
O tym symbolu zagrożeniowcy piszą tak: NIESKOŃCZONOŚĆ. Matematyczny symbol nieskończoności jest przedstawiany jako lemniscate, leżące poziomo osiem. Został wymyślony w 1655 przez matematyka Janie Wallis, a jako wstęga został zapisany po raz pierwszy przez Bernoulli-ego czterdzieści lat później. Leminiscate jest wzorowany na modelu wstęgi Mobiusa (którego nazwa pochodzi od nazwiska XIX wiecznego matematyka Mobiusa). Mobius jest pasem papieru który jest skręcany i przymocowany w końcach, formujący dwie wymiarowe powierzchnie. Religijny aspekt symbolu nieskończoności nie bierze jego matematycznych początków. Symbole te, zostały znalezione jako rzeźby w tybetańskiej skale przedstawiające Ouroboros-a lub węża nieskończoność, który często jest przedstawiany w tym właśnie kształcie. W tarocie lemniscate reprezentuje równowagę sił, nieskończoną świadomość i moc ezoteryczną i często jest kojarzona z kartą I – pierwszą Magiem.
A jednak …
Lemniskata (tak to się pisze po polsku, a nie lemniscate) jest, a przynajmniej może być symbolem, chrześcijańskim.
Człowiekowi religijnemu, myślącemu symbolicznie (a ludzi religijnych cechuje właśnie myślenie symboliczne) nieskończoność kojarzy się przedewszystkiem z nieskończonym Bogiem. Nic więc dziwnego, że symbol, który początkowo odnosił się jedynie do nieskończoności w sensie matematycznym, z czasem zaczął być odnoszony do nieskończoności w sensie metafizycznym. A nieskończoność metafizyczna to w pełnym sensie Bóg. Oczywiście mogły się pojawić i z czasem się pojawiły także interpretacje okultystyczne. Trzeba jednak pamiętać, że wszystkie nieskończoności okultystyczne są tylko marnym cieniem nieskończoności Boga. A cień nigdy nie jest w stanie przesłonić słońca. A tym bardziej Słońca.

Nic więc dziwnego, że symbol nieskończoności zaczął się pojawiać także w kontekście wybitnie chrześcijańskim. Powyżej widzimy witraż z kościoła św. Józefa Robotnika w Rybniku. Na wielu miejscach już pisałem, że w przypadku symboli mających zarówno znaczenia chrześcijańskie, jak i niechrześcijańskie, warto, gdy używa się ich w chrześcijańskim kontekście, wzmocnić ich znaczenie przez dołączenie symboliki typowo chrześcijańskiej. Tak właśnie jest w tym przypadku – symbol nieskończoności został połączony z literami alfa i omega, wskazującymi dobitnie na Jezusa Chrystusa (być może użycie małej litery alfa sprawia, że nie dla wszystkich jest to czytelne). Daje to szerokie pole do medytacji o Nieskończonym Bogu, który uniżył się, by stać się człowiekiem. Na dwie natury – boską i ludzką, współistniejące w Jezusie Chrystusie wskazuje zarówno użycie litera Alfa i Omega, jak też kształt symbolu, składającego się z dwóch jednakich części. Wszystkie zaś symbole składające się z dwóch jednakich lub bardzo podobnych do się części wskazują dobitnie na dwie natury Pana Naszego Jezusa Chrystusa.

Tu zaś widzimy potrójną lemniskatę na osiemnastowiecznej chrzcielnicy w Pstrążnej. Tutaj nieskończoność Boga jest powiązana z prawdą o Trójcy Świętej. I znów mamy doskonały temat do medytacji. Co się zaś tyczy obecności podobnych symboli w religiach niechrześcijańskich i to już przed wprowadzeniem lemniskaty do matematyki, to i tu nie ma problemu. Pisałem już w tekście o cyrklu, że symbolika chrześcijańska nie została wymyślona przez człowieka, ale stworzona przez Boga i człowiek ją tylko odkrywa. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że niektóre jej elementy odkryli także wyznawcy religij niechrześcijańskich, w których tkwią wszak ziarna prawdy.

Wróćmy jeszcze na chwilę do matematyki. To swoją drogą fascynujące, w jak wielu miejscach symbole chrześcijańskie opierają się na matematyce. To kolejny dowód na to, że człowiek je tylko odkrywa, a nie tworzy, podobnie jak prawa matematyczne właśnie. Co zaś się tyczy lemniskaty, to matematyka, poza symbolem nieskończoności zna kilka figur geometrycznych o podobnym kształcie, zbiorczo określanych tą nazwą.










































