Już od 21 maja w przestrzeni naszego centrum eksponowana będzie niezwykła wystawa obrazów pt. „Portrety Zwierząt”. Ich autorką jest lokalna artystka Brygida Franciszka Przybyła.
Malarka pochodzi z Rudy Śląskiej, ale mieszka i tworzy w Rybniku. Ma na swoim koncie ponad 30 wystaw indywidualnych. Brała również udział w zbiorowych projektach. Pomysł na cykl „Portrety Zwierząt” zrodził się z miłości do nich i potrzeby uświadomienia wszystkim ludziom, że nie żyją na planecie sami – zwierzęta są jej integralnym elementem i również mają prawo do życia.
Ekspozycja zlokalizowana będzie na parterze naszego centrum, tuż obok schodów ruchomych. Wystawę będzie można oglądać do 19 czerwca.
Jakoś mam szczęście do pisarzy kanadyjskich. Po Martelu, którego trzy książki z satysfakcją przeczytałem, przyszła kolej na Michaela Ondaatje. I podobnie jak przy Martelu, również w tym przypadku nie zaczynam od książki najsłynniejszej. Nie czytałem „Życia Pi”, nie czytałem też „Angielskiego pacjenta”. Uważam zresztą, że bardzo dobrą praktyką jest poznawanie pisarzy od książek mniej znanych. Nie ukrywam jednak, że wybór „Przy dziecięcym stole” był u mnie dosyć przypadkowy. Jak to często bywa, wygrzebałem tę pozycję w koszu z tanimi książkami. Książka o podróży morskiej zawsze jest na swój sposób archetypiczna. W tym przypadku nie jest to żadna odyseja. Opisana w niej podróż trwała zaledwie kilka tygodni. Dla większości jej uczestników była zapewne zwykłą podróżą, dla części z nich jedną z wielu. Jednak dla głównego bohatera, pierwszoosobowego narratora, była rytuałem przejścia. Bramą między dzieciństwem a młodością. Bohaterowie wypływają z Cejlonu, większość z nich z tej wyspy pochodzi. Wpisuje się więc ta powieść w moim rocznym planie lekturowym w serię indyjską, którą właśnie uznaję za otwartą.
Niedawno miałem okazję być służbowo we Wrocławiu. Spotkanie, w którym uczestniczyłem, miało miejsce w siedzibie Cefarmu Wrocław mieszczącej się w dzielnicy Rakowiec. Jako że na miejsce przybyłem mniej więcej o godzinę za wcześnie, zdecydowałem się na mały spacerek po nieodległym Lesie Rakowieckim. Zachwyciło mnie w tym miejscu bogactwo różnorodnej roślinności i wielkie mnóstwo dorodnych winniczków, zasmuciło natomiast równie wielkie mnóstwo śmieci.
Wśród owych, generalnie zasmucających, śmieci znalazłem też jednak coś interesującego. Mianowicie w trawie, nieopodal jednej z leśnych dróżek, leżała butelka po piwie. Niby nic w tym nie było dziwnego, bo w ciągu owego spaceru widziałem wzdłuż swej trasy kilkadziesiąt różnych butelek i puszek po piwie i innych napojach alkoholowych. Ta jednak tym się wyróżniała, że była po piwie z Raciborza. Co w tym dziwnego? Ano to, że niezwykle rzadko mam okazję oglądać butelkę po piwie pochodzącym z tego książęcego grodu. I może to właśnie jest naprawdę dziwne…
Pisałem już o różnych firmach produkujących i sprzedających maski, pisałem o muzeach eksponujących maski, teraz przyszedł czas na napisanie o muzeach produkujących i sprzedających maski. Jest to zjawisko dość charakterystyczne dla naszej ponowoczesnej epoki, dlatego warto je odnotować. Artykuł na temat masek produkowanych i sprzedawanych przez amerykańskie muzea opublikował portal National Public Radio – amerykańskiego publicznego nadawcy radiowego.
Możemy w nim przeczytać: W starej normalności kupowałeś nową koszulę, nosiłeś ją do pracy i ludzie to zauważali: „Och, nowa bluzka!” albo „Mmmm, nowa koszula”. W te dni pandemii praca w domu oznacza noszenie tego samego (w moim przypadku starego T-shirta i starożytnych, ogromnych niebieskich szortów, które lepiej pasują dzień po dniu uwięzienia). Jedyną rzeczą, którą ludzie komentują, kiedy wychodzisz – jeśli wychodzisz – jest twoja maska na twarz. A jeśli komentarz jest pozytywny, nawet nie widzą, jak się uśmiechasz. Cóż, miałem dużo śmiechu, odkrywając, jak pomagają w tym zakresie muzea. Wiele z nich jest nadal zamkniętych, ale ich sklepy prowadzą ożywioną działalność z maskami na twarz, które są zabawne, wspaniałe lub odważne i można je zamówić online. Zwykle maski są oparte na dziełach sztuki obecnych w zbiorach tych muzeów.
W dalszej części artykułu można znaleźć linki do kilku takich muzealnych sklepów. Ceny są dość umiarkowane i nie przekraczają kilkunastu dolarów.
Piętnaście lat temu, 1 czerwca 2006 zacząłem przygodę z blogowaniem. Na nieodżałowanym serwisie blox.pl założyłem wtedy bloga „Okiem Svetomira” i zainaugurowałem go tekstem Liberał chwali narodowca. Początkowo miał być to blog o wszystkim, z czasem przemianowałem go na „Kulturę Okiem Svetomira” i ograniczyłem jego tematykę do szeroko rozumianej kultury. Z czasem założyłem także inne blogi, a w 2019 przeniosłem dwa najważniejsze na WordPressa, gdyż serwis blox.pl został zlikwidowany. I piszę nadal. Piszę głównie o religii i literaturze ( bo na tych kwestiach się trochę znam), nie omijam jednak też innych obszarów kultury. Nie wiem, ile jest w Polsce blogów prowadzonych prawie ciągle przez 15 lat, myślę jednak, że niewiele. Cieszę się więc, że przetrwałem te 15 lat, mam też nadzieję, że będę pisać i będę miał co pisać przez następne 15 i wiele więcej jeszcze.
To wiadomość sprzed ponad roku, z początku pandemii. Jak pisze Superepress: Lublin. W czasie epidemii tak się po prostu musiało stać – na rzeźbie przedstawiającej postaci św. Jana Pawła II i kardynała Stefana Wyszyńskiego stojącej na dziedzińcu KUL także pojawiły się maseczki. Ale nie na długo. Obaj wielcy Polacy związani przez lata z lubelską uczelnią cieszyli się z ochrony jedynie przez kilkadziesiąt godzin.
Od dawna interesują mnie znani ludzie noszący moje nazwisko. Dotąd poświęciłem teksty na blogu tylko jednemu z nich -niemieckiemu malarzowi Karlowi Rumplowi.
Z Kalisza– Wszelkie rewolucje w swych początkach rozmaicie zwykły być wystawiane za granicą. – Rewolucja polska, która od samego początku nosi na sobie cechę zachowania i utrzymania tego wszystkiego, co jest rzeczywistym prawem, co naród z Królem, a Króla z innymi narodami łączyć powinno, dowodzi najoczywiściej, że Polacy nie są buntownikami, jak ich pisarze niemieccy wystawiają, ale narodem wolnym, zachowującym przyjaźń sąsiedzką i zasługującym prawdziwie na ten szacunek, jakiego świeże odebraliśmy dowody ze strony władz pruskich w mieście Ostrowie1; wypadek jest następujący: W ostatnich dniach miesiąca grudnia dwóch huzarów z Ostrowa wykomenderowanych na patrol nadgraniczny, nie wiadomo z jakiej przyczyny zbrojno napadli na spokojnych mieszkańców wsi Skrzynek; zapytani o przyczynę przejścia, w orężu swej odpowiedzi szukali. Czym obrażeni mieszkańcy, uważając to zakrok nieprzyjacielski, z kosą w ręku napad odparli; jeden żołnierz ratował się ucieczką, a drugiego rozbroili, następnie przytrzymany i do władzy wojewódzkiej do Kalisza pod strażą kosynierów odprowadzony został. Po spisaniu protokołu naczelny dowódca gwardii ruchomej w-dztwa kaliskiego uznał za potrzebne powzięcie wiadomości o prawdziwej przyczynie tego napadu, wykomenderował trzech strzelców gwardii ruchomej pod dowództwem W.Rumpla podpułkownika Krakusów Xcia Poniatowskiego i zarazem celem odprowadzenia do Ostrowa wspomnianego huzara z końmi. Podpułkownik Rumpel powziął tam wiadomość, iż stosunki między obudwoma narodami nie są w stanie wojennym. Dowódca miejscowy złożył na dowód instrukcje, które opiewały, że żaden huzar lub żołnierz pruski o pół mili do granic Królestwa Polskiego zbliżyć się nie powinien, że znoszenie się z władzami pogranicznymi tegoż Królestwa jak najściślej zachowywane i strzeżone być ma!!! Po czym dowódca kolumny ruchomej łącznic z konsyliarzem ziemiańskim powiatu Odalanowskiego i całym orszakiem oficerów witalinaszych strzelców jako kolegów, jako obrońców wolnego narodu,i przyjęli ich najgościnniej. Wypadek ten, jakkolwiek mało znaczący, dowodzi jednak, iż Prusacy żadnych nieprzyjaznych zamysłów względem nas nie dzielą, że ich z rządem i jego machinami mieszać nie możemy. Podpułkownik Rumpel, oddając sprawiedliwość postępowaniu wspomnianego dowódcy, konsyliarza i oficerów, wniósł prośbę imieniem naczelnego dowódcy gwardii ruchomej województwa kaliskiego o ułaskawienie huzara; lecz odpowiedzieli, iż dla przykładu na przyszłość do naczelnego dowódcy całej kolumny ruchomej 5 korpusu odesłany i stosownie do praw ukarany być musi. Po załatwieniu tego interesu dowódca i oficerowie z ciekawością dopytywali się o zamiarach rządu naszego, rozporządzeniu wojska, jenerałach polskich – zaspokoił ciekawość pytających się z polską otwartością podpułkownik Rumpel; zapytali się następnie, jak postępuje Dyktator? Dyktator, rzekł tenże, jest toż samo co cały naród bez różnicy stanu i płci, że w tym jest nasza siła fizyczna i moralna, która wszelkich pocisków i gromów nie ulęknie się. To było powodem, że wspomniany dowódca oddziału pruskiego wniósł toast: niech żyje naród polski, niech żyje dyktator! nawzajem wniósł podpułkownik odpowiedni toast.Granice, Marta Zielińska s. 280-281
Z innych źródeł mogę wnosić, że to podpułkownik Adolf Rumpel, tak opisany w Słowniku biograficznym oficerów powstania listopadowego Roberta Bieleckiego: RUMPEL Adolf – W Wojsku Polskim Księstwa Warszawskiego wstąpił 1807 do 3 pul., 4.9.1812 ppor. 19 puk, potem por., 12.6.1813 kpt. 9 puł. W armii Królestwa Polskiego 20.5.15 kpt. szwadronów wzorowych strz. kon., potem kpt. psk. gw., 7.9.18 przeniesiony na reformę, wrócił do służby, 18.3.21 ponownie przeniesiony na reformę. W powstaniu ppłk krakusów, należał do korpusu Dwernickiego, bil się pod Boremlem, przeszedł 27.4.31 z Dwernickim do Galicji, internowany przez Austriaków. Zbiegł w Suchej z kolumny w drodze do Czech, stawił się u władz austr. w Cieszynie, internowany ponownie.
Bez wątpienia nie jest on moim przodkiem, zapewne nie jest też bliskim krewnym, ale dalszej koligacji wykluczyć nie można. Jest dla mnie o tyle interesujący, że żadnego Rumpla w roli polskiego oficera w XIX się nie spodziewałem. Zdecydowana większość znanych Rumplów pochodziła bowiem z szeroko rozumianych krajów niemieckich.
Postanowiłem ostatnio poczytać co nieco patrystyki. Mam tego sporo w wersji elektronicznej, ale nadal wolę czytać książki papierowe. W tej formie wpadł mi w ręce akurat „Octavius” Minucjusza Feliksa. Rad jestem tej lekturze. Utrzymana w stylu dialogu filozoficznego praca apologetyczna z przełomu II i III wieku jest przede wszystkim filozoficzno-literackim uzasadnieniem monoteizmu. Rzuca światło na stosunek starożytnych chrześcijan do innych monoteistów. Jest tu też parę wzmianek o tematyce szczególnie mnie interesującej, a mianowicie o symbolice chrześcijańskiej. Cieszę się, że poznałem osobę i twórczość tego nieco zapomnianego autora. Okazuje się bowiem, że nie tylko w dziełach wielkich i sławnych, ale i w tych mało znanych można znaleźć bogactwo treści. Na pewno będę tę książeczkę cytował w moich pracach poświęconych tematyce religijnej.
Przez wiele lat byłem związany z oazą, do dziś w tym ruchu tkwi znaczna część moich duchowych korzeni. Wiele późniejszych moich wyborów i poczynań było kontynuacją i konsekwencją aktywności oazowej. Z drugiej strony bardzo cenię zarówno publicystykę, jak i postawę życiową dra Tomasza Terlikowskiego. Było więc raczej oczywiste, że po tę książkę sięgnę prawie na pewno. Część faktów, nawet sporą, już znałem, część była dla mnie nowością. Szczególnie cenne są dla mnie informacje o źródłach inspiracji założyciela ruchu oazowego. Myślę, że dla ludzi, dla których oaza była ważna w życiu, będzie to cenna książka.
Czytam sobie właśnie maleńką książeczkę indyjskiego noblisty Rabindratha Tagore’a „Źródła kultury Indii” i natrafiam tam na taki passus:
Tekstem naszej codziennej medytacji jest Gajatri – mantram, który jest uważany za skrót wiedzy wszystkich Wed; przy jego pomocy staramy się przeżyć zasadniczą jedność wszechświata z naszą świadomą ludzką duszą; uczymy się poznawać, iż jedność tę ogarnia Sobą Wieczysty Duch, którego potęga stwarza ziemię i gwiaździste niebiosa, a zarazem oświeca naszą myśl światłem duchowej świadomości, która istnieje w nieoddzielnej ciągłości i zjednaniu z całym widzialnym wszechświatem.
Oto tekst Gajatri za wikipedią:
ॐ भूर्भुवः स्वः । तत् सवितुर्वरेण्यं । भर्गो देवस्य धीमहि । धियो यो नः प्रचोदयात् ॥ oṃ bhūr bhuvaḥ svaḥ tat savitur vareṇyaṃ bhargo devasya dhīmahi dhiyo yo naḥ pracodayāt
Tłumaczenia są różne. Polska wikipedia podaje następujące: „Oto Światłość ogarniamy (przenikamy); Cali światłością niebios przeniknięci; Światłem wszystko umacniamy!” nie podając jednak jego autora. Internetowa encyklopedia PWN podaje przekład następujący: również bezimienny: „Obyśmy otrzymali ten cudowny blask boga Sawitara! Niechaj pobudzi nasze myśli!”. Dziewięciotomowa pewuenowska encyklopedia „Religia” podaje zaś taki: „Blask świetlny Sawitara/boskiego śledźmy myślą/ niech on rozbudzi nasze myśli”. Wikipedia angielska podaje kilka tłumaczeń, które uznaje za literalne:
Swami Vivekananda: „Medytujemy o chwale tej Istoty, która stworzyła ten wszechświat; niech Ona oświeci nasze umysły”. Monier Monier-Williams (1882): „Rozmyślajmy o tej wspaniałej chwale boskiego ożywiającego słońca, niech oświeci nasze zrozumienie”. Ralph T.H. Griffith (1896): „Obyśmy osiągnęli tę wspaniałą chwałę boga Savitar: tak niech On pobudza nasze modlitwy”. S. Radhakrishnan: (1947): „Rozmyślamy o promiennej chwale Boskiego Światła; niech On natchnie nasze zrozumienie”. (1953): „Rozważamy cudowną chwałę promienistego słońca; niech Ona natchnie naszą inteligencję”. Sri Aurobindo: „Wybieramy Najwyższe Światło boskiego Słońca; dążymy do tego, aby mogło pobudzać nasze umysły.” Stephanie W. Jamison i Joel P. Brereton: „Czy możemy stworzyć własny, pożądany blask boga Savitar, który rozbudzi nasze spostrzeżenia”. Tak czy inaczej jest to odwołanie do Światła Boskiego Słońca, które oświeca umysły ludzi. Ta mantra jest wspólna dla wielu tradycyj hinduskich i buddyjskich. W tradycjach tych nie jest odosobniony pogląd, że ktoś kto nie praktykuje Gajatri nie może być wyzwolony.
Zacząłem się zastanawiać, czy mamy jakiś odpowiednik tej mantry w naszej, chrześcijańskiej tradycji. Doszedłem do wniosku, że i owszem. W Biblii jest wiele fragmentów o podobnej wymowie. Najbardziej zbliżony znajduję w dwóch wersetach Kantyku Zachariasza, które we współczesnym polskim brewiarzu brzmią tak:
Dzięki serdecznej litości naszego Boga, * z jaką nas nawiedzi z wysoka Wschodzące Słońce, By oświecić tych, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, * aby nasze kroki skierować na drogę pokoju.
A w rymowanym przekładzie księdza Danielskiego, znanym głównie oazowiczom, brzmi tak:
Bo w Swym Sercu się lituje Pan Bóg Wszechmogący, i dlatego wciąż przychodzi jak Wschodzące Słońce. By rozproszyć grozę śmierci tym, co żyją w mroku i nawrócić ich na drogę, która daje pokój.
Tradycyjnie już proponuję przyjrzeć się temu fragmentowi Ewangelii w różnych przekładach. Tym razem mam taki kaprys, że Wulgatą będę zaczynał, a nie kończył.
Wulgata per viscera misericordiae Dei nostri in quibus visitavit nos oriens ex alto inluminare his qui in tenebris et in umbra mortis sedent ad dirigendos pedes nostros in viam pacis Wujek Dla wnętrzności miłosierdzia Boga naszego, przez które nawiedził nas Wschód z wysokości. Aby zaświecił tym, którzy w ciemności i w cieniu śmierci siedzą, ku wyprostowaniu nóg naszych na drogę pokoju. Brzeska Dla wnętrzności miłosierdzia Boga naszego, którymi nawiedził nas latorosl z wysokości. Aby się ukazała tym, którzy w ciemnościach i w cieniu śmierci położeni są, ku wyprostowaniu nóg naszych na drogę pokoju. Gdańska Przez wnętrzności miłosierdzia Boga naszego, w których nawiedził nas Wschód z wysokości. Aby się ukazał siedzącym w ciemności i w cieniu śmierci ku wyprostowaniu nóg naszych na drogę pokoju. Tysiąclecia dzięki litości serdecznej Boga naszego. Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi, by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju. Warszawska przez wielkie zmiłowanie Boga naszego, dzięki któremu nawiedzi nas światłość z wysokości, by objawić się tym, którzy są w ciemności i siedzą w mrokach śmierci, aby skierować nogi nasze na drogę pokoju. Poznańska przez wielkie miłosierdzie Boga naszego, dzięki któremu spojrzało na nas z wysoka wschodzące słońce, aby oświecić pogrążonych w ciemności i mroku śmierci i skierować nasze kroki na drogę pokoju. Lubelska ze względu na bezmiar miłosierdzia Boga naszego, z jakim wejrzał na nas Wschodzący z wysoka; świecić tym, którzy są w ciemności i w cieniu śmierci przebywają; skierować nasze kroki na drogę pokoju. Warszawsko-Praska dzięki litości serdecznej Boga naszego. Przez nią to wejrzał na nas Ten, co wschodzi z wysoka, aby oświecić pozostającychw ciemności i w mrokach śmierci i skierować nasze kroki na drogę pokoju. Paulistów Dzięki miłosiernej litości naszego Boga nawiedzi nas z wysoka Wschodzące Słońce, które objawi się pogrążonym w ciemności cieniu śmierci, poprowadzi nas na drogę pokoju. Nowego Świata dzięki tkliwemu współczuciu naszego Boga. Ze współczuciem tym zawita do nas świt z wysokości, „by zaświecić siedzącym w ciemności i w cieniu śmierci, by pomyślnie skierować nasze stopy na drogę pokoju” Nowa Gdańska To wszystko dzięki miłosierdziu naszego Boga, przez które nawiedziło nas wzejście z wysokości, by ukazać się tym, którzy siedzą w ciemności i w cieniu śmierci, oraz poprowadzić nasze nogi na drogę pokoju. Uwspółcześniona Gdańska Dzięki serdecznemu miłosierdziu naszego Boga, przez które nawiedził nas wschód słońca z wysoka; Aby oświecić siedzących w ciemności i w cieniu śmierci, aby skierować nasze kroki na drogę pokoju. Mesjańska Przez wielkie zmiłowanie Boga naszego, dzięki któremu nawiedzi nas światłość z wysokości, By objawić się tym, którzy są w ciemności i siedzą w mrokach śmierci, aby skierować nogi nasze na drogę pokoju. Słowo Życia dzięki miłosierdziu naszego Boga, przez które zabłyśnie nam światłość niebiańska, by oświecić ludzi pogrążonych w ciemnościach i mroku śmierci i wprowadzić nas na drogę pokoju. Przekład dosłowny przez litość miłosierdzia naszego Boga, w których nawiedzi nas jutrzenka z wysokości, by objawić się tym, którzy siedzą w ciemności i w cieniu śmierci, i skierować nasze nogi na drogę pokoju. Toruńska Dzięki głębi miłosierdzia naszego Boga, przez które nawiedziła nas jutrzenka z wysokości, Aby ukazać się siedzącym w ciemności i w cieniu śmierci, i ukierunkować nasze stopy na drogę pokoju. Dąbrowski przez zmiłowanie się Boga naszego, który nawiedził nas w światłości niebiańskiej. By oświecić tych, którzy są w ciemnościach i którzy mrokiem śmierci są spowici. By kroki nasze wieść drogą pokoju. Kowalski Michał przez wnętrzności miłosierdzia Boga naszego, w którem nawiedził nas Wschód z wysokości, aby zaświecił tym, którzy w ciemności i cieniu śmierci siedzą, ku sa skierowaniu nóg naszych na drogę pokoju. Kowalski Seweryn dzięki litościwemu sercu Boga naszego, Bo nawiedziło nas Słońce niebieskie, aby oświecić tych, którzy są pogrążeni w ciemnościach i mrokach śmiertelnych, aby skierować kroki nasze na drogę pokoju. Pierwszego Kościoła dzięki miłosiernemu sercu naszego Boga, za sprawą którego odwiedzi nas Wschód z Wysokości, aby się pokazać przebywającym w ciemności i cieniu śmierci, aby nasze kroki skierować na drogę pokoju Odzyskiwania Dzięki miłosiernym przejawom współczucia naszego Boga, w których wschodzące słońce nawiedzi nas z wysoka, Aby zaświecić na tych, którzy siedzą w ciemności i cieniu śmierci, aby skierować nasze nogi na drogę pokoju Textus receptus δια σπλαγχνα ελεους θεου ημων εν οις επεσκεψατο ημας ανατολη εξ υψους επιφαναι τοις εν σκοτει και σκια θανατου καθημενοις του κατευθυναι τους ποδας ημων εις οδον ειρηνης dia splanchna eleous theou imon en ois epeskepsato imas anatoli ex ypsous epifanai tois en skotei kai skia thanatou kathimenois tou katefthynai tous podas imon eis odon eirinis Novum Taestamentum Graece διὰ σπλάγχνα ἐλέους θεοῦ ἡμῶν, ἐν οἷς ἐπισκέψεται ἡμᾶς ἀνατολὴ ἐξ ὕψους, ἐπιφᾶναι τοῖς ἐν σκότει καὶ σκιᾷ θανάτου καθημένοις, τοῦ κατευθῦναι τοὺς πόδας ἡμῶν εἰς ὁδὸν εἰρήνης diá splánchna eléous theoú imón, en oís episképsetai imás anatolí ex ýpsous, epifánai toís en skótei kaí skiá thanátou kathiménois, toú katefthýnai toús pódas imón eis odón eirínis
A teraz zrobię coś, czego w podobnych tekstach nie robię nigdy, a mianowicie wyciągnę kwintesencję tych przekładów: Przez miłosierne Serce naszego Boga, nawiedza nas Niebiańskie Słońce, by oświecić siedzących w mroku i cieniu śmierci i skierować nas na drogę pokoju. Pogrubiony fragment jest moim zdaniem ścisłym odpowiednikiem mantry Gajatri. Tak jak zdaniem Tagore’a ta mantra jest streszczeniem całych Wed, tak moim zdaniem te dwie linijki Kantyku Zachariasza są streszczeniem całej Biblii.
Rzecz znamienna, miliony wyznawców religij indyjskich odmawiają Gajatri jako ważny element medytacyj porannych. I również miliony chrześcijan odmawiają Kantyk Zachariasza jako element modlitw porannych. Moim zdaniem wskazuje to na to, że Gajatri jest jednym z owych Ziaren Słowa, obecnych w religiach niechrześcijańskich, zgodnie z nauczaniem Soboru Watykańskiego II, czy też reliktów objawienia pierwotnego, zgodnie z nauczaniem Ojcó Kościoła. Nie można wykluczyć i tego, że medytacja Gajatri prowadzi w tajemny sposób gorliwych hinduistów i buddystów do poznania Prawdziwego Słońca – Jezusa Chrystusa.