Ladislaus Boros – Modlitwa chrześcijańska

boros

Począwszy od lektury „Misterium chrystianizmu” Barsottiego wróciłem do czytania chrześcijańskiej literatury mistycznej. W tym nurcie mieści się również „Modlitwa chrześcijańska” Ladislausa Borosa, nieco kontrowersyjnego teologa znanego głównie z hipotezy ostatecznej decyzji. 

Niewielka książeczka jest dość solidnym kompendium chrześcijańskiej modlitwy opartym o dosyć ciekawą jej klasyfikację:

1. Modlitwa pierwotna 

2. Modlitwa istotna

3. Modlitwa ustna

4. Modlitwa kontemplacyjna

5. Modlitwa prostoty

6. Modlitwa mistyczna

Interesujące są zwłaszcza dwa pierwsze punkty, w których Boros przekonuje, że właściwie całe życie chrześcijanina jest swego rodzaju modlitwą. Uderza też w książce stale obecny eschatologiczny kontekst mistycyzmu. Zwraca też Boros uwagę, podobnie jak omawiany niedawno przeze mnie abp Sheen, na podstawową różnicę między duchowością chrześcijańską i pogańską – w chrześcijańskiej to Bóg udziela się człowiekowi, a nie człowiek wspina się do Boga. Wywód opiera się w dużym stopniu na nauczaniu świętych – głównie Loyoli i Akwinaty, ale też obydwu Teres i Augustyna

* * * * *

W metropoliach świata. Kartki z pamiętnika – Lidia Grychtołówna

Lidia

Wspominałem już kiedyś, że lubię od czasu do czasu poczytać sobie biografie, autobiografie, dzienniki, czy pamiętniki. Po pamiętnikarską książkę sięgnąłem głównie dlatego, że autorka, wybitna pianistka, pochodzi z mojego miasta – Rybnika.

Książka jest bardziej podróżnicza, niż muzyczna. Owszem o muzyce jest tu trochę, ale więcej o muzykach, podróżach, kuchni, miastach, hotelach, plażach etc. Można więc ją wykorzystać również przy planowaniu zagranicznego urlopu. Poczytać warto, głównie żeby poznać spojrzenie autorki na świat. Spojrzenie dość specyficzne. 

2/52

* * * * 

Książeczka wojskowa – Antoni Pawlak

pawlak

„Książeczka wojskowa” Antoniego Pawlaka jest drugą pozycją z serii „Kanon Literatury Podziemnej”, którą udało mi się wygrzebać w marketowych koszach. Są to wspomnienia z peerelowskiej służby zasadniczej, ale mają charakter znacznie bardziej uniwersalny. 

Na słowa kolegi: Mam nadzieję, Antoni, że doczekamy jeszcze czasów, gdy młodzi ludzie będą pełni dumy szli do POLSKIEGO wojska”, autor odpowiada: „Ja nie miałem tej nadziei. Nie mam jej do dzisiaj. Zresztą, Kazik, wojsko jest zawsze wojskiem. Poza wszystkim innym.” Autor ma rację. Dlatego tę książeczkę powinni obowiązkowo czytać wszyscy politycy, którzy chcą przywracać pobór. 

1/52/2019

* * * * *

50 najważniejszych postaci Biblii – Jean-Pierre Isbouts

ng

To nie książka (Nie ma ISBN), więc nie numeruję jej na liście przeczytanych książek. Jest jednak ważną dla mnie lekturą, więc poświęcę jej kilka zdań. W sumie niczego nowego mnie nie nauczyła, ale zgodnie z adnotacją na okładce, uporządkowała moją wiedzę. Dostarczyła mi także możliwości obcowania ze sztuką, w postaci reprodukcyj kilkudziesięciu wybitnych obrazów o tematyce biblijnej. Część artystyczna znacznie podnosi wartość poznawczą wydawnictwa. 

Dziwi mnie trochę dobór postaci, zwłaszcza ze Starego Testamentu. Nieobecność Hioba czy Samuela przy jednoczesnej obecności Jetry i Debory dziwić musi. Choć może staje się nieco bardziej zrozumiała, gdy się traktuje Biblię jako rodzaj mitologii, a tak zdaje się ją postrzegać autor.  Pozycja reprezentuje pozycje chrześcijaństwa kulturowego – z jednej strony nie neguje historyczności biblijnych postaci, czy wydarzeń, snuje opowieść zgodnie z tekstem Biblii, z drugiej strony nie eksponuje wątków ściśle religijnych. 

* * * * *

Thomas Arnold -"Efektor"

efektor

O tej książce mogę napisać to samo, co wcześniej pisałem o „33 dniach prawdy” tegoż autora: „Książka zaczęła się schematycznie – solidny kryminał z solidną intrygą. Planowałem dać cztery gwiazdki, bo nie widziałem błysku. Ujrzałem go dopiero w zaskakującym zakończeniu. Dlatego daję gwiazdek pięć. Warto się nie zniechęcać i czytać do końca.”

Można więc rzec, że Arnold dorobił się własnego, rozpoznawalnego stylu. A to jest rzecz, którą warto docenić, bo mało któremu pisarzowi się to udaje. 

63/52

* * * * *

Katolickie świry – antykanonizacje

Katolickie świry to katolicy, najczęściej księża,wypisujący lub wygadujący totalne bzdury szkodzące Kościołowi. Antyteiści i antyklerykałowie wykorzystują wypowiedzi katolickich świrów do ośmieszenia Kościoła. Dlatego trzeba bronić Kościoła, walcząc z katolickimi świrami. Jako że żyjemy w dobie przekazu wideo, skupię się na świrach nagrywających filmiki, świrom piszącym poświęcając na razie mniej miejsca. Dziś jednak napiszę o piszących i to nietypowo, bo o bycie zbiorowym, a nie o jednej wypowiedzi jednego świra. 

Przy okazji śmierci i pogrzebu profesora Romualda Dębskiego na stronach, grupach i forach katolickich pojawiło się wiele wypowiedzi stwierdzających, że zmarły jest w piekle. W dyskusji przekonanie o potępieniu wyrażano również w stosunku do Hitlera, Stalina, Heroda, Lutra, czy Kory. Jest to wyraz jakiejś niedouczonej religijności nibyludowej. Kościół katolicki bowiem nigdy nie wypowiadał się o niczyim potępieniu. O zbawieniu owszem, w akcie kanonizacji. Dlatego te prywatne „orzeczenia” o potępieniu nazywam antykanonizacjami, a ich autorów antykanonizatorami. Nie będę z nimi polemizował własnymi słowami, ale zacytuję dwa autorytety. 

Starożytna legenda chrześcijańska: Kiedy Syn Boży został przybity do krzyża i oddał ducha, zstąpił prosto z krzyża do piekła i uwolnił wszystkich grzeszników, którzy cierpieli tam męki. I diabeł zasmucił się i płakał, gdyż myślał, że nie będzie już miał więcej grzeszników w piekle. Wtedy powiedział Bóg: – Nie płacz, będę musiał ci wysłać wszystkich tych świętych ludzi, którzy mają upodobanie w samoświadomości swej dobroci i we własnym przekonaniu o potępieniu grzeszników. I piekło znowu się napełni na całe pokolenia, aż przyjdę powtórnie. Anthony de Mello „Śpiew ptaka”

Proszę mi pozwolić przedstawić tutaj jeszcze jedną prośbę – od siebie: nie naśladujmy „chrześcijan”, którzy uważają się za upoważnionych do wydawania sądu o Judaszu, o jego życiu wiecznym. Do tego nikt nie ma prawa, zwłaszcza, że Jezus aż do końca nazywał go „przyjacielem”. Co na samym końcu mają sobie do powiedzenia dwaj przyjaciele, to obchodzi tylko ich obu, a stanowczo nie nas. Ladislaus Boros – „Modlitwa chrzescijańska”

Skoro więc nawet o Judaszu nie możemy rzec, ze jest w piekle, to tem bardziej o doktorze Dębskim, który zmarł opatrzony Świętymi Sakramentami.

Malowany ptak – Jerzy Kosiński

ptak

Znowu czytam nie po kolei. Najpierw powinienem przeczytać „Malowanego ptaka” a dopiero potem „Czarnego ptasiora” Siedleckiej. Miałbym wtedy właściwą proporcję. Co prawda już czytając elukubracje nierzetelnej badaczki zdawałem sobie sprawę, że jej zarzut, jakoby pisarz tą książką fałszował swoją biografię, jest absurdalny. Nie zdawałem sobie jednak sprawy, że „Malowany ptak” jest książką tak bardzo osadzoną w klimacie baśniowo-fantastycznym. Jest to właściwie antybaśń przesycona archetypiczną symboliką. Dwa główne wątki szczególnie rzucają się tu w oczy. Po pierwsze nachalnie, obsesyjnie wręcz powracający motyw ognia, sprawiający, że opowieść o dziejach chłopca staje się tu swoistą alegorią holokaustu. Nawiązuje to wyraźnie do etymologii słowa holokaust, pierwotnie oznaczającego całopalenie, ofiarę całopalną. Drugim głównym wątkiem jest ścisły związek między erosem i tanatosem, charakterystyczny zresztą dla całości pisarstwa Kosińskiego. Ciekawa też jest apoteoza sowieckiego komunizmu, tak przesadna, że aż sprawia wrażenie prześmiewczej. Uderzają w niej analogie między komunizmem a religią. 

Co do nierzetelności Siedleckiej, to uderzyła mnie jedna rzecz. O miejscu akcji pisze ona tak: „Jaka „kraina mityczna”, skoro to kubek w kubek Dąbrowa i okolica? Zupełnie prawie niezmieniona?” Naprawdę? Kosiński pisze o miejscu akcji tak: „Wioski w tej okolicy były zapomniane przez wieki. Niedostępne, położone daleko od ośrodków miejskich, znajdowały się w jednym z najbardziej zacofanych obszarów Europy Wschodniej. Nie istniały tam szkoły i szpitale, nie znano elektrycz­ności, a mosty i brukowane drogi stanowiły rzad­kość. Mieszkańcy niewielkich osad żyli tak samo jak ich przodkowie. Wioski toczyły waśnie o dostęp do rzek, lasów i jezior. Jedynym prawem było prastare prawo silnych i bogatych do narzucania swojej woli słabym i ubogim. Ludność, podzieloną na katolicką i prawosławną, łączyła tylko wyjąt­kowa zabobonność oraz niezliczone choroby, nę­kające zarówno wieśniaków jak i zwierzęta.” Naprawdę ten opis pasuje  Siedleckiej do wsi pod Stalową Wolą? Gdzie ona w tej rzeczywistej Dąbrowie widzi prawosławnych, czy brak dróg i mostów? Przecież każdy widzi, że Kosiński opisał jakieś bagna Polesia na ukraińsko-białoruskiej granicy, a nie jakąkolwiek okolicę w granicach dzisiejszej Polski .

Reasumując, „Malowany ptak” jest alegorią holokaustu, taką jak „Tworki” Bieńczyka, czy „Beatrycze i Wergil” Martela. Szczególnie cenną, bo pierwszą.

62/52

* * * * *

Podsumowanie roku 2018 i cele na rok 2019

Od lat jestem aktywny w internecie. Od 2002 roku aktywnie komentuję na forum portalu gazeta.pl, od 2006 roku prowadzę blogi, od 2010 mam kanał na YouTube, a w ostatnich latach aktywizuję swoje działania na Facebooku. W roku 2018 postanowiłem wszystko usystematyzować i skoordynować. Dlatego wyznaczyłem sobie cztery cele.

1.Moje blogi. Najważniejszym moim blogiem jest, podobnie jak od lat, Kultura Okiem Svetomira. W  roku 2018 wróciłem do pisania co najmniej dwa razy w tygodniu (z małymi wyjątkami), z tym że teksty są znacznie krótsze niż kiedyś. Połowa tekstów jest o literaturze, są to omówienia książek czytanych w ramach facebookowego wyzwania Przeczytam 52 książki w danym roku. Gdyby ktoś chciał mi przysłać jakieś książki do recenzji, to chętnie przyjmę i zrecenzuję. Pozostałe teksty dotyczą różnych innych dziedzin kultury. Moim zamiarem na 2018 rok było wprowadzenie bloga do pierwszej setki rankingu blox.pl i udało się to zrealizować z naddatkiem. Blog był w pierwszej setce przez większość roku, najwyżej uplasował się na 43. miejscu. Dlatego na rok kolejny podnoszę poprzeczkę. Chcę choć raz wejść do trzydziestki, a z setki przez cały rok nie wypaść. Ambitne, ale realne.

Marzy mi się też wprowadzenie do setki któregoś z blogów okresowych, ale to nie jest chyba jeszcze możliwe w najbliższym roku. O tym będzie jeszcze trochę w jednym z kolejnych punktów. 

2. Mój kanał na Youtubie ma trzy główne tematy: liturgia, folklor i przyroda. Mogą dojść nowe tematy, ale nie jest to pewne. Planowałem wrzucić w 2018 roku kilkadziesiąt filmów, a celem moim było osiągnięcie poziomu 100 subskrypcji. Zadania nie udało się wykonać, choć postęp był. Na koniec roku było 88 subskrypcji, więc cel na przyszły rok pozostaje ten sam, czyli setka. Większość filmów jest udostępniana na FB, niektóre zaś są omawiane i wklejane na blogu.

3.Grupa udostępniania ankiet naukowych na Facebooku jest pomyślana jako pomoc dla studentów i uczniów, którzy nie mają gdzie szukać respondentów do swoich ankiet. Zachęcam do wstępowania do grupy. Żeby była naprawdę sprawna, potrzeba kilku tysięcy członków, ale wiem, ze to nierealne w bliskim czasie. Dlatego cel na rok 2018 określiłem na 300 członków. Został on zrealizowany, dlatego na rok kolejny podnoszę go do poziomu 400. To nie jest wygórowany cel, dlatego zachęcam czytelników do pomocy młodym ludziom.

4.Strona Refleksje o postępie – antologia na Facebooku powstała jako reakcja na agresję pewnego postępowca pod moimi wypowiedziami. Służy ona krytyce niemądrego postępu (nie jakiegokolwiek postępu). W dalekiej przyszłości antologia może przybrać formę książkową. Zamierzałem w roku 2018 dorzucić kilkadziesiąt cytatów i tak uczyniłem. Proszę o nadsyłanie pomysłów i lajkowanie strony. Celem na rok 2018 było 100 obserwujących. Nie zostało to osiągnięte, dlatego na rok kolejny jest też 100 obserwujących, ale z pewną modyfikacją.

Założyłem mianowicie drugą grupę facebookową, poświęcona wspomnianym wyżej blogom okresowym. Od kilku lat prowadzę trzy blogi poświęcone kolejnym okresom Roku Liturgicznego: „Prawdziwe Boże Narodzenie„, „Prawdziwy Wielki Post” i „Prawdziwa Wielka Noc„. Teraz postanowiłem treść tych blogów udostępnić także na Facebooku, dlatego powołałem do życia stronę „Rok Boży„. W przyszłości chciałbym, aby na tej stronie pojawiały się także materiały innych autorów. Dlatego równolegle zakładam grupę „Katolicy nie tylko kulturowi„, na którą proszę wrzucać propozycje treści dla strony. Docelowo grupa ta ma także służyć dyskusjom na wszystkie tematy dotyczące religii katolickiej. 

Dlatego te sto obserwujących jest na 2019 rok celem wspólnym dla obydwu stron. Cel uznam za zrealizowany, gdy ten poziom osiągnie którakolwiek z nich. Na chwilę obecną Refleksje mają 37 obserwujących a Rok Boży 33.

Dziękuję za uwagę i zapraszam do współpracy – czytania, oglądania, subskrybowania i lajkowania. 

Dawid z Jerozolimy – Louis de Wohl

dawid

„Dawid z Jerozolimy” Louisa de Wohla to typowa powieść biblijna. Ten gatunek literacki został zapoczątkowany w 1880 roku powieścią Ben Hur amerykańskiego pisarza Lewisa Wallace’a z czasem wypierając popularny wcześniej poemat biblijny. 

Ważny jest wybór głównego bohatera powieści. Dawid spośród świętych Starego Przymierza (jakże łatwo zapominamy, że takich też mamy) jest szczególnie charakterystyczny. Z jednej strony poligamista, cudzołożnik i sprawca śmierci tysięcy ludzi (w tym także niewinnych), a z drugiej strony autor najpiękniejszych modlitw w dziejach ludzkości (które jednocześnie należą do najważniejszych modlitw Kościoła) i człowiek niewątpliwie święty.

Czytałem już kiedyś inną powieść o biblijnym Dawidzie – „Raport o królu Dawidzie” Stefana Heyma, który przedstawia Dawida i jego synów jak starożytny odpowiednik rodziny Borgiów. Z kolei de Wohl przedstawia Dawida przede wszystkim jako świętego. Powieści biblijne są różne. Niektóre są bardziej powieściami, inne są bardziej biblijne. Książka Heyma jest bardziej powieścią, a de Wohla bardziej biblijna. Obecne są w niej tylko wydarzenia i postacie obecne w Biblii. jedynie szczegóły i postacie epizodyczne są wymyślone przez autora. Wierność tekstowi biblijnemu jest więc główną cechą tej pozycji. Czy zaletą, czy wadą, zależy to jedynie od gustu czytelnika.

Publikuję ten wpis 29 grudnia, gdyż w tym dniu wspomina się w Martyrologium Rzymskim Świętego Dawida króla. 

61/52

* * * *


Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij