Zofia Nałkowska o doświadczeniu duchowym

Doznanie religijne nie jest czymś odmiennym od tego, co można by nazwać doznaniem istnienia albo doznaniem jedności bytu. Jest to ten sam wstrząs zachwytu, że się jest wtopionym w świat, że jest się z nim związanym tożsamością istoty. Można to uczuć jako uniesienie radości i tryumfu, że nie jest się samemu w ogromnej próżni świata. Można też jednak uczuć to w kategoriach typowych, jako uniesienie i pokorę wobec bezmiaru rzeczy. W obu wypadkach jest to afirmacja Jedności ze światem. Ukorzenie się w wielkim szczęściu pokory przed wszechmocą Boga jest tylko jednym z wielu tekstów, wyrażających ten stan. – W związku z tym i jako ślad sporu z Halinką -myślę teraz: pytanie, czy istnieje „nieśmiertelność duszy”, jest niekonieczne, jest z dziedziny złego tekstu. Nieśmiertelność i nieskończoność już w tym życiu – ze wszystkimi udręczeniami i całym upojeniem tego doznania. Nicśmiertelność jest konsumowana podczas życia, jest całkowicie wyczerpana, do dna wypita. Myślę, że wszystko jest zawarte i dotrzymane w obrębie życia. Mam niechęć do nieśmiertelności jako wznowienia życia indywidualnego. Cala reżyseria nieśmiertelności – zmartwychwstanie, metampsychoza, życie wieczne- to jest wciąż ten niepotrzebny, zly akt czwarty dobrze zbudowanego, rozdzierającego dramatu życia. Grzech śmiertelny przeciw jedności czasu i miejsca.

Powyższy tekst pochodzi z Dzienników czasu wojny. Moim zdaniem jest to bardzo zbliżone do wizji duchowości proponowanej przez Piotra Augustyniaka w książce Jezus Niechrystus. Ukazuje to, że i niewierzący mają swoje życie duchowe, choć zanurzone w doczesności. Dotyczy to przede wszystkim twórcó kultury: literatów, muzyków, plastyków, aktorów, reżyserów, ale także intensywnych jej odbiorców: melomanów, bibliofilów, kinomaniaków i tak dalej. Myślę, że jeszcze temu zagadnieniu poświęcę może jeden, a może kilka wpisów.

Sklepy cynamonowe – Bruno Schulz

Okładka książki Sklepy cynamonowe Bruno Schulz

W tym moim tegorocznym nadrabianiu klasyki sporo jest nadrabiania licealnych lektur, głównie z trzeciej klasy. Może to nie być widoczne, bo obecnie lista lektur jest inna niż za moich czasów. Akurat Sklepy cynamonowe w czasach licealnych przeczytałem, ale niewiele z nich pamiętałem, dlatego postanowiłem powtórzyć. O ile w Ferdydurke znajdojdowałem elementy oneironautyki, o tyle sklepy są dla mnie oneironautyką czystą. Tę książkę traktuję jako fabularyzowany zapis snów i w tym widzę klucz do jej interpretacji.

****

23/52/2023

Powinowactwa wyszehradzkie. Wspomnienia, szkice, eseje – Csaba G. Kiss

Okładka książki Powinowactwa wyszehradzkie. Wspomnienia, szkice, eseje Csaba G. Kiss

Kosz w rybnickim Carrefourze jest dla mnie źródłem wielu ciekawych książek, osobliwie z zakresu eseistyki. W ubiegłym roku wygrzebałem tam eseistę białoruskiego, w tym roku węgierskiego. Powinowactwa wyszehradzkie to zbiór tekstów pisanych oddzielnie, toteż jest nieco chaotyczny. Trochę przypomina eseje Kundery, zresztą nieraz tu przywoływanego. Można się z tej książki nauczyczyć wiele o Węgrzech, ale też co nieco o Polsce.

****

22/52/2023

Mistrz Jan Eckhart a święty Jan od Krzyża – Paweł Placyd Ogórek OCD

Mistrz Jan Eckhart a święty Jan od Krzyża

Co roku staram się przeczytać kilka książek ściśle religijnych, katolickich. Od kilku lat wybieram głownie pozycje o zacięciu mistycznym. W tym roku pierwszą tego typu książką jest praca ojca profesora Ogórka o dwóch wielkich mistykach katolickich. Autor wykazuje, że mistyka Mistrza Eckharta jest w pełni ortodoksyjna i w pełni zgodna z mistyką Jana od Krzyża. Cenna książka dla wszystkich zainteresowanych mistyką katolicką.

19/52/2023

*****

Stanie się czas – Poul Anderson

Okładka książki Stanie się czas Poul Anderson

Odwiedziłem po latach antykwariat w Katowicach, w którym często bywałem i wiele kupowałem w czasach studenckich. Kupiłem przypadkową książkę, pierwszą, która wpadła mi w ręce, choć autora dobrze mi znanego. Ciekawa wizja przyszłości i podróży w czasie. Trochę byłem zawiedziony, gdy autor wieszczył zagładę cywilizacji spowodowaną nuklearną wojną amerykańsko-sowiecką, co zdało mi się strasznie naiwne i prostackie, choć do pewnego stopnia usprawiedliwione datą powstania książki (1970). Potem jednak akcja się rozkręca. Anderson po raz kolejny daje się poznać jako autor prac sntropologicznych zakamuflowanych jako powieści fantastyczne.

20/52/2023

****

Nostromo – Joseph Conrad

Okładka książki Nostromo Joseph Conrad

Kolejny etap nadrabiania klasyki, a jednocześnie furtka do kolejnych lektur. To już trzecia powieść Conrada, można więc powiedzieć, że przypadł mi do gustu styl jego pisania. Myślę, że jeszcze do niego wrócę. Dobra analiza procesów państwotwórczych w Ameryce Południowej. Nietypowe ujęcie fabuły, gdzie główni bohaterowie giną, a mimo to ich cele zostają osiągnięte.

*****

18/52/2023

Przedwiośnie – Stefan Żeromski

Okładka książki Przedwiośnie Stefan Żeromski

Kontynuuję nadrabianie braków w klasyce. Przedwiośnia nie przeczytałem w liceum, w ogóle trzecia klasa to był dla mnie rok zaniedbanych lektur. Wyjdzie to jeszcze w tej serii wpisów. Co o samej książce mogę powiedzieć? Jest dla mnie dużo bardziej strawna niż w młodości. Po jej lekturze mogę jednak uznać, że Żeromski jest bardziej polskojęzycznym przestawicielem literatury rosyjskiej, niż pisarzem polskim w sensie ścisłym. Ta powieść pachnie Dostojewskim, a jeszcze bardziej Turgieniewem. Poświęcę jej jeszcze jeden wpis, bowiem nadaj się ona doskonale do mojej serii wyrwanych fragmentów, poobnie jak Wiara Marmieładowa, czy Pan Jezus i Burek.

17/52/2023

Różne zwierzęta w różnych miejscach różne pozycje przyjmujące

Wielka, wielka góra
Koło góry dół.
W dole siedzi kura,
A na górze wół
(Hej, hej, wół i kura
Hej, hej, wół i kura
Hej, hej, wół i kura
Hej kura i wół.) x2

Średnie, średnie rowy,
Koło rowów chlew.
W chlewie leżą krowy,
W rowach leży lew
(Hej, hej, lew i krowy
Hej, hej, lew i krowy
Hej, hej, lew i krowy
Hej krowy i lew) x2

Mały, mały płotek
Koło płotka dom
W domu stoi kotek
A przy płotku koń
(Hej, hej, koń i kotek
Hej, hej, koń i kotek
Hej, hej, koń i kotek
Hej kotek i koń) x2

Pół wieku – literaci – Jerzy Putrament

Okładka książki Pół wieku - literaci. Pisma tom 11 Jerzy Putrament

Wielokrotnie w życiu czytałem różne rzeczy o Putramencie, chociażby „Zniewolony Umysł”, ale nie tylko to. Zacząłem na przykład jakiś czas temu czytać równoległą biografię Miłosza i Putramenta. Będę musiał do niej wrócić. Nigdy jednak dotąd nie czytałem nic pióra samego Putramenta. Jakoś nie ciągnęło mnie do czytania dzieł człowieka, który kojarzył mi się głównie z narzucaniem pisarzom polskim komunistycznej wizji świata.

Kiedy jednak trafiłem na wyprzedażowym stole sosnowieckiego antykwariatu na czwarty tom jego wspomnień zatytułowanych „Pół wieku” z podtytułem „Literaci”, postanowiłem wydać tę złotówkę. Po pierwsze, zaciekawiło mnie, co też Putrament sądził o literatach swoich czasów. Po drugie, tytuł skojarzył mi się z „Pół wieku poezji” Jaskra (może Sapkowski zainspirował się Putramentem, on się inspirował naprawdę różnymi rzeczami). Po trzecie, książka miała wklejony ekslibris sosnowieckiego poety Jana Pierzchały, a ja lubię mieć książki po ludziach choć trochę rozpoznawalnych, zwłaszcza ze środowiska literackiego. Po czwarte, kosztowała tylko złotówkę.

No więc kupiłem i przeczytałem. Da się czytać, styl jest znośny, choć do wybitnego wiele mu brakuje. Ciekawostkami są liczne anegdoty z życia elit politycznych Polski Ludowej. Rzuca się w oczy wszechobecne narzekanie. Putrament narzekał prawie na wszystko. Co do ocen literackich zawartych w książce, to pewną trudnością jest to, że wprost pisze prawie wyłącznie o tych książkach, które chwali (same straszne gnioty), natomiast książki przez siebie krytykowane ukrywa pod różnymi określeniami, nie podaje ich autorów, ani tytułów. Podobnie ukrywa po kryptonimami dane swoich przeciwników wewnątrz partii. Dla jednego skrytykowanego dzieła robi wyjątek: największy potok nienawiści wylewa na „Poemat dla dorosłych” Adama Ważyka, w tym jedynym przypadku wymienionego z imienia, nazwista i tytułu. Nie trzeba chyba dodawać, że ów poemat zestarzał się dużo lepiej od wychwalanych przez Putramenta gniotów.

Trzeba natomiast dodać wzmiankę o przerażającej skali zafascynowania Putramenta komunizmem, posuwającego się do akceptacji terroru: Czemu terror nie odstręczył od komunizmu ludzi, którzy, jak ja, szli do niego z warstw uprzywilejowanych w imię sprawiedliwości społecznej? Terror sam w sobie jest koniecznością wszelkiej rewolucji. W tak zwanych bezkrwawych działa albo inercja terroru poprzednich etapów, albo odwleka się tylko moment jego wybuchu. Rewolucja, czyli zmiana władzy, przejście jej do klasy dotąd pokrzywdzonej, zawsze wywołuje opór klasy przegrywającej, opór tak silny, że zwyczajnymi środkami walki politycznej złamać się nie daje. Tu nie trzeba nic dodawać?

***

16/52/2023

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij