Dramat a kult – Jan Wierusz Kowalski

Okładka książki Dramat a kult Jan Wierusz Kowalski

Z Janem Wierusz Kowalskim mam kłopot. Nie wiem, jak go całościowo ocenić. Z jednej strony to apostata, który nie tylko opuścił, ale i zdradził wspólnoty mi drogie: zakon benedyktyński i Kościół katolicki. Był też nie tylko tajnym współpracownikiem, ale i etatowym pracownikiem komunistycznej Służby Bezpieczeńtstwa. Z drugiej jednak strony był autorem bardzo dobrych książek z zakresu historii Kościoła i religii i to w czasach, gdy takich pozycyj było bardzo niewiele. Jest on doskonałym przykładem tego, że trzeba odzielać życiorysy autorów od ich twórczości.

Niewielką objętościowo książeczkę Dramat i kult wypatrzyłem w urokliwym antykwariacie na jednej z bocznych uliczek Sosnowca, miasta do którego mam stosunek równie skomplikowany jak do Wierusz Kowalskiego. Lektura okazala się tak wciągająca, że prawie całą pochłonąłem w pociągu z Sosnowca do Rybnika. Jest o esej o związkach między religią i sztuką teatralną na przykładzie różnych religij historycznych i współczesnych. Choć jest to pozycja napisana przez ateistę, dla ateistów i z ateistycznych pozycyj, to paradoksalnie może pomóc wierzącym w rozwijaniu dojrzałej wiary. Ja osobiście spodziewam się odnieść z tej lektury korzyść zarówno na polu duchowym jak naukowym.

9/52/2022

* * * * *

Podwórka w Sosnowcu

Sosnowiec zasadniczo nie posiada rynku. Wiem oczywiście o rynku w Modrzejowie, nawet o nim pisałem, ale trudno go uznać za rynek adekwatny dla dwustutysięcznego miasta. Wiem też, że rolę rynku częściowo spełnia Plac Stulecia zwany popularnie Patelnią, ale z racji kształtu i nasycenia ruchem mechanicznym, spełnia ją właśnie tylko częściowo. Natura jednak próżni nie znosi i rolę rozproszonego rynku zaczęły spełniać liczne sosnowieckie podwórka przy dziewiętnastowiecznych ulicach w centrum. Jest to zjawisko stosunkowo nowe, nie obserwowałem go, gdy ćwierć wieku temu studiowałem w tym mieście. Powyżej migawki z kilku podwórek, poniżej jedno konkretne podwórko.

Katedra w Sosnowcu

Katedra Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Sosnowcu to kościół, z którym byłem związany w młodości. W czasie moich studiów farmaceutycznych chodziłem tam na Msze, choć miałem inny bliżej, ale wolałem chodzić do starego kościołą ozdobionego pracami czołowych młodopolskich artystów niż do nowego nie ozdobionego prawie niczym.

Obecnie katedra została wzbogacona o kilkoro artystycznych drzwi, z których jedne na pewno, a mniemam że wszystkie, wyszły spod ręki profesora Czeslawa Dźwigaja, najsłynniejszego polskiego rzeźbiarza religijnego. Te nowe drzwi nieco kontrastują, z dwoma sztukami drzwi staryc, co zaprezentowałem w pierwszej galerii.

Awantury arabskie – Kornel Makuszyński

Okładka książki Awantury arabskie Kornel Makuszyński

Lat temu kilka wygrzebałem kilka książek spośród najrzadziej przeglądanej części mojego księgozbioru z zamiarem ich przeczytania. Idzie mi to dość opornie. Awantury arabski sa chyba drugą, czy trzecią. Książkę tę czytałem już w młodości, ale teraz zupełnie inaczej ją odbieram. Jest to coś w rodzaju peysmistycznej kontynuacji baśni tysiąca i jednej nocy. Książka ta jest przepełniona satyrą ocierającą się o cynizm. Pesymizm jej dotyczy przede wszystkim kondycji moralnej człowieka. Ludzie są tu bowiem przedstawieni z jak najgoszej strony. Oto próbka, a zarazem podsumowanie całości: Powiedziałem wam wszystko, co było i czego nie było, bo nie na to dał Allach mowę swemu słudze, aby ten mówił prawdę. On ją bowiem zawsze rozezna, a więcej go nic nie obchodzi.

8/52/2022

* * * *

Stulecie Aleksandra Krawczuka

Kilka dni temu swoje setne urodziny obchodził profesor Aleksander Krawczuk, najwybitniejszy polski starożytnik. W latach osiemdziesiątych, w swojej książce „Stąd do starożytności”, skądinąd bardzo ciekawej i wartej polecenia, nie tylko miłośnikom starożytności, ale wszystkim pragnącym zrozumieć współczesną kulturę i poznać jej korzenie, zamieścił esej o starożytnych długowiecznikach i ich sposobach na długie życie. Gdy po latach okazało się, że autor przeżył już większość opisywanych w tym tekście osób (a życzymy mu, by przeżył wszystkie) nasuwa się myśl, czy sam stosował też te metody? Przeczytajmy więc kluczowy fragment tego eseju:

Jeśli chodzi o filozofów i historyków, autor z wyraźną satysfakcją opowiada, że Demokryt zmarł mając 104 lata, i to właściwie dobrowolnie, odmówił bowiem przyjmowania pokarmów. Solon i Tales żyli podobno po sto lat, założyciel szkoły stoików Zenon – 98, jego zaś uczeń i następca Kleantes – 99. Sławny sofista Gorgiasz rozstał się ze światem w 108 roku życia przez dobrowolną głodówkę, a zapytany o przyczyny starości tak długiej i zachowania zdrowia rzekł: Nigdy nie włóczyłem się po cudzych ucztach! Podobnie postąpił retor Izokrates, licząc lat 99. Platon żył krócej, lat 81, a historyk Polibiusz zmarł w 82 roku życia skutkiem upadku z konia. Inny historyk, Hieronim, żył 104 lata, choć uczestniczył w wielu wojnach, dużo się trudził, wielekroć był ranny; mimo to zachował aż do końca siły w pożyciu małżeńskim i pełną władzę we wszystkich zmysłach. Arystobul żył ponad 90 lat, a do pisania swego dzieła historycznego przystąpił mając ich ponad 84. Godny podziwu jest również poczet długowiecznych poetów. Tragediopisarz Sofokles, autor Antygony, zmarł poniekąd przypadkowo po 90 roku życia: udławił się winogronem. Do końca swych dni cieszył się pełnią władz umysłowych, co podobno udowodnił publicznie, gdy syn chciał go ubezwłasnowolnić. Odczytał wówczas ku wzruszeniu wszystkich przed trybunałem i słuchaczami swoją ostatnią tragedię, Edypa w Kolonie. Komediopisarz Kratinos zmarł w 97 roku życia, podobnie jak Filemon, również autor komedii, który zaśmiał się na śmierć, gdy spostrzegł, że osioł zjada ze stołu przygotowane dla niego figi. (…) Jaka jednak jest esencja rad zarówno współczesnych gerontologów, jak też makrobiotyka sprzed półtora wieku? Trudno nie zauważyć, że w gruncie rzeczy wszystko sprowadza się do trzech ogólnych, ramowych zaleceń, które podobno podawał już Hipokrates, sławny lekarz grecki w wieku V p.n.e., współczesny Sokratesowi. Otóż jego – czy też jemu przypisywane – rady makrobiotyczne, które w życiu swym może zastosować każdy, brzmiały prosto i zwyczajnie:
Po pierwsze – odżywiaj się skromnie i nigdy, ale to przenigdy nie objadaj się.
Po drugie – zawsze zachowuj aktywność psychiczną i fizyczną.
Po trzecie – bądź powściągliwy w życiu erotycznym.

Na tym ten wpis miał się zakończyć, ale żołnierze strzelają, Pan Bóg kule nosi. Podczas rutynowej prasówki natrafiłem na tekst korespodnujący z innym fragmentem tego eseju i uznałem za stosowne zaprezentować tu tę korelację. Krawczuk pisze: Najbardziej jednak interesujące są dane, jakie Pliniusz zaczerpnął – sam to stwierdza – ze spisu mieszkańców przeprowadzonego urzędowo w Italii w roku 74. Okazuje się mianowicie, że tylko w jednym regionie półwyspu, określanym wtedy jako VIII, a obejmującym ziemie pomiędzy Apeninami i Padem, żyło w owym roku: osób liczących po 100 lat – 54; po 110 –14; po 125 – 2; po 130 – 4; po 135 lub 137 – 4; po 140 – 3. A są to dane oficjalne i chyba w pełni wiarygodne, jak wskazuje choćby wahanie w wypadku dwóch osób, co do których miano pewne wątpliwości: lat 135 czy też 137. Czy na tymże obszarze Italii znalazłoby się obecnie więcej osób długowiecznych? Na to pytanie odpowiada po czterdziestu latach artykuł w serwicie Podróże.gazeta.pl: We Włoszech żyje najwięcej stulatków w Europie. Co więcej, z roku na rok osób osiągających słuszny wiek w Italii przybywa. Istat, włoska agencja statystyczna, podaje, że w 2019 roku mieszkało 14 456, w tym roku jest ich ok. 5 tys. więcej – 20 456. Można więc przyjąć, że również warunki życia na Półwyspie Apenińskim sprzyjają długowieczności i to nieprzerwanie od tysięcy lat.

Wielka księga Tao – Lao Tsy (Laozi)

Okładka książki Wielka księga Tao Lao Tsy (Laozi)

Wielka księga Tao to nowy przekład Daodejing (Tao Te Cing) dokonany przez Jarosława Zawadzkiego. Tłumacz nie tylko tłumaczył bezpośrednio z chińskiego (ponad połowa polskich przekładów tej księgi jest z angielskiego, a jeden, czy dwa z rosyjskiego), ale jest zawodowym sinologiem i jak się zdaje, w żadnym sensie nie jest taoistą. Tłumaczył więc tę księgę z dystansem naukowca, nie z nabożnością wyznawcy. Już we wstępie zwraca uwagę na niespójność tekstu i nieprzyjemny (prawie totalitarny) wydźwięk niektórych rozdziałów. O ile inne polskie przekłady (i nie tylko polskie) zachęcają do praktykowania taoizmu w takiej, czyinnej formie (bo zdaje mi się, że na Zachodzie każdy „taoista” uprawia taoizm po swojemu), tak ten przekład do taoizmu zniechęca.

7/52/2022

* * * *

Kościół św. Bartłomieja Apostoła w Koniakowie

O tym kościele na stronie Beskidy Travel możemy poczytać tak: Murowany kościół z 1901 r. Zbudowany dzięki finansowemu wsparciu kardynała Jerzego Koopa, arcyksięcia Albrechta, a także cesarza Franciszka Józefa I. W roku 1956 kościół rozbudowano. Wewnątrz zwracają uwagę płaskorzeźbione stacje Drogi Krzyżowej autorstwa ludowego artysty z Koniakowa– Franciszka Wojarskiego. W nawach bocznych wiszą dwa obrazy, przedstawiające Wesele w Kanie Galilejskiej oraz połów ryb w jeziorze Genezaret, pędzla Jana Czarneckiego z Katowic. Drewniany strop, surowy i piękny w swojej prostocie, ozdobiono motywami haftu istebniańskiego, zaś w samym szczycie ołtarza głównego znajduje się obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, pędzla Jana Wałacha. Warto zwrócić uwagę na pięknie sklepioną kaplicę (po lewej stronie przedsionka). Znajduje się w niej kamienna mensa, nad którą zobaczymy płaskorzeźbę przedstawiająca scenę objawienia się Matki Bożej w Fatimie. Bywałem w tym kościele w młodości, na przykład na oazowych dniach wspólnoty. Teraz odwiedziłem go po latach i zrobiłem trochę zdjęć.

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij