Krótka opowieść o Antychryście – Włodzimierz Sołowjow

Pod koniec ubiegłego roku wysłuchałem serii wykładów księdza doktora Henryka Paprockiego o rosyjskich filozofach ostatnich dwóch stuleci. Ważne miejsce zajmował w nich Włodzimierz Sołowjow. Dlatego, gdy natknąłem się na poczcie na jego książeczkę, o której już zresztą wielokrotnie słyszałem wiele od różnych osób na nią się powołujących, zaraz kupiłem ją i szybko przeczytałem. Nie jest to praca filozoficzna, a raczej futurystyczna powieść będąca zarazem ostrzeżeniem przed fałszywą wiedzą i fałszywą duchowością, oraz zachętą do szczerego praktykowania chrześcijaństwa. Chrześcijaństwa prawdziwie ekumenicznego, gdzie tym, co łączy różne nurty, jest osoba Jezusa Chrystusa. Pożyteczna lektura dla każdego chrześcijanina.

26/52/2021

* * * * *

Bernard z Clairvaux i Tomasz z Akwinu – Inos Biffi

Kontynuuję czytanie książek, a właściwie książeczek o średniowieczu. Tym razem padło na biografię paralelną dwóch wybitnych myślicieli tej epoki. Najważniejsze w tej książce są wielokrotnie powtarzane i podkreślane zdania podsumowujące twórczość tych świętych: bernardowe „Oto moja najwznioślejsza i osobista filozofia: poznać Jezusa” oraz tomaszowe „przekazywanie innym owoców kontemplacji”. Tego możemy się nauczyć od tych świętych mędrców. Obyśmy i my szli drogą Mądrości, która jest, zdaniem Akwinaty wiedzą, która smakuje (sapide scientia).

25/52/2021

* * * * *

Kaplica pw. Matki Bożej Fatimskiej w Rybniku Stodołach

Ciekawa kaplica franciszkańska w najmniejszej dzielnicy Rybnika – Stodołach. Wszędzie pełno franciszkańskiej symboliki. Kaplica jest większa, niż się spodziewałem. Klasztorek jest filią klasztoru rybnickiego, a kaplica jest filią parafii w Rudach. Jest to jedyna świątynią w Rybniku należąca do diecezji gliwickiej.

Anielska kompania. Skromny żywot Fra Angelico – Laurent Dandrieu

Tą książką odchodzę o epoki 1500 w kierunku wieków wcześniejszych, o których chcę tego roku co najmniej kilka jeszcze książek przeczytać. Ta książka, wbrew pozorom nie jest o malarstwie. Mało w niej szczegółów na temat dzieł omawianego artysty, jeszcze mniej na temat jego techniki. Jest to książka trochę o historii, a przede wszystkim o duchowości. Fra Angelico jest bowiem błogosławionym Kościołą katolickiego i patronem artystów. Jednak wiedzy historycznej na temat XV wieku we Włoszech i w Kościele jest tu też niemało, więc lektura tej niewielkiej książki może przynieść spory pożytek doczesny i wieczny.

23/52/2021

* * * * *

Religia w Niemczech

Co jakiś czas można się w internecie natknąć na tezę, że Niemcy są krajem protestanckim, albo przeważająco protestanckim. To kiedyś była prawda, ale już nie jest. Proporcje się zmieniły. Z poniższej tabeli, opracowanej na podstawie wikipedii wynika, że wąsko rozumianych katolików jest więcej (27,25%) niż szeroko rozumianych protestantów (26,29%). A do tego jeszcze dochodzą te wyznania, które są znacznie bliższe katolicyzmowi, niż protestantyzmowi (2,22%).

Kościół rzymskokatolicki2260000027,20%
Ukraiński Kościół Greckokatolicki407000,05%
2264070027,25%
Kościół Ewangelicki w Niemczech2070000024,90%
Kościół Nowoapostolski3296460,40%
Baptyści/Mennonici (imigranci)3100000,38%
Baptyści1280000,16%
Federacja Kościołów Zielonoświątkowych954770,12%
Zjednoczony Kościół Metodystyczny501370,06%
Mennonici474920,06%
Federacja Wolnych Kościołów Ewangelicznych412030,05%
Bracia plymuccy360000,04%
Kościół Adwentystów Dnia Siódmego349480,04%
Samodzielny Kościół Ewangelicko-Luterański331750,04%
Niezależne Kościoły afrykańskie300000,04%
2183607826,29%
Rumuński Kościół Prawosławny5600000,68%
Patriarchat Konstantynopolitański (Greckie prawosławie)4000000,48%
Serbski Kościół Prawosławny3370000,41%
Rosyjski Kościół Prawosławny2400000,29%
Bułgarski Kościół Prawosławny1300000,16%
Syryjski Kościół Ortodoksyjny1000000,12%
Apostolski Kościół Ormiański350000,04%
Kościół Starokatolicki260000,04%
18280002,22%

Sprawa jednak nie jest prosta i nie można na podstawie tych statystyk uznać Niemiec za kraj katolicki. W Korei Północnej najwięcej wyznawców ma obecnie chrześcijaństwo, a jednak nie jest to kraj chrześcijański. Jest tam bowiem kilkadziesiąt procent ludności bezwyznaniowej, mającej jednak korzenie buddyjskie i pozostającej w orbicie wpływów kultury buddyjskiej. Podobnie jest w Niemczech. Prawie 40% Niemców to niewierzący. Większość z tych niewierzących ma korzenie protestanckie i pozostaje pod wpływem kultury protestanckiej. Tak więc Niemcy, choć religijnie są dziś bardziej katolickie niż protestanckie, to kulturowo nadal są barziej protestanckie niż katolickie.

Inicjacja Mądrości. Dla życia, duchowości, teologii – Jacek Bolewski SJ

Do tej książki zbierałem się długo. Kupiłem ją kilka lat temu, niedługo po śmierci autora, wybitnego polskiego jezuity, którego kilka książek już znałem. Próbowałem przeczytać, ale utknąłem dość szybko, odłożyłem na półkę. Wróciłem do niej w tym roku jako do lektury wielkopostnej. Czytałem ją długo – od lutego do czerwca. Ale warto było. Uważam, że każdy, kto w Polsce interesuje się mistyką chrześcijańską, przeczytać ją powinien.

Jest to bowiem moim zdaniem najważniejsza polska książka poświęcona tej tematyce. Jest dość chaotyczna, autor pisze w niej o wielu rzeczach pozornie ze sobą niezwiązanych: ewolucji, Maryi, Apokalipsie, Zmartwychwstaniu, Holokauście, Franzu Jalicsu SJ itd. Ta chaotyczność powoduje trudność w czytaniu. Najważniejsza jest jednak w tej książce prezentacja duchowej drogi prowadzącej do Mądrości przez Mądrość, bo tą mądrością jest Jezus Chrystus.

Tu też znajdzie się miejsce na literacką dygresję. Autor omawia i rekomenduje liczne książki, np. Franz Jalics SJ –Rekolekcje kontemplacyjne, Robert Musil –Człowiek bez właściwości, Michel Butor – Odmiany czasu, Simone Weil – Wybór pism, Dariusz Czaja – Lekcje ciemności, Etty Hillesum – Przerwane życie. Z tej listy czytałem jedynie Weil i to dawno, w czasach studenckich. Muszę nadrobić zaległości.

22/52/2021

* * * * *

Cząstki elementarne – Michel Houellebecq

W tegorocznym moim czytaniu znaczącą rolę odgrywa współczesna literatura francuska. Najpierw pojawił się na mojej liście Éric-Emmanuel Schmitt, a teraz Michel Houellebecq. Nie jest to dla mnie pisarz nowy, omawiana książka jest piątą, którą przeczytałem. Mam zresztą zamiar przeczytać przynajmniej wszystkie jego powieści, podobnie jak Schmidta. W ogóle coraz bardziej nabieram przekonania, że literatura francuska jest obecnie najważniejszą z literatur europejskich, a Michel Houellebecq jest jej najwybitniejszym żyjącym przedstawicielem.

Dotąd moją ulubioną jego książką była Mapa i terytorium, teraz to miejsce zajmą Cząstki elementarne. To nie jest zwykła powieść. To jest powieść przepleciona nie jednym esejem, jak niekiedy bywa, ale całym zborem esejów i to w sposób dyskretny, tak, aby czytelnik nie zauważył, że czyta esej. Jak zawsze u Houellebecqa fabuła jest zdominowana przez Erosa i Tanatosa, a głównym bohaterem jest mężczyzna w silnym wieku z bardzo udanym życiem zawodowym i niezbyt udanym życiem osobistym. W warstwie eseistycznej mamy kulturę, seks, przemoc, filozofię i biologię. Dużo biologii. To w zasadzie książka o perspektywach dalszej egzystencji gatunku ludzkiego. Ciekawie się złożyło, że czytam ją w roku, w którym powieści o podobnej tematyce napisali Miłoszewski i Migalski. Ten ostatni jest zresztą wielbicielem Houellebecqa.

Na koniec dygresja natury ogólniejszej. Ostatnio wiele osób nielubiących Olgi Tokarczuk i jej twórczości przywołuje niezbyt przychylną opinię Stanisława Lema na temat jednej z jej wczesnych książek. W Cząstkach elementarnych Houellebecq bardzo nieprzychylnie wyraża się o twórczości literackiej Aldousa Huxleya. Nie przeszkadza mi to w uwielbianiu książek obydwu pisarzy. Podobnie jak bardzo krytyczna opinia Kurta Vonneguta o książkach Hermanna Hessego nie zniechęciła mnie ani do jednego, ani do drugiego. Tak już bywa, że wybitni pisarze często mają złe zdanie o innych wybitnych pisarzach. Nie umniejsza to wybitności ani krytykowanych, ani krytykujących.

21/52/2021

* * * * * *

Zagrożone symbole – tatuaże

O tatuażach jeden z najbardziej znanych polskich zagrożeniowców, ksiądz Piotr Glas wypowiada się tak: Te farby, których się używa są demonicznie przetwarzane. Najgorszy kontrakt z szatanem to kontrakt krwi. Teraz robi się to okultystycznie przerobioną farbą, miesza się to z krwią. Są pytania, czy można sobie strzelić Matkę Boską na plecach. Ja osobiście mówię: Błagam, nie idźcie w to. To nie jest wszystko czyste(…)ludzie mają z nimi straszne doświadczenia, przechodzili męki. (…) Ludzie, którzy mieli tatuaże przechodzili straszne męki. Działa za tym uzależnienie zrobienia sobie następnego. To jest psychologiczne? Wątpię. W Stanach dowiedziałem się, że ludzie mają straszne doświadczenia z tatuażami i akupunkturą. To dramat. Nie róbcie sobie tatuaży (…)Pismo Święte zakazuje ludziom robienia sobie tatuaży. O tatuażach piszą w Starym Testamencie. Na Internecie jest pełno cytatów. Kościół nie wypowie się, bo się tym nie interesuje. Może ja jestem samotnym wilkiem, bo mówię.

A jednak …

Tatuaże odegrały ogromną, pozytywną rolę w budowaniu chrześcijańskiej tożsamości i pobożności, przynajmniej w dwóch krajach. Można przypuszczać, że gdyby nie chrześcijańskie tatuaże, nie byłoby dziś chrześcijan w Egipcie i w Bośni. Obecnie chrześcijańskie tatuaże robią dobrą robotę na całym świecie. Dlatego cieszy wyważone stanowisko papieża Franciszka w tej kwestii. Jak swego czasu podawał portal deon.pl: Pytany o znaczenie tatuaży Ojciec Święty stwierdził, że wskazują one na naszą tożsamość: czego szukasz? do czego należysz? Zachęcił by się ich nie lękać, ale też nie przesadzać. Ważne jest więc, jakie tatuaże się nosi i czy się z tym nie przesadza. Jest bowiem rzeczą oczywistą, że przesada w każdej sprawie, również w kwestii tatuaży jest zła. Ja tym tekstem nie chcę nikogo zachęcać do tatuowania się. Sam tatuaży nie mam i mieć nie zamierzam. Muszę jednak bronić wielowiekowej tradycji tatuaży chrześcijańskich. Jej zagubienie byłoby wielką stratą dla religijności chrześcijańskiej, która musi być zróżnicowana i wielonurtowa, symfoniczna można by rzec.

Zacznijmy od Koptów. Zdecydowana większość członków tej społeczności chrześcijańskiej, podzielonej na dwa duże Kościoły: koptoprawosławny i koptokatolicki (i kilka mniejszych), nosi na wewnętrznej stronie prawego nadgarstka wytatuowany krzyż. Ten znak jest dla koptyjskiej tożsamości religijnej niezwykle ważny. Tatuuje się już małe dzieci, niedługo po chrzcie. Gdy z biegiem lat tatuaż blednie, to się go poprawia. Część Koptów nosi też inne tatuaże religijne, najczęściej wizerunki świętych, na innych częściach ciała. Najważniejszy jednak zawsze pozostaje ten tatuaż krzyża na nadgarstku. Jak pisze Ashraf Benyamin: Historia przekonuje, że życiodajną siłę Koptów stanowi wiara. Krzyż ma w niej wyjątkowe znaczenie. Stanowi drogę zbawienia, której bronią tamtejsi wyznawcy Chrystusa. Jako symbol ochrony jest wszechobecny w życiu Koptów. Są nim oznaczone fasady domów, matki formują w jego kształt ciasto dla swych dzieci, na czołach chorych kreśli się świętym olejem jego znak. Obok wezwania „Kyrie, eleison” („Panie, zmiłuj się”) krótka modlitwa „W imię krzyża” jest dla Koptów najpopularniejszym aktem strzelistym. Niemal wszyscy Koptowie, bez względu na pochodzenie społeczne, wykształcenie lub zawód, świadczą też o swej wierze w inny sposób – tatuują krzyż na prawej ręce. Jego wizerunek ma postać dwóch linii o równych długościach, które przecinają się w środku pod kątem prostym. Ponadto na każdym z ramion widnieją trzy punkty oznaczające Trójcę Świętą. Na krzyżu znajduje się też 12 punktów, które symbolizują 12 apostołów. Koptyjska tradycja rozszerzyła się również na Etiopię i przyjmuje tam nieraz bardzo fantazyjne wzory.

Co zaś się tyczy bośniackich Chorwatów, a właściwie bośniackich Chorwatek, bo zwyczaj ten dotyczył przede wszystkim kobiet, to tradycja ta liczy sobie ponad pół tysiąclecia. Choć więc znacznie młodsza od koptyjskiej z okładem wypełnia warunki niepamiętnego zwyczaju wymienione w prawie kanonicznym. Jak czytamy w Przewodniku Katolickim: Według etnografów zwyczaj tatuowania ciała na tych terenach może pochodzić z czasów starożytnych plemion iliryjskich. Podobne tatuaże spotykane są na terenach Albanii. Jednak do tych tradycyjnych szlaczków w pewnym momencie zaczęto dodawać znaki krzyża. Dla katolików zwyczaj ten zaczął mieć głębszy sens podczas tureckiej okupacji, która trwała w latach 1463–1878. Tureccy muzułmanie porywali chrześcijańskie dzieci i wychowywali je w religii islamskiej, dorosłych zaś zmuszano do zmiany wyznania. Chrześcijanki były gwałcone, a panny młode zmuszane do spędzenia pierwszej nocy z tureckimi dowódcami. Wytatuowany krzyż miał być ochroną. „Żeby nie móc zmienić wiary na islam” – mówi Ljuba Šimić urodzona w 1927 r. w wiosce Karapaj. „Moja ciocia Doma Bušić wytatuowała mnie, kiedy miałam mniej więcej 10 lat. Wzięła filiżankę i włożyła do niej trochę sadzy i mleka, a potem igłą tatuowała krzyż na mojej ręce, dopóki nie pojawiła się krew. Potem na krzyż przyłożyła niebieski papier, owinęła nim rękę i nosiłam go bez mycia jeden dzień. Moja ręka była ścierpnięta i nic nie czułam” – wspomina Ljuba. Pamięta również wytatuowanych mężczyzn, choć ich tatuaże nie były tak bogate jak kobiet. Tatuowanie dziewczynek, najczęściej między 10 a 16 rokiem życia miało miejsce raz o roku, 19 marca, w uroczystość świętego Józefa i przybierało uroczystą formę. Zwyczaj zanikł za czasów komunistycznych, obecnie powoli się odradza. Jest ważną częścią chorwackiej tożsamości katolickiej i tamtejszej religijności ludowej.

Nie neguję istnienia tatuaży złych, grzesznych i szkodliwych i nie pochwalam noszenia takowych. Przeciwnicy tatuażu nie mają jednak prawa negować istnienia tatuaży chrześcijańskich, dobrych i świętych, potwierdzonych wielowiekową tradycją koptyjską i chorwacką. Ci, którzy to negują, plują na groby świętych męczenników, którzy ginęli za wiarę w Chrystusa, wyrażoną chrześcijańskim tatuażem. Alternatywą dla złych tatuaży nie jest jedynie brak tatuaży. Są nią również dobre tatuaże. Dlatego z aprobatą odnoszę się do rozszerzania się zjawiska chrześcijańskich tatuaży również w tych społeczeństwach, w których takiej tradycji nie było. Chrześcijańskie tatuaże są jednoznacznie godne pochwały i propagowania.

Objawienia Matki Bożej w Beauraing Świadectwo widzącej – Gilberte Degeimbre

Na wstępie muszę zaznaczyć, że w ogóle nie sięgnąłbym po tę książkę, gdyby nie fakt, że jej tłumaczką jest moja chrzestna Róża Tomiczek, siostra mojej mamy. Ogólnie bowiem nie interesują mnie objawienia maryjne, mój katolicyzm obywa się bez nich, choć rozumiem i szanuję tych, dla których są istotne.

Książka zresztą mało mówi o samych objawieniach, a szczególnie o ich treści, które zresztą była wyjątkowo zwięzła, co warto zaznaczyć i docenić na tle innych, podobnych fenomenów, zwłaszcza współczesnych. Dużo więcej mówi o okolicznościach tych objawień i o życiu codziennym w przedwojennej Belgii, co dla etnologa jest niewątpliwie interesujące. Ciekawe są też dalsze losy wizjonerów, którzy wszyscy poszli drogą małżeństwa, a nie kapłaństwa, czy życia zakonnego, choć ich do tego namawiano. Takie docenienie życia małżeńskiego bardzo cieszy. Cieszy również samo przesłanie objawienia: Bądźcie mądrymi, wiele się módlcie. Cieszy mnie to szczególnie, gdyż w zadziwiający sposób koresponduje z innymi moimi obecnymi lekturami religijnymi, o czym wkrótce wspomnę jeszcze w jednym z kolejnych moich wpisów.

Tłumaczenie zasadniczo oceniam dobrze, choć razi mnie wprowadzenie żeńskiego imienia Andrzeja, praktycznie nieistniejącego w języku polskim. Nie wiem jednak, jakie rozwiązanie byłoby lepsze. Skoro przyjęto zasadę tłumaczenia imion, w przypadku tej książki jak najbardziej słusznie, nie można było jednego imienia zostawić w oryginale, trzeba je było przetłumaczyć. Ale jak? Jeśli nie Andrzeja, to może Andrea? Takie imię w polszczyźnie występuje, ale rzadko i na zasadzie imienia obcego. Też nie jest to więc rozwiązanie idealne. Idealnego rozwiązania chyba w tym przypadku nie ma.

20/52/202

* * * *

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij