Wierzchucino – cmentarz ewangelicki, kościół katolicki, karczma

Bardzo ciekawy i nietypowy cmentarz ewangelicki. Przypuszczam, że właśnie ta nietypowość, przyczyniła się do jego względnie dobrego zachowania. W czym się ona przejawia? Po pierwsze, obok nagrobków niemieckojęzycznych są obecne polskojęzyczne i to już od około stulecia. Po drugie, sporo jest nagrobków powojennych, w tym prawie współczesnych, z przełomu stuleci. Po trzecie, na cmentarzu ewangelickim, znajdują się co najmniej dwa nagrobki ewidentnie katolickie, opatrzone inskrypcją „Ave Maria”. Po czwarte i najbardziej niejasne, na jednym z nagrobków znajduje się spora figura Żyda, której ludzie wkładają monety do garści. Po piąte, na skraju cmentarza stoi pomnik ofiar I wojny światowej z napisami po polsku i niemiecku.

Bardzo ładny jest kościół katolicki w Wierzchucinie. Zwracają uwagę ciekawe zdobienia i obrazy. Wiele nieoczywistej symboliki.

I na koniec karczma „U Pysia”. Porcje są tu duże, smaczne, kompot rewelacyjny, ale niektóre zwyczaje rodem z minionej epoki, np bardzo cienkie rozklepywanie schabowego. W karczmie i wokół karczy wiele ciekawych eksponatów.

Henning Mankell – Mężczyzna, który się uśmiechał; Psy z Rygi; Ręka; O krok

Okładka książki Mężczyzna, który się uśmiechał Henning Mankell

Kilka książek Mankella już czytałem i omawiałem, ale tak się złożyło, że żadna z nich nie była kryminałem, a wszak z kryminałów autor ten słynie. Trzeba więc było w końcu po te kryminały sięgnąć. Za jednym zamachem przeczytałem od razu cztery. Niezłe to, ale dupy nie urywa. Pozostanę raczej przy kryminałach polskich autorów.

37-40/52

****

Symbole w terenie – heksagram

Od dwóch lat piszę o wieloznacznych symbolach chrześcijańskich, które dla niektórych chrześcijan są nieakceptowalne, gdyż używają ich także niechrześcijanie. Ja odrzucam takie stanowisko i głoszę pogląd, że rozpowszechnione niechrześcijańskie użycie danego symbolu nie ujmuje takiemu symbolowi chrześcijańskiego charakteru. Z wielką satysfakcją odnajduję takie symbole na katolickich obiektach kultu. Tym przypadkom chcę poświęcić nowy cykl.

Na dziewiętnastowiecznym krzyżu przydrożnym w typie Bożej Męki umiejscowionym w rybnickiej dzielnicy Wielopole, pomiędzy Chrystusem na Górze, i Matką Boską na dole znajduje się ciekawa „gwiazdka”.

Element ten jest bardzo bogaty w symbolikę. Przede wszystkim, jest to heksagram, który ma w chrześcijaństwie wiele znaczeń. Po pierwsze i najważniejsze symbolizuje Jezusa Chrystusa, na co wskazują następujące przesłanki:

  1. Heksagram, zwłaszcza umieszczony w okręgu jest symbolem wybitnie solarnym, a więc, jak inne symbole solarne, wskazuje wyraźnie na Chrystusa, nazwanego przez Zahariasza Słońcem wschodzącym z wysokości.
  2. W tradycji żydowskiej heksagram wskazuje na Dawida i Salomona. Z kolei w tradycji chrześcijańskiej zarówno Dawid, jak i Salomon są jednymi z najważniejszych figur Chrystusa. Symbol wskazujący na Dawida i Salomona, wskazuje jednocześnie na Chrystusa.
  3. Heksagram to dwa połączone ze sobą jednakowe trójkąty. To połączenie dwóch jednakowych figur wskazuje na dwie natury Chrystusa – Boską i ludzką.
  4. Heksagram wykazuje wyraźną paralelę do monogramu chi-jota ( na obrazku powyżej), jednego z monogramów chrystusowych powstałego z pierwszych liter greckich słów ΙΗΣΟΥΣ ΧΡΙΣΤΟΣ. Gdy połączymy każdy wierzchołek heksagramu z wierzchołkiem naprzeciwległym, uzyskamy ten właśnie monogram.
    5.Sześć wierzchołków heksagramu odpowiada sześciu literom greckiego imienia ΙΗΣΟΥΣ.
    6.Wspomniane przez Biedermanna sześć dzieł miłosierdzia również łączą liczbę sześć, a więc i heksagram z Jezusem Chrystusem.
  5. Wspomniany przez Forstner związek heksagramu z Metatronem, będącym jakby starotestamentowym obrazem Chrystusa domyka chrystologiczne znaczenie heksagramu.
    Po drugie, heksagram symbolizuje Trójcę Świętą, bo składa się z dwóch trójkątów równoramiennych lub równobocznych, z których każdy właśnie Trójcę oznacza.
    Po trzecie heksagram przedstawia chrześcijańską historiozofię, odnosząc się do sześciu dni stworzenia, sześciu epok świata, sześciu epok ludzkości i sześciu etapów życia człowieka.
    Po czwarte, heksagram przedstawia chrześcijańską etykę, odnosząc się do ewangelicznych sześciu dzieł miłosierdzia.
    Po piąte w końcu, przedstawia chrześcijańską mistykę: jeden trójkąt oznacza wstępowanie człowieka ku Bogu, a drugi zstępowanie Boga ku człowiekowi.

A nie tylko bogata symbolika heksagramu tu do nas przemawia, ale także inne elementy. Jest ten heksagram złożony z sześciu rombów. Romb zaś przynależy do symboliki solarnej, a więc wskazuje na Jezusa Chrystusa-Prawdziwe Słońce. Połowa rombów jest tu czarna, połowa zaś biała, co kojarzy się z azjatyckim biskelionem i z pojednaniem przeciwieństw w Jezusie Chrystusie, przede wszystkim z jego dwoistą Boską i ludzką naturą.

W ten wielogłosowy sposób niepozorna gwiazdka wzmacnia chrystologiczne przesłanie przydrożnego krzyża.

Na szali Losu. Autobiografia – Jerzy Pietrkiewicz

Na tę książkę wpadłem przypadkiem w nadmorskim namiocie z nominalnie tanimi i dobrymi książkami. Tanie są one umiarkowanie (w internecie jest dużo taniej), a dobrych jest tam jak na lekarstwo. A jednak znalazłem tam perełkę. Wśród setek książek, jakie widziałem w trzech białogórskich namiotach, góra trzydzieści mogłoby mi się do czegokolwiek przydać, a góra pięć uznałem za naprawdę interesujące. Jednak jedynie tę jedną uznałem za taką, którą kupić muszę.

Jak już pisałem nieraz, bardzo lubię biografie i autobiografie, zwłaszcza biografie i autobiografie pisarzy. Bardzo też lubię Jerzego Pietrkiewicza, mało znanego pisarza polskiego i brytyjskiego. Dlatego jest oczywistym, że gdy wpadła mi w ręce jego autobiografia, uznałem za konieczne jej zakup i przeczytanie. Oczywiście od razu nasuwają się mi porównania z innymi autobiografiami polskich pisarzy. które czytałem, w szczególności Jarosława Iwaszkiewicza i Czesława Miłosza. Autobiografia Jerzego Pietrkiewicza bardziej przypomina tę pierwszą. Więcej jest tu spraw osobistych, niż globalnych. Jest jednak też sporo metafizyki, a nawet mistyki, oraz różnych historyjek, bądź to zabawnych, bądź też metafizycznych. Pietrkiewicz wyłania się z tych stronic jako umysł wielce oryginalny i niewątpliwie wybitny. Na pewno jest to najlepsza książka spośród przeczytanych przeze mnie w tym roku. A do twórczości Pietrkiewicza muszę częściej wracać.

* * * * * *

36/52/2021

Religijne akcenty wśród pamiątek znad morza

W czasie tegorocznego urlopu, który spędziłem w Białogórze, z uwagą przyglądałem się oferowanym na deptaku pamiątkom znad morza. Robię tak co roku i dostrzegam pewne różnice między poszczególnymi miejscowościami. W poprzednich latach jeździłem nieco bardziej na zachód, teraz pierwszy raz spędziłem urlop na Kaszubach, więc podstawową różnicą była spora ilość pamiątek z motywami kaszubskimi, szczególnie wzorami kaszubskiego haftu (choć paradoksalnie na innych nośnikach, nie w postaci wyrobów haftowanych) oraz lokalnej ceramiki.

Nie była to jednak różnica jedyna. Dostrzegłem też niepomijalny udział pamiątek z motywami religijnymi, chrześcijańskimi. Biorę poprawkę na moje zboczenie zawodowe etnologa i odsiewam wszystkie symbole niejednoznaczne: kotwice, słońca, jednorożce i aniołki. Pozostało jednak sporo ewidentnie chrześcijańskich, takich jak przedstawione powyżej.

Możliwe wyjaśnienia nasuwają mi się dwa. 1. Obecność religijnej symboliki nad polskim morzem jest wyższa niż w poprzednich latach. Oczywiście nie oznacza to wzrostu religijności Polaków, ale raczej jej pewną transformację. 2. To Białogóra jest wyjątkowa i jest tu takich pamiątek więcej, niż gdzie indziej. Taką interpretację podsunęły mi kazania miejscowego proboszcza, który nazywa tę miejscowość Jasną Górą północy, a wypoczynek w niej wczasorekolekcjami.

Byłbym skłonny opowiedzieć się jednoznacznie za hipotezą drugą, gdyby nie coś, co zauważyłem już po powrocie do Rybnika w sklepie Aktion:

Dotąd ten sklep nie oferował symboliki jednoznacznie chrześcijańskiej nawet na Boże Narodzenie, a tu nagle w lecie? Czyżby następował wzrost zainteresowania takimi motywami? Rzecz jest warta dalszej obserwacji.

Bajki – Józef Ignacy Kraszewski

Dość przypadkowy wybór bajek Kraszewskiego, oparty według stopki na wyborze Kazimierza Pawłowskiego. Jedynie cztery pierwsze utwory (O królewnie czarodziejce, Kwiat paproci, Głupi Maciuś i Mitręga) są literacko opracowanymi ludowymi bajkami. O Kraku, smoku wawelskim i o królewnie Wandzie to rymowana legenda, wyraźnie inspirowana twórczością Kazimierza Wóycickiego, a Garbucha to nowożytna opowiastka moralizująca lekko stylizowana na bajkę. Zbiór domykają dwa paranaukowe szkice: Święto Kupały i Obrona Głogowa. Książka jest typowym przykładem dziewiętnastowiecznego podejścia do folkloru literackiego. Brakuje w niej jakiegoś omówienia, widać, że wydawca próbował adresować ten zbiorek do dzieci.

* * *

35/52/2021

Kultura masek tekstylnych – kowidosceptyczne określenia masek

Pisałem już nie raz, że Kulturę Masek Tekstylnych współtworzą również przeciwnicy noszenia masek – pisząc antymaseczkowe piosenki, tworząc memy, etc. Elementem tej kultury są również słowa, których ożywają zamiast słów maska, czy maseczka.

Ciekawy zestaw takich określeń prezentuje kowidosceptyczny bloger Radomir Gelhor: Mosoneczka, inaczej zasłona dolnej lub górnej części twarzy; maseczka, kaganiec, namordnik, maszka, maszkara, larwa lub poczwarnica – masoński symbol pohańbienia, zniewolenia i poddaństwa. Wprowadzona na globalną skalę w 2019 roku przez anglosaskiego okupanta i terrorystę pod pretekstem rzekomej pandemii koronawirusa, narzucona przez żydomasonerię, promowana przez kapłanów farmacji i farmakologii, sektę szczepionkarską i eugenicznych psychopatów.

Różna jest skala rozpowszechnienia tych określeń. O ile masoneczka, namordnik i kaganiec pojawiają się w kowidosceptycznej narracji powszechnie, to maszka, maszkara, larwa i poczwarnica są epizodyczne.

Przeprowadziłem mikrobadanie w facebookowych grupach z dużą reprezentacją kowidosceptyków i uzyskałem również określenia takie jak: szmata, szmatka, ścierka, knebel, nagębnik, gacie, kronenberg (od „Kronenberg, ty szmato” za kabaretem Potem), oraz obcojęzyczne „MNS 🙂 to skrót od niemieckiego Mund-Nasen-Schutz” i nahubnik. Nikt nie wymienił maszkary, czy poczwarnicy.

Wszystkie te określenia są oczywiście pejoratywne, większość jest też naładowana emocjonalnie. Warto odnotować odniesienia do zwierząt (kaganiec, namordnik), przemocy (knebel), zbierania brudów (szmata, szmatka, ścierka), czy bielizny (gacie). Zwłaszcza te ostatnie pojawiają się już nie pierwszy raz w kulturze masek tekstylnych i jeszcze będziemy do nich wracać.

Pokora – Szczepan Twardoch

To, że Szczepan Twardoch jest obecnie najważniejszym śląskim pisarzem, jest rzeczą najzupełniej oczywistą. Wiem, że zazwyczaj głoszę pogląd, iż nic nie jest oczywiste, ale głoszę też pogląd, że kwantyfikatory wielkie są zazwyczaj obecne w zdaniach fałszywych. Ot, taki paradoks. Twórczość Twardocha jest jednocześnie najpełniej śląska i najpełniej uniwersalna. Trudno osiągnąć tak doskonałe połączenie, a Twardochowi się udaje.

Pokora jest książką do bólu śląską i do bólu uniwersalną. Rodzina głównego bohatera, przypomina pod wieloma względami rodzinę moich przodków, choć są też spore różnice. To śląskość. A uniwersalność jest głownie w wątku Agnes. Nieżyjący już wybitny Ślązak Dariusz Dyrda zdążył napisać: Zresztą Pokorę też miałbym za powieść znacznie lepszą, gdyby ględzenie o Agnes zredukować o 4/5. Ja się z tym nie mogę zgodzić. Gdyby ględzenie o Agnes zredukować o 4/5 powieść straciłaby prawie całą uniwersalność. Jest to bowiem powieść o obsesjach, które zabijają ludzi. Obsesjach narodowych, ideowych, erotycznych…

33/52/2021

* * * * *

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij