8 grudnia 2021 na katolickich stronach i grupach facebookowych pojawił się taki filmik z następującym komentarzem: We wtorek 7 grudnia około godziny 20, 150 młodych katolików zablokowało wejścia do kościoła Notre-Dame-de-Bon-Port w Nantes, protestując przeciwko koncertowi szwedzkiej artystki, w którym miało uczestniczyć ok 370 osób.”To spontaniczna mobilizacja, by powstrzymać artystkę przed zbezczeszczeniem tego miejsca. Jako młodzi ludzie przywiązujemy wielką wagę do świętości, której starsi już nie posiadają – wyjaśnił jeden z demonstrantów.. Około 21:15 napięcie wzrosło. Koncert zgodnie z zapowiedziami nie mógł się rozpocząć. Aby zapewnić wszystkim bezpieczeństwo, o godz. 21.20 koncert został odwołany. W reżimie covidowym w diecezji Nantes koncert tak, msza trydencka nie. Interesujące, prawda?
Szwedzką artystką, której personalia autorzy komunikatu starali się skrzętnie ukryć jest Anna von Hausswolff. Ma ona na koncie kilka eklektycznych stylistycznie płyt. W Nantes i w Paryżu (gdzie również koncert został odwołany) miała zaprezntować materiał z ostatniej płyty, z którym można się zapoznać poniżej:
Album All thougts fly jest inspirowany Sacro bosco – renesansowym włoskim parkiem o tematyce mitologicznej, który został ufundowany przez księcia Piera Francesca Orsiniego, dla uczczczenia jego zmarłej małżonki Giulii Farnese (nie tej słynnej, ale jej ciotecznej prawnuczki). Można powiedzieć, że zarówno park, jak i kompozycja muzyczna są swego rodzaju eklektycznym Requiem. Eklektycznym, bo obydwa dzieła łączą motywy chrześcijańskie i pogańskie. Jest to zresztą typowe dla Anny Hausswolff, albowiem nie tylko jej muzyka jest eklektyczna, ale także jej religijność. Dlatego właśnie fundamentaliści uważają ją za satanistkę.
Czy jednak w samym materiale muzycznym, który miał być zagrany we francuskich kościołach (Hausswolf zresztą regularnie koncertuje w kościołach różnych wyznań chrześcijańskich) jest cokolwiek, co mogłoby być uznane za profanację świątyni? Wręcz przeciwnie. Jest to arcydzieło muzyki organowej. Do tego wybitnie sakralne. Słyszę w nim wyraźne inspiracje utworami Hildegardy von Bingen, oraz chrześcijańskiej muzyki sakralnej późniejszych epok. Wyczuwam tu też podobieństwo do utworów mojego ulubionego Alana Howhanessa, ale to raczej nie przez bezpośrednią inspirację, a przez wspólność inspiracyj obojga kompozytorów. Mnie to nagranie zachwyciło. Chciałbym je kiedyś usłyszeć na żywo, najlepiej w jakimś gotyckim kościele. To wprost niesamowite, że da się to wszystko zagrać na organach. Myślę, że za jakiś czas Anna Hausswolff będzie równie słynna mistrzynią muzyki sakralnej, jak obecnie Arvo Pärt.
Sakralność najnowszego dzieła Hausswolff jest dyskretna, dla większości odbiorców pewnie niezauważalna. Jeszcze trudniej uznać je za dzieło chrześcijańskie. A jednak jest ono chrześcijańskie, przede wszystkim dlatego, że jest głęboko zakorzenione w tradycji chrześcijańskiej tradycji muzyki sakralnej. Jest więc chrześcijańskie kulturowo. Jest klejnotem chrześcijaństwa kulturowego. Jest wielu pobożnych i szczerych chrześcijan, zarówno katolików, jak i protestantów, którzy sądzą, że dla odrodzenia prawdziwego chrześcijaństwa duchowego konieczne jest odrzucenie, a nawet zniszczenie chrześcijaństwa kulturowego. Ja natomiast sądzę, że jest zupełnie odwrotnie. Obecnie gmach chrześcijaństwa duchowego można zbudować wyłącznie na fundamentach chrześcijaństwa kulturowego. Czasami zresztą te fundamenty są już gmachem, tyle, że na sposób ukryty. Mniemam, iż tak jest w przypadku All thougts fly.
Jestem w sumie wdzięczny protestującym, że dzięki nim poznałem wybitną artystkę, o której jeszcze kilka dni temu nie słyszałem. Żołnierze strzelają, Pan Bóg kule nosi, a innymi słowy Duch wieje kędy chce…., zaś jeszcze innymi słowy Pan Bóg pisze prosto na krzywych liniach.








