
To jedna z tych książek, które po wielu latach przeczytałem powtórnie. Pierwszy raz czytałem ją w latach studenckich, pod wpływem wzmianek w książce Jacka Bolewskiego SJ „Nic jak Bóg”. Wtedy mnie „Buszujący w zbożu” raczej zawiódł. Nijak mnie ta książka nie przekonała. Może dlatego, że jak to zwykle bywa z powieściami pisanymi w pierwszej osobie, próbowałem utożsamić się z bohaterem-narratorem. A z nim utożsamić się nie zdołałem. Nie byłem w stanie zaakceptować jego sądów, czynów i wyborów. Miałem więc spory dysonans.
Obecnie już nawet nie próbowałem się utożsamiać. Przyjąłem założenie, że bohater jest osobą, którą całkowicie odrzucam, że wszystkie jego sądy, czyny i wybory są mi obce. W ten sposób uniknąłem dysonansu i mogłem się skupić na postaciach drugoplanowych. Wśród nich szczególnie ujął mnie pan Antolini,którego wypowiedź uznałem za najważniejszą w tej książce. Pozwalam sobie tę wypowiedź zacytować:
Nie chciałbym cię straszyć (…)ale bardzo żywo mogę sobie wyobrazić ciebie oddającego życie w ten czy inny sposób za jakąś sprawę całkowicie niewartą tej ofiary. (…) Jeżeli napiszę coś dla ciebie, czy obiecujesz, że przeczytasz to uważnie? i że zachowasz ten tekst? (…) Dziwnym przypadkiem nie napisanego zawodowy poeta. Autorem tych słów jest psychoanalityk. Wilhelm Stekel. Oto, co pow… Ale czy mnie słuchasz? (…) Oto co powiedział Stekel: „Dla człowieka niedojrzałego znamienne jest, że pragnie on wzniośle umrzeć za jakąś sprawę; dla dojrzałego natomiast – że pragnie skromnie dla niej żyć”. (…) Sądzę, że wkrótce już (…) będziesz musiał uświadomić sobie, dokąd chcesz dojść. A kiedy sobie uświadomisz, musisz natychmiast wyruszyć w drogę. Natychmiast. Nie wolno ci tracić ani chwili. Tobie – nie wolno.(…) Przykro mi, że muszę ci coś jeszcze powiedzieć (…)sądzę jednak, że gdy raz jasno zrozumiesz, dokąd chcesz dojść, przede wszystkim zaczniesz się pilniej przykładać do nauki w szkole. To nieunikniony pierwszy krok. Jesteś typem intelektualisty, czy ci się to podoba, czy nie. Kochasz się w wiedzy. Myślę też, że gdy wreszcie przebrniesz przez etap panów Vinesów z ich lekcjami wymowy…(…) Niech będzie Vinsonów. Więc kiedy przebrniesz przez wszystkich Vinsonów, zaczniesz się zbliżać coraz bardziej – naturalnie pod warunkiem, że tego zechcesz, że będziesz się o to starał i że będziesz na to cierpliwie czekał – zbliżysz się do tych wiadomości, które będą bardzo, bardzo cenne dla twego serca. Między innymi odkryjesz, że nie jesteś pierwszą ludzką istotą, w której postępowanie innych ludzi obudziło zamęt, strach, a nawet obrzydzenie. Bynajmniej nie jesteś pod tym względem pierwszy ani jedyny, a stwierdzenie tej prawdy na pewno doda ci otuchy i bodźca. Wiele, bardzo wiele ludzi przeżywało taki sam zamęt duchowy i moralny, jaki ciebie teraz ogarnął. Szczęściem, niektórzy z nich opisywali swoje przeżycia. Będziesz mógł dużo się od nich nauczyć, jeżeli zechcesz. Podobnie jak inni będą mogli nauczyć się czegoś od ciebie, jeżeli kiedyś okaże się, że masz coś do powiedzenia. Piękna, wzajemna wymiana. To nie jest program szkolny. To historia. Poezja.(…) Nie chcę wcale wmawiać w ciebie, że tylko kulturalni i wykształceni ludzie zdolni są dać światu coś wartościowego. Tak nie jest. Ale to pewne, że ludzie kulturalni i wykształceni, jeśli mają wrodzone świetne zdolności i twórczą ikrę, co niestety zdarza się nieczęsto, zazwyczaj zostawiają po sobie o wiele cenniejsze zapiski niż ci, którzy mają zdolności i iskrę twórczą bez kultury i wykształcenia. Tamci bowiem skłonni są do wyrażania swoich myśli jasno i dążą usilnie do przeprowadzenia ich wątku aż do końca. Co zaś najważniejsze, na dziesięciu z nich dziewięciu przynajmniej okazuje więcej pokory niż myśliciele niewykształceni. Czy ty mnie rozumiesz chociaż trochę? (…) Wykształcenie uniwersyteckie da ci jeszcze coś ponadto. Jeśli wytrwasz i zajdziesz w studiach dość głęboko, zorientujesz się w wymiarach swego umysłu. Dowiesz się, co do niego pasuje, a co nie. Po pewnym czasie zaczniesz się orientować, jaki rodzaj myśli odpowiada szczególnym właściwościom twojego intelektu. Dzięki temu unikniesz przede wszystkim straty czasu i fatygi na przemierzanie niezliczonych ilości poglądów, które nie są na twoją miarę, z którymi ci nie jest dobrze. Poznasz własny format i będziesz mógł ubrać swój umysł odpowiednio.
Myślę, że ten tekst ma wartość uniwersalną.
9/52