





Fragmenty Mszy maronickiej odprawionej w bazylice w Licheniu w czasie konferencji poświęconej świętemu Sarbeliuszowi 25 września 2021. Na razie na tym przerwę prezentowanie Liturgij wschodnich celebrowanych w polskich kościołach rzymskokatolickich celem ukazania różnobarwności Kościoła, bo nie mam więcej nowych materiałów, a nie chcę nudzić starymi. Jak będę miał nowe, dam znać. Tutaj ciekawostką jest fragment Liturgii po polsku.

Czytam po kolei dostępne po polsku książki Lenoira, w tym również współautorskie, a zauważyłem, że on bardzo współautorstwa lubi i mniej więcej połowa jego dzieł jest napisana wspólnie z kimś. Tym razem, wraz z francuską dziennikarką przeprowadza dogłębną analizę krytyczną słynnej książki Dana Browna. Autorzy zgrabnie i z polotem obalają wszystkie teorie spiskowe głoszone przez powieściopisarza. Jednocześnie starają się dostrzec w jego pisarstwie jakieś elementy wartościowe.
47/52/2021
* * * * *
Skoro umieściłem w tej serii łużycki Palenc, to znaczy, że mogą się tu znaleźć także inne utwory mające tylko jedną zwrotkę poświęconą winu. Należą do nich słynne Sokoły. Pieśń ma wersje po polsku i po ukraińsku i obydwie tu prezentuję.
Hej, tam gdzieś znad Czarnej Wody
Wsiada na koń kozak młody.
Czule żegna się z dziewczyną,
Jeszcze czulej z Ukrainą.
Hej, hej, hej sokoły
Omijajcie góry, lasy, (pola,) doły.
Dzwoń, dzwoń, dzwoń dzwoneczku,
Mój stepowy skowroneczku.
Hej, hej…
Wiele dziewcząt jest na świecie,
Lecz najwięcej w Ukrainie.
Tam me serce pozostało,
Przy kochanej mej dziewczynie.
Ona biedna tam została,
Przepióreczka moja mała,
A ja tutaj w obcej stronie
Dniem i nocą tęsknię do niej.
Żal, żal za dziewczyną,
Za zieloną Ukrainą,
Żal, żal serce płacze,
Już jej więcej nie zobaczę.
Jak na łąkach kwitną wieńce
tak na licach jej rumieńce
a w oczętach taka siła
że mi w głowie zawróciła.
Pędź, pędź czwórko siwa
kędy moja czarnobrywa
leć, leć między sosny
gdzie krajobraz wiecznej Wiosny.
Wina, wina, wina dajcie,
A jak umrę pochowajcie
Na zielonej Ukrainie
Przy kochanej mej dziewczynie.
Гей, десь там, де чорні води,
Сів на коня козак молодий.
Плаче молода дівчина,
Їде козак з України.
Гей! Гей! Гей, соколи!
Оминайте гори, ліси, доли.
Дзвін, дзвін, дзвін, дзвіночку,
Степовий жайвороночку
Гей! Гей! Гей, соколи!
Оминайте гори, ліси, доли.
Дзвін, дзвін, дзвін, дзвіночку,
Мій степовий дзвін, дзвін, дзвін
Жаль, жаль за милою,
За рідною стороною.
Жаль, жаль серце плаче,
Більше її не побачу.
Меду, вина наливайте
Як загину поховайте
На далекій Україні
Коло милої дівчини.
Гей, десь там, де чорні води
Сів на коня козак молодий
Плаче молода дівчина
Їде козак з України
I po latach jeszcze jedna, bardzo zaskakująca wersja
No, a w sumie nie koniec, bo skoro wróciłem do tego wpisu, to i hit zeszłoroczny warto wrzucić
Kontynuuję prezentowanie wschodnich Liturgij katolickich celebrowanych w polskich świątyniach rzymskokatolickich. Chcę w ten sposób podkreślić, różnobarwność, różnorodność i symfoniczność Kościoła. Dziś Msza ormiańska z pokamedulskiego kościoła na warszawskich Bielanach z lipca 2021. Ciekawe są zwłaszcza ujęcia kapłana od przodu, bo możemy zobaczyć gesty, których siedząc w nawie nie ujrzymy.

Niemal stuletnia już biografia Tadeusza Grabianki, ekscentrycznego polskiego szlachcica z przełomu XVIII i XIX wieku, masona, mistyka, alchemika i samozwańczego Króla Nowego Izraela, który przez lat kilka z powodzeniem przewodził parachrześcijańskiej sekcie w Awinionie, miał też spore wpływy w rosyjskiej arystokracji, a dziś jest prawie zupełnie zapomniany. Zdołał wywrzeć pewien wpływ na rzeczywistość, można go uznać za prekursora towianizmu i mariawityzmu, jest też pierwowzorem głównego bohatera jednej z powieści Balzaca. Co ciekawe, oprócz mętów masońsko-alchemicznych i mesjanistycznych, można znaleźć u Grabianki elementy zdrowej mistyki. Prostował on na przykład pewne błędy Swedenborga, od którego zasadniczo czerpał. Warto więc wyciągnąć tę postać z mroków zapomnienia. Książka jest do poczytania za darmo tutaj.
Może też ktoś pokusiłby się o napisanie nowej biografii Grabianki, zdaje mi się, że dziś można już dotrzeć do źródeł, do których Ujejski nie dotarł, na przykład do roczników czasopisma rosyjskich grabiankistów.

Niedawno polska wikipedia obchodziła dwudziestą rocznicę swojego istnienia. Przy tej okazji chwalono się, że jest ona na dziesiątym miejscu wśród wikipedyj świata pod względem ilości haseł. Nie jest to jednak sukces, raczej jest to przejaw kryzysu. Kiedyś była na miejscu piątym i zaczęła spadać. To dziesiąte miejsce to nie koniec spadku. Za parę lat będzie piętnaste, a może i dwudzieste. Już wyprzedzili nas i to dwukrotnie Szwedzi, których jest czterokrotnie mniej.
Jaka jest tego przyczyna? Szalejący na polskiej wikipedii delecjonizm, jakiego na innych edycjach nie ma. Ja widzę to szczególnie na przykładzie pisarzy. W polskiej wikipedii pisarz, który pisze sporo książek, są one wydawane i mają czytelników, nie jest encyklopedyczny i nie może mieć hasła. Encyklopedyczny staje się dopiero wtedy, gdy ma znaczące nagrody lub wyróżnienia. Rzecz znamienna, że w okresie istnienia polskiej wikipedii aż siedmiu literackich noblistów nie miało swoich haseł w momencie otrzymania nagrody. Byli to: V.S. Naipaul, Imre Kertész, J.M. Coetzee, Elfriede Jelinek, Orhan Pamuk, Jean-Marie Gustave Le Clezio, Louise Glück. Ostatni taki przypadek miał więc miejsce w 2020 roku. Z kolei w tym roku dotknęło to laureatów nagrody pokojowej. Maria Ressa i Dmitrij Muratow nie mieli haseł przed uhonorowaniem. Nie ma dotąd hasła na polskiej wiki najpopularniejsza współczesna pisarka niemiecka Nino Haratischwili.
Jeśli polska wikipedia ma uniknąć całkowitego uwiądu, musi się otworzyć na biogramy ludzi twórczych.

Dla tych, którzy uważają, że rewolucja bolszewicka to wyłącznie import z Niemiec i że bolszewizm nie wyrasta z rosyjskiej duszy: „Sobór bazylejski doprowadził do kompromisu z czeskimi husytami, wśród których wzięło górę umiarkowane skrzydło. Jednakże właśnie w tym czasie echa husytyzmu zaczęły się coraz głośniej odzywać w Polsce. Nie można tego przypisywać samym tylko wpływom uchodźców z Czech. Masowych i poważnych poruszeń nigdy znikąd się nie importuje, one wyrastają z miejscowego gruntu lub nie ma ich wcale.” Paweł Jasienica „Polska Jagiellonów”
Zawsze to będę podkreślał. Totalitarny komunizm rozwinął się w Rosji, bo pasował do tradycyj państwa rosyjskiego. Związek Sowiecki był kontynuacją caratu, a obecna Rosja jest jego kontynuacją. Ciągle spotykam się ze stwierdzeniem, że Rosjanie nie są odpowiedzialni za komunizm, bo Lenina zasponsorowały i podrzuciły do Rosji niemieckie służby specjalne. Jednocześnie ci sami ludzie obciążają cały naród niemiecki odpowiedzialnością za nazizm. Trudno im zaakceptować fakt, że tak jak szaleństwo nazizmu ogarnęło część narodu niemieckiego i ta część ponosi za to odpowiedzialność, tak też szaleństwo komunizmu ogarnęło część narodu rosyjskiego i ta część ponosi za to odpowiedzialność. Odpowiedzialność Rosjan za komunizm jest więc dokładnie taka sama jak Niemców za nazizm. To, że Lenin został zainstalowany przez Prusaków nie żadnego znaczenia. Poruszeń się nie importuje, jak pisał Jasienica.

Logo niedawno rozpoczętego synodu tak jest wyjaśniane na stronach Stolicy Apostolskiej: Wielkie, majestatyczne drzewo, pełne mądrości i światła, sięga nieba. Znak głębokiej żywotności i nadziei, który wyraża krzyż Chrystusa. Niesie Eucharystię, która świeci jak słońce. Poziome gałęzie, otwarte jak dłonie lub skrzydła, sugerują jednocześnie Ducha Świętego. Lud Boży nie jest statyczny: jest w ruchu, nawiązując bezpośrednio do etymologii słowa synod, które oznacza „idąc razem”. Ludzi łączy ta sama wspólna dynamika, którą tchnie w nich to Drzewo Życia, od którego rozpoczynają swoją wędrówkę. Te 15 sylwetek podsumowuje całe nasze człowieczeństwo w różnorodności sytuacji życiowych pokoleń i początków. Ten aspekt jest wzmocniony mnogością jasnych kolorów, które same w sobie są oznakami radości. Nie ma hierarchii między tymi ludźmi, którzy są wszyscy na tej samej stopie: młodzi, starzy, mężczyźni, kobiety, nastolatki, dzieci, świeccy, zakonnicy, rodzice, pary, single; biskup i zakonnica nie są przed nimi, ale pośród nich. Zupełnie naturalnie dzieci i młodzież rozpoczynają swój spacer, nawiązując do tych słów Jezusa z Ewangelii: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, bo zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i uczonymi i objawiłeś je małym dzieciom” (Mt 11,25) Pozioma linia bazowa: „Dla Kościoła synodalnego: komunia, uczestnictwo i misja” biegnie od lewej do prawej w kierunku tego marszu, podkreślając go i wzmacniając, by zakończyć się tytułem „Synod 2021 – 2023”, szczytem, który łączy całość.
Każdy, kto jest zakorzeniony w myśleniu symbolicznym, mniej więcej tak to rozumie. Mniej więcej, bo w symbolach to właśnie jest piękne, że są one wieloznaczne i można je różnie odczytywać. Mają wielkie bogactwo znaczeń, które może i powinno prowadzić do głębokiej medytacji, a w konsekwencji do lepszego poznania Boga. Niektórzy więc nie odczytają powyższych znaczeń, niektórzy odczytają jeszcze inne, niewymienione powyżej. Na przykład Drzewo Żywota to nie tylko Krzyż Chrystusowy, ale i sam Jezus Chrystus. Ja skrótowo odczytuję znaczenie tego loga tak: Różnorodny w swoim składzie Kościół jest stale oświecany i chroniony przez Jezusa Chrystusa.
Jest jednak wielu katolików, których to logo niepokoi. Są to oczywiście katolicy, którzy nie myślą symbolicznie. Pytają się na przykład, dlaczego stylizowane drzewo, a nie po prostu Krzyż (krzyż do jakiego przywykliśmy – film poniżej)? Zamiast wieloznacznego symbolu woleliby mieć znak jednoznaczny. Wielokrotnie spotykam się w swoim głoszeniu myślenia symbolicznego z opiniami, że powinniśmy jako katolicy posługiwać się wyłącznie symbolami jednoznacznymi. No cóż, ilekroć słyszę o symbolach jednoznacznych, kojarzy mi się ten cytat: –Babko, znajdzie się tu w chacie ukrop? Ukrop, pytam, znajdzie się?
Siedząca przy przypiecku staruszka, matka bartnika, podniosła głowę znad cerowanej skarpety.
– Znajdzie, gołąbeczku, znajdzie – zamamlała. – Ino, że wystudzony. Jednoznaczny symbol jest jak wystudzony ukrop. Innym zarzutem wobec tego loga jest to, że biskup idzie z tyłu, jak w procesji liturgicznej, a nie prowadzi tej grupy. Otóż słusznie, że tej grupy nie prowadzi biskup, bo tę grupę prowadzi osobiście Jezus Chrystus. Z góry.
Z tymi i innymi zarzutami można się zapoznać na poniższym filmie:

Kolejny epizod odświeżania sobie książek o wiedźminie. Tę akurat czytałem dopiero drugi, czy trzeci raz, bo jest stosunkowo świeża. Powieść wciśnięta chronologicznie między opowiadania, zszywa niektóre rozdarcia fabularne wcześniejszych książek, a jednocześnie tworzy nowe. Nie będę pisał, jakie zszywa, a jakie tworzy, bo nie chcę ujawniać fabuły. Moim zdaniem książka bardzo obra, szkoda, że nie powstało takich więcej.
45/52/202
* * * * *