Czwarta i ostatnia bałkańska piosenka w mojej serii piosenek o winie to macedoński utwór Вино пијам, ем ракија. W ostatnich dwóch piosenkach wrócę do polski i jej bliskich okolic.
Od bodaj dekady piszę co roku piosenkę na Halloween. W tym roku termin już się zbliża, a ja nie mam żadnego pomysłu. Z drugiej strony od kilku miesięcy chodził mi po głowie przekład „Komety” Nohavicy. Przekład kompletnie niepotrzebny, wszak była już co najmniej siedmiokrotnie przekładana przez innych tłumaczy. A jednak myślę, że paradoksalnie i niepotrzebne rzeczy robić czasami warto. Dlatego postanowiłem dokonać tego przekładu i uznać go tegoroczną piosenkę halloweenową. Pasuje, bo mówi o życiu, śmierci i świetle, a to są wiodące tematy Halloween.
Ujrzałem kometę, obłokiem płynęła Chciałem jej zaśpiewać, ale mi zniknęła Zniknęła, widziałem ją tylko przez moment Zostało mi po niej kilka żółtych monet Monety ukryłem do gliny pod dębem Gdy znowu przyleci, mnie już tu nie będzie Mnie już tu nie będzie, na wietrze jam plewa Ujrzałem kometę, Chciałem jej zaśpiewać
O wodzie, o trawie, o lesie O śmierci, z którą pogodzić nie da się O miłości, o zdradzie, o świecie I o wszystkich, którzy żyli na tejże planecie
A na gwiezdnym dworcu ruch wagonów żwawy Pan Kepler rozpisał niebieskie ustawy Tak szukał, aż znalazł w uczonych lunecie Ten sekret, który wciąż dźwigamy po świecie Wielka tajemnica odwieczna przyrody Że tylko z człowieka człowiek się narodzi Korzeń się z gałęźmi w jedno drzewo łączy Krew naszych nadziei po wszechświecie krąży
Ujrzałem kometę, była jak relijef Spod ręki artysty, który już nie żyje Wspiąłem się do nieba, dosięgnąć jej chciałem Marność mnie rozdziała z mej odzieży całej Jak rzeźba Dawida w świetlistym marmurze Stałem i patrzyłem, patrzyłem ku górze Gdy znowu przyleci, na wietrze jam plewa Mnie już tu nie będzie, lecz inny zaśpiewa:
O wodzie, o trawie, o lesie O śmierci, z którą pogodzić nie da się O miłości, o zdradzie, o świecie I o wszystkich, którzy żyli na tejże planecie
Coś pomiędzy Paolo Coelho a Aldousem Huxleyem. Apokaliptyczny perennializm. Warto przeczytać, bo zawiera wiele mądrych rzeczy, ale trzeba zachować dystans. Miejscami jest chyba zbyt dosłowna. Wymienieni wyżej autorzy, a także Hesse i Schmitt są w tej materii znacznie subtelniejsi. Swoją drogą to już trzeci lub czwarty żyjący pisarz francuski, którego regularnie czytam. Literatura francuska jest chyba obecnie najbardziej żywotną spośród literatur europejskich.
Od kilku lat w internecie także polskim nasila się propaganda nowego ruchu religijnego pochodzącego z Chin. Aby pokrótce ukazać, o jaki ruch chodzi, zacytuję wikipedię:
Kościół Boga Wszechmogącego (chiń. upr. 全能神教会; chiń. trad. 全能神教會; pinyin Quánnéng Shén Jiàohuì ang. The Church of Almighty God), zwany także Błyskawicą Wschodu (ang. Eastern Lightning) – nowy ruch religijny ustanowiony w Chinach, w 1991 roku. Związek wyznaniowy założył były nauczyciel fizyki Zhao Weishan. Osoby Jezusa dopatrzył się w swojej partnerce – Yang Xiangbin. W 2001 r. oboje dostali azyl w USA jako osoby prześladowane za poglądy religijne. Obecnie zarządzają organizacją religijną z Nowego Jorku. Podstawowym wierzeniem jest wiara w to, że Jezus Chrystus urodził się ponownie – pod postacią chińskiej kobiety. W doktrynie wspólnoty elementy chrześcijańskie są mieszane z elementami chińskiej pobożności ludowej i uzupełniane nowymi objawieniami. Grupa ta jest postrzegana jako niebezpieczna sekta i prześladowana przez chiński rząd komunistyczny. Przez niezależnych obserwatorów oskarżana jest m.in. o porywanie chrześcijan i znęcanie się nad nimi w celu zmuszenia do przejścia na ich stronę. Kościół często wzywa swoich członków do „eksterminacji wielkiego czerwonego smoka” – odnosząc się do partii komunistycznej. Przepowiadali także koniec świata na 21 grudnia 2012. Od 2018 roku Kościół Boga Wszechmogącego prowadzi w sieci działalność misyjną w Polsce. Zarzuca się im, iż przeprowadzają działalność internetową poprzez tworzenie fałszywych kont na portalach społecznościowych o polskobrzmiących imionach i nazwiskach.
Internetowa propaganda tego ruchu obywa się głównie na facebookowych grupach dyskusyjnych o charakterze chrześcijańskim, w Polsce zwłaszcza katolickich. Sam prowadzę jedną z takich grup, pod nazwą Katolicy rozmaici bez politykii zmagam się z tą propagandą. A ta propaganda ewoluuje. Kiedyś wpisy na grupy wrzucały profile z chińskimi nazwiskami i portretami, a tylko polskimi imionami i linkowały wprost do stron Kościoła Boga Wszechmogącego. Było to łatwe do wykrycia i kasowania. Toteż zmienili taktykę. Teraz wpisy są wrzucane przez profile bez jakichkolwiek sugestii chińskich powiązań. Imiona i nazwiska są polskie, a zdjęcia profilowe neutralne, na przykład z jakąś roślinką. A linkują już nie do stron swojej sekty, a do specjalnie spreparowanych stron udających katolickie, najczęściej do stronyIdę za Jezusem. Treści na tej stronie są pozornie katolickie, używa się katolickiej ikonografii, katolickich modlitw, sporo mówi się o różańcu. Zgrzytem są jedynie bardzo liczne błędy językowe i bardzo nieliczne odwołania do ksiąg Kościoła Boga Wszechmogącego, np. poniższy:
Istotna propaganda jest jednak bardziej ukryta. W każdym wpisie na tej stronie, nawet najbardziej z pozoru katolickim znajdują się linki do dyskusyj na whatsappie i messengerze, w których do dyskusjach prowadzona jest właściwa propaganda sekty. Jest to oczywiście strategia dużo bardziej niebezpieczna, bo wielu ludzi może być święcie przekonanymi, że Idę za Jezusem to strona katolicka i chłonąć prezentowane na niej treści. Jak zwykle, kłamstwo odnosi większy skutek, gdy jest pomieszane z prawdą, niż gdy jest podane na czysto.
Każde większe miasto powinno mieć taką książkę. Bo jest to książka o Sosnowcu. Sosnowiec jest jej głównym bohaterem. Są tu oczywiście liczne postacie pierwszoplanowe, drugoplanowe (tu tytułowy mistrz Alojzy) i epizodyczne (w tym Jan Kiepura, Pola Negri i Nikołaj Krylenko). Ale główną rolę gra miasto. Taka monumentalna powieść jest wybitnie miastotwórcza. Przyda się Sosnowcowi. Sięgnąłem po tę książkę, bo sam jestem z Sosnowcem trochę związany – spędziłem tam pięć lat. I cieszę się, że sięgnąłem.
Trzykrotnie już wspominałem o maskach umieszczanych na pomnikach, wszystkie trzy przypadki dotyczyły Polski. Zjawisko to jest jednak oczywiście ogólnoświatowe i pojawiło się już na początku pandemii. W maju 2020 pisał o nim Forbes. W artykule zaprezentowano kilkanaście przykładów z całego świata, z których tu zaprezentuję tylko kilka, po resztę odsyłając do tekstu źródłowego.
Gigantyczny posąg Buddy w TajlandiiZłote posągi, na Trocadéro w ParyżuPomnik Marylin Monroe w MarylandPomnik byka w Nowym Jorku
Jednym z problemów, z którym zmagam się na moim blogu i w całej mojej publicystycznej działalności jest powszechne wśród katolików przekonanie, że tylko jeden, ściśle określony model pobożności jest prawdziwie katolicki, a wszystkie inne są złe, podejrzane, czy niebezpieczne. Otóż tak nie jest. W Kościele jest od zawsze różnorodność sposobów wyrażania tej samej wiary. I ja chcę tę różnorodność ukazywać.
Wśród różnych działań na ten cel nakierowany, chciałbym zaproponować krótką serię kilku nagrań wschodnich Liturgij katolickich sprawowanych w polskich świątyniach rzymskokatolickich, głównie w sanktuariach. Chciałbym, żeby moi czytelnicy wiedzieli, że tak też może wyglądać katolicka Msza.
Na początek fragmenty Boskiej Liturgii Świętego Jana Chryzostoma sprawowanej w dniu 19 czerwca 2021 w Kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze podczas pielgrzymki grekokatolików.
Kolejna lektura czytana razem z synem. Chętnie czytam lektury, które akurat przerabiają moje dzieci, bo w ten sposób odświeżam, poszerzam i pogłębiam swoją wiedzę o literaturze oraz całości kultury. Z tego, co przeczytałem w młodości pamiętałem już tylko fabułę, a wyleciały mi z głowy, a może nawet całkiem umknęły różne smaczki, nawiązania, powiązania, z jednej strony Makbeta do starożytnych mitów i angielskiego folkloru, z drugiej, literatury romantycznej i późniejszej do Makbeta. By wspomnieć tylko naszą Balladynę.
Na koniec anegdota, chyba już dość stara, sądząc po liczbach, ale nadal krąży, więc udowstępniam: Szanowny panie, dlaczego chodzi pan po sklepie bez maseczki?- A dlaczego pani chodzi w maseczce?- Żeby chronić siebie i innych- Chronić przed czym?- Pan sobie żarty robi!- W żadnym razie. Czego się pani boi?- Zakażenia, epidemii – to oczywiste!- A dlaczego nie boi się pani raka, anginy bądź innej choroby albo tego, że wychodząc ze sklepu zabije panią auto na szosie?- Czy pan jest poważny?- Jestem bardzo poważny, niech mi pani logicznie wytłumaczy swój strach przed czymś co powoduje śmiertelność na poziomie 0,1 – 0,3% w stosunku do ogólnej liczby zachorowań, która na dodatek jest zafałszowana? Czy wie pani, że ma takie same szanse umrzeć naCovida jak zginąć na pasach? Jak te niecałe dwa tysiące zgonów ma się trzystu tysięcy zmarłych w Polsce w tym roku? Konsternacja… milczenie… – Czy gdyby codziennie słyszała pani w mediach, że angina zabija to bała by się pani bardziej czy mniej? Milczenie… Tak wygląda rozmowa z przeciętnym covidowym niewolnikiem efektu medialnego”(od.Małgosia Godz)