
Pozostaję jeszcze na chwilę w kręgu literatury francuskiej. Ostatnio gościł u mnie Schmitt, teraz znów Houellebecq. Książka oczywiście znów według klasycznego dla tego autora schematu – mężczyzna czterdziestoletni, eros i tanatos etc. Ciekawe są poruszane w niej tematy. W polskiej wikipedii możemy przeczytać: Platformie, wydanej w 2001 roku, towarzyszył kontrowersyjny wywiad udzielony miesięcznikowi Lire. Houellebecq nazwał w nim islam „najgłupszą religią świata”. Sama powieść – Platforma – dotyczy turystyki seksualnej do Tajlandii, i problematyka religijna nie zajmuje w niej głównego miejsca. Niby to prawda, ale nie całkiem. Krytyka islamu, wyrażona wprost i nie wprost przewija się wielokrotnie przez karty tej książki. Z rąk muzułmanów giną tu dwie ważne postacie, a dwaj bohaterowie epizodyczni, nominalnie zresztą wyznający islam, bardzo krytycznie odnoszą się do tej religii. Zresztą turystyka seksualna nie dominuje nad treścią tak, jak sugeruje to wikipedysta. Jest tu też sporo turystyki nieseksualnej i seksu nieturystycznego, a nawet nieco turystyki seksualnej nie do Tajlandii.
Wydaje mi się jednak, że jest to książka głównie o kryzysie seksu we współczesnym świecie. Wielokrotnie już przytaczałem zdanie mojej znajomej, że kultura składa się z religii i seksu. O kryzysie religii napisano już tony książek. Nad kryzysem seksu pochylił się dopiero Houellebecq, nie tylko zresztą w tej książce, ale w tej szczególnie.
Mój osobisty ranking powieści Houellebecqa wygląda obecnie tak: 1. Cząstki elementarne, 2. Mapa i terytorium, 3. Platforma, 4. Serotonina, 5. Uległość.
30/52/2021
* * * * *

































