
To, że jak już pisałem, zawsze czytam jakąś książkę religijną w Wielkim Poście, nie oznacza, że w innych okresach takowych nie czytuję. Wręcz przeciwnie, czasem po jednej przychodzą następne. „Misterium Chrystianizmu” wywołało we mnie chęć przeczytania trzech kolejnych książek o podobnej tematyce, które przedtem przeczytałem tylko częściowo. Na razie jednak te trzy książki muszą poczekać na swoją kolej, bo najpierw przeczytałem inną książkę religijną, która akurat wpadła mi w ręce.
Szkieletem książki karmelity bosego Bartłomieja Kucharskiego „Kobiety Bożego Miłosierdzia” są życiorysy siedmiu katolickich mistyczek bł. Julianny z Norwich, św. Marii Małgorzaty Alacoque, św. Teresy od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, św. Faustyny Kowalskiej, Marty Robin, Adrienne von Speyer i Kunegundy Siwiec, które łączy to, że wszystkie głosiły naukę o Miłosierdziu Bożym.
Książka łączy elementy biografii, refleksji teologicznej, antologii poezji i praktycznej szkoły modlitwy. Ukazuje prawdę, że nauka o Miłosierdziu Bożym nie jest nowinką wprowadzoną przez świętą Faustynę, ale elementem odwiecznej doktryny katolickiej. Przy okazji wiąże też tę naukę z tradycją karmelitańską (pisząc o szerzej na razie nieznanej tercjarce karmelitańskiej Kunegundzie Siwiec oraz przypominając o wpływie jaki Św. Teresa Mniejsza wywarła na Św. Faustynę Kowalską i Martę Robin), dzięki czemu dyskretnie umacnia pozycję swojego zakonu. Pozycja wyróżnia się pozytywnie na tle popularnej literatury dewocyjnej dotyczącej kultu Miłosierdzia Bożego, ukazując go na wyjątkowo szerokim tle.
23/52





