Do napisania tego tekstu skłoniło mnie powstanie na moim osiedlu „warsztatu fryzjerskiego”. Postanowiłem sprawdzić, jak nazywają się inne zakłady fryzjerskie w Rybniku. Mamy tu więc studio, instytut, atelier, pracownię, fryzjernię, dwie pracownie, fryzjera, kilka salonów i „Gabriela”. Nie znalazłem „zakładu fryzjerskiego”. Co prawda „republika brwi” do branży nie należy, ale nazwa była zbyt poetycka, bym się mógł powstrzymać przed jej zamieszczseniem.
Turban mistrza Mansura. Opowieści sufickie dla mówców i przywódców – Marek Kochan

Książka nie ma nic wspólnego z sufityzmem, duchowością, średniowiecznym rzekomym mistrzem Mansurem, etc.etc. To zwykły, współczesny kałczing opakowany w orientalną stylistykę. Nachalny kałczing do tego. Może niektóre rady są i przydatne mówcom, ale ogólnie są dość banalne. Ogólnie książka nadaje się na półkę z kuriozami.
23/52
* *
Supełki i krzyżyki – Ian Rankin

To trzecia książka o Johnie Rebusie, którą przeczytałem. Jak zwykle bowiem czytam serie nie po kolei. A powinienem zacząć od tej, bo nie tylko jest historycznie pierwsza, ale też znacznie lepsza od tamtych dwóch. Teraz rozumiem, dlaczego Rankin jest uważany za klasyka gatunku, co wcześniej mnie niepomiernie dziwiło.
Książka ta pozwoliła mi też rozwiązać pewną literacką zagadkę, która mnie od lat dręczyła. Otóż bardzo mnie dziwiło, że w „Głowie minotaura” Krajewskiego i w „Gniewie” Miłoszewskiego występuje ten sam wątek: bandyta porywa córkę detektywa – głównego bohatera, a bohater, by ją uwolnić, jest zmuszony owego bandytę zabić. Ten sam wątek jest obecny w „Supełkach i krzyżykach”. Zapewne od Rankina zaczerpnęli go polscy autorzy. Rzecz znamienna ich bohaterowie bardzo przypominają Johna Rebusa. Być może to zapożyczenie wątku jest jakąś inicjacją do niewidzialnego bractwa autorów podgatunku powieści kryminalnej opierającego się na tym właśnie typie bohatera.
22/52
* * * * *
Zaklinacz – Robert J. Szmidt

Ta książka to parodia fantasy zlepiona z wątków wyjętych z dziesiątek różnych książek i filmów. Efekt parodii jest wzmocniony parodystycznym językiem, pełnym błędów, zapewne zamierzonych. Również w w warstwie fabularnej autor popełnił (zapewne także z rozmysłem) szereg błędów. Jest to jedna z najgorzej skonstruowanych fabuł, jakie w życiu czytałem. A jednak nie jest to zła książka, o ile się ja czyta z przymrużeniem oka.
21/52
* * * *
Kościół świętego Mikołaja w Pstrążnej
Piękny neoromański kościół z licznymi ciekawymi malowidłami na zewnątrz i rzeźbami wewnątrz. Na szczególną uwagę zasługuje prosta, siedemnastowieczna kropielnica w kruchcie pod chórem i osiemnastowieczna, bogato zdobiona chrzcielnica w baptysterium, ozdobiona między innymi wizerunkami ewangelistów i wielce oryginalnym krzyżem celtyckim z wizerunkiem gołębicy symbolizującej Ducha Świętego. Ten krzyż jest niezłym uzupełnieniem materiału ilustracyjnego mojego artykułu o krzyżu celtyckim.
Przed kościołem zwraca uwagę interesujący nagrobek księdza Józefa Marcinka z krzyżem owiniętym przez węża oraz metalową tablicą nagrobną z napisami w językach łacińskim i śląskim. Poniżej prezentuję tę tablicę. Mam nadzieję, że ktoś potrafi odczytać łacińską część napisu i może się odczytaniem podzielić.

Good night, Dżerzi – Janusz Głowacki

Ta książka miała zamknąć moje dociekania nad „Malowanym ptakiem” Jerzego Kosińskiego. Wcześniej te dociekania objęły tę powieść i bałamutną książkę Ewy Siedleckiej „Czarny ptasior”. Nie domknie jednak, bo w sumie niewiele do mojej wiedzy na rzeczony temat wnosi. Nie jest to bowiem żadna biografia Kosińskiego, ale czysta fikcja na jego temat będąca naśladownictwem zmyśleń samego Kosińskiego. Chyba niczego w tej książce nie można traktować jak prawdy historycznej, choć w pewnym sensie jest prawdziwa – ale prawdą mityczną. Jednak Głowacki nie jest Kosińskim i jago mit nie przemawia tak dobitnie jak mit tamtego.
20/52
* * * *
Drugie spojrzenie na kościół w Rajczy
O kościele w Rajczy, w którym od 351 lat znajduje się cudami słynąca kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej znana jako Matka Boska Kazimierzowska, gdyż została podarowana miejscowym Góralom przez króla Jana Kazimiera, pisałem już w ubiegłym roku. Wtedy skupiłem się na wnętrzu, dziś zajmę się wejściem i otoczeniem świątyni.
Zagrożone symbole – Krzyż celtycki

O Krzyżu celtyckim nadgorliwi chrześcijanie piszą tak:
KRZYŻ CELTYCKI. Czteroramienny krzyż umieszczony w okręgu (krzyż celtycki niski). Wywodzi się z wierzeń pogańskich jako atrybut boga Odyna (Wodana). Poziome ramiona znaku symbolizują świat niematerialny, z kolei ramię pionowe świat fizyczny. Symbol ten oznacza zgodność z wszechświatem, drogę ku innemu światu, most do innego świata. Koło oparte na ramionach jest symbolem jedności, harmonii i kompletności. Współcześnie wykorzystywany jest przez środowiska neopogańskie i nacjonalistyczne (jako symbol oporu). Skinheadzi używają go w zastępstwie zakazanej swastyki. „Schrystianizowana” forma krzyża celtyckiego (krzyż celtycki wysoki) z przedłużonym dolnym ramieniem jest często mylona przez katolików z krzyżem łacińskim (chrześcijańskim). Kształt tego symbolu przejęli chrześcijanie zamieszkujący Brytanię i Irlandię. Schrystianizowana wersja krzyża celtyckiego została trochę zmodyfikowana – ma wystające poza okrąg wszystkie ramiona i bardziej wydłużone dolne ramię stanowiące podstawę, dzięki czemu przypomina w większym stopniu klasyczny krzyż chrześcijański (łaciński) jednakże mimo to stosunkowo często jest również spotykany w ofercie tzw. sklepów ezoterycznych jako amulet lub talizman.
A jednak…….
Krzyż Celtycki jest kolejnym symbolem chrześcijańskim, który zawłaszczenie przez grupy chrześcijaństwu obce wypchnęło poza główny nurt życia kościelnego. Wizualnie jest on podobny do Krzyża łacińskiego, z tym że górna jego część jest opasana kołem, często utworzonym z dwóch przeplatających się linij. Krzyże takie na terenach zamieszkałych przez Celtów pojawiały się już w czasach przedchrześcijańskich. Podczas chrystianizacji ludów celtyckich Krzyż ten został całkowicie zasymilowany przez Kościół i przez kilkanaście wieków był jednym z wielu powszechnie akceptowanych katolickich wzorów Krzyża. W tym czasie rozprzestrzenił się szeroko poza terytoria Celtyckie, spotyka się go np. w Rumunii i na Śląsku, gdzie zdobi m.in. ścianę stuletniego kościoła w miasteczku Krzanowice. Możliwe są różne interpretacje Krzyża celtyckiego w ramach Chrześcijaństwa. Okrąg na Krzyżu może symbolizować: aureolę Chrystusa, Jego nieskończoną miłość, lub Najświętszy Sakrament. Dorota Forstner OSB tak pisze o tym wariancie krzyża:Czteroramienny krzyż wpisany w koło jest przedchrześcijańskim symbolem światła i słońca używanym zarówno przez ludy azjatyckie, jak i przez dawnych Germanów. Był on dla nich także symbolem cyklu rocznego i zasadą biologiczną. Oznaczał zdrowie i życie. W sztuce chrześcijańskiej znaczenie tego znaku w odniesieniu do Chrystusa jako Światłości i Odkupiciela świata narzucało się samo przez się. Może on jednak również symbolizować jedynowładztwo Boga w świecie. (Forstner 1990; s. 13) I dalej: Szczególny charakter mają celtycki krzyże kamienne , które często spotyka się w Wielkiej Brytanii, a mianowicie w Irlandii i Szkocji. Na kontynencie są one niespotykane, a jeśli się pojawiają, to w innej formie. Rozwinęły sie one z prehistorycznych dolmenów; w czasach chrześcijańskich w tych nieforemnych kamieniach-pomnikach żłobiono najpierw tylko krzyż otoczony kołem (może jeszcze pod wpływem pogańskiego symbolu słońca), potem także spiralne ornamenty i litery. (Forstner 1990; s. 16-17) Nie ma więc najmniejszej wątpliwości, że Krzyż Celtycki jest od wieków przedewszystkiem krzyżem chrześcijańskim. Niestety również i ten symbol w wieku dwudziestym drastycznie zmienił konotacje. Używają go trzy różne obce chrześcijaństwu środowiska. Po pierwsze celtyccy neopoganie, co jest w pewnym stopniu uzasadnione, po drugie nacjonalistyczni skinheadzi z różnych krajów europejskich, po trzecie zaś jest on stosowany jako talizman w ruchu New Age. Z tego względu katolicy i inni chrześcijanie, zwłaszcza poza Wyspami Brytyjskimi i Północną Ameryką są znacznie ostrożniejsi w jego używaniu niż w poprzednich stuleciach. Z kolei w krajach anglojęzycznych popularność tej odmiany krzyża stale rośnie. Używają go zarówno katolicy, jak protestanci różnych denominacyj a nawet prawosławni, zwłaszcza zachodni. Spośród protestantów szczególnie często celtyckiego krzyża używają wywodzący się ze Szkocji prezbiterianie.




Warto zauważyć, że podobnie jak w przypadku krzyża Ankh, kluczem do chrystianizacji krzyża celtyckiego była solarność tego znaku. W zasadzie można to uznać za zasadę uniwersalną, że każdy symbol solarny, niezależnie od jego pochodzenia może być odniesiony do Chrystusa. Będzie to szczególnie ważne w niektórych kolejnych odcinkach tego cyklu, gdy będę omawiał symbole o mniej wyraźnych konotacjach chrześcijańskich.
Bezsenność w czasie karnawału – Janusz Głowacki

Ostatnia książka Janusza Głowackiego. Książka niedokończona. Trochę podobna do „Z głowy”, ale tylko trochę. Nie jest to zbiór felietonów, ale swego rodzaju powieścioesej, czy powieściofelieton. Elementy felietonowo – eseistyczne są tu sklejone pierwszoosobowa narracją w coś w stylu powieści drogi, czy w tym przypadku powieści spaceru. Spaceru, który miał się skończyć dojściem narratora na swój własny pogrzeb. Znamienne, że taką właśnie książkę pisał Głowacki jako ostatnią. Tym razem gwiazdek nie będzie, bo trudno oceniać dzieło niedokończone.
19/52
Kultura masek tekstylnych – spacer po Rybniku
Zdjęcia z Rybnika z ostatniego tygodnia. Sklep dla kibiców, lokalna pracownia krawiecka i maseczkomat przed jednym z marketów.




























































