Osieki Lęborskie – kościół i cmentarz

Kościół ciekawy z zewnątrz, w środku nie wiem, bo notorycznie zamknięty, otwierany tylko na nabożeństwa. Po prawej stronie kościoła złożone w nieładzie płyty nagrobne ze starego cmentarza. Skoro już niestety usunięto je z cmentarza, co uważam za wielki błąd, to przynajmniej należy stworzyć przy kościele jakieś porządne lapidarium. Wiele tu jeszcze jest do zrobienia, aby można uznać to święte miejsce za należycie zadbane.

Cmentarz w Osiekach Lęborskich to bardzo smutne miejsce. Ze starego cmentarza pozostała tylko neogotycka kaplica, z zewnątrz piękna, ale w środku straszliwie zaniedbana. Na cmentarzu nie pozostał żaden stary nagrobek, wszystkie obecne na nim groby są świeże, powojenne. Resztki starych nagrobków zgromadzone w nieładzie pod kościołem. Zupełnie inne podejście do starego cmentarza niż w Górczynie. Dużo gorsze oczywiście. Cztery gwiazdki na google maps dałem za resztki przeszłości- kaplicę i stare drzewa. Współczesne podejście zasługuje na jedną gwiazdkę.

Skansen w Nadolu

Lubię skanseny i często je odwiedzam. Mam też, jako etnolog swój pogląd na to, jak skansen wyglądać powinien. Skansen w Nadolu jest jednym z najlepszych w jakich byłem w życiu. Owszem, niewielki, ale ja lubię małe skanseny. Szczególnie doceniam otwarcie na XX wiek, tak rzadkie w polskich skansenach, skupionych na stuleciu XIX. Od dawna postuluję eksponowanie w skansenach dwudziestowiecznych maszyn rolniczych i sprzętów codziennego użytku. Tutaj jest dużo zwłaszcza tych pierwszych. Szczególnie cieszy obecność w zbiorach traktora samoroślaka. Oby więcej takich maszyn trafiało do skansenów.

Mózg Kennedy’ego – Henning Mankell

Okładka książki Mózg Kennedy'ego Henning Mankell

Czytałem już dawniej obyczajówki Mankella, a ostatnio jego kryminały. Ta książka, to coś pomiędzy. Z jednej strony przypomina „Mężczyznę, który się uśmiechał” z cyklu o Wallanderze, zarówno tematyką, jak i rysami bohaterów. Na przykład, ojciec głównej bohaterki, prowadzącej śledztwo archeolożki jest artystą-amatorem. Z drugiej strony pojawia się tu nawiązanie do „Głębi”. Bohaterowie tej książki są potomkami bohaterów tamtej. W sumie jednak to połączenie jest średnio udane. Ni pies, ni wydra, coś na kształt świdra.

* * *

41/52

Symbole w terenie – czterej ewangeliści

O symbolach Czterech Ewangelistów pisałem już przy okazji lwa:

Przypadkiem szczególnym jest święty Marek ewangelista. Lew jest jego symbolem, emblematem i atrybutem jako jedna z czterech istot z Księgi Ezechiela i Apokalipsy, łączonych tradycyjnie z czterema ewangelistami. W konsekwencji jest też symbolem miast, którym święty Marek patronuje, w szczególności Wenecji. Warto zauważyć, że symbolika tych czterech istot odnosi się nie tylko do czterech ewangelistów, ale przede wszystkim do samego Boga, którego wysłannikami są ewangeliści. I tak człowiek oznacza najwyższe poznanie i wolę Boga, wół Jego siłę, lew potęgę, a orzeł, jako posiadacz bystrego wzroku, jego wszechwiedzę. Już od drugiego wieku po Chrystusie łączono te zwierzęta z czterema ewangelistami. Tak pisze święty Ireneusz: Jakie więc było dzieło zbawienia Syna Bożego, taka sama była forma (symboliczna) zwierząt; jaka forma zwierząt, taki i charakter Ewangelii. Czterokształtne zaś zwierzęta – czterokształtna i Ewangelia, i czterokształtne dzieło Chrystusa (…) Zwierzę pierwsze – powiada – podobne do lwa, charakteryzujące jego skuteczną suwerenność i królewskość. Drugie zaś podobne do cielca, co wskazuje na godność ofiarnika i kapłana. Trzecie zwierzę, mające oblicze jakby człowieka, co jasno opisuje Jego przyjście jako człowieka. A czwarte podobne do orła latającego, co oznaczy spływającą na Kościół łaskę Ducha. Zwięźle ujmuje to średniowieczny czterowiersz:

Quatuor haec Dominum signant animalia Christum:
Est homo nascendo, vitulusque sacer moriendo Et leo surgendo, coelos aquilaque petendo.
Nec minus hos scribas, animalia ipsa figurant.

Co się wykłada:
Te cztery zwierzęta są symbolami Chrystusa:
Jest człowiekiem, bo się urodził, wołem, bo umarł złożony w ofierze;
lwem, bo powstał, a orłem, bo wzniósł się do nieba.
Dostatecznie tak opiszesz to, co zwierzęta te wyobrażają.

W Lydii znaleziono starożytną grecką inskrypcję wyrażającą to samo:
Jak człowiek cierpiał, jak lew zwyciężył,
jak orzeł wzleciał, jak wół został zabity na ofiarę
. (Ώς άνθρωπος έπαθεν, ώ λέων ενίκησεν, ώς αετός επετάσθη, ως μόσχος ετύθη.) [Forstner 324-327]

Symbole te często są umieszczane w kościołach na ambonach. Ostatnio jednak zauważyłem kilkukrotnie, że w kościołach nie posiadających ambon symbole te pojawiają się na ścianach lub witrażach. Powyżej przykłady z kościołów w Jastrzębiu Zdroju, Białogórze i Krokowej. Takie pojawianie się tych symboli, nawet tam, gdzie zasadniczo nie ma gdzie ich umieścić, świadczy o tym, że powszechnie dostrzega się ich znaczenie, choć może nie zawsze świadomie. Chodzi mianowicie o to, co napisano powyżej, że symbole te wskazują nie tylko na ewangelistów, ale przede wszystkim na Chrystusa.

Wierzchucino – cmentarz ewangelicki, kościół katolicki, karczma

Bardzo ciekawy i nietypowy cmentarz ewangelicki. Przypuszczam, że właśnie ta nietypowość, przyczyniła się do jego względnie dobrego zachowania. W czym się ona przejawia? Po pierwsze, obok nagrobków niemieckojęzycznych są obecne polskojęzyczne i to już od około stulecia. Po drugie, sporo jest nagrobków powojennych, w tym prawie współczesnych, z przełomu stuleci. Po trzecie, na cmentarzu ewangelickim, znajdują się co najmniej dwa nagrobki ewidentnie katolickie, opatrzone inskrypcją „Ave Maria”. Po czwarte i najbardziej niejasne, na jednym z nagrobków znajduje się spora figura Żyda, której ludzie wkładają monety do garści. Po piąte, na skraju cmentarza stoi pomnik ofiar I wojny światowej z napisami po polsku i niemiecku.

Bardzo ładny jest kościół katolicki w Wierzchucinie. Zwracają uwagę ciekawe zdobienia i obrazy. Wiele nieoczywistej symboliki.

I na koniec karczma „U Pysia”. Porcje są tu duże, smaczne, kompot rewelacyjny, ale niektóre zwyczaje rodem z minionej epoki, np bardzo cienkie rozklepywanie schabowego. W karczmie i wokół karczy wiele ciekawych eksponatów.

Henning Mankell – Mężczyzna, który się uśmiechał; Psy z Rygi; Ręka; O krok

Okładka książki Mężczyzna, który się uśmiechał Henning Mankell

Kilka książek Mankella już czytałem i omawiałem, ale tak się złożyło, że żadna z nich nie była kryminałem, a wszak z kryminałów autor ten słynie. Trzeba więc było w końcu po te kryminały sięgnąć. Za jednym zamachem przeczytałem od razu cztery. Niezłe to, ale dupy nie urywa. Pozostanę raczej przy kryminałach polskich autorów.

37-40/52

****

Symbole w terenie – heksagram

Od dwóch lat piszę o wieloznacznych symbolach chrześcijańskich, które dla niektórych chrześcijan są nieakceptowalne, gdyż używają ich także niechrześcijanie. Ja odrzucam takie stanowisko i głoszę pogląd, że rozpowszechnione niechrześcijańskie użycie danego symbolu nie ujmuje takiemu symbolowi chrześcijańskiego charakteru. Z wielką satysfakcją odnajduję takie symbole na katolickich obiektach kultu. Tym przypadkom chcę poświęcić nowy cykl.

Na dziewiętnastowiecznym krzyżu przydrożnym w typie Bożej Męki umiejscowionym w rybnickiej dzielnicy Wielopole, pomiędzy Chrystusem na Górze, i Matką Boską na dole znajduje się ciekawa „gwiazdka”.

Element ten jest bardzo bogaty w symbolikę. Przede wszystkim, jest to heksagram, który ma w chrześcijaństwie wiele znaczeń. Po pierwsze i najważniejsze symbolizuje Jezusa Chrystusa, na co wskazują następujące przesłanki:

  1. Heksagram, zwłaszcza umieszczony w okręgu jest symbolem wybitnie solarnym, a więc, jak inne symbole solarne, wskazuje wyraźnie na Chrystusa, nazwanego przez Zahariasza Słońcem wschodzącym z wysokości.
  2. W tradycji żydowskiej heksagram wskazuje na Dawida i Salomona. Z kolei w tradycji chrześcijańskiej zarówno Dawid, jak i Salomon są jednymi z najważniejszych figur Chrystusa. Symbol wskazujący na Dawida i Salomona, wskazuje jednocześnie na Chrystusa.
  3. Heksagram to dwa połączone ze sobą jednakowe trójkąty. To połączenie dwóch jednakowych figur wskazuje na dwie natury Chrystusa – Boską i ludzką.
  4. Heksagram wykazuje wyraźną paralelę do monogramu chi-jota ( na obrazku powyżej), jednego z monogramów chrystusowych powstałego z pierwszych liter greckich słów ΙΗΣΟΥΣ ΧΡΙΣΤΟΣ. Gdy połączymy każdy wierzchołek heksagramu z wierzchołkiem naprzeciwległym, uzyskamy ten właśnie monogram.
    5.Sześć wierzchołków heksagramu odpowiada sześciu literom greckiego imienia ΙΗΣΟΥΣ.
    6.Wspomniane przez Biedermanna sześć dzieł miłosierdzia również łączą liczbę sześć, a więc i heksagram z Jezusem Chrystusem.
  5. Wspomniany przez Forstner związek heksagramu z Metatronem, będącym jakby starotestamentowym obrazem Chrystusa domyka chrystologiczne znaczenie heksagramu.
    Po drugie, heksagram symbolizuje Trójcę Świętą, bo składa się z dwóch trójkątów równoramiennych lub równobocznych, z których każdy właśnie Trójcę oznacza.
    Po trzecie heksagram przedstawia chrześcijańską historiozofię, odnosząc się do sześciu dni stworzenia, sześciu epok świata, sześciu epok ludzkości i sześciu etapów życia człowieka.
    Po czwarte, heksagram przedstawia chrześcijańską etykę, odnosząc się do ewangelicznych sześciu dzieł miłosierdzia.
    Po piąte w końcu, przedstawia chrześcijańską mistykę: jeden trójkąt oznacza wstępowanie człowieka ku Bogu, a drugi zstępowanie Boga ku człowiekowi.

A nie tylko bogata symbolika heksagramu tu do nas przemawia, ale także inne elementy. Jest ten heksagram złożony z sześciu rombów. Romb zaś przynależy do symboliki solarnej, a więc wskazuje na Jezusa Chrystusa-Prawdziwe Słońce. Połowa rombów jest tu czarna, połowa zaś biała, co kojarzy się z azjatyckim biskelionem i z pojednaniem przeciwieństw w Jezusie Chrystusie, przede wszystkim z jego dwoistą Boską i ludzką naturą.

W ten wielogłosowy sposób niepozorna gwiazdka wzmacnia chrystologiczne przesłanie przydrożnego krzyża.

Na szali Losu. Autobiografia – Jerzy Pietrkiewicz

Na tę książkę wpadłem przypadkiem w nadmorskim namiocie z nominalnie tanimi i dobrymi książkami. Tanie są one umiarkowanie (w internecie jest dużo taniej), a dobrych jest tam jak na lekarstwo. A jednak znalazłem tam perełkę. Wśród setek książek, jakie widziałem w trzech białogórskich namiotach, góra trzydzieści mogłoby mi się do czegokolwiek przydać, a góra pięć uznałem za naprawdę interesujące. Jednak jedynie tę jedną uznałem za taką, którą kupić muszę.

Jak już pisałem nieraz, bardzo lubię biografie i autobiografie, zwłaszcza biografie i autobiografie pisarzy. Bardzo też lubię Jerzego Pietrkiewicza, mało znanego pisarza polskiego i brytyjskiego. Dlatego jest oczywistym, że gdy wpadła mi w ręce jego autobiografia, uznałem za konieczne jej zakup i przeczytanie. Oczywiście od razu nasuwają się mi porównania z innymi autobiografiami polskich pisarzy. które czytałem, w szczególności Jarosława Iwaszkiewicza i Czesława Miłosza. Autobiografia Jerzego Pietrkiewicza bardziej przypomina tę pierwszą. Więcej jest tu spraw osobistych, niż globalnych. Jest jednak też sporo metafizyki, a nawet mistyki, oraz różnych historyjek, bądź to zabawnych, bądź też metafizycznych. Pietrkiewicz wyłania się z tych stronic jako umysł wielce oryginalny i niewątpliwie wybitny. Na pewno jest to najlepsza książka spośród przeczytanych przeze mnie w tym roku. A do twórczości Pietrkiewicza muszę częściej wracać.

* * * * * *

36/52/2021

Religijne akcenty wśród pamiątek znad morza

W czasie tegorocznego urlopu, który spędziłem w Białogórze, z uwagą przyglądałem się oferowanym na deptaku pamiątkom znad morza. Robię tak co roku i dostrzegam pewne różnice między poszczególnymi miejscowościami. W poprzednich latach jeździłem nieco bardziej na zachód, teraz pierwszy raz spędziłem urlop na Kaszubach, więc podstawową różnicą była spora ilość pamiątek z motywami kaszubskimi, szczególnie wzorami kaszubskiego haftu (choć paradoksalnie na innych nośnikach, nie w postaci wyrobów haftowanych) oraz lokalnej ceramiki.

Nie była to jednak różnica jedyna. Dostrzegłem też niepomijalny udział pamiątek z motywami religijnymi, chrześcijańskimi. Biorę poprawkę na moje zboczenie zawodowe etnologa i odsiewam wszystkie symbole niejednoznaczne: kotwice, słońca, jednorożce i aniołki. Pozostało jednak sporo ewidentnie chrześcijańskich, takich jak przedstawione powyżej.

Możliwe wyjaśnienia nasuwają mi się dwa. 1. Obecność religijnej symboliki nad polskim morzem jest wyższa niż w poprzednich latach. Oczywiście nie oznacza to wzrostu religijności Polaków, ale raczej jej pewną transformację. 2. To Białogóra jest wyjątkowa i jest tu takich pamiątek więcej, niż gdzie indziej. Taką interpretację podsunęły mi kazania miejscowego proboszcza, który nazywa tę miejscowość Jasną Górą północy, a wypoczynek w niej wczasorekolekcjami.

Byłbym skłonny opowiedzieć się jednoznacznie za hipotezą drugą, gdyby nie coś, co zauważyłem już po powrocie do Rybnika w sklepie Aktion:

Dotąd ten sklep nie oferował symboliki jednoznacznie chrześcijańskiej nawet na Boże Narodzenie, a tu nagle w lecie? Czyżby następował wzrost zainteresowania takimi motywami? Rzecz jest warta dalszej obserwacji.

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij