Jeszcze o pozycjonowaniu

Pozycjonowanie 

Nie jest chyba już dla nikogo zaskoczeniem, że internet obok rozlicznych zastosowań w najrozmaitszych dziedzinach życia jest również potężnym narzędziem w służbie marketingu. Nowoczesny marketing w sieci nie może się obejść bez wykorzystania stron www. Reklama na stronach www nie może się obejść bez wyszukiwarek. Reklama w wyszukiwarkach zaś nie może się obejść bez pozycjonowania.

Pozycjonowanie jest stosunkowo młodą dziedziną ludzkiej aktywności, nawet jak na warunki internetowe. Polskiej nazwy dorobiło się dopiero w 2002 roku, wcześniej określano je i u nas angielskim terminem web positioning. Początki pozycjonowania nie wiązały się z marketingiem, lecz z nieco przyciężkimi żartami internautów, najczęściej posiadającymi polityczny charakter. To właśnie dzięki pozycjonowaniu, w czasie gdy Leszek Miller był premierem RP, jego strona internetowa pojawiała się na pierwszym miejscu w wynikach wyszukiwania słowa dupa. W kolejnych latach wyszukiwanie słowa kretyn prowadziło na stronę Andrzeja Leppera, a słów siedziba szatana na portal Radia Maryja.

Pozycjonowanie to najogólniej biorąc zbiór technik mających na celu takie wpłynięcie na internetowe wyszukiwarki, żeby w wynikach na czołowych miejscach ukazywały te strony, na których stosującemu te techniki szczególnie zależy. Jak każda dziedzina ludzkiego życia, również internet ulega daleko idącej specjalizacji. Nie każdy kto umie stworzyć dobra stronę, potrafi ją także dobrze spozycjonować. Dlatego, zwłaszcza tam, gdzie nie o dupy i kretynów idzie, a o zysk przedsiębiorstwa, a więc także o byt jego właścicieli i pracowników, warto skorzystać z pomocy specjalistów.

Do takich należy firma ComWeb. Początek działalności tejże firmy to styczeń 2001 roku.

Przedmiotem jej działalności jest świadczenie usług dla osób i przedsiębiorstw pragnących zaistnieć w Internecie w sposób, który dostarczy im korzyści ekonomicznych. ComWeb jest firmą, która pozycjonuje kompleksowo, czyli we wszystkich najważniejszych polskich wyszukiwarkach i katalogach.

Reklama na stronach www, nawet z wykorzystaniem pozycjonowania nie może być jedyną formą docierania do klienta, ale niewątpliwie jest formą ważną i nie godzi się jej pomijać.

Krytycy.pl Krytycy.pl

Wielkanocna galeria audiowizualna

 

Jak już zapowiadałem, galeria pasyjna była ostatnią typowo dźwiękową. Niestety ta formuła się wyczerpuje, opierałem się głównie na wyszukiwaniu za pomocą altavisty, a ta wyszukiwarka niestety znajduje mi coraz mniej ciekawych wyników. Chociażby z tego powodu, dwie ostatnie galerie były chude i trzeba coś zmienić.


Okazją do zmian jest pojawianie się kolejnych serwisów z materiałami audiowizualnymi. Obok nieśmiertelnego youtube mamy szereg serwisów tematycznych, z których dla nas interesującym jest gloria.tv, prezentująca materiały katolickie. Dlatego teraz w moich galeriach dominować będą klipy, a nie empetrójki. Oczywiście te ostatnie nie znikną. Nadal będą się pojawiać, gdy coś ciekawego znajdę. A znajdę na pewno, zwłaszcza, że nie szukam sam, ale już kilkakrotnie otrzymałem ciekawe linki od moich czytelników.


Przejdźmy do galerii i zacznijmy od klasyki. Na początek musi być Exsultet, bo przecież od tego śpiewu zaczynają się obchody chrześcijańskiej Paschy. W końcu łacińska Wigilia Paschalna nawet odprawiana jak należy o co najmniej trzy kwadranse wyprzedza grecka Jutrznię.


Wersja łacińska w wykonaniu Oratorio Santa Teresita del Niño Jesus

Śpiew dominikański po angielsku

Po niemiecku, nagranie z próby, melodia zwykła

Fragment po polsku w wykonaniu dość jak widać dziwacznej wspólnoty Pustynia w Mieście w Lesznie Dolnym


Po łacinie greka, a więc Troparion Paschalny Christos Anesti:


Najsłynniejsze chyba wykonanie tego utworu– Petros Gaitanos, po grecku oczywiście

Ciekawe wykonanie, niestety nie wiem, czyje, też po grecku

Kolejny raz to samo, tym razem Divna Ljubojevic, też po grecku

Dla odmiany po hiszpańsku i po grecku w wykonaniu Coro Bizantino San Juan Damasceno

z Santiago de Chile


Sekwencja Victimae laudes paschali, czyli znów powrót do liturgii łacinskiej:


Ciekawe wykonanie, choć nie wiem czyje, bo ten co to na youtubie umieścił za wiele na temat nie napisał

Wariacje organowe na temat tej sekwencji z katedry w Chartres

Inne wariacje na ten temat w wykonaniu Daniela Rotha grającego na organach koscioła St. Sulpice w Paryżu

Ciekawe wykonanie, inspirowane chorałem, śpiewa bliżej mi nieznana Alice

I wreszcie chóralne wykonie chorałowe


I na koniec części klipowej mojej galerii antyfona Regina Coeli:


W kompozycji W.A. Mozarta i wykonaniu chóru chłopięcego Hofmusikapella z Wiednia.

Wersja chorałowa w wykonaniu dwóch sióstr z jakiegoś zgromadzenia Św. Pawła

W kompozycji Jana Chrzciciela Lullego i wykonaniu zespołu Los Altos High School Girls Twenty-one

Skoro był Mozart i Lully, to czemu nie miałoby być Brahmsa? W wykonaniu Kalifornijskiego Chóru Chłopięcego.

Na koniec wykonanie słynnego kontratenora Philippe’a Jaroussky’ego


Myślę, że te cztery utwory podane tu w tak różnych wersjach są kwintesencja tradycyjnej oprawy muzycznej Świąt Wielkanocnych tak w wersji wschodniej, jak zachodniej. Naturalne jest, że zachodnia eksponuje bardziej, w końcu jest moja własna. Ale, ze i wschodniej wiele w życiu zawdzięczam, to jej pominąć nie mogę. I właśnie wschodnia będzie dowartościowana w części drugiej, bo oto kilkanaście nagrań audio wielkanocnych śpiewów mnichów z Wałaamu.

 

 

 

Pozycjonowanie

art4web

Nie jest chyba już dla nikogo zaskoczeniem, że internet obok rozlicznych zastosowań w najrozmaitszych dziedzinach życia jest również potężnym narzędziem w służbie marketingu. Nowoczesny marketing w sieci nie może się obejść bez wykorzystania stron www. Reklama na stronach www nie może się obejść bez wyszukiwarek. Reklama w wyszukiwarkach zaś nie może się obejść bez pozycjonowania.

Pozycjonowanie jest stosunkowo młodą dziedziną ludzkiej aktywności, nawet jak na warunki internetowe. Polskiej nazwy dorobiło się dopiero w 2002 roku, wcześniej określano je i u nas angielskim terminem web positioning. Początki pozycjonowania nie wiązały się z marketingiem, lecz z nieco przyciężkimi żartami internautów, najczęściej posiadającymi polityczny charakter. To właśnie dzięki pozycjonowaniu, w czasie gdy Leszek Miller był premierem RP, jego strona internetowa pojawiała się na pierwszym miejscu w wynikach wyszukiwania słowa dupa. W kolejnych latach wyszukiwanie słowa kretyn prowadziło na stronę Andrzeja Leppera, a słów siedziba szatana na portal Radia Maryja.

Pozycjonowanie to najogólniej biorąc zbiór technik mających na celu takie wpłynięcie na internetowe wyszukiwarki, żeby w wynikach na czołowych miejscach ukazywały te strony, na których stosującemu te techniki szczególnie zależy. Jak każda dziedzina ludzkiego życia, również internet ulega daleko idącej specjalizacji. Nie każdy kto umie stworzyć dobra stronę, potrafi ją także dobrze spozycjonować. Dlatego, zwłaszcza tam, gdzie nie o dupy i kretynów idzie, a o zysk przedsiębiorstwa, a więc także o byt jego właścicieli i pracowników, warto skorzystać z pomocy specjalistów.

Do takich należy firma Art4Web , która jest doświadczonym dostarczycielem usług w zakresie pozycjonowania, z których korzysta już ponad 200 klientów. W 80-90% przypadków pozycjonowane strony trafiają na czołowe miejsca w wyszukiwarkach. Zaletą Art4Web jest to, że klient płaci za uzyskane efekty. Dopiero po osiągnięciu celów kampanii Art4Web pobiera wynagrodzenie za wykonaną pracę. Od pewnego czasu, dzięki nawiązaniu współpracy ze specjalistami z serwisu PraktycznyMarketing.pl, firma Art4Web proponuje profesjonalnie przygotowane teksty, zwiększające i przyspieszające efekt pozycjonowania.

Reklama na stronach www, nawet z wykorzystaniem pozycjonowania nie może być jedyną formą docierania do klienta, ale niewątpliwie jest forma ważna i nie godzi się jej pomijać.

Krytycy.pl Krytycy.pl

Błogosławione popołudnie?

 

 

W ubiegłym roku napisałem tekst Popołudnie to nie noc, w którym piętnowałem obrzydliwy zwyczaj leniwych plebanów, polegający na odprawianiu nocnej Liturgii Wigilii Paschalnej w Sobotę po południu, przy świetle dziennym. Leniwcy owi znaleźli wtedy gorliwego obrońcę w osobie świeckiego teologa, który ostro skrytykował mój tekst, pisząc, że się na niczym nie znam, a księżmi motywują nie lenistwo, a względy duszpasterskie. No tak, wiadomo bowiem, ze nic tak nie szkodzi duszyczkom, jak prawidłowo odprawiona Msza. Jeszcze by się rozbestwiły i zawsze tak chciały. Wtedy trzeba by się kłaniać w Credo, używać innych niż Dwójka Modlitw Eucharystycznych, nie można by było przekręcać tekstów mszalnych. Co ciekawe, jeden z najwybitniejszych polskich liturgistów ojciec Tomasz Kwiecień OP nie podziela zdania tegoż świeckiego teologa, ale twierdzi, ze księża odprawiający Wigilie Paschalną w dzień, grzeszą.

 

Ja jednak, będąc łagodny jak baranek, nie będę ich więcej wyzywał od leni, ale im pomogę. Na razie są bowiem niekonsekwentni. Odprawiają w dzień, ale w hymnie Exsultet śpiewają o nocy. Ma to tyle sensu, co śpiewanie kolęd w Wielki Piątek, albo Gorzkich Żali po Pasterce. Dlatego napisałem dla nich nowy Exsultet, odpowiedni dla pory, w jakiej go wykonują:

 

Weselcie się już, zastępy Aniołów w niebie! Weselcie się, słudzy Boga! Niechaj zabrzmią dzwony głoszące zbawienie, gdy Król tak wielki odnosi zwycięstwo. Raduj się, ziemio, opromieniona tak niezmiernym blaskiem, a oświecona jasnością Króla wieków, poczuj, że wolna jesteś od mroku, co świat okrywa! Zdobny blaskiem takiej światłości, raduj się, Kościele święty, Matko nasza! Ta zaś świątynia niechaj zabrzmi potężnym śpiewem całego ludu.

 

 

A zatem proszę was, bracia najmilsi, którzy stoicie tutaj, choć nie możecie podziwiać jasności tego świętego płomienia, bo słabo go widzicie w świetle popołudniowego słońca, byście razem ze mną wzywali miłosierdzia wszechmogącego Boga. Niech Ten, który bez moich zasług raczył mnie uczynić swoim sługą, zechce mnie napełnić światłem swojej jasności i pozwoli godnie wyśpiewać pochwałę tej świecy.

 

 

K. Pan z wami.

W. I z duchem twoim.

 

 

K. W górę serca.

W. Wznosimy je do Pana.

 

 

K. Dzięki składajmy Panu, Bogu naszemu.

W. Godne to i sprawiedliwe.

 

 

Zaprawdę, godne to i sprawiedliwe, abyśmy z całego serca i z całej duszy śpiewem wysławiali niewidzialnego Boga, Ojca Wszechmogącego oraz Jednorodzonego Syna Jego, Jezusa Chrystusa, naszego Pana, który Ojcu przedwiecznemu spłacił za nas dług Adama i krwią serdeczną zmazał dłużny zapis starodawnej winy.

 

 

Oto są bowiem święta paschalne, w czasie których zabija się prawdziwego Baranka, a Jego krew poświęca domy wierzących. Jest to to samo popołudnie, w której niegdyś ojców naszych, synów Izraela, wywiodłeś z Egiptu i przeprowadziłeś suchą nogą przez Morze Czerwone. Jest to zatem to popołudnie, które światłem ognistego słupa nie rozproszyło ciemności grzechu, bo nie było tego słupa widać w blasku popołudniowego słońca, a teraz to samo popołudnie nie uwalnia nikogo od zepsucia pogańskiego życia i od mroku grzechów, do łaski nie przywraca i nie gromadzi w społeczności świętych. Tego właśnie popołudnia Chrystus skruszywszy więzy śmierci, jako zwycięzca wyszedł z otchłani. Nic by nam przecież nie przyszło z daru życia, gdybyśmy nie zostali odkupieni.

 

 

O, jak przedziwna łaskawość Twej dobroci dla nas! O, jak niepojęta jest Twoja miłość: aby wykupić niewolnika, wydałeś swego Syna. O, zaiste konieczny był grzech Adama, który został zgładzony śmiercią Chrystusa! O, szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel! O, zaiste błogosławione popołudnie, jedyne, które było godne poznać czas i godzinę zmartwychwstania Chrystusa. O tym to popołudniu nic szczególnego nie napisano, bo też co można napisać o popołudniu? (Kolejne zdanie skreślono, bo nijak się go nie dało przystosować do popołudnia)

 

W to popołudnie pełne łaski, przyjmij, Ojcze święty, wieczorną ofiarę uwielbienia, którą Ci składa Kościół święty, uroczyście ofiarując przez ręce swoich sług tę świecę, owoc pracy pszczelego roju. Znamy już wymowę tej woskowej kolumny, którą na chwałę Boga zapalił jasny płomień. Chociaż dzieli się on użyczając światła, nie doznaje jednak uszczerbku, żywi się bowiem strugami wosku, który dla utworzenia tej cennej pochodni wydała pracowita pszczoła.

 

 

O, zaiste błogosławione popołudnie, w którym się łączy niebo z ziemią, sprawy boskie ze sprawami ludzkimi. Prosimy Cię, przeto, Panie, niech ta świeca poświęcona na chwałę Twojego imienia nieustannie płonie, choć w słoneczne popołudnie nie ma żadnego mroku do rozproszenia. Przyjęta przez Ciebie, jako woń przyjemna, niechaj się złączy ze światłami nieba. Niech ta świeca płonie, gdy wzejdzie Słońce nie znające zachodu: Jezus Chrystus, Twój Syn Zmartwychwstały, który oświeca ludzkość swoim światłem i z Tobą żyje i króluje na wieki wieków. W. Amen, amen, amen!

 

 

Jak więc widać zmiana nocy na popołudnie nie jest błaha. Powoduje wypadniecie prawie wszystkich symboli odnoszących się do zbawienia. Jasno też pokazuje, że śpiewanie tego hymnu przy świetle dziennym nie ma najmniejszego sensu. W ogóle zresztą odprawianie tej liturgii w dzień ma tyle sensu, co odprawianie jej w czwartek po popielcu na przykład.

Godzinki o Męce Pana Jezusa

Ukrzyżowanie

W tekście o Gorzkich Żalach wspomniałem, ze osobny tekst poświecę nabożeństwu poniekąd podobnemu, mianowicie Godzinkom o Męce Pana Jezusa. Jeśli chodzi o godzinki, to ten rodzaj paraliturgii, szczególnie popularny w naszym kraju, wywodzi się z modlitwy brewiarzowej, inaczej mówiąc z Liturgii Godzin, a konkretnie z tak zwanych małych oficjów.



Małe oficjum to swego rodzaju wyciąg z brewiarza, używany przez wspólnoty zakonne i bractwa pobożne. Najbardziej znane i najstarsze jest Officium Parvum B. Mariae Virginis, z którego wywodzą się nasze Godzinki o Najświętszej Maryi Pannie. Godzinki są więc zasadniczo parafrazą małego oficjum utrzymana w konwencji poezji ludowej. Wspomniane wyżej godzinki maryjne są u nas najpopularniejsze, ale nie jedyne.



Godzinki o Męce Pana Jezusa są wielkopostnym, czy raczej pasyjnym nabożeństwem paraliturgicznym o franciszkańskiej proweniencji. Na tej bernardyńskiej stronie można się zapoznać nie tylko z ich tekstem, ale też i z melodią.


Godzinki o Męce Pańskiej powstały prawdopodobnie w XVI. W poszczególnych „godzinach”, czyli częściach tego nabożeństwa rozważa się: pojmanie w Ogrójcu, sąd u Piłata, biczowanie i cierniem koronowanie, droga krzyżowa, ukrzyżowanie i śmierć na krzyżu, zdjęcie z krzyża i złożenie do grobu. Opierają się one na łacińskim nabożeństwie Horae Sancte Crucis.


Godzinki nie są tak popularne jak Gorzkie Żale, ale są parafie, w których są odprawiane w ich miejsce. Myślę, ze warto było o nich w ten pasyjny czas przypomnieć.


To już na ten rok ostatnie nabożeństwo postne, o którym piszę. Myślę jednak, że i w przyszłym będę miał o czym pisać. Od następnego zaś tekstu będzie już wielkanocnie.

Między socjologią i ideologią

 

Cokolwiek by nie powiedzieć, lewicowy, postmarksistowski socjolog Zygmunt Bauman jest postacią ważną w polskiej humanistyce. Ten emerytowany profesor uniwersytetu w Leeds, który Polskę opuścił w czasie pamiętnego marca 1968, którego czterdziesta rocznica jest właśnie z wielką pompą obchodzona, w młodości zapisał w swoim życiorysie bardzo niechlubne karty, współpracował bowiem tuż po wojnie z osławioną Informacją Wojskową. Ja jednak oceniam wszelkiego rodzaju twórców poprzez pryzmat ich twórczości, a nie życiorysu, dlatego też nie mają dla mnie, gdy oceniam książki, żadnego znaczenia osobiste przewiny ich autorów. Gdyby nawet Józef Stalin napisał arcydzieło, nie wahałbym się go arcydziełem nazwać. I odwrotnie, gdyby który ze świętych napisał dzieło podłe, bądź pod względem estetycznym, bądź etycznym, napisałbym, że dzieło to jest podłe i odradzałbym jego czytanie.

 

Popularyzator prądów humanistycznych

 

Jestem przekonany, ze Baumana warto czytać przede wszystkim dlatego, że nikt inny w sposób tak gruntowny jak on nie przenosi na polski grunt wszystkich najważniejszych nurtów współczesnej światowej humanistyki. I tak na przykład w książce Ponowoczesność jako źródło cierpień, którą chciałbym dzisiaj pokrótce omówić, powołuje się między innymi na Alana de Benoist, Ryszarda Rorty’ego, Michała Bachtina, Jana Baudrillarda, Jana Franciszka Lyotarda, Grzegorza Batesona, Michała Foucalta, czy Alana Touraine’a. Referuje on w większym lub mniejszym skrócie ich poglądy na rozmaite tematy, niektórych cytuje aprobująco, z innymi zaś polemizuje. Dopiero na tej podstawie wykłada swoje własne zdanie. Ważne jednak jest to, że przybliża polskiemu czytelnikowi również myśl tych twórców, których dzieła jeszcze nie doczekały się polskich wydań.

 

Co do poglądów głoszonych przez samego Baumana, koniecznym jest rozgraniczenie dwóch zakresów tematycznych. Jednym jest szeroko rozumiana kultura, drugim zaś kwestie polityczno-ekonomiczne. W pierwszym zakresie tematów Bauman wypowiada się jak uczony, wykazujący się dogłębnym poznaniem i zrozumieniem omawianych zagadnień. W drugim jednak odzywa się w nim lewicowy ideolog nie potrafiący wyjść poza polityczne schematy myślenia, opisujący nie rzeczywistość, a wydumany konstrukt zupełnie do niej nie przystający.

 

Wybitny znawca kultury

 

W temacie kultury książka zawiera wiele cennych refleksji. Słusznie zwraca uwagę na mnożenie sensów i znaczeń w literaturze i sztuce ponowoczesnej, na separację współczesnej sztuki od życia, na praktyczną niemożność prawdziwej awangardy w dzisiejszej sztuce. Bardzo celne są spostrzeżenia, że obecni artyści głównie cytują i przetwarzają, są więc raczej przetwórcami niż twórcami, że współczesna kultura jest swego rodzaju „spółdzielnią spożywców”, w końcu, że massmedia złamały monopol edukacyjny państwa. Podobnie ciekawe i mądre refleksje snuje na temat rodziny, seksu i religii. Są jednak i w dziedzinie kultury takie tezy w wywodzie Baumana, z którymi zgodzić się nie sposób. Dla przykładu, jego zdaniem, powszechna akceptacja dla pluralizmu stylów muzycznych separuje te style i ich partycypantów. W tym stwierdzeniu wychodzi na jaw kompletny brak zaufania Baumana wobec wolności, który w pełni ujawni się w jego koncepcjach polityczno-ekonomicznych. Niemniej jednak nie waham się uznać omawianego socjologa za wybitnego badacza kultury, wiele wnoszącego w dzieło jej poznania.

 

Nieprzejednany wróg wolności

 

Zupełnie inaczej rzeczy się maja na polu ekonomii i polityki. Tu Bauman przestaje być uczonym, a staje się ideologiem. Jego wizja świata jest kompletnie wypaczona przez system lewicowych idej, które zaszczepił sobie jako młody komunista, i których jak widać nawet na starość nie chce się wyrzec, co najwyżej nieznacznie je modyfikując. Chociaż w całej książce chyba ani razu nie występuje wyrażenie „walka klas”, to wyraźnie widać, że Bauman jest przekonany o rzeczywistym istnieniu takiego zjawiska. Widać wyraźnie, że w jego wyobraźni nie mieści się świat, w którym wszyscy odnoszą korzyść, jedni mniejszą, drudzy większą. U Baumana, jeśli ktoś zyskuje, to ktoś inny musi tracić.

 

Kluczową ideą tej książki jest przekonanie, że żyjemy w czasach nadmiernej wolności. Zdaniem autora społeczeństwo ponowoczesne oferuje ekspansję wolności osobistej , w zamian za kurczenie się zakresu bezpieczeństwa jednostkowego losu. Tej tezie podporządkowany jest cały tok rozumowania. I tak, możemy się z tej książki dowiedzieć, ze 80-85 % ludności żyje w sytuacji komfortu (a i paraliżu spowodowanego przez groźbę bezrobocia), podczas, gdy wszystkie śmieci i odchody systemu zsypuje się i wylewa na pozostałe 15-20% ludzi, którzy nie mogą się bronić, reagując tylko wandalizmem, wycofaniem i przestępczością. Że trwałe bezrobocie grozi każdemu, bo na świecie nie ma i nie będzie dość pracy dla wszystkich chętnych. Wykazując się kompletnym anachronizmem Bauman straszy groźbą przeludnienia i wychwala eutanazję. Twierdzi też, że znoszenie barier celnych, wolny handel i gruntowna deregulacja aktywności gospodarczej mnożą zastępy ubogich. Zresztą mąż ten uczony chyba się szaleju najadł, gdy niektóre rozdziały o polityce i gospodarce pisał, bo Unię Europejską za ostoję wolnego rynku uznaje. Jedynie to go usprawiedliwia, że ten akurat fragment książki pisał w 1992 roku. Widać jednak, ze prorokiem to on nie jest.

 

Jest za to niewątpliwie ideologiem nowego socjalizmu. O ile stare socjalizmy chciały nas tylko ograbić z pieniędzy, nowy chce nas ograbić z wszelkiego rodzaju wolności mamiąc, że w zamian da pełnię bezpieczeństwa. O ile jednak zabierze nam prawdziwe wolności, to da nam złudne i fałszywe bezpieczeństwo. Dlatego Bauman piszący o kulturze jest uczonym wnoszącym wielki i pozytywny wkład w rozwój ludzkości. Jednak Bauman piszący o polityce i ekonomii jest szatańskim guru, niebezpieczniejszym od Karola Marksa.

 

 

Pasyjna galeria dźwiękowa

 

To już będzie ostatnia typowa galeria dźwiękowa. Od Wielkanocy zmieniam nieco formułę cyklu. Zacznę dziś od polskich pieśni pasyjnych.


 

Ogrodzie oliwny w wykonaniu Piotra Kędziory.

Jezu Chryste, panie miły w wykonaniu Chóru Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego

Krzyżu Święty nade wszystko w wykonaniu Diakonii Uwielbienia z parafii Świętej Anny we Wrocławiu

O Duszo Wszelka Nabożna w wykonaniu Domu Tańca


 

W następnej kolejności jak zwykle coś maryjnego:


 

Stabat mater dolorosa w opracowaniu Józefa Gabriela Rheinbergera i wykonaniu chóru kościelnego z Dachau.


 

Ta sama sekwencja w nieznanej aranżacji i wykonaniu (aczkolwiek strasznie zmanierowana i kompletnie nieliturgiczna wersja).


 

I jeszcze raz Stabat Mater, w opracowaniu Pergolesiego i wykonaniu Adolf Fredriks Flickkör.

Ostatnio mam jakiegoś pecha i nie potrafię znaleźć żadnych wersji gregoriańskich, same polifonie.


 

W pasyjnej galerii dźwiękowej nie może zabraknąć wielkopiątkowych Improperiów.

Mam nadzieje, że te utwory pomogą Państwu głębiej przeżyć czas pasyjny.

Litania do Najdroższej Krwi Chrystusowej

Ukrzyżowanie

Ta litania jest najmłodszą spośród sześciu dopuszczonych przez władze kościelne do pełnego publicznego użytku. Została wprowadzona przez bł. Jana PP XXIII w 1960 roku. Od innych litanii nieco odróżnia się strukturą. Zamiast bowiem występujących w innych tego typu modlitwach wezwań: zmiłuj się nad nami, módl się za nami, ma słowa zbaw nas (salva nos), oddane nieco nieprecyzyjnie w polskim przekładzie oficjalnym, jako wybaw nas.

Przyznam się, że nie podoba mi sie to tłumaczenie, zwłaszcza, że tymi samymi słowy oddaje się łacińskie libera nos, np.  We Mszy Świętej w modlitwie po Pater Noster, czy w Litanii Do Wszystkich Świętych. W polskim tłumaczeniu omawianej litanii jest jeszcze jedno zdanie, którego przekład budzi spore wątpliwości. Mianowicie  victor daemonum przełożono jako  zwyciężająca złe duchy. Wydaje mi się to mocno nieścisłe. Moim zdaniem przekład powinien brzmieć: zwycięzco demonów, albo pogromco demonów, ewentualnie zwyciężczyni lub pogromczyni, zważywszy, ze krew jest rodzaju żeńskiego. Obecna wersja jest mało wyrazista.

„Czepiam się” tych tłumaczeń, ponieważ jest to część większego problemu. Litania to mały pikuś, zwłaszcza, że wypaczenia znaczenia są tu akurat nieznaczne. Dużo większe są problemy ze złymi tłumaczeniami tekstów Mszy Świętej według mszału Pawła PP VI. Najsłynniejsze jest nieszczęsne for all czy für alles w miejsce łacińskiego pro multis w formule Konsekracji Krwi Pańskiej. W języku polskim też mamy takie kwiatki: doprowadź do pełnej jedności zamiast coadunare digneris (umacniaj w jedności), czy Idźcie w Pokoju Chrystusa w miejscu Ite Missa est. To ostatnie sformułowanie jest właściwie nie przetłumaczalne i powinno zostać w wersji łacińskiej, ale już od biedy lepsze od obecnego było dawniejsze tłumaczenie Idźcie, Ofiara spełniona.

Wracając do naszej litanii i ogólnie kultu Krwi Chrystusowej, propagowanego przez bł. Jana PP XXIII. Wzmiankę o tym kulcie można znaleźć w pseudonaukowej książce Richarda Leigha i Michaela Baigenta: Święty Graal, Święta Krew. Autorzy postawili tam bardzo ekstrawagancką tezę, że powodem wdrażania tego kultu przez papieża była jego przynależność do Zakonu Syjonu i że chodziło naprawdę nie o Krew Chrystusową przelaną na krzyżu, ale płynącą rzekomo w  żyłach Merowingów, którzy zdaniem autorów byli potomkami Chrystusa.  Książka ta była inspiracją dla Dana Browna i jego powieści Kod Leonarda da Vinci. Piszę o tym w ramach wskazywania związków między liturgią i paraliturgią a popkulturą. Jak widać, takich związków jest mnóstwo.

Tekst łaciński za tą stroną:

Kyrie, eleison Kyrie, eleison.
Christe, eleison Christe, eleison
Kyrie, eleison Kyrie, eleison.

Christe, audi nos Christe, audi nos.
Christe, exaudi nos. Christe, exaudi nos.

Pater de caelis, Deus, miserere nobis.
Fili, Redemptor mundi, Deus, miserere nobis.
Spiritus Sancte, Deus, miserere nobis.
Sancta Trinitas, unus Deus, miserere nobis.

Sanguis Christi, Unigeniti Patris aeterni, salva nos.
Sanguis Christi, Verbi Dei incarnati, salva nos.
Sanguis Christi, Novi et Aeterni Testamenti, salva nos.
Sanguis Christi, in agonia decurrens in terram, salva nos.
Sanguis Christi, in flagellatione profluens, salva nos.
Sanguis Christi, in coronatione spinarum emanans, salva nos.
Sanguis Christi, in Cruce effusus, salva nos.
Sanguis Christi, pretium nostrae salutis, salva nos.
Sanguis Christi, sine quo non fit remissio, salva nos.
Sanguis Christi, in Eucharistia potus et lavacrum animarum, salva nos.
Sanguis Christi, flumen misericordiae, salva nos.
Sanguis Christi, victor daemonum, salva nos.
Sanguis Christi, fortitudo martyrum, salva nos.
Sanguis Christi, virtus confessorum, salva nos.
Sanguis Christi, germinans virgines, salva nos.
Sanguis Christi, robur periclitantium, salva nos.
Sanguis Christi, levamen laborantium, salva nos.
Sanguis Christi, in fletu solatium, salva nos.
Sanguis Christi, spes poenitentium, salva nos.
Sanguis Christi, solamen morientium, salva nos.
Sanguis Christi, pax et dulcedo cordium, salva nos.
Sanguis Christi, pignus vitae aeternae, salva nos.
Sanguis Christi, animas liberans de lacu Purgatorii, salva nos.
Sanguis Christi, omni gloria et honore dignissimus, salva nos.

Agnus Dei, qui tollis peccata mundi, parce nobis, Domine.
Agnus Dei, qui tollis peccata mundi, exaudi nos, Domine.
Agnus Dei, qui tollis peccata mundi, miserere nobis, Domine.

V. redimisti nos, Domine, in sanguine tuo.
R. Et fecisti nos Deo nostro regnum.

Oremus; Omnipotens sempiterne Deus, qui unigenitum Filium tuum mundi Redemptorem constituisti, ac eius sanguine placari voluisti: concede, quaesumus, salutis nostrae pretium ita venerari, atque a praesentis vitae malis eius virtute defendi in terris, ut fructu perpetuo laetemur in caelis. Per eundem Christum Dominum nostrum. Amen.

Tekst polski za tą stroną:

Kyrie, elejson.  Chryste, elejson. Kyrie, elejson. 
Chryste, usłysz nas.  Chryste, wysłuchaj nas. 
 
Ojcze z nieba, Boże,  zmiłuj się nad nami. 
Synu, Odkupicielu świata, Boże,  zmiłuj się nad nami. 
Duchu Święty, Boże,  zmiłuj się nad nami. 
Święta Trójco, Jedyny Boże,  zmiłuj się nad nami. 
 
Krwi Chrystusa, Jednorodzonego Syna Ojca Przedwiecznego,  wybaw nas. 
Krwi Chrystusa, wcielonego Słowa Bożego,  wybaw nas. 
Krwi Chrystusa, nowego i wiecznego Przymierza,  wybaw nas. 
Krwi Chrystusa, przy konaniu w Ogrójcu spływająca na ziemię,  wybaw nas. 
Krwi Chrystusa, tryskająca przy biczowaniu,  wybaw nas. 
Krwi Chrystusa, brocząca spod cierniowej korony,  wybaw nas. 
Krwi Chrystusa, przelana na krzyżu,  wybaw nas. 
Krwi Chrystusa, zapłato naszego zbawienia,  wybaw nas. 
Krwi Chrystusa, bez której nie ma przebaczenia,  wybaw nas. 
Krwi Chrystusa, która poisz i oczyszczasz dusze w Eucharystii,  wybaw nas. 
Krwi Chrystusa, zdroju miłosierdzia,  wybaw nas. 
Krwi Chrystusa, zwyciężająca złe duchy,  wybaw nas. 
Krwi Chrystusa, męstwo Męczenników,  wybaw nas. 
Krwi Chrystusa, mocy Wyznawców,  wybaw nas. 
Krwi Chrystusa, rodząca Dziewice,  wybaw nas. 
Krwi Chrystusa, ostojo zagrożonych,  wybaw nas. 
Krwi Chrystusa, ochłodo pracujących,  wybaw nas. 
Krwi Chrystusa, pociecho płaczących,  wybaw nas. 
Krwi Chrystusa, nadziejo pokutujących,  wybaw nas. 
Krwi Chrystusa, otucho umierających,  wybaw nas. 
Krwi Chrystusa, pokoju i słodyczy serc naszych,  wybaw nas. 
Krwi Chrystusa, zadatku życia wiecznego,  wybaw nas. 
Krwi Chrystusa, wybawienie dusz z otchłani czyśćcowej,  wybaw nas. 
Krwi Chrystusa, wszelkiej chwał
y i czci najgodniejsza,  wybaw nas. 
 
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,  przepuść nam, Panie. 
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,  wysłuchaj nas, Panie. 
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,  zmiłuj się nad nami. 

K. Odkupiłeś nas, Panie, Krwią swoją.

W. I uczyniłeś nas królestwem Boga naszego.

Módlmy się. Wszechmogący, wieczny Boże, Ty Jednorodzonego Syna swego ustanowiłeś Odkupicielem świata i Krwią Jego dałeś się przebłagać, † daj nam, prosimy, godnie czcić zapłatę naszego zbawienia i dzięki niej doznawać obrony od zła doczesnego na ziemi, * abyśmy wiekuistym szczęściem radowali się w niebie. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Eurowizja – Dno i pukanie od spodu

 

 

No i stało się. 23 lutego odbyły się krajowe eliminacje do Konkursu Piosenki Eurowizji, w formie koncertu pod nazwą Piosenka dla Europy. Zgodnie z moimi wcześniejszymi przewidywaniami, wygrała je niestety Isis Gee (na zdjęciu). Piszę niestety, bo jej utwór był mdły, nijaki, a aranżacja i choreografia prostacka. Nie ma najmniejszych szans na awans do finału. Tak wiec trafne wytypowanie zwycięzcy nie daje mi wielkiej satysfakcji. Wolałbym sie pomylić.


Zanim przejdę do dalszych refleksji na temat właśnie zakończonego etapu, wyjaśnię, dlaczego publikuje ten tekst z tygodniowym opóźnieniem. Otóż, jak już zapewne stali czytelnicy mojego bloga wiedzą, w okresie Wielkiego Postu zajmuję się zasadniczo tematyką bardziej poważną, a mniej rozrywkową. Jedynym pretekstem do napisania tekstu luźniejszego, jest śródpoście, które wczoraj obchodziliśmy, dlatego ten tekst umieszczam właśnie teraz.


Sródpoście, czyli niedziela Laetare (nazywana tak od pierwszych słów śpiewanego w tym dniu Introitu mszalnego: Laetare Ierusalem: et conventum facite omnes qui diligitis eam- Raduj się, Jerozolimo, zbierzcie się wszyscy, którzy ją kochacie ) jest tradycyjnie tak w liturgii, jak i w tradycji ludowej dniem złagodzenia postu. W liturgii używa się koloru różowego, a nie fioletowego (o ile parafia posiada różowe szaty). Można też w tym dniu stroić ołtarz kwiatami, czego w całym Wielkim Poście sie nie czyni. A w zwyczajach ludowych właśnie dzień śródpościa był tym, w którym topiło sie Marzannę, co świecka szkoła chciała i chce nadal przenieść na pierwszy dzień wiosny. Piszę o tym, bo uważam za warte podkreślenia związki między liturgią a kulturą ludową, a także pośrednio między liturgią a popkulturą. Z tego samego powodu wspominam też o popkulturze w tekstach poświęconych liturgii, jak na przykład w tym o Gorzkich Żalach.


Wracając do konkursu muszę powiedzieć, że jego poziom był bardzo niski. Przede wszystkim, co poniektórzy zapomnieli, ze jest to konkurs piosenki, a nie scenicznych wygłupów. W książeczce jednej ze swych płyt Edyta Geppert zacytowała początek definicji piosenki, która przyswoiła sobie na studiach: Piosenka jest to rodzaj wiersza…..


W sobotnim konkursie jedynie Margo i Edi Ann zaprezentowały piosenki. Reszta wykonawców przedstawiła produkty piosenkopodobne. Z czego jeszcze może Afromental przedstawił produkt ciekawy. Reszta to było jakieś łubu dubu z klubu. Oceny, jak zwykle u mnie w skali akademickej: Margo- pdb, Edi Ann – ddb, Afromental -dst, cała reszta -ndst.


Muzycznie konkurs reprezentował kompletne dno, a jednak prowadzącym, a zwłaszcza Radosławowi Brzózce udawało się pukać od spodu. Jego wulgarne rynsztokowe teksty nadawały się do bardzo podrzędnego baru, a nie do publicznej, rzekomo misyjnej telewizji. Zawsze uważałem, że sztuka konferansjerska w naszym kraju stoi dużo niżej niż inne dziedziny muzyki (tak, uważam konferansjerkę za dziedzinę muzyki). Często nawet bardzo ciekawe koncerty są zapowiadane mizernie. Wielu konferansjerów nie przygotowuje sie do występów, wykazuje się bardzo mizerna wiedzą na temat muzyki, którą zapowiada i plecie, co im ślina na język przyniesie. Swego czasu relacjonowałem dla magazynu Gadki z Chatki krakowski festiwal Rozstaje, prowadzony przez Jana Karpiela Bułeckę, którego bardzo skrytykowałem za braki w wiedzy i wulgarność. Musze powiedzieć, ze Brzózka bije Karpiela na głowę w obydwu dyscyplinach.


Tyle mam do powiedzenia o polskim finale krajowym. Na koniec chciałbym dodać, że bardzo ucieszyła mnie wieść, iż Irlandię będzie reprezentować Dustin the Turkey, czyli wielki pluszowy indyk. Zawsze mnie cieszy, gdy ktoś przełamuje rutynę, Byle to robił z głową.

 

 

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij