Kościół Matki Bożej Częstochowskiej w Rybniku.

mbc

W Rybniku i okolicach wciąż są budowane nowe kościoły. Jak to z nowymi kościołami bywa, jedne są koszmarne, inne całkiem ładne. Do tych ostatnich należy kościół Matki Bożej Częstochowskiej na skraju osiedla Nowiny. Jest symetryczny, ceglany, w środku ma duży wizerunek Patronki, więc na tle większości nowoczesnych budowli sakralnych jest całkiem OK.

mbc

Ostatnio budowniczy kościoła, ksiądz Marek Bernacki otrzymał nominację na proboszcza rybnickiej bazyliki, po tym, jak dotychczasowy proboszcz tej szacownej świątyni ksiądz prałat Grzegorz Olszowski dostał nominację biskupią. 

mbc

"Anioły" Michała Batkiewicza pod bazyliką w Rybniku

anioły 

Rzeźbiarz Michał Batkiewicz jest w Rybniku kojarzony głównie z sąsiednimi Żorami, w którym to mieście regularnie wystawia swoje prace, między innymi na Rynku. Teraz i nasze miasto doczekało się małej prezentacji rzeźb tego artysty. Z okazji Youth Camp Rybnik- katolickiej imprezy dla młodzieży przed bazyliką na miesiąc (28 czerwca do 27 lipca) stanęła grupa rzeźb „Anioły”. Cieszy mnie impreza, cieszą mnie rzeźby, choć żadna z tych rzeczy nie jest mi osobiście do niczego potrzebna. Sprawiają jednak, że nasze miasto staje się jeszcze ciekawsze. 

anioły

 

anioły

 

anioły

Katolickie świry – joga

joga

Katolickie świry to katolicy, najczęściej księża,wypisujący lub wygadujący totalne bzdury szkodzące Kościołowi. Antyteiści i antyklerykałowie wykorzystują wypowiedzi katolickich świrów do ośmieszenia Kościoła. Dlatego trzeba bronić Kościoła, walcząc z katolickimi świrami. Jako że żyjemy w dobie przekazu wideo, zacząłem od  świrów nagrywających filmiki., świrom piszącym dając początkowo spokój. Teraz przyszedł czas i na tych drugich.

Ksiądz kanonik Emanuel Lose, proboszcz parafia pod wezwaniem Świetej Jadwigi Królowej w Szczecinie wywiesił w parafialnej gablotce ulotkę informującą, że „Joga to zdrada Chrystusa”. Nie podpisał się pod tym kuriozalnym dokumentem umieszczając za to pod nim nazwiska dwóch kapłanów słynnych z doszukiwania się Szatana w bele czym. Ksiądz Sławomir Kostrzewa znany jest z dostrzegania złego ducha w Hello Kitty i klockach Lego, a ksiądz Andrzej Zwoliński zapoczątkował w Polsce ten nurt „duchowości podejrzeń” zapomnianą już dziś książką „Tajemne niemoce”, która swego czasu zrobiła w środowiskach katolickich naszego kraju spory szum. O książce tej chciałby zapewne zapomnieć i sam autor (nota bene płodniejszy nawet od Remigiusza Mroza, bo napisał już ponad 200 książek). gdyż zawierała ona więcej błędów niż lisie futro pcheł. Można ją spokojnie umieścić na liście 10 największych kuriozów polskiego piśmiennictwa religijnego. 

Wróćmy jednak do znacznie od tej książki krótszego, jednak równie upstrzonego błędami tekstu umieszczonego przed szczecińskim kościołem. W ulotce tej uproszczenie goni uproszczenie, a przekłamanie, przekłamanie. Autor nie zna i nie rozumie ani jogi, ani definicji grzechu ciężkiego, a przynajmniej to drugie znać i rozumieć powinien skoro jest księdzem. Do grzechu ciężkiego potrzeba materii, świadomości i dobrowolności. Jeśli nawet uznamy (błędnie, ale na razie niech będzie), że każde uprawianie jogi jest angażowaniem się w religię hinduską, to owszem będziemy mieli materię, ale prawie nigdy nie będziemy mieli świadomości, więc nie będzie tu grzechu ciężkiego. Kluczowy problem tkwi jednak w tym, że dla większości ćwiczących joga jest jedynie systemem gimnastyczny, a nie religijnym. Biorą z niej tylko ćwiczenia fizyczne, a nie duchowość. Nie osiągają, ani nie chcą osiągnąć poziomu związanego z jakimikolwiek doświadczeniami religijnymi, czy duchowymi. Trudno więc tu mówić o jakimś synkretyzmie, czy zdradzie Chrystusa. 

Przy tym uproszczeniu drobnostką już jest wywodzenie nazwy jogi od łacińskiego słowa iugum – jarzmo. Ksiądz wiedział, że dzwoni, ale nie wiedział w którym kościele. Faktycznie niektórzy autorzy wywodzą nazwę jogi od os słowa oznaczającego jarzmo, ale sanskryckiego, a nie łacińskiego i brzmiącego „yuj”. Skąd w ogóle pomysł, że starożytni Hindusi do tworzenia swoich słów mieliby czerpać z łaciny? Trudno dociec, ale moim zdaniem już ta łacina treść tej ulotki dyskwalifikuje. 

List otwarty do wydawców

 

Szanowni Państwo,

Jestem antropologiem kulturowym, autorem dwóch książek popularnonaukowych z dziedziny religioznawstwa, publicystą i blogerem. Od dwunastu lat prowadzę bloga „Kultura Okiem Svetomira” pod adresem http://svetomir.blox.pl/html/ Od początku znaczna część treści na blogu była poświęcona literaturze. Od roku tematyka książkowa jest na nim dominująca. Ostatnimi czasy mój blog zyskuje coraz większą popularność. Regularnie znajduje się w pierwszej setce rankingu serwisu blox.pl, a nawet dostaje się do pierwszej pięćdziesiątki.

 

W związku z powyższym mam dla Państwa propozycję. Chciałbym Was prosić o ofiarowanie mi co jakiś czas Waszych książek do recenzji. Recenzje ukazywałyby się na moim blogu, a linki do nich w mediach społecznościowych, w tym kilku grupach książkowych na FB. Nie proszę o nowości, czy bestsellery. Bardziej mnie interesują tak zwane „półkowniki”, książki wydane przed rokiem i dawniej, które nie uzyskały satysfakcjonującej popularności.

 

Niniejszy list wysłałem do kilkunastu wydawnictw, których książki są obficie reprezentowane na półkach mojej biblioteczki, są przeze mnie chętnie czytane i recenzowane. Jednocześnie umieszczam go w przestrzeni publicznej, aby dotarł do innych zainteresowanych.

 

Pozdrawiam

Artur Rumpel aka Svetomir

 

Małpa Janusz

Memy mają różne losy. Jedna żyją krótko i prosto, inne krótko i burzliwie, jeszcze inne długo i prosto, w końcu niektóre długo i burzliwie. I te ostanie stają się ciekawe dla antropologów kulturowych. Należy do nich niewątpliwie Małpa Janusz. Internetowych obrazków z karykaturalnym wizerunkiem nosacza sundajskiego, będącego  od jakiegoś czasu symbolem polskich wad narodowych są setki, a nawet tysiące. Doszło już nawet do tego, że po wpisaniu w wyszukiwarkę grafiki hasła „Polak” otrzymujemy na pierwszej stronie wyników wiele wizerunków tej sympatycznej małpy. 

Na obrazkach się nie skończyło. Nowe życie mema zaczęło się od umieszczanych na YouTubie filmów kabaretu Czwarta Fala. Kabaret rychło znalazł naśladowców, wśród których są twórcy zamieszczonej wyżej piosenki.

Całe to zjawisko jest całkiem sympatyczne. Dowodzi ono tego, że nadal potrafimy się śmiać ze swoich narodowych wad. To dobrze, bo jak pisał wieszcz:

Nieźle to jest być śmiesznym. Żartowano z panów,

Z mędrców, z wodzów, z poetów, z lekarzy, z kapłanów  ;

Wszystkich na śmiech wystawił dowcipek ucieszny,

Prócz jednego szatana. On jeden nie śmieszny. Kurłaaaaaaaa!

"Pasja według objawień bł. Anny Katarzyny Emmerich"

pasja

Ostatnio dosyć dużo jakoś omawiam książek o mistycyzmie, mistykach, a zwłaszcza mistyczkach. Muszę przyznać, że książka o Dorocie z Mątowów była bardziej w moim typie niż ta, którą omawiam dzisiaj. Wolę mistyków w roli nauczycieli modlitwy, niż w roli wizjonerów. Zresztą Dorota z Mątowów też miała wizje Wcielenia i Męki, na szczęście jednak nie zdecydowała się na ich szczegółową werbalizację.

Po lekturze nie mam wątpliwości, że bł. Anna Katarzyna Emmerich była prawdziwą mistyczką i miała prawdziwe wizje Męki Pańskiej. Mam natomiast poważne wątpliwości, czy książka oddaje treść tych wizji. Co więcej, mam poważne wątpliwości, czy jakakolwiek książka może oddać takie wizje i czy w ogóle powinno się im nadawać formę książkową. A już na pewno nie powinno się tego robić z pomocą sprawnego literata i folklorysty. Książkę tę można bowiem potraktować jako powieść Klemensa Brentano i też to będzie prawidłowe. Na pewno bardziej prawidłowe niż traktowanie jej jako objawionej prawdy o życiu i śmierci Jezusa Chrystusa. 

Nie sposób bowiem przyjąć za prawdę o Chrystusie takich słów (które nota bene bardziej pasują do Chrystusa z powieści Piekary, niźli do Chrystusa z Ewangelij): „W całej Galilei, w której Jezus najwięcej przebywał, runęły w wielu miejscach poszczególne budynki, głównie domy faryzeuszów, którzy najzacieklej prześladowali Jezusa, a obecnie wszyscy byli na świętach w Jerozolimie. Zawalone domy pogrzebały w swoich gruzach ich żony i dzieci.”

Myślę, że lepiej by było, gdyby Brentano przedstawił swe dzieło jako powieść luźno opartą na wizjach błogosławionej, a nie jako ścisły zapis wizyj. Obecnie bowiem istnieje ryzyko, że aparycjonistycznie nastawieni wierni będą traktować te pisma jako źródło prawdy absolutnej, ważniejsze od Pisma Świętego i Tradycji Kościoła.

Więcej ta książka powie nam o Niemczech na przełomie XVIII i XIX wieku, niż o Palestynie w czasach Jezusa Chrystusa. Nie dziwi mnie to, że w procesie beatyfikacyjnym mistyczki, w ogóle nie była brana pod uwagę. Warto ją więc czytać, ale krytycznie. Dla antropologa kulturowego ma ona swoją wartość jako swoiste kuriozum. Bo kurioza należą do najlepszych źródeł wiedzy o kulturze. 

34/52

* * * *

Imieniny Jana Kochanowskiego już 30 czerwca!

 plakat

Rekordowo bogaty program przygotowała w tym roku Biblioteka Narodowa na siódmą już edycję Imienin Jana Kochanowskiego. Specjalnym gościem literackiego pikniku, organizowanego tradycyjnie w Ogrodzie Krasińskich w ostatnią sobotę czerwca, jest Zbigniew Herbert.

Przez cały dzień prezentowane będą różne, często zaskakujące aspekty obcowania z literaturą – w żywym słowie, teatrze, radiu, a nawet w języku migowym. Zaproszeni pisarze będą rozmawiać o bohaterach peerelowskiej codzienności, powstanie ABC najnowszej poezji i padnie odpowiedź na pytanie, czy literatura piękna nadal bywa zaangażowana. Filip Springer i Tomasz Konior podyskutują na temat „sztuki z fantazji i kamienia”. Karolina Głowacka poprowadzi dyskusję o alternatywnej historii Rzeczypospolitej w fantastyce. O korespondencji Herberta z Wisławą Szymborską opowie Ryszard Krynicki (listy czytają Izabela Kuna i Piotr Machalica), a postać i twórczość autora Pana Cogito w rozmowie z Magdaleną Mikołajczuk przybliży Andrzej Franaszek. Specjalne spotkania zorganizowano z laureatami tegorocznych nagród literackich: Ernestem Bryllem i Pawłem Sołtysem/Pablopavo.

Atrakcje czekają także na najmłodszych: od muzycznego otwarcia Imienin koncertem zespołu Kwadrofonik, poprzez m.in. rozmaite warsztaty plastyczne, niepodległościową grę miejską i spontaniczne filozofowanie z Grzegorzem Kasdepke, aż po Wieczorynkę – spektakl w niezwykłym wnętrzu Pałacu Rzeczypospolitej – w tym roku o greckiej mitologii, z tekstem Jarosława Mikołajewskiego i muzyką Adama Struga.

Nie zabraknie żelaznych punktów programu: ściągającego tłumy kibiców Meczu poetyckiego (z Anną Seniuk i Andrzejem Sewerynem jako kapitanami przeciwnych drużyn), slamu czy Pieśni świętojańskiej o Sobótce Jana Kochanowskiego, jak zwykle w premierowej aranżacji. Za rozbudowaną część muzyczną odpowiadają zespoły Kwadrofonik, Maryna C. oraz Warszawska Orkiestra Sentymentalna, która zagra podczas dansingu do ostatniego gościa. W Pałacu Rzeczypospolitej przez cały dzień będzie można oglądać pokaz Pan Cogito w podróży – oryginały bezcennych rękopisów Zbigniewa Herberta związanych z wojażami Poety.

W rekordowej liczbie ponad 70 zaprezentują się czołowi polscy wydawcy, którzy zaproszą na spotkania z blisko 100 najlepszymi autorami i wystawią książki w imieninowych cenach.


SCENA ZIELONA

11:30-12:30
Spotkanie z Ernestem Bryllem, laureatem Nagrody Literackiej m.st. Warszawy w kategorii Warszawski Twórca
Prowadzi Grażyna Borkowska

12:45-13:45
Sztuka z fantazji i kamienia. O pisarzach i ich słabości do budynków
Dyskusja z udziałem Tomasza Koniora i Filipa Springera

Prowadzi Bogusław Deptuła

14:00-15:00
Nie tylko piękna, czyli o literaturze zaangażowanej
Dyskusja z udziałem Wojciecha Chmielewskiego, Zyty Rudzkiej i Jakuba Żulczyka

Prowadzi Szymon Kloska

15:15-16:15
O Peerelu. Historie niekoniecznie znane

Dyskusja z udziałem Aleksandry Boćkowskiej, Sławomira Kopera i Piotra Nesterowicza 

Prowadzi Justyna Jaworska

16:30-17:30
Pan Cogito patrzy w lustro. O biografii Zbigniewa Herberta
Spotkanie z Andrzejem Franaszkiem
Prowadzi Magdalena Mikołajczuk (Polskie Radio Program 1)

18:00-20:00
Bardzo europejski Mecz poetycki
Uczestniczą: Jacek Braciak, Anna Cieślak, Grzegorz Daukszewicz, Łukasz Garlicki, Aleksandra Justa, Rafał Królikowski, Izabela Kuna, Michał Meyer, Edyta Olszówka, Anna Seniuk, Andrzej Seweryn, Maria Seweryn
Prowadzi Grzegorz Markowski

20:00-21:00
Pieśń świętojańska o Sobótce
Muzyka i wykonanie: Maryna C.

Zespół w składzie: Paula Kinaszewska, Bartłomiej Woźniak, Hipolit Woźniak, Mateusz Wachowiak, Mateusz Woźniak

 

21:00
Dansing z Warszawską Orkiestrą Sentymentalną
Zespół w składzie: Gabriela Mościcka, Krzysztof Baranowski, Jakub Fedak, Radosław Mysłek, Kazimierz Nitkiewicz, Łukasz Owczynnikow, Mateusz Rybicki


SCENA ŻÓŁTA

 

11:30-12:30
Klub z Kawą nad Książką
Spotkanie z Magdaleną Tulli

12:45-14:15
Co bez przyjaciół za żywot? O korespondencji Zbigniewa Herberta z Wisławą Szymborską

Spotkanie z Ryszardem Krynickim
Listy poetów czytają Izabela Kuna i Piotr Machalica
Prowadzi Joanna Orska

 

15:00-16:30
Slam poetycki
Rejestracja uczestników: slam@worekkosci.pl

16:45-17:45
Improwizatorzy w Ogrodzie
Klub Komediowy feat. Zbigniew Herbert – spektakl teatralny 

SCENA NIEBIESKA

11:30-12:30
Spotkanie z Pawłem Sołtysem/Pablopavo, laureatem Nagrody Literackiej im. Marka Nowakowskiego

Prowadzi Dorota Gacek

 

12:45-13:45
Słowacki, kosmici i wygrane powstania. Jak pisarze zmyślają historię Polski

Dyskusja z udziałem Agnieszki Haskiej, Łukasza Orbitowskiego i Krzysztof Piskorskiego

Prowadzi Karolina Głowacka

14:00-15:00
Aktor głosu i dramat radiowy, czyli teatr według Zbigniewa Herberta
Dyskusja z udziałem Grzegorza Damięckiego, Barbary Osterloff i Macieja Wojtyszko

Prowadzi Jan Bończa-Szabłowski

15:15-16:15
Poezja w świecie ciszy, czyli o wierszach w języku migowym
Prezentacja wierszy i dyskusja z udziałem Olgi Bończyk, Iwony Cichosz i Bernarda Kinowa
Prowadzi Grzegorz Markowski  
/ spotkanie tłumaczone na język migowy

16:30-17:30
Co po Herbercie? Subiektywne ABC najnowszej poezji
Dyskusja z udziałem Julii Fiedorczuk, Anny Piwkowskiej i Szymona Żuchowskiego

Prowadzi Józef Ruszar

SCENA RÓŻOWA

11:00-12:00

Opowieści muzycznej treści. Koncert zespołu Kwadrofonik

Zespół w składzie: Magdalena Kordylasińska, Miłosz Pękala, Emilia Sitarz, Bartek Wąsik

 

12:30-13:30

Jak (i czy warto) filozofować z dziećmi?
Dyskusja z udziałem Ady Augustyniak, Łukasza Malinowskiego i Artura Szutty

Prowadzi Beata Jewiarz

 

13:30-14:30

A dlaczego? Spontaniczne filozofowanie w praktyce

Prowadzi Grzegorz Kasdepke

 

14:30-15:30

Jak narysować kogoś, kto dużo myśli? Praktyczny warsztat ilustratorski

Prowadzi Agata Dudek 

 

15:30-16:30

Po co nam dizajn? Warsztat wokół stu polskich projektów (na sto lat niepodległości)

Prowadzą Tymek Jezierski i Ewa Solarz

 

16:30-18:30

Jak zrobić własną książkę? Warsztat introligatorski z Oficyną Peryferie (nie tylko dla dzieci)

Prowadzi Sylwia Walczowska

PAŁAC RZECZYPOSPOLITEJ

11:00-19:00
Pan Cogito w podróży. Pokaz rękopisów Zbigniewa Herberta

 

19:00-20:00
Wieczorynka
Mitologia dla dzieci

Tekst: Jarosław Mikołajewski, adaptacja i reżyseria: Tomasz Cyz, scenografia i kostiumy: Ola Gąsior, reż. świateł: Ewa Garniec, muzyka: Adam Strug
Obsada: Helena Ganjalyan, Mirosław Konarowski, Magdalena Kuta, Mateusz Łapka, Lidia Pronobis, Szymon Roszak 

PONADTO W PROGRAMIE

od 11:00
Kiermasz książek
• Spotkania z autorami przy ogrodowych stolikach
• Wymienialnia Biblioteki Narodowej

11:00-23:00
Zbigniew Herbert we własnej osobie – instalacja dźwiękowa 

11:00-19:00
I ty możesz zostać architektem – interaktywna instalacja Roberta Czajki  

11:00-17:00
Twórcy kultury/twórcy niepodległości – gra terenowa  

Marta Kowalczyk – "Błogosławiona Dorota z Mątowów życie i duchowość"

Dorota

Od kilkunastu lat panuje na świecie i  w Polsce swoista moda na średniowieczne mistyczki. Obok od zawsze obecnych w katolickiej religijności świętych Katarzyny ze Sieny i Brygidy Szwedzkiej wielką popularność zyskała święta Hildegarda z Bingen a niewiele mniejszą błogosławiona Juliana z Norwich. Również kilka innych przewija się to tu, to tam. 

Na tym tle stosunkowo nieznana pozostaje najbliższa nam geograficznie błogosławiona Dorota z Mątowów, której spuścizna duchowa spokojnie może być postawiona obok wyżej wymienionych. Sądzę, że mała popularność w Polsce tej mistyczki, żyjącej na ziemiach dziś należących do naszego kraju bierze się z tego, ze to „krzyżacka święta”, a Krzyżacy w Polsce nie kojarzą się dobrze. 

Książka Marty Kowalczyk jest pozycją, która zaczyna wypełniać tę lukę. Składa się przede wszystkim z szeregu cytatów z pism błogosławionej w przekładzie biskupa Juliana Wojtkowskiego, okraszonych krótkim komentarzem biograficzno- teologicznym. Co ciekawe i co najmniej dziwne, autorka słowem nie wspomina o związkach błogosławionej z Zakonem Krzyżackim, w tym o przynależności do niego jej spowiednika Jana z Kwidzyna, który zapisał jej spuściznę w kilku księgach i zachował ją w ten sposób dla przyszłych pokoleń. 

Zacytowane teksty są bardzo interesujące. Można w nich dostrzec wiele cech indywidualnych, nieobecnych w pismach innych średniowiecznych mistyczek. Wiele tekstów, to zapisy ćwiczeń medytacyjnych przypominających ignacjańskie, na dwa wieki przed Ignacym Loyolą! Bardzo ciekawa jest też krótka a modlitewka do Ducha Świętego: Przybądź Duchu Święty i rozpal mnie, bym poznała zarówno ciebie, jak mnie!, wskazująca na psychologiczny aspekt życia duchowego, na wiele wieków przed powstaniem systematycznej psychologii.

Jest więc spuścizna tej pruskiej mistyczki bardzo aktualna również w naszych czasach i warta dalszej popularyzacji. Dobrze by było, by nie tylko ta mała książeczka ale i wydane przed kilku laty dzieła Jana z Kwidzyna stały się dostępne dla szerszego grona czytelników. Bardzo zachęcam ich wydawców do ich wznowienia w większym nakładzie. 

33/52

* * * * *

Dwaj zmarli

 

W zasadzie ciągle otrzymujemy informacje o śmierci takich, czy innych mniej lub bardziej znanych ludzi. Wczoraj przyszły dwie takie smutne wiadomości. Zmarli Władysław Pogoda z Kolbuszowej, jeden z najbardziej znanych polskich muzyków ludowych i książę Karol Stefan von Altenburg, ostatni z rodu żywieckich Habsburgów. 

Mimo, że ich zgony nie trafią na pierwsze strony gazet, warto o nich pamiętać, bo obydwaj mieli i mają znaczny, przede wszystkim symboliczny wpływ na polską kulturę. Obydwaj symbolizowali jakieś po części ginące, a po części transformujące się tradycje. Pan Władysław reprezentował chyba ostatnie pokolenie muzyków ściśle ludowych, a książę Karol Stefan odchodzący świat starej arystokracji. Oczywiście i muzyka ludowa i arystokracja istnieją nadal i nadal będą przynosić kulturowe owoce, ale są one już inne, osadzone w ponowoczesnym globalizmie. Nie twierdzę, że gorsze, nie twierdzę, że lepsze, wiem, że inne. 

Nie będę pisał, że z ich śmiercią skończyła się jakaś epoka w dziejach Polski, czy świata. Stwierdzenie takie byłoby pompatyczną przesadą. Dzięń, w którym zmarli ci dwaj prawie stulatkowie nie będzie żadnym dniem przełomowym. Będzie za to jednym z wielu dni symbolizujących jakąś zmianę, nie tylko w Polsce, ale i w świecie. Symbolizującym, że kolejne zjawiska, czy idee, przestają istnieć w swojej formie, jaka znaliśmy u z ostatnich stu, dwustu, czy pięciuset lat, a przybierają formę nową, inną, może gorszą, może lepszą, ale na pewno inną, często okraszona przedrostkiem „post”. 

Wieczne Odpoczywanie racz im dać Panie, a Światłość Wiekuista niechaj im świeci, niech odpoczywają w Pokoju. Amen

Requiem Aeternam dona eis, Domine, et Lux Perpetua luceat eis, requiescant in Pace. Amen.



Katolickie świry – porażka jakaś

 

Katolickie świry to katolicy, najczęściej księża,wypisujący lub wygadujący totalne bzdury szkodzące Kościołowi. Antyteiści i antyklerykałowie wykorzystują wypowiedzi katolickich świrów do ośmieszenia Kościoła. Dlatego trzeba bronić Kościoła, walcząc z katolickimi świrami. Jako że żyjemy w dobie przekazu wideo, skupię się na świrach nagrywających filmiki., świrom piszącym dając na razie spokój.

Przypadek, który chcę dziś omówić różni się od dwóch poprzednich. Tu nie ma głoszenia nawiedzonych nauk, tu jest podszyta głupotą i pewnością siebie twórczość własna. Ksiądz wymyślił sobie jakieś formułki do wygłaszania przy przekazywania darów ofiarnych przez dzieci komunijne. Jeden z maluchów formułki zapomniał, co ksiądz skwitował słowami „porażka jakaś”. 

Największą porażką jest jednak on sam. Już pomijając pogardę dla dzieciaka, którą od razu wytknęły mu media, dużo gorsza jest jego pogarda dla Jezusa Chrystusa. Bo pogardą i bluźnierstwem wobec Jezusa Chrystusa  jest wprowadzanie do Mszy takich nieliturgicznych i sprzecznych z przepisami formułek. Księżowskiej twórczości własnej na Mszy Świętej (poza homilią, czy kazaniem) trzeba powiedzieć stanowcze NIE. W odprawianiu Mszy trzeba się ŚCIŚLE trzymać zasady: „Mów czarne, rób czerwone”. 

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij