Boże Narodzenie w ujęciu Sługi Bożego Divo Barsottiego

Ten wpis uważam za dość fundamentalny, dlatego zamieszczam go zarówno na blogu bożonarodzeniowym, jak i ogólnokulturowym. Tekst pochodzi z książki „Misterium chrystianizmu”, którą polecam jako doskonały podręcznik duchowości. Zachęcam też do zapoznania się z bożonarodzeniowym kazaniem Jana Taulera, które doskonale uzupełnia i pogłębia temat.

barsotti

 

barsotti

 

barsotti

 

barsotti

b

barsotti

 


Wspomnienie o biskupie Gerardzie Bernackim

 biskup

W piątek zmarł biskup Gerard Bernacki. Kiedyś bardzo lubiłem tego biskupa. Udzielił mi sakramentu bierzmowania. Lubiłem też słuchać jego kazań. Były znacznie lepsze niż kazania innych śląskich biskupów. Niedawno się dowiedziałem, że sztuczka polegała na wielokrotnym wygłaszaniu tego samego, starannie przygotowanego kazania. Nie widzę w tym nic złego, wszak wygłaszał je do różnych grup słuchaczy. Chętnie też przyjmował zaproszenia do głoszenia kazań. Nawet po wsiach bywał kaznodzieją odpustowym. Szkoda, że już żadnego kazania nie wygłosi. Requiem aeternam dona ei Domine…

Kapliczki w Rowach

 Rowy

Już zima, aja nadal nie opracowałem nawet połowy tematów zebranych latem w Rowach. Pora więc na kolejny tekst. Jadąc nad morze postawiłem sobie za cel zbadanie zjawiska występowania na polskim Pomorzu kapliczek przydrożnych. Już wcześniej wstępnie odnotowałem, że jest ich tam znacznie mniej, niż w Polsce południowej. Teraz chciałem zbadać to dokładniej. Dokładne mikrobadanie przeprowadziłem w samych Rowach, a pobieżną obserwację w szeregu miejscowości, przez które przejeżdżałem. 

Okazało się, że chyba wybrałem do badania niezbyt reprezentatywną miejscowość. O ile bowiem na Pomorzu kapliczek jest mało, zazwyczaj jedna na miejscowość, to w samych Rowach jest ich aż dziewięć, aczkolwiek większość nietypowych dla regionu. Typową kapliczką regionalną na Kaszubach i środkowym Pomorzu jest specyficzna hybryda kapliczki domkowej i słupkowej, w postaci szerokiego słupka, którego górną część stanowi domek z oknami na cztery strony świata. Taką kapliczkę prezentuję na zdjęciu powyżej. Takich kapliczek widziałem w tym roku na Pomorzu kilkadziesiąt. Małą liczbę kapliczek w tej części Pomorza można tłumaczyć wielowiekową dominacją luteranizmu na tych terenach. Pomorscy luteranie kapliczek przydrożnych nie stawiali. 

Pozostałe osiem kapliczek przydrożnych w Rowach to różniej wielkości i stylu rzeźby drewniane. Ich liczne występowanie nie dziwi w miejscowości, w której stoi ponadto kilkadziesiąt rzeźb drewnianych o tematyce świeckiej, głównie marynistycznej. Z rzeźb drewnianych Rowy słyną. Wszystkie kapliczki znalezione w Rowach można zobaczyć tutaj

Lekcja łaciny – Adam Wodnicki

wodniicki

Drugi raz w tym roku zdarzyło mi się przeczytać książkę, która wydawała się być pozycją podróżniczą, zbiorem zapisków z podróży, a okazała się poważnym esejem dotyczącym kultury i cywilizacji. „Lekcję łaciny” Adama Wodnickiego przeczytałem przypadkiem. Jeszcze godzinę, ba jeszcze kwadrans przed rozpoczęciem lektury nie miałem zielonego pojęcia o istnieniu tej książki. Ot po prostu utknąłem na kilka godzin w sympatycznym miejscu zaopatrzonym w jeszcze sympatyczniejszą podręczną biblioteczkę i sięgnąłem na chybił trafił po jedną z umieszczonych tam pozycyj. Dobrze trafiłem.

Jest to książka o przemijaniu cywilizacyj i trwaniu ich reliktów. Głównie chodzi o cywilizacje rzymską i łacińską, powiązane ze sobą poprzez tytułową łacinę. Pretekstem do tych rozważań są wędrówki po francuskim mieście Arles, które autor odwiedzał w ciągu swojego życia wielokrotnie. W książce tej historie rzeczywiste mieszają się z fikcyjnymi i czasami trudno powiedzieć która jest która. Przewija się przez stronice ogromna liczba cytatów literackich i artystycznych i choćby dla nich warto tę książkę przeczytać. 

Przytoczę tylko jeden z nich: „Żaden monument, jakikolwiek by on był, nie należy do motłochu, który go niszczy. Gdyż niszczący są lub będą zawsze tylko motłochem. Rupert Sheldrake” To jest bardzo mocne przesłanie tej książki.

60/52

* * * * *

 

 

 

Prawdziwe znaczenie Bożego Narodzenia – ABP FULTON J. SHEEN

sheen

Ta objętościowo niewielka książeczka jest niezwykle bogata w treść. Będący obecnie kandydatem na ołtarze, zmarły w 1979 roku nowojorski arcybiskup Fulton Sheen, którego dzieła zyskały ogromną popularność na całym świecie, a ostatnio także w naszym kraju na kilkudziesięciu stronicach przybliża rozmaite aspekty Świąt Bożego Narodzenia, a właściwie Tajemnicy Wcielenia Syna Bożego, na którą te święta wskazują. 

Pisze o Miłości Boga do człowieka i o ludzkiej odpowiedzi na tę miłość, o historycznym Bożym Narodzeniu w Betlejemie i o mistycznym Bożym Narodzeniu w sercach wiernych chrześcijan. Książeczka, za pomocą niewielkiej liczby słów, systematyzuje ludzką wiedzę o tej Tajemnicy, którą, jak pisze Sheen odkrzyli „tylko bardzo prości i bardzo uczeni (..) nie zaś człowiek jednej księgi”.

Znajdziemy też w tej książeczce sporo tego, co o Bożym Narodzeniu możemy przeczytać u Tomasza z Akwinu, Jana Taulera, czy Adama Mickiewicza. Ten ostatni pisał tak:

Wierzysz, że się Bóg zrodził w betlejemskim żłobie,
Lecz biada ci, jeżeli nie zrodził się w tobie.

A Sheen właściwie to samo ujmuje innymi słowy: 

Boże Narodzenie nie jest czymś, co się wydarzyło, np. jak bitwa pod Waterloo; jest ono czymś, co się dzieje. To, co przytrafiło się ludzkiej naturze, za Jej zgodą, od Maryi, może za naszą zgodą, przydarzyć się w mniejszym wymiarze naszej ludzkiej naturze. 

I to chyba jest prawdziwy sens Bożego Narodzenia.

Książeczkę, którą można potraktować jak miniaturowe bożonarodzeniowe rekolekcje,  uzupełniają przepiękne ilustracje będące reprodukcjami religijnych obrazów wybitnych malarzy różnych epok, mądra przedmowa pióra arcybiskupa Jana Pawła Lengi, życiorys Czcigodnego Sługi Bożego Fultona Sheena i dwie modlitwy: o jego beatyfikację i o wyproszenie łask za jego przyczyną. Pozycja ta jest jednym z najpiękniejszych prezentów bożonarodzeniowych, jaki można w tym roku dać polskiemu katolikowi. 

59/52

* * * * *

Karl Rumpel wraca tu po kilkuletniej przerwie

 

Wiele lat temu, zazwyczaj w listopadzie zamieszczałem na blogu notki o Karlu Rumplu, niemieckim malarzu, z którym łączą mnie dwie rzeczy: nazwisko i będąca w moim posiadaniu kolekcja pocztówek z reprodukcjami jego prac. O samym malarzu wiedziałem i pisałem niewiele, gdyż nie miał on swojego biogramu nigdzie w internecie, nawet na niemieckiej wikipedii. Teraz już tam swoją notkę ma, toteż poniżej zamieszczam jej tłumaczenie, a powyżej prezentację mojej kolekcji. 

Karl Ernst Friedrich Rumpel urodził się 21 czerwca 1867 w Poczdamie, zmarł w roku 1939 w Demminie (Dymin) na Pomorzu, był niemieckim ilustratorem i malarzem, człokiem Pruskiej Akademii Sztuki w Berlinie, Narodowego Stowarzyszenia Artystów Plastyków Niemiec, Pomorskiego Stowarzyszenia Artystów i Stowarzyszenia Wystawa Pomorskich Artystów w Szczecinie ,
Studiował w instytucie dydaktycznym w Kunstgewerbemuseum w Berlinie u Maxa Kocha. Kontynuował naukę u Fredericka Heysera w Dreźnie i był uczniem Weimarskiej Szkoły Artystycznej u Maxa Thedego. Przez pewien czas mieszkał w Goslarze i w Berlinie-Friedenau. Jego stałe miejsce zamieszkania, Demmin (Dymin), było także centrum jego pracy. Wykonał wiele zleceń w sektorze publicznym,  stworzył na przykład obrazy do ratusza w Demminie, Kolbergu (Kołobrzeg) i Greifenberg (Gryfice) na Pomorzu. Na stulecie szkoły stworzył w 924 wraz z drzeworytkiem Maxem Ueckerem dekoracje auli Gimnazjum dla dziewcząt w Treptowie przekształconej w Kaplicę Ducha Świętego. Z jego fresków zachowała się tylko panorama miasta w stanie sprzed I wojny światowej w powiatowej sali balowej w Demminie. Namalowane w 1937 piękne freski w kaplicy cmentarnej w Demminie zostały zniszczone w 1945 przez Sowietów. 

Tekst miał się pojawić w listopadzie, jak zwykle, ale miałem podówczas kryzys twórczy, dlatego pojawia się teraz.

Kiedy Bóg zasypia – Rafał Dębski

dębski

Kiedy jeszcze czytałem regularnie czasopisma publikujące opowiadania fantastyczne, Rafał dębski jawił mi się jako jeden z najciekawszych polskich autorów fantasy. Potem na lat kilka straciłem go z oczu, aż w ostatnich tygodniach sięgnąłem po jego powieść „Kiedy Bóg zasypia”.

Jest to dość klasyczna historical fantasy. Akcja jest osadzona w Polsce, w latach trzydziestych jedenastego stulecia. Można by powiedzieć, że jest to książka o Bolesławie Zapomnianym, ale nie jest on jej głównym bohaterem. Zresztą trudno powiedzieć, bo wyraźnego głównego bohatera w tej powieści nie ma. Przeplata się tu kilka głównych wątków, z których każdy ma swoich bohaterów.

Widać tu liczne inspiracje innymi dziełami polskiej fantasy, zwłaszcza cyklem husyckim Sapkowskiego i sagą o Twardokęsku Brzezińskiej. Zwłaszcza z tej drugiej serii zdaje się być zaczerpnięty pomysł na wielobohaterską i wielowątkową narrację, a z pierwszej teza o silnym wpływie magii na historię. Z kolei od Pilipiuka zaczerpnął chyba autor zdecydowaną niechęć do słowiańskiego pogaństwa. Ogólnie rzecz jest spójna, przekonująca i ciekawa, inaczej mówiąc solidna i warta przeczytania. 

58/52

* * * * * 

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij