Poprzez dwudziestolecie – Innocenty Libura

Okładka książki Poprzez dwudziestolecie Innocenty Libura

Jakieś pół roku temu dowiedziałem się, że tynieccy benedyktyni wydają dotąd niewydane książki znanego rybnicznina dra Innocentego Libury. Od razu kupiłem sobie dwie i swoim zwyczajem, ledwie przekartkowawszy pierwszą zabrałem się za drugą, czytanie książek po kolei uważam bowiem za niczym nieuzasadniony przesąd. Tym razem zrobiłem tak dlatego, że w pierwszej było za dużo harcerstwa. Tu też go jest niemało, ale sporo jet też Rybnika, dwóch uniwersytetów, religii, literatury, wędrowania, więc całość jest całkiem strawna. Jest to powieść aurobiograficzna, pisana dość nietypowo w trzeciej osobie. Sporo tu jest religijnoścgo pasji, ale też obsesji, a także różnych cech charakteru tak pozytywnych, jak negatywnych. Co ciekawe, jedne i drugie jakby wyrastają z harcerstwa. Bohater jest bowiem kimś w rodzaju wiecznego harcerza. Ciekawie się to porównuje na przykład z autobiografią Miłosza. Oczywiście, są diametralnie różne, ale mają w sobie też punkty styczne. A różnice tkwią właśnie głównie w tym, że Miłosz nie miał w sobie nic z harcerza.

8/52/2023

****

Moda na gratokampery

Jako antropolog kulturowy na różne zjawiska społeczne patrzę pod kątem kulturowym. Ostatnio na parkingach mojego miasta rzuciła mi się w oczy nowa moda, mająca właśnie charakter zjawiska kulturowego. Nazwałem ją modą na gratokampery. Są to stare, używane kampery, sprowadzane zapewne z zachodu, choć nie wiem, czy przez obecnych właścicieli, czy przez poprzednich. Tak, czy inaczej jest w tych autach coś artystycznego.

Empuzjon – Olga Tokarczuk

Najnowsza powieść naszej noblistki inspirowana „Czarodziejską górą” Tomasza Manna. Jest to jednak zupełnie inna książka niż tamta. Co najbardziej zaskakujące, nie ma tu takich silnych przeżyć metafizycznych głównego bohatera, jak u Manna. Są za to ewdentne zjawiska nadprzyrodzone, jakich tam z kolei nie było. Podstawowym tematem powieści jest płeć, a zwłaszcza różne oblicza kobiecości, co jest nieco zaskakujące, że bohaterami pierwszo- i drugoplanowymi są w zasadzie sami mężczyźni.

Bardzo dobrze jest w książce oddany klimat pruskiego Śląska. Jako Ślązaka bardzo mnie to cieszy. Szczególnie radowało mnie odnajdywanie wśród bohaterów nazwisk obecnych wśród mieszkańców wsi mojego dzieciństwa. Nic więc dziwnego, że książkę oceniam bardzo dobrze.

*****

7/52/2023

Co zamiast paczkomatów?

Odkąd Inpost zintensyfikował działania zmierzające do egzekwowania zastrzeżenia wyłączności słowa paczkomat do ich urządzenia Paczkomat®, do których to działań należy wezwanie do zaprzestania odmiany tego słowa w korepondencji biznesowej, pojawia się pytanie, jak nazywać automaty paczkowe innych firm, skoro nie można już ich nazywać paczkomatami.

Można oczywiście mówić i pisać po prostu „automat paczkowy”, ale język ma tendencję do zastępowania wyrażeń kilkuwyrazowych pojedynczymi wyrazami. Dlatego ja chciałbym niniejszym zaproponować słowo paczkator, które z jednej strony jest na tyle podobne do słowa paczkomat, że jest automatycznie zrozumiałe, a z drugiej jest na tyle od niego różne, by nie można go było posądzić o plagiat.

Jednocześnie paczkator nawiązuje do postaci doktora Heinza Dundersztyca (oryg. Doofenshmirtza) z animowanego serialu „Fineasz i Ferb” i jego licznych inatorów. Ja uwielbiam takie zapożyczenia kulturowe.

„Lot” jak „Zbrodnia i kara”

Mam na swoim blogu kilka wpisów, w których kojarzę znane filmy ze znanymi książkami, pozornie w ogóle z tymi filmami nie związanymi. I tak Konklawe Christopha Schrewego powiązałem z Jesienią Średniowiecza Johana Huizingi, a Córkę d’Artagnana Bertranda Taverniera z Imieniem róży Umberta Eco.

W tym kontekście chyba nikogo nie zdziwi, że w Locie Roberta Zemeckisa dopatrzyłem się wyraźnych inspiracyj Zbrodnią i karą Fiodora Dostojewskiego. Whitaker jest tu Raskolnikowem, Nicole Sonią, a działącz zwiąkowy Razumichinem. Główny bohater jest zdegenerowany, ale przeżywa nawrócenie pod wpływem kobiety (której zresztą również sam udziela konkretnej pomocy), doznaje przemiany i pokutuje w więzieniu. Co więcej, również w fazie degeneracji pozostaje wielkim człowiekiem. Doprawdy Raskolnikow naszych czasów.

Tematy, wątki i motywy krążą w literaturze, filmie i sztukach pokrewnych nieustannie. Te same są wykorzystywane dziesiątki i setki razy. Na tym polega obieg kulturowy. Tu się rzadko wymyśla coś zupełnie nowego.

Powrót do biblijnego chrześcijaństwa – Dave Hunt

To w zasadzie nie książka, tylko cykl wykładów spisany z nagrań. Jednak z racji rozmiarów i formy, w jakiej się z ta treścią zapoznałem, zaliczam ją do książek. Autor jest fundamentalistą biblijnym, który w tych wykładach tropi elementy okultyzmu we współczesnym chrześcijaństwie. A okultyzm rozumie bardzo szeroko. W zasadzie jakikolwiek mistycyzm jest dla niego okultyzmem. Mówił tak: W okultyzmie istnieją trzy główne techniki. To, co nazywamy mentalną alchemią, a chemicy starali się odkryć metodę zamiany zwykłych metali na szlachetne. Alchemia mentalna jest czymś jeszcze potężniejszym. Możecie stwarzać własne wszechświaty w waszych umysłach, jeśli tylko wiecie, jak się do tego zabrać. Mamy trzy techniki. Myślenie i pozytywne myślenie. Mówienie, czyli mantrowanie, aż się stanie i najpotężniejsza z pośród technik okultystycznych, czyli wizualizacja. Tymczasem rozmyślanie, powtarzanie formuł modlitewnych i wizualizacja są też podstawowymi praktykami chrześcijańskiej, a zwłaszcza katolickiej mistyki. Nic więc dziwnego, że był on totalnym wrogiem Kościoła katollickiego. Dużo dziwniejsze jest to, że fundamentaliści katoliccy przejmują jego poglądy i podpisaliby się pod znakomitą większością tych wykładów. Gdy z nimi dyskutuję, często czytam u nich te same sformułowania, co u Hunta. To niesamowite, jak fundamentalizm katolicki jest przesiąknięty antykatolicyzmem. Dobrze by było, aby tacy ludzie przeczytali wykłady Hunta. Gdy zobaczą ile zaczerpnęli od wroga Kościoła katolickiego, może się opamiętają.

6/52/2023

**

Zwiastun gry Diablo IV

W najnowszym trailerze gry Diablo IV przedstawiono malarstwo Adama Millera w konwencji łączącej barokową sztukę sakralną i tematykę gry. Trailer nagrano w zdesakrowanej jezuickiej kaplicy w Cambrai we Francji pełniącej obecnie rolę galerii sztuki. Jak napisał jeden z kometatorów na fejsbukowej grupie poświęconej historii sztuki: Niesamowite, jak wyższy jest poziom tych malowideł od większości tego, co umieszcza się obecnie w kościołach pod pozorem „sztuki sakralnej” lub – tym gorsza – „rekonstrukcji”. Ten zwiastun jest niewątpliwie przykładem udanego połączenoa sztuki dawnej i popkultury. Jeśi już trzeba gdzieniegdzie zamieniać kościoły w galerie sztuki (nad czym boleję), to niech wiszą w nich takie obrazy.

Skąd się wzięło pisanie „matką” zamiast „matkom”?

Od dawna drażni mnie pewien błąd językowy, dosyć popularny wśród młodych kobiet, również tych z wyższym wykształceniem. Otóż, zapewne z nadgorliwości, by uniknąć kojarzonego z nieuctwem pisania „om” zamiast „ą”, osoby te popadają w błąd odwrotny, a więc piszą „ą” zamiast „om” w celowniku liczby mnogiej rodzaju niemęskoosobowego, zwłaszcza tych rzeczowników, które w liczbie pojedynczej są rodzaju żeńskiego.

O ile mnie pamięć nie myli, z błędem tym stykam się gdzieś od roku 2010. Teraz jednak natknąłem się na tekst z 1970 roku, zawierający ów błąd. Jest to notatka milicyjna dotycząca sprawy księdza pedofila Józefa Loranca. Pojawia się w niej wzmianka, że ksiądz Loranc „postara się to wszystko zainteresowanym matką wyjaśnić”. Przyznaję, że ten błąd znacznie bardziej przystoi milicjantom, niż wykształconym kobietom,

Twarz zamiast dupy

Ponad 10 lat temu pojawiła się w sieci krótka animacja Bartosza Walaszka o koniu Rafale, w której główny bohater dowiaduje się, że Darth Vader jest jego matką i ma dupę zamiast twarzy.

A parę dni temu, szukając ilustracji do ewangelicznej sceny Kuszenia Chrystusa znalazłem miniaturę, zapewne francuską i średniowieczną, na której diabeł ma twarz zamiast dupy i zresztą nie tylko zamiast dupy. Ot taka ciekawostka.

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij