
O literackiej nagrodzie Nobla i jej laureatach pisałem kilkukrotnie na tym blogu. Jedne werdykty chwaliłem, inne krytykowałem. Tegorocznemu mogę tylko przyklasnąć. Kazuo Ishiguro jest bowiem pisarzem niezwykle interesującym. Jego „Nokturny” są zbiorem opowiadań zaiste niezwykłym. Już sam tytuł zawiera liczne podteksty. Nokturn kojarzy się z nocą (lac. nocturnus -nocny) i z muzyką (bardzo spokojna i zrównoważona oraz równie nastrojowa instrumentalna forma muzyczna inspirowana poetyckim nastrojem nocy) i faktycznie, we wszystkich opowiadaniach i noc, i muzyka odgrywają kluczową rolę. Mnie jednak nokturn kojarzy się jeszcze z czymś. Jest to mianowicie część Matutinum – nocnej modlitwy Kościoła. Modlitwy co prawda w tych opowiadaniach nie ma, ale w przedstawionych sytuacjach czuje się jej atmosferę, czy potrzebę. A jeśli już nie modlitwy w sensie ścisłym, to na pewno jakiegoś rytuału. Bohaterowie swoimi zachowaniami odprawiają rytuały, a więc sensu largo się modlą. Przy tem każde z tych opowiadań jest na swój sposób nokturnem – bardzo spokojną i zrównoważoną oraz równie nastrojową formą muzyczną inspirowaną poetyckim nastrojem nocy. Warto też wspomnieć o polskim wątku w jednym z opowiadań i w ogóle wybitnie europejskim charakterze całości. Aż dziwne, że napisał to Japończyk. Musiał to być genialny Japończyk.







