Obrączki ślubne, biżuteria artystyczna, sukienki, suknie ślubne, modelki

 

Z Księgi mów proroka Etana

Mowa sto dwudziesta trzecia

O pewnym weselu


 

Onego czasu rzekł Etan Ezrahita uczniom swoim:

W Dzień Pański, w przedsionku świątyni wpadłem w zachwycenie i ujrzałem jakby wystawną uroczystość weselną. Pani młoda miała trzy suknie ślubne, na różne etapy ceremonii, a wszystkie bardzo wystawne.


 

Sukienki druhen były równie piękne jak suknie ślubne panny młodej, a dużo piekniejsze niż jakiekolwiek sukienki, czy suknie ślubne jakie kiedykolwiek widziałem w naszym mieście, a wiele ślubów widziałem.


 

Obrączki ślubne były wykonane ze szczerego złota i każda z nich była wysadzana dwunastoma diamentami, tworząc niejako wieniec z gwiazd dwunastu. Były to najwspanialsze obrączki ślubne, jakie w życiu widziałem.


 

Nie tylko obrączki ślubne, ale cała biżuteria, tak panny młodej jak i druhen była to zaiste biżuteria artystyczna. A i biżuteria artystyczna rzadko tak piekną bywa, jako bizuteria na tym ślubie.


 

Druhny były piekne jak modelki, ach co tez mówię, żadne modelki nie są ani w połowie tak piękne jak te druhny.


 

Jeno pana młodego nigdzie nie widziałem. I w tem cały problem.

Reklama Na Blogach

Ave, Regina coelorum

 

 

Ave, Regina coelorum łac., –Witaj, Królowo niebios, to antyfona maryjna z XI-XII w., jedna z czterech antyfon maryjnych używanych w liturgii Kościoła Łacińskiego. Jest odmawiana od 2 II ( Uroczystość Oczyszczenia Najświętszej Maryi Panny, zwana także Ofiarowaniem Pańskim lub świętem Matki Boskiej Gromnicznej) do Wielkiej Środy. Jak zwykle podaję tekst łaciński i polski za portalem sanctus.pl:


 

Ave, Regina cælorum,

Ave, Domina Angelorum:

Salve, radix, salve, Porta,

Ex qua mundo lux est orta:

Gaude Virgo gloriosa,

Super omnes speciosa,

Vale, o valde decora,

Et pro nobis Christum exora.


 


 

Witaj, niebios Królowo,

Witaj, Pani aniołów,

Witaj, Różdżko, witaj Bramo,

Jasność zrodziłaś światu.

Ciesz się, Panno chwalebna,

Ponad wszystkie piękniejsza,

Witaj, o Najśliczniejsza,

Proś Chrystusa za nami.

 

I jak zwykle nagrania z youtube.com:

Ave, Regina cælorum Piotra Andrzeja Mattiolego (1501-1578) w wykonaniu Filipa Jaroussky’ego

Ave, Regina cælorum Rolanda de Lassusa (1532-1594) w wykonaniu Polyphonie Franco Flamande

Ave, Regina cælorum gregoriańskie w wykonaniu Kimberly Braun i Stefanii Heidemann

Ave, Regina cælorum Wilhelma Dufaya (1397-1474) w wykonaniu Capella Antiqua z Monachium

Ave, Regina cælorum ambrozjańskie

Ave, Regina cælorum Waltera Frye (+1474) w wykonaniu zespołu La Morra

 

Hakin9- marzec MMIX

Pisma profesjonalne, rozmaitych zresztą dyscyplin stosują zazwyczaj pewną symatyczną praktykę, polegajaca na prowadzeniu przynajmiej jednego stałego działu, zrozumiałego nawet dla laików. Praktykę tę stosuje również komputerowy miesięcznik Hakin 9. Wprzypadku tego periodyku jest to rubryka W skrócie – aktualności. Można z niej się dowiedzieć, o różnych aktualnych ciekostkach ze świata komputerów i telekomunikacji. W marcowym numerze dział ten informuje między innymi o:

-europejskiej strategii przeciwko cyberprzestępcom

-spamie pochodzącym z Korei

-walce przemysłu fonograficznego z internetowym serwisem The Pirate Bay

-słabych zabezpieczeniach e-banków

– cyberataku na armię USA

-internecie jako narzędziu Interpolu

-terrorystach wykorzystujących mapy Google Earth

-wirusach przenoszonych przez urządzenia podpięte do portu USB

-użytkownikach zaniedbujących aktualizacje oprogramowania

– trojanie atakującym userów Firefoxa

– nowej wersji programu przeciwwirusowego Arcavir.

Last minute, kolonie, obozy

 

Z Księgi mów proroka Etana

Mowa pięćdziesiąta siódma.

O ostatniej minucie.

 

Onego czasu rzekł prorok Etan uczniom swoim: Nadejdą takie dni, że rodzajowi ludzkiemu ciasno będzie na ziemi i zabierze się on za podbój kosmosu.

 

I założą synowie Adama i córki Ewy kolonie na Marsie i kolonie na Tytanie, księżycu saturnowym a nawet kolonie poza granicami słonecznego układu.

 

I stanie się tak, że w niektórych spośród owych kolonij zapanują krwawi tyrani.

 

I pozakładają oni tyrani w owych koloniach obozy odosobnienia dla nieprzyjaciół swoich. Wśród obozów tych będą zarówno obozy pracy, jak też obozy śmierci. Będą to miejsca złe i mroczne, niejako przedsionki Piekła.

I ci którzy pod władzą owych krwawych tyranów żyć będą, widząc okrucieństwo i niegodziwość władców swoich, będą żywili przekonanie, że oto nadszedł już kres czasów, że już wybiła ostatnia godzina ludzkości, a nawet jej ostatnia minuta – last minute.

 

Ale to jeszcze nie będzie last minute. Na last minute przyjdzie jeszcze poczekać. Napisano bowiem: Nie znacie dnia, ani godziny. A tym bardziej minuty.

Reklama Na Blogach

Organizacyjnie 22

 

Poprzedni tekst organizacyjny był we wrześniu, pora więc na kolejny. W kwestiach fundamentalnych nic się nie zmieniło, nadal najważniejszym blogiem jest Kultura Okiem Svetomira. Na nowe kategorie na tym blogu przyjdzie jeszcze trochę poczekać, jest już jednak pewne, że się takowe pojawią. Cykl o społecznościach internetowych jest już zamknięty. Planuję nowy podobnego rodzaju, poświęcony obecnym w internecie mediom katolickim (nie tylko polskim), ale zacznie się on ukazywać dopiero po wakacjach. Obecnie dominują dwa cykle: jeden poświęcony pieśniom roku kościelnego, drugi zaś płytom polskich muzyków. Ten drugi na czas Wielkiego Postu ulega zawieszeniu, choć nie wykluczam recenzji jakiejś płyty z pieśniami postnymi. Zasadniczo jednak w okresie Postu dominować na blogu będą religia i literatura, muzyka zaś na całego wróci po Wielkiejnocy. Już zacząłem tegoroczny cykl festiwalowy, wkrótce pojawią się w nim kolejne teksty. Ostatnimi czasy na moim blogu pojawiło się po dłuższej przerwie kilka długich tekstów, kilka też jeszcze się pojawi. Niektóre z nich to moje stare prace studenckie, inne z kolei to artykuły, uprzednio opublikowane w różnych czasopismach. W Limerykach ze Śmietnika praktycznie nic się nie zmienia, jedynie w okresie Wielkiego Postu teksty i ilustracje będą miały nieco poważniejszy charakter. Po obecnym cyklu historycznym, pojawi się kolejny, o świętych. Polityka Okiem Svetomira i Rybnik w Obiektywie Komórki są aktualnie uzupełniane regularniej, niż zapowiadałem poprzednio. Wynika to z aktywnego włączenia tych blogów w program komercyjny. Dalsza regularność będzie uzależniona od pojawiania się zleceń na teksty komercyjne. Pozostałe blogi będą, mniej lub bardziej regularnie uzupełniane kopiami tekstów z blogów wymienionych wyżej. Następny tekst organizacyjny opublikuję po wakacjach.

Sufity podwieszane, bramy, schody

 

Z księgi mów proroka Etana.

Mowa siedemdziesiąta trzecia.

O bogatym księciu i jego wspaniałym pałacu


 

Jednego razu prorok Etan rzekł uczniom swoim taką rzecz: W czasach przyszłych będzie żył pewien książę, który będzie niewyobrażalnie bogaty. Będzie miał wspaniały pałac, ale nie będzie szczęśliwy.


 

W swoim pałacu będzie miał dwanaście bram. Będzie miał bramy ze złota, bramy ze srebra, bramy z miedzi i bramy z żelaza. Ale nie będzie szczęśliwy.


 

W swoim pałacu będzie miał też wiele schodów. Będzie miał schody prowadzące w górę i schody prowadzące w dół, a nawet schody prowadzące donikąd. Ale nie będzie szczęśliwy.


 

W swoim pałacu będzie też miał najcudowniejsze w świecie sufity podwieszane. Takich sufitów nie miał, nie ma, ani nie będzie mieć nikt przed nim, ani nikt po nim. Jego sufity podwieszane będą ozdobione dwunastoma rodzajami drogich kamieni: rubinami, topazami, szmaragdami, granatami, szafirami, berylami, opalami, agatami, ametystami, chryzolitami, onyksami i jaspisami. Ale nie będzie on szczęśliwy.


 

Zapamiętajcie sobie o uczniowie moi, że samo bogactwo nie jest w stanie uczynić człowieka szczęśliwym. Potrzeba czegoś więcej.

Reklama Na Blogach

Wątpliwość – materiał nadesłany

doubt 

„WĄTPLIWOŚĆ” W KINACH JUŻ OD 20 LUTEGO

Katolicka szkoła na Bronxie w 1964 roku. Charyzmatyczny ksiądz Flynn usiłuje złagodzić panujące w szkole obyczaje. Robi to wbrew kierującej szkołą zakonnicy – siostrze Aloysius Beauvier, która wierzy jedynie w surową dyscyplinę. Kiedy do szkoły zostaje przyjęty pierwszy czarnoskóry uczeń, a jedna z sióstr zauważa, że ojciec Flynn poświęca mu więcej uwagi niż innym dzieciom, siostra Beauvier rozpoczyna prawdziwą krucjatę, która ma na celu usunięcie księdza ze szkoły. Bez żadnych dowodów, jedynie polegając na własnym przeczuciu, zakonnica podejmuje walkę. Czy ma rację? Czy wolno jej na podstawie niejasnych odczuć oskarżać drugiego człowieka? Czy poznamy w końcu prawdę?

5 NOMINACJI DO OSKARA

Film jest ekranizacją sztuki wyróżnionej nagrodą Pulitzera w 2005 roku.
Na Broadwayu wystawiono ją 525 razy! Dramat zdobył także cztery prestiżowe nagrody Tony.

Nominowany do Oskara w kategoriach:

Best Performance by an Actor in a Supporting Role
Philip Seymour Hoffman

Best Performance by an Actress in a Leading Role
Meryl Streep

Best Performance by an Actress in a Supporting Role
Amy Adams

Best Performance by an Actress in a Supporting Role
Viola Davis

Best Writing, Screenplay Based on Material Previously Produced or Published
John Patrick Shanley

„Wątpliwość”

Tytuł oryginalny: Doubt
Reżyseria: John Patrick Shanley
Scenariusz: John Patrick Shanley
Produkcja: Scott Rudin Productions, USA
Czas: 100 min.
Premiera światowa: 5.12.2008 r.
Premiera polska: 20.02.2009 r.
Dystrybucja w Polsce: Forum Film Poland
Dozwolony od lat: 15


Informacja prasowa z serwisu Blogvertising.pl

Muzyka wczoraj i dziś cz. II

instrumenta

rzeba tu raz jeszcze podkreślić, że oświecenie nie wszędzie było momentem przejścia od wczoraj do dziś. W oświeceniu to się zaczęło od stolic i dużych miast. Na niektórych terenach wiejskich przełom nastąpił po ostatniej wielkiej wojnie, a w pojedynczych małych refugiach epoka dawna trwa po dziś dzień. Mówimy oczywiście o naszym kręgu geograficznym, o Europie. Poza Europą te refugia nie są ani małe, ani

pojedyncze. Tym przełomem było generalnie przejście od kultury tradycyjnej do nowoczesnej. Szerzej można powiedzieć, że było to przejście od myślenia tradycyjnego do nowoczeznego – od myślenia holistycznego do partykularnego. Świat przestał tworzyć metafizyczna całość, a stał się luźna zbbieranina względnie niezależnych bytów, z których każdy miał być odtąd traktowany oddzielnie. Najbardziej jaskrawym przejściem od tradycji do nowoczesności, była separacja sacrum i profanum, to o czym pisał Goethe mając to już za oczywistość. To oczywiście żadna oczywistością nie jest, ani stanem naturalnym, lecz wręcz przeciwnie, potwornym wynaturzeniem. Oświecenie zasiało swe zatrute ziarna, które doprowadziły kulturę europejska i amerykańską na skraj ruiny. W muzyce profesjonalnej XIX i XX wieku separacja sacrum i profanum (poza nielicznymi wyjątkami) bezwzględnie dominowała. Na szczęście inne kontynenty i cywilizacje oparły się zarazie. Tam wszystko jest nadal na swoim miejscu. Dzięki temu, jak i dzięki tym wspomnianym już wyżej refugiom tradycji u nas mamy jeszcze szansę na uzdrowienie naszej kultury. Chorobę i jej symptomy trafnie opisał Marcel Peres, jeden z największych kultywatorów i odnowicieli tradycji zachodnioeuropejskiej, tradycjo łacińskiej i katolickiej. W wywiadzie dla „Czasu Kultury" tak mówi:" Być może zresztą jest to jeden z głównych problemów kultury religijnej naszych czasów: osobno postrzega się modlitwę, osobno kulturę, osobno poszukiwania intelektualne (…) Odeszliśmy od kultury religijnej przeszłych stuleci, która wymagała inicjacji, długiej nauki. (…) Kościół pełnił wówczas rolę kulturotwórczą (…) Pamiętajmy ponadto, że liturgia i muzyka nie istniały w próżni. Trzeba postrzegać muzykę jako instrument pozwalający lepiej zrozumieć przeszłość, bo była ona zawsze wpisana w główny nurt inicjatyw każdej cywilizacji." Tak wiec jak widzimy separacja sacrum i profanum wyrządziła wielką szkodę jednemu i drugiemu. A muzyki dotyczy to w stopniu szczególnym, jeśli zważymy, ze jest ona jednym spośród składników kultury jednym z najbardziej predestynowanych do przenoszenia umysłu ludzkiego w stany paramistyczne. Muzyka więc jest ze swej natury jeśli nie stricte religijna , to parareligijna przynajmniej. Muzyka ma więc wartość sakralna niezależnie od tego, jakie towarzyszą jej treści. Jerzy Nowosielski pisze, ze nie ma sensu dzielić malarstwa na religijne i świeckie, bo sztuka plastyczna zawsze jest przepojona integralnym sacrum. Uważam, że do muzyki również można te słowa odnieść w całej pełni. W okresie nazywanym dla potrzeb niniejszej pracy nowożytnym sakralność muzyki jako całości uległa poważnemu zatarciu. Większość ludzi skłonna jest za Goethem uważać muzykę sakralna jedynie za jakiś mały wycinek muzyki w ogóle. Jednak wobec różnorodności muzyki współczesnej nie sposób nie zauważyć, ze są w niej żywe wcale niemałe takie nurty które dokonują reintegracji sacrum i profanum w muzyce. Widać to zarówno w nowych kompozycjach muzyki poważnej, tak symfonicznej, jak kameralnej, w coraz powszechniejszym wykonywaniu muzyki dawnej, w popularnych aranżacjach chorału, wreszcie w takich nurtach muzyki jak: folk, world musie, new age, ccm i innych. Sakralność objawia się zresztą również w odbiorze muzyki pozornie zupełnie świeckiej – mianowicie w dyskotekach. Stany transowe osiągane przez ich uczestników maja bez wątpienia charakter parareligijny, zresztą nierzadko stanowią surogat religii. Stany te są też niezbitym dowodem na sakralność muzyki jako takiej, do której to tezy jestem całkowicie przekonany. Można więc z dużą doza prawdopodobieństwa stwierdzić, że oto jesteśmy świadkami kolejnego przełomu, że stoimy na progu kolejnej epoki w dziejach muzyki, równie wyraźnie odgraniczonej, jak poprzednie, wyżej omówione. Nie wiemy co prawda na pewno, czy muzyka pójdzie w kierunku reunifikacji nurtów, czy też pozostanie wielonurtowa. Prawie pewni możemy być, ze proces przynajmniej częściowej reintegracji sacrum i profanum w muzyce nie ulegnie regresowi, a może jeszcze mocno postąpić do przodu. Oczywiście, jeśli muzyka pozostanie wielonurtowa, to będą obok siebie występowały nurty zintegrowane i niezintegrowane. Możemy mieć nadzieję na kontynuację tego procesu, bo również i w innych dziedzinach życia zaczyna wracać myślenie holistyczne. W umysłach coraz większej grupy ludzi świat jest znów metafizyczną jednością, a duch i materia są ściśle ze sobą związane. Tak jak poprzednie przemiany nie były natychmiastowe, ale stanowiły długotrwałe procesy, tak i ta, której jesteśmy świadkami rozłożona jest na długie dziesięciolecia. W świetle tych rozważań pierwszy przełom – ten średniowieczny daleko traci na znaczeniu. Prawdziwą rewolucją była dopiero separacja sacrum i profanum w kulturze, a więc i w muzyce. I ta rewolucja, jak już wskazałem wyżej nie okazała się zbyt trwałą w swych skutkach. Prawdę mówiąc wydaje mi się, że wszelkie zmiany , a przynajmniej wszelkie trwałe zmiany w odbiorze muzyki maja i mieć będą charakter powierzchowny. Zmiany głębsze, takie jak oświeceniowa separacja sacrum i profanum nie maja i raczej mieć nie będą charakteru trwałego. Muzyka w każdej epoce rozwoju ludzkości miała, ma i mieć będzie mniej więcej podobny zespół funkcji, wśród których funkcje sakralne i świeckie będą się ze sobą przeplatać. Muzyka zawsze będzie bawić, czarować, chwalić bóstwa, zmuszać do refleksji, niezależnie od tego jak zmieniać się będą jej zewnętrzne formy.

Wczoraj dziś i jutro nachodzą na siebie i przenikają się. Granice między nimi nie są bynajmniej ostre. Szczególnie dla naszego obecnego czasu – czasu przejścia od nowożytności do ponowożytności nie da się mówić o jednym, wspólnym dla wszystkich sposobie odbioru muzyki. Stało się to sprawa zróżnicowana wręcz osobniczo. Percepcja muzyki ciągle się zmienia, zmienia się na naszych oczach. I co jeszcze ważniejsze, muzyka w ostatnich dziesiątkach lat gwałtownie przybiera na znaczeniu. Nie sposób pominąć milczeniem tego, ze dla większości ludzi, przynajmniej na pewnym etapie życia stanowi jeden z najistotniejszych jego składników. To zjawisko nigdy jak się zdaje nie było tak powszechne jak obecnie. Może to mieć wpływ na przykład na przyspieszenie zmian w muzyce i jej odbiorze, zarówno jeśli chodzi o polimorfizację, jak tez reintegrację. Dlatego też, jeśli poprzednie przemiany trwały średnio około dwóch stuleci, obecna może się dokonać w mniej niż pół wieku. Może więc dożyjemy nowego oblicza muzyki. Niezależnie od tego musimy jednak pamiętać, że wszystkie zmiany w muzyce, w jej formach, pojmowaniu i odbieraniu nie sięgają jej istoty, są tylko falami na powierzchni oceanu. W takim więc razie wczoraj dziś i jutro są tylko pojęciami względnymi. Może się i tak zdarzyć, że za lat pięćset, czy tysiąc o tych różnicach w pojmowaniu i odbieraniu muzyki w czasie, które mnie się wydają oczywiste, o tych wszystkich separacjach, polimorfizacjach i reintegracjach nikt nie będzie
ani myślał, ani pamiętał.

Muzyka wczoraj i dziś cz.I

 Im Musikinstrumenten Museum

Żeby omówić taki temat, jak podany w tytule, trzeba się nasamprzód zastanowić, co to jest wczoraj, a co to jest dziś. Trzeba zdefiniować te terminy nie w sensie absolutnym, czy astronomicznym, ale w odniesieniu do pojmowania i odbierania muzyki właśnie. Trzeba się wręcz zastanowić, czy w ogóle istnieje jakieś jedno wczoraj i jakieś jedno dziś. Czy można wyróżnić dwa, jeden przeszły, a drugi teraźniejszy obszar czasowy, odróżniające się od siebie sposobem pojmowania i odbioru muzyki, a zarazem takie, aby wewnątrz jednego obszaru to pojmowanie i odbiór były w miarę jednorodne i spójne. Tym więc zajmujemy się w niniejszym tekście poświęconym procesowi ewolucji, a może rewolucji odbioru i pojmowania muzyki przebiegającym w czasie. Musimy więc sięgnąć do źródeł o czasach dawnych i późniejszych i porównywać to, co nam o pojmowaniu i odbiorze muzyki wiadomo. Trzeba więc zacząć od ustalenia ram czasowych naszych rozważań. Jako, że o muzyce starożytności i wczesnego średniowiecze wiemy stosunkowo niewiele, rozważania nasze proponuję zacząć od pełnego średniowiecza, czyli od około roku 1000 i troszkę później. Według dostępnych nam danych w tym czasie i w naszym kręgu geograficzno-kulturowym muzyka stanowiła system w miarę jednorodny. Oczywiście z racji braku polskich zapisów z tego okresu i niewielkiej ich liczbie z bezpośrednio po nim następującego o jednolitości muzyki możemy wnioskować z jednolitości instrumentarium. „Pisarz arabski Al.-Becri , piszący o Polsce i Słowianach w wieku X i XI powiada, że mają różne instrumenta muzyczne ze strunami i dęte, ze „mają jeden dęty, którego długość przechodzi dwa łokcie i drugi z 8-miu strunami, płaski a niewypukły"" (Gloger).„Jak wynikałoby ze szczegółowych dociekań w tym zakresie, gdzieś do przełomu XII i XIII wieku istniało jednolite instrumentarium rodzime. Składały się na niego różne formy gęśli, piszczałki, dudy, bębenki i in. Budowali je domorośli amatorzy. Wraz z narastającym od przełomu tych wieków zróżnicowaniem społecznym i podziałem pracy. Następuje rozwój muzykowania na dworach i w środowiskach miejskich, a stąd wzmożone zapotrzebowanie na instrumenty. Stąd w ciągu średniowiecza budowanie instrumentów muzycznych rozdwaja się na rzemieślnicze, miejskie, prowadzone przez specjalistów, ale bez reglamentacji cechowej, oraz na półamatorskie, chłopskie, obsługujące rynek wiejski. (..) W przypadku muzyki instrumentalnej mamy do czynienia z klasycznym przykładem rozdzielenia się w okresie od końca średniowiecza kultury ogólnopolskiej na dwa odrębne nurty: profesjonalny i ludowy." (Burszta). Wraz z rozdwojeniem instrumentarium paralelnie nastąpiło więc rozdwojenie muzyki. O ile dotąd była tylko jedna muzyka właściwa dla naszego kręgu kulturowego, odtąd były już dwa niezależne od siebie nurty: muzyki ludowej i muzyki profesjonalnej. Początkowo mimo wszystko nieodległe od siebie, z biegiem stuleci oddalały się coraz bardziej. Muzyka ludowa wykazywała się większą statycznością, profesjonalna zaś ulegała głębokim przemianom. Mamy już więc dwa okresy, wyraźnie odmiennego funkcjonowania muzyki. Archaiczny model jednonurtowy i średniowieczny model dwunurtowy. Czy możemy więc powiedzieć, że jeden z nich reprezentuje wczoraj, a drugi dziś? Żeby odpowiedzieć na to pytanie musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy model dwunurtowy jeszcze funkcjonuje? Funkcjonował on jeszcze do przełomu XVIII i XIX wieku. Pisał o dwóch Goethe, choć już zupełnie inaczej, nietradycyjne wręcz widział granice między nimi: „Muzyka jest sakralna, albo świecka. Sakralność całkowicie odpowiada jej wzniosłości i tu oddziaływa ona najsilniej a życie, które we wszystkich czasach i epokach pozostaje bez zmiany. Muzyka świecka powinna być muzyką całkowicie radosną. Muzyka, która łączy w sobie charakter sakralny i świecki, jest bezbożna, a muzyka mierna, która znajduje

upodobanie w wyrażaniu uczuć mdłych, żałosnych i nędznych, jest godna pogardy. Nie jest ona bowiem wystarczająco poważna, żeby być sakralną i brakuje jej głównej cechy muzyki świeckiej: nie jest radosna." Ten goetheański rozdział sacrum i profanum w muzyce jest absolutnym novum i zaprzeczeniem dotychczasowej tradycji. Jest to swego rodzaju konsekwencja epoki oświecenia. Do czasów oświecenia, a na terenach wiejskich znacznie dłużej nie było rozdziału między sacrum i profanum tak rozumianego, aby była inna muzyka, czy też szerzej kultura świecka, a inna sakralna. Nie było tak, żeby pieśń kościelna nie mogła być wesoła. Choćby polskie, czy ukraińskie kolędy przeczą takiej tezie. A czy tradycyjna pieśń o tematyce świeckiej nie bywa poważna i refleksyjna? Wreszcie, czy w pieśni ludowej o tematyce świeckiej, mniejsza już o to, czy wesołej, czy smutnej nie można dostrzec specyficznego sacrum? Samo zresztą przeciwstawienie muzyki sakralnej i ludowej mocno dziwi, jeśli weźmiemy pod uwagę na przykład definicję kolęd: „ludowe piosenki, śpiewane w Polsce od Bożego Narodzenia, aż do święta M. B. Gromnicznej i utrzymane w charakterze radosnych pieśni i tańców". (Mizgalski) Jest więc kolęda kwintesencją sakralności i ludowości zarazem, bo ani jednego, ani drugiego nikt poważny jej nie odmówi. Wydaje się więc , że zacytowana teoria Goethego jest mocno naciągana i całkowicie abstrakcyjna. Stwierdza jednak przy tern jeden rzeczywisty fakt. Otóż w osiemnastym i dziewiętnastym wieku rozeszły się drogi muzyki religijnej i świeckiej. Nie chodzi zresztą tyle o rzeczywiste rozejście się stylu i formy, co o rozejście się muzyki w świadomości odbiorców. Mamy wiec drugi przełom, druga rewolucję w muzyce. Są więc już przynajmniej trzy oddzielne periody, jeśli chodzi o historie muzyki. Po tej rewolucji oświeceniowej przyszły jej konsekwencje. W nurcie muzyki profesjonalnej nastąpiły daleko idące rozszczepienia. Obok dominującej dotychczas muzyki kameralnej pojawiła się symfoniczna. W wieku XIX nastąpił też rozdział muzyki profesjonalnej na wysoka (poważną) i popularna (rozrywkową). To wszystko sprawiło, że dwunurtowość został zastąpiona wielonurtowościa, która w pełni rozkwitła w wieku XX i rozkwita nadal. Dziś odrębnych nurtów muzycznych, lokalnych i globalnych rządzących się własnymi prawami są tysiące. Być może sprawą nieodległej przyszłości jest stan, w którym tyle będzie odrębnych nurtów, ilu jest muzyków. Każdy będzie grał i śpiewał, swój styl, swoją muzykę. A to paradoksalnie będzie powrót do pierwotnego stanu jednonurtowego. Tym, co będzie łączyło poszczególnych muzyków i ich twórczość nie będzie taki, czy inny nurt, czy styl, skoro każdy będzie miał swój własny, ale muzyka jako taka. Znowu wiec będziemy mieli jedną muzykę, a nie muzykę poważną, rozrywkową, ludowa, dawna etc, etc, etc. Oczywiście przyszłości przewidzieć nie sposób, ale taki rozwój wypadków zdaje się wielce prawdopodobny. Jednak wyodrębnienie epok w dziejach obrazu muzyki nie jest głównym celem tej pracy. To dopiero fundament pod właściwe rozważania. Te zaś będą dotyczyć odbioru muzyki w poszczególnych epokach, w tym tytułowym wczoraj i dziś. Teraz już możemy określić, co jest wczoraj, a co jest dziś, czym zaś może być jutro. Mamy trzy okresy: pierwotny, do średniowiecza, dawny od średniowiecza do oświecenia i nowożytny od ośw
iecenia do czasów współczesnych, wyodrębnione według kryteriów zastosowanych powyżej. Nazwy poszczególnych epok są umowne, podobnie zresztą jak same epoki. Myślę więc, że epoka dawna , będzie wczoraj, a epoka nowożytna dziś. Epoka pierwotna, byłaby dniem przedwczorajszym, a owa wyimaginowana przyszła reunifikacja muzyki jutrzejszy. Zarówno o przedwczorajszym, jak o jutrzejszym dniu niewiele rzec możemy, chociaż z różnych przyczyn.

Biura Warszawa, kserokopiarki, laptopy

Biura Warszawa, kserokopiarki, laptopy. Dziś postanowiłem znaleźć dzieło literackie, w którym występują te trzy słowa i to w takiej, a nie innej formie gramatycznej. Mimo że zaprzęgnąłem całość sił mojego windowsa do szukania w mojej e-biblioteczce, to takiego dzieła nie znalazłem. Muszę się więc zadowolić każdym słowem osobno.

Rozlokowani w różnych

miejscach miasta przedstawiali pierwsze reakcje mieszkańców na giełdową zapaść.

Pokazano ludzi szturmujących wejścia do biur malkerskich i na samą giełdę,

ekrany domowych komputerów bez dostępu do rynku akcji, wyrzucone z mieszkań na

ulice laptopy i pomnażarki pieniędzy, zdemolowane samochody przed jakimś bankiem

i zablokowane od nadmiaru połączeń aparaty zgłoszeniowe pogotowia ratunkowego.

(Martin Abram, Quo vadis)

Biura Warszawa są nie do znalezienia, bo i sam Warszaw, to postać kompletnie nieznana. Na pocieszenie więc same biura:

Przed nimi w

czasach świetności PGR Kruszewice były ogródki, ale teraz straszą tylko zardzewiałe słupki – pamiątka po ogrodzeniach.

Obok dostawiono budynek z pustaków mieszczący niegdyś biura, magazyn i salkę klubową. Kawałek

dalej były kiedyś silosy na kukurydzę, zbiornik na gnojówkę i chlewnie. Silosy oczywiście skradli nieznani

sprawcy, przypominają o nich tylko kruszejące betonowe podstawy.

(Andrzej Pilipiuk, Dziedziczki)

Chwyciłam klamkę drzwi prowadzących do Birks Hall, zbierając z niej cienką skorupkę lodu. W budynku było pusto, wszyscy wyszli, chcąc zdążyć przed burzą. Żadnych płaszczy przeciwdeszczowych na wieszakach, żadnych butów pod ścianą. Drukarki i kserokopiarki nie pracowały, tylko krople deszczu pukały w witrażowe okna wysoko nad głową.

(Kathy Reichs, Dzień śmierci)

Reklama Na Blogach

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij