Skoro mój stary wpis o pokrewieństwach i powinowactwach nadal znajduje czytelników, postanowiłem napisać kolejny w tym stylu. Inspiracją był dla mnie fejsbukowy wpis jednego z moich znajomych:
W komentarzu do tego wpisu można było znaleźć odpowiedniki żeńskie:
majka
baba
prababa
cukunbaba
navrnbaba
askurdjela
kurdjupa
kurlebalo
shkurdova
surdepaca
omzikur
kurajber
pandjupan
sajtava
beli orao
Również w innych językach występuje podobnie rozbudowana tytulatura. Inny komentarz podaje wersję niemiecką:
Trzeba jednak dodać, że pojawiły się wątpliwości, co do integralności wersji chorwackiej. Ten sam znajomy obecnie pisze: Wspomnę tylko, że w grupie, z której pochodzi znalezisko, wywiązała się dyskusja między dwiema użytkowniczkami w wiarygodny sposób osadzonymi w uniwersum serbsko-chorwackiego. Jedna twierdziła, że to absolutny autentyk, druga — że powyżej bodaj kurdjela mamy do czynienia z tworem jakichś śmieszków z czasów po rozpadzie Jugosławii, a to, co brzmi sprośnie dla polskich uszu jest takie również w oryginale.
Od tej książki zaczęła się moja przygoda z wiedźminem, gdy jeszcze byłem licealistą, czyli dawno, dawno temu. Czytając ucieszyłem się, że wreszcie mamy w Polsce fantasy na światowym poziomie. I ta radość pozostaje mi do dziś.
Odkąd kilka miesięcy temu odkryłem, że zespół „Lipka” z Kobylanki śpiewa moją piosenkę, postanowiłem promować tę grupę na miarę moich skromnych możliwości. Dziś, na początku maja, miesiąca maryjnego, prezentuję kilka utworów maryjnych w jej wykonaniu. Zachęcam do subskrybowania kanału zespołu na YouTube.
Od dawna słyszałem wiele dobrego o tym autorze. Przy pierwszej nadarzającej się okazji zdecydowałem się więc zapoznać z jego twórczością. Trafiłem akurat na ten zbiór opowiadań. Jest to bardzo ciekawe dzieło. Opowiadania są misternie ze sobą powiązane, wiele w nich nawiązań do różnych dziedzin kultury: sztuk pięknych, muzyki, literatury i religii. We wszystkim tym zaś czuć przemożne wpływy Erosa i Tanatosa. Bo w rzeczywistości są to rozważania o miłości i o śmierci. O różnych postaciach miłości i różnych postaciach śmierci. Jest to moje pierwsze spotkanie z tym autorem, ale bynajmniej nie ostatnie.
Od kilku dni krążą po internecie zadania maturalne z matematyki z 1920 roku. Piszą o tym nawet wiodące portale. Ja natrafiłem na nie tutaj:
W komentarzach można znaleźć opinie, jakoby te zadania były bardzo trudne i nie do przeskoczenia dla dzisiejszych maturzystów, a nawet nauczycieli. Pozwolę sobie nie zgodzić się z tą opinią. Zadania trzecie i czwarte są trudne dla laika, ale mieszczące się w licealnym programie matematyki i dzisiejszy maturzysta też sobie z nimi poradzi. Zadania pierwsze i drugie są dość proste dla każdego, kto maturę z matematyki kiedykolwiek zdawał. Drugie nawet obliczyłem w pamięci w kilka minut: 3+6+12+2448+96=189; 192+384+768+1536+3072+6144= 12096.
Zresztą i trzecie jest trudne tylko pozornie. Nie trzeba znać trygonometrii, by je rozwiązać. To w zasadzie prosty układ równań, a miary kątów odpowiadających wyliczonym sinusom można odczytać z tablic matematycznych, dozwolonych wszak na maturze.
Jedyne co może sprawić problem dzisiejszym maturzystom, to język. W treści zadań użyta jest stara, dziś już nieaktualna terminologia. Mamy tu więc ciężar zamiast masy, ciężar właściwy zamiast gęstości, postęp zamiast ciągu i koło zamiast okręgu.
Publikowanie takich zadań przyczynia się do obalenia mitu o rzekomo trudnej przedwojennej maturze. Wartość przedwojennej matury tkwiła w przejściu ośmioletniej szkoły średniej o wszechstronnym programie, a nie w samym egzaminie końcowym.
Każdego roku stawiam sobie cztery cele dotyczące mojej internetowej pisaniny. Dotyczą one moich blogów, stron na facebooku, mojego kanału na YouTubie i Grupy Udostępniania Ankiet Naukowych. Niedawno pisałem, że Mój kanał na Youtubie zrealizował już swój cel na ten rok, a później, że cel zrealizowała Grupa udostępniania ankiet naukowych na Facebooku pomyślana jako pomoc dla studentów i uczniów, którzy nie mają gdzie szukać respondentów do swoich ankiet. Plan na rok bieżący opiewał na 900 członków. To nie był wygórowany cel, dlatego został rychło zrealizowany, gdyż obecnie grupa liczy już ponad 1000 członków. Mam nadzieję, że w tym roku zdoła jeszcze przekroczyć 1100, a nawet 1200.
W tym miesiącu cel zrealizowały moje blogi. Najważniejszym z nich jest, podobnie jak od lat,. Kultura Okiem Svetomira W roku 2018 wróciłem do pisania co najmniej dwa razy w tygodniu (z małymi wyjątkami), z tym że teksty są znacznie krótsze niż kiedyś. Połowa tekstów jest o literaturze, są to omówienia książek czytanych w ramach facebookowego wyzwania Przeczytam 52 książki w danym roku. Gdyby ktoś chciał mi przysłać jakieś książki do recenzji, to chętnie przyjmę i zrecenzuję. Pozostałe teksty dotyczą różnych innych dziedzin kultury. Moim zamiarem na 2018 rok było wprowadzenie bloga do pierwszej setki rankingu blox.pl i udało się to zrealizować z naddatkiem. Blog był w pierwszej setce przez większość roku, najwyżej uplasował się na 43. miejscu. Dlatego na rok kolejny podnoszę poprzeczkę. Chcę choć raz wejść do trzydziestki, a z setki przez cały rok nie wypaść. Obydwa cele udało się zrealizować do kwietnia, ale z końcem tego miesiąca zamknięto Bloksa. Musiałem przenieść się na WordPressa i walkę o pozycję mojego bloga zacząć od nowa. W 2019 miałem 4979 wyświetleń. Planem na 2020 to 10 000 wyświetleń. Zrealizowałem 16760 wyświetleń. Planem na 2021było 15 000 wyświetleń.
Mam też plan dla swojego drugiego bloga. Rok Boży miał w 2019 roku 272 wyświetlenia. Celem na 2020 było 600 wyświetleń. Zrealizowano 1921 wyświetleń. Celem na 2021 jest 1200 wyświetleń. Plany obydwu blogów zostały w 2020 zrealizowane z nawiązką. W tym roku też będą, bo już w kwietniu je zrealizowałem. KOS ma obecnie ponad 15 100 wyświetleń, a RB ponad 1 400.
Pozostał więc cel ostatni, najtrudniejszy, dedykowany moim stronom fejsbukowym.
Strona Refleksje o postępie – antologia na Facebooku powstała jako reakcja na agresję pewnego postępowca pod moimi wypowiedziami. Służy ona krytyce niemądrego postępu (nie jakiegokolwiek postępu). W dalekiej przyszłości antologia może przybrać formę książkową. Zamierzałem w roku 2018 dorzucić kilkadziesiąt cytatów i tak uczyniłem. Proszę o nadsyłanie pomysłów i lajkowanie strony. Celem na rok 2018 było 100 obserwujących. Nie zostało to osiągnięte, dlatego na rok kolejny też celem było 100 obserwujących, ale z pewną modyfikacją.
Założyłem mianowicie drugą grupę facebookową, poświęcona wspomnianym wyżej blogom okresowym. Od kilku lat prowadziłem trzy blogi poświęcone kolejnym okresom Roku Liturgicznego: „Prawdziwe Boże Narodzenie”, „Prawdziwy Wielki Post” i „Prawdziwa Wielka Noc”. Po przeprowadzce na wordpressa, zastąpiłem je blogiem Rok Boży. W 2018 roku postanowiłem treść tych blogów udostępnić także na Facebooku, dlatego powołałem do życia stronę „Rok Boży„. W przyszłości chciałbym, aby na tej stronie pojawiały się także materiały innych autorów. Dlatego równolegle założyłem grupę „Katolicy rozmaici – bez polityki„, na którą proszę wrzucać propozycje treści dla strony. Docelowo grupa ta ma także służyć dyskusjom na wszystkie tematy dotyczące religii katolickiej. Z kolei w roku 2020 założyłem stronę „Kultura masek tekstylnych” poświęconą moim antropologicznym badaniom nad kulturowymi aspektami pandemii.
Dlatego te sto obserwujących było na 2019 rok celem wspólnym dla obydwu stron. Cel uznaję za zrealizowany, gdy ten poziom osiągnie którakolwiek z nich. Na początku 2019 Refleksje miały 37 obserwujących a Rok Boży 33. Cel został zrealizowany. Na koniec roku Rok miał 100 obserwujących a Refleksje 35. Celem na 202o było 150 dla Roku, i 50 dla Refleksyj. Osiągnięto 140 dla RB, 37 dla RoP i 36 dla KMT. Cel nie został zrealizowany. Cel na rok bieżący to 250 łącznie. Na początku roku było ich 213, więc z realizacją nie powinno być problemów. Mimo wszystko jednak ten cel będzie z całej czwórki do zrealizowania najtrudniejszy, bo na razie osiągnąłem sumę 223, a więc cel został zrealizowany w 27%.
W 2020 tylko połowa celów została zrealizowana. Miała na to wpływ pandemia, która uderzyła głównie w mój kanał na YT, po prostu nie miałem tam co wrzucać. Natomiast GUAN pięknie się rozwinęła dzięki edukacji zdalnej. Mam nadzieję, że w roku kolejnym uda się zrealizować wszystkie cele. Skoro w kwietniu mam już zrealizowane trzy cele, to i z czwartym nie powinno być problemu. Dziękuję za uwagę i zapraszam do współpracy – czytania, oglądania, subskrybowania i lajkowania.
Książka ważna i potrzebna, chociaż raczej nie wybitna. Pobudza do myślenia, porządkuje pojęcia, wiele mówi o Śląsku i Ślązakach, ale niemało też o samym autorze. Warto podkreślić obecny w tym dziele szacunek do konkurentów autora. Kto się uważa za przedstawiciela etnicznie śląskiej inteligencji, powinien tę książkę posiadać i przeczytać. Twardoch to to nie jest, ale jak polskiemu odrodzeniu narodowemu potrzebny był nie tylko Mickiewicz, ale też Lenartowicz, tak śląskiemu odrodzeniu narodowemu potrzebny jest zarówno Twardoch, jak i Dyrda.
Odkąd ta książka się ukazała, byłem pewien, że prędzej, czy później ją przeczytam. Wkrótce nadarzyła się okazja nabycia jej w przyzwoitej cenie. Skorzystałem więc, przeczytałem i jestem zadowolony. Myślę, że Miłoszewski zrobił bardzo dobrze, wychodząc poza kryminalną niszę. Zarówno on sam dobrze na tym wyszedł, jak i polska literatura. Omawiana książka jest kontynuacją Bezcennego, ale można ją z pożytkiem czytać i bez znajomości tamtej. Szczególnie cenne są tu rozważania na temat hierarchii wartości w życiu człowieka. Można ją odczytywać prawie religijnie, jako opowieść o Antychryście. Koncepcja Antychrysta jest bowiem wielowymiarowa. Jest, jak powiada Pismo, wielu Antychrystów. I są oni zazwyczaj nie tam, gdzie ich szukamy.
17 kwietnia Facebook podpowiedział mi dwa wspomnienia dotyczące aktualnego prezydenta Francji, a mianowicie poświęcone mu posty moich znajomych z lat 2017 i 2019.
Pod pierwszym z postów inny mój znajomy napisał następujący komentarz: Socjaliści w nowej skórze. Taka „transformacja ideowa” jak u nas Razem. Tymczasem to zupełnie nie tak. Macron nie jest socjalistą i w niczym nie przypomina razemitów. Przyjął kanonię laterańską, co znaczy, że uważa się za prezydenta prawicowego, a co znacznie ważniejsze, wytrwale patronuje odbudowie katedry Notre Dame, mimo wielu przeciwności. Dlatego cieszy się moją sympatią.