Lenin – Antoni Ferdynand Ossendowski

Okładka książki Lenin Antoni Ferdynand Ossendowski

Ossendowski to pisarz obecnie mało znany, ale wśród tych, którzy go znają budzący skrajne emocje. Uwielbiany przez część środowisk patriotycznych, krytykowany przez liberalną lewicę. Postanowiłem więc zapoznać się w jakimś stopniu z jego twórczością, aby wyrobić sobie własne zdanie.

Zacząłem od „Lenina”, bo był dostępny w audiobooku na Legimi. Jest to doskonały esej, który kiepsko udaje powieść. Analizy dotyczące samego Lenina, Rosji i komunizmu świetne i trafne. Wątki fabularne drętwe, kulawe i naciągane jak w telenoweli. Takie przedwojenne „Na Wspólnej”. Wszystko, co prawdopodobne i nieprawdopodobne musi przydarzyć się głównemu bohaterowi. Pomylone nazwiska i daty. Jerzy Gapon staje się Grzegorzem, a komunista Malinowski ginie kilka miesięcy wcześniej niż w rzeczywistości.

A gdy nagle pojawia się nowa młoda dziewczyna, jest prawie pewne, że za kilka stron zostanie zabita. Ten schemat powtórzył się chyba pięć razy. Taki jest poziom tej literatury.

Obscenariusz – Wojciech Kuczok

Okładka książki Obscenariusz Wojciech Kuczok

Bez erotyki nie ma literatury. Podobnie zresztą jak bez duchowości. Czasami te dwie łączą się w jedno, ale to inna historia, na kiedy indziej. Skoro książek o duchowości, religii, metafizyce i takich tam czytam i omawiam od kilku do kilkunastu rocznie, to i stricte erotyczną książkę wypada przynajmniej raz w roku omówić. Wnikliwym czytelnikom mojego bloga (o ile są tacy) należy się wyjaśnienie, że właśnie niniejsza książka była tą, o której poszukiwaniach na straganie wspomniałem w poprzednim wpisie.

To książka niejednolita i nierówna. Składa się z ośmiu niezależnych tekstów. Jednej minipowieści i siedmiu krótszych form – opowiadań i nowel. Nie będę rozstrzygał. które są opowiadaniami, a które nowelami (poza jednym wyjątkiem), bo nie jestem polonistą.

Cztery utwory (a może pięć, nie mam pewności co do jednego) poruszają tematykę śląską (i górno i dolno). Można więc zaliczyć Kuczoka do pisarzy śląskich, może nie tak arcyśląskich jak Twardoch, ale co najmniej równie śląskich jak Olga Tokarczuk, która niewątpliwie jest pisarką dolnośląską. Cztery teksty poruszają tematykę niemiecką. Część wspólna wynosi trzy.

Większość utworów bardzo dobrych, w tym chyba wszystkie niemieckie i śląskie. Najlepsza, wręcz genialna jest krótka nowelka z Hitlerem na drugim planie. Słabsze natomiast są otwierająca zbiór minipowieść o rosyjskiej pisarce i zamykające go opowiadanie o kazirodczym związku brata i siostry.

Są w tym zbiorku też drobne wzmianki religijne. Warto je wyszukać, bo są smakowite i co ciekawe, pojawiają się również w tych słabszych utworach, ratując je poniekąd.

Ocenę trzeba rozbić

1 **

2*****

3*****

4*****

5******

6*****

7*****

8***

44/52/2024

Mały pamiętnik – José Saramago

Okładka książki Mały pamiętnik José Saramago

Od jakiegoś czasu, gdy jestem nad polskim morzem, kupuję na tamtejszych straganach nieoczywiste książki, które wpadną mi w łapki. Z reguły muszę poszperać, bo te które mnie interesują, rzadko leżą na wierzchu. Tę znalazłem przypadkiem, szukając innej, która wpadła mi w oko dzień wcześniej, ale nie od razu zdecydowałem się na zakup.

Zaplanowałem sobie na ten rok przeczytanie co najmniej dwunastu książek napisanych przez co najmniej siedmiu noblistów, na szczęście jednak nie zaplanowałem, jakie konkretnie będą to książki, Dlatego mogę czerpać przyjemność z zaskoczenia lekturą.

Joségo Saramago większość krytyków nie zalicza do noblistów wybitnych, niektórzy nawet stawiają go obok Dario Fo jako przykład degradacji Literackiej Nagrody Nobla, ja jednak, po lekturze dwóch jego książek, lubię go i cenię.

Uważam go przede wszystkim za wnikliwego obserwatora rzeczywistości. Daje się to zauważyć zarówno w Mieście ślepców, jak i w Małym pamiętniku, choć są to książki zupełnie różne zarówno pod względem gatunku, jak i tematyki. W tej drugiej książce dzięki owej uważności autor potrafi w sposób niezwykły opisać rzeczy zwykłe, nadać urok rzeczywistości, która dla przeciętnego jej j uczestnika mogła wydać się szara i zwyczajna, a pod piórem pisarza nabiera niezwykłych kolorów.

Jeszcze słówko o treści. Nie zaskoczyło mnie to, że Saramago pochodził z biednej rodziny. Wielu pisarzy pochodzi z biednych rodzin. Dużo bardziej zaskakujący jest fakt, że pochodził z rodziny bardzo słabo wykształconej, w której mało kto umiał czytać i pisać, a książek w domu prawie nie było. To już jest rzadkość, aby literat nie wychowywał się na literaturze od dziecka. A jednak, jak widać, się zdarza.

43/52/2024

*****

Dwunasta książka dziewiątego noblisty

Białe i bure. Historia życia monastycznego w dużym skrócie – Małgorzata Borkowska OSB

Okładka książki Białe i bure. Historia życia monastycznego w dużym skrócie Małgorzata Borkowska OSB

To trzecia historia monastycyzmu jaką przeczytałem. Wcześniejsze to „Śwwiat mnichów i zakonów” Jana Wierusz Kowalskiego i „Od pustelni do wspólnoty” Jerzego Kłoczowskiego. Książka siostry Borkowskiej różni się od tamtych po pierwsze zawężeniem do monastycyzmu chrześcijańskiego ze szczególnym uwzględnieniem łacińskiego, po drugie znacznie poważniejszym uwzględnieniem roli kobiet w tej opowieści. Jeno i drugie nie dziwi, gdy się zważy, że autorka jest katolicką mniszką.

Po co co czytać historie monastycyzmu. A no po to, aby poznać historię kultury. Większość cywilizacyj świata, zwląszcza w ciągu ostatnich dwóch tysięcy lat kształtowała się pod poważnym wpływem monastycyzmu: budyjskiego, prawosławnego, katolickiego i innych.

Kilka ciekawych cytatów:

Anglia do dzisiaj jest krajem z ducha benedyktyńskim, mimo zmiany wyznania w XVI wieku.

Poobna sytuacja była u brygidek lubelskich, gzie pod koniec XVI wieku wspólnota samorzutnie odżyła przez napływ kanydatek, ale zupełnie nie mając formacji, wiedziała tylko, że należy do najlepszego zakonu, którego regułę sam Zbawiciel podyktował św. Brygidzie. Ale co w tej regule napisano, nikt nie wiedział, bo się zgubiła.

(Święta Teresa z Avila) Zmarła w roku 1582, w nocy z 4 na 15 października.

Dopóki istnieje ludzkość, dopóty trwa szukanie Boga, a jako skutek – tendencja niektórych ludzi, by temu szukaniu poświęcić się całkowicie.

*****

41/52/2024

Poniewczasie – Wit Szostak

Okładka książki Poniewczasie Wit Szostak

Chcę w tym roku przeczytać wszystkie książki Szostaka, których nie przeczytałem wcześniej. Ta jest powieścią w postaci fikcyjnego dziennika głównego bohatera. Obok Odysei pojawiają się Dziady. Jak zwykle ostatnio jedna z postaci w połowie książki okazuje się nieistnieć. Powtarzają się lokacje. Krzeszowice już były, teraz doszedł Nowy Prokocim. Tradycyjnie dużo gier językowych.

40/52/2024

*****

Mówienie prawdy sobie samemu – William Backus

Okładka książki Mówienie prawdy sobie samemu William Backus

Z jednej strony jest to książka psychologiczna z zakresu psychologii chrześcijańskiej, z drugiej zaś strony protestancka książka religijna. Głównym motywem jest tu Prawda ujmowana zarówno psychologicznie jak i religijnie. Koncepcja terapii psychologicznej opartej nie tyle na mówieniu prawdy, jak w tytule, co na stawaniu w prawzie ciekawa i chyba zasaniczo słuszna.

Bardzo słabe natomiast tłumaczenie. Zastąpienie amerykańskich imion polskimi, a dolarów złotówkami (sprzed denominacji) robi fatalne, sztuczne wrażenie. Znacznie obniża to wartość książki, odbierając jej większość wiarygodności.

39/52/2024

***

Rzeka dzieciństwa – Andrzej Stasiuk

Okładka książki Rzeka dzieciństwa Andrzej Stasiuk

Druga książka Stasiuka, którą przeczytałem. Po pierwszą sięgnąłem, bo była szkolną lekturą mojego syna, po drugą natomiast, bo podobałą mi się pierwsza. Trudno tę książkę przyporządkować gatunkowo. Jest to hybryda reportażu i eseju okraszona elementami opowiadania fantastycznego (pojawiają się duchy). Pięknie oddaje klimat polsko-ukraińskiego pogranicza, po obydwu stronach granicy.

38/52/2024

*****

Zamek Lorda Valentine’a – Robert Silverberg

Okładka książki Zamek Lorda Valentine'a Robert Silverberg

Robert Silverberg to jeden z dwóch ostatnich żyjących starych mistrzów science fiction. Drugim jest Orson Scott Card. Bardzo lubię książki Silverberga, bo są bardzo wnikliwymi iagnozami społecznymi. Autor dostrzega takie niuanse, na które inni pisarze nie zwracają uwagi.

Tak jest i w tej powieści, gdzie żonglerka jest metaforą rządzenia, a potawową formą wywierania wpływu są sny.

Wróciłem do tej książki po wielu latach. Pierwszy raz przeczytałem ją w dniu poprawkowego egzaminu z biochemii. Co ciekawe ten dzień jest jednym z najlepiej przeze mnie zapamiętanych dni mojego życia. Pamiętam z niego wiele, ale pytań z egzaminu nie pamiętam.

37/52/2004

Sztuka wojenna – Sun Zi

Sztuka wojenna - Sun Zi

Parę tygodni temu, pisząc o Odysei wspomniałem, że kanon literackiej klasyki jest płynny i zmienny. Są takie pozycje, które są w nim nieprzewrwanie od wieków, inne jednak, chociaż równie stare, trafiły doń niedawno. Do piewszej kategorii należą dwa główne dzieła Homera, do drugiej na przykład Sztuka wojny. Ogólnie egzotyka do europejskiej klasyki zaczęła przenikać w XIX wieku. Teraz o niej należy równie niepoważalnie jak Biblia i wybitne dzieła antyku.

Sama książka na pewno jest warta przeczytania, choć chyba ani ja, ani większość z was nie stanie przed koniecznością dowodzenia wojskiem. Jednak część zasad wojennych można przenieść do życia cywilnego. Byle nie za dużo, bo życie to nie wojna.

36/52/2024

Sen o Jerozolimie – Éric-Emmanuel Schmitt

Okładka książki Sen o Jerozolimie Éric-Emmanuel Schmitt

Éric-Emmanuel Schmitt należy do moich ulubionych pisarzy francuskich. Jest dla mnie fascynujące, że w rzekomo laickiej Francji taką karierę zrobił autor wybitnie religijny. Dotąd czytałem kilka jego powieści, które umiesczam w nurcie hessiańskim. Teraz sięgnąłem po książkę non fiction – relację z podróży dwojako rozumianej, bo mamy tu zarówno fizyczną podróż do Ziemi Świętej, jak i mistyczną podróż w świat Ducha.

Mistycyzm chrześcijański ma różne oblicza. Schmitt w tej książce opisuje swoje doświadczenie mistyczne, które jest dość unikatowe, bo jest doświadczeniem Człowieczeństwa Chrystusowego. Ścieżki duchowe Schmitta i moją łączy osoba Chrystusa, a różnią rozmaite szczegóły, różne rozłożenia akcentów, różne podejście do różnych ksiąg Biblii. I to jest właśnie w mistyce chrześcijańskiej piękne, że jest tak różnorodna.

35/52/2024

*****

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij