwujących a Refleksje 36. Jest więc postęp, ale bardzo powolny. Tu jest najwięcej do zrobienia.
W 2019 po raz pierwszy zrealizowałem, dzięki pomocy swych odbiorców wszystkie cztery cele. Mam nadzieję, że podobnie będzie w roku kolejnym. Dziękuję za uwagę i zapraszam do współpracy – czytania, oglądania, subskrybowania i lajkowania.
Zagrożone symbole – lemniskata

O tym symbolu zagrożeniowcy piszą tak: NIESKOŃCZONOŚĆ. Matematyczny symbol nieskończoności jest przedstawiany jako lemniscate, leżące poziomo osiem. Został wymyślony w 1655 przez matematyka Janie Wallis, a jako wstęga został zapisany po raz pierwszy przez Bernoulli-ego czterdzieści lat później. Leminiscate jest wzorowany na modelu wstęgi Mobiusa (którego nazwa pochodzi od nazwiska XIX wiecznego matematyka Mobiusa). Mobius jest pasem papieru który jest skręcany i przymocowany w końcach, formujący dwie wymiarowe powierzchnie. Religijny aspekt symbolu nieskończoności nie bierze jego matematycznych początków. Symbole te, zostały znalezione jako rzeźby w tybetańskiej skale przedstawiające Ouroboros-a lub węża nieskończoność, który często jest przedstawiany w tym właśnie kształcie. W tarocie lemniscate reprezentuje równowagę sił, nieskończoną świadomość i moc ezoteryczną i często jest kojarzona z kartą I – pierwszą Magiem.
A jednak …
Lemniskata (tak to się pisze po polsku, a nie lemniscate) jest, a przynajmniej może być symbolem, chrześcijańskim.
Człowiekowi religijnemu, myślącemu symbolicznie (a ludzi religijnych cechuje właśnie myślenie symboliczne) nieskończoność kojarzy się przedewszystkiem z nieskończonym Bogiem. Nic więc dziwnego, że symbol, który początkowo odnosił się jedynie do nieskończoności w sensie matematycznym, z czasem zaczął być odnoszony do nieskończoności w sensie metafizycznym. A nieskończoność metafizyczna to w pełnym sensie Bóg. Oczywiście mogły się pojawić i z czasem się pojawiły także interpretacje okultystyczne. Trzeba jednak pamiętać, że wszystkie nieskończoności okultystyczne są tylko marnym cieniem nieskończoności Boga. A cień nigdy nie jest w stanie przesłonić słońca. A tym bardziej Słońca.

Nic więc dziwnego, że symbol nieskończoności zaczął się pojawiać także w kontekście wybitnie chrześcijańskim. Powyżej widzimy witraż z kościoła św. Józefa Robotnika w Rybniku. Na wielu miejscach już pisałem, że w przypadku symboli mających zarówno znaczenia chrześcijańskie, jak i niechrześcijańskie, warto, gdy używa się ich w chrześcijańskim kontekście, wzmocnić ich znaczenie przez dołączenie symboliki typowo chrześcijańskiej. Tak właśnie jest w tym przypadku – symbol nieskończoności został połączony z literami alfa i omega, wskazującymi dobitnie na Jezusa Chrystusa (być może użycie małej litery alfa sprawia, że nie dla wszystkich jest to czytelne). Daje to szerokie pole do medytacji o Nieskończonym Bogu, który uniżył się, by stać się człowiekiem. Na dwie natury – boską i ludzką, współistniejące w Jezusie Chrystusie wskazuje zarówno użycie litera Alfa i Omega, jak też kształt symbolu, składającego się z dwóch jednakich części. Wszystkie zaś symbole składające się z dwóch jednakich lub bardzo podobnych do się części wskazują dobitnie na dwie natury Pana Naszego Jezusa Chrystusa.

Tu zaś widzimy potrójną lemniskatę na osiemnastowiecznej chrzcielnicy w Pstrążnej. Tutaj nieskończoność Boga jest powiązana z prawdą o Trójcy Świętej. I znów mamy doskonały temat do medytacji. Co się zaś tyczy obecności podobnych symboli w religiach niechrześcijańskich i to już przed wprowadzeniem lemniskaty do matematyki, to i tu nie ma problemu. Pisałem już w tekście o cyrklu, że symbolika chrześcijańska nie została wymyślona przez człowieka, ale stworzona przez Boga i człowiek ją tylko odkrywa. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że niektóre jej elementy odkryli także wyznawcy religij niechrześcijańskich, w których tkwią wszak ziarna prawdy.

Wróćmy jeszcze na chwilę do matematyki. To swoją drogą fascynujące, w jak wielu miejscach symbole chrześcijańskie opierają się na matematyce. To kolejny dowód na to, że człowiek je tylko odkrywa, a nie tworzy, podobnie jak prawa matematyczne właśnie. Co zaś się tyczy lemniskaty, to matematyka, poza symbolem nieskończoności zna kilka figur geometrycznych o podobnym kształcie, zbiorczo określanych tą nazwą.



Zagrożone symbole – monogram Alfa – Omega

O znaku, który można odczytać jako monogram Alfa-Omega poszukiwacze diabła w bele czym piszą tak: ZNAK „ANARCHII”. Symbolizuje anarchizm. Jest to znak opisujący system poglądów oparty na obaleniu wszelkich praw i odrzuceniu wszelkiej władzy. Propagujący zniesienie przymusu, ucisku i wyzysku społecznego, głoszący wolność, równość, sprawiedliwość społeczną. Dążący do stworzenia społeczeństwa pozbawionego granic, podziałów i nierówności.
A jednak ….

Chociaż anarcha nie powstała jako symbol chrześcijański i nie była dotąd symbolem chrześcijańskim, to może być ona odczytana po chrześcijańsku, a w przyszłości stać się pełnoprawnym symbolem chrześcijańskim, gdy to jej chrześcijańskie odczytywanie stanie się rozpoznawalne. Można ją bowiem uznać za formę monogramu Alfa-Omega. Monogram ten może przybierać różne kształty. Czasem są to dwie litery obok siebie, czasem jedna nad drugą, czasem zaś jedna w drugiej, albo alfa w omedze, albo omega w alfie. Można więc go przedstawić tak, jak powyżej, a wtedy bardzo przypomina ową anarchę. Taka forma tego monogramu często występuje na nagrobkach.

Same zaś litery alfa i omega mają w symbolice chrześcijańskiej znaczenie fundamentalne. Opiera się ono oczywiście na trzech fragmentach z Apokalipsy św. Jana Apostoła. „Ja jestem Alfa i Omega” – mówi Pan, Bóg. KTÓRY JEST, KTÓRY BYŁ, KTÓRY PRZYCHODZI, Wszechwładca! (Ap 1,8) Potem mi powiedział: „Stało się. Ja jestem Alfa i Omega. Początek i Koniec. Ja temu, kto pragnie, za darmo dam ze źródła wody życia”. (Ap 21.6) Ja Alfa i Omega, Pierwszy i Ostatni, Początek i Koniec. (Ap 22,13) Dwa pierwsze wersety można odnosić zarówno do Boga Ojca, jak i Jezusa Chrystusa, Trzeci zaś ewidentnie do Jezusa Chrystusa. Zapoznajmy się z ewangelikalnym komentarzem do tych fragmentów autorstwa Witnessa Lee. Wieczny i Wszechmogący Bóg, to alfa, początek, od którego rozpoczyna się wieczny, boski zamysł i Omega, koniec, którym on się kończy. W Księdze Rodzaju był On Alfą, Teraz, w tej księdze, jest Omegą. Ukończy wszystko, co rozpoczął. Z punktu widzenia rządów kontynuuje On swe działanie we wszechświecie, które rozpoczął od pradawnych czasów i które doprowadzi do końca. (1,8) [Lee s. 1227] Pan oznajmia te słowa pod koniec księgi; pokrywają się one z tym, co Bóg oznajmił na jej początku (1:8). Wynika stąd, że Pan Jezus jest Bogiem. Pan Jezus to nie tylko Pierwszy, lecz także Początek, nie tylko Ostatni, lecz także Koniec. Słowo Pierwszy wskazuje, że przed Nim nie ma nikogo, a Ostatni – że nie ma nikogo po Nim, natomiast słowo Początek wskazuje, że jest On źródłem wszystkiego, a słowo Koniec – że jest zwieńczeniem wszystkiego. Wynika stąd zatem nie tylko to, że niema niczego przed ani po Panu Jezusie, lecz także to, że bez Niego nie ma żadnego źródła ani zwieńczenia. (22,13) [Lee, s 1323]. Choć komentarz ten pochodzi od pisarza ewangelikalnego, pod tymi akurat jego fragmentami spokojnie podpisać się mogą wszyscy chrześcijanie, w tym także, a może nawet przedewszystkiem katolicy. Nie wyczerpuje on jednak znaczeń wersetów o Alfie i Omedze.

Alfa i Omega, Pierwszy i Ostatni, Początek i Koniec to seria przeciwieństw. Seria przykładowych przeciwieństw. Seria, którą można rozszerzać w nieskończoność. Oto w Bogu możemy odnaleźć liczne przeciwieństwa, pojednane przeciwieństwa. Oddajmy głos Mircei Eliademu: Chcę jedynie przedstawić tu kilka tradycyjnych mitów, obrzędów i teorii mówiących implicite o jedności przeciwieństw i o tajemnicy pełni, o tym, co Mikołaj Kuzańczyk nazywał coincidentia oppositorum. Jak wiadomo, zdaniem Mikołaja Kuzańczyka coincidentia oppositorum to najmniej niedoskonała z definicji Boga. Wiadomo także, że jednym ze źródeł Kuzańczyka było dzieło Pseudo-Areopagity. Jak mówił Areopagita, łączenie się przeciwieństw w Bogu stanowi tajemnicę. (…) Dość przypomnieć, że wyrażenia coincidentia oppositorum, complexio oppositorum, połączenie przeciwieństw, mysterium coniunctionis itd – są bardzo często stosowane przez Junga dla określenia pełni jaźni i tajemnicy podwójnej naturyChrystusa. [Eliade, s. 198] Ten temat rozwinę szerzej w jednym z kolejnych wpisów. Tam będzie miejsce na cytowanie Kuzańczyka, Dionizego i Junga. Dziś już jest i tak dużo cytatów. Ale mimo wszystko dodam jeszcze jeden, pierwszą zwrotkę jednej z naszych najpiękniejszych kolęd, która obrazuje właśnie coincidentia oppositorum: Bóg się rodzi, moc truchleje
Pan niebiosów obnażony
Ogień krzepnie, blask ciemnieje
Ma granice – Nieskończony
Wzgardzony – okryty chwałą
Śmiertelny król nad wiekami
A Słowo Ciałem się stało
I mieszkało między nami

Na koniec wróćmy jeszcze raz do naszych baranów, a konkretnie do naszej anarchy. Najogólniej można uznać, że dla noszących ją jest ona symbolem szeroko pojętej Wolności. A prawdziwa Wolność, w świetle tego, co napisano powyżej, może być tylko w Jezusie Chrystusie, bowiem bez Niego nie ma żadnego źródła ani zwieńczenia. Do wolności wyzwolił nas Chrystus! (Gal 5,1) Pięknie nam się to wszystko układa. Można wszak sobie wyobrazić nawet katolicki anarchizm. Choćby taki, o którym pisał J.R.R Tolkien: Moje poglądy polityczne coraz bardziej skłaniają się ku anarchii (w rozumieniu filozoficznym, w którym oznacza ona zniesienie wszelkiej kontroli, nie zaś mężczyzn z bokobrodami podkładających bomby) – lub ku monarchii „niekonstytucyjnej”. Aresztowałbym każdego, kto używa słowa „państwo” (w jakimkolwiek innym znaczeniu niż nieożywione królestwo Anglii i jego mieszkańcy: rzecz pozbawiona władzy, praw, rozumu); a po daniu mu szansy odwołania swoich poglądów, gdyby okazał się uparty, straciłbym go! [2] Gdybyśmy mogli wrócić do nazw osobowych, byłoby to bardzo dobre! Rząd to abstrakcja oznaczająca sztukę i proces rządzenia i powinno być przestępstwem pisać to słowo wielką literą lub tak, by odnosiło się do ludzi. […] Tak czy owak studia nad człowiekiem to tak na prawdę tylko człowiek; najmniej odpowiednią rzeczą dla każdego, nawet świętego (któremu nigdy nie przeszło to nawet przez myśl), jest dominowanie, kierowanie innym człowiekiem. Nie jeden na milion jest do tego zdolny, a już na pewno nie ci, którzy szukają okazji. (Listy J.R.R. Tolkiena)

Można niekiedy spotkać się z opinią, że A w symbolu anarchistów wskazuje na masoński cyrkiel. Niektórzy widzą w tym argument przeciw możliwości chrystianizacji tego znaku. Ja zaś wręcz przeciwnie! Była już tu mowa o tym, że „masoński” cyrkiel jest w istocie cyrklem chrześcijańskim. Wskazuje ona na rolę Chrystusa w procesie Stworzenia oraz na to, że jest On stwórcą nie tylko świata widzialnego i niewidzialnego, ale również symboliki chrześcijańskiej. Cyrkiel wpisany w solarny okrąg jest więc pięknym symbolem Chrystusa Symbolotwórcy.

Jak widzimy, i ten znak pięknie wskazuje nam na Chrystusa: Alfę i Omegę, Pierwszego i Ostatniego, Początek i Koniec, a także dawcę Wolności i Symbolotwórcę. Warto też zauważyć, że kształt symbolu konotuje solarnie, co wskazuje na dodatkowo na Jezusa Chrystusa. Choć więc anarcha na razie nie jest symbolem chrześcijańskim, może się takim stać, gdy się o to postaramy.
Kultura masek tekstylnych – Nad wyraz

Były już tu maseczki regionalne, patriotyczne, religijne, eleganckie ( a przynajmniej z pretensją do elegancji), folkowe, sportowe, humorystyczne i z delikatną nutą erotyzmu, a teraz przyszedł czas na literackie (a przynajmniej z pretensją do literackości). Oferuje je, wraz z torbami, kubkami i odzieżą sklep Nad wyraz. Reklamuje się ona jako „sklep zainspirowany osobliwościami polszczyzny, literatury i kultury polskiej”.
Zagrożone symbole – czaszka

O czaszce tropiciele piszą tak: SYMBOL CZASZKI. Bardzo mocno rozpowszechniony symbol obecny w dzisiejszej popkulturze. Szczególnie umieszczany na wszelkiego rodzaju ubraniach, widoczny również w grach komputerowych, w różnych subkulturach uważany za nieodzowny element ubioru. Znak często umieszczany na flagach pirackich, mający symbolizować strach i śmierć. Ma swój początek u okultystów, którzy przyzywali moce demoniczne do tego celu wykorzystując kości zmarłych…podczas obrzędów ważna była profanacja szczątków…takie…od wielu stuleci ten symbol towarzyszy wszelkim grupą okultystycznym i satanistycznym. noszący go przyzywa do siebie demona śmierci…daje mu jakby pozwolenie na to aby działał w jego życiu.. Doświadczenie wielu księży egzorcystów którzy w swojej posłudze trafiali na osoby noszące tego typu znaki wskazuje na to iż większość ludzi którzy nosili ten symbol doświadczało w swoim życiu wielkiego cierpienia. napaści złych duchów… rodziny takich osób doświadczały często niewytłumaczalnych chorób, smutku, depresji, myśli samobójczych czy nawet śmierci w dziwnych okolicznościach…. znak ten jest szczególnie rozpowszechniany przez grupy satanistyczne. i tak: CZASZKA I KOŚCI. Początki symbolu czaszki i dwóch skrzyżowanych kości jest nieznany. Znak jest dosyć stary i pojawiał się w chrześcijańskich katakumbach. W wiekach średnich był ozdobą nagrobków i występował w wielu tekstach – „memento mori” (pamiętaj o śmierci). W ostatnich czasach czaszka i skrzyżowane kości znaczą truciznę. Symbol pojawił się na fladze piratów – Wesoły Roger „Jolly Roger”. Znaczenie symbolu do Templariuszy. Radosny Roger – przypuszczalnie wziął swoją nazwę od terminu ‚jolie rouge’, jakim francuscy templariusze określali czerwoną flagę umieszczaną na jej okrętach wojennych, później wykorzystywaną przez piratów. Czaszka, kości i wolnomularstwo. Czaszka i skrzyżowane kości są również ważnym emblematem w masonerii, gdzie symbolizują krótkotrwałość materialnego świata. Jest również używana w rytuałach inicjacji jako symbol odrodzenia, może również symbolizować sefirota Dath w kabalistycznym drzewie życia, wycieczkę do wyższego królestwa rozumienia osiągalnego tylko przez duchową śmierć i odrodzenie.
A jednak…

Czaszka, zarówno sama, jak i z piszczelami, to stary i ważny symbol chrześcijański. Od czasów średniowiecza czaszka jest ikonicznym zapisem motta memento mori – pamiętaj o śmierci. Ma przypominać o krótkotrwałości życia ludzkiego na ziemi. Symbol czaszki prawdopodobnie nie był znany w starożytności chrześcijańskiej. Czaszka, jako symbol śmierci występowała często wraz z wizerunkami ropuchy i węża. Symbol ten upowszechnili jezuici, propagujący medytacje na temat śmierci wspomagane wpatrywaniem się w czaszkę. W kościele Santa Maria della Concezione w Rzymie, należącym do ojców kapucynów, znajdują się w podziemiach cztery kaplice wyłożone czaszkami, szkieletami i kośćmi ponad czterech tysięcy członków tego zakonu. W sztukach pięknych od szesnastego stulecia przedstawiano świętych modlących się ze wzrokiem utkwionym w czaszkę, często trzymaną w ręku. Czaszka jest atrybutem świętych: Franciszka z Asyżu, Nazariusza, Marii Magdaleny, Hieronima, Romualda i różnych świętych eremitów. Również od szesnastego wieku czaszka, niekiedy uskrzydlona występuje jako rzeźba, płaskorzeźba lub malowidło na nagrobkach. [Kopaliński, s. 54-55]

Na tym jednak nie kończy się chrześcijańska symbolika czaszki. John Baldock pisze tak: CZASZKA. Śmiertelność cielesnej powłoki. Zgodnie z legendą Golgota, miejsce Trupiej Czaszki, to miejsce, gdzie spoczywała czaszka Adama. [Baldock, s. 108] Jest więc symbol czaszki ściśle powiązany ze znakiem Krzyża Świętego. Nie ma tedy nic dziwnego w tym, że czaszka pojawia się w dolnych częściach krzyży, zarówno katolickich, jak i prawosławnych. To skojarzenie symbolu czaszki jest starsze, obecne w chrześcijaństwie od czasów starożytnych.

Szeroko tematykę czaszki praojca Adama spoczywającej u stóp Chrystusowego Krzyża omawiają zarówno John Baldock, jak i ks. Stanisław Kobielus. Baldock odwołuje się do starodawnej „Legendy Prawdziwego Krzyża”, zgodnie z którą Set, syn Adama otrzymał od anioła trzy nasiona z owocu Drzewa Poznania Dobra i zła, które włożył w usta ciała swego ojca przed jego pochówkiem. Z tych nasion wyrosło drzewo, z którego wykonano między innymi laskę Mojżesza, posiadającą liczne cudowne właściwości i belkę, która miała stać się główną kolumną świątyni Salomona. Nie dała się jednak użyć do tego celu, bo w cudowny sposób stawała się to za krótka, to za długa. Wrzucono ją więc do wody i przez wieki tkwiła w sadzawce Betezda, nadając jej uzdrawiających właściwości. Niedługo przed śmiercią Chrystusa wypłynęła i sporządzono z niej krzyż. Tak czaszka Adama jest związana z Krzyżem Chrystusa, nie tylko przez miejsce (Golgotę), ale też przez Drzewo, które najpierw było Drzewem Poznania i wskutek nieposłuszeństwa pierwszych ludzi drzewem grzechu, dzięki Ofierze Jezusa Chrystusa stało się Drzewem Odkupienia. [Baldock s. 68 -71]

Ksiądz Kobielus podaje trzy możliwe wytłumaczenia nazwy Golgoty jako Miejsca Czaszki: 1. skoro było to miejsce straceń, to poniewierały się tam czaszki straconych, 2. w pobliżu, być może na zboczach góry znajdował się cmentarz, za którego obecnością w tym miejscu przemawia fakt, że Józef z Arymatei posiadał tam grób, 3. na tym miejscu była złożona czaszka Adama. Wspomina też, że mogło chodzić po prostu o kształt wzgórza, przypominający czaszkę. Następnie zauważa, że tradycja żydowska łączyła grób Adama z innym miejscem w Jerozolimie, a mianowicie z górą Moria, czyli ze Wzgórzem Świątynnym. Chrześcijanie pochodzenia żydowskiego przenieśli te konotacje na Golgotę. W dawnych polskich pieśniach pasyjnych Golgota była nazywana Łysą Górą, co nasuwa skojarzenie z łysą czaszką. W szesnastowiecznej pieśni O umęczeniu pana Jezusowym nabożna kancyja znajdujemy taki fragment: Krzyż na swe plecy włożył, sam do góry Łysej ji nosił. Symboliczne umiejscowienie grobu Adama przez Żydów na górze Moria, a przez Chrześcijan na Golgocie wzmacnia uznanie tych gór za środek świata, axis mundi. Wzmiankę o tym znajdujemy w anonimowym poemacie O Krzyżu Pańskim, czyli o Drzewie Życia: Jest miejsce położone w samym środku świata, Zwane w mowie mieszkańców Judejską Golgotą. Rozważania o Golgocie jako środku świata będę jeszcze prowadził przy okazji pisania o symbolu drzewa, teraz zaś wrócę do grobu Adama i jego czaszki. Oczywiście to, że Chrystus poniósł śmierć w miejscu grobu Adama podkreśla to, że jest On Nowym Adamem. Dlatego motyw ten żywy jest w ciągu całych dziejów chrześcijaństwa. O pogrzebaniu Adama na Golgocie wpominała już syryjska księga Jaskinia Skarbów z drugiego wieku po Chrystusie. Pisali też o tym: Epifaniusz z Salaminy, Święty Hieronim ze Strabonu, rzymianki Paula i Eustochium. Następnie ksiądz Kobielus pisze o obecności wizerunku czaszki w graficznych przedstawieniach Ukrzyżowania, zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie i o szczególnym znaczeniu tego motywu dla prawosławnych staroobrzędowców. Czaszka pod krzyżem ma co najmniej podwójne znaczenie: nawiązuje do czaszki Adama znajdującej się na Golgocie i symbolizuje zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią. [Kobielus, s. 94-99]

Czaszka jako symbol chrześcijański z jednej strony ma więc przypominać o śmierci, jako jednej z ostatecznych rzeczy człowieka. Jest niejako graficznym zapisem sentencji memento mori. Z drugiej strony zaś jest silnie związana z Krzyżem Chrystusowym i symbolizuje zwycięstwo Jezusa Chrystusa nad śmiercią. Tę druga konotację wzmacniają też skrzyżowane piszczele umieszczane pod czaszką.