Wśród moich aktywności internetowych jest i ta, że należę do grona Lokalnych Przewodników Google. Aktywnie uzupełniam mapy, mam już dość wysoką rangę, mam nadzieję, że będzie ona nadal rosnąć. W ramach tej aktywności czytam też opinie innych lokalnych przewodników. Ostatnio natknąłem się na twórczość nietypowego LP w moich stronach. O rybnickim pomniku przyrody nieożywionej, Głazie Oskara Michalika napisał on tak:
Tego Głazu już tam nie ma, pozostała po nim tylko dziura w ziemi i zniknęły też tablicę informacyjne i brak w internecie jakichkolwiek informacji co mogło się stać z tym głazem a odkrywa głazu Pan Oskar Michalik zginą przejechany przez kierowcę samochodu, był miłośnikiem przyrody i lokalnym przewodnikiem map Google z najwyższym poziomem jaki tu można maksymalnie osiągnąć i miał na swoim rowerze przejechane tysiące kilometrów i podróżował na swoim rowerze po całej Polsce. Jego historia jest opisana na Wikipedii.
Wpis ten jest swego rodzaju twórczością literacką nie mającą wiele wspólnego z rzeczywistością. Głaz nadal jest na swoim miejscu, a Oskar Michalik nie był lokalnym przewodnikiem map Google z najwyższym poziomem, bo zginął w 1996 roku, na długo przed powstaniem map Google, a nawet samego Google. Nie jest to jednak prosty błąd, a jak mniemam, celowa stylizacja, bo inne opinie tego przewodnika są równie barwne.
O Castoramie: Wszystko tam jest tylko trzeba mieć kasę. Nie jest to miejsce dla biedaków. Wszystkie produkty są najlepszej jakości i są warte swojej ceny.
O Biedronce: Biedronka była kiedyś fajna do pułki nie zaczęła dawać tu i tam i syfa złapała a o korona wirusie już nawet nie wspomnę. Wszystkie produkty ma bardzo nizkiej jakości a zwłaszcza parówki które na następny dzień zielenieją i są slimate. Nie posiada żadnych zdrowych produktów oprócz soku pomidorowego. Jest to Najgorszy market w mieście, prawie w ogóle nic tam nie ma. Nie polecam robić tam zakupów. Mają drogo i pobierają aż potrójny podatek VAT.
Znów o Biedronce: Biedronka fajny sklep tylko panie które tam pracują są mało atrakcyjne.
O Lidlu: Fajne miejsce. Jedyne czego brakuje to ubikacje. Dla czego nie masz ubikacji dla klientów Lidlu? Czy się kiedyś tego do wiemy?
O „Chatce Shreka” (budynek gospodarczy nad stawem w lesie w okolicach Rybnika): Super miejsce na wycieczkę rowerową z dziewczyną. Można tam też spotkać dziki i sarny. Widziano nawet pume.
O Parku Staromiejskim w Żorach: Fajne miejsce a odnowy parku nie będzie bo Unia Europejska nie chcę dać kasy na odnowienie za brak suwerenności naszego państwa a zawdzięczamy to wszystko wyborczą PiS-u i apelujcie teraz do tych wyborców by odnowili wam ten Park. Zakochane pary nadal się tam spotykają i całują na języczki więc widoczne nie jest aż tak źle z tym parkiem.
O Patku Botanicznym Piaskownia: Fajne miejsce tylko zaniedbane trochę, jest mało ludzi, miejsce jest w lesie na uboczu i można spotkać tam też ludzi z Ukrainy oraz dziki, obiekt jest własnością Urzędu Mista Żory. Są tam wędkarze i łowią w tym jeziorku ryby. Idealne miejsce by napisać się piwka, w ogóle nie ma tam patroli Policji. Można też rozbić tam namiot i zostać na całą noc i wszystko za friko Free. Na dziko jest super jak się ma jeszcze dziewczynę, a jak masz dwie albo trzy to masz już Paradise.
Kiedyś tego rodzaju literatura rozwijała się na blogach, teraz blogi już są niemodne, więc rozwija się gdzie indziej, nawet w najbardziej nieprawdopodobnych miejscach, takich jak mapy Google. Odnoszę wrażenie, że tworzenie takich opisów, a także zdjęć, na których więcej jest autoportretów autora niż widoków opisywanych miejsc jest też wirtualnym odpowiednikiem tego rodzaju grafficiarstwa, które polega na umieszczaniu wyszukanego podpisu autora na odwiedzanych obiektach.
Ten tekst sprzed dziesięciu lat dobrze oddaje moje rozumienie konserwatyzmu. Jeśli kiedyś uda mi się wydać „Perły w kupie gnoju”, czyli zbiór mojej konserwatywnej publicystyki z lat 2007-2013, będzie musiał się w tym zbiorze znaleźć.
Chyba każdy z nas zauważa, że jednym z najszybciej zmieniających się aspektów ludzkiego życia jest pisanie. Coraz rzadziej piszemy piórem, ołówkiem, czy nawet długopisem, coraz częściej zaś za pomocą różnego rodzaju klawiatur, oczywiście najczęściej komputerowych, ale także telefonicznych. Jest oczywiste, że te zmiany nie są zjawiskiem izolowanym. Procesom o charakterze ilościowym towarzyszą także jakościowe. Pismo odręczne nie tylko traci na znaczeniu, ale również ulega daleko idącym przekształceniom.
Z dosyć spektakularnym przykładem takiego przekształcenia mamy do czynienia obecnie w Czechach. Tradycyjne czeskie pismo odręczne jest dosyć skomplikowane, a dla cudzoziemców często wręcz trudne do odczytania, z racji całkowicie odmiennego niż w innych językach sposobu pisania kilku liter: wielkich Q, S, Z, małych r, z. Dlatego w sumie nie ma nic dziwnego, że to właśnie w tym kraju podjęto próbę reformy tego pisma, trzeba przyznać, że dosyć radykalnej. Grupa pedagogów związanych z Uniwersytetem Karola w Pradze: Radana Lencová, Tomasz Brousil i…
Oprócz paru ciekawych informacyj z historii symboliki, jest to pomieszanie przekręconych faktów i fałszu. Przykład: wspomniana „sekwencja” po pierwsze nie jest sekwencją czyli pieśnią liturgiczną, lecz motetem z XV wieku:
Poza tym nie ma żadnych dowodów na rzekome stosowanie symbolu lwa dla Jezusa Chrystusa w literaturze i sztuce chrześcijańskiej.
Chciałem mu odpowiedzieć na jego stronie, lecz mój komentarz nie został opublikowany. Odpowiadam więc tutaj. W celu podważenia mojej argumentacji, ksiądz Olewiński podważył istnienie sekwencji Ave Maria (Virgo Serena) uznając ją za późnośredniowieczny motet. Świadomie lub nieświadomie pomylił dwa utwory o tym samym tytule. Motet owszem istnieje i jest luźno oparty na sekwencji. Oto tekst sekwencji:
Ave Maria, gratia plena,
Dominus tecum—virgo serena.
Benedicta tu in mulieribus—
que peperpisti pacem hominibus
et angelis gloriam.
Et benedictus fructus ventris tui –
qui coheredes ut essemus sui
nos, fecit per gratiam.
Per hoc autem Ave
Mundo tam suave,
Contra carnis iura
Genuisti prolem
Novum stella solem
Nova genitura.
Tu parvi et magni,
Leonis et agni,
Salvatoris Christi
Templum extitisti,
Sed virgo intacta.
Tu floris et roris,
Panis et pastoris,
Virginum regina
Rosa sine spina,
Genitrix es facta.
Tu civitas regis iusticie,
Tu mater es misericordie,
De lacu fæcis et miseriæ
Pænitentem reformans gratie.
Te collaudat celestis curia,
Tibi nostra favent obsequia,
Per te reis donatur venia.
Per te justis confertur gratia.
Ergo maris stella,
Verbi Dei cella
Et solis aurora,
Paradisi porta,
Per quam lux est orta,
Natum tuum ora,
Ut nos solvat a peccatis,
Et in regno claritatis
Quo lux lucet sedula,
Collocet per secula. Amen.
A oto tekst motetu:
Ave Maria, gratia plena,
Dominus tecum, Virgo serena.
Ave cujus conceptio,
solemni plena gaudio,
celestia, terrestria,
nova replet letitia.
Ave cujus nativitas,
nostra fuit solemnitas,
ut lucifer lux oriens
verum solem preveniens.
Ave pia humilitas,
sine viro fecunditas,
cuius annunciatio
nostra fuit salvatio.
Ave vera virginitas,
immaculata castitas,
cuius purificatio
nostra fuit purgatio.
Ave preclara omnibus
angelicis virtutibus,
cujus fuit assumptio
nostra glorificatio.
O Mater Dei,
memento mei. Amen.
Jak widać, są to dwa różne utwory i trudno je pomylić. A jednak Ksiądz Olewiński je pomylił. Świadczy to o słabej jakości przeprowadzonej przez niego kwerendy źródeł. Jeżeli zawsze ją tak prowadzi, to warto się zastanowić nad wiarygodnością jego publicystyki. O samej sekwencji napisałem już osobny tekst, więc nie będę się powtarzał. Przypomnę tylko, że była ona przed soborem trydenckim śpiewana na święto Niepokalanego Poczęcia NMP, Oczyszczenia NMP i Nawiedzenia NMP i zamiennie z inną sekwencją na Zwiastowanie. Cała argumentacja mojego adwersarza oparła się na uznaniu sekwencji za motet, toteż i ja nie muszę już podnosić innych argumentów. Uważam, ze tezę o słuszności uznawania Lwa za symbol DNJC wystarczająco udowodniłem w swoim pierwszym tekście.
Praktycznie zawsze sprawdza się prawidłowość, że przy dziełach filmowych powstających cyklami, począwszy od trzeciego elementu takiego cyklu da się zaobserwować wyraźne obniżenie jakości. Dotyczy to zarówno filmów animowanych (Shrek, Epoka lodowcowa), jak fabularnych (Nieśmiertelny/Highlander) i seriali (Oficerowie). Oczywiście od tej prawidłowości występują też liczne wyjątki, które nawet można podzielić na dwie kategorie. Pierwszą stanowią ekranizacje wielotomowych cykli powieściowych, które to cykle z reguły trzymają poziom do siódmego tomu. Toteż i takie ekranizacje mogą liczyć do siedmiu filmów bez utraty poziomu. Przykładem może służyć cykl potterowski. Drugą grupę wyjątków stanowią te cykle, których trzecie części nie rozwijają wątków pierwszych dwóch, ale w luźnym związku opowiadają nową historię z nowymi bohaterami. W tej kategorii za wzorcowy przykład służyć może film „Król Lew 3. Hakuna Matata”. Jest to jednak jeden z tych, wbrew powszechnej opinii niezwykle rzadkich, wyjątków, które potwierdzają regułę. Z bohaterami tej produkcji nakręcono bowiem jeszcze kilka filmów, bez wyjątku…
Wracam do omawiania tych wersetów Biblii, które w różnych przekładach mają różne, często skrajnie różne znaczenie. Dziś przyjrzę się fragmentowi Psalmu 19(18). Ojciec Jacek Bolewski SJ pisał: „Niebiosa głoszą chwałę Boga, dzieło rąk jego nieboskłon obwieszcza. Dzień dniowi głosi opowieść, a noc nocy przekazuje wiadomość”. (Ps 19,2n) Idzie tutaj o modlitwę wielbienia Boga, jednak jej głos jest tajemniczy; wielbienie dokonuje się „bez mówienia i bez słów, głosem, którego nie słychać”. ( aczkolwiek polskie przekłady Ps 19,4 mówią coś przeciwnego: „Nie jest to słowo, nie są to mowy, których by dźwięku nie usłyszano”!) Tak to przynajmniej wyglądało dwie dekady temu. Zobaczmy jak jest teraz, gdy przekładów mamy więcej.
Biblia Tysiąclecia
Nie jest to słowo, nie są to mowy, których by dźwięku nie usłyszano; ich głos się rozchodzi na całą ziemię i aż po krańce świata ich mowy.
Biblia Warszawska
Nie jest to mowa, nie są to słowa, Nie słychać ich głosu…A jednak po całej ziemi rozbrzmiewa ich dźwięk I do krańców świata dochodzą ich słowa…
Biblia Warszawsko-Praska
wszystko bez słów i przemówień, nie można usłyszeć ich głosu. Lecz na świat cały idzie ich nauka, wieści przekazują aż po krańce ziemi,
Biblia Paulistów
Nie są to słowa ani mowy, których nie można usłyszeć. Ich głos się rozchodzi po całej ziemi i aż po krańce świata ich mowy.
Biblia Gdańska
Niemasz języka ani mowy, gdzieby głosu ich słychać nie było. Na wszystkę ziemię wyszedł porządek ich, a na kończyny okręgu ziemi słowa ich;
Nowa Biblia Gdańska
Bez mowy, bez wyrazów, nie słychać ich głosu. Jednak na całej ziemi rozchodzi się ich dźwięk, a ich słowo aż na krańce świata, gdzie słońcu namiot postawił.
Uwspółcześniona Biblia Gdańska
Nie ma języka ani mowy, w których nie słychać ich głosu. Ich zasięg rozchodzi się po całej ziemi i na krańce świata ich słowa.
Biblia Brzeska
Nie masz w nich ani powieści, ani słów, ani słuchać głosu ich. A wszakoż pomiar ich wyszedł na wszytkę ziemię, a słowa ich aż do kończyn świata,
Biblia Poznańska
Nie jest to mowa, nie są to słowa, których dźwięku by nie usłyszano; po całej ziemi głos ich się roznosi, a słowa ich – po krańce świata
Biblia Jakuba Wujka
Nie masz języków ani mów, które by nie słyszały głosów ich. Na wszytkę ziemię wyszedł głos ich i na kończyny okręgu ziemie słowa ich.
Biblia Mesjańska
Nie jest to mowa, nie są to słowa, Nie słychać ich głosu… A jednak po całej ziemi rozbrzmiewa ich dźwięk I do krańców świata dochodzą ich słowa…
Biblia Nowego Świata
Nie jest to mowa, nie ma też słów; nie słychać ich głosu. Na całą ziemię wyszedł ich sznur mierniczy, a ich wypowiedzi – po kraniec żyznej krainy.
Biblia Lubelska
Bez słowa i bez mówienia, nie można dosłyszeć ich głosu…Na całą ziemię rozchodzi się ich echo, aż po krańce ziemi ich brzmienie.
Biblia Pierwszego Kościoła
A nie są to wypowiedzi, ani zdania, których by brzmienia nie było słychać, bo po całej ziemi ich głos się rozchodzi, po krańce świata ich słowa.
Uwspółcześniona Biblia Księdza Wujka
Nie są to słowa, ani mowy, których by głos nie był słyszany. Na wszystką ziemię wyszedł głos ich i na krańce ziemi słowa ich.
Biblia Leopolity
Niemasz takich językow ani mow, przez ktoreby niesłychane były ich głosy. Po wszystkiey ziemi rozszedł się ich głos ich i na granice okręgu świata słowa ich.
Wulgata
non est sermo et non sunt verba quibus non audiatur vox eorum in universam terram exivit sonus eorum et in finibus orbis verba eorum
ἐν τῷ ἡλίῳ ἔθετο τὸ σκήνωμα αὐτοῦ· ouk eisín laliaí oudé lógoi, ón ouchí akoúontai ai fonaí aftón: eis pásan tín gín exílthen o fthóngos aftón kaí eis tá pérata tís oikouménis tá rímata aftón. en tó ilío étheto tó skínoma aftoú:
Podział mniej więcej pół na pół. Siedem przekładów polskich mówi o słowach niesłyszalnych, dziewięć o słyszalnych. Nie ma prawidłowości, bo i katolickie mają obie formy i protestanckie i stare i nowe. Rzecz znamienna, udziwnione przekłady („mesjański” i jehowicki) maja prawidłowe sformułowanie. Wulgata jest tu niejednoznaczna, można ją dwojako odczytać.
Każdego roku stawiam sobie cztery cele dotyczące mojej internetowej pisaniny. Dotyczą one moich blogów, stron na facebooku, mojego kanału na YouTubie i Grupy Udostępniania Ankiet Naukowych. Niedawno pisałem, że Mój kanał na Youtubie zrealizował już swój cel na ten rok.
Teraz cel zrealizowała Grupa udostępniania ankiet naukowych na Facebooku pomyślana jako pomoc dla studentów i uczniów, którzy nie mają gdzie szukać respondentów do swoich ankiet. Zachęcam do wstępowania do grupy. Żeby była naprawdę sprawna, potrzeba kilku tysięcy członków, ale wiem, ze to nierealne w bliskim czasie. Dlatego cel na rok 2018 określiłem na 300 członków. Został on zrealizowany, dlatego na rok kolejny podniosłem go do poziomu 400. Ten też został zrealizowany ze sporym naddatkiem. Na koniec roku grupa liczyła 468 członków. Celem na 2020 było 500 członków. Zrealizowano 843 członków. Plan na rok bieżący opiewał na 900 członków. To nie jest wygórowany cel, dlatego zachęcam czytelników do pomocy młodym ludziom. Cel już został zrealizowany, gdyż obecnie grupa liczy 914 członków. Mam nadzieję, że w tym roku zdoła jeszcze przekroczyć 1000, a nawet 1100, czy 1200.
Pozostały więc jeszcze dwa cele:
1.Moje blogi. Najważniejszym moim blogiem jest, podobnie jak od lat,. Kultura Okiem Svetomira W roku 2018 wróciłem do pisania co najmniej dwa razy w tygodniu (z małymi wyjątkami), z tym że teksty są znacznie krótsze niż kiedyś. Połowa tekstów jest o literaturze, są to omówienia książek czytanych w ramach facebookowego wyzwania Przeczytam 52 książki w danym roku. Gdyby ktoś chciał mi przysłać jakieś książki do recenzji, to chętnie przyjmę i zrecenzuję. Pozostałe teksty dotyczą różnych innych dziedzin kultury. Moim zamiarem na 2018 rok było wprowadzenie bloga do pierwszej setki rankingu blox.pl i udało się to zrealizować z naddatkiem. Blog był w pierwszej setce przez większość roku, najwyżej uplasował się na 43. miejscu. Dlatego na rok kolejny podnoszę poprzeczkę. Chcę choć raz wejść do trzydziestki, a z setki przez cały rok nie wypaść. Obydwa cele udało się zrealizować do kwietnia, ale z końcem tego miesiąca zamknięto Bloksa. Musiałem przenieść się na WordPressa i walkę o pozycję mojego bloga zacząć od nowa. W 2019 miałem 4979 wyświetleń. Planem na 2020 to 10 000 wyświetleń. Zrealizowałem 16760 wyświetleń. Planem na 2021 jest 15 000 wyświetleń.
Mam też plan dla swojego drugiego bloga. Rok Boży miał w 2019 roku 272 wyświetlenia. Celem na 2020 było 600 wyświetleń. Zrealizowano 1921 wyświetleń. Celem na 2021 jest 1200 wyświetleń. Plany obydwu blogów zostały w 2020 zrealizowane z nawiązką. W tym roku też zapewne będą, bo już zrealizowałem je w ponad 50%. KOS ma obecnie 8746 wyświetleń, a RB 801 wyświetleń.
2. .Strona Refleksje o postępie – antologia na Facebooku powstała jako reakcja na agresję pewnego postępowca pod moimi wypowiedziami. Służy ona krytyce niemądrego postępu (nie jakiegokolwiek postępu). W dalekiej przyszłości antologia może przybrać formę książkową. Zamierzałem w roku 2018 dorzucić kilkadziesiąt cytatów i tak uczyniłem. Proszę o nadsyłanie pomysłów i lajkowanie strony. Celem na rok 2018 było 100 obserwujących. Nie zostało to osiągnięte, dlatego na rok kolejny też celem było 100 obserwujących, ale z pewną modyfikacją.
Założyłem mianowicie drugą grupę facebookową, poświęcona wspomnianym wyżej blogom okresowym. Od kilku lat prowadziłem trzy blogi poświęcone kolejnym okresom Roku Liturgicznego: „Prawdziwe Boże Narodzenie”, „Prawdziwy Wielki Post” i „Prawdziwa Wielka Noc”. Po przeprowadzce na wordpressa, zastąpiłem je blogiem Rok Boży. W 2018 roku postanowiłem treść tych blogów udostępnić także na Facebooku, dlatego powołałem do życia stronę „Rok Boży„. W przyszłości chciałbym, aby na tej stronie pojawiały się także materiały innych autorów. Dlatego równolegle założyłem grupę „Katolicy rozmaici – bez polityki„, na którą proszę wrzucać propozycje treści dla strony. Docelowo grupa ta ma także służyć dyskusjom na wszystkie tematy dotyczące religii katolickiej. Z kolei w roku 2020 założyłem stronę „Kultura masek tekstylnych”poświęconą moim antropologicznym badaniom nad kulturowymi aspektami pandemii.
Dlatego te sto obserwujących było na 2019 rok celem wspólnym dla obydwu stron. Cel uznaję za zrealizowany, gdy ten poziom osiągnie którakolwiek z nich. Na początku 2019 Refleksje miały 37 obserwujących a Rok Boży 33. Cel został zrealizowany. Na koniec roku Rok miał 100 obserwujących a Refleksje 35. Celem na 202o było 150 dla Roku, i 50 dla Refleksyj. Osiągnięto 140 dla RB, 37 dla RoP i 36 dla KMT. Cel nie został zrealizowany. Cel na rok bieżący to 250 łącznie. Obecnie jest 213, więc z realizacją nie powinno być problemów. Mimo wszystko jednak ten cel będzie z całej czwórki do zrealizowania najtrudniejszy, bo na razie osiągnąłem sumę 215, a więc cel został zrealizowany w 5%.
W 2020 tylko połowa celów została zrealizowana. Miała na to wpływ pandemia, która uderzyła głównie w mój kanał na YT, po prostu nie miałem tam co wrzucać. Natomiast GUAN pięknie się rozwinęła dzięki edukacji zdalnej. Mam nadzieję, że w roku kolejnym uda się zrealizować wszystkie cele . Dziękuję za uwagę i zapraszam do współpracy – czytania, oglądania, subskrybowania i lajkowania.
Przenoszenie najpopularniejszych seriali telewizyjnych na duży ekran jest jednocześnie atrakcyjne, jak też zarazem ryzykowne, zarówno pod względem artystycznym, jak też finansowym. Mimo ryzyka atrakcyjność tego typu przedsięwzięć jest na tyle duża, że co rusz ktoś gdzieś się za nie zabiera. Ostatnimi czasy awansu na bohatera kinowego doczekał się jeden z najsłynniejszych serialowych niedźwiedzi brunatnych całego świata i zaświata, a mianowicie Yogi z Jellystone. Poświęcony mu amerykański film 3D z 2010 roku, zatytułowany po prostu „Miś Yogi” zrealizowany został w modnej ostatnio konwencji kina aktorsko-animowanego. Postacie Yogiego, Bubu i mieszkającego z tymi dwoma misiami w jednej jaskini żółwia żabiogębego są narysowane, zaś ludzie grani przez żywych aktorów. Akcja filmu opiera się na trzech zasadniczych wątkach. Pierwszy stanowią, podobnie jak w serialu, ciągłe usiłowania Yogiego mające na celu zdobycie jak największej ilości pełnych koszy piknikowych, kończące się zazwyczaj zabawnymi niepowodzeniami. Drugim jest romans strażnika Smitha i przybyłej do parku zwariowanej dokumentalistki…
Od jakiegoś czasu regularnie przypominam moje stare teksty blogowe, opublikowane 10 lattemu. Dziś padło na tekst, który przypominałem już kilka razy i przypomnę jeszcze wiele razy, bo jest stale aktualny.
Kościół od samych swoich początków, po czasy dzisiejsze, a najpewniej aż po kres czasów, musi zmagać się z rozmaitymi herezjami. Jest to zjawisko poniekąd naturalne. Tam gdzie rośnie pszenica, tam też plenią się i chwasty. Każdy wiek ma swoje, nowe herezje. Nie oznacza to jednak, że te stare przestały istnieć. Monofizytyzm, nestorianizm, marcjonizm nie wzbudzają już wielkich emocyj, nie budzą sporów, takich, jak w pierwszych wiekach dziejów Kościoła. Może jedynym wyjątkiem jest negujący boskość Chrystusa, a co za tem idzie także i naukę o Trójcy Świętej, arianizm, który co jakiś czas odżywa w nowych postaciach, w ostatnich czasach na przykład w formie nauk Świadków Jehowy. Jednak i te trzy wymienione powyżej, chociaż większości katolików ich nazwy albo nic nie mówią, albo są tylko pojęciami z zamierzchłej historii Kościoła, co jakiś czas dają o sobie znać. Pojawiają się jednak nie w postaci pełnej, ale raczej szczątkowej, fragmentarycznej, a przy tem…
W roku 2019, przy okazji synodu amazońskiego w Watykanie zagościły figurki pochodzące z przedchrześcijańskiej kultury Ameryki Południowej. Wielu katolików było tym faktem oburzonych, widząc w nim bluźnierstwo czy bałwochwalstwo. Należał do nich prawicowy dziennikarz Piotr Lisicki, który tak się o tym wypowiedział: Po tym, jak te figurki wylądowały w Tybrze, papież Franciszek zabrał głos i powiedział, że jako biskup Rzymu przeprasza za to, co się wydarzyło. Ale przeprasza nie tych katolików, którzy uważają, że ich wiarę się podkopuje. Gdyby to nie był wzgląd na osoby, to moglibyśmy wprost powiedzieć, że mamy do czynienia niemal z aktem bluźnierstwa (…) Bo czym innym jest wprowadzenie pogańskich figurek do katolickiej świątyni? Tradycyjny język nie znałby innego pojęcia, niż właśnie to (bluźnierstwo – red.). No ale żyjemy w XXI wieku, wszyscy dialogują, więc powiedzmy, że może nie było to bałwochwalstwo czy bluźnierstwo, czym byłoby w normalnym języku, tylko że był to akt niestosowny, urażający uczucia.
A jednak ……..
Te figurki doskonale wpisują się w system symboliki chrześcijańskiej, chociaż pochodzą z kultury bardzo odległej od tych, z których ta symbolika wyrosła.
Najpierw warto poczytać, co o tych figurkach mówi ojciec dr hab. Tomasz Szyszka, prof. UKSW, należący do Zgromadzenia Słowa Bożego: Osobiście całego tego zamieszania z Pachamamą na synodzie poświęconym Amazonii nie rozumiem. Pachamama jest fenomenem z zakresu religijności andyjskiej – i tylko andyjskiej. To właśnie tam, wysoko w górach, w dawnych czasach, gdzie Indianie andyjscy byli całkowicie uzależnieni od ziemi, zrodziła się koncepcja Pachamamy.(…) Przetłumaczenie tej nazwy np. na język polski jest trudne, a nawet dosyć karkołomne. Wyraz składa się z dwóch członów: pacha i mama. Wielką trudność przysparza wytłumaczenie terminu pacha. W tradycji andyjskiej pacha odnosi się do czasu (rozumianego wg tradycji andyjskiej) oraz do przestrzeni (również pojmowanej wg logiki andyjskiej). Jest to więc andyjska koncepcja czasoprzestrzeni, którą fachowo określa się jako „obfitość archetypów wywodzących się z kultu ziemi”. Mówiąc jednak językiem bardziej przystępnym, dla Indian andyjskich ziemia nie jest jedynie materią – rzeczywistością pozbawioną życia. Jest ona raczej interpretowana przez nich jako osobowy symbol obiegu życiowych sił, najpełniej wyrażających się w aspekcie płodności.(…) Pachamama jest bezpośrednio związana z tradycją uprawy roli oraz kultem płodności ziemi, w kontekście świata andyjskiego. Tamtejsze społeczności w obliczu licznych zagrożeń dla swojej egzystencji dążyły do wielowątkowego zabezpieczenia swojego życia w tych bardzo trudnych okolicznościach, wysoko w Andach. Tamtejsi Indianie nie tworzyli jednak wizerunków Pachamamy. Jest ona traktowana jako źródło życia (umożliwiająca życie), ale przypisywanie Pachamamie rangi bogini wydaje się wielkim nieporozumieniem albo nadinterpretacją. To prawda, że Indianie andyjscy dostrzegają konieczność „opiekowania się” Pachamamą i składają stosowne dary, ale wynika to z ich dogłębnego przekonania, że czują się od ziemi-Pachamamy mocno uzależnieni. W Pachamamę nie tyle się wierzy, co okazuje się szacunek, czując się od niej uzależnionym. Pięknie oddaje to stwierdzenie, że rolnik andyjski nie tyle produkuje, ile zajmuje się kultywacją ziemi, która daje pożywienie potrzebne mu do życia. Dzięki składanym ofiarom człowiek andyjski ma poczucie zabezpieczenia swojej egzystencji i staje się niejako partnerem Pachamamy. Kończąc ten wątek, chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że Pachamama jest fenomenem andyjskim, który można zrozumieć pod warunkiem uwzględnienia wielu istotnych zrębów kultury andyjskiej.
Eklezja i Synagoga
Jest więc owa Pachamama, przedstawiona w tych figurkach personifikacją sił natury. Choć takie personifikacje wydają się nam na pierwszy rzut oka czymś ewidentnie pogańskim, to mają ugruntowane miejsce w symbolice chrześcijańskiej i gdy wśród katolików dominowało jeszcze myślenie symboliczne (które moim zdaniem należy przywrócić) odgrywały naprawdę ważną rolę. Te skojarzenia pogańskie nie są bezpodstawne. Chrześcijaństwo zaczerpnęło personifikacje z kultury rzymskiej. Pogańskiej kultury rzymskiej. Tak o rzymskich personifikacjach pisze Jan Parandowski: Charakterystyczną stroną religii rzymskiej jest tłum personifikacji, czyli uosobionych pojęć moralnych, uczuć ludzkich itp. Była Fides (Wierność), przedstawiana z kłosami i koszem pełnym owoców; Concordia (Zgoda), z rogiem obfitości; Honos i Virtus (Honor i Dzielność), oboje uzbrojeni; Spes (Nadzieja), z kwiatem w dłoni; Pudicitia (Wstydliwość), w grubej zasłonie; Clementia (Łagodność), z berłem w ręce, wyobrażająca łaskawość panującego cesarza; Pax (Pokój); Iuventus (Młodość), czczona w osobnej kaplicy w celi Minerwy kapitolińskiej; Hilaritas (Wesołość), a nawet Dies Bonus — Dzień Dobry! Grecy potworzyliby z tych wszystkich bóstw miłe i zajmujące postacie mieszające się do życia ludzkiego, osnute jakimiś legendami, opromienione poezją. Rzymianie umieli tylko wybudować im mnóstwo świątyń, naznaczyć święta i ofiary. Tylko jedna z tych personifikacji nabrała więcej życia. Był to Mercurius (Merkury), uosobienie sprytu handlowego. Ale i on zawdzięczał swe powodzenie temu, że Grecy uznali go za swojego Hermesa. Rzymianie przekonali się wówczas, że mu w tych greckich szatach bardzo do twarzy, polubili go szczerze i po wszystkich krajach stawiali mu posągi jako opiekunowi rzymskiego handlu, który w ślad za zwycięskimi legionami szedł na podbój świata. O ile greckich bogów, mających ewidentnie personalny charakter nie dało się wprowadzić do chrześcijaństwa, bo ewidentnie kłóciłyby się z chrześcijańskim monoteizmem. Z rzymskimi personifikacjami takiego problemu nie było. Siostra Forstner, wskazując na przejęcie personifikacyj z pogaństwa zauważa, że o ile w religiach pogańskich, np. rzymskiej personifikacje były bogami drugiej kategorii, a w chrześcijaństwie odgrywają już tylko podrzędną rolę. Tak na przykład Coelus, personifikacja sklepienia niebieskiego jest podnóżkiem a personifikacja źródła znajduje się u źródeł symbolicznego strumienia chrztu. Na murach kościołów i na kartach ksiąg pojawiały się personifikacje nauk, sztuk wyzwolonych, etapów życia ludzkiego i innych pojęć, nie mające charakteru stricte religijnego. Nie brakowało jednak w dziejach Kościoła personifikacyj ściśle religijnych. W pierwszej kolejności uważano za takie wizualne przedstawienia aniołów i demonów, które będąc czystymi duchami, nie maja nie tylko ciał, ale też jakichkolwiek widzialnych postaci. Kolejną grupą personifikacji byli oranci, obecni w sztuce chrześcijańskiej od czasów katakumb. Ich wizerunki, postaci ludzkich ze wzniesionymi ramionami, również występowały w religiach pogańskich. Nie są to wizerunki konkretnych ludzi, dlatego zalicza się je do personifikacyj. Do najpopularniejszych personifikacyj zalicza się przedstawienia Eklezja i Synagogi. Motyw ten szczególnie popularny stał się w średniowieczu, kiedy to obydwie te rzeczywistości przedstawiano w sztuce sakralnej. Przedstawienie Eklezji jako niewiasty było dość oczywiste, gdyż wywodziło się z Apokalipsy i interpretowanych w jej świetle tekstów starotestamentalnych, w szczególności Pieśni nad Pieśniami. W opozycji do tej niewieściej postaci Kościoła, również Synagoga przybrała symboliczną postać niewiasty, z tym że różniącej się od Eklezji wyglądem i atrybutami. Eklezja jest przedstawiona zazwyczaj w bogatych szatach, z korona na głowie, w rękach zaś trzyma krzyż i kielich. Synagoga najczęściej jest przedstawiona z opaską na oczach, symbolizującą duchową ślepotę i złamana włócznią w ręku, symbolizującą utratę praw. Ciekawe przedstawienie znajduje się na kartach dzieła Herrady z Landsbergu pod tytułem Hortus deliciarum (Ogród rozkoszy). Eklezja dosiada tu zwierzęcia o czterech głowach, czterech istot z Apokalipsy (najbardziej znanych jako symbole ewangelistów), zaś Synagoga siedzi na ośle. Na frontonach niemieckich kościołów można znaleźć wizerunki Eklezji w towarzystwie ewangelicznych pięciu panien mądrych i Synagogi w towarzystwie pięciu panien głupich. W Jednym z witraży opactwa St. Denis znajduje się wizerunek Chrystusa prawą ręką koronującego Eklezję, zaś lewą ściągającego opaskę z oczu Synagogi. Jest to nawiązanie do proroctwa o nawróceniu żydów przed końcem czasów. Jak widać przedstawienia Eklezji i Synagogi są głęboko nasycone treściami biblijnymi. Personifikacje cnót i występków pojawiały się u pisarzy chrześcijańskich już od II wieku. Przykładem jest tu słynny Pasterz Hermasa, który poświęca temu zagadnieniu dwa obszerne fragmenty w rozdziałach ósmym i piętnastym. Temat rozwija w wieku IV hiszpański poeta Prudencjusz w swojej Psychomachii. U niego spersonalizowane cnoty i występki prowadzą ze sobą wojnę. Ten temat kontynuowały przedstawienia graficzne z okresu średniowiecza, między innymi miniatura wspomnianej już Herrady z Landsbergu. Z czasem zamiast walki zastępu cnót z zastępem występków zastąpiono przedstawieniem walki ogólnie pojętej Cnoty z ogólnie pojętym Występkiem. Od XI wieku zaczęto cnotom i występkom dodawać atrybuty, z czasem zaczęły dominować przedstawienia poszczególnych cnót już bez kontekstu walki. I tak Wiarę przedstawiano z kielichem i krzyżem, Nadzieję z kotwicą, Miłość z sercem, niekiedy uzupełnionym o płomień, Mądrość z wężem (sic!), Umiarkowanie z mieszalnikiem lub klepsydrą, Odwagę (Męstwo) w zbroi i z orężem (jedyna cnota przedstawiana zazwyczaj w postaci mężczyzny, pozostałe personifikacje cnót były zazwyczaj kobietami), Sprawiedliwość z Wagą. [Forstner s. 327-333] Istnieje też w symbolice i sztuce chrześcijańskiej personifikacja Matki-Ziemi. Przedstawia się ją jako kobietę z rogiem obfitości, kłosami zbóż owocami, lub z dwójką dzieci ssących jej piersi, niekiedy także z wężem. Zajmuje w kompozycjach podrzędne miejsce, albo pod stopami Chrystusa, albo pod Jego Krzyżem. [Forstner, s 82] Również słońce i księżyc są często przedstawiane w postaci spersonifikowanej, najczęściej jako twarze lub popiersia. Od średniowiecza pojawiają się w tej formie na obrazach przedstawiających Ukrzyżowanie Chrystusa. [Forstner, s 101]
Ołtarz w Tyńcu z personifikacjami za kot_pettter na fotoforum.gazeta.pl
Kto chce w Polsce zapoznać się z praktycznym wykorzystaniem personifikacji, powinien się udać do opactwa w Tyńcu. Barokowy wystrój tamtejszego kościoła klasztornego obfituje w malarskie i rzeźbiarskie przedstawienia personifikacyj rozmaitych cnót. I tak w ołtarzu głównym po dwóch stronach obrazu przedstawiającego patronów kościoła, świętych Piotra i Pawła umieszczone są figury personifikacyj czterech aspektów Kościoła: Moc (Potestas), Władza (Auctoritas), Eucharystia (Eucharistia) i Nauka ( Doctrina). Mają one adekwatne atrybuty. Pierwsza – klucze i berło, druga – tiarę, makietę kościoła i papieski krzyż, trzecia – monstrancję, czwarta- otwartą księgę z widoczną inskrypcją: Quorum doctrina fulget Ecclesia (Ich nauką jaśnieje Kościół). Rzecz znamienna, znaczenie tych personifikacyj z czasem się zatarło i w tekstach z XIX wieku figury te są opisywane jako przedstawienia świętych: Piotra, Klemensa, Barbary i Jana lub Petroneli, Grzegorza, Barbary i Tekli. W tym ujęciu święta Petronela miała symbolizować nawróconych z pogaństwa, święty Grzegorz, misję świętego Piotra (jako jego odległy następca), święta Barbara nawróconych z pogaństwa, a święta Tekla misję świętego Pawła (jako jego towarzyszka). [Gronowski, s. 33-34] Kolejne personifikacje można znaleźć jako malowidła na żaglach kopuł kaplic świętego Benedykta i świętej Scholastyki. W pierwszej z nich są przedstawione cztery cnoty kardynalne z identyfikującymi je sentencjami biblijnymi: Roztropność – Qui moderatur labia sua, prudentissimus estProv. 10 – Kto miarkuje wargi swoje, barzo roztropny jest (Prz. 10, 19 BJW); Sprawiedliwość – Dedit vobis Dominus Doctorem Justitiae Joel 2 – On dał wam onego doktora ku usprawiedliwieniu (Jl 2,23 BB); Umiarkowanie – Secundum mensuram regulae 2.Cor. 10 – Według miary tego pola, które wyznaczył nam Bóg miary (2 Kor. 10,13 BPK); Męstwo – De forti egressa est dulcedo Judic. 14 – ze srogiego słodycz wyciekła (Sdz. 14,14). W drugiej kaplicy przedstawione są cztery cnoty mnisze, również podkreślone sentencjami biblijnymi: Miłość – Ordinavit charitatem – Rozrządził (we mnie) miłość (PnP 2,4 BJW); Postępowanie – Pulchri sunt gressus tui, filia principis – Są piękne kroki twoje, córko książęcia (PnP 7,1 BJW); Pokój i cichość – Pacifica in mansuetudine – Spokojnie w cichości (Syr. 8,4 BJW); Czystość obyczajów – Quod castitatem amaveris eris benedicta – Przeto żeś czystość umiłowała (…) będziesz błogosławiona (Jdt 15,11). [Gronowski, s. 64 – 75]. Ostatnią grupę personifikacyj znajdujemy w serii rzeźb podtrzymujących Medale Świętego Benedykta nad wejściami do omawianych wyżej kaplic. Nad kaplicą świętego Benedykta widzimy personifikację Roztropności z lusterkiem (symbolem sumienia) w ręku i Sprawiedliwości z wagą. Z kolei zaś nad kaplicą Świętej Scholastyki znajdują się rzeźby Wstrzemięźliwości z barankiem (symbolem łagodności, niewinności i czystości) na kolanach i Męstwa w postaci rycerza wspartego o kolumnę, co nawiązuje do historii Samsona, który opierając się o kolumny zawalił budynek i zabił wielu Filistynów. [Gronowski, s 100-101]
Watykańskie „Pachamamy” są podobnymi personifikacjami, jak te tynieckie. Wskazują na to wyjaśnienia przedstawicieli Stolicy Apostolskiej. Jak napisał Grzegorz Górny w artykule na portalu W Polityce: Sekretarz Komisji ds. Informacji ks. Giacomo Costa oficjalnie potwierdził, że posążek nie jest wyobrażeniem Matki Bożej. Dodał, że to „tubylcza kobieta reprezentująca życie. To figura o naturze kobiecej, nie sakralnej, a tym bardziej pogańskiej”. W podobnym tonie wypowiedział się prefekt Dykasterii ds. Komunikacji Stolicy Apostolskiej kardynał Paolo Ruffini, który oświadczył, że figurka „reprezentuje życie”, stanowi „personifikację życia poprzez postać kobiety”, a zatem nie jest właściwe dopatrywanie się w niej pogańskich symboli. Wtórował im dyrektor programowy tej samej watykańskiej dykasterii Andrea Tornielli, który nazwał rzeźbę „obrazem macierzyństwa i świętości życia, tradycyjnym dla rdzennej ludności symbolem, przedstawiającym więź z naszą «matką ziemią«, jak to opisywał św. Franciszek z Asyżu w swojej «Pieśni o stworzeniu«”. Skoro przez wieki wykorzystywano w symbolice katolickiej personifikacje pochodzące z kultury rzymskiej, nic nie stoi na przeszkodzie, aby teraz wykorzystywać personifikacje pochodzące z kultury andyjskiej. Jest to niejako podobne do kwestii języków liturgicznych. Zasadniczo na papieskich Mszach kanonizacyjnych Ewangelię odczytuje się po łacinie i po grecku na znak powszechności Kościoła. Gdy jednak Jan Paweł II kanonizował w 2020 roku w Meksyku świętego Juana Diego, Ewangelię odczytano po hiszpańsku i w jednym z języków indiańskich na znak otwartości Kościoła na rdzenne kultury Ameryki. Takim samym otwarciem jest otwarcie symboliki chrześcijańskiej na rdzennoamerykańskie personifikacje.
Shinigami
Wykorzystanie personifikacyj ma wielki potencjał ewangelizacyjny. Widać to po karierze kulturowej jednej z tradycyjnych personifikacyj chrześcijańskich, a mianowicie personifikacji Śmierci. W naszej, polskiej kulturze znamy ją głównie ze średniowiecznego utworu Rozmowa mistrza Polikarpa ze Śmiercią. Ostatnio utwór ten zyskał nową popularność dzięki odnalezieniu jego szesnastowiecznego wydania drukowanego. Spersonifikowana Śmierć jest obecna również w wielu dziełach literatury współczesnej, między innymi u Terrego Pratchetta, J.K. Rowling, czy Wita Szustaka. Szczególną karierę personifikacja Śmierci zrobiła w kulturze japońskiej. Występuje tam pod nazwą Shinigami. Do kultury japońskiej została wprowadzona w epoce Meiji jako import z kultury europejskiej. Obecnie stała się popularna na całym świecie dzięki mandze i anime.
Personifikacje są ważnym elementem wielkiej Tradycji pierwotnej, obecnym zarówno w chrześcijaństwie, jak i w religiach pogańskich. Pamiętać należy o tym, że dopiero w świetle chrześcijaństwa Tradycja pierwotna zyskuje pełne znaczenie. Dlatego warto wykorzystywać personifikacje jako transmiter nauczania Kościoła, zarówno te rzymskie, jak andyjskie, japońskie czy jeszcze inne. Nie ma w tym nic z bluźnierstwa, czy bałwochwalstwa. Jedyne, czego można żałować, to to że prezentacja rdzennoamerykańskich w Watykanie nie została poprzedzona odpowiednim wprowadzeniem i wyjaśnieniem, które rozwiałoby wątpliwości co do ich charakteru.
Na temat takiej koszulki jak powyżej, jeden z czyścicieli wiary, ksiądz Dariusz Olewiński, wypowiedział się następująco:
Biznes jest pomysłowy. I wykorzystuje także uczucia religijne. Zwłaszcza gdy brakuje wiedzy religijnej i trzeźwego myślenia. Ocena jest krótka i jednoznaczna: taka koszulka jest bluźniercza, nawet jeśli jej autorzy, producenci i handlarze nie zdają sobie z tego sprawy. Jest taka z następujących powodów: Po pierwsze: Można się domyśleć, że chodzi o nawiązanie do Apk 5, 5-10:
„I mówi do mnie jeden ze Starców: Przestań płakać: Oto zwyciężył Lew z pokolenia Judy, Odrośl Dawida, tak że otworzy księgę i siedem jej pieczęci. I ujrzałem między tronem z czworgiem Zwierząt a kręgiem Starców stojącego Baranka jakby zabitego, a miał siedem rogów i siedmioro oczu, którymi jest siedem Duchów Boga wysłanych na całą ziemię. On poszedł, i z prawicy Zasiadającego na tronie wziął księgę. A kiedy wziął księgę,
czworo Zwierząt i dwudziestu czterech Starców upadło przed Barankiem, każdy mając harfę i złote czasze pełne kadzideł, którymi są modlitwy świętych. I taką nową pieśń śpiewają: «Godzien jesteś wziąć księgę i jej pieczęcie otworzyć, bo zostałeś zabity i nabyłeś Bogu krwią twoją [ludzi] z każdego pokolenia, języka, ludu i narodu, i uczyniłeś ich Bogu naszemu królestwem i kapłanami, a będą królować na ziemi.” To jest z kolei nawiązanie do Rdz 49, 8-10:
„Judo, ciebie sławić będą bracia twoi, twoja bowiem ręka na karku twych wrogów! Synowie twego ojca będą ci oddawać pokłon! Judo, młody lwie, na zdobyczy róść będziesz, mój synu: jak lew czai się, gotuje do skoku, do lwicy podobny– któż się ośmieli go drażnić? Nie zostanie odjęte berło od Judy ani laska pasterska spośród kolan jego, aż przyjdzie ten, do którego ono należy, i zdobędzie posłuch u narodów!”.
Tym samym jasne jest, że lwem jest nazwane pokolenie Judy, nie Mesjasz. Zaś powyższe słowa w Apk 5,5 po pierwsze są słowami jednego ze starców czyli przedstawicieli Starego Testamentu, który w tych słowach poświadcza spełnienie się proroctwa z Rdz 49. To spełnienie się oznacza także właściwą interpretację, wypełnienie i korektę: Jezus Chrystus, potomek Dawida z pokolenia Judy, jest kluczem do właściwego zrozumienia proroctwa. Dopiero w tym wypełnieniu proroctwo zyskuje właściwy sens: potomek Judy będzie zwycięski. To zwycięstwo jest bliżej wyjaśnione w następnych wersetach Apk 5, 6-10, gdzie centralną postacią jest Baranek. Jest to tytuł nadany Zbawicielowi przez największego z proroków, św. Jana Chrzciciela, a to na podstawie proroctwa Izajasza 53,7:
„Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich.”
Tak więc księga Apokalipsy prowadzi od znaku lwa, który jest prorocką zapowiedzią, do znaku baranka ofiarnego, który jest spełnieniem. Innymi słowy: w Baranku, na którego wskazał Jan Chrzciciel, spełnia się proroctwo o zwycięstwie lwa z Judy. Tym samym właściwym znakiem jest Baranek, nie lew, już chociażby dlatego, że Mesjasz nie jest pokoleniem Judy, lecz potomkiem z pokolenia Judy, którego zwycięstwo jest diametralnie innego rodzaju. Tym samym utożsamienie lwa z Jezusem Chrystusem jest kłamliwe i nie ma podstaw. Po drugie: W całej ikonografii chrześcijańskiej nie ma przedstawiania Jezusa Chrystusa jako lwa czy za pomocą symbolu lwa. Jest zrozumiałe z powyższych powodów i powiązań teologicznych. Po trzecie: Przedstawianie Jezusa Chrystusa w symbolu lwa nie ma żadnych podstaw teologicznych w ramach teologii chrześcijańskiej. Podstawą może być jedynie wyciąganie wyrażenia z kontextu wraz z odwróceniem jego sensu: sprowadzenie misji Jezusa Chrystusa do zbudowania potęgi Judy czyli narodu żydowskiego. Po czwarte: Odbywa się to kosztem prawdy o Jezusie Chrystusie, prawdy Ewangelii. Nie chodzi o waleczność, gdyż należy ona do istoty Ewangelii. Bardziej istotny pod względem teologicznym jest stosunek między Starym a Nowym Testamentem. Użycie symbolu lwa dla Jezusa Chrystusa jest nie tylko zakłamaniem właściwego znaczenia tego symbolu, lecz stawia jego treść ponad właściwą treścią Ewangelii. Zwycięstwo i potęga Mesjasza jest zwycięstwem i potęgą Jego Ofiary Krzyżowej. Po piąte: Symbol lwa ma w całym Piśmie św. znaczenie raczej pejoratywne: św. Piotr porównuje szatana do ryczącego żarłocznego lwa (1 P 5, 8). Tym samym lew jak przenośnia jest znacznie bliższy szatanowi niż Jezusowi Chrystusowi. Do Jezusa Chrystusa odnosi się jedynie pośrednio i w znaczeniu prorockiej, niewyraźnej i ograniczonej przepowiedni, odnoszącej się bezpośrednio do pokolenia Judy. Jej spełnienie w Jezusie Chrystusie miało miejsce wraz z korektą za pomocą symbolu baranka.
Lew jest wyraźnym symbolem Jezusa Chrystusa, trwale obecnym w Tradycji katolickiej.
Manfred Lurker tak o tym pisze:
Siła nie od opanowania, majestatyczny sposób poruszania się o oraz budzące grozę ryczenie „króla zwierząt”- oto właściwości, oto właściwości, które sprawiają, że lew imponował człowiekowi od najdawniejszych czasów. Wierzono, że jego natura ma coś wspólnego z samym ogniem. Z jego oczu promieniował jakby żar rozpalonego słońca, połączony ze zwierzęcą siłą. W starożytnym Egipcie właśnie pod postacią lwa ukazywano króla słońca, lew znalazł też dojście do symboliki królewskiej. Symbolem sumeryjskiego boga Ningirsu, opiewanego w pieśniach jako króla jaśniejącego niczym słońce, był orzeł o głowie lwa. Tylko ten, kto ma w sobie coś z lwa, może lwa pokonać. Dlatego Ningirsu pokonał siedmiogłowego lwa, a Herkules – potwora z Nemei. Ponieważ to drapieżne zwierze sieje wokół strach, przypisywano mu także symboliczne właściwości odstraszające. Jego posągi ustawiano w charakterze stróżów przed wejściem do świątyń, a także przed tronami władców. Wreszcie lew może też symbolizować rozliczne złe moce, sprowadzające na ludzi różne nieszczęścia. W postaci lwa wyobrażano sobie także straszną Irrę, babilońską boginię zarazy.W Biblii symbolika lwa wiąże się czasem z dobrymi, czasem ze złymi mocami. Władcy asyryjscy i babilońscy są przyrównani do lwów napadających na Izraela, przedstawianego jako rozproszone stado owiec (Jr 50,17). Dwaj królowie izraelscy, Joachaz i Jojakin, byli też przyrównywani do lwów , pożerających ludzi i napełniających cały kraj grozą swojego ryczenia. (Ez 19, 3-7). Lew jest symbolem niezgłębionych otchłani i zaświatów. Człowiek bowiem, gdy zagraża mu śmiertelne niebezpieczeństwo, widzi jakby ryczącego lwa, który rozwiera na niego swoją paszczę (Ps 21, 14). Dlatego Psalmista woła do Boga: „Wybaw mnie od lwiej paszczęki” (Ps 21,22). Wikłanie się w sprawy tylko doczesne jest przyrównywane na różny sposób w psalmach i u proroków do przebywania między lwami. Być rzuconym między lwy, to znaczy znaleźć się w obliczu śmierci, jak to wynika z opowieści o Danielu zamkniętym w jaskini z lwami (Dn 6).Ale „Bóg posłał swego anioła i zamknął lwom paszcze” (Dn 6, 23). Inaczej mówiąc, znaczy to, że Bóg zamknął bramy do otchłani, ażeby nie mogły pochłonąć wiernego sługi Bożego. Samson rozdzierający lwią paszczę (Sdz 14, 5n) jest typem Chrystusa, pokonującego moce otchłani. W swej karzącej sprawiedliwości Bóg sam jest przyrównywany do lwa: „Drwiny i obelgi są dla pyszałka, a pomsta jak lew czyha na niego” (Syr 27,28). Według wschodniego zwyczaju przed tronem Salomona były umieszczone, dla pełnienia straży, posągi lwów. Dwanaście lwów, rozmieszczonych na przeciwległych końcach sześciu stopni głównego wejścia (1 Krl 10,18-21), mogło oznaczać dwanaście pokoleń Izraela. Metafora lwa pojawia się również w opisach powołań do sprawowania władzy. tak jest np. w relacji o przekazaniu przez patriarchę Jakuba błogosławieństwa jego synowi Judzie, przyrównanemu do młodego lwa, od którego nie będzie odjęte berło „aż przyjdzie ten, do którego ono należy i zdobędzie posłuch u narodów” (Rdz 49,9n).W Listach Apostolskich lew występuje jako symbol mocy ciemności: „Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć”(1P 5, 8). Kiedy Paweł pisze, że Pan wyrwał go z paszczęki lwa (2TM 4,17) to nie nawiązuje w sensie dosłownym do pewnego wydarzenia ze swojego życia, lecz stwierdza, że Pan uratował go od śmierci. W Apokalipsie (5,5) Chrystus jest nazwany „lwem zwycięskim z pokolenia Judy”.Aby zrozumieć średniowieczną symbolikę lwa, trzeba się odwołać do sławnego dzieła Physiologus. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na to, że lew, nawet gdy śpi, czuwa (stąd lwy jako stróże w praktycznych wystrojach portali i kołatek drzwiowych). Następnie należy pamiętać, że małe, które lwica wydaje na świat, są martwe. Dopiero ojciec ożywia je swym oddechem trzeciego dnia, co kojarzy się ze zmartwychwstaniem Jezusa Chrystusa dnia trzeciego. Romańskie pary lwów, z których jeden pożera człowieka, a drugi wypluwa go niejako z siebie (np. w katedrze w Aix en Provence), mają przedstawiać, według bardzo starej symboliki, życie, śmierć i zmartwychwstanie. Ryczące lwy były dla wierzących zawsze symbolem głosu Chrystusa wzywającego umarłych do zmartwychwstania. Zwycięstwo Syna Bożego nad mocami ciemności dochodzi do głosu w Ps 90,13: „Będziesz stąpał po wężach i żmijach, a lwa i smoka będziesz mógł podeptać”. W Etiopii, najstarszym chrześcijańskim kraju Afryki, lew jest symbolem pokolenia Judy, z którego wywodzi się Negus Negesti. (Manfred Lurker; Słownik obrazów i symboli biblijnych, s. 111-112)
Biblijna i postbiblijna symbolika lwa jest więc nie tylko wieloznaczna, ale i ambiwalentna. Lew może symbolizować szatana (wbrew jednak temu co pisze ksiądz Olewiński takie znaczenie symbolu lwa wcale w Biblii nie przeważa), może oznaczać poszczególne plemiona izraelskie, zwłaszcza plemię Judy, najczęściej jednak odnosi się do Boga/ Jezusa Chrystusa. Tę grupę konotacyj wyróżniłem w powyższym tekście pogrubieniem. Siostra Dorothea Forstner OSB wskazuje na szczególne bogactwo symboliki lwa. Piękno, siła, i trwoga jaką wzbudzał sprawiały, że od najdawniejszych czasów wiązano lwa z boskimi mocami. Jego ognista natura, podkreślona grzywą i przekonanie, ze nigdy nie zamyka on oczu, sprawiały, że stał się symbolem solarnym. Babilończycy nazwali lwem konstelację gwiazd, w której Słońce znajduje się w czasie największych upałów. Średniowieczny uczony Konrad z Megenbergu pisze o gorącej naturze lwa oraz rozgrzewającym działaniu jego mięsa i tłuszczu. Siostra Forstner dostrzega w tym wpływ poglądów starożytnych. Lwy pełniły kluczową rolę w mitraizmie i wielu innych starożytnych religiach. Na całym świecie istnieje wiele kamiennych wyobrażeń lwów pochodzących głównie z epoki mezolitu. Polowanie lwa na zwierzęta parzystkopytne (byki, sarny, daniele)symbolizuje zwycięstwo dnia nad nocą i światła nad ciemnością. Rogi tych zwierząt kojarzą się bowiem z księżycem, a ich nakrapiane futra z gwiazdami, lew zaś, jak już wskazano wyżej, konotuje solarnie. Tak samo należy rozumieć walki lwa z dzikiem, smokiem albo wężem. We wszystkich tych przypadkach lew symbolizuje siły dobra. Interesującym przejawem wykorzystania symbolu lwa zarówno w starożytności, jak w epokach późniejszych, jest nadawanie wypływom wody ze studni i rynien kształtu lwiej głowy. Według cytowanego prze Forstner Bachoffena lew łączy w sobie dwojaką potęgę ognia i wody, tak że przynależy – podobnie jak wiele innych symbolicznych zwierząt, chociażby koń i wół – nie tylko do słońca, ale też do wód ziemskich i ich siły rozdrodczej. Czujność i siła lwa sprawiały, że wykorzystywano go w roli stróża tak fizycznie, jak i symbolicznie. Żywe lwy trzymano dawniej w tych charakterze w świątyniach i pałacach. Trwalszy okazał się zwyczaj ustawiania w takich miejscach lwich podobizn, zwłaszcza w postaci rzeźb kamiennych przy różnych budynkach oraz na cmentarzach. Podobizna ma tu pełnić taką samą rolę jak pierwowzór. Dotyczy to również kołatek, drzwi, pierścieni i amuletów ozdobionych głową lwa. [Forstner 275-280]
Pismo święte wymienia lwy ponad sto razy. Nie ma w tym nic dziwnego, bo w krainach biblijnych zwierzęta te w starożytności były bardzo częste. Ze względu na jednoczesny podziw i trwogę wzbudzaną przez lwa, towarzyszy mu podwójna symbolika, odnosząca się zarówno do dobra, jak i do zła. W Biblii lew wskazuje więc bądź to na Boga, czy Jezusa Chrystusa, bądź też na szatana. Samego Boga symbolizuje lew w kilku wersetach Starego Testamentu: Ja bowiem jestem niczym pantera dla Efraima i niczym lew dla domu Judy (Oz 5,14) (BPK) Dlatego będę im jako lew srogi (Oz 13,7) (BG) Gdy lew zaryczy, kto nie zadrży ze strachu? A kiedy Bóg przemówił, kto nie zacznie prorokować? (Am 3,8) (BPK) Którzy jednak odchodzą od Pana, wpadną w jego moc. Ogniem w nich zapłonie i gasnąć nie będzie. Jak lew będzie im posłany i będzie ich szarpał jak lampart (Syr 28,23). Dwukrotnie już wspomniano błogosławieństwo udzielone przez Jakuba Jego synowi Judzie. Warto mu się przyjrzeć w kilku przekładach:
Biblia Warszawska Szczenię lwie, Juda; synu mój, z łupu, synu mój, się podniosłeś; czai się jak lew i jak lwica, któż go spłoszy? Nie oddali się berło od Judy ani buława od nóg jego, aż przyjdzie władca jego, i jemu będą posłuszne narody.
Biblia Brzeska Juda, synu mój, wróciłeś się od łupu jako szczenię lwie, a uleżeż jako lew i jako lwica, a któż cię ma przebudzić? Sceptrum od Judy odjęte nie będzie, ani panujący z łona jego, aż przyjdzie Siloh, do którego się ludzie zgromadzają.
Biblia Gdańska Szczenię lwie Juda, od łupu, synu mój, wróciłeś się; skłonił się i położył się jako lew, i jako lwica, a któż go obudzi? Nie będzie odjęte sceptrum od Judy, ani Zakonodawca od nóg jego, aż przyjdzie Szylo, i jemu będzie oddane posłuszeństwo narodów.
Biblia Tysiąclecia Judo, młody lwie, na zdobyczy róść będziesz, mój synu: jak lew czai się, gotuje do skoku, do lwicy podobny – któż się ośmieli go drażnić? Nie zostanie odjęte berło od Judy ani laska pasterska spośród kolan jego, aż przyjdzie ten, do którego ono należy, i zdobędzie posłuch u narodów!
Biblia Jakuba Wujka Szczenię lwie, Juda: do łupu, synu mój, wstąpiłeś, odpoczywając ległeś jako lew i jako lwica, któż go wzbudzi? NIE BĘDZIE ODJĘTY sceptr od Judy, ani WÓDZ z biódr jego, aż przydzie, który ma być posłan, a on będzie oczekawaniem narodów.
Nowa Biblia Gdańska Młody lwie Jehudo; wzrosłeś mój synu na zdobyczy. Przyklęknął, przyległ jak lew, jak lwica; kto go pobudzi? Nie będzie zabrane berło od Jehudy, ani panujący spośród jego bioder, aż przyjdzie to, co mu przynależy i jemu będą poddane narody.
Uwspółcześniona Biblia Gdańska Judo, szczenię lwie, wróciłeś od łupu, mój synu. Skłonił się i położył się jak lew i jak lwica. Któż go obudzi? Nie będzie odjęte berło od Judy ani prawodawca spomiędzy jego nóg, aż przyjdzie Szylo i jemu będą posłuszne narody.
Biblia Warszawsko Praska Judo, lwie młody! Dzięki zdobytym łupom stałeś się potężny, mój sy Berła nikt Judy nie pozbawi, nikt nie zabierze laski pasterskiej spomiędzy jego kolan, dopóki nie przyjdzie ten, do którego ona należy i któremu będą poddane w posłuszeństwie narody.
Biblia Paulistów Judo, młody lwie, na zdobyczy wzrośniesz, mój synu. Położył się i jak lew się czai, jak lwica któż każe mu powstać? Nie będzie od Judy odjęte berło, ani znaki wodza od nóg jego, aż przyjdzie ten, do kogo one należą, komu posłuch okażą narody.
Biblia Nowego Świata Juda to lwie szczenię. Od łupu, synu mój, się podniesiesz. Pochylił się, wyciągnął się jak lew i podobnie jak lwa – któż waży się go przepłoszyć? (10) Nie oddali się berło od Judy ani laska rozkazodawcy spomiędzy jego stóp, aż przyjdzie Szilo; i jemu będzie się należeć posłuszeństwo ludów.
Biblia Leopolity
Juda jest lwiczek. Do łupow wyniosłeś się y wstąpiłeś. Odpoczywaiąc układłeś się iako lew y iakoby lwica, ktogo zbudzi? Nie będzie oddalon sczeptr Z Judy ani kxiążę zbiodr iego, aż ten prziydzie, kthory ma być zesłan, a on będzie oczekawanie narodow.
Uwspółcześniona Biblia Księdza Jakuba Wujka
Szczenię lwie, Juda: do łupu, synu mój, wstąpiłeś, odpoczywając ległeś jak lew i jak lwica, któż go wzbudzi? Nie będzie odjęte berło od Judy, ani wódz z biódr jego, aż przyjdzie, który ma być posłan, a on będzie oczekiwaniem narodów.
Biblia Pierwszego Kościoła:
Szczenięciem lwa Juda; ty synu mój, z młodych wyrosłeś latorośli; znalazłszy legowisko, zasnąłeś jak lew i jak młode lwa. Kto się ośmieli go budzić? Nie zabraknie wodza z Judy, przewodnika z jego lędźwi, aż przyjdą wydarzenia dla niego odłożone; on oczekiwaniem narodów!
Clementine Vulgate Catulus leonis Juda :ad prdam, fili mi, ascendisti :requiescens accubuisti ut leo,et quasi lena : quis suscitabit eum ? Non auferetur sceptrum de Juda,et dux de femore ejus,donec veniat qui mittendus est,et ipse erit expectatio gentium.
Analiza wieloprzekładowa wskazuje, że błogosławieństwo Jakubowe odnosi się do:
-samego Judy, syna Jakubowego
-całego pokolenia Judy
-królów z pokolenia Judy, szczególnie Dawida i Salomona
-Jezusa Chrytusa, jako tego, który ma być posłany i który będzie oczekiwaniem narodów.
Oczywiście to ostatnie znaczenie jest najistotniejsze i nosi charakter proroctwa mesjańskiego. Obszerny komentarz do niego daje święty Ambroży: „Odpoczywając -mówi [Jakub}- ległeś jak lew” (Rdz 49.9); kiedy leżał w grobie, jakby zażywając odpoczynku, podczas snu swego ciała, jak sam powiada: „Ja spałem i odpoczywałem i wstałem, bo Pan mnie podniósł” (Ps 3,6) Dlatego i Jakub mówi: „Kto go zbudzi?”(…) Któz inny miałby go obudzić, jeśliby sam nie powstał własna i Ojca mocą? (…)Widzę go martwym z jego własnej woli, widzę śpiącym na własne życzenie, Czyż ten, który czyni wszystko własną mocą, będzie potrzebował pomocy kogoś innego, aby zmartwychwstać? Sam jest więc sprawcą swego zmartwychwstania, bo On jest Panem śmierci, na Niego czekają narody. [Forstner. s. 278] W samej Biblii proroctwo Jakubowe rozwija Ezechiel:(1) A ty uczyń narzekanie nad książętami Izraelskimi, (2) A mów: Cóż była matka twoja? Lwica między lwami leżąca, która w pośrodku lwiąt wychowywała szczenięta swoje. (3) A gdy odchowała jedno z szczeniąt swoich, stało się lwem, tak, że nauczywszy się chwytać łupu pożerał i ludzi. (4) To gdy usłyszały o nim narody, w jamie ich pojmany jest, a zawiedziony w łańcuchach do ziemi Egipskiej. (5) Co widząc lwica, że nadzieja jej, którą miała, zginęła, wziąwszy jedno z szczeniąt swoich, lwem je uczyniła; (6) Który chodząc w pośrodku lwów stał się lwem, a nauczywszy się chwytać łupu pożerał i ludzi. (7) Poburzył też pałace ich, i miasta ich spustoszył, tak, iż i ziemia i pełność jej od głosu ryku jego spustoszała. (8) I zeszły się przeciwko niemu narody z okolicznych krain, i zarzucili nań sieci swoje; a tak w jamie ich pojmany jest. (9) I wsadzili go do klatki w łańcuchach, i przywiedli go do króla Babilońskiego, i wprowadzili go do więzienia ciężkiego, aby więcej nie był słyszany głos jego po górach Izraelskich. (Ez 19,1-9) (BG)Lwie cechy plemienia Judy zostały tu rozciągnięte na cały naród izraelski, ale nadal skupiają się w osobie Mesjasza. Poza wspomnianym fragmentem Ezechiela lew symbolizuje naród izraelski w cesze jego waleczności w księdze Liczb, w błogosławieństwie Balaama: Oto podniesie się lud jak młode lwiątko, jak lew dumnie stąpać będzie (Lb 23,24) (BPK) i Położywszy się odpoczywa jak lew, jak szczenię lwa. Kto ośmieli go budzić? Błogosławiący ciebie niech będą błogosławieni, a przeklinający ciebie niech będą przeklęci. (Lb 24,9) Widać tu wyraźne nawiązania do błogosławieństwa Jakubowego, które stoi u źródła tych biblijnych lwich metafor. Do tego fragmentu odnosi się Orygenes: „Oto lud powstanie jak lwie szczenię i będzie skakał jak lew” (LB 23, 24; LXX: ιδού λαός ως σκύμνος αναστήσεται και ως λέων γαυριώκησεται). Wydaje się, że słowa te przedstawiają ufność ludu wierzącego w Chrystusa oraz jego wolność i radość w nadziei. (…)Bo jak lew i lwiątko nie lękają się żadnego zwierzęcia, ani żadnej dzikiej bestii, lecz wszystkie one im ulegają, tak samo wszystko jest poddane, wszystko leży u stóp doskonałego chrześcijanina, który „wziął swój krzyż i idzie za Chrystusem”(Mt 18,24) i który może powiedzieć: „Świat został ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata” (Ga 6,14) On bowiem pogardza wszystkim i lekceważy wszystko, co jest na tym świecie(…)”. W innych fragmentach Biblii symbolika lwa odnoszona jest do plemion Gada i Dana (rzecz znamienna znów w błogosławieństwie, tym razem Mojżeszowym) (20) A do Gada rzekł: Błogosławiony, który rozmnaża Gada! jako lew mieszkać będzie, a porwie ramię i głowę; (21) Który sobie upatrzył na początku mieszkanie, a iż tam o dziale swoim przez zakonodawcę ubezpieczony jest; przetoż pójdzie z książęty ludu, sprawiedliwość Pańską wykona, i sądy jego z Izraelem. (22) A do Dana rzekł: Dan jako szczenię lwie wyskakujące z Basan. (Pwt 33,20-22). (BG) czy do poszczególnych bohaterów izraelskich: Podobny się stał do lwa w swoich czynach; był jak lwiątko, co dyszy za łowem. (1 Mch 3,4) (BPK) i Uderzyli jak lwy na wrogów i powalili ich jedenaście tysięcy, a konnych tysiąc sześciuset. Wszystkich pozostałych zmusili do odwrotu. (2 Mch 11,11). (BPK) Wszystkie powyższe fragmenty mają jasny rys mesjański. Tak poszczególni bohaterowie, jak plemiona i cały naród są tu figurami Mesjasza. [Forstner 275-280]
Z kolei w innych fragmentach lew symbolizuje wrogów Izraela, a więc siły zła. Tak jest u Jeremiasza Już wyszedł lew ze swych leży, aby nieść zagładę narodom. Już wyruszył ze swoich pieleszy, aby siać po ziemi spustoszenie. Miasta legną w ruinie, nikt już w nich mieszkać nie będzie. (Jr 4,7) (BPK) i Jakby zabłąkaną owcą jest Izrael. Lwy go wybijały Najpierw pożerał go król asyryjski, a teraz, na końcu, obgryza jego kości król Babilonu. (Jr 50,17) (BPK). Są i fragmenty odnoszące się do królów, co do których nie wiadomo, czy są dobrzy, czy źli, a więc symbolizujące potęgę jako taką, bez jej wartościowania: Groźba ze strony króla do ryku lwa podobna, a jego dobry nastrój jest jak rosa na trawie. (Prz 19,12) (BPK), Nie ma różnicy między pogróżką króla a gniewem lwa, kto go drażni, błąd popełnia na szkodę swego życia (Prz 20,2) (BPK) Potęga królów jest tu jak gdyby odbiciem potęgi boskiej, więc pośrednio to znaczenie również odnosi się do Boga.
Jak w przypadku wielu innych zwierząt, chrześcijańska symbolika lwa opiera się w dużej mierze na Fizjologu, starożytnej księdze o zwierzętach zarówno w biologicznym, jak i symbolicznym ujęciu. W dziele tym jest napisane, że lew zaciera swoje ślady ogonem, co sprawia, że nie dostrzega ich myśliwy. Autorzy chrześcijańscy widzieli w tym aluzję do tajemnicy Wcielenia, że mianowicie Słowo ukryło swą naturę boską w naturze ludzkiej, aby szatan nie był w stanie tej świętej tajemnicy odkryć. Kolejną taka symboliczną opowieścią z Fizjologa jest to, że lew śpi z otwartymi, czyli w pewnym sensie czuwającymi oczyma. Tu widziano aluzję do śmierci Chrystusa, kiedy to Jego ciało zasnęło, ale jego Bóstwo czuwało. Wiąże się to pośrednio również z symboliką oka jako znaku boskości i z wersetem psalmu: nie zdrzemnie się, ani nigdy nie zaśnie Ten, który strzeże Izraela. (Ps 121,4) Kolejną symboliczna opowieścią z Fizjologa była teza, że lwica rodzi swoje młode martwe lub głęboko śpiące a po trzech dniach budzi je ich ojciec lew. Widziano w tym wyraźną aluzję do zmartwychwstania Chrystusa. Mniemał również Fizjolog (błędnie), że lwica może urodzić tylko jedno młode. Widziano w tym z kolei aluzję do Jezusa, jedynego syna Maryi. [Forstner 275-280]
Dawni pisarze kościelni chętnie też sięgali po inne fragmenty Pisma Świętego, odnoszące się do lwów, na przykład do historii o Samsonie i lwie. Samson uda się ze swoim ojcem i matką do Timny. Gdy po drodze zboczył do winnicy Timny wyskoczył na niego z rykiem młody lew. Wtedy pokierował nim duch Pański, tak że rozerwał lwa jak się rozdziera młode koźlę, chociaż w ręku nie miał niczego. O tym, czego dokonał, nie powiedział swojemu ojcu ani matce Gdy doszli do celu, rozmawiali z ową kobietą. Bardzo się podobała Samsonowi Gdy po jakimś czasie wracał tam, aby ja pojąć, zboczył z drogi. chcąc zobaczyć padlinę lwa. W paszczy lwa znalazł rój pszczeli. Miód też był. Wziął go do ust i odszedł, jedząc. Gdy wrócił do swojego ojca i matki, dal również im. Zjedli go. Nie powiedział im jednak, że ten miód wriał z tego, co należało do lwa Jego ojciec poszedł do owej kobiety Tam Samson wydal ucztę, która trwała siedem dni, bo tak zwyczajowo czynili kawalerowie „Ponieważ tamtejsi mieszkańcy bali się go, postawili przy nim trzydziestu zbrojnych towarzyszy, aby stale przy nim byli. Samson odezwał się do nich: Zadam wam zagadkę. Jeżeli w ciągu siedmiu dni ucztowania wyjaśnicie mi ją, podaruję wam trzydzieści lnianych tunik i trzydzieści ozdobnych okryć, a jeśli nie zdołacie jej wyjaśnić, wy podaruje cie mi z szat trzydzieści lnianych tunik i trzydzieści okryć ozdobnych”. Odpowiedzieli mu: Przedstaw tę swoją zagadkę, posłuchamy je Przedstawił im: „Wyszedł pokarm z jedzącego, ze srogiego słodycz wyciekła”. Przez trzy dni nie zdołali wyjaśnić tej zagadki. Czwartego dnia zwrócili się do żony Samsona: „Podejdź jakoś swojego męża, niech ci wyjaśni tę zagadkę, żebyśmy przypadkiem nie musieli ogniem spalić ciebie i domu twojego ojca. Czy zaprosiliście nas tutaj po to, by nas żebrakami uczynić?” Więc żona Samsona zaczęła płakać przy nim i uskarżać się do niego: „Wzgardziłeś mną i już mnie nie kochasz, bo nie wyjaśniłeś mi zagadki, którą zadałeś synom mojego ludu”. Samson jej odpowiedział: „Jeśli nawet swojemu ojcu i matce nie wyjaśniłem jej, to tobie mam wyjaśnić?” Ale ona płakała przy nim bez przerwy aż do końca siedmiu dni, gdy ucztowano. Więc siódmego dnia wyjaśnił jej, zmęczony jej marudzeniem. Wtedy ona przekazała rozwiązanie synom swojego ludu. I siódmego dnia, tuż przed zachodem słońca, mężowie tego miasta taką mu dali odpowiedź: „Co słodsze od miodu, a co od lwa bardziej srogie?” Samson na to im rzekł: Gdybyście jarzma nie nałożyli na moją jałowicę, nie rozwiązalibyście mojej zagadki”. W tej opowieści kryje się cała podwójność biblijnej symboliki lwa. Najpierw to Samson pokonujący lwa jest symbolem Chrystusa pokonującego szatana, później jednak rój pszczół i pochodzący od nich miód w lwiej czaszce stają się symbolem życia, które cała ludzkość czerpie ze złożonego w ofierze ciała Chrystusa, jak pisze święty Efrem.
Z kolei do tych fragmentów Pisma, w których lew symbolizuje Szatana i inne siły zła, odnosi się Izaak z Antiochii, starożytny syryjski poeta chrześcijański: Szatan jest podobny do spętanego lwa z kagańcem na paszczy; może on wprawdzie napędzić wielkiego strachu, ale nie jest w stanie wyrządzić komukokwiek krzywdy. Kaganiec założyła mu nadziemska moc, a potem wypuściła na ziemię, by szerzył na niej trwogę(…) Jest on lwem, którego ujarzmiła sprawiedliwość, każąc mu warować u swej bramy dla wzbudzania trwogi; ma on zawładnąć tym, kto chce się uchylić od jej jarzma. [Forstner 275-280]
W sztuce chrześcijańskiej wizerunki lwa występują obficie już od starożytności. Najczęściej w charakterze symbolu mocy ujarzmionej, niekiedy mocy złej, jako podpory filarów, tronów, etc. Lew jest atrybutem wielu świętych, najczęściej męczenników skazanych na pożarcie przez lwy: Abdona i Sennena, Blandyny, Ignacego Antiocheńskiego, Martyny, Perpetui i Felicyty, Wita. Z tego grona szczególnie interesujące są święte Martyna i Pryska, które obłaskawiły te lwy i zostały stracone w inny sposób. Z kolei święta Tekla, również skazana śmierć przez pożarcie, obłaskawiła lwy i uniknęła męczeństwa. Drugą grupą świętych z lwim atrybutem są święci pustelnicy: Gerazym, Hieronim i Paweł z Teb, którym według legend lwy usługiwały na pustyni. Świętym Gerazymowi i Hieronimowi przypisuje się też uleczenie rannych lwów. Lwy symbolizowały też pustelniczą samotność tych świętych. [Polański 29-40] Przypadkiem szczególnym jest święty Marek ewangelista. Lew jest jego symbolem, emblematem i atrybutem jako jedna z czterech istot z Księgi Ezechiela i Apokalipsy, łączonych tradycyjnie z czterema ewangelistami. W konsekwencji jest też symbolem miast, którym święty Marek patronuje, w szczególności Wenecji. Warto zauważyć, że symbolika tych czterech istot odnosi się nie tylko do czterech ewangelistów, ale przede wszystkim do samego Boga, którego wysłannikami są ewangeliści. I tak człowiek oznacza najwyższe poznanie i wolę Boga, wół Jego siłę, lew potęgę, a orzeł, jako posiadacz bystrego wzroku, jego wszechwiedzę. Już od drugiego wieku po Chrystusie łączono te zwierzęta z czterema ewangelistami. Tak pisze święty Ireneusz: Jakie więc było dzieło zbawienia Syna Bożego, taka sama była forma (symboliczna) zwierząt; jaka forma zwierząt, taki i charakter Ewangelii. Czterokształtne zaś zwierzęta – czterokształtna i Ewangelia, i czterokształtne dzieło Chrystusa (…) Zwierzę pierwsze – powiada – podobne do lwa, charakteryzujące jego skuteczną suwerenność i królewskość. Drugie zaś podobne do cielca, co wskazuje na godność ofiarnika i kapłana. Trzecie zwierzę, mające oblicze jakby człowieka, co jasno opisuje Jego przyjście jako człowieka. A czwarte podobne do orła latającego, co oznaczy spływającą na Kościół łaskę Ducha. Zwięźle ujmuje to średniowieczny czterowiersz:
Quatuor haec Dominum signant animalia Christum: Est homo nascendo, vitulusque sacer moriendo Et leo surgendo, coelos aquilaque petendo. Nec minus hos scribas, animalia ipsa figurant. Co się wykłada: Te cztery zwierzęta są symbolami Chrystusa: Jest człowiekiem, bo się urodził, wołem, bo umarł złożony w ofierze; lwem, bo powstał, a orłem, bo wzniósł się do nieba. Dostatecznie tak opiszesz to, co zwierzęta te wyobrażają. W Lydii znaleziono starożytną grecką inskrypcję wyrażającą to samo: Jak człowiek cierpiał, jak lew zwyciężył, jak orzeł wzleciał, jak wół został zabity na ofiarę. (Ώς άνθρωπος έπαθεν, ώ λέων ενίκησεν, ώς αετός επετάσθη, ως μόσχος ετύθη.) [Forstner 324-327]
Wracając do sztuki. Ksiądz Olewiński myli się twierdząc, że W całej ikonografii chrześcijańskiej nie ma przedstawiania Jezusa Chrystusa jako lwa czy za pomocą symbolu lwa. Rzeczywiście, Chrystus jako Lew pojawia się w sztuce chrześcijańskiej rzadko i późno, bo dopiero w średniowieczu, ale jednoznacznie, gdyż te nieliczne wizerunki Chrystusa-Lwa są opatrzone zastrzeżoną dla Zbawiciela aureolą z krzyżem, podobnie zresztą, jak dużo powszechniejsze wizerunki Baranka. Przykładami są tu Biblia Karola Łysego i witraż opata Sugera z Saint Denis. Dużo powszechniejsze są przedstawienia Chrystusa za pomocą symbolu lwa czy to poprzez symbole ewangelistów, wskazujące de facto nie tyle na nich, co na samego Chrystusa, jak też sceny z Fizjologa, np. Lew budzący swoje młode. [Forstner 275-280]
Bogata i wieloznaczna symbolika lwa ogniskuje się więc na Jezusie Chrystusie i do Niego prowadzi. To Chrystus jest podstawowym znaczeniem symbolu lwa. I w drugą stronę, lew jest jednym z najważniejszych symboli Chrystusa. Ksiądz Olewiński pisze: Tym samym właściwym znakiem jest Baranek, nie lew. W rzeczywistości właściwym znakiem jest i Baranek i Lew. Chrystus jest i Barankiem i Lwem, jak to napisano w pięknej łacińskiej sekwencji Ave Maria (virgo serena): Tu parvi et magni, Leonis et agni, Salvatoris Christi Templum extitisti, co się wykłada: Słabego i wielkiego, Lwa i Baranka, Zbawiciela Chrystusa, Tyś stała się świątynią. Kluczem do zrozumienia stosunku między tymi dwoma symbolami są dwa wierszyki zacytowane wyżej przy omawianiu czterech istot: vitulusque sacer moriendo Et leo surgendo/ wołem, bo umarł złożony w ofierze; lwem, bo powstał i ώ λέων ενίκησεν, ως μόσχος ετύθη/jak lew zwyciężył, jak wół został zabity na ofiarę. Baranek, podobnie jak wół, jest symbolem odnoszącym się do Śmierci Chrystusa, zaś Lew odnosi się do Jego zmartwychwstania. Kto odrzuca chrystologiczne rozumienie symbolu Lwa, obstając wyłącznie przy Baranku, skupia się na Śmierci Chrystusa, odsuwając na dalszy plan Jego Zmartwychwstanie. Nieprzypadkowo w Opowieściach z Narnii C.S.Lewisa figurą Chrystusa jest właśnie Lew.