Wpadłem ostatnio na pomysł, by przypomnieć moim odbiorcom mało popularne filmiki z mojego kanału youtubowego. Czasami będę je opatrywał jakimiś opisami, czasami nie. W tym przypadku jest to jeden z filmików składających się na moją niezbyt udaną próbę jakiegoś biedagejmerstwa. Ten projekt praktycznie zarzuciłem, ale jeśli będzie zainteresowanie, to do niego powrócę. Skoro jednak już drugi film tego rodzaju trafia na listę wygrzebków, a pierwszemu to nie pomogło, to raczej do tworzenia tej kategorii nie wrócę.
Ogień
Wpadłem ostatnio na pomysł, by przypomnieć moim odbiorcom mało popularne filmiki z mojego kanału youtubowego. Czasami będę je opatrywał jakimiś opisami, czasami nie.
Ten filmik jest przykładem na to, że robiłem shorty zanim się to stało modne.
Parada jazzowa w Rybniku 2019
Wpadłem ostatnio na pomysł, by przypomnieć moim odbiorcom mało popularne filmiki z mojego kanału youtubowego. Czasami będę je opatrywał jakimiś opisami, czasami nie.
Tym razem parada Jazzowa z Festiwalu Jazzu Tradycyjnego w Rybniku z 2019 roku
Pieśń nad Pieśniami w przekładzie mariawickim

Nie ukrywam, że ten wpis tworzę pod wpływem ukazania się polskiego wydania książki Pietrkiewicza o mariawitach. Książkę już mam, czytam i w ciągu miesiąca na niniejszym blogu zrecenzuję. Dziś chcę wrzucić tekst jednej księgi biblijnej w przekładzie mariawickim dokonanym przez arcybiskupa Jana Marię Michała Kowalskiego na podstawie szesnastowiecznego przekładu Leopolity. Jako że Biblia Leopolity należy do moich ulubionych przekładów biblijnych, z sympatią traktuję wszystkie próby jego przybliżenia społeczeństwu, w tym uwspółcześnienia (choć generalnie do uwspółcześnień mam niechętny stosunek, ale to jest przypadek, gdy działają one korzystnie), a jedynym jak dotąd uwspółcześnieniem Leopolity jest przekład Kowalskiego. Warto zauważyć, że Kowalski, będąc dobrym tłumaczem (tłumaczył również literaturę piękną) na parę dekad przed Miłoszem dostrzegł wartość zapomnianego przez wieki Leopolity. Mam nadzieję, że doczekam czasów, kiedy Leopolita wyjdzie z cienia Wujka. Jestem też przekonany, że takie działania jak niniejszy wpis przybliżają ten moment choć by troszeczkę. A więc przez Kowalskiego do Leopolity, taką ścieżkę poznawania przekładów proponuję. Wybrałem Pieśń nad pieśniami, bo słychać gdzieniegdzie głosy, że Kowalski Przełożył tę księgę kontrowersyjnie. Ja kontrowersji w tym przekładzie nie widzę, daję toteż niniejszym szansę każdemu z czytelników na wyrobienie sobie własnego zdania.
***
1:1
1:2
Oby mię pocałował pocałowaniem ust Swoich, bo pieszczoty Twoje lepsze są od wina. [1:1 Mar]
1:3
Wonne są namaszczenia Twoje,Imię Twe jako olejek mirry; dlatego młodziuchne dziewice umiłowały Cię. [1:2 Mar]
1:4
Pociągnij mię za Sobą; gotowe jesteśmy biedz za Tobą. W prowadził mię Król do pokojów Swoich; my się zachwycamy i radujemy Tobą; wolimy pieszczoty Twoje niż wino; słusznie i sprawiedliwie miłują Cię Dziewice Jerozolimskie. [1:3 Mar]
1:5
Czarnać jestem, ale piękna, jak namioty Cedaru, jak opony Salomonowe. [1:4 Mar]
1:6
Nie patrzcie na to, żem jest śniada,że mię opaliło słońce; synowie matki mojej rozgniewali się na mnie; postawili mie, abym strzegła winnic; winnicy swojej nie strzegłam. [1:5 Mar]
1:7
Powiedz mi,Ty, Którego miłuje dusza moja, gdzie pasiesz? gdzie odpoczywasz w południe? czemu mam sie błąkać obok trzód towarzyszów Twoich? [1:6 Mar]
1:8
Jeśli nie wiesz, najpiękniejsza z niewiast, to idź śladami owiec i paś koźlęta swoje przy przybytkach pasterskich. [1:7 Mar]
1:9
Klaczy Mojej u wozu Faraonowego przyrównałem Cie, przyjaciółko Moja. [1:8 Mar]
1:10
Piekne są lica twoje jako synogarlicy, szyja twoja w klejnotach. [1:9 Mar]
1:11
Złote łańcuszki uczynimy Ci, srebrem nakrapiane. [1:10 Mar]
1:12
Kiedy Król spoczywał u stołu Swego, spikanardowy olejek mój wydał wonność swoją. [1:11 Mar]
1:13
Jak bukiet mirry^tak Miły mój u mnie, miedzy piersiami memi spoczywać bedzie. [1:12 Mar]
1:14
Jak grono cyprysu, tak Miły mój u mnie, w winnicach Engady. [1:13 Mar]
1:15
O jakoś ty piękna, przyjaciółko Moja, o jakoś ty piękna! oczy twoje jako gołębicy. [1:14 Mar]
1:16
O jakżeś ty piękny, przyjacielu mój, i miły; łożem naszem – zieleń; dachem domów naszych – cedry; a sufitem cyprysy. [1:15 Mar]
2:1
Jam jest róża Sarońska i lilja padolna.
2:2
Jako lilja między cisrniem, tak przyjaciółka Moja między dziewicami.
2:3
Jako jabłoń między drzewami leśnemi, tak Miły mój między młodzieńcami. W cieniu jej lubiłam siedzieć,a owoce jej były słodkie podniebieniu memu.
2:4
Wprowadził mię do winnej piwnicy, a godłem Jego nade mną -miłość.
2:5
Pokrzepcie mię wonnością olejków, orzeźwijcie mię jabłkami, bo mdleję od miłości.
2:6
Lewa ręka Jego pod głową moją, a prawa obejmuje mię.
2:7
Poprzysięgam was, dziewice Jerozolimskie, przez sarny i jelenie, nie budźcie i nie obudzajcie Miłości, dopóki ona sama nie przyjdzie.
2:8
Głos Miłego mego: oto idzie On, skacząc po górach i przeskakując pagórki;
2:9
podobny jest Miły mój sarnie i jelonkowi; oto stoi On już za ścianą naszą i zagląda w okna, patrzy przez kratki.
2:10
Oto Miły mój mówi do mnie: – Wstań, pośpiesz się, przyjaciółko Moja, gołębico Moja, piękna Moja, i przyjdź tu,
2:11
bo minęła już zima i deszcz ustał i odszedł;
2:12
ukazały się już kwiaty na ziemi naszej; przyszedł czas pieśni, i głos synogarlicy dał się słyszeć w ziemi naszej;
2:13
drzewo figowe wypuściło dojrzałe figi swoje, a winnice kwitnące wydają wonność swoją; wstań, przyjaciółko Moja,piękna Moja i przyjdź tu.
2:14
Gołąbko Moja, któraś jest w rozpadlinie skały, pod przykryciem głazu, ukaż mi oblicze twoje; niechaj głos twój zabrzmi w uszach moich; albowiem głos twój miły, a oblicze twoje piękne.
2:15
Pojmajcie nam młode lisy, które psują winnice, bo winnice nasze kwitną.
2:16
Miły mój należy do mnie, a ja do Niego pasącego się między liljami.
2:17
Póki nie zajaśnieje dzień i nie nachylą się cienie, wróć się Miły mój, i bądź podobny sarnie i jelonkowi na górach Bether.
3:1
Na łożu mojem w nocy szukałam Tego, Którego miłuje dusza moja; szukałam Go, ale nie znalazłam.
3:2
Wstałam i obiegłam miasto; po ulicach i rynkach szukałam Tego, Którego miłuje dusza moja; szukałam Go, ale nie znalazłam.
3:3
Spotkała mię straż, która, przechadzając się, strzegła miasta: Nie widzieliście czasem Tego, Którego miłuje dusza moja?
3:4
Ale maluczko odszedłszy od nich, zaraz znalazłam Tego, Którego miłuje dusza moja. Pojmałam Go i nie puściłam, aż Go wprowadziłam do domu matki mojej i do łożnicy rodzicielki mojej.
3:5
Poprzysięgam was, dziewice Jerozolimskie, na sarny i jelenie polne, abyście nie budziły i nie obudzały Miłości, dopóki ona sama nie przyjdzie.
3:6
Któż to jest ta, która wstępuje przez puszczę jako słup dymu z wonnej mirry i kadzidła i każdego ziela aromatycznego?
3:7
oto łoże Salomonowe: sześćdziesięciu mężnych otacza je, najmężniejszych z Izraela.
3:8
Wszyscy oni mają miecze i bardzo są wyćwiczeni do boju; każdy trzyma miecz u boku przeciwko strachom nocnym.
3:9
Lektykę uczynił sobie król Salomon z drzewa Libańskiego;
3:10
filary jej uczynił ze srebra, poręcze ze złota, siedzenie z purpurowej tkaniny, a wewnątrz ubrał miłością dziewic Jerozolimskich.
3:11
Pójdźcie, a oglądajcie, dziewice Jerozolimskie, króla Salomona w koronie, którą Go ukoronowała matka Jego w dzień ślubu Jego, w dzień wesela serca Jego!
4:1
O jakożeś piękna, przyjaciółko Moja, o jakożeś piękna! Oczy twoje jako gołębicy, patrzące z poza kędziorów włosów. Włosy twoje jako stada kóz, zstępujących z góry Galaad.
4:2
Zęby twoje jako trzody postrzyżonych owiec, które wyszły z kąpieli, a każda z nich ma po parze jagniąt, a niepłodnej niema między niemi.
4:3
Usta twe jako wstęga purpurowa, a wymowa twoja słodka. Skronie twe jako cząstki granatowego jabłka, pod kędziorami włosów twych.
4:4
Szyja twoja jako wieża Dawidowa, zbudowana ku obronie; tysiąc tarcz wisi na niej, wszystka broń mocarzy.
4:5
Dwoje piersi twoich jako dwoje bliźniąt młodej sarny, które się pasą między liljami.
4:6
Póki dzień tchnie i nie nachylą się cienie, pójdę na górę mirry i na pagórek kadzidła.
4:7
Cała piękna jesteś, przyjaciółko Moja, i niema w tobie zmazy.
4:8
Pójdźże ze mną z Libanu, Oblubienico Moja, pójdźże ze Mną z Libanu, pośpiesz się ze szczytu Amany, zfe szczytu Sanira i Hermona, od legowisk lwich, z gór rysiów.
4:9
Zraniłaś serce Moje, Siostro Moja, Oblubienico, zraniłaś serce Moje jednem okiem twojem i jednym włosem szyi twojej.
4:10
Jako piękne są pieszczoty twoje, Siostro Moja, Oblubienico! O jako pieszczoty twe przewyższają wino, a wonność olejków twych lepsza jest od wszystkich aromatów.
4:11
Wymowa twa, Oblubienico, jako plastr miodem płynący, miód i mleko pod językiem twym, a wonność szat twoich jako wonność Libanu.
4:12
Ogród zamkniony Siostra Moja, Oblubienica, studnia zamkniona, zdrój zapieczętowany.
4:13
Szczepy twoje ogród rajski z jabłoni granatowych z wybornymi owocami,
4:14
z cyprysami i nardami; tam kłosy nardu, szafran, kassya i cynamon, tam wszystkie drzewa wonne, mirra i aloes i wszystkie najdoskonalsze rzeczy aromatyczna.
4:15
Źródłem tego ogrodu rajskiego-studnia wód żywych, które spływają z gór Libanu.
4:16
Obudź się, wietrze północny, przyjdź wietrze z południa i przewiej ogród Mój rajski, niech popłyną aromaty jego.
5:1
Niech przyjdzie Miły mój do Ogrodu Swego i niech je wyborne owoce jego. [5:1 Mar] Przyszedłem do ogrodu Mego, Siostro Moja, Oblubienico; narwałem mirry Mojej i innych wonnych rzeczy; jadłem plastr miodu Mego, napiłem się wina Mego i mleka Mego. Jedzcie, przyjaciele moi, pijcie i upijajcie się, najmilsi. [5:2 Mar]
5:2
Jam spała, ale serce moje czuwało: Oto głos Miłego mego, kołacącego: Otwórz Mi, Siostro Moja, Przyjaciółko Moja, Gołębico Moja, Niepokalana Moja, bo głowa Moja pełna jest rosy, a kędzierze Moje pełne kropli nocnych. [5:3 Mar]
5:3
Zwlokłam z siebie tunikę moją, jakoż mam ją teraz oblec? Umyłam nogi moje, jakoż je mam tera.: zbrukać? [5:4a Mar]
5:4
Ale Miły mój wyciągnął rękę Swoją przez otwór, i żywot mój zadrżał we mnie. [5:4b Mar]
5:5
Wstałam tedy, aby otworzyć Miłemu memu, a z rąk moich kapała mirra na klamkę drzwi moich.
5:6
Otworzyłam ją Miłemu memu, ale Miły mój oddalił się i odszedł. Dusza moja roztopiła się, gdy mówił do mnie. Szukałam Go, ale nie znalazłam; wołałam, ale mi nie odpowiedział.
5:7
Napotkali mię Stróże, co chodzą po mieście, pobili mię; zranili mię; zdjęli ze mnie płaszcz mój Stróże murów.
5:8
Poprzysięgam was, córki Jerozolimskie, jeśli znajdziecie Miłego mego, oznajmijcie Mu, że mdleję od miłości.
5:9
Czemże Miły twój lepszy jest od drugiego, o najpiękniejsza z niewiast? Czem jest Miły twój lepszy od innych, żeś nas tak poprzysięgła?
5:10
Miły mój jest biały i rumiany, różny od mnóstwa innych.
5:11
Głowa Jego jako złoto najczystsze; a włosy Jego jako latorośle winne, czarne jak kruk.
5:12
Oczy Jego jako gołębicę, które siedzą nad strumieniami wód, i jakby w mleku są omyte; rezydują one nad potokami najpełniejszymi wód.
5:13
Policzki Jego jako kwietnik wonny i grządki aromatycznych ziół; usta Jego jako lilje, kapiące mirrą najprzedniejszą.
5:14
Ręce Jego jako utoczone ze złota, obsadzone topazami; brzuch Jego – arcydzieło ze słoniowej kości, osadzony szafirami.
5:15
Golenie Jego jako słupy marmurowe, postawione na złotych podstawach. Postać Jego cała jako Liban, wspaniała jako cedry.
5:16
Usta Jego najsłodsze i cały zachwycający. Oto jakim jest Miły mój i przyjaciel mój, dziewice Jerozolimskie.
6:1
Gdzie odszedł Miły twój o najpiękniejsza między niewiastami? Gdzie sie zwrócił przyjaciel twój, a będziemy Go z tobą szukać? [6:0 Mar]
6:2
Miły mój poszedł do ogrodu Swego, do kwietnika wonnych krzewów, ażeby paść w ogrodach i zbierać lilje. [6:1 Mar]
6:3
Ja jestem Miłego mego, a Miły mój jest moim, Ten Który pasie miedzy liljami. [6:2 Mar]
6:4
Pieknaś jest przyjaciółko Moja i nader miła; wspaniała jak Jeruzalem, straszna jak wojsko uszykowane do boju. [6:3 Mar]
6:5
Odwróć oczy twoje ode Mnie, bo one to sprawiły, żem uleciał. Włosy twoje jako stado kóz, schodzących z Galaad. [6:4 Mar]
6:6
Zęby twoje jako trzoda owiec, które wyszły z kąpieli, i niemasz miedzy niemi ani jednej niepłodnej. [6:5 Mar]
6:7
Skronie twe jako cząstki granatowego jabłka, pod kedzierzami włosów twych. [6:6 Mar]
6:8
Sześćdziesiąt jest żon królowych i osiemdziesiąt miłośnic, a dziewic mnóstwo wielkie; [6:7 Mar]
6:9
ale jedna jest tylko Gołębica Moja, przeczysta Moja, jedynaczka matki swej, doskonała u rodzicielki swej. Ujrzały ją dziewice i za najgodniejszą uznały, królowe i miłośnice – i tak ją chwaliły: [6:8 Mar]
6:10
Któż to jest ta, która występuję jak zorza wschodząca, piękna jako księżyc, jasna jako słońce, straszna jako vyojsko uszykowane do boju? [6:9 Mar]
6:11
Poszłam do orzechowego ogrodu popatrzyć na roślinność przy strumieniu, zobączyć, czy puściła już latorośle swe winnica i czy zakwitły jabłka granatowe. [6:10 Mar]
6:12
Nie wiem, jakim sposobem dusza moja ciągnęła mię do wozów ludu mojego. [6:11 Mar]
6:13
Wróć się, wróć Sulamitko, abyśmy na ciebie patrzyli. [6:12 Mar]
7:1
Czemu patrzycie na Sulamitkę jak na hufce wojenne? O jako są piękne nogi twoje w sandałkach, dziewico wysokiego rodu! Okrągłość biódr twoich jako kolia zrobiona ręką mistrza.
7:2
Pępek twój jako czasza toczona, z której nigdy nie wyczerpuje się wino aromatyczne. Brzuch twój jako bróg pszenicy, otoczony liljami.
7:3
Dwoje piersi twoich jako dwoje koźląt i bliźniąt sarny.
7:4
Szyja twoja jako wieża z kości słoniowej, oczy twoje jako stawy Hesebońskie, które są u bramy Córki mnóstwa. Nos twój, jako wieża Libańska, frontem zwrócona do Damaszku.
7:5
Głowa twoja jako (góra) Karmel, a sploty włosów twoich na głowie twej jako osnowa purpury królewskiej na nawoju.
7:6
O jakożeś piękna, jakożeś miła i ukochana z twemi wdziękami!
7:7
Postać twoja podobna jest palmie, a piersi twoje jako grona winne.
7:8
Rzekłem więc w sobie: Wejdę na palmę i uchwycę się gałęzi jej i piersi twoje będą mi jako grona winne, a zapach od nozdrzy twoich jako od jabłek.
7:9
Usta twe jako najlepsze wino. Płynie ono, aby napawało przyjaciela mego, i napełniało słodkością usta zmęczonych.
7:10
Ja jestem Miłego mego i do mnie jest żądza Jego.
7:11
Pójdź,Miły mój, wynijdźmy w pole, przenocujmy na wsi;
7:12
a rano wstawszy; pójdziemy do winnic i zobaczymy, czy wypuściły już swe latorośle i zakwitły, pokazując owoc; i czy kwitną już jabłka granatowe; tam okażę Ci piersi i pieszczoty moje.
7:13
Mandragory już wydały swą wonność i u drzwi naszych wszelkie najwyborniejsze owoce, nowe i stare, którem zachowała dla Ciebie, mój Miły.
8:1
O gdybyś był bratem moim, ssącym piersi matki mojej,wtedy spotkawszy Cię na ulicy,całowałabym Cię i niktby mię za to nie potępiał.
8:2
Pochwyciłabym Cię i zaprowadziłabym Cię do domu matki mojej, i Ty byś mię nauczał, a ja napawałabym Cię winem aromatycznem z jabłek granatowych.
8:3
Lewa ręka Jego pod głową moją, a prawica Jego obejmuje mię.
8:4
Poprzysięgam was, dziewice Jerozolimskie, abyście nie budziły i nie obudzały Miłości, póki ona sama nie przyjdzie.
8:5
Któż to jest ta, która wstępuje z puszczy, opierająca’się na przyjacielu swoim? Pod jabłonią obudziłam Cię: tam porodziła Cię matka Twoja, tam Cię urodziła rodzicielka Twoja.
8:6
Przyłóż mię jako pieczęć do serca Twego, jako pieczęć do ramienia Twego, bo mocna jest jako śmierć miłość; twarda jako piekło zazdrość, strzały jej ogniste; jest ona ogniem Pańskim.
8:7
Wody wielkie nie mogły jej zagasić, ani rzeki nie zatopią jej. Choćby człowiek dawał wszystkie bogactwa domu swego za miłość, będzie odrzucony precz z pogardą.
8:8
Siostra nasza mała i piersi nie ma: co mamy uczynić z siostrą naszą w dniu zrękowin jej?
8:9
Gdyby była murem, pobudowalibyśmy na niej baszty ze srebra, gdyby była drzwiami, obłożylibyśmy ją deskami cedrowemi.
8:10
Ale ja jestem murem, a piersi moje jako baszty dlatego, żem w oczach Jego doszła do doskonałości.
8:11
Winnicę miał Salomon w Baal-Hamon, poruczyłją stróżom, z których każdy powinien był przynosić za owoce jej tysiąc srebrnych.
8:12
Winnica zaś moja u mnie jest. Tysiące niech dla ciebie będą, Salomonie, a po dwieście dla tych, którzy strzegą owoców jej.
8:13
Mieszkanko rajskich ogrodów! Przyjaciele twoi słuchają głosu twego, daj też i mnie posłuchać go.
8:14
Biegnij, Miły mój, bądź podobny sarnie i młodemu jelonkowi na górach balsamicznych.
Powiedzmy, że Piontek – Szczepan Twardoch

Jak co dwa lata mamy nową powieść Szczepana Twardocha. Tym razem przeczytałem ją od razu po premoerze, a nie , jak zazwyczaj, z rocznym opóźnieniem, Barzo mi się podobało szczególnie to, że znaczna część jej akcji dzieje się w moim mieście. Ja od dawna postuluję, aby ktoś w końcu napisał o Rybniku powieść, tak jak Białas pisze o Sosnowcu, a Szostak o Krakowie. Ta książka nie jest powieścią o Rybniku, ale powiedzmy, że zahacza.
Sposób prowadzenia akcji i bohaterów nieco szostakowski, pojawia się też motyw wprost o Szostaka wzięty. Oczywiście Szostak pozostaje Szostakiem a Twardoch Twardochem, ale widać, że na siebie wpływają. Ogólnie książka warta przeczytania i przemyślenia, zwłaszcza przemyślenia.
34/52/2024
*****
Kult – Łukasz Orbitowski

Choć Łukasz Orbitowski nie należy do autorów, których czytam regularnie, to tę książkę przeczytać musiałem, z racji moich zainteresowań antropologią religii. Dochodzą tu zresztą także wątki osobiste. O mniemanych objawieniach oławskich słyszałem już w dzieciństwie, w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. W moich kręgach rodzinnych wzbudzały one pewne zainteresowanie i choć większość moich krewnych zachowywała wobec nich dystans, to byli wśród nich i tacy, którzy w nie wierzyli i do Oławy jeździli. W kolejnej dekadzie zgłębiłem zjawisko na podstawie dostępnych artykułów prasowych, a w jeszcze następnej, już jako antropolog kulturowy, wyrobiłem sobie do końca opinię o nim i sklasyfikowałem je na mapie zjawisk religijnych. Nigdy o samej Oławie nie pisałem, natomiast mam w dorobku teksty o podobnych, bardziej jeszcze efemerycznych grupach religijnych.
Książkę przeczytałem z zainteresowaniem. To powieść, a nie dokument, więc wiele tam jest fikcją, ale chareakter zjawiska oddaje bardzo dobrze. Rzecz znamienna, choć objawienia oławskie z samej natury przynależą do zjawisk mistyczch, czy przynajmniej paramistycznych, to oławska doktryna, dobrze w książce scharakteryzowana, nie opiera się na punktach mistycznych, ale na etycznych i dyscyplinarnych. Co ciekawe, główne rysy tej pobożności są dokładnie te same, co w „Świecie popiołów” Dobraczyńskiego: potępienie aborcji, pijaństwa, rozwiązłości i nowych form religijności. A więc Domański vel Hausner nic nowego nie wymyślił. Wyartykułował jedynie i uwypuklił niektóre punkty obecne w głoszeniu konserwatywnej części polskiego Kościoła katolickiego ostatniej ćwierci XX wieku. Tak to zresztą zazwyczaj z objawieniami prywatnymi bywa, bo nawet jeśli niektóre z nich mają w sobie coś nadprzyrodzonego (a wierzę, że niektóre mają) to zawsze jest to dobrze wymieszane z elementami przyrodzonymi, głównie z ekspresją nieświadomości wizjonera.
Są tu też pewne anachronizmy, nie wiem, czy zamierzone. W latach osiemdziesiątych pojawia się burmistrz zamiast naczelnika miasta i komisarz milicji zamiast porucznika.
33/52/2024
*****
Świat popiołów – Jan Dobraczyński

Znany głównie z powieści okołobiblijnych i hagiograficznych polski pisarz katolicki sięgał czasami również do science fiction. Znałem już wcześniej jedną jego książkę – „Wyczerpać morze”. Nie wiedziałem jednak, że napisał takich więcej. Są to zresztą podobne książki świat po nuklearnej katastrofie, papież głównym bohaterem powieści, Afryka ocalona, etc.
Akcja dość ciekawa, ale miejscami naciągana. Pięciu paieży pod rząd imieniem Jan Paweł? Mało prawdopodobne. Kolejny papież bliskim krewnym poprzednika? Mało prawdopodobne. Również kwestie komunikacji i telekomunikacji wygląają na mocno naciągane. Za dużo też jest w książce moralizowania, jakby katolicyzm był systemem etycznym, a nie mistycznym.
Halerz i grosz
Mniej więcej rok temu portal Niezależna (od rozumu) zrobił wielkie larum, bo w Gdańsku niemiecka kapela folklorystyczna zaśpiewała na gdańskim jarmarku Ein Heller und ein Batzen, ludową piosenkę, która miała tego pecha, że bardzo spoodobała się wehrmachtowcom. W reakcji na to napisałem tekst o ulubionej piosence Stalina. Piszę w tym tekście, że głupotą jest odrzucanie utworów folklorystycznych tylko dlatego, że wiele lat po swoim powstaniu spodobały się takiemu, czy innemu ludobójcy.
Był to swego rodzaju tekst zastępczy, czy też wstępny. omykam temat dopiero teraz prezentując kilka nagrań piosenki Ein Heller und ein Batzen, tekst oryginalny i mój swobodny przekład.
Ein Heller und ein Batzen
Die waren beide mein, ja mein
Der Heller ward zu Wasser
Der Batzen ward zu Wein, ja Wein
Der Heller ward zu Wasser
Der Batzen ward zu Wein
Heidi heido heida
Heidi heido heida
Heidi heido heida, ha ha ha ha ha ha ha
Heidi heido heida
Heidi heido heida
Heidi heido heida
Die Wirtsleut und die Mädel
Die rufen beid o weh, o weh
Die Wirtsleut, wenn ich komme
Die Mädel, wenn ich geh, ja geh
Die Wirtsleut, wenn ich komme
Die Mädel, wenn ich geh
Heidi heido heida
Heidi heido heida
Heidi heido heida ha ha ha ha ha ha ha
Heidi heido heida
Heidi heido heida
Heidi heido heida
War das ‚ne große freude
Als ihn der Herrgott schuf, ja schuf
Ein kerl, wie Samt une Seide
Nur schade, dass er suff, ja suff
Ein Kerl, wie Samt une Seide
Nur schade, daß er suff
Heidi heido heida
Heidi heido heida
Heidi heido heida ha ha ha ha ha ha ha…
Heidi heido heida
Heidi heido heida
Heidi heido heida
Miałem ci ja halerza
I miałem jeden grosz, hej grosz
Lecz teraz już ich nie mam
Został mi pusty trzos, hej trzos
Za grosz kupiłem wody
Za halerz wina dzban, hej dzban
Dla zdrowia i ochłody
Wszak życia ze mnie Pan, hej Pan
Heidi heido heida
Heidi heido heida
Heidi heido heida, ha ha ha ha ha ha ha
Heidi heido heida
Heidi heido heida
Heidi heido heida
Dziewczęta mnie kochają
Lecz karczmarz znacznie mniej, hej mniej
Te z jękiem mnie żegnają
Ów z jękiem wita mnie, hej mnie
Miej więcej entuzjazmu
Karczmarzu, wszak mój grosz, hej grosz
Który na wino wydam
Wciąż Twój napełnia trzos, hej trzos.
Heidi heido heida
Heidi heido heida
Heidi heido heida ha ha ha ha ha ha ha
Heidi heido heida
Heidi heido heida
Heidi heido heida
To była wielka radość
Gdy stworzył człeka Bóg, hej Bóg
Dał jedwab mu i wełnę
By się radować mógł, hej mógł
Szkoda tylko, że pije
Na umór liczny człek, hej człek
Więc długo nie pożyje,
A mógłby przeżyć wiek, hej wiek.
Heidi heido heida
Heidi heido heida
Heidi heido heida ha ha ha ha ha ha ha…
Heidi heido heida
Heidi heido heida
Heidi heido heida
Trójka – Ken Follett

Follet należy do moich ulubionych pisarzy i to się chyba nie zmieni, a „Trójka” należała do moich ulubionych jego powieści i to się chyba zaczyna zmieniać. Przeczytałem ją właśnie czwarty albo piąty raz i chyba ostatni, bo wydaje mi się znacznie bardziej płaską niż kiedyś. Oczywiście to nie książka się spłaszczyłą, ale moje wymagania wzrosły.
31/52/2024
****
Miasto ślepców – José Saramago

Tę książkę obowiązkowo powinni przeczytać wszyscy, którzy doszukują się spisku w zmianie definicji, a w zasadzie charakterystyki pandemii przez WHO. Saramago już w 1995 roku przewiział, że mogą się pojawić choroby, które nie powoudując bezpośrednio zgonów, mogą jednak wywołać katastrofę światową na niewyobrażalną skalę, Częściowo się to spełniło w czasie pandemii kwidowej. Na szczęście tylko częściowo.
30/52/2024
******