ETIOPSKI KOŚCIÓŁ APOSTOLSKI

Etiopia , zwana także Abisynią, jest państwem w północno-wschodniej Afryce, do 1974 cesarstwem (wg niektórych autorów królestwem), a obecnie republiką. Założenie Etiopii przypisuje się królowej Saby (zwanej także królową Sabą), która odwiedzała biblijnego króla Salomona. Z ich związku miał się narodzić Menelik I, którego potomkami są wszyscy późniejsi cesarze Etiopii aż do Hajle Selasje I włącznie. Cesarstwo Etiopskie położone w trudno dostępnych górach, wykształciło w ciągu wielu wieków niepodległej państwowości oryginalną i swoistą kulturę. Jest ona odrębna zarówno od kręgu cywilizacyjnego państw „Afryki Czarnej”, jak też od swoich północnych i wschodnich sąsiadów – Arabów. Świadczy o tym chociażby posiadanie własnego, oryginalnego pisma. Według uczonych pismo rzeczone oparte jest na spółgłoskowym piśmie południowoarabskim i jest dostosowane do wymogów staroetiopskiego języka geez. Za czasów negusa Ezany w IV w. n.e. wprowadzono wyróżnienia dla samogłosek poprzez dodanie znaków diakrytycznych do znaków spółgłoskowych lub przez modyfikację ich podstawowego kształtu. Przypomina to rozwiązania wprowadzone w piśmie hebrajskim. Na metody pisania wpłynęły również wzory greckie i indyjskie. Pismo to składa się aż z 202 znaków i ma obecnie charakter pisma sylabicznego. Nieścisłością byłoby więc mówienie o alfabecie etiopskim. Najstarsze znane zabytki tego pisma – inskrypcje na murach Aksum pochodzą z IV w. Jeśli więc nie brać pod uwagę cywilizacji starożytnego Egiptu, to fakt wykształcenia własnego pisma, jak i posiadania tak dawnych jego zabytków zdecydowanie wyróżnia Etiopię spośród wszystkich innych kultur kontynentu afrykańskiego. Dodać trzeba, że dzieje Etiopii według wspomnianej już przeze mnie wyżej tradycji liczą sobie już około trzydziestu wieków. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę tylko źródła pisane tj. inskrypcje i dokumenty, to i tak dokumentują one istnienie Etiopii od co najmniej tysiąca siedmiuset lat. Domniemywa się, że początek cywilizacji etiopskiej dała kultura arabska przeszczepiona na grunt chrześcijański przez napływające z półwyspu plemiona. W północnej części obecnego kraju powstało niewielkie państwo Aksum. Jego to władca, wspomniany już negus Ezana, sprowadził w IV w. chrześcijaństwo do Etiopii. Państwo to rozszerzało swoje granice stopniowo podbijając ludy ościenne, o czym świadczą wspomniane już wyżej inskrypcje z Aksum. Aksum było związane handlowo i politycznie z państewkami arabskimi. Na niektóre z nich wywierało niemały wpływ. Aksum należało do sojuszników Bizancjum przeciw Persji. Ekspansja islamu we wczesnym średniowieczu odizolowała Etiopię od reszty świata chrześcijańskiego. Straciwszy wpływy na Półwyspie arabskim Aksum rozpoczęło ekspansję na południe rozszerzając chrześcijaństwo i kulturę semicką. Okres VII-XIII w. jest stosunkowo słabo poznany. Od XIII w. panujący zaczęli eksponować swoje pochodzenie od Salomona. W późnym średniowieczu Etiopia prowadziła zwycięskie wojny z muzułmańskimi sąsiadami. W czasach nowożytnych Etiopia dostała się czasowo w orbitę wpływów portugalskich, nie utraciła jednak odrębnego bytu państwowego. Wpływy te ustały w XVII w. wraz z wygnaniem Portugalczyków z kraju. W XIX i XX stuleciu Etiopia miała liczne zatargi z Włochami, które dążyły do podporządkowania sobie tego kraju. Za czasów Mussoliniego Etiopia została przez Włochów zajęta, król włoski ogłosił się jej cesarzem, a negus negesti Hajle Selasje musiał uchodzić z kraju. Powrócił doń w 1941, a w roku 1974 został obalony i uwięziony przez komunizujących rebeliantów, a w rok później prawdopodobnie zamordowany. Władca ten znany również jako Ras Tafari Makonnen jest otaczany boską czcią przez wielu rodaków, a także przez rastafarian całego świata.

 

 

Zgodnie ze starożytną tradycją pierwszym wielkim misjonarzem Etiopii był Św. Frumencjusz, który został wyświęcony na biskupa, przez Św. Atanazego, patriarchę aleksandryjskiego. Św. Atanazy był obrońcą ortodoksji chrześcijańskiej w czasie kontrowersji ariańskiej za cesarza Konstancjusza II. Etiopia przyjęła więc chrześcijaństwo w podobnym czasie co Rzym, a nieco później niż Armenia. Frumencjusz i inni koptyjscy misjonarze doprowadzili do nawrócenia wielu Etiopów z negusem na czele. „Przez potęgę Pana niebios, który okazał mi łaskę, Pana , co rządzi na wieki i żaden wróg go nie zwycięża! Aby nie powstał przeciw mnie żaden nieprzyjaciel żaden aby mnie nie ścigał – niech tak się stanie przez potęgę Pana wszechświata” – wyrył w inwokacji do inskrypcji opisującej wyprawę przeciw Nubii Ezana po przyjęciu chrześcijaństwa. Nawrócenie negusa zaważyło poważnie na dziejach i kulturze Etiopii. Stało się jednym z czynników wyodrębniających ją spośród innych kultur Afryki. Chrześcijaństwo stało się wkrótce religią państwową, choć pogaństwo utrzymywało się jeszcze przez dłuższy czas. Niektórzy szukają przyczyn przyjęcia chrześcijaństwa w ekonomicznych i politycznych interesach władców Aksum. Nie wyklucza to, oczywiście możliwości , że interesy owe zbiegły się z postępującą inflacją nowej religii w niższych warstwach społeczeństwa, podobnie jak w krajach ościennych. Pierwszym patriarchą Etiopii został Św. Frumencjusz zwany przez Etiopów Abba Selama – Ojciec Pokoju. Z okresu IV – VI w. datują się kościoły w najważniejszych miastach między Aksum a Morzem Czerwonym.

 

Ważnym momentem dla rozwoju kościoła etiopskiego była kontrowersja monofizycka. Kościół etiopski przejął doktrynę semimonofizycką podobnie jak wcześniej chrześcijaństwo z Aleksandrii, czyli od kościoła koptyjskiego. Szczególną rolę odegrał tu napływ mnichów syryjskich i egipskich, z których największe znaczenie przypisuje się „dziewięciu świętym”, którzy przybyli do Etiopii około roku 480. Założyli oni pierwsze klasztory i odgrywali dużą rolę w krzewieniu chrześcijaństwa i literatury chrześcijańskiej. Z relacji Kosmy Indikopleutesa wynika, że na początku VI w. całe królestwo Aksum było schrystianizowane, a negus Gebre Meskel (530-544) polecił diakonowi Jaredowi (hymnografowi etiopskiemu) wprowadzić śpiewy liturgiczne w trzech językach – geez, argobba oraz harari. Z tego okresu wywodzi się godność hierarchiczna nybure yd, określająca zarządcę kościoła w państwie Aksum, a po jego upadku katedry Tsyjon w Aksum. Koronował on później cesarzy Etiopii i był ich doradcą. Z IX wieku pochodzi natomiast godność abuny, czyli metropolity, a od uzyskania autokefalii w 1959 patriarchy etiopskiego. W późnym średniowieczu do grona najwyższych dostojników kościoła dołączyli dwaj hierarchowie mnisi mianowani przez negusów. Yczegie, opat Debre Libanos był głową mnichów etiopskich. Akabie seat był opatem Haik i wpływową osobą w Kościele Etiopskim z prawem rozstrzygania sporów religijnych. On też pilnował harmonogramu na dworze cesarskim. Apogeum rozwoju Kościoła nastąpiło w wieku XIV. W wieku XVII Kościół wszedł przejściowo w unię z Rzymem. Unia ta była krótkotrwała spowodowała jednak rozłam w kościele, trwający do wieku XIX. Od tego czasu podejmowano próby uniezależnienia się od Aleksandrii. Od kilku bowiem wieków godność abuny piastowali koptowie wyświęcani przez papieża Egiptu i Afryki. Od lat trzydziestych XX wieku godności biskupów diecezjalnych obejmowali Etipowie. W 1937 synod kościoła wybrał abuną etiopa Abrahama, wyboru tego jednak nie uznała Aleksandria. Papież Afryki przyznał Etiopii autokefalię w 1959 roku pod pewnymi wszakże warunkami. Papież zachował honorowy prymat nad abuną. Abunę wybiera synod etiopski, ale intronizuje papież. Biskupi etiopscy są zobowiązani do udziału w wyborze papieża i synodzie koptyjskim. Do arbitrażu papieskiego odwoływano się między innymi przy oddzielaniu kościoła erytrejskiego od etiopskiego. Trzeba też wspomnieć, że niezależnie od Kościoła Etiopskiego istnieje w tym kraju od XVII wieku kościół katolicki obrządku etiopskiego podporządkowany Rzymowi.

Obrzędy liturgiczne Kościoła Etiopskiego zostały ukształtowane w wyniku akomodacji liturgii aleksandryjskiej, a w mniejszym stopniu syryjskiej, bizantyńskiej i jerozolimskiej. Silne są też wpływy judaizmu i rodzimej kultury afrykańskiej. Liturgia ma charakter wybitnie maryjny. Elementy judaistyczne uwidaczniają się zwłaszcza w budownictwie sakralnym, oraz w praktykach religijnych i dyscyplinie kościelnej (święcenie szabatu obok niedzieli, ablucje, zakaz spożywania pokarmów nieczystych). Ryt eucharystii w zasadzie pokrywa się z koptyjskim i obejmuje:

1.Uroczyste przygotowanie i wniesienie darów ofiarnych (chleb przaśny oraz sok z wysuszonych i zamoczonych winogron

2.Ich ofiarowanie

3.Mszę katechumenów obejmującą: ektenie, absolucję, okadzenie, cztery czytania oraz Trishagion trynitarny.

4.Anaforę ( spośród co najmniej czternastu anafor najczęściej używana jest tak zwana Liturgia Dwunastu Apostołów, będąca rozszerzonym przekładem Tradycji Apostolskiej Hipolita Rzymskiego z III w. n. e. ). Anafory etiopskie charakteryzują się wysokimi walorami poetyckimi i podobne są do hymnów. Cechuje je ponadto rozbieżność w strukturze wyrażająca się tym, że niektóre z nich jak maryjna i św. Grzegorza nie mają epiklezy, czy jak św. Jakuba z Sarug słów ustanowienia. Inne zaś zawierają dwie epiklezy, lub tak zwaną epiklezę Logosa.

5. Komunię pod dwiema postaciami. Pierwszej komunii udziela się łącznie ze chrztem, pod postacią wina, przy czym dorosłym neofitom zgodnie ze starożytną, nie wyjaśnioną tradycją, podaje się nadto mieszaninę mleka i miodu. Eucharystię przechowuje się, a także roznosi chorym.

6.Obrzęd rozesłania wiernych i zakończenia liturgii w formie dialogowanej modlitwy dziękczynnej.

 

 

W sposobie sprawowania sakramentów ujawnia się najbardziej oryginalność rytu etiopskiego:

Chrztu udziela się chłopcom w czterdziestym, a dziewczętom w osiemdziesiątym dniu po urodzeniu przez potrójne zanurzenie w wodzie i odnawia się go co roku w święto Objawienia Pańskiego przez zanurzenie w rzece(wierni na czele z duchownymi). Zachowano też obrzezanie w ósmym dniu życia.

Bierzmowania, które pierwotnie przyjmowano razem ze chrztem zaniechano w XVII w. ze względu na brak oliwy stanowiącej materię tego sakramentu

Pokutę w formie spowiedzi prywatnej odprawia się w niebezpieczeństwie śmierci lub w przypadku bardzo ciężkich grzechów

Chorych namaszcza się rzadko, lecz bardzo uroczyście

Święceń kapłaństwa, obejmującego trzy stopnie hierarchiczne – diakonatu, prezbiteriatu i episkopatu, udziela biskup, a konsekracji biskupa dokonuje zwyczajowo abuna. Charakterystyczne jest też, że spośród wielkiej liczby duchownych (około 1 ogółu ochrzczonych mężczyzn) tylko niewielu sprawuje funkcje liturgiczne.

Małżeństwa udziela się podczas mszy, a jego ryt obejmuje poświęcenie szat i darów narzeczonej, umowę małżeńską, nałożenie obrączek, namaszczenie i nałożenie szat. , włożenie koron oraz udzielenie komunii pod osłoną czerwonego parasola.

Liturgia godzin kanonicznych inspirowana przez zwyczaje klasztorów egipskich obejmuje siedem godzin na które składają się psalmy, hymny oraz modlitwy (tropariony pochodzenia bizantyńskiego). Sprawuje się ją w formie śpiewanej nie tylko w klasztorach, ale również w kościołach parafialnych z udziałem wiernych. W tym ostatnim przypadku przewodniczą jej niżsi duchowni zwani debterami. Rok liturgiczny zbliżony jest w strukturze do roku Koptów, charakteryzuje się przy tym dużą liczbą dni świątecznych ( około 220). Są to święta Pańskie (Wielkanoc trwa cały tydzień), maryjne, patriarchów i proroków, apostołów i uczniów Pańskich, świętych kościoła etiopskiego, archaniołów, a także 24 starców z Apokalipsy. Szczególnym kultem cieszą się: Św. Michał archanioł, Św. Frumencjusz i Św. Tekle Hajmanot. Określone dni miesiąca są stałymi obchodami. Siódmy dzień każdego miesiąca jest poświęcony Trójcy Świętej, dwunasty Michałowi archaniołowi, dwudziesty pierwszy Matce Bożej , dwudziesty dziewiąty Narodzeniu Chrystusa. O popularności kultu Matki Bożej świadczą poświęcone jej: Anafora, hymny (zebrane w „Weddase Mariam”), modlitwy (czytane zwłaszcza podczas świątecznych liturgii oraz liczne święta (33), a także zwyczaj częstego nadawania imienia Maria, obrazy w domach i przypisywany jej tytuł Królowej Etiopii. Językiem liturgicznym jest geez – starożytny język semicki używany w dawnym Aksum. Geez wyszedł z użycia w mowie w X, a w piśmie w XIX wieku. W liturgii wielkich świąt zachowały się nieliczne formuły greckie. Od XX wieku zaczęto wprowadzać czytania we współczesnym języku amharskim. Świątynia niekiedy ma kształt bazyliki na planie prostokąta lub krzyża. Typową jednak jej formą jest okrągła lub ośmiokątna budowla, której wnętrze, przyozdobione przedstawieniami Chrystusa i świętych, oraz scen biblijnych (freski lub malowidła na płótnie często naklejane na ścianę) dzieli się na trzy części wyznaczane przez trzy koncentryczne kręgi. Część centralna stanowi zarezerwowane dla kapłanów sanktuarium. W niej znajduje się ołtarz. Część pośrednia służy kantorom i przystępującym w danym dniu do komunii. Część zewnętrzna zaś reszcie uczestników liturgii. Szaty liturgiczne są bardzo bogato haftowane, a sprzęt i naczynia przyozdabiane klejnotami. Z ksiąg kościelnych za najbardziej popularny uchodzi etiopski synaksarion, będący XIV-wiecznym przekładem koptyjskiego, wzbogaconym o lokalne tradycje. Zawiera on życiorysy świętych przeplatane legendami, obfitującym i w cudowności. Stanowi on źródło czytań liturgicznych i uważany jest za podstawowe dzieło literatury etiopskiej. Śpiew i muzyka w obrządku etiopskim odbiegają od śpiewu i muzyki innych kościo0łow chrześcijańskich. Ryt ten cechuje bogactwo hymnów pochodzenia rodzinnego i muzyka instrumentalna służąca podtrzymaniu rytmu śpiewów liturgicznych. Obrzędowość ludowa, związana głownie z procesjami i widowiskami urządzanymi z okazji wielkich uroczystości nawiązuje do zwyczajów semickich i wyraża się w tańcach debterów, rytmicznym klaskaniu i poruszaniu się zgromadzonych oraz uderzaniu w wielkie bębny.

 

Zasady doktrynalne, duchowość i organizacje kościoła przejęli Etiopowie od Koptów. Jednak wiele elementów zostało rozwiniętych na gruncie etiopskim i wzbogaconych elementami judaistycznymi, oraz rodzimymi afrykańskimi, które nadają kościołowi etiopskiemu specyficzny charakter. Etiopski kanon Pisma Świętego, ukształtowany ostatecznie w XIV wieku obejmuje 81 ksiąg, ponieważ poza pismami proto- i deuterokanonicznymi uważa za natchnione Księgę Jubileuszów, Księgę Henocha, III i IV Księgę Ezdrasza, III Księgę Machabejską, Wniebowzięcie Izajasza, testament Panna naszego Jezusa Chrystusa, 4 księgi Sinodos, didaskalia apostolskie i Pseudoklementyny i darzy je taką samą czcią jak Biblię. Kościół etiopski, zgodnie z tradycja przedchalcedońską w trynitologii przyjmuje doktrynę o trzech osobach boskich, zaznaczając, że Duch Święty pochodzi od Ojca i bierze od Syna. Chrystologia formalnie skierowana ku monofizytyzmowi jest zgodna z poglądami Cyryla Aleksandryjskiego o dwóch naturach i jednej osobie w Chrystusie. W ślad za wspomnianym Cyrylem kościoły ormiański , syryjski, koptyjski i etiopski zawsze dopuszczały, ze Chrystus jest z dwóch natur ek duo fusewn, lecz, że z powodu doskonałej jedności tych dwóch natur, należy uznać tylko „jedną wcielona naturę Słowa Bożego”, mia fusiz tou Qeou Logou sesarkwmenh. To doskonałe zjednoczenie dwóch natur w jednej jedynej naturze dokonało się jednak „bez konfuzji, pomieszania, ani przemiany” boskości i człowieczeństwa ( wyznanie wiary mszy koptyjskiej). Zjednoczenie to nie dokonało się ze szkodą dla elementu ludzkiego: Chrystus jest w pełni człowiekiem cieszącym się rozumną duszą. Kościół etiopski przeciwstawia się uchwałom Soboru Chalcedońskiego z obawy przed nestorianizmem. Monofizytyzm realny potępiono n synodzie za panowania cesarza Beyde Mariama (1468-78). W tekstach liturgicznych przejawia się przekonanie o dwóch naturach w Jezusie Chrystusie. Próby zawarcia unii z kościołem zachodnim, a zwłaszcza dyskusje z jezuitami w latach dwudziestych siedemnastego stulecia na temat sposobu połączenia dwóch natur w Chrystusie wywołały długotrwały spór , który się toczył ze zmiennym szczęściem do końca XIX wieku. . Istniały dwa zasadnicze odłamy. Mnisi z Szeua, skupieni wokół klasztoru Debre Libanos tworzyli odłam teuahdo, głosząc, że Chrystus jest Synem Bożym dzięki złączeniu dwóch natur w unii hipostatycznej. Mnisi z prowincji Godżam skupieni wokół klasztoru Debre Uerk i prowincji Tigre tworzący odłam kybat podkreślali udział Ducha Świętego w dziele wcielenia Chrystusa, utrzymując, że po przebóstwieniu jego człowieczeństwa przez namaszczenie Ducha Świętego stał się Jezus-człowiek Synem Bożym.

 

Odnośnie kultu maryjnego istniały także różnice między tymi dwoma szkołami. Szkoła teuahdo nauczała, że Maryi przysługuje kult chwały i błogosławieństwa (Hiperdulia), a Chrystusowi kult adoracji (latria) Szkoła kybat broniła zaś pogańskich form ubóstwiania Maryi, której ich zdaniem należała się taka sama cześć jak Jezusowi Chrystusowi. Angelologia etiopska ma charakter judeochrześcijański. Zawiera zatem szczegółowe informacje o walce dobra ze złem, przypisywanie imion aniołom dobrym i złym itd. Religijność etiopska ma charakter wybitnie ludowy. Szczególnie rozpowszechnione są zewnętrzne formy kultu – procesje i pielgrzymki, miedzy innymi do sanktuariów Lalibeli, kult krzyża i obrazów. Duży wpływ wywierają liczne klasztory, a monastyczne praktyki postne przeniknęły do powszechnej praktyki, stąd wiernych zobowiązuje się do zachowania postu przez 250 dni w roku. Wśród wiernych popularne są praktyki magiczne, miedzy innymi specjalne zaklęcia przeciw demonom i chorobom.

Festiwal Pierogów

 

Minęlismy już półmetek mojego cyklu tekstów o festiwalach i powoli zbliżamy się do końca. Tym razem powtórnie zapraszam do Krakowa, gdzie odbędzie się arcyciekawa, interdyscyplinarna impreza – Festiwal Pierogów. Zawsze byłem orędownikiem łączenia promocji muzyki i kuchni, toteż nie mogę tej imprezy pominąć.

 

Podaję informacje za stroną festiwalu, na której można ich znaleźć więcej (informacji, nie pierogów, te dopiero na festiwalu):

Krakowskie Biuro Festiwalowe wraz z Zakonem Dominikanów zaprasza do udziału w V Festiwalu Pierogów, który odbędzie się w dniach 11–15 sierpnia 2007 roku na placu Szczepańskim w Krakowie.
   
Tegoroczna edycja imprezy połączona będzie z obchodami 750. rocznicy śmierci św. Jacka – patrona Zakonu Dominikanów.

Ideą festiwalu jest nawiązanie do jednej z najstarszych polskich tradycji kulinarnych. Impreza ma na celu promocję walorów kuchni staropolskiej wśród przybywających do Krakowa turystów rodzimych i zagranicznych. Towarzyszą jej degustacje, kiermasze, występy artystyczne i konkursy. O oprawę kulinarną festiwalu zadbają restauratorzy, którzy będą rywalizować o przechodnie statuetki Kazimierza Wielkiego (głosowanie publiczności – 11 sierpnia) i św. Jacka z Pierogami (głosowanie jury – 12 sierpnia).

W programie znajdą się koncerty kapeli góralskiej Baciarka (11 i 15 sierpnia), Siostry Anny Bałchan z zespołem (12 sierpnia), kwartetu OKKO (12 i 14 sierpnia), zespołu Remont Duszy (12 sierpnia), zespołu pieśni i tańca Raciborsko (13 sierpnia), Jacka Kowalskiego i Klubu św. Ludwika (O św. Jacku z pierogami, 13 sierpnia) oraz zespołu Perfugium (14 sierpnia). Schola Teatru Węgajty wystawi dramat średniowieczny pt. Cuda św. Mikołaja (w klasztorze oo. Dominikanów, 15 sierpnia). Dodatkową atrakcją będzie zwiedzanie krakowskiego klasztoru oo. Dominikanów z przewodnikiem.

Legenda głosi, iż pewnego dnia biedacy poprosili o pierogi przechadzającego się ulicami Krakowa Świętego Jacka. Wiele słyszeli o tej – wtedy bardzo „elitarnej” – potrawie i chcieli jej skosztować. Święty Jacek spełnił ich prośbę.

Tę i wiele innych legend z życia Świętego będzie można usłyszeć na tegorocznym Festiwalu Pierogów w Krakowie. Zapraszamy.

Program:

sobota, 11 sierpnia 2007
 
12.00 – oficjalne otwarcie V Festiwalu Pierogów w Krakowie
12.30-16.00 – konkurs na najsmaczniejsze pierogi (wybór publiczności)
12.30-18.00 – występy kapeli Baciarka, konkursy i zabawy
13.30 – zwiedzanie klasztoru oo. Dominikanów
17.00 – ogłoszenie wyników konkursu publiczności na najsmaczniejsze pierogi
 
niedziela, 12 sierpnia 2007
 
12.00 – uroczysta msza święta w kościele oo. Dominikanów
12.30 – występ siostry Anny Bałchan z zespołem
13.00-14.15 – konkurs na najsmaczniejsze pierogi (wybór jury)
13.00, 16.00 – konkursy i zabawy
14.15, 15.20 – występy zespołu Remont Duszy
15.00 – ogłoszenie wyników konkursu jury na najsmaczniejsze pierogi
16.30 – opowieści dominikańskie
17.10 – występ kwartetu OKKO
 
poniedziałek, 13 sierpnia 2007
 
12.00-18.00 – konkursy i zabawy
13.30, 15.00 – zwiedzanie klasztoru oo. Dominikanów
13.15, 15.45, 17.15 – występy zespołu pieśni i tańca Raciborsko
14.00, 16.30 – pokazy lepienia pierogów
18.25 – nieszpory gregoriańskie (kościół oo. Dominikanów)
20.30 – występ Jacka Kowalskiego i Klubu Św. Ludwika
 
wtorek, 14 sierpnia 2007
 
12.00-18.00 – występy artystyczne, pogadanki dominikańskie, konkursy
13.30, 15.00 – zwiedzanie klasztoru oo. Dominikanów
15.30 – występ kwartetu OKKO
17.00 – występ zespołu Perfugium
18.25 – nieszpory gregoriańskie (kościół oo. Dominikanów)
 
środa, 15 sierpnia 2007
 
10.00 – uroczysta msza święta w Bazylice Mariackiej, po mszy poświęcenie ziół
12.00-18.00 – występy kapeli Baciarka, konkursy i zabawy
13.30, 15.00 – zwiedzanie klasztoru oo. Dominikanów
18.00 – oficjalne zamknięcie V Festiwalu Pierogów w Krakowie
18.25 – nieszpory gregoriańskie (kościół oo. Dominikanów)
20.15 – występ Scholi Teatru Węgajty (klasztor oo. Dominikanów)

 

Ciekawą dyskusję na temat Festiwalu Pierogów mozna śledzić tutaj.

Zioła Matki Boskiej

  Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny (15 sierpnia) jest największym i prawdopodobnie również najstarszym świętem maryjnym chrześcijaństwa. O zabraniu Matki Bożej z ciałem i duszą do nieba milczy Nowy Testament, wypowiadają się na ten temat jedynie apokryfy datowane na IV wiek po Chrystusie i ustna tradycja. Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny pojawiła się w IV lub V stuleciu, a upowszechniła w VII. Jest powszechna od tego czasu – tak we wschodnim, jak i zachodnim Kościele. W prawosławiu Wniebowzięcie nazywane jest Zaśnięciem (Uspienje, Koimesis). Uważa się, że wniebowzięcia dostąpiła Maryja pierwej umarłszy (zasnąwszy). Na Zachodzie utrzymuje się, iż nastąpiło to za jej życia. W obydwu tradycjach Wniebowzięcie jest obchodzone bardzo uroczyście, zarówno w religijności oficjalnej jak i ludowej. Przez wiele stuleci nie było ujmowane w ramy dogmatyczne.

 

Dopiero w XX wieku  Pius XII ogłosił dogmat o Wniebowzięciu NMP. Ten akt był ukoronowaniem rozwoju doktryny o Wniebowzięciu w teologii katolickiej. Stał się jednak przeszkodą w dialogu z prawosławiem. Droga do ogłoszenia dogmatu nie była prosta. Od średniowiecza Wniebowzięcie skupiało zainteresowanie teologów, choć nie tak wielkie jak Niepokalane Poczęcie (również późno ujęte w dogmat). Założenia teologii assumpcjonistycznej przyszły na Zachód ze Wschodu. Spośród słynnych teologów łacińskich podejmowali problem między innymi Grzegorz z Tours, Piotr Jan Olivi, Jan Gerson czy Bernardyn ze Sieny. Oprócz teologów Wniebowzięcie fascynowało także artystów. W sztuce romańskiej i gotyckiej dominowała bizantyjska formuła Zaśnięcia. Możemy ją zobaczyć między innymi na skrzydle ołtarza bazyliki NMP w Gdańsku. Na ziemiach polskich tę formułę popularyzowała przede wszystkim sztuka rusko – bizantyjska, ciesząca się sporym uznaniem i protekcją pierwszych Jagiellonów. Do przykładów tej szkoły należą polichromie w Lublinie i w Krakowie. W XV w. z Zaśnięciem coraz częściej łączy się koronacja, jak na przykład w słynnym ołtarzu Wita Stwosza w kościele mariackim w Krakowie. W okresie renesansu koronacji dokonuje cała Trójca, a w baroku motyw Wniebowzięcia wzorowany jest na Wniebowstąpieniu Chrystusa.

 Przedstawienia plastyczne są pomostem między dyskursem teologicznym a religijnością ludową. Do niej należą pieśni religijne o tematyce assumpcjonistycznej. Notuje się je w Polsce już w XV stuleciu: Jusz syą angely vyeszyelą, bo Maria w nyebo gydzye […]. Day bychom czyebye wydzyely a w nyebeszyech przebywali. Inny przykład z tego samego okresu: O Maria, rzecnycko lucka, S dussąs, s cyalem w nyebo wzyęta, Od Synas wyelce uccona Y na prawycy posadzona. Wniebowzięcie szybko uzyskało wysoką rangę w kalendarzu ludowym, także dzięki powiązaniu z dożynkami. Takie powiązanie pojawia się w świecie chrześcijańskim bardzo wcześnie: najpierw w Syrii, Arabii i Armenii, a od IX w. na Zachodzie. W Polsce dowodem tego związku jest przysłowie: A na Wniebowzięcie pokończone żęcie. Ta stara forma przysłowia później ulegała modyfikacji wraz z popularyzacją zbóż jarych i wydłużaniem żniw: Na Marii Wniebowzięcie najprzedniejsze żęcie. Do Marii Wniebowzięcia miej w stodole połowę mienia. Te dwie formy pochodzą z cieszyńskiego, z XIX w. Tak więc z czasem i dożynki oddalały się od Wniebowzięcia, powoli przesuwając się ku terminom wrześniowym. Pozostałością po sierpniowych dożynkach jest święcenie w tym dniu gdzieniegdzie małych wianków z czterech zbóż, które to wianki nawiązują do znacznie bogatszych wieńców dożynkowych. W religijności ludowej – zarówno katolickiej jak i prawosławnej – uroczystość Wniebowzięcia to jednak przede wszystkim świecenie ziół – także warzyw, owoców i kłosów zboża. Zwyczaj ten znany był już w niektórych krajach  Europy w IX w., jeśli chodzi o zboża, a od XIII w. w odniesieniu do ziół.

 

W Polsce, właśnie z racji święcenia ziół, uroczystość Wniebowzięcia znana jest powszechnie jako dzień Matki Boskiej Zielnej. Święcenie ziół 15 sierpnia, w uroczystość Wniebowzięcia, ma potrójne objaśnienie: teologiczne, legendarne i praktyczne. Teologicznie, zioła są powiązane z Matką Bożą poprzez walor zieloności (łac. viriditas), który przez teologów średniowiecznych był wiązany z dziewictwem. Pełna zieloności w swym dziewictwie Matka Boża stawała się naturalna opiekunką również pełnych zieloności ziół. A przecież Matka Boża jest również Uzdrowieniem Chorych (Salus Infirmorum). Wielka uroczystość Uzdrowicielki jest więc najlepszym dniem dla święcenia uzdrawiających ziół. Takie praktyczne aspekty mariologii najłatwiej przenikały do religijności ludowej. Ale prosty lud, dla wytłumaczenia sobie przyczyn święcenia ziół w tym dniu, raczej nie przeprowadzał takich wywodów jak powyższy. Znacznie częściej sięgał do legendy, zgodnie z którą po otwarciu grobu Maryi, znaleziono w nim zamiast jej ciała świeże zioła i kwiaty, co miało zapoczątkować zwyczaj ich święcenia. Trzecie objaśnienie jest praktyczne, utylitarne. Połowa sierpnia jest takim okresem, kiedy dla większości ziół kończy się okres zbioru. Ma to, jak wiemy, uzasadnienie naukowe, gdyż w roślinach zielnych największe stężenie substancji leczniczych występuje zazwyczaj podczas kwitnienia. Większość zaś ziół w sierpniu bądź kwitnienie kończy, bądź już jest przekwitnięta.

Wszystkie przytoczone objaśnienia nie wykluczają się, raczej się uzupełniają. Święcenie ziół i innych płodów ziemi 15 sierpnia jest zwyczajem rozpowszechnionym w całym chrześcijańskim świecie. W naszym kraju jest jednym z najwyrazistszych punktów ludowego kalendarza obrzędowego. W niektórych regionach obchody święta zaczynają się już 14 sierpnia wieczorem. Organizuje się wtedy nabożeństwo o charakterze procesyjnym, zwane „pogrzebem Matki Boskiej”.

 

Święcenie ziół – zarówno u katolików jak i u prawosławnych – odbywa się zasadniczo podczas Mszy św., w sam dzień uroczystości 15 sierpnia. Zwyczaj ten, na przykładzie ziemi krakowskiej, tak opisuje Oskar Kolberg: W święto Wniebowzięcia NP, czyli Matki Boskiej Zielnej, każda gospodyni znosi do kościoła snopki ziół ogrodowych i polnych podówczas kwitnących: maku, piwonii, szałwii, macierzanki, wrotyczu, kopru, kminku, prosa tureckiego, końskiego szczawiu, ziela świętojańskiego, marony, lulku, bożego drzewka, rozmarynu, mięty, melissy, kwiatów większych np. georginii, dzwonków itd., używanych dla bydła, ze szczerą wiarą, że poświęcenie przez kapłana powiększa ich moc uzdrawiającą i zachowawczą. Gdy natłok gospodyń z temi snopeczkami jest wielkim, kapłan wychodzi przed nabożeństwem na cmentarz kościelny, gdzie kobiety klęczą uszykowane, trzymając każda swój snopeczek, a odmówiwszy modlitwę i pokropiwszy zioła święconą wodą, wraca do kościoła. Zioła te przechowują się w chacie na siostrzanie, na oknie, za obrazami itd. Garść z nich wrzuca się następnie, w miarę potrzeby, do gotującej się w garnku wody, którą po przestygnięciu lub doprawieniu zimną wodą, wraz z dorzuceniem otręb pszennych lub ospy jęczmiennej, daje się bydłu pić przez kilka dni, mianowicie krowom po ich ocieleniu. Tak więc, wedle świadectwa Kolberga, w XIX-wiecznej Małopolsce zioła te miały „weterynaryjne” zastosowanie. Nie zawsze jednak i nie wszędzie tak było. Na Górnym Śląsku, jak to wynika między innymi z badań Jerzego Pośpiecha, święcono zioła zarówno dla zwierząt jak i dla ludzi:

Do najczęściej spotykanych przy święceniu gatunków należały: piołun (na niedomagania żołądka), krwawnik (przy blednicy), krwawnica leśna (dla krów przeciwko stwardnieniu wymion), wrotycz (przeciw „robakom i glistom”), dziurawiec (na „oczyszczenie krwi”, owrzodzenia i rany), starzec leśny (na bóle żołądkowe), rumianek (na ból zębów), bratki polne (na bóle brzucha u dzieci) i miętę (na żołądek i ból zębów).

 

Do bukietu ziół dodawano również inne rośliny, takie jak zboża, marchew czy jabłka, co można uznać za reminiscencję dawnego, dożynkowego charakteru uroczystości. Inną pozostałością zwyczajów dożynkowych w obchodach Wniebowzięcia jest święcenie wianków. Górale beskidzcy wiją je z poleju, czyścicy, macierzanki, mięty, jałowca, borówki, poziomki, jeżyny i polnych kwiatów. Poświęcone zioła to nie tylko lekarstwo. Służyć one miały również jako ochrona przeciwko gradowi i piorunom. W czasie burzy kładziono je na oknie obok zapalonej gromnicy.

 

Wniebowzięcie NMP to nie tylko święcenie ziół. Jest to również, od XIV w., tytuł kościołów maryjnych w Polsce. W związku z tym w samą uroczystość, lub w następującą po niej niedzielę, w licznych świątyniach odbywają się odpusty, często połączone z jarmarkami. W dawniejszych czasach na takich jarmarkach pojawiali się różni zielarze i medycy. Pisze Zbigniew Kuchowicz: Tegoż roku [1707] na jarmark żywiecki, na niedzielę pierwszą po Wniebowzięciu Panny Maryiej, doktor z Śląska do Żywca przyjechał, przyniósłszy na wielbłądzie lekarstwa swoje i obrazy uleczonych ludzi. Na rynku jawnie swoje umiejętności głosił i lekarstwa przez tłomacza prezentował, przy tym zęby bez boleści wielom wyrywał...

Dzień 15 sierpnia i dni sąsiednie są okresem szczególnie nasilonego ruchu pielgrzymkowego. W tym dniu obchodzone są uroczyste odpusty w wielu znanych sanktuariach, takich jak częstochowska Jasna Góra, Góra Św. Anny czy Kalwaria Zebrzydowska. Pielgrzymki kończące się w ten dzień, lub w dni sąsiednie, należą do najbardziej rozpowszechnionych przejawów religijności ludowej w naszym kraju. Oskar Kolberg pisze o pielgrzymkach do Kalwarii Zebrzydowskiej: Raz do roku, to jest na dzień 15 sierpnia, pobożne tłumy ludu z Galicji, Węgier, Czech, Morawii i Szląska, mianowicie zaś mieszkańcy Karpat, zgromadzają się pod świętymi chorągwiami, łączą się w kompanie i odwiedzają górę Kalwarię (pod Lanckoroną) wsławioną cudami Matki Boskiej. Święcenie ziół jest obrzędem, który obecnie należy do powszechnie i spontanicznie praktykowanych przez lud Boży. W poprzednich stuleciach był on silnie propagowany przez Kościół, aby wyprzeć z ludowej religijności wszelkie praktyki magicznego stosowania Eucharystii czy relikwii. Kościół był świadom, iż nie jest możliwa całkowita likwidacja praktyk na pograniczu religii i magii, skupił się więc na trosce o to, by stały one możliwie daleko od największych świętości chrześcijaństwa. Naturalne było okadzanie krów święconymi ziołami, ale nie bluźniercze podawanie im Chleba Eucharystycznego. Obecny kształt uroczystości Matki Boskiej Zielnej jest być może swoistym kompromisem między wpływami ludowymi, o proweniencji jeszcze pogańskiej, dążącymi do zapewnienia sobie potężnych środków magicznych, a staraniami władzy kościelnej, by formy kultu nie kłóciły się z istotą wiary.

„Problemy” ze starą Mszą

 

 

Czytając prasowe komentarze po ogłoszeniu przez Ojca Świętego uwolnienia Mszy Trydenckiej można odnieść wrażenie, ze większość wypowiadających sie w tych tekstach księży może i odprawiałaby taka mszę, ale na przeszkodzie stoją im rozmaite trudności: brak mszału, starego ołtarza, szat liturgicznych oraz słaba znajomość łaciny. Jeśli tylko te rzeczy oddzielają licznych kapłanów od celebracji nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego, to spieszę poinformować, że są to trudności łatwe do pokonania. Poniżej przedstawię możliwe sposoby radzenia sobie z nimi

 

Mszał

 

To chyba największa trudność. Aby odprawiać Mszę Trydencką zgodnie z obowiązującym prawem kościelnym trzeba dysponować Mszałem Rzymskim zgodnym z edycją typiczną z 1962 roku. Nie jest to jednak aż takie trudne, jakby sie na pozór wydawało. Po pierwsze, wbrew powszechnym opiniom, mszał 1962 był wielokrotnie wznawiany przez środowiska tradycjonalistyczne na zachodzie. Można więc w internecie nabyć nowy, śliczny egzemplarz. Niestety jest to spory wydatek. Mszały ołtarzowe kosztują w przeliczeniu na naszą walutę około 1000 złotych ( z dostawą licząc).

Mszał 2

Znacznie tańsze są małe mszaliki przeznaczone zasadniczo dla wiernych.

mszalik

Jeśli dla kogoś jest to zbyt duży wydatek, można pomyśleć o mszale używanym. Można taki kupić na przykład na aukcjach internetowych. Jeśli nie uda się znaleźć akurat wydania z 1962 można posłużyć sie wcześniejszym i samodzielnie nanieść poprawki. Taką praktykę stosowano w Kościele przez stulecia. Gdy zdobędzie się mszał, wszystko inne powinno juz pójść łatwo.

 

Łacina

 

Aby odprawiać Stara Mszę nie trzeba biegle znać łaciny w mowie i piśmie. Absolutnym minimum jest umiejętność płynnego, poprawnego czytania w tym języku, a tę każdy ksiądz z łatwością opanuje, a prawie każdy już ją posiada. Oczywiście, lepiej, aby kapłan zrozumiał to, co mówi, ale zrozumienie będzie się poprawiać z każdym odprawieniem. Przypominam też, że kazanie zawsze jest, a czytania mogą być w językach narodowych. Samego sposobu odprawiania można nauczyć się w kilka dni. Najlepiej skorzystać z pomocy księży bieglejszych w tej sztuce. Łatwo można się z nimi skontaktować za pośrednictwem internetu.

 

Ołtarz

 

Oczywista rzeczą jest, że dla starej Mszy budowane były wielkie ołtarze przy ścianach kościołów, nowe zaś w kształcie stołu, służą zasadniczo do Mszy Pawła VI. W większości starych kościołów nie ma problemu ze znalezieniem miejsca do celebracji formy nadzwyczajnej. Jeśli bowiem nawet ołtarz główny został przebudowany lub rozebrany, to zastały najczęściej nietknięte ołtarze boczne, przy których również można sprawować Najświętszą Ofiarę. Nieco gorsza sytuacja jest w świątyniach nowych. Jeśli jednak ołtarz główny w takowej ma kamienna mensę i wbudowane relikwie oraz jest tak ustawiony, ze można swobodnie stać przed nim, to nie ma przeszkód, aby przy takim właśnie ołtarzu sprawować Mszę Trydencką.

 

Należy jednak pamiętać o przykryciu go trzema obrusami, ustawieniu centralnie krucyfiksu, pasyjką w stronę celebransa, oraz sześciu świec w świecznikach.

 

 

Szaty liturgiczne

 

Tu problem jest chyba najmniejszy. Starych ornatów i manipularzy zostało jeszcze wiele po kościołach. Stare szaty można tez kupić na aukcjach internetowych i w firmach sprowadzających z zachodu odzież używaną. W sklepach internetowych i to nie tylko zagranicznych można kupić współcześnie wykonane szaty starego stylu. Można też od biedy sprawować starą Mszę w nowym ornacie, który jest w końcu formą tradycyjnego ornatu gotyckiego, trzeba jednak pamiętać o:

-użyciu biretu i manipularza

-założeniu stuły na krzyż

-obligatoryjnym, a nie fakultatywnym używaniu humerału.

Jak wiec widać odprawić Mszę Trydencką może praktycznie każdy ksiądz i w praktycznie każdej świątyni. Trudności techniczne są łatwe do pokonania. Jeśli tylko kapłan ma wole odprawiania starej Mszy to bez problemu może tego dokonać. Oczywiście, po 14 września, kiedy to wejdzie w życie motu proprio Summorum Pontificium.

Przekrój ignorancji

Po ogłoszeniu przez Ojca Świętego Benedykta XVI motu proprio uwalniającego Mszę Trydencką przez prasę przelała sie fala publikacji na ten temat. Nie ma chyba w naszym kraju dziennika, ani tygodnika, który by o tym nie pisał.


Większość tych tekstów zawierała mniejsze lub większe błędy, zwłaszcza w charakterystyce starej Mszy. Trzeba jednak polskim dziennikarzom przyznać, że dokument papieski interpretowali zazwyczaj poprawnie. Z jednym wszelako niechlubnym wyjątkiem. Zacny niegdyś tygodnik Przekrój opublikował tekst podpisany jedynie trzema literami LUC, który zawiera więcej błędów niż zdań. Często bowiem ma po dwa grube błędy w zdaniu. Takie curiosum zasługuje na przytoczenie w całości, żeby dziennikarze wiedzieli jak nie należy pisać. Oto on:


Benedykt XVI zezwolił na odprawianie mszy świętej według rytu trydenckiego. Ten gest pozwoli Kościołowi odzyskać 300 tysięcy wiernych.

Już za dwa miesiące katolicy mogą przeżyć szok podczas niedzielnej mszy świętej. Ksiądz może przez całą mszę stać odwrócony do nich plecami i odprawić całe nabożeństwo w niezrozumiałej łacinie. Może, ale nie musi i raczej nie odprawi mszy trydenckiej – przeciętny ksiądz za słabo zna łacinę, poza tym trudno wyobrazić sobie skuteczniejszy sposób na przepędzenie wiernych. Msza w rycie trydenckim została zakazana po reformach Soboru Watykańskiego II. Na jej odprawianie za zgodą biskupa zgodził się Jan Paweł II. Teraz Benedykt XVI, który jest krytycznie nastawiony do wszelkich nowinek w Kościele, zezwolił wszystkim księżom na odprawianie mszy trydenckiej.

Krytycy twierdzą, że to odwrót od nauczania posoborowego. Odejście od łaciny i celebry przodem do ołtarza miało zbliżyć wiernych do liturgii nie tylko przez używanie języków narodowych, ale także przez dialog między księdzem i wiernymi. Znawcy Kościoła uspokajają jednak, że decyzja papieża niewiele zmieni, a księża nie zaczną masowo odprawiać mszy po łacinie, również dlatego, że znają ją zbyt słabo. Cel tej decyzji jest kościelno-polityczny.

Przywrócenie rytu trydenckiego to gest w stronę Bractwa Świętego Piusa X, czyli lefebrystów, którzy wystąpili z Kościoła w proteście przeciw reformom Soboru Watykańskiego II. Przywrócenie rytu trydenckiego ma skłonić 300-tysięczne bractwo do powrotu na łono Kościoła powszechnego.


Wszystkich jego błędów wymieniać nie będę, ograniczę się do najpoważniejszych.


Ksiądz może przez całą mszę stać odwrócony do nich plecami i odprawić całe nabożeństwo w niezrozumiałej łacinie.

W rzeczywistości we Mszy Trydenckiej ksiądz wielokrotnie odwraca się w kierunku wiernych, a czytania i kazanie zazwyczaj są w językach narodowych. Do tego dochodzą wyjątki, takie jak odprawiana w Chorwacji i w mniejszym zakresie w Czechach Msza Głagolicka odprawiana w języku starocerkiewnosłowiańskim. Nie mówię już o tym, że w kulturze europejskiej tylko dla totalnego nieuka łacina jest całkowicie niezrozumiała.


Może, ale nie musi i raczej nie odprawi mszy trydenckiej – przeciętny ksiądz za słabo zna łacinę, poza tym trudno wyobrazić sobie skuteczniejszy sposób na przepędzenie wiernych.


Do odprawienia Mszy Trydenckiej nie trzeba biegle znać łaciny, wystarczy znać łacińska wymowę i płynnie czytać w tym języku, a przeciętny ksiądz może sie tego sposobu odprawiania nauczyć w kilka dni. Co do przepędzenia wiernych to sprawa jest bardziej skomplikowana. Po blisko czterech dekadach od reformy liturgicznej na pewno wiele osób jest przywiązanych do nowej formy rytu. Myślę że właśnie ze względu na takie osoby i ich duchowe dobro, Ojciec Święty nie zezwolił na odprawianie w starej formie rytu wszystkich Mszy niedzielnych w normalnej parafii i ograniczył liczbę tych celebracji w dni niedzielne i świąteczne do jednej. Nie mniejsza jest jednak grupa tych, dla których Msza Trydencka jest z różnych względów atrakcyjna i ci będą wybierać kościoły i parafie, w których będzie sprawowana. Chodzi tu nie tylko o tradycjonalistów, których jest na świecie kilka milionów, i dla których motywacja tego wyboru będzie ściśle religijna, ale także o wielokrotnie większą rzeszę estetów, którzy wybiorą Stara Mszę bo jest ona dużo piękniejsza, zwłaszcza jeśli towarzyszy jej chorał gregoriański. Największa zaś będzie grupa tych, którym sprawa rytu i łaciny jest kompletnie obojętna „byle tylko kazanie było po polsku”.



Msza w rycie trydenckim została zakazana po reformach Soboru Watykańskiego II.

Msza Trydencka nigdy nie została zakazana, co potwierdził Ojciec Święty w tekście Motu Proprio. Jej faktyczne odsunięcie nie było też skutkiem reform Soboru Watykańskiego II, który zalecał zachowanie starej liturgii z kosmetycznymi tylko zmianami (upowszechnienie czytań w językach narodowych i wprowadzenie Modlitwy Wiernych) i języka łacińskiego jako dominującego, ale suwerennej decyzji Papieża Pawła VI z 1969. On to wprowadził nową liturgię, stworzoną od podstaw przez zespół ekspertów pod kierunkiem abp. Hannibala Bugniniego. Wbrew powszechnemu mniemaniu reforma ta nie ma bezpośrednich związków z Soborem.


Przywrócenie rytu trydenckiego to gest w stronę Bractwa Świętego Piusa X, czyli lefebrystów, którzy wystąpili z Kościoła w proteście przeciw reformom Soboru Watykańskiego II. Przywrócenie rytu trydenckiego ma skłonić 300-tysięczne bractwo do powrotu na łono Kościoła powszechnego.


Wiele wskazuje na to, że Ojcu Świętemu przyświecały dużo szersze motywacje niż tylko gest w kierunku FSSPX. Chodzi przede wszystkim o ubogacenie wielkich rzesz wiernych skarbami starej liturgii. Bractwo oczywiście nie wystąpiło z Kościoła. Trwa jedynie w stanie pewnego nieposłuszeństwa wobec Papieża, ale ten stan nie wyczerpuje znamion schizmy. Nie jest też trzystutysięczne. Liczy około pięciuset kapłanów i to oni, wraz z mniej licznymi klerykami i braćmi zakonnymi są w sensie ścisłym jego członkami. Zaś liczba wiernych świeckich współpracujących z Bractwem waha sie między 500 tys. a milionem dusz.


Przekrój nie tylko za czasów krakowskich, ale nawet za rządów redaktora Najsztuba był tygodnikiem opinii skierowanym do lepiej wykształconego, a w związku z tym bardziej wymagającego czytelnika niż jego bezpośredni konkurenci. Niestety od kilku lat to sie zmienia. Pismo ewoluuje w stronę kolorowych tygodników typu Życie na gorąco, w których zdjęcia i sensacyjny temat są ważniejsze od dobrze napisanego tekstu. Takie bowiem produkcje dziennikarskie jak powyższa urągają wszelkim zasadom sztuki publicystycznej. Nie wymagam od dziennikarzy prasy niespecjalistycznej wiedzy liturgicznej. Jednak przeczytać ze zrozumieniem tekst dokumentu o którym pisze, każdy autor powinien. Jeśli dziennikarze Przekroju nie powrócą do rzetelnego i starannego pisania, to pismo to całkiem zejdzie na psy, albo, jak sami lubią to określać stanie się podupadłe.


 

Święta religijne w Unii Europejskiej

 

Niedawno ogłoszono wyniki sondażu, zgodnie z którym większość społeczeństwa uważa, ze Polski nie stać na kolejny dzień wolny od pracy. Sondaż ten wyraża powszechne wśród naszych rodaków mniemanie, jakobyśmy mieli takowych dni relatywnie dużo w porównaniu z innymi państwami. Przekonanie to jednak, przynajmniej w odniesieniu do członków Unii Europejskiej jest absolutnie błędne. Rzeczywistość jest dokładnie odwrotna. W całej Unii tylko Litwa ma mniej dnia wolnych od pracy nie będących niedzielami od Polski. Jest ich w tym kraju 10, podczas, gdy u nas jedenaście. Europejska średnia oscyluje około piętnastu. Rekordziści, jak Szwecja maja ich nawet osiemnaście. Tak wiec swobodnie możemy sobie pozwolić jeszcze na kilka świąt. Pytanie tylko, jakie powinny to być dni?

 

Przywołany na wstępie sondaż dotyczył propozycji prezydenta Kaczyńskiego aby dniem wolnym od pracy uczynić 31 sierpnia lub 12 września jako pamiątki dni, będących milowymi krokami w kierunku wyzwolenia spod sowieckiej okupacji – podpisania porozumień w 1980 i powstania rządu Tadeusza Mazowieckiego w 1989. Nie podważam słuszności uczczenia tego faktu, wręcz przeciwnie uważam to za bardzo potrzebne, zważywszy, ze na przykład Czesi czczą rocznicę aksamitnej rewolucji 17 listopada. Z tych dwóch dni lepszy mi sie wydaje 12 września, z kilku powodów. Po pierwsze powstanie pierwszego częściowo niekomunistycznego rządu zapoczątkowało rzeczywiste odzyskiwanie przez Polskę wolności. Porozumienia Sierpniowe były tylko pierwszą jaskółka nadziei. Ich konsekwencje były niebagatelne, ale wcale nie musiały być. Po 12 września 1989 zaś nie było juz powrotu do komunistycznego zniewolenia. Po drugie tak sie szczęśliwie składa, ze mamy w Polsce kilka świat o podwójnej, czy nawet potrójnej symbolice.

Trzeciego maja mamy zarówno rocznicę konstytucji, jak też uroczystość NMP Królowej Polski, 15 sierpnia, Dzień Wojska Polskiego i Wniebowzięcie NMP. Tak też byłoby 12 września. Oprócz wspomnianej pamiątki odzyskania byłaby to też rocznica Odsieczy Wiedeńskiej i Święto MB Piekarskiej.

sobieski 

Uczczenie ważnych wydarzeń w historii naszego kraju to jedno, ale warto też pamiętać o świętach religijnych. Tych również wcale nie mamy zbyt wiele. W większości krajów UE jest ich znacznie więcej. I tak, Objawienie Pańskie, 6 stycznia jest dniem wolnym od pracy w Austrii, Finlandii, Hiszpanii, Niemczech, Słowacji, Szwajcarii, Szwecji i Włoszech. Wielki Piątek spędzają poza pracą

Austriacy, Duńczycy, Finowie, Hiszpanie, Holendrzy, Irlandczycy, Niemcy, Portugalczycy, Słowacy, Szwajcarzy, Szwedzi i Brytyjczycy. Około tuzina krajów europejskich świętuje Wniebowstąpienie Pańskie, Wszystkich Świętych i drugi dzień Zielonych Świąt, a Czesi i Słowacy lipcowy (czyli według starego kalendarza katolickiego) dzień świętych Cyryla i Metodego. Szczególnie dużo katolickich świąt czczą Hiszpanie, mający wolne również w Wielki Czwartek, 15 sierpnia oraz 6 i 8 grudnia. Wbrew pozorom również Boże Ciało nie jest obchodzone w postaci dnia wolnego jedynie u nas, ale także w Irlandii, Niemczech i Portugalii. Jak więc widać mimo całego niewątpliwego zeświecczenia większości społeczeństw europejskich, pewne elementy kultury chrześcijańskiej, praktycznie w całej Europie (nawet w laickiej Francji, która również ma kilka dni wolnych w święta religijne) maja sie dobrze. Może i większości europejczyków Nie widzę więc żadnych przeciwskazań, aby u nas do dni wolnych dołączyć 6 stycznia i Wielki Piątek. Są to dni dla praktycznie wszystkich Chrześcijan tak ważne, że bardzo pożyteczne by było umożliwienie wierzącym ich religijnego przeżywania.

 


Świętowanie jest ważnym elementem życia chrześcijańskiego, a tym samym również chrześcijańskiej kultury. Świętowanie nie ma nic wspólnego z lenistwem, dlatego nie mamy się co wstydzić chęci świętowania. Świętowanie to oczywiście wiele więcej niż odpoczynek, ale nawet gdyby dla niektórych nowe święta stały sie tylko okazją do dodatkowego odpoczynku, to nie będzie w tym nic złego.

Festiwal Muzyki Elektronicznej AUDIORIVER

 

 

Po moich dotychczasowych tekstach z festiwalowego cyklu mógłby mi ktoś zarzucić, że faworyzuje tradycyjne formy muzyki (dawna, ludową, etc). No cóż, nie będę ukrywał, ze tradycja bardziej do mnie przemawia niż nowoczesność. Ale ta druga tez ma w omawianej i wychwalanej przeze mnie na tym blogu cywilizacji europejskiej swoje miejsce, tak więc dla równowagi dziś będę pisał o muzyce na wskroś nowoczesnej, mianowicie o elektronicznej.

W tym miejscu chciałbym sie podzielić radosna dla mnie refleksją, ze mój blog jest czytany i choć komentarzy na nim mało, to są i tacy jego czytelnicy, którzy piszą do mnie maile. Jednym z nich jest tajemniczy internauta o nicku nasum, zapewne pochodzący z Książęcego Miasta Stołecznego Płocka, który kilka tygodni temu przysłał mi info o festiwalach w tym grodzie. Ja oczywiście nadal będę uważał, że najciekawszą płocka imprezą muzyczna jest Festiwal Muzyki Jednogłosowej odbywający sie w miesiącach zimowo-wiosennych. Ale i w lecie jest tu czego posłuchać. Najbardziej oryginalna z letnich propozycji jest Festiwal Muzyki Elektronicznej AUDIORIVER, który na stronie urzędu miejskiego jest opisany nastepująco: Prezentacja najważniejszych gatunków muzyki elektronicznej (drum’n’bass, minimal,elektro,progressive) już po raz piąty w Płocku. Przez dwa dni koncerty i pokazy didżejskie; kino festiwalowe. Poniżej przedstawiam program festiwalu:

 


PIĄTEK 3 sierpnia


Main stage

Fabio & Grooverider (BBC Radio1, UK)

TC Evolution live (Dstyle, Valve, UK)

Future Prophecies hybrid live (Breakbeat Kaos, Berzerk rec., Norwegia) ft. mc Navigator (Rawhill cru, UK)

mc LowQui (Metalheadz, UK)

Igor

Boogie Mafia

Cls & Wax + K-Size

Sonic Saturation


Circus stage

Olivier Huntemann (Confused, Giant Wheel, Hamburg)

Pascal FEOS (Level Non Zero, http://www.cocoon.net )

Andre Galluzzi (www.taksiplanet.de, Berlin)

Tigerskin aka Dub Taylor live (Organic Domain, Resopal-Schallware)

Jamie Jones (Crosstown Rebels)

Diva SR

Cbass & Mikobene

Unikat

Fresh

Mike P & Hobby


Marlboro tent

Cuba

Levy

Matush

Fusion F



SOBOTA 4 sierpnia


Main stage

Hybrid live

Infusion live

Spooky (www.spooky.uk.com)

X-Press 2 (www.xpress2.com)

Kuba

The Sorcerers Soundsystem

Glasse vs Easy feat Grom

Leon

Quantum Mekk


Circus stage

Martinez (Out of Orbit)

Jake Fairley aka Fairmont live (Sender rec., Kompakt, Border Community, Morris/Audio, Hihgrade, Opossum, Berlin)

Robert Babicz aka Rob Acid live (K2, Treibstoff, Systematic)

Matthew Dear’s Big Hands (Ghostly, M_nus, USA)

Jacek Sienkiewicz (Recognition, Polska)

lineasdenazca live (Eintakt, Meksyk)

Hagal

Petter von Coil

Peres

Poziom X

SLG

Etiop


Marlboro tent

Bartek Winczewski

Lexus

Lipstick

Roger


Więcej informacji na stronie festiwalu.

Transformacje zakonów rycerskich cz. I

 

 Poniższy tekst jest poprawioną wersją artykułu pod tym samym tytułem, opublikowanego w numerze 2/2006 miesięcznika Opcja na Prawo.

Zakony rycerskie są niewątpliwie obecne w powszechnej świadomości, nie wszystkie jednak i nie w każdym aspekcie swoich działań. Obraz zakonów rycerskich jest przy tym mocno wypaczony, oparty głownie na przedstawieniach literackich. Gdy mówi się o rycerzach zakonnych, na myśl przychodzą nam przede wszystkim Krzyżacy, czyli członkowie Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie (Ordo Fratrum Hospitalis Sanctae Mariae Theutonicorum). Postrzegamy ich najczęściej negatywnie, patrząc na nich przez pryzmat ich długoletnich wojen z naszym krajem. Trudno, aby w takiej sytuacji wyklarował się obiektywny obraz Zakonu, zwłaszcza że ten negatywny stereotyp utrwalały liczne dzieła literackie, by wspomnieć tylko powieści Sienkiewicza i Kraszewskiego.

 

Z kolei drugi z najbardziej znanych zakonów rycerskich – Templariusze, a więc członkowie Zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona (Pauperes Commilitones Christi Templique Salomonis) znani są przede wszystkim ze swoich „tajemnic”, kontrowersji, procesu, bogactw i innych spraw tego typu, niż z podstawowej działalności militarnej. Ostatnio popularność przyniosła im książka Dana Browna Kod Leonarda da Vinci, która jednak również przedstawia ich w zupełnie fałszywym świetle.

 

Trzeci zakon, Joannici, inaczej Kawalerowie Maltańscy, czyli członkowie Suwerennego Rycerskiego Zakonu Szpitalników Świętego Jana Jerozolimskiego (Ordo Militiae Sancti Joannis Baptistae Hospitalis Hierosolimitani) jest już mniej znany, ale za to ze swojej podstawowej obecnie działalności, czyli służby medycznej oraz z licznych zabytków pozostawionych nie tylko na Rhodos czy Malcie, ale w wielu innych krajach, w tym i w Polsce.

 

Zakon; rycerskie, a oprócz tych trzech było ich jeszcze sporo (część istnieje do dzisiaj) miały bowiem dwie zasadnicze funkcje: walka z niewiernymi i opieka nad chrześcijanami, zwłaszcza pielgrzymami i chorymi. Te dwie funkcje były ze sobą ściśle powiązane, opieka bowiem miała dwa główne aspekty – opiekę zbrojną i opiekę medyczną, a ta pierwsza zazębiała się z walką z niewiernymi, bowiem to oni należeli do głównych zagrożeń dla pielgrzymów. Większość zakonów rycerskich miała więc swoje szpitale, zarówno w Ziemi Świętej, jak i w Europie.

 

Zakon rycerskie zrodziły się z połączenia elementów mniszych, kanoniczych i szpitalnych ze świeckim etosem rycerskim. Jerzy Kłoczowski pisze, że zakony rycerskie wyrosły na gruncie szpitalniczo-kanonickim, ale takie sformułowanie odpowiada prawdzie tylko odnośnie do części zakonów (Joannici, Krzyżacy, Bożogrobcy), zupełnie zaś nie przystaje do rzeczywistości w odniesieniu do innych z nich (Templariusze, zakony hiszpańskie). Te drugie bardziej związane były z pniem monastycznym życia zakonnego, zwłaszcza z zakonem cystersów, którzy w różny sposób miał wpływ na te organizacje. Jest to bardzo istotne rozróżnienie.

 

Templariusze, pierwszy zakon rycerski, powstali w Jerozolimie w 1118 roku z inicjatywy kilku rycerzy francuskich z Hugonem de Payens na czele, W roku 1128 uzyskali na synodzie w Troyes papieskie zatwierdzenie dla zakonu i reguły, ułożonej prawdopodobnie przez świętego Bernarda z Clairvaux lub przynajmniej pod jego silnym wpływem. Pełnili początkowo role policyjne w Królestwie Jerozolimskim. Z czasem zaczęli prowadzić własne operacje zbrojne. W początkowym okresie panowała w tym zakonie żelazna dyscyplina, która z czasem uległa rozproszeniu. Dzielili się na cztery grupy: rycerzy, giermków, kapelanów i rzemieślników. Tylko pierwsza grupa sprawowała urzędy zakonne, przydzielano je wyłącznie braciom świeckim, nigdy kapłanom. W ciągu kolejnych dwóch stuleci zakon rozprzestrzenił się po całej Europie. Oprócz militarnej Templariusze prowadzili również działalność bankową. Nie założyli własnego państwa zakonnego choć podjęli takie próby. Zostali zlikwidowani przez króla Francji w krwawy sposób w początkach XIV stulecia. Nie mieli szczególnego znaczenia na polu szpitalnictwa.

 

Inne początki, właśnie ze szpitalnictwem związane miały kolejne dwa zakony. Joannici powstali z przekształcenia w zakon rycerski bractwa charytatywnego, działającego w Ziemi Świętej od połowy wieku jedenastego, a więc kilka dziesiątków lat przed początkiem wypraw krzyżowych, W Jerozolimie prowadzili klasztor Matki Bożej Łacińskiej oraz związane z nim szpital i hospicjum, czyli schronisko dla pielgrzymów i kupców. Rozwój bractwa i przyjęcie nazwy Szpital Św. Jana Jerozolimskiego nastąpiły w trakcie pierwszej krucjaty. Główną rolą zakonu była wtedy opieka nad pielgrzymami – zapewnienie im noclegu i leczenie w chorobach. Zmiana charakteru bractwa i przekształcenie go w skonsolidowany zakon rycerski nastąpiło za czasów wielkiego mistrza Gerarda de Puy (1120-1160). Od tego czasu stali się Joannici stałym konkurentem Templariuszy. Mieli własne państwa zakonne, najpierw na Rhodos, potem na Malcie. To ostatnie zlikwidował dopiero Napoleon. Zakon istnieje do dzisiaj, mając charakter wybitnie szpitalniczy. Joannici mają również nurt protestancki. Po przejściu Brandenburgii na luteranizm placówek zakonu w tym kraju nie zlikwidowano, ale nadano im laterański charakter. Joannici luterańscy, a następnie także kalwińscy, rozwinęli swoja działalność także w innych krajach Rzeszy oraz w Niderlandach i Szwecji. Również la gałąź istnieje do dziś i ma charakter szpitalniczy. Wielcy Mistrzowie protestanckiego zakonu Joannitów rekrutują się od 1813 roku z rodu Hohenzollernów.

 

Kolejnym zakonem w Ziemi Świętej był Zakon Montjoye. Powstał on w 1180 roku, rekrutował się głównie z rycerstwa hiszpańskiego, istniał jedynie kilka lat, nie miał większego znaczenia, a jego resztki zostały wchłonięte na początku XIII stulecia przez Kalatrawensów.

 

Nieporównanie większe znaczenie mieli Krzyżacy. Oni również, podobnie jak Joannici, powstali na podłożu szpitalnym. Ich założenie wiąże się ze szpitalem na okrętach w czasie oblężenia Akki w latach 1191-1193. Chorymi Niemcami zajmowali się tam członkowie bractwa, składającego się również z Niemców. Bractwo to wywodziło się z Jerozolimy, gdzie w latach 1118-1187 prowadziło hospicjum niemieckie, pozostające pod zwierzchnictwem joannitów. Joannici decydowali wtedy o przyjmowaniu członków i obejmowaniu urzędów bractwa. Pod Akką usamodzielniło się ono od Joannitów, W 1198 roku zostało przekształcone w zakon rycerski. W 1199 został on zatwierdzony przez papieża Innocentego III. Reguła Krzyżaków wzorowała się na templaryjskiej w kwestiach militarnych i duchowych oraz na joannickiej w kwestiach szpitalniczych. W organizacji zakonu istniał specjalny wysoki urząd Wielkiego Szpitalnika, odpowiedzialnego, między innymi, za kwestie charytatywne i medyczne. Również w Prusach, gdzie mieli swoje państwo, prowadzili szeroko zakrojona działalność szpitalną. W Państwie Zakonnym powstały pierwsze na tych ziemiach krzyżackie schroniska dla trędowatych i obłąkanych. Jako ciekawostkę warto przytoczyć informację, że w Malborku obok szpitala zakonnego czynny był dom publiczny. W czasie gdy działali w Prusach, wchłonęli dwa mniejsze zakony działające w rejonie nadbałtyckim – Braci Dobrzyńskich i inflanckich Kawalerów Mieczowych. Krzyżacy przetrwali sekularyzację Prus, chociaż wtedy zasadniczo stracili na znaczeniu. W tym czasie odłączyli się od nich Kawalerowie Mieczowi, a główną prowincją krzyżacką stała sie niemiecka. W wiekach kolejnych do zakonu byli przyjmowani także protestanci, do wieku XIX, kiedy to przywrócono mu czysto katolicki charakter. Krzyżacy istnieją do dzisiaj, jako zgromadzenie kleryckie o charakterze szpitalnym.

 

Zakon Bożogrobców, czyli Kanoników Regularnych Stróży Świętego Grobu Jerozolimskiego (Fratres Canonici Regulares Custodes Sanctissimi Sepulchri Hierosolymitani), założony został w Jerozolimie w 1099 i składał się z. dwóch grup: rycerzy i duchownych. Od 1114 roku posługiwali się Regułą Świętego Augustyna. Zatwierdzenie papieskie uzyskali od Kaliksta II, Honoriusza II i Celestyna II. Szpitalnictwo należało do ich głównych aktywności. Istnieją do dzisiaj, spośród wszystkich zakonów rycerskich są najbardziej związani z naszym krajem, Miechów był przez kilka wieków ich główna siedzibą. Mieli możliwość założenia państwa zakonnego, ale do tego nic

doszło. Zostali bowiem wymienieni, razem z Templariuszami i i Joannitami w testamencie króla Aragona Alfonsa I Wojownika. Jednak wskutek sprzeciwu możnowładców testament ten unieważniono.

 

Poza Ziemią Święta zakony rycerskie powstawały także w Hiszpanii i Portugalii. Najstarszymi z zakonów hiszpańskich były: Calatrava, zakon z Alcantarra i zakon Świętego Jakuba z Compostelli. Ten pierwszy był wybitnie cysterskiego pochodzenia. Jego początki biorą, się od obrony twierdzy Calatrava przez cysterskiego opata z Fitero, zapoczątkowanej w 1158 roku. Była to wiec początkowo kongregacja uzbrojonych mnichów. Zatwierdzenie papieskie przyszło od Innocentego III w 1199 roku. Powzięte zostały proby rozszerzenia działań zakonu na Ziemię Świętą i wybrzeża Bałtyku, ale zakończyły się one fiaskiem. Zakon ten w miarę upływu czasu wiązał się coraz ściślej z hiszpańską koroną, od końca średniowiecza wielkimi mistrzami byli królowie, przetrwał do dzisiaj, jako świeckie bractwo orderowe.

 

Inna była geneza zakonu z Alcantarra. Początkowo istniał on jako bractwo rycerskie powstałe w 1157 roku, polem przekształcone w zakon z regułą cysterską, zatwierdzony w 1177 roku przez papieża Aleksandra III. Również i ten zakon został pod koniec średniowiecza połączony z koroną hiszpańską.

 

Zakon Świętego Jakuba z Compostelli rozwinął się z rycerskiego bractwa pokutniczego, chroniącego pielgrzymów do tego sanktuarium w drugiej poło-wie XII wieku. Zatwierdzenie otrzymują w 1175 roku od Aleksandra III. Również i oni pod koniec XV wieku zostają połączeni z koroną. Zakony hiszpańskie nie prowadziły działalności szpitalniczej, niektóre z nich przyjmowały również żonatych, a od czasu połączenia z koroną ulegały rychłej laicyzacji.

 

W Portugalii oprócz autonomicznej prowincji zakonu z Compostelli istniał rodzimy zakon z Avis, podległy Kalatrawensom i przestrzegający reguły cysterskiej. Był on ściśle powiązany z portugalską koroną. W tym kraju istniał też Zakon Skrzydła Św. Michała o bardziej świeckim charakterze. Ogólnie zakony portugalskie podobne były do hiszpańskich. Do zakonów półwyspu pirenejskiego dołączyły w XIV wieku jeszcze dwie wspólnoty, powstałe po kasacie Templariuszy i skupiające dawnych członków tego zakonu. Portugalski Zakon Rycerzy Chrystusa był po prostu prowincją Templariuszy w tym kraju, która po likwidacji macierzystego zakonu usamodzielniła się i przyjęła wspomniana nazwę. Było to możliwe dzięki dobrym stosunkom portugalskich Templariuszy z koroną. Zakon został zatwierdzony przez papieża Jana XXII w 1319 roku. Jego rycerze wsławili się głownie jako żeglarze i przysporzyli swemu krajowi wiele zamorskich nabytków terytorialnych. W 1551 urząd Wielkiego Mistrza został połączony z koroną portugalską i stopniowo zakon zaczął się przekształcać w organizację honorową. W królestwie Aragonu miejscowy władca, nie chcąc przekazywać Joannitom dóbr Templariuszy, utworzył nowy zakon Rycerzy z Montesa, nadał mu regułę cysterską i uposażył wzmiankowanymi dobrami. Zakon został zatwierdzony przez Jana XXII w 1317 roku i podporządkowany Kalatrawensom. Również i te zakony nie wsławiły się na polu szpitalnictwa.

 

Zakony rycerskie powstawały tez nad Bałtykiem. Kawalerowie Mieczowi, zwani także Rycerzami Chrystusowymi (Fratres Militiae Christi) powstali w 1202 roku w Inflantach z inicjatywy Cystersów i biskupa ryskiego. Mieli regułę Templariuszy. Po połączeniu z Krzyżakami przyjęli ich regułę i ubiór. Bracia dobrzyńscy, czyli Pruscy Rycerze Chrystusowi (Fratres Milites Christi de Dobrin), powołani w roku 1228 przez biskupa pruskiego i Cystersów. Mieli regułę wzorowaną na Cystersach i Kawalerach Mieczowych. Zatwierdzeni przez papieża Grzegorza IX w roku powstania. Liczyli tylko 14 członków z mistrzem na czele. Zakony bałtyckie do wchłonięcia przez Krzyżaków nie prowadziły działalności szpitalniczej.

Transformacje zakonów rycerskich cz. II

 

 

Oprócz zakonów rycerskich w sensie ścisłym, które powstawały zawsze w miejscach kontrowersji z żywiołem niechrześcijańskim, na przykład w Ziemi Świętej, czy na półwyspie Pirenejskim, istniały takie, które zachowując podobną strukturę, nie prowadziły zasadniczo walki zbrojnej. Przykładem Zakon Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą (Canonici Regula res Sanctissimae Crucis a Stella Rubae). Jego początki sięgają ok. 1231 roku, kiedy to w Pradze powstał szpital przy zespole klasztornym Św. Franciszka, założonym przez świętą Agnieszkę Czeską. Bracia prowadzący ten szpital pod wpływem działań papieża Grzegorza IX usamodzielniają się i w 1237 roku przyjmują regułę świętego Augustyna, W roku 1252 otrzymują stałą siedzibę na praskim Starym Mieście, gdzie wznoszą kościół, szpital i klasztor, będący głównym domem zakonu i siedzibą Mistrza Generalnego. Przyjmują też wtedy herb składający się z czerwonego krzyża i takiejże gwiazdy na czarnym polu. W wieku piętnastym zakon przekształcił się z laickiego w klerycki i od-ląd jego członkowie byli zobowiązani przyjmować przynajmniej niższe świecenia. Głównym celem zakonu zawsze była opieka nad chorymi.

 

Wśród zakonów rycerskich można wyraźnie wyodrębnić dwie grupy, które znacznie różniły się w wielu kwestiach, w tym także w kwestii szpitalnictwa. Jedną grupę stanowiły zakony o charakterze zbliżonym do kanoniczego, oparte zasadniczo na regule św. Augustyna lub jej modyfikacjach. Do tych zakonów należą: Joannici. Krzyżacy, Bożogrobcy, Krzyżowcy z Czerwoną Gwiazdą. Wszyscy oni prowadzili rozległą działalność szpitalniczą, która z czasem stała się ich działalnością podstawową. Wszystkie te zakony istnieją do dzisiaj, choć znaczna ich część przekształciła się ze zgromadzeń laickich w kleryckie. Drugą grupą są zakony powiązane z Cystersami, bądź to cysterskiej reguły mnisi-rycerze, bądź też rycerze zakonni reguły opartej na cysterskiej, dopasowanej jednak do zgromadzenia laickiego. Do tej grupy należeli templariusze i zakony iberyjskie. Żaden z nich nic rozwinął znacząco szpitalnictwa, Myślę, że w zasadniczym stopniu wpłynęła na len fakt istota cysterskiej reformy monastycyzmu. Otóż ruch ten był zasadniczo anty intelektualny. Kluniackim studiom naukowym Cystersi przeciwstawiali prace fizyczne, które miały dla nich największą wartość. W ciągu kolejnych stuleci len stan uległ gruntownej zmianie, ale w czasach, gdy Cystersi wpływali na powstawanie zakonów rycerskich, nauka nie była u nich w cenie. Również wiec sami Cystersi w porównaniu do kluniaków szpitalnictwa nie rozwinęli. nic ma sic więc co dziwię, że taki model przekazali wtórnym wobec siebie zakonom. Natomiast wspomniane wcześniej kanonicze wspólnoty, oparte na regule św, Augustyna, zawsze ceniły wysiłek intelektualny. Reguła ta zawiera wzmianki dotyczące nauki, ksiąg i opieki nad chorymi. Warto pamiętać, że na niej opierają się również Dominikanie, jeden z najbardziej uczonych zakonów. Rozwój szpitalnictwa był ściśle powiązany z rozwojem nauki, bardziej sie więc do niego przyczyniły te wspólnoty, w których była ona ceniona.

 

Między wiekiem XIII a XVI wskutek zmieniających się okoliczności historyczno-politycznych wszystkie zakony rycerskie zaprzestały swojej działalności militarnej, dotąd podstawowej. W Europie nowożytnej nie za bardzo było miejsce dla rycerzy zakonnych. To zaprzestanie podstawowej formy działalności było prawdziwą rewolucją w funkcjonowaniu zakonów. Omawiane dwie grupy zgromadzeń przeszły tę rewolucję w sposób zasadniczo odmienny. Zakony typu kanoniczego, jak już pisałem wyżej, wykorzystały fakt, że już wcześniej miały silnie rozwiniętą działalność szpitalniczą, uczyniły z niej swą funkcję podstawową i przetrwały do dziś, czyniąc wiele dohra. Zakony postcysterskie poszły w kierunku laicyzacji, związków z polityką, organizacji typowo rycerskich, honorowych i z czasem faktycznie przestały istnieć, trudno bowiem świeckie bractwo orderowe uważać za zakon rycerski. Nie sposób zaprzeczyć, że formacja intelektualna, wywiedziona z reguły św. Augustyna, uratowała zakony typu kanoniczego od tego rodzaju degeneracji. Ułatwiła ona w sposób zasadniczy dostosowanie do zmieniających się warunków zewnętrznych Organizacje, które do wartości intelektualnych przywiązywały daleko mniejszą wagę, nic posiadły tych zdolności przystosowawczych i nie przetrwały. Różnice w przyjętych regułach w pierwszych wiekach istnienia zakonów rycerskich były pewnie ledwo zauważalne, ale w ostatecznym rozrachunku okazały się decydujące. Ta konkluzja w żadnej mierze nie ma być krytyką cysterskiego stylu monastycyzmu – wręcz przeciwnie w moim mniemaniu stał się on jednym z filarów łacińskiej cywilizacji, jednak dla zakonów rycerskich okazał się dobry tylko do czasu. Model kanoniczy ostatecznie wykazał się większą uniwersalnością. Dzięki niemu, mamy i w dzisiejszych czasach tak barwny element życia Kościoła, jak zakony rycerskie.

Stara Msza wychodzi z cienia

 

W sobotę 7 lipca Ojciec Święty Benedykt ogłosił motu proprio Summorum Pontificium liberalizujące zasady odprawiania tradycyjnej Mszy Świętej zwanej niekiedy trydencką. Ryt ten został na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych zastąpiony przez Pawła VI zupełnie nowym i praktycznie niepodobnym do jakichkolwiek rytów tradycyjnych tak wschodnich, jak i zachodnich. Wbrew powszechnemu mniemaniu reforma ta, a właściwie rewolucja nie miała podstaw w uchwałach Soboru Watykańskiego II, który sugerował tylko niewielkie zmiany w liturgii. Między innymi soborowa konstytucja o liturgii zachowywała język łaciński Msza Tradycyjna, chociaż nigdy nie została formalnie zakazana (co potwierdził Ojciec Święty) mogła być odprawiana tylko za specjalnym pozwoleniem biskupa diecezjalnego, którego niektórzy z nich bardzo niechętnie udzielali, mimo próśb wiernych. Sobotnia decyzja Ojca Świętego zmienia tę sytuację. Odtąd każdy kapłan będzie mógł sprawować Msze Święte prywatne zarówno według starej, jak i nowej formy rytu bez żadnych pozwoleń. We mszach takich będą mogli uczestniczyć chętni wierni. Natomiast w tych parafiach, gdzie wiernych pragnących uczestniczyć w tradycyjnej Mszy jest słała grupa, proboszcza ma wyrazić zgodę na odprawianie takowej w normalnym harmonogramie. W niedzielę i święta może być ona w danej parafii odprawiana jeden raz, co do dni powszednich nie ma ograniczeń. Można też odtąd udzielać w tradycyjnej formie wszystkich sakramentów poza kapłaństwem.

 

Wyjaśnienia wymaga jedna kwesta. W doniesieniach medialnych często można się spotkać z utożsamieniem Mszy Trydenckiej i Mszy po łacinie. Zrównanie tych pojęć jest całkowicie błędne. Nie każda Msza po łacinie jest trydencka, co więcej większość Mszy łacińskich to nie są Msze Trydenckie. W wielu miejscach na świecie odprawia sie po łacinie Mszę Pawła VI. Również w Polsce jest co najmniej kilkadziesiąt miejsc regularnej celebracji tego rodzaju. Nigdy nie było trzeba żadnego na to pozwolenia. Można przypuszczać, że w części przypadków te Msze zostaną teraz zastąpione trydenckimi. Z drugiej strony nie każda Msza Trydencka jest po łacinie. Na przestrzeni wieków teksty mszalne były tłumaczone na kilkanaście języków i te tłumaczenia były stosowane w liturgicznej praktyce. W obecnym stanie prawnym w Chorwacji i w Czechach można odprawiać Mszę Trydencką w języku starocerkiewnosłowiańskim i sporadycznie takie celebracje się zdarzają.

 

Podstawową różnicą miedzy stara a nowa Mszą nie jest więc język celebracji. Można powiedzieć, ze Msze te różnią się rozłożeniem akcentów, ale nie jest to wyrażenie zbyt szczęśliwe. Sugeruje bowiem, ze różnice te są bardzo niewielkie, podczas, gdy w rzeczywistości są całkiem spore. Stara Msza skupia sie na adoracji Boga, nowa na celebracji wspólnoty. Posługując się językiem analogii ewangelicznych – stara Msza odnosi sie do Golgoty, nowa do Wieczernika. Oczywiście każda Msza Świeta, zarówno stara, jak i nowa jest jednocześnie Ofiarą i Ucztą. Jednak w starej (czyli w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego) elementy ofiarnicze są bardziej akcentowane niż w nowej. Sprzyja temu orientacja kapłana w kierunku ołtarza i tabernakulum. Ten ryt lepiej od zreformowanego wyraża katolicka teologię Mszy Świętej.

 

Wspaniała decyzja Ojca Świętego, za która jesteśmy mu głęboko wdzięczni, umożliwia rzeszom wiernych korzystania z bogactwa liturgicznego Kościoła Katolickiego. Ufam, ze przyczyni sie to do pogłębienia wiary rzesz katolików

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij