No i stało się. 23 lutego odbyły się krajowe eliminacje do Konkursu Piosenki Eurowizji, w formie koncertu pod nazwą Piosenka dla Europy. Zgodnie z moimi wcześniejszymi przewidywaniami, wygrała je niestety Isis Gee (na zdjęciu). Piszę niestety, bo jej utwór był mdły, nijaki, a aranżacja i choreografia prostacka. Nie ma najmniejszych szans na awans do finału. Tak wiec trafne wytypowanie zwycięzcy nie daje mi wielkiej satysfakcji. Wolałbym sie pomylić.
Zanim przejdę do dalszych refleksji na temat właśnie zakończonego etapu, wyjaśnię, dlaczego publikuje ten tekst z tygodniowym opóźnieniem. Otóż, jak już zapewne stali czytelnicy mojego bloga wiedzą, w okresie Wielkiego Postu zajmuję się zasadniczo tematyką bardziej poważną, a mniej rozrywkową. Jedynym pretekstem do napisania tekstu luźniejszego, jest śródpoście, które wczoraj obchodziliśmy, dlatego ten tekst umieszczam właśnie teraz.
Sródpoście, czyli niedziela Laetare (nazywana tak od pierwszych słów śpiewanego w tym dniu Introitu mszalnego: Laetare Ierusalem: et conventum facite omnes qui diligitis eam- Raduj się, Jerozolimo, zbierzcie się wszyscy, którzy ją kochacie ) jest tradycyjnie tak w liturgii, jak i w tradycji ludowej dniem złagodzenia postu. W liturgii używa się koloru różowego, a nie fioletowego (o ile parafia posiada różowe szaty). Można też w tym dniu stroić ołtarz kwiatami, czego w całym Wielkim Poście sie nie czyni. A w zwyczajach ludowych właśnie dzień śródpościa był tym, w którym topiło sie Marzannę, co świecka szkoła chciała i chce nadal przenieść na pierwszy dzień wiosny. Piszę o tym, bo uważam za warte podkreślenia związki między liturgią a kulturą ludową, a także pośrednio między liturgią a popkulturą. Z tego samego powodu wspominam też o popkulturze w tekstach poświęconych liturgii, jak na przykład w tym o Gorzkich Żalach.
Wracając do konkursu muszę powiedzieć, że jego poziom był bardzo niski. Przede wszystkim, co poniektórzy zapomnieli, ze jest to konkurs piosenki, a nie scenicznych wygłupów. W książeczce jednej ze swych płyt Edyta Geppert zacytowała początek definicji piosenki, która przyswoiła sobie na studiach: Piosenka jest to rodzaj wiersza…..
W sobotnim konkursie jedynie Margo i Edi Ann zaprezentowały piosenki. Reszta wykonawców przedstawiła produkty piosenkopodobne. Z czego jeszcze może Afromental przedstawił produkt ciekawy. Reszta to było jakieś łubu dubu z klubu. Oceny, jak zwykle u mnie w skali akademickej: Margo- pdb, Edi Ann – ddb, Afromental -dst, cała reszta -ndst.
Muzycznie konkurs reprezentował kompletne dno, a jednak prowadzącym, a zwłaszcza Radosławowi Brzózce udawało się pukać od spodu. Jego wulgarne rynsztokowe teksty nadawały się do bardzo podrzędnego baru, a nie do publicznej, rzekomo misyjnej telewizji. Zawsze uważałem, że sztuka konferansjerska w naszym kraju stoi dużo niżej niż inne dziedziny muzyki (tak, uważam konferansjerkę za dziedzinę muzyki). Często nawet bardzo ciekawe koncerty są zapowiadane mizernie. Wielu konferansjerów nie przygotowuje sie do występów, wykazuje się bardzo mizerna wiedzą na temat muzyki, którą zapowiada i plecie, co im ślina na język przyniesie. Swego czasu relacjonowałem dla magazynu Gadki z Chatki krakowski festiwal Rozstaje, prowadzony przez Jana Karpiela Bułeckę, którego bardzo skrytykowałem za braki w wiedzy i wulgarność. Musze powiedzieć, ze Brzózka bije Karpiela na głowę w obydwu dyscyplinach.
Tyle mam do powiedzenia o polskim finale krajowym. Na koniec chciałbym dodać, że bardzo ucieszyła mnie wieść, iż Irlandię będzie reprezentować Dustin the Turkey, czyli wielki pluszowy indyk. Zawsze mnie cieszy, gdy ktoś przełamuje rutynę, Byle to robił z głową.


