
Gdy na początku 2019 roku zaczynałem myśleć o projekcie dotyczącym zagrożonych symboli, do głowy mi nie przyszło, że jednym z nich będzie najpopularniejszy w Kościele model krzyża, czyli prosty krzyż łaciński bez wizerunku Chrystusa. Na katolickich stronach internetowych i grupach dyskusyjnych zaczął się jednak panoszyć mit, że jedynym katolickim krzyżem jest krucyfiks, czyli krzyż łaciński z pasyjką. Glosiciele tego poglądu używają w swej propagandzie memów w stylu powyższego. Krzyż łaciński bez wizerunku Chrystusa uważają za protestancki.
A jednak…

Krzyż łaciński sam w sobie, niezależnie od tego, czy jest na nim umieszczony wizerunek Zbawiciela, czy też nie, należy do najważniejszych symboli katolickich. W prawie każdej katolickiej świątyni są dziesiątki krzyży, z których najwyżej kilka zawiera wizerunek Ukrzyżowanego. Pozostałe (krzyżyki na stacjach Drogi Krzyżowej, zacheuszki, krzyże na wieżach, na sztandarach, krzyżyki ornamentacyjne na ołtarzach, ławkach, oknach, ścianach i tak dalej) są zazwyczaj prostymi krzyżami łacińskimi lub greckimi. Również papieska ferula tradycyjnie jest krzyżem łacińskim bez wizerunku Chrystusa. Wiele też jest tradycyjnych krzyży katolickich, na których zamiast postaci widnieje jakić symbol Chrystusa: monogram, baranek, koło, słońce, promienie, korona cierniowa, klejnot, kwiat, ręka okolona aureolą etc. Z drugiej strony również liczni protestanci, zwłaszcza luteranie, ale nie tylko, używają krzyży z figurą lub obrazem Naszego Pana.


Krzyże z wizerunkiem Chrystusa, czyli krucyfiksy pojawiły się w Kościele późno, pierwsze notowane pojedyncze przypadki pochodzą z szóstego wieku, a rozpowszechnił się ten wzór dopiero po roku tysięcznym. Pierwszi chrześcijanie, a za nimi Ojcowie Kościoła, pojmowali krzyż jako symbol Chrystusa rozpostartego na drzewie męki, obejmującego cały wszechświat w jego wszystkich wymiarach: długości, szerokości, wysokości i głębokości, przenikającego go swoim Bóstwem i harmonijnie łączącego w jedno. Byli to ludzie dogłębnie przeniknięci myśleniem symbolicznym, dlatego dostrzegali Krzyż w ielu kształtach natury i kultury: w układzie stron świata, rogach byka, rozpostartych skrzydłach ptaka, rozłożonych rękach człowieka, w skarabeuszu, w statku z masztami żaglami, pługu, lirze, sztandarze armii, tropajonie (stojaku na uzbrojenie pokonanego wroga), drabinie, czy siekierze. Znak krzyża, często w takiej ukrytej postaci, był dla nich śroodkiem uświęcenie życia i obrony przed złem. Święty Jan Chryzostom opiewał Krzyż jako znak triumfu. Gdy ustały prześladowania, krzyż coraz częściej pojawiał się w ikonografii chrześcijańskiej wprost, ale nadal bez postaci Ukrzyżowanego. Pojawiają się w niej, na przykład na sarkofagach, symboliczne sceny Ukrzyżowania, z krzyżem w centrum, monogramem chrystusowym nad krzyżem i żołnierzami rzymskimi u stóp krzyża, ale bez wizerunku Chrystusa. Jak widzimy, wizerunek ten był zastąpiony monogramem. Pojawiają się też pierwsze wizerunki Chrystusa z krzyżem, ale trzymającego go w ręku, jako znak zwycięstwa i panowania. Z czasem w ikonografii zaczęto tak przedstawiać Chrystusa na tronie. Pojawiają się też sporaycznie od IV sceny przedstawiające Chrystusa ukrzyżowanego, z rozpostartymi ramionami, ale bez krzyża. ajczęściej jednak w tym czasie, a więd do końca VI stulecia, poawiają się proste krzyże w różnych formach graficznych, najczęściej na gemmach. Występują powszechnie w świągtyniach i domach, służą do błogosławieństw i procesyj. Często są zdobione kwiatami i liśćmi, symbolami życia i radości, odnoszą się bowiem bardziej do triumfu Chrystusa, niż do Jego Śmierci.[Forster, s.15-16]


Z czasem pojawiają się krzyże, w których na skrzyżowaniu belek pojawia się Baranek Boży, Ręka Chrystusa, czy Jego popiersie, ale jeszcze nie cała postać. To pewien krok od czysto symbolicznego do realistycznego przestawiania Ukrzyżowanego. Od VI na krzyżu pojawia się ciało Chrystusa, ale odziane w królewskie szaty i przybierające zwyycięską postawę. Z czasem, w epoce romańskiej, szaty Chrystusa ewoluują do opaski na biodrach, ale pozostaje królewska postawa wzmocnona królewską, a nie cierniową koroną na głowie. [Forstner, s. 16]


Kolejnym etapem ewolucji przedstawień Ukrzyżowania były krzyże, w których solarną aureolą był otoczony środek krzyża, a nie sama głowa Chrystusa, którego postać bywała nieproporcjonalnie mała na tle krzyża. W późnym średniowieczu przedstawienia Ukrzyżowania były już bliskie realistycznym, ale nadal zawierały wiele detali symbolicznych: wizerunki fruwających aniołów, spersonalizowane przedstawienia słońca i księżyca z ludzkimi twarzami, personifikacje Eklezji i Synagogi, ulistnione gałęzie drzew, etc. Pod koniec średniowiecza ukształtował się obecnie taki model krucyfiksu, jak dziś znamy, oczywiście te wcześniejsze wzory dalej żyły, lecz już nie dominowały. [Forstner, s. 16-17] Nigdy jednak nie było tak, aby tylko jedno przedstawienie ukrzyżowania było uznawane za jedyne prawidłowe i jedyne keatolickie, jak chcieliby fundamentalisci, którzy odrzucają nie tylko krzyż bez wizerunku Chrystusa, ale także krzyże z wizerynkiem Chrystusa triumfującego, zmartwychwstałego. Jest to oczywiste odejście od myślenia symbolicznego, na rzecz obrazowania realistycznego. Odejście to jest w oczywisty sposób szkodliwe dla życia duchowego. Co ciekawe, realistyczne przedstawienia ukrzyżowania pojawiły się najpierw w Bizancjum i były krytykowane, czy wręcz potępiane, przez papieski Rzym: Zamiast żywego i ubranego w colobium wiszącego na krzyżu Chrystusa, w Bizancjum około XI wieku pojawia się obnażony martwy Chrystus z pochyloną głową i zwiotczałym ciałem. W tym czasie patriarcha Michał Cerulariusz zauważył, że Ukrzyżowanego przestano przedstawiać w „sposób przeciwny naturze” i nadano Mu „naturalną ludzką postać”. Właśnie przeciwko tym nowym przedstawieniom Chrystusa na krzyżu zaprotestowali legaci papieża Leona IX, gdy zobaczyli je w Konstantynopolu w 1054 roku. Rzeczywiście, Zachód zdecydowanie kontynuował przedstawianie ukrzyżowanego Chrystusa jako żywego, ubranego, niecierpiętliwego i tryumfującego, póki nie zaczął przeżywać cierpień człowieczeństwa Pana, niekiedy doprowadzając do skrajności naturalistyczne przedstawienie Chrystusa zmarłego na krzyżu. [Włodzimierz Łosski, Leonid Uspienski]


Po tym przedstawieniu historii, warto zagłębić się w analizę symboliki prostego krzyża łacińskiego, pozbawionego jakichkolwiek wizerunków, czy dodatkowych symboli. Jest to bowiem symbolika bardzo bogata. Na początek warto zacytować apokryficzne Dzieje Andrzeja: Znam Twoją tajemnicę, o Krzyżu, z powodu której powstałeś. Albowiem jesteś trwale związany z tym światem, by wzmocnić to, co niestałe. A sięgasz aż do nieba, by zapowiedzieć przybycie Logosu z góry. Twoje ramiona rozciągają się na lewo i na prawo, ażeby pokonać tchórzliwą, wrogą moc i zjednoczyć świat. I tkwisz mocno w głębi ziemi, aby połączyć z niebem to, co jest na ziemi, i to, co pod ziemią. O Krzyżu, narzędzie zbawienia Najwyższego!… O imię Krzyża, któ re zamykasz w sobie cały wszechświat! Bądź błogo sławiony, o Krzyżu, za to, że skupiasz w sobie kosmos. Święty Ireneusz pisał, że Chrystus umarł na krzyżu, by zjednoczyć i streścić w sobie wszystko, co jest na niebie i na ziemi. [Grun, s. 13] Wiele o symbolice krzyża pisał święty Justyn Męczennik, który oszukiwał się zapowiedzi ukrzyżowania w pismach Platona: Platon, dając w swym Timajosie wyjaśnienie świata, mówi o Synu Bożym: „Rozpostarł go w całym świecie (jako jego duszę) na kształt litery Chi”; i tutaj oparł się on na Mojżeszu. Czytamy bowiem w pismach Mojżeszowych, że gdy Izraelitów po wyjściu z Egiptu opadły na pustyni jadowite gady – żmije, aspidy i węże wszelkiego rodzaju – niosące śmierć ludowi, wówczas Mojżesz z natchnienia i rozkazu Bożego sporządził krzyż miedziany i umieściwszy go ponad świętym namiotem, rzekł do ludu: „Jeśli na to wyobrażenie z wiarą patrzyć będziecie, znajdziecie ocalenie”. I zaraz, jak się w dalszym ciągu dowiadujemy, wyginęły węże, a lud uszedł śmierci. Oto, co Platon czytał, ale czego nie rozumiał dokładnie. Biorąc krzyż za literę Chi orzekł, że druga po Bogu najwyższa Potęga rozpostarła się po całym świecie na kształt owej litery. Mówił też Platon jeszcze o trzeciej jakiejś istocie, ponieważ wyczytał u Mojżesza przytoczone przez nas powyżej zdanie, że „Duch Boży unosi się nad wodami…” Tak więc to nie my powtarzamy cudze twierdzenia, lecz przeciwnie, wszyscy inni nas naśladują. U nas można słyszeć i nauczyć się o tych rzeczach nawet od takich ludzi, którzy czytać nie umieją; chociaż bowiem w mowie wydają się oni prostakami i barbarzyńcami, to jednak w duchu są naprawdę mądrzy i pełni wiary. Niektórzy z nich to wręcz kaleki i ślepcy. Widać, że przez nich przemawia nie mądrość ludzka, lecz moc Boska. [Apologia]Krzyż u Justyna jest też symbolem jedności przeciwieństw (to niezwykle ważny motyw całej symboliki chrześcijańskiej), a więc w konsekwencji symbolizuje także człowieka (każdego człowieka, a w sensie najpełniejszym Chrystusa), który łączy w sobie liczne przeciwieństwa: materię i ducha, anioła i zwierzę, człowieka i Boga. Człowiek dopiero wtedy osiągnie swoją jedność, gdy zaakceptuje strukturę krzyża. Belka pionowa, która tkwi w ziemi i wyrasta ku niebu, symbolizuje człowieka rozdartego pomiędzy niebem a ziemią. Belka poprzeczna wskazuje na przeciwieństwa: anima i animus, miłość i nienawiść, aprobata i negacja, samotność i potrzeba wspólnoty. Uczy człowieka solidarności z ludźmi, bez której nie mógłby być sobą. Sprzeczności mogą człowieka rozedrzeć. (…) Gdy człowiek zaakceptuje tkwiące w nim przeciwieństwa, wówczas one przestaną go rozdzierać, uczynią go głębokim, tak głębokim jak kosmos, obejmowany przez niego w krzyżu. Dlatego Ojcowie Kościoła mówią o rozpostartym (tetamenos) = ukrzyżowanym” Logosie, który na krzyżu jednoczy przeciwieństwa. Dłuższa belka identyfikowana jest z Logosem, belka po przeczna – z naturą ludzką. ,,Jak belka poprzeczna z osią krzyża, tak ludzkość związana jest z Logosem”. [Grun, s. 14] Właśnie Justyn jest jednym z pierwszych, który dostrzega krzyż w tych wszystkich wytworach natury i kultury, które zostały wymienione już wyżej. Z kolei zarówno on, jak i nieco odeń późniejszy św. Ireneusz z Lyonu widzieli symboliczne przedstawienia krzyża w wielu scenach Starego Testamentu: drewnie, z którego zrobiono arkę Noego, lasce Mojżesza, wężu, wywyższonym na pustyni, czy przede wszystkim w rajskim Drzewie Życia. Ojcowie Kościoła widzieli też symbolikę krzyża w historii Odyseusza przywiązanego do masztu dla ochrony przed śpiewem syren. Pierwszym, który wyartykułował to podobieństwo był święty Klemens Aleksandryjski: Pomiń tę pieśń, ona przynosi śmierć! Jeśli tylko chcesz, pokonasz zagładę i przywiązany do masztu, bę dziesz wolny od wszelkiego zepsucia. Twoim sternikiem będzie Słowo Boga, a Duch Św. przyprowadzi cię do portu niebiańskiego. Wtedy ujrzysz swego Boga i będziesz dopuszczony do owych świętych misteriów oraz będziesz korzystał z rzeczy zakrytych w niebie a mnie zachowanych, których «<ani oko nie widziało… ani czyjeś serce nie zdołało pojąć» (1 Kor 2, 9).[tamże, s. 15] Myśl tę rozwija Maksym z Turynu: Drzewo masztu – krzyża pozwala człowiekowi przywiązanemu do niego bezpieczniej dotrzeć do domu. A nawet nie tylko to: swoim dającym siłę cieniem zapewnia ochronę towarzyszom podróży, zgromadzonym wokół masztu. O tym, że po tułaczce krzyż napraw de prowadzi nas do domu Ojca, zapewnia nas Pan, wyjaśniając łotrowi na krzyżu: Jeszcze dziś będziesz ze mną w raju. Tak, ten lotr długo błądził, był rozbitkiem i nigdy nie powróciłby do ojczyzny raju. z którego kiedyś wygnano pierwszego człowieka, gdyby nie został przywiązany do masztu krzyża. [tamże, s. 15-16] W tekście Syryjska grota skarbów, powstałym w śroowisku świętego Efrema Syryjczyka, czytamy: To drzewo życia w centrum raju jest wzorem krzyża zbawienia, właściwego drzewa życia, a ten krzyż został wzniesiony pośrodku ziemi. [tamże, s. 16]Utożsamienie krzyża z Drzewem Życia ma fundamentalne znaczenoioe, gdyż w tradycji chrześcijańskiej również sam Chrystus jest symbolicznie utożsamiony z Drzewem Życia. Wynika więc z tego, że Chrystus jest też symbolicznie tożsamy z Krzyżem, a więc przestawienie samego krzyża jest zawssze jednocześnie przedstawieniem Chrystusa. Więcej uwagi symbolice Drzewa Krzyża poświęcam w osobnym tekście. Ojcem Kościoła, który Szczególnie dużo uwagi poświęcił symbolice krzyża był święty Jan Chryzostom. Pisał on: Ten znak także za naszych przodków otwierał zamknięte drzwi, obezwładniał zabójcze trucizny i siłę cykuty, leczył ukąszenia jadowitych zwierząt. (…) Wyryj więc na swym umyśle ten znak i obejmij go – zbawienie dusz naszych. Ten krzyż bowiem świat zbawił i nawrócił, błąd usunął, prawdę przywrócił, uczynił z ziemi niebo, a z ludzi aniołów. [„Ojcowie żywi”} A także: Chwalebnie dokonał krzyż tego wszystkiego dla nas. Krzyż znakiem zwycięstwa przeciw szatanowi, krzyż mieczem przeciw grzechom, mieczem, którym Chrystus ugodził śmiertelnie węża. Krzyż jest wolą Ojca, chwałą Jednorodzonego Syna, radością Ducha Świętego, ozdobą Aniołów, bezpieczeństwem Kościoła, chlubą Pawła, obroną Świętych, krzyż światłem całego świata.[ILG]Oraz: Okrąg ziemi, który wcześniej nie rodził cnoty i zarazem mógł się zamienić w pustynię z braku dobra, stał się dzięki krzyżowi rajem i płodną matką. [Grun, s. 17] Krzyż jest więc zasadą porządkującą zarówno mikrokosmos, jak i makrokosmos, o czym pouczają nas zgodnie Ojcowie Kościoła.


Przedstawienia krzyża były w tradycjji chrześcijańskiej bardzo różnorodne. Krzyż z wizerunkiem umęczonego Zbawiciela jest tylko jednym z nich, przez znakomitą większość ziejów Kościoła nieznanym lub marginalnym. Akceptacja tylko tego wariantu z odrzuceniem wszystkich pozostałych jest wyrazem odejścia od myślenia symbolicznego, a co za tem idzie wyrazem zubożenia duchowości. Na szczęście jego dominacja już minęła i obecnie możemy się znów cieszyć bogactwem form krzyża, otwierających szerokie pole do głębokiej medytacji tajemnicy Zbawienia. Temu bowiem przede wszytskim służą Święte Symbole.























































