
I kolejna powieść, tym razem, dla odmiany, poważniejsza i również dla odmiany, polskiego autora. Gdy zamawiałem tę książkę, oczekiwałem czegoś w rodzaju polskiego Szwejka. I rzeczywiście jest to troszeczkę to, ale tylko troszeczkę.
Więcej jest tu z „Paragrafu 22”, ale też nie tyle, by tę powieść „polskim Paragrafem 22” nazywać. Pewnym jest, że ani Tyrmand nie wzorował się na Hellerze (pisał przed nim), ani Heller na Tyrmandzie (dzieło tego ostatniego było wydane wiele lat po napisaniu). Zapewne obydwaj inspirowali się Haszkiem i niezależnie od siebie w roli żołnierza-pacyfisty postanowili obsadzić oficera.
Powieść Tyrmanda jest nieukończona i moim zdaniem taką powinna już pozostać. Fabuła, dzięki przeskokom czasowym, jest jako tako zamknięta (wiemy, że Stukułka wojnę przeżył). Dokończyć dzieło mógłby ktoś, kto był blisko pierwotnego autora. Szwejka dokończył Waniek, który był przyjacielem Haszka, a i tak widać zmianę stylu. Ludzie, którzy mogli być Wańkami dla Tyrmanda, już od dawna nie żyją.
26/52
* * * * *


